[WYWIAD] W samolocie. W chmurach...

Bardzo często znamy tylko ich głosy z kabiny pilotów. Chociaż czasem zastanawiamy się jak wygląda rzeczywiście ich praca „od kuchni” – nie mamy zwykle możliwości, aby podczas lotu być w kabinie pilotów. Kapitan Dariusz Szulc – szef pilotów w SprintAir, w niezwykłej atmosferze opowiada o swojej pracy... ✈



Panie Kapitanie, dzięki Państwa gościnności mam przyjemność przeprowadzić niezwykły wywiad, bo w chmurach – i to dosłownie. Praca pilota wiąże się chyba z ciągłym stresem? 

Na pewno są sytuacje stresujące, pracujemy w mało komfortowej sytuacji dla nas. Musimy być sprawni od samego początku do końca. Są takie momenty, że musimy działać szybko i sprawnie, są momenty startu i lądowania, które wymagają od nas pełnej koncentracji, postępowania zgodnie z procedurami – oczywiście mając na celu szybką reakcję.

Jesteśmy na wysokości ok. 5 tys. km nad ziemią. Widać tylko chmury – to nie utrudnia w jakiś sposób lotu? 

Nie ma to większego znaczenia czy widać ziemię, czy wykonujemy lot w chmurach. Dlatego, że wykonujemy lot według ustalonych przepisów. Lot ponad chmurami,
w chmurach czy z widocznością ziemi – jeśli mamy stałą trasę, to jest wykonywany na stałych parametrach. Są różnice, które wynikają na przykład z pogody, niekorzystnych warunków meteorologicznych – burze, bardzo silne wiatry. To nie ma jednak żadnego znaczenia emocjonalnego dla nas. Naturalnie, kiedy widzimy ziemię – możemy podziwiać piękne widoki. To jest piękna sprawa – możemy się podzielić tym z pasażerami. Zawsze cieszymy się, że jest dobra pogoda. To jest dla nas też pewien komfort lotu.

Lepiej się lata w dzień czy w nocy? 

Są pewne różnice kiedy lata się w dzień i w nocy. Dla człowieka naturalną rzeczą jest praca w ciągu dnia. Człowiek musi odpoczywać w nocy, żeby mógł pracować w dzień. Nam jako pilotom łatwiej pracuje się w dzień, dlatego, że mamy większy komfort. Szybciej dostrzegamy jakieś błędy wynikające z odczytu, informacji. To też przekłada się na nasze mniejsze zmęczenie. Każdy z nas się męczy, a po jakimś czasie jego zdolność się osłabia. W osiemdziesięciu procentach jesteśmy wzrokowcami – wiadomo, że nasz wzrok bardziej się meczy w nocy, bo musi dostrzegać pewne elementy. Musi ciągle walczyć z tą różnicą.

Ma Pan czasem już dość tej pracy, dość latania? 

No pewnie (śmiech). To jest ludzka sprawa. Jednemu się chce iść bardziej do pracy
w poniedziałek, drugiemu – w środę. Ja jestem na tej wygranej pozycji, że pracuję jako pilot – robię to co lubię, i jeszcze dostaję za to pieniądze. Życzę każdemu kto pracuje w wymarzonym swoim zawodzie, żeby był wytrwały. Tylko przez wytrwałość można dojść do takiego momentu jak ja teraz. Czasem zdarza się, że jestem zmęczony, ale zawsze mówię, że przyjemność spotka mnie tam wyżej, w chmurach. Ta praca sprawia mi przyjemność, daje mi satysfakcję. Jestem w stanie utrzymać rodzinę, uśmiechnięte dziewczyny mijają mnie w pracy – to wszystko sprawia, że moje akumulatory dodatkowo się jeszcze ładują.

Za niedługo będziemy podchodzić do lądowania. Co jest trudniejsze – strat czy lądowanie? 

Pod pewnymi względami i strat jest bardziej niebezpieczny i lądowanie jest bardzo ryzykowne. Wiadomo, że są takie momenty podczas całego lotu, że musimy być skupieni. Musimy zdawać sobie sprawę, że od naszej szybkiej reakcji zależy jaki będzie lot. Dużo trudniejsze jest lądowanie chociażby z racji tego, że my musimy poprowadzić ten samolot, wylądować w określonym miejscu na pasie, i też wielokrotnie jest taka sytuacja, że lądujemy przy minimalnej widzialności. Start jest też dość niebezpieczny dla nas, ale poziom tego zagrożenia jest troszkę mniejszy. To jest troszkę łatwiejszy etap.

PS. Wywiad przeprowadziłam kilka temu 😎

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger