Pielgrzymka. Po co idę?

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w mieszkaniu słychać śpiewy pielgrzymek warszawskich, które w niedzielę i w poniedziałek wyruszyły w kierunku Jasnej Góry. Od kilku lat niestety już nie chodzę na pielgrzymki, ale sentyment został. Dzięki pracy mam ogromną przyjemność uczestniczyć w etapach różnych pielgrzymek. Byłam na wyjściu pielgrzymki Hipisów, a wieczorem wróciłam z pielgrzymki Niepełnosprawnych i Bezdomnych 😎


Dziś, publikuje artykuł, który w tamtym roku przygotowałam dla Magazynu Familia 😊

Za każdym razem kiedy pakujemy się na pieszą pielgrzymkę z pewnością mamy wiele intencji – nie tylko własnych, ale też tych, o które proszą nasi przyjaciele, znajomi. I chyba warto na początku zadać sobie pytanie – po co tam idę? Nie jest to spacer, ale pielgrzymka. Każdy kto był na pieszej pielgrzymce wie, że nie wygląda to tak, że boli nóżka i pojadę sobie karetką, a dzień będzie zaliczony. Nie o to chodzi, aby bez sensu przejść tych kilkanaście dni – czasem w upale, niekiedy w deszczu.

Po co tam idę? Po co wybieram pielgrzymkę szczecińską czy krakowską, czy jakąkolwiek inną? Ktoś powie – atmosfera, ludzie. Trudno się z tym nie zgodzić, bo to przecież na pielgrzymce poznajemy wspaniałych ludzi, poznajmy też prawdziwych siebie – bo jesteśmy zmęczeni, pada deszcz, bolą nogi – nie mamy sił by jeszcze udawać, że jesteśmy tacy mili i dobrzy. Pielgrzymka piesza to piękny czas, ponieważ ona odkrywa także nasze prawdziwe „ja”.

Ciągle mam przed oczyma tych ludzi, którzy przygotowują posiłki, wychodzą przed swoje domy z wodą i kanapkami. Przecież nikt im nie każe tego robić. To zawsze umacnia. Piękne jest też to, że ludzie przyjmują pielgrzymów – udostępniają swoje domy, mieszkania. Ufają... Przy kolacji czy śniadaniu modlą się wspólnie. Kilkanaście dni pielgrzymowania i serdeczności różnych ludzi – zamożnych i biednych, w bogatych domach i starych chatach. Rodzi się pytanie – po co też ci ludzie przyjmują pielgrzymów? Niesamowite jest to, że z każdego prawie domu, w którym pielgrzymi się zatrzymują – zabierają intencję do Matki Bożej...

Wspólna modlitwa, tańce, gry i zabawy to czas kiedy jeszcze bardziej się poznajemy. Kiedy stajemy się bardziej wspólnotą. Ktoś pomyśli – na pielgrzymce jest tak nudno... Nic bardziej mylnego! Na pielgrzymce ludzie naprawdę spędzają cudowny czas, niekiedy jeszcze bardziej stają się świadomi swojej wiary. Trudno to opowiedzieć słowami, po prostu trzeba się wybrać na pieszą pielgrzymkę, bo warto!

Niesamowite jest to, że żyjemy w czasach, kiedy możemy iść do Matki Bożej, na Jasną Górę. Że mamy tak łatwo żyć i wyznawać wiarę w Boga. Nikt z nas prawdopodobnie nie odda życia za Chrystusa w taki sposób jak dzieje się to chociażby w Syrii, ale mamy możliwość iść i głosić. Mamy wszystko to, co potrzebne, aby dzielić się naszą wiarą. Dlaczego tego nie mamy tego wykorzystać? 

3 komentarze:

  1. Nigdy nie byłam niestety na pielgrzymce, ale bardzo bym chciała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze możesz dojechać na wejście pielgrzymki, chociaż polecam pójść na całą! 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam na żadnej pielgrzymce, choć zawsze bardzo mnie do tego ciągnęło. Po przeczytaniu Twojego posta wiem, że muszę się kiedyś na jakąś udać. Jestem typowym piechurem - dalekie piesze wycieczki to dla mnie coś cudownego. Swoje "ja" do tej pory zawsze odkrywałam na górskich szlakach. Teraz jestem pewna, że muszę spróbować poszukać go również podczas jakiejś pielgrzymki. Zawsze jest to nowe doświadczenie i na pewno wspaniałe przeżycie dla osoby wierzącej :)

    MÓJ BLOGFANPAGE

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger