[WSPOMNIENIA] Walcz! Walcz jak On - Ks. Kaczkowski

Wczoraj odebrałam nową książkę o Ks. Janie Kaczkowskim. Być może ktoś z Was słyszał o tym niezwykłym księdzu, który dla mnie jest człowiekiem wyjątkowym - niezwykle dobrym, konkretnym i odważnym. Umarł młodo, w wieku zaledwie 38 lat, ale to, co pisał i mówił, ale przede wszystkim jak żył - na długo pozostanie w pamięci tych, którzy mieli okazję Go poznać i z Nim żyć... Na szczęście są też książki i wspomnienia...


To, co mnie bardzo zadziwialo w postaci Ks. Kaczkowskiego to jego niezwykle podejście do życia. Miał nowotwór - glejak czwartego stopnia, czyli już gorzej być nie mogło. Nie płakał, nie przestał wychodzić z domu i nie załamał się - On walczył każdego dnia, do końca! Kiedyś zapytałam skąd ma w sobie tyle energii do życia i działania. On po prostu taki był. Ciągle na wysokich obrotach i ciągle dla drugiego człowieka. Dziś mam wrażenie, że nie ma już takich ludzi... To był naprawdę bardzo "ludzki człowiek".

To też nauka dla nas - czasem zdarzy się coś, czego nie zaplanowaliśmy - może choroba, utrata pracy czy nagła śmierć kogoś bliskiego... W takich sytuacjach ciężko zachować "chłodną" głowę... Emocje, emocje - i dobrze, że są! Ciągle powtarzam, że trzeba wypłakać i wykrzyczeć to, co nas boli. Chociaż czasami boli aż tak mocno, że nie mamy już siły... Nie potrafimy zrozumieć dlaczego akurat coś konkretnego nas spotkało.

Miałam ogromne szczęście poznać Ks. Kaczkowskiego - otarłam się o świętość czlowieka, który żył obok... Ludzie czasem narzekają na ksiezy w swojej parafii, coś nie gra, coś nie pasuje... I to jest normalne - sama też czasem narzekam 😉 ale chciałabym mieć na swojej parafii takiego księdza, jakim był Ks. Jan Kaczkowski.


Nigdy nie usłyszałam od niego "nie mam czasu". Dyrektor Hospicjum w Pucku, ksiądz - kapelan, śmiertelnie chory. On nie znał pojęcia "nie mam czasu". A ja? Ile razy tylko w ciągu jednego dnia potrafię komuś napisać i powiedzieć "nie mam czasu"!? Ile razy potrafię nie odebrać telefonu, bo zwyczajnie nie chce mi się gadać!?

Życie jest kruche...

Nigdy nie wiadomo czy z kimś nie rozmawiamy po raz ostatni...
Co, jeśli się okaże, że tak właśnie było?

*Trudno nie wierzyć w nic* - dopiero kiedy byłam w Pucku ksiądz powiedział mi o tej piosence. Kiedy wracałam do Warszawy - wsluchalam jest w słowa... Warto posłuchać...

https://youtu.be/r92vAPZiACY  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger