wtorek, 15 stycznia 2019

Samotność. W związku...

Samotność. W związku...
Oddział Zamknięty w jednej ze swoich piosenek śpiewa: „Samotny wśród ludzi, którzy myślą: On nigdy nie jest sam...”. I trudno się nie zgodzić z tymi słowami, bo z pewnością zdarzyło nam się odczuwać pustkę wśród ludzi, którzy są nam bliscy. Zdaje się, że skoro jesteśmy uśmiechnięci, mamy fajną pracę, wyglądamy na szczęśliwych – to tak jest i już. Niestety, zwykle bywa inaczej... Na zewnątrz wszystko jest wręcz idealnie, a w rzeczywistości – razem, ale osobno. Niczym dwa samotne serca...


Czym jest samotność? Co o niej świadczy, na nią wskazuje?

Przede wszystkim niepewność, smutek i brak życiowej energii. Zamiast być ze sobą – czujecie, że oddalacie się od siebie! Już nic nie jest takie jak było wcześniej. Kiedyś potrafiliście przegadać ze sobą całe wieczory, dziś – nie macie ochoty na wzajemne towarzystwo. Zwyczajnie. Zaangażowanie zastąpiła pustka...

Może warto zadać sobie pytanie o co chodzi? Na którym etapie zrobiliśmy błąd?

Zwykle podporządkowanie naszego życia pod innych nie jest dobrym rozwiązaniem, choć może się wydawać wręcz idealne. Trzeba nam znaleźć czas dla siebie. I walczyć o swoje marzenia! Skoro sami nie mamy energii życiowej, co będziemy przekazywać innym? Samotność w związku może wynikać także z różnicy charakterów, a jest to przecież ważny element związku, który ma wpływ na decyzje jakie podejmujemy, na nasze zachowanie.

Pisałam wcześniej o fajnej pracy. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy potrafili wybrać priorytety. Problem zaczyna się wtedy kiedy to właśnie pieniądze rządzą nami, a związek nie jest już tym, o co trzeba się troszczyć. Nic w tym dziwnego, że czujemy się samotni jeśli nasza „druga połówka” więcej czasu i energii poświęca pracy niż nam, naszemu związkowi. Brak troski o związek w konsekwencji musi doprowadzić do samotności jednej ze stron.

Poczucie osamotnienia to wskazówka, że coś nie gra. Nie zawsze też oznacza czyjąś winę – może być to jasny sygnał, że coś zgubiliśmy. Zwykle szukamy przyczyn kryzysów poza sobą. Nie staramy się, aby było lepiej, zajmujemy się wyłącznie sobą i swoją pracą. Ogromne znaczenie ma świadomość siebie, bo nie chodzi przecież o to, aby nieustannie zmieniać się dla partnera. Mimo że jesteśmy w związku – wciąż jesteśmy niezależnymi jednostkami. Pamiętajmy też o tym, aby mieć czas tylko dla siebie.

„Miłość siebie samego jest podstawą zdolności kochania drugiego człowieka” – mówił Erich Fromm – psycholog, psychoanalityk. Jak więc chcemy czerpać radość ze związku, skoro nie potrafimy zaakceptować, polubić i pokochać siebie?

poniedziałek, 14 stycznia 2019

[WYWIAD] Hej! Kolęda, kolęda!

[WYWIAD] Hej! Kolęda, kolęda!
Kolęda to nie okazja do kazania - mówi Ks. Grzegorz Łapiński. Więc jeśli nie kazanie to co? Jak się przygotować do wizyty duszpasterskiej?



Proszę Księdza, kolęda trwa. Niektórych parafian pewnie spotyka Ksiądz po raz pierwszy?

To moja druga kolęda w parafii.  Spotkania są różne – czasami w bardzo sympatycznej i miłej atmosferze trwają dłużej, ale zdarzają się i takie bardziej „służbowe”. To się czuję. Jedna i druga strona chce aby jak najszybciej kolęda się skończyła. 

Wynika to z tego, że w dużej parafii wszyscy się nie znamy?

W dużym mieście jest mniejsza znajomość księdza. Kilka lat temu byłem z kolęda w wiosce pod Toruniem, u kolegi księdza. Tam jest zupełnie inne podejście – parafianie przyjeżdżają po księdza, jedzą wspólne posiłki. Kolęda odbywa się w bardzo rodzinnej atmosferze.

U nas ciężko o takie relacje? 

Wikariusze zwykle na parafii są przez trzy,  cztery lata. Jeśli u jakiejś rodziny będę tylko raz – tak naprawdę nie zdążę nawet ich poznać.

Co jest istotą kolędy?

Przede wszystkim spotkanie z parafianami. Kiedy jestem w kościele – widzę tych ludzi, ale poza tym, że przychodzą do kościoła - nic o nich nie wiem. Podczas kolędy mogę ich trochę poznać. Koperta nie jest dla mnie najważniejsza. Kolęda to też okazja do ewangelizacji. 

Jakaś wizyta duszpasterską szczególnie utkwiła Księdzu w pamięci? 

Rok temu byłem z kolęda u dziewczyny, która już na wstępie powiedziała, że jest niewierząca. Zapytałem, czy zechciałaby porozmawiać z dwie, trzy minuty. Zaprosiła mnie. Była to dla mnie okazja abym opowiedział o własnym doświadczeniu Boga w Kościele. Jak się okazało pod koniec rozmowy – dziewczyna była niewierząca, ale poszukująca. Powiedziała, że ta rozmowa dużo jej dała. Mnie to spotkanie utwierdziło w tym, że Pan Bóg stawia na naszej drodze osoby, które nie są przypadkowe.

A co w sytuacji, kiedy para mieszka razem bez ślubu. Mogą przyjąć księdza?

Podczas kolędy również w tamtym roku odwiedziłem parę, która nie była małżeństwem. Pod koniec rozmowy ta dziewczyna powiedziała mi, że bała się przyjąć księdza, ale chciała kolędy. Było to dla mnie ważne.

I nie wygłosił Ksiądz „kazania”?

Powiedziałem jakie jest stanowisko Kościoła w tej sprawie. Możemy zachęcać do przemyśleń, ale kolęda to nie jest miejsce na kazania.

Czasami są obawy przed przyjęciem księdza ze względu na skromniejsze warunki mieszkaniowe...

To, że ktoś żyje skromnie nie jest powodem do obaw. Chodzi przede wszystkim o podejście serca.

Jaka powinna być zawartość koperty?

(śmiech). Nie ma żadnego cennika. Ofiara powinna być dobrowolna.

___
Źródło: Wiadomości Parafii Wszystkich Świętych w Warszawie  

niedziela, 13 stycznia 2019

[WYWIAD] Czy Chrystus potrzebował chrztu?

[WYWIAD] Czy Chrystus potrzebował chrztu?
Dlaczego zapalamy Paschał, co symbolizuje biała szata, w jakim celu ksiądz namaszcza głowę krzyżmem świętym? - na te i inne pytania odpowiada ks. płk Zbigniew Kępa z Katedry Polowej Wojska Polskiego 



Księże Pułkowniku, chrześcijaństwo odwołuje się często do znaków i symboli, ale trzeba nauczyć się je dobrze odczytywać... 

Chrześcijanie wychowani i ukształtowani w kulturze chrześcijańskiej potrafią te symbole i znaki zauważyć i odczytać ich przesłanie. Do tej wrażliwości na znaki i symbole odwołał się Chrystus. W niedzielę Chrztu Pańskiego w Ewangelii św. Łukasza usłyszeliśmy, że "Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest."

Co to oznacza?

Chrzest, którego udzielał Jan Chrzciciel nad rzeką Jordan miał charakter pokutny. Nie był jednym z obyć rytualnych służących oczyszczeniu. Wiązał się z nawróceniem; ze zmianą dotychczasowego grzesznego życia na życie zgodne z przykazaniami Bożymi, z wolą Bożą. Przystępujący do chrztu janowego wyznawał swoje grzechy i przyjmował pokutę. Takiemu chrztu poddał się Pan Jezus.

Chrystus potrzebował chrztu, który miał charakter pokutny?

Jezus nie potrzebował takiego chrztu, ale uczynił to ze względu na nas. Przyjął chrzest w duchu solidarności z nami, z ludzkością, która potrzebowała odkupienia. Jego chrzest odtworzył niebo i sprowadził Ducha Świętego. To, co dokonało się podczas Jego chrztu powtarza się teraz przy naszym chrzcie. Podczas chrztu, kapłan lub inny szafarz, polewa wodą głowę przystępującego do chrztu i wypowiada słowa "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Poprzez polanie wodą, zanurzenie w wodzie i wypowiedzenie formuły chrztu dokonuje się to, co dokonało się podczas chrztu Chrystusa. Otwierają się niebiosa i na ochrzczonego zstępuje Duch Święty. Staje się to zgodnie z zapowiedzią św. Jana Chrzciciela: "Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem". Podczas chrztu zostają otwarte wrota, które zamknął grzech Adama, odcinając nas od Boga.

Wobec tego co dokonuje się podczas chrztu świętego?

Podczas naszego chrztu niebo się otwiera i Bóg udziela nam Ducha, oznajmiając, że jesteśmy Jego dziećmi umiłowanymi w Chrystusie, w których ma upodobanie. Chrzest w Jordanie był potrzebny nam, a nie Jezusowi. On przez ten chrzest wprowadził nas w misterium Bożego synostwa, otworzył przystęp do Ojca i do udziału w życiu samej Trójcy Świętej, która objawiła się w tym momencie. Teraz Bóg nie jest już tylko daleko w niebie, ale jest także blisko, całkiem blisko, bo w nas samych.

Dlaczego ksiądz podczas chrztu św., namaszcza głowę ochrzczonego krzyżmem świętym? 

W starożytności Izraelici, stanowiący naród wybrany przez Boga, stosowali obrzęd namaszczania poświęconym olejem przy ustanawianiu króla, kapłana lub proroka. Namaszczenie było znakiem szczególnego wybrania przez Boga oraz wyznaczało człowiekowi ściśle określone zadania, których wypełnianie miało prowadzić do realizowania się w świecie Bożych zamysłów. Do wykonania tych zadań Bóg dawał wybrańcowi swoją moc, swojego Ducha. Przez przyjęcie Sakramentu Chrztu Świętego człowiek jakby jednoczy się z Chrystusem, staje się duchowym dzieckiem Boga. Otrzymuję więc od Najlepszego Ojca udział w kapłańskiej, prorockiej i królewskiej misji Pana Jezusa, a także w zobowiązaniach, jakie z niej wypływają.

Osobom, którym udzielany jest chrzest święty zwykle nakłada się białą szatę. Dlaczego jest to aż tak ważne? 

W starożytności chrześcijańskiej nowoochrzczonych ubierano w długie, białe szaty, w których przez cały tydzień chodzili do kościoła, aby słuchać głoszonych katechez mistagogicznych, wyjaśniających im zobowiązania płynące z przyjęcia tego sakramentu. Białą szatka, nakładana przy chrzcie ma podwójną wymowę: Z jednej strony biel jest znakiem duchowej czystości i radości człowieka, który w Sakramencie Chrztu Świętego otrzymuje od Boga tzw. łaskę uświęcającą. Z drugiej zaś strony, sam gest nakładania białej szaty stanowi nawiązanie do słów Świętego Pawła Apostoła, który pisał o przyjmujących chrzest jako o "przyoblekających się w nowego człowieka" (por. Ef 4, 24) zyskujących stan duchowego podobieństwa do Stwórcy, którego przybranymi dziećmi się stają.

Znakiem widocznym przy chrzcie świętym jest świeca...

Jest to ostatni znak widoczny przy chrzcie. Podczas udzielania tego Sakramentu w kościele płonie paschał - duża świeca, na której umieszczone są symbole pięciu ran Chrystusa. Płonący paschał oznacza, że ten sam Pan Jezus, który umarł na krzyżu, teraz  jako Zmartwychwstały jest duchowo obecny pośród modlących się. Zapalenie świecy przypomina więc, że dla każdego ochrzczonego słowa Chrystusa powinny stać się lampą dla stóp (por. Ps 119, 105), czyli najważniejszym źródłem zasad postępowania, tak by mógł on - w ziemskim życiu "płonąc" miłością na wzór Chrystusa - w wieczności zjednoczyć się ze światłością świata. Wskazuje również na wielką odpowiedzialność za rozpalanie i podtrzymywanie wiary w dziecku, jaka spoczywa na jego biologicznych i chrzestnych rodzicach oraz pozostałych bliskich. Stanowi swoistą przestrogę przed słowami i czynami, które mogłyby odciągać młodego chrześcijanina od Pana Jezusa.

Źródło: deon.pl

piątek, 11 stycznia 2019

[WYWIAD] Nowy Rok. Nowe szanse?

[WYWIAD] Nowy Rok. Nowe szanse?
W Nowym Roku warto podjąć temat zmian i nowych szans. Chociaż nie jest to wcale takie łatwe, aby zmienić swoje życie - warto podjąć próbę. Rozmawiam na ten temat z  Ewą Guzowską - psycholog, psychoterapeuta, coach... 



Pani Ewo, zwykle to, co nieznane – bardziej fascynuje, ale i bardziej przeraża. Jednak najgorsze decyzje to chyba takie, kiedy stoimy w miejscu i przestajemy się rozwijać?

W życiu wszystko się zmienia. Nie mamy wpływu na to, by coś zatrzymać - a to zmusza nas do tego, by nie stać w miejscu. Naprawdę nie możemy stać miejscu, nawet jeśli byśmy bardzo chcieli, bo życie wymusza na nas różne zmiany, decyzje, ruchy. Wszystko podlega ciągłej zmianie i ta zmiana staje się czynnikiem, który nas rozwija. Nie sposób z tym walczyć. Lepiej czym prędzej dostosować się do zmian, z tym m.in. wiąże się system adaptacyjny.

Bez zmiany nie możemy mówić o rozwoju?

Nie rozwijamy się, kiedy nic się nie zmienia. Każdej zmianie towarzyszy ruch. My sami w każdej sekundzie zmieniamy się pod względem komórkowym itd. Jedyną stałą rzeczą jest właśnie zmiana.

A jednak jest ten strach przed zmianami. Z czego on w dużej mierze wynika?

Człowiek zawsze bał się nieznanego, to już jest wpisane w jego psychikę. Oczywiście, nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Jedni widzą szklankę do połowy pełną, a inni do połowy pustą, wszyscy inaczej działają w tych samych okolicznościach. To, jak działamy w zmieniającym się świecie, zależy od tego, co w sobie nosimy. Możemy lękać się każdej zmiany, a możemy z ciekawością dziecka patrzeć na każdą zmianę.

Poczucie bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych potrzeb człowieka. Tymczasem odejście od schematów jest zawsze na plus?

Poczucie bezpieczeństwa może mieć różne podstawy. Jeśli te podstawy są zbudowane na trwałym fundamencie to będzie łatwiej poradzić sobie z wyjściem ze schematów. Zawsze po przekroczeniu jakiegoś ograniczenia, które zwykle jest w naszej głowie, zastajemy inną rzeczywistość - czasami lepszą, czasami gorszą – ale to daje nam szansę na postawienie kolejnego kroku, dalej i dalej…

Często nasze działania paraliżują emocje?

Z pewnością tak jest, bowiem od kontaktu z naszymi emocjami wiele zależy. To one wynikają z tego, jak mamy się z samym sobą. Jeśli wierzymy w siebie i mamy zaufanie do siebie, będzie z pewnością znacznie łatwiej. Jeśli natomiast mamy pragnienie, by ktoś zrobił coś za nas – zawsze będziemy w niewoli. To my zawsze wybieramy, czego chcemy, na co decydujemy się i co w efekcie tego dostajemy…

A najbliższa rodzina i przyjaciele? Najbliższe dla nas osoby, które w nas nie wierzą – jakby utwierdzają nas w tym, że lepiej nic nie zmieniać?

Należy spojrzeć prawdzie w oczy. Tak czy inaczej, to nie oni, tylko my sami będziemy w tym czymś. Pytanie kogoś o radę, zwykle nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ tylko my mamy dostęp (a przynajmniej docelowo tak jest) do wielu zmiennych, o których nikt inny nie wie, a nawet jeśli wie, jego postrzeganie rzeczywistości będzie widzeniem przez jego własny filtr, a my możemy mieć zupełnie inny filtr na rzeczywistość. Należy pamiętać, że zawsze ostatecznie my ponosimy odpowiedzialność za własne decyzje i wybory, nikt inny.

Wobec tego dlaczego boimy się zmian, boimy się zaryzykować?

Boimy się zmian, gdyż niosą zawsze pewną niewiadomą, tylko pułapką jest, że to co niby „stałe” – nigdy się nie zmieni, więc mamy wiele do stracenia. Jeśli spojrzymy na to z nadzieją i wiarą, a jeszcze dostrzeżemy potrzebę zmiany - zwykle wyjdzie nam to na dobre. Nie ma znaczenia tak bardzo, jakim autobusem czy tramwajem jedziemy, ale znaczenie ma to, gdzie chcemy naprawdę dojechać i co widzimy przez okno po drodze.

W podjęciu decyzji pomoże nam wewnętrzny dialog?

Trudno mi sobie wyobrazić, by coś w ogóle bez tego mogło się zrodzić… To jest coś, co prowadzi nas do przodu, coś co nadaje nam kierunek i nigdy nie pozwala się nudzić. A przy tym, może być zabawne, ciekawe i barwne. Może warto spojrzeć na to w ten dziecięcy sposób z ciekawością, gdzie nas to doprowadzi?Pamiętajmy, że brak ruchu czy brak decyzji jest także decyzją. Życzę Wszystkim odwagi, wiary i ciekawości w poszukiwaniach siebie na tej drodze, która towarzyszy życiu.

środa, 9 stycznia 2019

Czy jest mi to potrzebne? Tak!

Czy jest mi to potrzebne? Tak!
Zakupy sprawiają, że czujemy się lepiej, czujemy się atrakcyjniejsze i wartościowsze. Niestety uczucie euforii przemija, a do nas powraca smutek, wyrzuty sumienia, bo znowu kupiłyśmy coś, co tak naprawdę nie jest nam potrzebne. Idealny świat fantazji trwa tylko chwilkę, a problem pozostaje. W takim przypadku poleca się terapię i wizytę u specjalisty. Zakupoholizm jest pewnego rodzaju narkotykiem. Jest uzależnieniem, które można pokonać. 


Wiele z nas zapewne obejrzało komedię Wyznania zakupoholiczki. Być może i Wy podczas niektórych scen po prostu zaczynałyście się śmiać, a być może było i tak, że w niektórych scenach po prostu jakbyśmy widziały siebie...

Komedia opowiadała historię młodej, atrakcyjnej dziennikarki, która uwielbiała kupować, a może po prostu dziennikarki tak mają? Hmm... 😎  Głowna bohaterka - sympatyczna, miła i chętna do pomocy innym, ale kiedy w grę wchodziły zakupy, albo co gorsze - oddanie rzeczy, których nie nosi – zaczynał się dramat.
Podobnie chyba jest i w naszym życiu. W moim na pewno 😊 Wiele razy robimy porządki – wiosenne, letnie, jesienne... ile mamy rzeczy, o których istnieniu zapomniałyśmy? Prawdopodobnie większości z nas nie grozi zakupoholizm, bo jednak człowiek planuje zakupy, ale wiadomo – krzykliwe hasła reklamowe, promocje, wyprzedaże – robią swoje. W końcu ładna sukienka czy bluzka to zawsze dobra inwestycja, a do tego szpileczki i torebka... I jak tu przejść obojętnie?


Według różnych badaczy problem kompulsywnych zakupów obejmuje 2-16%, 2-8%, a nawet 12-16% ogólnej populacji. Dotyczy on głównie kobiet (80-90% przypadków), chociaż nie można wykluczyć, że to one znacznie częściej się do tego przyznają, a zjawisko występuje w podobnym stopniu u obu płci. Status materialny nie ma tutaj istotnego znaczenia, a problemy bardzo często zaczynają się już ok. 20 roku życia –mówi dr n. med. Bohdan T. Woronowicz, specjalista psychiatra.

„Zakupoholizm (shopoholizm) można określić syndromem XXI wieku. To niepohamowana pokusa i potrzeba robienia zakupów, która sprowadza się do nabywania niepotrzebnych i wcześniej niezaplanowanych dóbr. Zakupoholizm stanowi formy rozładowania wewnętrznego napięcia, redukcji stresów, frustracji, problemów, smutków” – czytamy w definicji zakupoholizmu.

Dlaczego kupujemy?

Czynników jest kilka, przede wszystkim uciekamy w świat zakupów, w ten „lepszy”, kolorowy, atrakcyjniejszy świat szczególnie wtedy kiedy cierpimy na niskie poczucie własnej wartości, mamy problemy emocjonalne, materialistyczne podejście do życia, chęć oderwania się od rzeczywistości.

– „Kompulsywne zakupy, które są często reakcją na negatywne wydarzenia lub nieakceptowane stany emocjonalne, powodują spadek napięcia psychicznego oraz poprawę samopoczucia wkrótce po dokonaniu zakupu” – wyjaśnia dr n. med. Bohdan T. Woronowicz, specjalista psychiatra.

Wiemy dobrze, że są inne, skuteczne sposoby na poprawienie swojej samooceny. Wystarczy skorzystać z porady psychologa, specjalisty i zacząć zmieniać swoje życie. Zakupy dadzą szczęście chwilowe, a my musimy je w sobie odnaleźć, aby naprawdę być szczęśliwe. Każdej życzę odnalezienia tego szczęścia! 😊

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Piękne bransoletki od Oh!Shiny Store 💖

Piękne bransoletki od Oh!Shiny Store 💖
Która z nas nie lubi pięknych bransoletek? 😊 Zawsze znajdzie się okazja, aby założyć naszą ulubioną biżuterię, ale jest to również doskonały pomysł na prezent dla mamy, babci, przyjaciółki... 🎁   


👑 Agat Smocze Oko

Ręcznie wykonana bransoletka, która zawiera:
🌺 agat
🌺 onyks
🌺 srebro

Do tworzenia biżuterii używane są naturalne kamienie i srebro próby 925. Bransoletka dopasowana jest do nadgarstka o obwodzie 17 cm, natomiast średnica użytych kamieni wynosi 4 i 6 mm. Długość zawieszki wynosi 8 mm. 

👑  Jaspis i Agat

To także ręcznie wykonana bransoletka, która zawiera:
🌼 jaspis
🌼 agat
🌼 srebro

Bransoletka dopasowana do nadgarstka o obwodzie 17 cm, ale średnica użytych kamieni wynosi 10 mm. I długość zawieszki wynosi także 10 mm.
  
👑 Rodonit

Bransoletka zawiera: 
🌸 rodonit
🌸 srebro

Dopasowana do nadgarstka o obwodzie 17 cm. Średnica użytych kamieni wynosi 6 i 8 mm. Częścią każdej bransoletki jest firmowa zawieszka na srebrnym łańcuszku długości 2 cm.

I niespodzianka! 🎁🎁🎁 Dla wszystkich Czytelniczek! Kod rabatowy 10%! Bez limitu wykorzystania i nieograniczony czasowo. Haslo: niedoskonalaja 👑 Rabat 10% sumuje się ze wszystkimi rabatami ze strony 🎁 





💖🎁👑 Wiecej inspiracji znajdziesz tutaj 👑🎁💖

sobota, 5 stycznia 2019

[WYWIAD] Wdzięcznóść. Po co nam ona?

[WYWIAD] Wdzięcznóść. Po co nam ona?

Pani Ewo, wdzięczność powinna być nieodłącznym elementem naszego życia? Czemu więc czasem o niej zapominamy, nie potrafimy jej wyrazić?

Wdzięczność wydaje się czymś, co częściej może zastanawiać niż sprawiać przyjemność. Istotna jest intencja – czy jest to wdzięczność w czystej formie, czy kryje się w tym jakiś rodzaj manipulacji – ze smutkiem stwierdzam, że z moich obserwacji – ta czysta forma – jest raczej rzadkością. Wdzięczność sama w sobie ma moc. Możemy być wdzięczni za wiele rzeczy, sytuacji, ludzi, których spotykamy… i którzy zostają z nami na zawsze. Nasz konsumpcyjny i interesowny świat – bezlitośnie pozbawia wdzięczności w tej czystej formie… Wdzięczność towarzyszy mi od dziecka i może dlatego jestem na nią dość mocno wyczulona. Dzięki prostej wdzięczności świat jest bardziej przyjazny, serdeczny i to ona sprawia – że żyje się nam lepiej…


Czym wyjaśnić to, że wdzięczność może dość często mylona jest ze zobowiązaniem?

Być może dlatego, że w ogóle – rzadko słyszymy komplementy i być może nie umiemy ich nawet przyjmować. Może wydawać się, że jeśli coś miłego i serdecznego usłyszeliśmy, to mamy się czymś odpłacić… W związku z tym, że życie staje się coraz bardziej konsumpcyjne i interesowne – zapominamy od tych podstawowych ludzkich odczuciach… Jeśli biegniemy na przystanek, a pan kierowca chwilę zaczeka byśmy zdążyli na autobus – jesteśmy wdzięczni… Takich i wiele podobnych przykładów powoduje, że lepiej się żyje i mamy kontakt z „ludzkim” człowiekiem…

„Ludzki” człowiek… ciężko czasem takiego spotkać… Jakie konsekwencje może mieć źle zrozumiana wdzięczność?

Pytanie czy wdzięczność jest czysta – czy jest tylko środkiem do zdobycia czy osiągnięcia czegoś na czym nam zależy – wtedy mamy do czynienia z manipulacją, a przecież nikt nie lubi, kiedy ktoś go zmanipuluje. To smutne, że częściej padamy ofiarą manipulacji niż doświadczamy czystej wdzięczności…

Ktoś powie, że bycie wdzięcznym to trochę takie kolorowe życie, pozbawione ciężkich, bolesnych doświadczeń, które na siłę chcemy wrzucić ze swojego prawdziwego życia, ale nie o to przecież chodzi…

Uważam, że mając bolesne doświadczenia, bardziej potrafimy być wdzięczni. Nic przecież nie należy się nam z rozdania… Możemy być wdzięczni za zdrowie, ciekawych i serdecznych ludzi wkoło nas, możemy być wdzięczni za życie… Moje osobiste doświadczenie – bardzo głębokie dotyczyło powrotu z Indii, kiedy uświadomiłam sobie jakim „bogaczem” jest Europejczyk – ma DOM, paszport, samochód, mieszkanie… a kiedy wjeżdża się do Delhi spotyka się ludzi, którzy nie mają absolutnie niczego… My boimy się panicznie straty, nie patrząc na to, że przecież – fakt, że coś mamy jest czymś niesamowitym…

To prawda… ale też wdzięczność ma nie tylko pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, ale również dzięki niej nie trzymamy w sobie negatywnych emocji – negatywnych w naszym rozumieniu, doświadczeniu…

Wdzięczność może pozwolić nam na docenienie tego, co mamy i tego, czego pragniemy. Czysta wdzięczność ma wiele bardzo pozytywnych powiązań i żadnej negatywnej… Jeśli dotychczas nie towarzyszyła w naszym życiu, koniecznie trzeba ją zaprosić..

Jaka jest zależność między wdzięcznością a emocjami?

Wdzięczność jest tak czystą emocją, że trudno wyobrazić sobie coś równie podobnego, może miłość…

Czasem pewnie i w naszych relacjach są tacy ludzie, od których nie usłyszymy „Dziękuję”. Jest to przykre, ale z czego może wynikać brak podziękowania?

Często słowo „dziękuję” jest coraz rzadziej spotykane. Współczesny człowiek jest coraz bardziej oddzielony i odłączony od wszystkiego, w tym także od innych ludzi, a w tym coraz bardziej samotny… Coraz rzadziej ludzie spotykają się w mieszkaniach, coraz rzadziej zabiegają i organizują wspólne wypady poza miasto – ponieważ to wymaga zaangażowania… Często niestety jest tak, że jedni głównie dają, a inni tylko biorą, więc po pewnym czasie u tych pierwszych rodzi się frustracja. Ten brak równowagi – zwykle kończy wiele relacji i związków…

A człowiek wdzięczny jest po prostu szczęśliwszy…

Człowiek, który potrafi wyrażać wdzięczność jest szczęśliwy gdyż umie docenić jakim bogactwem świat go obdarzył…

Jednym ze sposobów praktykowania wdzięczności jest prowadzenie kalendarza wdzięczności. Jakie są inne sposoby, które Pani poleca?

Dokładnie tak. Można mieć też słoik – z karteczkami wdzięczności – dla siebie, dla innych, za coś co wydarzyło się dla Ciebie… Każdy może ustawić sobie swój niepowtarzalny sposób wyrażania wdzięczności. Mój jest taki, że każdego dnia, dziękuję za to, że po prostu JESTEM…

wtorek, 1 stycznia 2019

Szczęśliwego Nowego Roku!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Tak niewiele nam potrzeba, 
By przytulić się do Nieba.

Zdrowia, szczęścia, bliskich blisko,
I miłości - ponad wszystko!

Szczęśliwego Nowego Roku!! 🎉🎉🎉  
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger