poniedziałek, 17 lutego 2020

Słodki domek na słodycze

Słodki domek na słodycze
Muszę przyznać, że przesyłka od DirtyShop bardzo mnie zaskoczyła - podwójnie, bo po pierwsze - ekspresowa realizacja zamówienia, a po drugie - zachwycające prezenty 🎁 Domek na słodycze spodobał mi się najbardziej! Co za wykonanie! Jest uroczy, malutki i taki wyjątkowy! Spodoba się wszystkim, którzy tak jak ja - na co dzień nie rozstają się ze słodyczami 😊


Taki domek to pomysł na prezent z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, chociaż sądzę, że większość Czytelniczek Dzień Kobiet obchodzi każdego dnia - tak jak ja 😊 W domku możemy zamieścić małe ciasteczko, cukierki, lizaki. A dla jeszcze lepszego efektu można do domku włożyć małe światełka LED - właśnie takich szukam... Domek na słodycze oczywiście może być personalizowany 😊 Naprawdę jest zachwycający!


Poza domkiem na słodycze dostałam też rewelacyjną bluzę! "JESTEM KOBIETĄ. A JAKA JEST TWOJA SUPER MOC?" 😎 Wybrałam bluzę w kolorze czerwonym, ale dostępne są w różnych kolorach. Jest delikatna, przyjemna w noszeniu. Bardzo polubiłam tę bluzę. I podobnie jak domek - bluza również może okazać się bardzo fajnym pomysłem z okazji Święta Kobiet 👑


Zainspiruj się!   

niedziela, 16 lutego 2020

Eliksir młodości czyli kwas hialuronowy

Eliksir młodości czyli kwas hialuronowy
Do niedawna kwas hialuronowy kojarzył mi się przede wszystkim z zabiegami medycyny estetycznej. Zainteresowało mnie jego działanie na tyle, że zaczęłam testować czysty kwas hialuronowy 7%, który dostępny jest w drogeriach. Czytałam dużo o jego działaniu i zastosowaniu, aż postanowiłam sprawdzić na własnej skórze 😊


To, że kwas hialuronowy widocznie poprawia elastyczność skóry - wiedziałam, ale dopiero po testowaniu wiem, o czym jest tak naprawdę mowa. Kiedy zobaczyłam do lusterka po kilku minutach - wyglądałam tak jakby miała Retix C 😊 Oczywiście, że po kilku dniach stosowania nie można mówić o spektakularnych efektach, ale produktu używam do codziennej pielęgnacji skóry twarzy. 


Ogromnie ważne jest to, że kwas hialuronowy utrzymuje właściwy stopień nawilżenia skóry. W młodości skóra jest jędrna, gładka i elastyczna dzięki właśnie odpowiedniej ilości kwasu hialuronowego, który znajduje się w organizmie, ale z wiekiem jest go coraz mniej. Zaczynają się pojawiać pierwsze zmarszczki... Możemy od razu skorzystać z zabiegów w Klinice Medycyny Estetycznej, albo zacząć od stosowania kwasu hialuronowego w domu 😊 Na zabieg nigdy nie będzie za późno...


Produkty - apteczne i w drogeriach - z kwasem hialuronowym, cieszą się dużym zainteresowaniem. Kwas hialuronowy (30ml), który stosuję ma postać bezbarwnego, plastycznego żelu. W widoczny sposób poprawia elastyczność skóry, staje się gładsza.

Zainspiruj się! Wybierz kwas hialuronowy odpowiedni do swoich potrzeb 🌺      

sobota, 15 lutego 2020

Romantyczny manicure - nie tylko w Walentynki

Romantyczny manicure - nie tylko w Walentynki
Produktami Cuccio jestem zachwycona - nie tylko lakierami, ale też balsamami do ciała. Uwielbiam te produkty - lakiery, bo są wyjątkowe trwałe - bez porównania do innych, które też miałam okazję testować... A balsamy przede wszystkim ze względu na zapach 😊


Kilka dni przed Walentynkami dostałam kosmetyczny prezent prosto z Łodzi 😊 Prezent całkiem trafiony w gust, bo bardzo mi się podobają lakiery o mocnym, wyrazistym kolorze. Długo szukałam lakieru o soczystym, czerwonym kolorze i w końcu - koniec poszukiwań. To, co bez wątpienia wyróżnia produkty, o których pisałam już jakiś czas temu to niezawodna trwałość, nawet do 10 dni! Myślę, że klasyczny lakier w czerwonym kolorze ma większość kobiet, ale warto też poznać produkty z Walentynkowego zestawu, w skład którego wchodzi również: tradycyjny czerwony i kryjący burgundowy. W zestawie znajdzie się także masło SPA do ciała, oliwka miód i mleko w butelce z pipetą oraz pilnik półksiężyc i mini blok do paznokci.


Fenomenalny efekt daje już jedną warta, ale ja zawsze maluje dwa razy 😎 Połysk nie traci intensywności po kilku dniach, lakier nie odpryskuje i nie ściera się na krawędziach paznokci. Ponadto, lakiery znajdują się w buteleczkach o odwróconym kształcie - dzięki czemu lakier możemy zużyć do końca.


Romantyczne paznokcie nie są zarezerwowane tylko na Walentynki 💕 Chociaż słodkie, w kolorze czerwieni i różu - paznokcie, zazwyczaj kojarzą się ze świętem miłości - na co dzień możemy przecież dodatkowo już ich nie zdobić połyskliwymi dodatkami. Gwarantuję, że i bez motywu serduszek - efekt będzie zadowalający 😎 

Stwórz swój trwały makijaż z Cuccio 💕 

piątek, 14 lutego 2020

Pokrowiec na tablet i etui na smartfon

Pokrowiec na tablet i etui na smartfon
Celowo zaplanowałam tę publikację właśnie dziś, bo dla mnie - poza walentynkami - to również dzień podróży, w którą zabrałam tablet w etui. Od pierwszej chwili kiedy tylko kupiłam tablet - zawsze mam w zasięgu etui, przede wszystkim ze względów praktycznych. Co prawda zabrałam ze sobą większą torebkę niż zwykle, ale zależy mi na tym, by tablet jednak był przewożony bezpiecznie - bez narażenia na różnego rodzaju ryski, o które przecież tak łatwo kiedy zwyczajnie przewozimy go między kluczami, długopisami...


Tak się złożyło, że w miejscu, w którym miałam zaplanowane spotkanie - zostałam dłużej, niż zakladałam... W końcu wyjełam tablet i zaczęłam pracować. Etui na tablet od TrendyShop jest na tyle eleganckie i praktyczne, że zrezygnowałam z kolorowych pokrowców, które do tej pory były dla mnie numerem jeden 🙊🙉🙈 Ładne etui - silikonowe, skorzane czy z nadrukiem - może też być prezentem, który z pewnością spełni swoją praktyczną funkcję 😎 Przekonuje się coraz bardziej, że nie ma co na siłę stawiać na swoim - nawet przy wyborze etui - warto czasem wybrać takie, które do tej pory jakoś nieszczególnie nas przekonywało 😊


Nie można przejść obojętnie również obok wyjątkowych, zachwycających i tak bardzo kobiecych etui na smartfona. Są obok nas kobiety, które odgrywają ważną rolę w naszym życiu - mamy, babcie, przyjaciółki. Dlaczego nie sprawić im upominku w postaci wyjątkowego etui na telefon? 🎁 Bardzo spodobały mi się te w kwiatki. Może też dlatego, że już od kilku tygodni tak bardzo tęsknię za wiosną... 🌺🌻🌼🌸🌹🍀

Zainspiruj się z TrendyShop!   

czwartek, 13 lutego 2020

Domowe sposoby na blizny po trądziku

Domowe sposoby na blizny po trądziku
Trądzik jest jedną z najczęstszych chorób skóry. Niesie za sobą brak pewności siebie, poczucie bycia gorszym od innych oraz następstwa psychiczne i finansowe. Jest dość ciężki w leczeniu. Laser czy zabiegi kosmetyczne na pewno poprawią stan naszej skóry, ale trzeba zaznaczyć, że zabiegi wykonywane w salonach urody do najtańszych nie należą, zwłaszcza, że nie mówimy o jednym zabiegu... 


Blizny mogą pojawić się w wyniku zaburzeń hormonalnych, ale i chorób takich jak np. nadczynność tarczycy czy chorób wątroby. Bardzo ważna jest szybka reakcja, ponieważ zmiany te mogą okazać się trudne do usunięcia.

Domowe sposoby są dobre na wszystko, a przy tym tanie – większość składników z pewnością mamy w kuchni. Jako pierwsza – kiedy myślimy o rozjaśnieniu skóry – przychodzi nam na myśl cytryna. Znane są jej właściwości, i pewnie nie jedna z nas już sama przygotowała tonik, sokiem z cytryny przemywała twarz. Innym, może mniej znanym sposobem w walce z bliznami po trądziku jest olej lniany. Jest bogaty w witaminę E, zwiększa przepływ krwi i poprawia krążenie. 

Skuteczna okazuje się również czyta witamina E, którą bez problemu kupimy w aptece. Najlepiej jednak stosować ją na noc, ponieważ jest tłusta. Poza tym w nocy skóra jest bardziej chlonna. W wchłonięciu witaminy E pomoże wmasowanie jej w przebarwione miejsca. Efekt? Pobudzi przepływ krwi, krążenie oraz nowe komórki skóry – do ich szybszego wzrostu.

Rumianek – naturalny wybielacz - oprócz cytryny, również może okazać się skutecznym rozwiązaniem. Ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, wybiela piegi i plamy starcze. W łatwy sposób można więc przygotować napar z rumianku, a będziemy do tego potrzebować: ½ szklanki wody dla 1 torebki rumianku – ma być to mocny napar. Dodajemy sok z cytryny. Przebarwienia przemywamy dwa razy dziennie, w efekcie ciemne plamki staną się jaśniejsze. Napar z rumianku przechowujemy w lodówce nie dłużej jak przez okres trzech tygodni.

Oczywiście ważna jest odpowiednia dieta, bogata w świeże owoce i warzywa. Najlepiej też – w miarę możliwości – rezygnować z jedzenia typu fast – food. I koniecznie pamiętać o dobrym nawadnianiu organizmu. Warto mieć na uwadze, że domowe sposoby – choć tak skuteczne – mogą sobie nie poradzić z bliznami po trądziku. Jeśli tak się stanie – najlepiej wybrać się do salonu urody, w którym kosmetolog wskaże nam odpowiednie zabiegi, które wpłyną znacznie na poprawę naszej skóry twarzy.   

środa, 12 lutego 2020

Spotkanie z Jackiem Kawalcem

Spotkanie z Jackiem Kawalcem
Nie pamiętam czy kiedyś na jakiś wywiad czekałam kilka lat 😊 Z Panem Jackiem w końcu udało nam się spotkać i to bardzo, bardzo spontanicznie. Po 9.00 odebrałam telefon z pytaniem czy możemy się spotkać o 10.00 🔥🔥🔥 Wiedziałam, że na pewno będzie to spotkanie inspirujące, bo od kilku dni słucham tego, co Pan Jacek nagrywa. I jaki ma głos! 


Chociaż wielu może go kojarzyć przede wszystkim z programu "Randka w ciemno" - Pan Jacek jest bardzo aktywny. Nasłuchałam się o planach na przyszłość, ale i o tym, co jest fundamentem jego życia - rodzina. Uwielbiam spotykać tak pozytywnie zakręconych ludzi, którzy kochają życie 😊


Co ciekawe, a czego nie wiedziałam - Pan Jacek (podobnie jak ja) lubi szybką jazdę. Nagrał nawet teledysk, w którym biorą udział kierowcy rajdowi! 🚘🚘🚘 Za jakiś czas opublikuję wywiad 😎 

___
👜 Torebka z kolekcji Wiosna - Lato 2020 👑 dostępna tutaj 🌺

wtorek, 11 lutego 2020

Oryginalne kubki z zabawnym napisem

Oryginalne kubki z zabawnym napisem
Poranna kawa w takim kubku to musi być gwarancja dobrego dnia i dobrego samopoczucia 😎 Kubek dla niej i dla niego - w zestawie - pomysł na prezent na różne okazje 💕 W końcu przecież każdego dnia dziękujemy tym, których kochamy za to, że przy nas są, że możemy na nich liczyć w każdej sytuacji, mimo, że czasami odległość uniemożliwia bliskość...


Fajnie zaprojektowane kubki to pomysł na prezent, który na pewno się spodoba. Zabawny napis to coś, co bez wątpienia wyróżnia właśnie te kubki od innych, chociaż zwykle właśnie wybieram to, co jest inne, oryginalne, ładnie wykonane. Nigdzie wcześniej nie spotkałam tak oryginalnych kubków. Napis oczywiście jest obustronny!


Ķubki można kupić pojedynczo - doskonały pomysł na prezent na urodziny, imieniny, rocznicę, albo - moje ulubione - bez okazji 💕 Dlaczego właśnie w taki zwykły wtorek jak dziś nie zamówić kubka, w którym poranna kawa będzie smakować jak nigdy dotąd? 😎 


A wszystkim, którzy czekają na swoją "Drugą Połówkę" przypomnę słowa, które niedawno powiedziała mi pewna aktorka: 

"Nie płacz w liście
Nie pisz że los ciebie kopnął 
Nie ma sytuacji 
Na ziemi bez wyjścia 
Kiedy Bóg drzwi zamyka 
- to otwiera okno" (Ks. Jan Twardowski)  

Zainspiruj się, Świstak pakuje! 🎁🎁🎁   

poniedziałek, 10 lutego 2020

Motywujące cytaty na Dzień Dobry

Motywujące cytaty na Dzień Dobry
Jeżeli jesteś nastawiony na to żeby wszyscy cię lubili, będziesz gotowy poświęcić wszystko każdego dnia i niczego nie osiągniesz - Margaret Thatcher


Zbyt często ludzie pracują ciężko nad niewłaściwą rzeczą. Pracować nad właściwą rzeczą jest prawdopodobnie ważniejsze niż pracować ciężko - Caterina Fake

Dalej. Otwórz drzwi, o których mówiono, że je da się ich otworzyć. Tam czeka życie – Kelly Ann Rothaus

Dobry plan konsekwentnie wykonany dzisiaj jest lepszy niż idealny plan wykonany jutro - George Patton

Możesz mieć wszystko czego zapragniesz, jeżeli pozbędziesz się przekonania, że nie możesz tego mieć - Robert Anthony


Trzymaj się z dala od ludzi, którzy tłamszą twoje marzenia. Mali ludzie zawsze to robią. Jednak naprawdę wielcy sprawiają, że Ty także możesz stać się wielki - Mark Twain   

Kiedyś – nie ma takiego dnia tygodnia - Janet Dailey

Wiele spośród rzeczy, które możesz policzyć, nie liczą się. Wiele z tych, których policzyć nie można, naprawdę się liczą - Albert Einstein

Najtrudniejsze jest zdecydowanie się na działanie. Reszta to już tylko kwestia wytrwałości - Amelia Earhart

Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie - Peter Drucker


Nie pytaj czego świat potrzebuje. Pytaj co czyni cię pełnym życia i rób to, ponieważ tym czego świat potrzebuje są ludzie pełni życia - Howard Thurman

Rób to, co uważasz za stosowne. I tak zawsze znajdzie się ktoś, kto uważa inaczej... - Michelle Obama

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnuj go na życie cudzym życiem. Nie dajcie się schwytać w pułapkę dogmatu, która oznacza życie według wskazówek innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę iść za głosem swojego serca i intuicji - Steve Jobs

Niesłuszna krytyka to często ukryty komplement - Dale Carnegie


Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko czego potrzebujesz - Regina Brett 

Życie to nie suma oddechów. Życie to suma momentów, kiedy zapiera ci dech w piersi - Vicki Corona

Nie ma sytuacji bez wyjścia. Kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno - Ks. Jan Twardowski

Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania - Walt Disney

Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro - Jan Paweł II


Oto jest test, aby sprawdzić, czy twoja misja na Ziemi się skończyła. Jeżeli żyjesz – nie jest skończona - Richard Bach

niedziela, 9 lutego 2020

Dzień Dobry, Kocham Cię!

Dzień Dobry, Kocham Cię!
Czułe wyznanie uczuć z samego rana i od razu dzień jest piękniejszy 💕 Chociaż do Walentynek jeszcze kilka dni - z wyrażeniem uczuć wcale nie trzeba czekać do 14 lutego 😊  A co gorsze - ograniczać się tylko do jednego dnia w roku... Dwustronne poduszki: Dzień Dobry, Kocham Cię! Kocham Cię, Dobranoc - to bez wątpienia poduszki od serca 💖


W końcu czy ktoś powiedział, że poduszka na walentynki musi być w kształcie serca? Chyba nie... 😊 Piękne, romantyczne poduszki z nadrukiem to pomysłowy prezent, który na pewno się spodoba bliskiej nam osobie 💕  Poduszki wykonane są bardzo starannie, są bardzo delikatne. Kwiatuszki, serduszko i miłe wyznanie sprawia, że stają się wymarzonym produktem, który chcielibyśmy mieć w mieszkaniu.

Romantyczne projekty poduszek są zachwycające. Mi podobają się bardzo, bardzo! Dużym plusem jest szybka realizacja zamówienia i atrakcyjne ceny produktów. Poduszki (38cm x 38cm) ładnie będą zdobić łóżko, nadadzą nieco świeżego charakteru sypialni. Romantyczne poduszki z nadrukiem to produkty bardzo dobrej jakości, o czym wielokrotnie miałam już okazję się przekonać 😊


Zachęcam do mówienia o swoich emocjach i uczuciach, bo ucieczka przed nimi nie jest przecież żadnym rozwiązaniem, chociaż może na początku wydaje się inaczej... Nie bójmy się wyrażać uczuć - czasami bez słów - za pomocą pięknych, romantycznych poduszek 😊 Czasami naprawdę wystarczy tak niewiele...    

Zainspiruj się i wybierz poduszkę na prezent walentynkowy, która umili każdy - nie tylko ten jeden, walentynkowy - dzień 😊 i noc... 💕     

sobota, 8 lutego 2020

💕 [WYWIAD] W poszukiwaniu miłości

💕 [WYWIAD] W poszukiwaniu miłości
Czy można żyć bez miłości? Może i można, tylko po co... 🙊 Jakiś czas temu rozmawiałam z Ewą Guzowską – psychologiem, psychoterapeutą, coach właśnie na temat miłości... Każdy z nas pragnie i szuka miłości, każdy chce być szczęśliwy, ale niekiedy właśnie rezygnujemy z tego, co może dać nam szczęście – aby też nie cierpieć... A może życie w pojedynkę jest lepsze, bezpieczniejsze pod względem zranienia?


Pani Ewo, każdy szuka miłości, każdy chce jej doświadczyć, ale czym właściwie ona jest?  

Otóż to! Ważne pytanie – czym jest miłość. Definicji pewnie bez liku, ale pewnie dla każdego będzie to też coś innego. Tak, czy inaczej nie ma nic piękniejszego od MIŁOŚCI, biedni ci, co jej nie przeżyli…  Nic jej nie zastąpi, żadne bogactwo, władza, pieniądze…. Miłość nadaje sens życiu. Rozwija i pogłębia. Warto przede wszystkim zacząć od miłości do siebie, to często nie jest łatwe. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez miłości, czym by ono było… Z pewnością nie chcę go sobie wyobrażać...

Jeden ze znanych rekolekcjonistów przestrzega przed tym, aby miłości nie mylić z zakochaniem...    

Miłość to coś głębszego niż zakochanie, ważnego i niepowtarzalnego. Miłość to odpowiedzialność za drugą osobę.  Miłość  -  to spotkanie serc…

Wobec tego – gdzie jej szukać?

Przede wszystkim, zacząć szukać tam, gdzie najbliżej. Miłość jest w nas samych. To jest punkt startowy na mapie. Ogromnym błędem i pomyłką jest, że szukamy jej wszędzie, ale nie w nas samych.  Może warto postawić znak STOP, kiedy zaczynamy szukać gdzie indziej poza samym sobą...

I znowu powracamy do początku – jeśli nie pokochamy najpierw siebie to nie będziemy szczęśliwi nawet z najprzystojniejszym mężczyzną na świecie! Dlaczego jest to tak ważne? 

Życie ma to do siebie, że najpiękniejszy obiekt opatrzy się z czasem… A  co potem, szukamy kolejnego eksponatu… To droga po równi pochyłej, prowadząca donikąd…  Istotą jest to, co kryje się w człowieku, to co możemy nieustannie w nim odkrywać…

A co za tym idzie – żyjemy w relacji, może też nie zawsze wiemy jak wyrażać to, co czujemy... Granica między zakochaniem i miłością może być cieniutka...  

Niestety, tego w szkołach nie uczą, a więc sami powinniśmy o to zadbać.  A może przychodzi to samo, kiedy poczujemy, że to miłość…  Czujemy, doświadczamy, wyrażamy… Nie ma uniwersalnej recepty.

Zakochanie – życie w iluzji miłości?  

Życie w iluzji, może jest i piękne przez chwilę, jesteś w niebie, potem wracasz do siebie…

Poprzez brak miłości do siebie narażamy się niejako na utratę, czy rezygnację z prawdziwej i pięknej miłości?  

Miłość, którą mamy w sobie, jest podstawą - by tworzyć, by czuć, by doświadczać, by kochać życie… w pojedynkę, czy w duecie…

A miłość nadaje sens życiu... 

Zdecydowanie TAK! Cóż może zastąpić ciepły dotyk kochanej nam osoby – daremno szukać...

Możemy być szczęśliwi, ale szczęście okaże się niepełne, jeśli też nie będziemy mieli z kim go dzielić? 

Szczęście ma różne formy. Zdecydowanie pięknie jest go dzielić z kochaną osobą… Dzielone szczęście to zawsze podwójne szczęście… Życzę Wszystkim tego, co najważniejsze NIEPOWTARZALNEJ MIŁOŚCI…  Każda miłość jest pierwsza…  💕

piątek, 7 lutego 2020

Indyjskie rytuały...

Indyjskie rytuały...
Pisałam o koreańskich produktach, a teraz przyszedł czas na kosmetyki z linii Wellness & Beauty 🌞 A dokładnie: peeling do ciała, balsam do ciała i... spray do pościeli...


Indyjskie rytuały Ayurveda pomagają w odnalezieniu wewnętrznego spokoju i równowagi. Kwiatowy, inspirowany Ayurveda zapach mleczka do ciała przyjemnie i odprężająco wpływa na zmysły. Łagodny balsam do ciała (250ml) zawiera wyciąg z bambusa i kwiatu lotosu, szybko się wchłania i długotrwale pielęgnuje skórę. Dostarcza jej odpowiedniego nawilżenia.       

Peeling do ciała (200ml) dodatkowo delikatnie usuwa też martwy naskórek. Daje uczucie gładkiej i elastycznej skóry.  Ma przyjemny zapach. Stosuję go kilka razy w tygodniu, jest bardzo wydajny. 

Spodobał mi się spray do pościeli (150ml) - zawiera olej ryżowy i ekstrakt z kwiatu lotosu. Kwiatowy zapach spray do pościeli działa przyjemnie relaksująco na zmysły i zapewnia również poczucie komfortu 😊  
Wszystkie produkty dostępne są w Drogeriach Rossmann 🌺

czwartek, 6 lutego 2020

[WYWIAD] Ewa Kasprzyk: Luksusowo, ale jakby inaczej

[WYWIAD] Ewa Kasprzyk: Luksusowo, ale jakby inaczej
Uwielbiam spędzać czas z tak szalonymi ludźmi jak Ewa. Czerpię od nich tyle pozytywnej energii ile się tylko da ☺ Wywiad był publikowany jako wywiad numeru w pierwszym wydaniu styczniowym... ale na aktualności nie stracił 😊 



Ewo, ciągle jesteś bardzo aktywna. Skąd masz w sobie te niewyczerpalne pokłady energii?

Sama nie wiem. Ludzie często mówią, że bije ode mnie dobra energia. Nie wystawiam się specjalnie o dwunastej w nocy do księżyca, by naładować się dobrą energią (śmiech). Kocham ludzi, kocham świat i nie chciałabym nikogo skrzywdzić. To jest energia, która krąży między tymi, którym się ją wysyła, a tymi, od których się ją odbiera. To się czuje.

Czasem przecież trzeba się odizolować od tych, którzy nam tę energię zabierają?

Takie osoby się trafiają i chyba zazdroszczą, nie mają swojego życia dobrze ułożonego. Czuję kiedy mam wokół siebie takiego człowieka. Czasami trzeba się osłonić takim „niewidocznym balonem”... albo wstawać rano z myślą: Nie będę reagować.

Hejt stał się bardzo modny. Czytasz komentarze na swój temat?

Nie czytam. Myślę też, że w tej chwili nie jestem już osobą, którą warto hejtować. Żyję w sztuce, robię spektakle – kogo to interesuje? Ci, którzy byli na sztuce – piszą bardzo dobre recenzje. Tym trzeba się karmić.

Nie dałaś się zaszufladkować. Masz swój styl, jesteś odważna w tym, co robisz...

Wszyscy na tym skorzystają kiedy ktoś podpisuje się własnym pismem i nie próbuje naśladować. Myślę, że ludzie to doceniają. Żyjemy w czasach gdzie trudno się skomunikować. Czasami aż się boję, że kogoś mogę przejechać na przejściu dla pieszych, tak ludzie chodzą z tymi telefonami...

Z jednej strony możliwość ciągłego bycia w kontakcie, a z drugiej – trudność w komunikowaniu się. W jaki sposób pielęgnujesz więzi? 

Mamy taki zwyczaj po spektaklach, że nawet po dwudziestej drugiej idziemy do hotelu, spotykamy się z ludźmi, z którymi gramy. Siedzimy, rozmawiamy, nikt nie używa telefonu. Kto dziś wysyła kartki z miejsc, w których jest? A ja wysyłam – do moich przyjaciół, a oni wysyłają do mnie. Jest to bardzo miłe, ale to trzeba pielęgnować.

To już praktycznie niespotykane...

Życie polega na tym, że albo się czegoś chce, albo to się odpuszcza. Można siedzieć z pilotem przed telewizorem, ale cenię ludzi, którzy się temu nie poddają. 

Nie zwracasz uwagi na swój wiek?

Trzeba znaleźć złoty środek. Budzisz się i mówisz: Dzisiaj będzie piękny dzień. I taki dzień jest,  bo wszystko to, co wymyślimy – stanie się.

Wierzysz w to?

To jest pewne. W ogóle nie poddaję się wiekowi. Mogę co najwyższej poddać się wiekowi XXI (śmiech). Do momentu kiedy chodzę o własnych siłach, mogę dawać innym radość – przemieszczam się z prędkością światła. Co dzień jestem z innymi ludźmi, w innych miejscowościach. To jest sens życia, który dawno odnalazłam. Nie stać w miejscu, nie poddawać się!

Niejeden mógłby się od Ciebie uczyć podejścia do życia! 

Myślę, że pierwszym objawem poczucia wieku jest to, że człowiek się izoluje. Nie wiadomo dlaczego. Jeśli człowiek kończy pięćdziesiąt lat to wcale nie jest gorszy, tylko lepszy. Dlatego, że więcej wie, jest bardziej zorientowany na czym pewne sprawy polegają... Chcę mieć do końca swojego życia ciekawość dziecka. Na razie tak jest.

Co najbardziej cenisz w swoim zawodzie?

Z jednej strony nieprzewidywalność, a z drugiej – odkrywanie czegoś, czego nie znałam. Możliwość przemiany. Rola w filmie Vegi – premier Szydło – była dla mnie wyzwaniem i czymś zupełnie nowym...

Największym wyzwaniem w 2019 roku?

Nie. Największym wyzwaniem było wyreżyserowanie sztuki, którą zrobiłam, a która cieszy się szalonym powodzeniem. Z biletów z następnej sztuki, którą reżyseruję „Czarno to widzę” – będziemy budować szkołę w Afryce. Z przyjemnością wchodzę w tego typu projekty, które mówią o tym, że ludzie powinni być równi bez względu na kolor skóry, wyznanie i płeć.

Wierzysz w to, że dobro powraca?

Absolutnie. Wyłącznie warto pomagać. Bezinteresowna pomoc bardzo wiele znaczy. Myślę, że im więcej dajemy – więcej otrzymujemy.

Świąteczne przesądy też pewnie nie są Tobie obce?

Kiedy na Wigilii dostaję od gospodarza łuskę to wierzę, że będzie to dobrze wróżyło.

W Twoim sercu nie ma miejsca na złość? 

Jestem osobą bardzo ugodową, nie lubię się kłócić. Jeśli w moim otoczeniu pojawia się osoba bardzo toksyczna to po prostu jest mi jej żal. Nie wyobrażam sobie bym zaczęła dzień od nienawiści do kogoś.

Twoja doba ma więcej niż dwadzieścia cztery godziny? 

Oj, zmagam się ostatnio z brakiem czasu (śmiech).

Znalazłaś sposób, by było go więcej? 

Udawać, że jest! (śmiech).

Czym dla Ciebie jest szczęście? 

W ogóle nie wiemy co się kryje pod tym pojęciem. Kiedy po ciężkim dniu leżę w wannie to jestem szczęśliwa. Jestem też szczęśliwa kiedy mogę nałożyć sobie odżywkę, maskę... Szczęście chyba dla każdego oznacza co innego. Dla jednych będzie to bycie zdrowym, dla drugich – bycie zakochanym, a dla innych – posiadanie dużo pieniędzy. Dla mnie to suma tego wszystkiego. Nie być chorym, mieć pieniądze i kochać.

Na jakim fundamencie powinno się budować miłość? 

Miłość istnieje kiedy jest oparta na prawdzie i na wzajemnym szacunku – nie udawanym. I nie ukazywaniu tego w gazetach. Miłość się czuje. Miłość to jest to, co najskrytsze, najbardziej osobliwe i najbardziej osobiste. Miłość zdarza się w różnym wieku. Nie warto też za dużo marzyć, trzeba tej miłości pomagać...

Różne oblicza miłość ma, ale relacja matki z córką – według psychologów – należy do jednej z najtrudniejszych. Potwierdzasz?    

Moja córka ma trzydzieści trzy lata i nie mogę mówić, że to jest trudną relacja – ale bywało różnie. Chcemy dać dziecku to, czego same nie miałyśmy, a później to odwraca się przeciwko nam. Moja córka jest piosenkarką. Kiedy włączyła mi swoje nowe piosenki to powiedziałam, że się cieszę, że możemy się tym dzielić.

Przyjaźnicie się? 

Absolutnie. Do pewnego wieku matka jest matką. Moja córka też różne rzeczy sobie wyobraża, ale na razie nie ma jeszcze dziecka. Ważne jest, by być w zgodzie z własnymi ideałami, które się wpaja dziecku. Być wzorem dla dziecka, a nie tylko mówić mu o tym, co się powinno robić i jak postępować. Małe dzieci nasiąkają jak gąbka. One mają przykład z domu rodzinnego. Ja jestem ze szczęśliwego domu, w którym wszyscy się kochaliśmy, nawet jeśli były drobne nieporozumienia. Dom dał mi fundament do tego, kim jestem teraz.

Nowy rok, nowa Ty. Nie masz problemów, by zaakceptować zmieniające się ciało? 

Ciągle mam. Kiedy zaczynamy widzieć coraz to więcej zmarszczek to najlepiej jest stracić wzrok, tak trochę (śmiech).

Jakie plany na 2020 rok?

Są ambitne, chociaż nie wiadomo co z tego wyjdzie. Jest kilka projektów – kinowe, wyjazdowe. Myślę, że też będą jakieś dalekie wyjazdy, bo chciałabym poznać nowe kontynenty, na przykład Amerykę Południową i zatańczyć tango w Argentynie. 
 
___
Fot.: Archiwum prywatne Ewy Kasprzyk 
Źródło: Facebook  

środa, 5 lutego 2020

Jak przygotować się do ślubu w urzędzie?

Jak przygotować się do ślubu w urzędzie?
Niedawno przekonałam się o tym, że podczas jednej wizyty w Urzędzie Stanu Cywilnego można załatwić dużo... 😊 Organizacja ślubu cywilnego nie trwa długo. Sama ceremonia trwa około trzydzieści minut 💕 Zanim jednak do ślubu dojdzie - powinniśmy pamiętać o kilku sprawach. Od czego zacząć przygotowania do ślubu cywilnego? Ile czasu wcześniej należy zainteresować się przygotowaniem ceremonii, aby nie było za późno i dokumenty nie straciły ważności? Jakie warunki spełnić by móc zawrzeć ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego?


Zacznijmy od tego, że dokument, który przygotowuje urzędnik będzie ważny tylko przez pół roku – jest to istotne choćby z tego względu, że jeśli o tym nie będziemy pamiętać – zaświadczenie o braku okoliczności wykluczających zawarcie związku małżeńskiego straci ważność, zanim nadejdzie dzień ślubu. Trzeba o tym pamiętać przy organizacji ceremonii, i tak wszystko zaplanować, aby uniknąć niepotrzebnego stresu. Wystarczy zgłosić się do Urzędu na co najmniej miesiąc przed planowaną datą ślubu – jeśli akurat będzie wolny termin - to wystarczy. Unikniemy wtedy stresów związanych z możliwością nieważności zaświadczenia, które kończy się wraz z upływem 6 miesięcy od daty wydania. To też w Urzędzie Stanu Cywilnego zdecydujemy gdzie weźmiemy ślub - w USC czy w plenerze 💕 Warto zadbać o najmniejszy szczegół i wybrać też najpiękniejsze ślubne dekoracje 🎁


Do Urzędu Stanu Cywilnego zabieramy ze sobą dowody osobiste, a w przypadku zawarcia ślubu przez osobę nieletnią również konieczne będzie prawomocne postanowienie sądu, zezwalające na zawarcie małżeństwa. Jeśli na współmałżonka wybieramy cudzoziemca, będą potrzebne dodatkowe dokumenty: zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa, które wyda właściwy organ (lub przedstawicielstwo dyplomatyczne) w kraju cudzoziemca + tłumaczenie przysięgłe lub postanowienie sądu rejonowego, zwalniające od obowiązku przedłożenia zaświadczenia. Innym, koniecznym dokumentem jest zaświadczenie sądu rodzinnego kraju cudzoziemca, zezwalające na ślub + tłumaczenie przysięgłe. Pamiętamy też, aby wziąć paszport przyszłego małżonka.

W przypadku kiedy jedno z przyszłych małżonków jest wdowcem – konieczne będzie także przedstawienie skróconego aktu zgonu poprzedniego małżonka, natomiast jeśli jedno z rozwodnikiem – konieczny będzie dokument aktu małżeństwa z adnotacją o rozwodzie.

Żeby jednak nie było aż tak pięknie – są również opłaty 😊 Opłata skarbowa za sporządzenie aktu małżeństwa wynosi 84 zł. Natomiast dodatkowa opłata za ślub poza urzędem to już koszt 1.000 zł.

W Urzędzie wypełniamy również dokumenty, w których podamy nazwisko jakie będzie nosić panna młoda po ślubie oraz nazwisko dzieci z tego związku. W dniu ślubu do Urzędu przychodzimy na kilkanaście minut przed rozpoczęciem ceremonii, oczywiście razem ze świadkami. Urzędnik wygłasza specjalną mowę, przyszli małżonkowie powtarzają słowa przysięgi. Nakładamy na palce obrączki, podpisujemy zgodę na skutki cywilno – prawne małżeństwa. Po ślubie otrzymujemy trzy skrócone odpisy aktu małżeństwa. Teraz czas na świętowanie! 💕


Pamiętajmy, że w naszym kraju ślubu cywilnego nie uzyskają osoby, które już raz wstąpiły w związek małżeński, a powodem zakończenia ich małżeństwa nie była śmierć czy rozwód współmałżonka. Także nie ma możliwości aby ślub cywilny zawarły osoby tej samej płci.

Warto też podziękować gościom za przybycie i wspólne świętowanie pięknych chwil. Drobny upominek czy czekoladka ślubna na pewno ucieszy bliskich nam ludzi 😊

Zainspiruj się i znajdź wymarzone upominki! 🎁

wtorek, 4 lutego 2020

Urocze poduszeczki

Urocze poduszeczki
Styczeń - szczególnie końcówka, ale też początek lutego to dla mnie dość intensywny w zajęcia czas. Uwielbiam swoją pracę, ale poza tą przyjemną jej częścią - do której należą spotkania, udział w różnego rodzaju konferencjach czy bardziej oficjalnych spotkaniach - jest druga "strona medalu" 😊 A z tą bywa różnie... Czasami to właśnie 15 minut drzemki czyni cuda! 😎


Uwielbiam poduszeczki! Lubię czuć się komfortowo po ciężkim dniu, dlatego na łóżku mam pełno poduszek - różne kolory, nadruki.... Czasami też do późnych godzin wieczornych czytam - więc komfort przede wszystkim 😊 Poduszki dekoracyjne mają w sobie jakąś taką "moc" - potrafią nadać nieco charakteru całemu pomieszczeniu. Niby nic - kilka poduszek, a jakby inaczej...


Poduszki "Weź się przytul" - doskonałe na prezent walentynkowy, chyba szczególnie dla śpiochów 😊 Bardzo mi się spodobały, bo też kiedy tylko mam możliwość - lubię spać. Nigdzie wcześniej nie spotkałam poduszek "Weź się przytul", a przeglądam dużo ofert różnych sklepów.  Spodobały mi się bardzo!


I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie była zachwycona poduszką personalizowaną - moja akurat była przygotowana specjalnie na Dzień Babci, ale w planach mam już kolejne poduszkowe prezenty 🎁 To taki gadżet - niby bez szału, ale jednak przydatny. I ładnie wykonany! Bardzo ładnie! Bardzo jestem zaskoczona ekspresowym wykonaniem i wysyłką. Jest to dla mnie o tyle ważne, że często wyjeżdżam... Przesyłka ma być na drugi dzień i jest! Ogromny plus za to!

Jeśli szukacie ładnego, ale przede wszystkim niebanalnego prezentu to bardzo polecam Składzik Prezentów! Jestem zachwycona! 🎁       

poniedziałek, 3 lutego 2020

Sukienka na Walentynki?

Sukienka na Walentynki?
A gdzie szukać pięknych walentynkowych stylizacji jak nie w Lejdi? 💖 Wybór sukienek jest ogromny! A przecież w ten "wyjątkowy" - jakby nie było - wieczór, chcemy jeszcze bardziej podkreślić naszą kobiecość - niż zwykle 💕


Walentynkowe stylizacje zdominowała czerwień, ale jeśli w planach mamy kolację - możemy zrezygnować z sukienki w czerwonym kolorze i wybrać koronkową czarną albo granatową... albo... długą, bordową sukienkę. A może w ogóle w tym roku zdecydować się na sukienkę w kwiaty? Nie masz takiej sukienki w szafie? Nic straconego, jeszcze jest czas, by wybrać odpowiednią 💕 Najważniejsze jest to abyśmy się czuły dobrze w sukience, na którą się zdecydujemy. I żeby była ona dobrana odpowiednio do okazji - romantyczna i seksowna 💕

Bardzo modne są sukienki rozkloszowane - niezaprzeczalnym ich plusem jest to, że potrafią zatuszować fałdki na brzuchu 🙊🙉🙈 Sukienki te przepięknie się prezentują na sylwetce! Z pewnością każda, która ma sukienkę rozkloszowaną - jest podobnego zdania 😊 Wybór sukienek na Walentynki wcale nie jest taki prosty... Modne są też sukienki o fasonie bieliźnianym i te w hiszpańskim stylu - z falbankami i odkrytymi ramionami... 💕

Hitem ostatnich miesięcy są sukienki z wiązaniem przy dekolcie, chociaż nie każdej muszą się podobać. Ciekawym pomysłem na walentynkowy wieczór jest bluzka z transparentnego materiału z haftowanymi kwiatami. Czy to propozycja dla odważniejszych? Nie wiem... Mi się takie bluzeczki bardzo podobają 😊 Jeśli jednak transparentne jakoś nas nie przekonują - możemy wybrać zwykłą koszulę w kwiaty. Ładnie będzie współgrała z dżinsami. Bo chociaż kolorem miłości jest czerwień - możliwości spędzenia tego wieczoru jest kilka. Nie każda musi zakładać sukienkę 😎 Ważne by wybrać taką walentynkową stylizację, która będzie idealna dla nas 💕 

Znajdź walentynkową stylizację z Lejdi 💕 

niedziela, 2 lutego 2020

Korean Skincare - Koreańska pielęgnacja skóry

Korean Skincare - Koreańska pielęgnacja skóry
Przebudziłam się rankiem - po całym męczącym tygodniu, ale w końcu się wyspałam (!) 😊 Zobaczyłam do lustra i po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego jak ważna jest pielęgnacja twarzy. Ile to razy jestem już tak zmęczona, że nie mam siły oczyścić skóry twarzy i kładę się do łóżka prawie pełnym makijżu... 🙈🙉🙊


Poza skutecznymi zabiegami, które mają na celu poprawienie kolorytu skóry - są kosmetyki, które doskonale spełniają swoją funkcję. Wystarczy tylko zacząć je stosować każdego dnia, by w niedługim czasie zobaczyć efekty. 

Zainteresowały mnie produkty Ķorean Skincare, które już od jakiegoś czasu testuję. Najbardziej przypadł mi do gustu tonik (200ml), ale w pierwszej fazie stosowania jednak powinien znaleźć się krem oczyszczający (150ml). Krem ten oczyszcza do głębi porów. To oczyszczanie skóry aloesem i olejkiem z ekstraktem z drzewa herbacianego. Tonik przywraca skórze odpowiedni odczyn pH. Przygotowuje skórę na wchłonięcie składników odżywczych w następnej fazie pielęgnacji. A krem na dzień (50ml) odżywia i chroni skórę. Jednocześnie jest zakończeniem pielęgnacji do następnego dnia 😊 

Produkty Korean Skincare dostępne są w Drogeriach Rossmann 😊     

sobota, 1 lutego 2020

Nowy Rok - nowy kolor

Nowy Rok - nowy kolor
Kilka dni temu ponownie odwiedziłam Salon Tina na Śródmieściu. Od ostatniej wizyty minęło kilkanaście tygodni, ale większość z Was na pewno potwierdzi, że jeśli już się znajdzie dobrego fryzjera - chociażby na drugim końcu miasta - to nie ma nowy o żadnych zmianach 😊


Uwielbiam te kilkugodzinne wizyty w Salonie przede wszystkim poprzez atmosferę, jaka tam panuje. Są takie miejsca, w których zwyczajnie dobrze się czujemy, do których chętnie wracamy. Szczególnie w te chłodniejsze dni - bardziej chyba niż zwykle - doceniamy takie niby małe rzeczy jak kawa, herbata, ciasteczko... Może dla kogoś to nic nie znaczy, ale dla mnie to ma znaczenie...


Profesjonalizm - zdecydowanie wyróżnia Salon Tina 😊 Kiedy siedzę już na fotelu - nie mam żadnych obaw, że moje włosy są w dobrych rękach. A wszystko za sprawą właścicielki - Pani Kasi Jaworowskiej i rewelacyjnego fryzjera - Andrzeja. Chociaż na początku troszkę miałam mieszane uczucia, że to właśnie mężczyzna będzie się zajmował moimi włosami - już po pierwszej wizycie byłam bardzo, bardzo zadowolona. Bardzo polecam Andrzeja jako fryzjera, bo po prostu zna się na tym, co robi. I przede wszystkim - ma pasję! Zresztą, wszyscy pracownicy Salonu Tina to ludzie z pasją. Niedługo sami będziecie mogli się o tym przekonać, bo opublikuję wywiad z właścicielką Salonu i fryzjerem, który potrafi naprawdę stworzyć kolor marzeń! 😊


Z doświadczenia wiem jak ciężko jest znaleźć dobrego fryzjera. Wiem też jakie to uczucie kiedy z wizyty wcale nie jesteśmy zadowoleni... W Salonie Tina nie ma mowy o niezadowoleniu z usługi! Najlepiej warto się o tym przekonać samemu... 😊


Na Śródmieściu mam kilka swoich ulubionych miejsc, od niedawna należy do nich również Salon Kosmetyczny 💖             

piątek, 31 stycznia 2020

Album w pudełeczku

Album w pudełeczku
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wracać do wspomnień - szczególnie tych z dzieciństwa. Zresztą, do dziś wywołuję zdjęcia 😊 Kiedy jestem w domu rodzinnym to bardzo lubię oglądać albumy. Chyba z wiekiem coraz bardziej przekonujemy się o tym, że czasu nie da się cofnąć... ale najpiękniejsze chwile warto zapisać 😊


Bardzo spodobał mi się album - pudełeczko 🎁 Wygląda jak ładnie zapakowany prezent, ale po otworzeniu - zamienia się w skarbnicę pięknych wspomnień utrwalonych na zdjęciach. Co ciekawe - w albumie zmieści się aż około 37 zdjeć! Album jest wykonany w taki sposób, że osoba, której album taki podarujemy - będzie zaskoczona sposobem jego wykonania. Pełno w nim różnych zakamarków, w których ukryte są kolejne fotografie...


Album jest wykonany bardzo starannie. Nie ma też żadnej obawy, że zniszczy się podczas transportu. Mój, mimo, że się zgubił podczas doręczenia - dotarł w całości! 🎁 Dużo radości sprawiło mi też układanie zdjęć. I sam ich wybór, bo przecież pięknych chwil jest wiele... W pudełeczku jest też miejsce by ukryć mniejszy prezent, albo małą czekoladkę 😊


OpenYourBox 🎁 Wybór albumów w pudełeczku jest duży - czasem warto odejść od tych tradycyjnych albumów, by pokazać, że jest inny sposób przechowywania zdjęć. Taki album ucieszy nawet tych najbardziej wymagających. Wszystkim, którzy tak jak ja - robią się sentymentalni 😊 bardzo polecam zainteresowanie się niecodzienną formą trzymania zdjęć. Co ważne - album nie musi być przecież na szczególną okazję, ale jest możliwość personalizacji 😊 Zachęcam, by nie czekać na "odpowiedni moment", ale wybrać moment, który stanie się odpowiedni... 


Zainspiruj się! 🎁 Zbliżają się Walentynki 💖 Dzień Kobiet... 🎁 

czwartek, 30 stycznia 2020

[WYWIAD] Krzysztof Krawczyk: Jestem sobą!

[WYWIAD] Krzysztof Krawczyk: Jestem sobą!
Byłem, jestem i pozostanę sobą! - inspirująca rozmowa z Krzysztofem Krawczykiem 😎 


Panie Krzysztofie, trudno jest ostatnio namówić Pana na wywiad...

To prawda, bo drażnią mnie wciąż powtarzające się pytania…

Jakich pytań Pan nie lubi?

O sprawy prywatne, rodzinne. Rodzina chce żyć w spokoju. Ja ten brak spokoju dawno wliczyłem w koszty zawodu. Tym bardziej, że wiele sensacyjnych doniesień po prostu nie polega na prawdzie. Hejt jest trucizną naszych czasów! Więc krótko: Wnuk ma się dobrze, cieszy się nowym komputerem, syn, mimo konsekwencji powypadkowych sprzed lat, pracuje w muzycznej grupie integracyjnej prowadzonej przez mojego Przyjaciela z estrady Krzysztofa Cwynara, a moi producenci z Poznania Andrzej Kosmala i Ryszard Kniat nagrali z Juniorem płytę, na której stary Krawczyk śpiewa z młodym. Tytuł tej płyty oddaje pasję życia imienników Krawczyków: „nasz cały świat, muzyki świat”. Jeszcze trwają prace końcowe i rozmowy z wydawnictwami nad sposobem jej wydania. Niewykluczone, że płyta ta będzie towarzyszyła mojej jubileuszowej płycie (55 lat na scenie!) jako dodatkowa atrakcja.

Jak jest z Pana zdrowiem? Wywiad ten odkładaliśmy również ze względu na operację, która niedawno Pan przeszedł...    

Kto tak naprawdę lubi pytania o zdrowie? Szczególnie po 70-tce? Kiedy dziennikarze pytali naszego Ojca Świętego Jana Pawła II jak ze zdrowiem odpowiadał: „Nie wiem. Nie czytałem jeszcze dzisiejszych gazet!” I chociaż nigdy nie będę świętym to też tak odpowiadam. Mam wszystkie powszechne problemy zdrowotne przynależne mojemu wiekowi. Owszem, wymieniłem ostatnio biodro na nowszy model, ale przy dzisiejszej technice i sprawności naszych lekarzy to zabieg kosmetyczny. Trudniejsze są potem ćwiczenia rehabilitacyjne, wymagają dużego samozaparcia, ale już zdążyłem, 16 listopada w Poznaniu, powrócić na scenę koncertową. W grudniu mam kilka koncertów, na które bilety są już wyprzedane. Nie ma więc „zmiłuj się”: ćwiczę przy pomocy moich rehabilitantów i mojej kochanej Ewuni, która jak zawsze jest dla mnie potężnym wsparciem.

Bilety wyprzedane... Kocha Pan to, co robi? 

Moja praca jest pasją mego życia! Dzięki której Pani i Pani koleżanki i koledzy chcecie ze mną rozmawiać. I dzięki której mam tłumy na widowni. I co dla mnie najważniejsze, widzę na widowni przekrój pokoleń…

Jaki jest sposób, by utrzymać się na topie przez dziesiątki lat? Pan jest dzisiaj gwiazdą zarówno juwenaliów, jak i imprez dla seniorów...

Sam często się nad tym zastanawiam. Mój ulubiony Leonard Cohen mówił: sukces to przetrwanie… Chyba przetrwałem, myślę tak sobie, kiedy widzę, jak 20 tysięcy młodzieży bawi się na juwenaliach przy rytmie i melodiach moich piosenek. Mam tak wiele przebojów, że nawet nie mamy miejsca na umieszczenie nowych, a przecież jestem wciąż aktywny w studio.

Może mało kto wie, ale na wydanie czekają aż 4 nowe płyty! 

Przede wszystkim kocham swoją pracę i otaczam się właściwymi ludźmi. Który artysta ma na świecie menedżera, z którym pracuje 45 lat? Ile myśmy z Andrzejem Kosmalą ze sobą wojen stoczyli? Ale jako miłośników Presleya i Beatelsów łączyła nas zawsze jedna myśl: musimy adresować nasze piosenki do różnych grup społecznych, różnych środowisk i przede wszystkim być ponad pokoleniami, a już szczególnie nie odwracać się od młodzieży. Zawsze byliśmy i jesteśmy otwarci na nowe trendy. Robiliśmy wszystko by nie dać się zaszufladkować, a kiedy nam to groziło Krawczyk przeskakiwał do innej szufladki.

Rzeczywiście, w Pana repertuarze nie ma chyba stylu muzyki rozrywkowej, z którego by Pan nie czerpał?

Zanudziłbym się sobą gdybym po sukcesie „Rysunku na szkle” czy „Parostatku”, albo „Jak minął dzień” śpiewał wciąż podobne piosenki. A była taka pokusa…  Dlatego w moim repertuarze znajdziecie piosenki Presleya, cygańskie, Bregovica, muzykę klubową Smolika, American Songbook, piosenki biesiadne, polskie tanga, country, rock and roll, swing, piosenki włoskie, latino, greckie, piosenki dla dzieci, kolędy, piosenki i pieśni religijne, polskie wersje Cohena, Dylana a teraz Casha. No i cała polska produkcja premierowych piosenek i największych polskich przebojów. Tutaj najtrudniej, bo trzeba przeskoczyć samego siebie. Miałem nawet romans z hip hopem, dancem i disco polo!

Nie wszystkim ta wielostylistyczność się podobała?

U mnie też budziła obawy, ale zawsze starałem się być i pozostaję Krawczykiem. Po prostu zawsze naśladowałem, wie Pani kogo?

No właśnie, kogo?

Krzysztofa Krawczyka. Byłem, jestem i pozostanę sobą! I może dlatego stałem się piosenkarzem międzypokoleniowym?

środa, 29 stycznia 2020

Zdjęcie na okładkę? Czemu nie?

Zdjęcie na okładkę? Czemu nie?
Moi najbliżsi wiedzą, że w moim życiu są dwie "wielkie miłości": Tatry i samoloty. Po górach uwielbiam chodzić, tam naprawdę odpoczywam i czerpię pozytywną energię 🗻🌞 a samoloty - bo uwielbiam latać! I tak kilka lat temu miałam ogromną przyjemność przeprowadzić prawdziwy "wywiad w chmurach"! 😊 Chociaż od tego wywiadu minęło już kilka lat, słowa, które powiedział pilot - pamiętam do dziś: "Życzę każdemu, żeby lubił to, co robi".


I myślę, że tylko w takiej sytuacji - kiedy człowiek naprawdę lubi to, co robi - ma szansę być szczęśliwy i nie użala się nad sobą. Pamiętam doskonale kiedy zaczęłam pisać do jednego z tygodników. Po dość krótkim czasie trafiłam na okładkę - co w ogóle było dla mnie dużym zaskoczeniem 😊 Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek coś takiego będzie miało miejsce, ale stało się. I muszę przyznać, że mam kilka egzemplarzy tamtego numeru odłożonych...


Bardzo byłam zaskoczona, kiedy w Składziku Prezentów zobaczyłam, że możliwe jest stworzenie okładki z wybranym zdjęciem i to jeszcze w Wydaniu Specjalym! 😊 To niecodzienny prezent, który na pewno zaskoczy osobę, którą obdarujemy. Cenię sobie bardzo produkty wysokiej jakości i starannego wykonania, bo przecież chyba nikt z nas nie chciałby żeby ładny prezent zniszczył się w niedługim czasie. Okładka gazety z wybranym zdjęciem jest zapakowana w kartonik, dzięki czemu nie ma ryzyka, że zostanie uszkodzona podczas transportu. Wydanie Specjalne gazety z wybranym zdjęciem możemy zawiesić na ścianie, ale też ustawić np. na biurku. I co jeszcze może być przydatne - nagłówki i tytuły możemy zmieniać w taki sposób jak chcemy 😊 A dzięki temu wydanie specjalne będzie jeszcze bardziej atrakcyjniejsze!


A może ktoś z Waszych najbliższych marzy, by być na okładce? Spełnij marzenie - kliknij tutaj! 📷  

wtorek, 28 stycznia 2020

[WYWIAD] Anna Dymna - Świąteczne Wspomnenia

[WYWIAD] Anna Dymna - Świąteczne Wspomnenia
Do 2 lutego jeszcze możemy śpiewać kolędy 🎶🎶🎶 To okazja, by w tym czasie jeszcze opublikować piękne, świąteczne wspomnenia znakomitej aktorki Anny Dymnej. Chociaż z Panią Anią spotkałam się na początku listopada - wywiad jest niezwykle inspirujący. Uwielbiam spotykać się z ludźmi, którzy mają dużo, dużo energii - tej pozytywnej, oczywiście 😊


Uwielbiam Święta!

Pani Anno, cieszę się, że znalazła Pani czas na spotkanie, szczególnie w czasie przedświątecznym...

Bardzo dziękuję, że przyjechała pani do mnie, do Krakowa i nie przygotowuje tekstu opartego na tym, co na mój temat mówią informatorzy.

Widzę, że przygotowania do Świąt idą pełną parą?

Święta zaczęłam już w sobotę, 9 listopada. Co roku kleję szopki z masy solnej na ogólnopolską akcję Programu I Polskiego Radia  „Choinki Jedynki”. Dzieci z różnych szkół w kraju, podopieczni dwóch fundacji, oraz artyści, sportowcy, dziennikarze i wielcy naszego świata malują, rysują obrazki o tematyce „Tajemnice Bożego Narodzenia”. Potem odbywa się radiowa licytacja. Zebrane pieniądze, od 12 lat, przekazywane są na rzecz mojej fundacji „ Mimo Wszystko”. Od 7 lat dzielę się, po połowie, z wybraną przez siebie inną organizacją charytatywną. W tym roku jest to fundacja  „ Wspólnota Nadziei”, która zajmuje się niskofunkcjonującymi osobami ze spektrum autyzmu.

Na nudę w Pani życiu miejsca brak?

Nigdy wcześniej nie pracowałam tak dużo jak teraz (śmiech), chociaż okres najintensywniejszej pracy zawodowej mam już za sobą. To jest oczywiste i zrozumiałe. Pracuję już dokładnie 50 lat. Razem z moją młodością umiera przecież dla mnie wiele ról.  Ale wciąż pracuję w Narodowym Starym Teatrze i gram. 

Kiedy Pani zamyka oczy i patrzy wstecz...

... niczego nie żałuję, niczego nie zmarnowałam. Mam świadomość, że nie straciłam czasu. Zawsze wszystko wykorzystywałam na 150 procent.

Czasem ciężko zaakceptować nowe życie, nową siebie?

Powinniśmy zaakceptować siebie takimi jakimi jesteśmy. I wcale nie mówi mi się tego łatwo, bo kiedyś byłam piękna i szczupła, ale nie mam gorszego samopoczucia teraz. Taka też jestem potrzebna. To najważniejsze. 

W tych „magicznych” dniach częściej zdajemy sobie sprawę z tego, że nie żyjemy na bezludnej wyspie? 

Zatrzymujemy się w tych dniach w naszym pędzie codzienności i jakoś mocniej, niż na co dzień, zdajemy sobie sprawę ,jak bardzo potrzebujemy bliskości innych ludzi. I myślimy też chętniej o tych, którzy są samotni, bezradni, skrzywdzeni przez los.  Przy stole wigilijnym odczuwamy też bardzo dotkliwie brak tych, których już z nami nie ma...

Żywa choinka to nieodłączny element świątecznego wystroju?

Tak! Choinka musi być i na niej odręcznie robione ozdoby… We mnie budzi się niezmiennie dziecko i wszystkie dziecięce radości, które odczuwałam w dzieciństwie.  Święta Bożego Narodzenia , wszystkie tradycje z nimi zawiązane, są dla mnie takim kręgosłupem roku, który stawia do pionu. I żeby nie wiem, co się działo, to najważniejsze, by usiąść przy wigilijnym stole z bliskimi, podzielić się opłatkiem i przypomnieć sobie, co w życiu jest najważniejsze.

Może w dzisiejszym świecie zbyt często o tym zapominamy i ważniejsze jest zwyczajnie „mieć” niż „być”?

Kiedy miałam 26 lat, w naszym domu wybuchł pożar. Eksplodował telewizor. Spaliło nam się wszystko, podczas jednego wieczoru. Meble, zegary, obrazy robiliśmy sami, jakżeż było ich szkoda.  Mieliśmy kilkadziesiąt gatunków kwiatów, których było nam żal najbardziej, bo pielęgnowaliśmy je od malutkich szczepek. Na szczęście wtedy obok siebie miałam mądrego człowieka, który mówił: „Nie martw się, wszystko zrobimy od nowa, ważne, że jesteśmy razem!”. Wtedy zrozumiałam,  że ważniejsze jest to, że żyjemy. W takich momentach zdajemy siebie sprawę z tego, co tak naprawdę jest ważne. Nie warto oddawać życia za rzeczy materialne. One są ulotne. To, co się ma w sercu, w głowie… to jest wartość największa.

Jakość zawsze jest ważniejsza jak ilość?

Byłam wychowana – najpierw przez rodziców, później przez Wieśka Dymnego, w poczuciu, że najważniejsze jest to, co zrobimy sami, własnymi rękami. Do dziś ozdoby na choinkę robię sama, podobnie jak przetwory, nalewki. Wszystko, co mogę, to robię sama. Wtedy życie ma inny smak i jakość.

Bo pieniądze podobno szczęścia nie dają...

Znam ludzi, którzy mają pieniądze i mają wszystko to, o czym nawet bym nie marzyła, ale ci ludzie nawet nie potrafią się tym cieszyć. Na radość już nie mają sił ani czasu. Są zmęczeni, bo muszą zarabiać pieniądze, by mieć jeszcze więcej i więcej... Jaki to ma sens?   

Chyba zbyt późno zdajemy siebie sprawę z tego, że wszystko przemija...

Młodość, gładkie ciało – to cud, ale to przemija. Dlatego, prawdziwą i stałą wartość musi mieć coś innego. Nie można też zaprzedać duszy jakiemuś diabłu, bo i on przegrywa z czasem. Już wiem, że najważniejsze jest być komuś potrzebnym, że człowiek, jak tlenu, potrzebuje drugiego człowieka. Najgorsza jest samotność.  Dowiedziałam się tego dwadzieścia lat temu od moich przyjaciół niepełnosprawnych intelektualnie. Dla nich założyłam fundację, im pomagam żyć, uśmiechać się i nadawać sens życiu. Wiem, że im zawsze będę potrzebna. Chociaż tak naprawdę to oni bardziej pomagają mnie. Poczucie, że jest się potrzebnym, mimo przemijania oszukuje czas, daje siły i przedłuża życie. 

Wspomnienia Świat Bożego Narodzenia w domu rodzinnym chyba na zawsze pozostają w naszej pamięci... Jakie były to Święta?

Najpiękniejsze na świecie! Zapach świąt pamiętam do dziś. Kiedy byłam mała to mama pozwoliła mi nawet sprzątać w magicznym kredensie (śmiech). A tam były najcenniejsze rzeczy, filiżaneczki, figurki… więc był to akt zaufania do mnie. Czułam się wtedy taka dorosła! Święta zaczynały się od wspólnych porządków, później gotowanie... Wszystko robiliśmy razem. W Wigilię do późna wyglądaliśmy aniołka... i oczywiście co roku oglądaliśmy szopki. A w Krakowie jest wiele kościołów i czasem udało nam się zobaczyć ich koło trzydziestu. 

Jak spędzi Pani tegoroczne Święta?

U mnie od lat święta Bożego Narodzenia wyglądają bardzo podobnie. Najpierw, by święta się udały, odwiedzam groby najbliższych i świątecznie je ozdabiam. W Wigilię idę do mojego starszego brata. Po Wigilii jadę do Radwanowic, do moich podopiecznych, i tam przed pasterką robimy plenerowe widowisko – idziemy z pochodniami, czytamy wiersze, Pismo Św., śpiewamy kolędy. Podopieczni są poprzebierani za aniołów, pasterzy, gospodarzy. Jest Maryja i Józef, szukają bezpiecznego miejsca, rodzi się dziecko... Wszystko dzieje się w pobliżu kościoła, do którego później idziemy na pasterkę. I zawsze jest pięknie, nawet jak pada deszcz czy jest śnieżna zawierucha. W pierwszy dzień świąt robię w domu kolędowanie. Zawsze, wspólnie z synem, przygotowujemy sałatki, różne potrawy, m.in. jesiotra w galarecie… Najważniejszy jest żurek dymny, no i kutia. Mąż pięknie stroi stół i półmiski. Kolędujemy do późnej nocy. Jest to piękny czas, bo możemy się spotkać ze znajomymi, dla których na co dzień nie mamy czasu... Następnego dnia idziemy do przyjaciółki – to się nie zmienia do lat. Nigdzie nie wyjeżdżam na święta, ponieważ nie wyobrażam sobie, aby nie było wspólnego spotkania z rodziną przy wigilijnym stole.

Dobrze Pani gotuje?

Czy dobrze? (śmiech). Mam swoje ulubione potrawy, na przykład bakłażany po ormiańsku – nauczyła mnie ich kiedyś pewna Ormianka. Moje ulubione to przede wszystkim potrawy, które się robi bardzo szybko, a przy tym są łatwe w przygotowaniu i dietetyczne. Odchodzę od mięsa.     

„Wszyscy wszystkim ślą życzenia...”. A komu Pani śle życzenia?

Szczególnie w czasie świąt zależy mi na tym, aby moje życzenia dotarły do wszystkich, którzy mi bardzo pomagają, czyli do darczyńców fundacji „Mimo Wszystko”, i do tych, których kocham. Oni to wiedzą. Życzenia uśmiechu i radości kieruję do wszystkich uczestników z programu „Spotkajmy się”. Ludzi, którzy mi zaufali i opowiedzieli swoją historię. Życzenia adresuję również do moich podopiecznych, a także kochanych  artystów: aktorów, wokalistów, reżyserów, poetów… szczególnie do Irenki Santor, która jest jednym z moich największych autorytetów, jako kobieta, i jest mi bardzo bliska.

Co sprawia, że jest Pani szczęśliwa?

To, że żyję. Fakt, że jestem komuś potrzebna – nie jestem sama, mam na kogo liczyć, ale też to, że ciągle mam pracę, że chce mi się żyć. Budzę się rano i cieszę się, że jest nowy dzień. Ciągle potrafię się wszystkim cieszyć.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Nasz Przyjaciel - Wielki Bohater!

Nasz Przyjaciel - Wielki Bohater!
W 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz - nie mogę nie opublikować jednego z wywiadów, które przeprowadziłam z Kazimierzem Piechowskim - bohaterem słynnej ucieczki z KL Auschwitz. Ogromną miałam przyjemność przyjaźnić się z Panem Kazimierzem 😊   



Przywieziono Pana do Auschwitz na początku istnienia obozu, w jednym z pierwszych transportów. Jak wyglądało życie każdego dnia?

Na każdy dzień składała się przede wszystkim praca. Najgorsza była praca pod gołym niebem. Ciężka praca w mrozie, deszczu, śniegu, w błocie. To wszystko sprawiało, że człowiek z wolna tracił siły. Kiedy przy mnie nie było kapo ani esesmana, pozorowałem robotę i odpoczywałem, a gdy był blisko, udawałem, że rwę się do pracy. Ale jeśli ktoś tyrał, bo od niego tego żądali, to wtedy takiego przywoziliśmy na taczce martwego. Były przypadki, że więzień wiózł taczką kamienie i chciał wyprostować plecy. Gdy zauważył to esesman, zawołał: „Daj mi swoją czapkę”. Więzień zdjął z głowy czapkę i dał esesmanowi. Wiedział, że od tej chwili liczą się sekundy jego życia. Esesman rzucał czapkę daleko, poza obręb pracy, i kazał przynieść ją więźniowi. Więzień szedł krok za krokiem i czekał, kiedy padnie strzał. Strzał padał, a esesman dostawał trzy dni urlopu za uniemożliwienie ucieczki.

Kiedy narodził się pomysł zorganizowania ucieczki z KL Auschwitz?

W garażach i warsztatach pracował Ukrainiec, Gienek Bendera. Zaprzyjaźniłem się z nim. Któregoś dnia oświadczył mi, że jest na liście do gazu albo na rozwałkę. Informację tę otrzymał od więźnia, który pracował w „Politische Abteilung” (obozowe gestapo). „Kazek, czy można by stąd uciec?” — zapytał. On był złotą rączką od mechaniki samochodowej, jego tam nawet na swój sposób szanowali. A kiedy jakiś samochód wyremontował, to pozwalali mu w celu sprawdzenia objechać tym wozem obozowe uliczki. Powiedziałem wtedy: „Gienek, to niemożliwe. Przecież stąd, z centralnego obozu, nikt jeszcze nie uciekł. Nie możemy wsiąść do samochodu w pasiakach i wyjechać stąd”. Gienek nadal uporczywie wracał do tego tematu, dlatego postanowiłem zastanowić się, czy z tych zamiarów, że możemy mieć samochód, można stworzyć realny plan ucieczki.

Jak zatem wszystko się zaczęło?

Po jakimś czasie kierownik parteru Zucker wysłał mnie na drugie piętro po puste kartony. Zauważyłem drzwi z napisem „Bekleidungskammer”. Bekleidung to znaczy odzież, a odzież u esesmanów to przecież mundury. Wpadałem na drugie piętro, ale drzwi były zamknięte. Raz jednak były lekko uchylone. Niedługo myślałem, wszedłem i bez namysłu powiedziałem do esesmana, który tam był: „Panie sierżancie, ma pan zejść do głównego biura”. Nikt go tam nie wzywał, ale musiałem coś mu powiedzieć, a tylko to wpadło mi do głowy. On zeskoczył z ławeczki, na której stał i porządkował coś na półkach, i zaczął mnie kopać, bić, aż się przewróciłem... Ale ja w tym czasie zobaczyłem już wszystko, były tam mundury, buty, broń, amunicja, granaty, hełmy. Dosłownie wszystko.

Jedyna brama, przez którą można było wyjść poza obóz centralny, to brama „Arbeit macht frei”. Jakim sposobem udało się Wam przejść przez tę bramę?

Myślałem prawie całą noc i nie mogłem nic wymyślić, aż wreszcie... przecież to takie proste. Trzeba przejść przez bramę „Arbeit macht frei” jako fałszywe „Rollwagenkommando”. Wtedy nie uciekamy ani z bloku, ani z komanda. W ten sposób mogliśmy opuścić obóz centralny oraz zabezpieczyć więźniów przed konsekwencjami naszej ucieczki. Do połowy 1942 r. Niemcy przestrzegali więźniów każdego transportu: „Stąd ucieczki nie ma. Tu należy pracować i tylko pracować. A jeśli już komuś taka głupota przyjdzie do głowy, to niech wie, że jeżeli ucieknie z bloku, to dziesięciu z tego bloku pójdzie na śmierć, a w przypadku ucieczki z komanda pracy, zginie dziesięciu z tego komanda”. Jeśli nas wypuszczą, to znaczy, że wypuścili fałszywe komando, które nie wróciło.

Aby przejść przez bramę, trzeba było czterech osób, do najmniejszej rolwagi. W jaki sposób dobraliście jeszcze dwóch więźniów?

Byliśmy z Gienkiem, ale trzeba było pomyśleć, żeby stworzyć czwórkę. Łatwo było Gienkowi zwerbować Józka Lemparta, z którym pracował. On był pewny, to był ksiądz. Zaproponowałem Staszkowi Jasterowi, harcerzowi. I on się zgodził. Mieliśmy więc już zmontowaną czwórkę.

Dlaczego wybraliście 20 czerwca 1942 r. na dzień ucieczki?

Uciekać mogliśmy tylko jeden dzień w tygodniu, w sobotę. Dlatego, że tego dnia pracowaliśmy tylko do południa. Esesmani zamykali magazyn i wyjeżdżali do swoich domów. A 20 czerwca 1942 r. była sobota.

Nie zakładał Pan, że może się nie udać? Jak rozpoczęła się ucieczka?

Oczywiście, postanowiliśmy, że w przypadku kiedy się nie uda na terenie obozu, likwidujemy samych siebie. Przed ucieczką spotkaliśmy się na strychu niedokończonego bloku, by sprawdzić, czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Gienek zaproponował parę minut przerwy, aby się myślami połączyć z rodziną. Wierzyliśmy, że się uda. Wyszliśmy z bloku, wzięliśmy wóz stojący za kuchnią. Na wozie jakieś obierki kartoflane, zmięte kartony. Pojechaliśmy pod bramę „Arbeit macht frei”. Zameldowałem wyjście. Każde komando było zapisane w księdze. Nasze jest fałszywe. Zajrzy esesman do księgi czy nie zajrzy... Wierzymy, mocno wierzymy, że nie zajrzy... I tak było. „Ab” — powiedział. Jedziemy... Pierwszy krok do wolności za nami, ale nie ostatni...

Przebieraliście się w magazynie „Bekleidungskammer”. Jak dalej wyglądała ucieczka?

Szybko zakładaliśmy wszystko, co należało włożyć, na końcu mundury. W mundurach, w pełnym uzbrojeniu, zeszliśmy na parter. Dla Gienka mieliśmy przygotowany komplet umundurowania. Nagle usłyszeliśmy warkot samochodu. Niemcy... Krótkie zastanowienie: wejdą czy nie wejdą. Ja z pistoletem z jednej strony drzwi, Staszek z drugiej strony — i czekamy... Znowu silnik na chodzie i odjeżdżają. Odprężenie... Ja w mundurze oficera SS wychodzę na rampę samochodową. Podjeżdża Gienek i robi to, co do niego należy. Zdejmuje czapkę, melduje się, ja wskazuję, że ma wejść do magazynu. W tym czasie, gdy Gienek się ubiera, chłopcy ładują do samochodu broń i amunicję. Gienek ubrany w mundur wychodzi na rampę i wsiadamy do samochodu. Gienek za kierownicą, ja obok, za Gienkiem Staszek, a za mną Józek. Ruszamy. Wiedzieliśmy, że gramy „va banque” z załogą SS, że istnieje wielkie ryzyko, ale tego ryzyka nie braliśmy pod uwagę. Do głównego szlabanu mieliśmy jakieś 80 m, a szlaban na dole. Gienek zwolnił bieg na trójkę, podjeżdżamy bliżej, szlaban na dole. Mamy jeszcze jakieś 25 m, esesman się nie rusza, szlaban na dole. Wtedy pomyślałem, że nam się nie udało. W myślach żegnałem się z mamą, ale wtedy poczułem silne uderzenie w kark i syczący głos Józka: „Kazek, zrób coś!”. To mnie ocknęło. Widzę blisko ten szlaban, otwieram prawe drzwiczki, wystawiam szarże, żeby widzieli, i mówię do stojącego esesmana: „Śpisz tam czy co? Otwieraj ten szlaban, bo ja ciebie obudzę, jeśli ty nie możesz się obudzić!”. Esesman podskoczył, kręci korbą i szlaban podnosi się w górę. Gienek włącza bieg i przejeżdżamy. A esesmani podnoszą rękę — „Heil Hitler!”. Wolność...

Co było dalej, po ucieczce? Gdzie Pan przebywał?

Podczas ucieczki z obozu zepsuł nam się samochód. Dalej musieliśmy iść pieszo. Cały czas Niemcy deptali nam po piętach. Józek Lempart zachorował i musieliśmy go zostawić gdzieś na plebanii u księdza. Staszek Jaster wrócił do swojej ukochanej Warszawy. Ja z Gienkiem postanowiliśmy ukryć się na Ukrainie, ale okazało się, że miejscowa ludność nie jest przyjaźnie nastawiona do Polaków. Zdecydowaliśmy się więc zawrócić do znajomych Gienka we wsi Lasek. Gienek otrzymał tam fałszywe dokumenty i wrócił do swojego Czortkowa. A ja, już jako Władysław Sikora, zacząłem pracować w gospodarstwie Nikodema Nowakowskiego, niedaleko Lasku. Wstąpiłem do Armii Krajowej i walczyłem do końca wojny.

Jest Pan gościem w różnych miejscowościach w kraju i za granicą, opowiada Pan swoje wspomnienia z obozu jako były więzień, a mimo wszystko można się spotkać jeszcze z nazwą „polskie obozy koncentracyjne”. Jak to się dzieje?

W Niemczech nadal pojawiają się w publikacjach sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”. Tak świat zachodni opisuje historię czasu II wojny światowej. Świadczy to o wielkiej przewrotności Niemców i, niestety, naszej nieudolności w głoszeniu prawdy. Wielokrotnie powtarzam: obecne pokolenie Niemców nie może odpowiadać za grzechy swych dziadków. I można powtórzyć za Janem Pawłem II: „Nie może być dziedziczenia win, ale musi pozostać dziedziczenie pamięci, bo naród bez pamięci swej historii przestaje być narodem”.

Kazimierz Piechowski zmarł 15 grudnia 2017 roku. 

___
Źródło: Niedziela (4/2010)
  

niedziela, 26 stycznia 2020

Koszulki dla odważnych?

Koszulki dla odważnych?
Kalendarzowy Dzień Babci już za nami, ale w moim kalendarzu każdy kolejny dzień zawsze jest wyjątkowym dla tych, których kocham. Tak więc nigdy nie marnuję okazji, by wyrazić wdzięczność i okazać uczucie 💖 Babcie i Dizadkowie to takie nasze Skarby, o których zawsze powinniśmy pamiętać 💖


Miałam to szczęście, że znałam swoją cudowną Prababcię 💖 Której zresztą nie da się zapomnieć, bo była wspaniałą, piękną, dobrą, wrażliwą i bardzo ciepłą kobietą. I chociaż wtedy - tych kilkanaście lat temu - nikt nawet nie marzył o prezentach personalizowanych - te, które dawaliśmy, z pewnością cieszyły najbardziej na świecie... 💖 Dziś już trudno wyobrazić sobie prezent, który zaskoczy, bo przecież tyle jest możliwości zamówienia prezentów według naszych wizji, że szok 😎 A jednak - są prezenty, które na twarzach naszych babci wywołają nie tylko radość, ale i prawdziwe zaskoczenie! 🎁 Muszę przyznać, że koszulki, które stworzyli w Top Koszulki - zaskoczyły nawet mnie! 😎 


Koszulki są wykonane z najwyższą starannością, co widać już po otworzeniu produktu. Są wyjątkowe! Bardzo ładnie się prezentują, są dobrej jakości - więc bez obaw, że "coś" się stanie z napisem po kilku praniach 😊 


Jakiś czas temu rozmawiałam z przyjaciółmi właśnie na temat takich koszulek - śmieszne czy w ogóle widoczne z daleka napisy. I pytanie - nosić czy nie? No, oczywiście, że tak! 😊 Chociaż doszliśmy do wniosku, że jednak taki wybór chyba jest dla tych, którzy są nieco bardziej odważni 😎 Te wyjątkowe koszulki to też bardzo fajny pomysł na różne okazje 🎁 A jak wiemy - nie trzeba czekać na "odpowiedni moment"...  


Zainspiruj się i spraw przyjemność bliskiej osobie! 💖  
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger