niedziela, 31 maja 2020

Grupa Speed

Grupa Speed
Zanim w życie weszło #zostanwdomu - miałam możliwość zobaczyć na czym polega praca funkcjonariuszy z Grupy Speed. Reportaż został opublikowany dwa tygodnie temu w Tygodniku Idziemy, a dziś publikuję tekst tutaj 😎 Prośby i apele policjantów o rozsądek, wyobraźnię, unikanie ryzykownych zachowań i przestrzeganie obowiązujących przepisów to wciąż za mało, by kierowcy przestali zbyt mocno dociskać pedał gazu. A przecież to, czy uda się bezpiecznie dotrzeć do celu – zależy przede wszystkim od kierującego... 



- Można powiedzieć, że jest to plaga, bo o ile wśród rozmaitych przyczyn: nieustąpienie przejazdu, wjazd na skrzyżowanie przy czerwonym świetle, niesygnalizowana zmiana pasa ruchu – dodatkowo pojawia się nadmierna prędkość, powoduje istotne zwiększenie skutków zdarzenia drogowego – mówi młodszy inspektor Piotr Jakubczak, Radca Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.

A może się uda...

Może się wydawać, że przekroczenie prędkości o dwadzieścia czy czterdzieści km/h to małe przewinienie, ale i małe szanse, że dojdzie do zderzenia drogowego? – Pracujemy nie na wrażeniu, tylko na wiedzy – podkreśla inspektor Piotr Jakubczak. – To, że prędkość z przepisu czy znaku jest określona, to znaczy, że latami, a czasem przez dziesięciolecia pracowali nad tym specjaliści, analitycy i legislatorzy. Jeśli jest dopuszczalna 50 to znaczy, że jest to maksymalna prędkość z jaką można się poruszać na danym odcinku drogi, przy założeniu, że spełnione są inne warunki: dobra przejrzystość, dobra pogoda, dobra widoczność, dobry stan techniczny samochodu, dobry kierowca. Żeby jechać z maksymalną prędkością, która wynika ze znaków czy przepisów to musi być spełniony szereg przesłanek – tłumaczy inspektor.

- Trzeba zrozumieć, że w przypadku samochodu osobowego, rozpędzamy półtoratonowy kawałek żelaza, do konkretnej prędkości. To żelastwo może zrobić komuś krzywdę – mówi aspirant sztabowy Robert Niedbałko z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji.

Niekiedy na portalach społecznościowych, szczególnie prowadzonych przez młodych ludzi, młodych kierowców, widzimy zdjęcia, na liczniku 170... Powód do dumy, czy głupota? – To totalna głupota. Jechać szybko i bezpiecznie? Nie da się tych dwóch rzeczy pogodzić. Szybko, 170 na 120. To rażące przekroczenie prędkości. Raz czy drugi się uda, ale dziesiąty już może się nie udać. A jeśli się nie uda – skutki są tragiczne – mówi insp. Jakubczak.

Zaczęło się w Warszawie 

- Na przełomie października i listopada 2018 powołaliśmy do działania Zespół Speed. Współinicjatorem był ówczesny Zastępca Komendanta Stołecznej Policji – insp. Tomasz Szymański oraz Komendant Społecznej Policji – nadinsp. Paweł Dobrodziej. Inspektor Szymański jest w obecnej chwili Zastępcą Komendanta Głównego Policji i cały czas wykazuje pełne zaangażowanie w działanie tej grupy. Bazując na doświadczeniach Komendy Stołecznej, w lipcu ubiegłego roku zostały powołane Grupy Speed we wszystkich województwach – mówi insp. Jakubczak. – Nasz pomysł na wypowiedzenie kolejnej bitwy w walce o bezpieczeństwo na drogach przełożył się na całą Polskę – dodaje funkcjonariusz.

Najlepsi z najlepszych

- Do zespołu trafili najlepsi policjanci. Wyłuskaliśmy same perełki. Najlepiej przeszkolonych, najlepiej kierujących pojazdami, znakomicie znających przepisy i procedury nie tylko ruchu drogowego, ale też przepisy wewnętrzne. Wybraliśmy policjantów, którzy mają predyspozycje do jazdy w tak trudnych warunkach. Często dochodzi do sytuacji, w których policjanci muszą prowadzić pościg. Muszą być to ludzie, którzy się nie podpalają, ale zawsze z chłodną głową ocenią sytuację. Selekcja do Grupy Speed była drobiazgowa – wyjaśnia insp. Jakubczak. 

Do Grupy Speed należą nie tylko policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego, ale również funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego i zwalczania cyberprzestępczości. – Policjanci cały czas wykonują zadania z zakresu bezpieczeństwa i unicestwienia niepotrzebnej prędkości. Nie stoją na skrzyżowaniach, nie kierują ruchem i nie wykonują żadnych innych zadań, ale całą służbę jeżdżą i pilnują bezpieczeństwa w ruchu drogowym – tłumaczy funkcjonariusz.   

Przepisy są po to, by je... 

- Bardzo ważne jest to, aby zrozumieć, że przepisy nie są po to, by je łamać, ale żeby je stosować. W ten sposób ograniczamy do niezbędnego minimum ryzyko, że dojdzie do jakiegoś nieszczęścia - przypomina inspektor. - Jest znak, mówi 40, on z jakichś powodów tam stoi. Często spotykamy sytuację, że jest 40, a można jechać 60. Można i 160, ale ma to swoje skutki. Infrastruktura drogowa i oznakowanie są przygotowane w taki sposób, aby uwzględnić parametry drogi, bezpieczną prędkość na tym odcinku drogi, i po raz kolejny zaznaczam: przy założeniu, że wszystkie inne warunki są spełnione, czyli dobra widoczność, dobra pogoda, dobry stan techniczny pojazdu, wypoczęty i trzeźwy kierowca.

Jakby wyglądała praca Policji gdyby nie powołanie Grupy Speed? – Na pewno zrobilibyśmy wszystko, by taki zespół został powołany jak najszybciej, bo jest potrzebny – mówi insp. Jakubczak.

Nie ma żartów

Nieoznakowane policyjne BMW od innych policyjnych samochodów różnią się przede wszystkim mocą. – Często są takie sytuacje, że za kimś trzeba jechać z prędkością 200k/h. Zainstalowane w nieoznakowanych radiowozach policyjnych wideorejestratory pomagają zmierzyć prędkość pojazdu na danym odcinku drogi - mówi st. sierż. Mariusz Kurczyk z Grupy Speed. - Policjanci jeżdżą też oznakowanymi radiowozami, ale wtedy biorą laserowy miernik prędkości – dodaje funkcjonariusz.

- Za przekroczenie prędkości od ponad 51 km/h w terenie zabudowanym mamy obowiązek zatrzymać prawo jazdy na trzy miesiące – wyjaśnia sierż. szt. Adam Izydorkiewicz z Grupy Speed. - Jak się jedzie starym samochodem to wszystko się w nim czuje, ale jak prowadzimy nowy samochód, z dużym, mocnym silnikiem i na liczniku mamy 50 to może się wydawać, że się wleczemy. Wtedy o przekroczenie prędkości jest łatwo, bo kierowcy będzie się jechało fajnie z prędkością 120km/h – mówi funkcjonariusz.

- Są takie sytuacje, kiedy z rozmowy dowiadujemy się, że zatrzymanemu zmarła mama albo tata... Oczywiście zatrzymamy sam z siebie tego nie powie, ale w takich sytuacjach staramy się być wyrozumiali – dodaje st. sierż. Mariusz Kurczyk.

I kto by pomyślał...

Są jednak takie sytuacje, kiedy kierowcy nieświadomie doprowadzają do spotkania z mundurowymi, którego można było uniknąć, a które wynika może z braku wyobraźni kierującego? - Jestem wyczulony jak ktoś wyrzuca śmieci przez okno. Zauważyliśmy, że kierowca bezczelnie wyrzucił fajka na drogę, zatrzymaliśmy go. Okazało się, że był bez uprawnień, i do tego był pijany. Podchodzę do niego, mówię: Ładnie to tak wyrzucać papierosa? Przygotuje pan prawo jazdy. On się na mnie patrzy i mówi: Ja panu powiem tak, prawa jazdy nie mam, bo mi zatrzymali za jazdę po alkoholu, a w tej chwili znajduję się po trzech piwach. Na początku myślałem, że on żartuje – opowiada sierż. szt. Izydorkiewicz. - Ale jak zadzwonił do żony się tłumaczyć, to mówił, że wszystko przez „tego” papierosa – uśmiecha się policjant.

- Półtora roku temu miałem taką sytuację, że zatrzymaliśmy kierowcę, który kwalifikował się na zatrzymanie prawa jazdy. Pamiętam, że było to przed Świętami Bożego Narodzenia. Z kontroli okazało się, że jest on zatrzymany aby odsiedzieć karę dwóch lat więzienia. I tak z ulicy trafił prosto do aresztu. Zatrzymaliśmy go w momencie kiedy jechał się oświadczyć swojej dziewczynie, czyli miał powód, by się spieszyć – uśmiecha się policjant. – Dziewczyna przyjechała pod Komendę Policji, on się jej oświadczył, ona oświadczyny przyjęła, a on pojechał na dwa lata do aresztu – opowiada st. sierż. Kurczyk. 

Co ciekawe, za mandat możemy już zapłacić kartą, chociaż na uregulowanie płatności jest siedem dni. – Forma jest dowolna, sami sobie wybieramy tę, która dla nas jest najlepsza – mówią funkcjonariusze. - Kwota mandatu uzależniona jest od tego, jaka jest wartość przekroczenia. Najwyższy mandat jaki jest w Polsce za przekroczenie prędkości to kwota od 400 do 500 zł. – dodaje st. sierż. Mariusz Kurczyk.

Dobry kierowca

Jaki kierowca to dobry kierowca? – To kierowca, który przestrzega przepisów, stosuje się do nich i rozumie to, co się może wydarzyć. Ma zdolność przewidywania, wie jakie mogą być skutki i wie, że kierowanie samochodem w ruchu drogowym to jest ogromna odpowiedzialność – wyjaśnia insp. Piotr Jakubczak.     

Statystyki

- Statystyki europejskie pokazują, że na 100 wypadków w Polsce ginie prawie 9 osób, a w innych krajach 1.2, 1.3. Zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach profilaktycznych to słyszymy, że statystyka dzieli człowieka na dziesiąte części, bo 0.2 i 0.3 to jest konkretna osoba – mówi aspirant szt. Niedbałko.

- To jest walka o ludzkie życie na drogach. Pracujemy na statystykach, prowadzimy szereg analiz i często, kiedy spotykamy się z zarzutem, że to są tylko statystyki i można wyciągnąć z nich co się chce, używamy wtedy argumentu, że policyjne statystyki to ludzkie tragedie, ludzkie zdrowie i życie – tłumaczy insp. Piotr Jakubczak. 

Od początku istnienia Grupy Speed do momentu przygotowania reportażu (połowa marca 2020) funkcjonariusze skontrolowali ponad 31 tys. pojazdów. Z czego aż ponad 4.600 to liczba zatrzymanych praw jazdy. W samym tylko 2019 roku prawo jazdy zostało zatrzymane dla 3.657 kierujących. Od początku 2020 do połowy marca br. statystyki pokazują, że liczba skontrolowanych pojazdów przewyższa 5.000, a już ponad 600 osób ma zatrzymane prawo jazdy.

- Co roku maleje liczba zabitych na warszawskich drogach, maleje również liczba wypadków i kolizji, ale to jest jeszcze za mało. Jest coraz bezpieczniej, ale nie spoczniemy dopóki liczba zabitych i rannych nie będzie równa zeru – podsumowuje insp. Piotr Jakubczak, Radca Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy 
Fot.: materiały prasowe Komendy Stołecznej Policji w Warszawie 

sobota, 30 maja 2020

[WYWIAD] Wdzięczność? Nie odkładajmy jej na później...

[WYWIAD] Wdzięczność? Nie odkładajmy jej na później...
Już od jakiegoś czasu chciałam przypomnieć ten wywiad - szczególnie dlatego, że w ostatnim czasie bardzo dużo dobrych słów, ale i dobrych czynów "odebrałam" od cudownych ludzi, których poznałam także dzięki temu, że piszę bloga...  O wdzięczności mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach


Pani Ewo, wdzięczność powinna być nieodłącznym elementem naszego życia? Czemu więc czasem o niej zapominamy, nie potrafimy jej wyrazić?

Wdzięczność wydaje się czymś, co częściej może zastanawiać niż sprawiać przyjemność. Istotna jest intencja – czy jest to wdzięczność w czystej formie, czy kryje się w tym jakiś rodzaj manipulacji – ze smutkiem stwierdzam, że z moich obserwacji – ta czysta forma – jest raczej rzadkością. Wdzięczność sama w sobie ma moc. Możemy być wdzięczni za wiele rzeczy, sytuacji, ludzi, których spotykamy… i którzy zostają z nami na zawsze. Nasz konsumpcyjny i interesowny świat – bezlitośnie pozbawia wdzięczności w tej czystej formie… Wdzięczność towarzyszy mi od dziecka i może dlatego jestem na nią dość mocno wyczulona. Dzięki prostej wdzięczności świat jest bardziej przyjazny, serdeczny i to ona sprawia – że żyje się nam lepiej…

Czym wyjaśnić to, że wdzięczność może dość często mylona jest ze zobowiązaniem?

Być może dlatego, że w ogóle – rzadko słyszymy komplementy i być może nie umiemy ich nawet przyjmować. Może wydawać się, że jeśli coś miłego i serdecznego usłyszeliśmy, to mamy się czymś odpłacić… W związku z tym, że życie staje się coraz bardziej konsumpcyjne i interesowne – zapominamy od tych podstawowych ludzkich odczuciach… Jeśli biegniemy na przystanek, a pan kierowca chwilę zaczeka byśmy zdążyli na autobus – jesteśmy wdzięczni… Takich i wiele podobnych przykładów powoduje, że lepiej się żyje i mamy kontakt z „ludzkim” człowiekiem…

„Ludzki” człowiek… ciężko czasem takiego spotkać… Jakie konsekwencje może mieć źle zrozumiana wdzięczność?

Pytanie czy wdzięczność jest czysta – czy jest tylko środkiem do zdobycia czy osiągnięcia czegoś na czym nam zależy – wtedy mamy do czynienia z manipulacją, a przecież nikt nie lubi, kiedy ktoś go zmanipuluje. To smutne, że częściej padamy ofiarą manipulacji niż doświadczamy czystej wdzięczności…

Ktoś powie, że bycie wdzięcznym to trochę takie kolorowe życie, pozbawione ciężkich, bolesnych doświadczeń, które na siłę chcemy wrzucić ze swojego życia, ale nie o to przecież chodzi…

Uważam, że mając bolesne doświadczenia, bardziej potrafimy być wdzięczni. Nic przecież nie należy się nam z rozdania… Możemy być wdzięczni za zdrowie, ciekawych i serdecznych ludzi wkoło nas, możemy być wdzięczni za życie… Moje osobiste doświadczenie – bardzo głębokie dotyczyło powrotu z Indii, kiedy uświadomiłam sobie jakim „bogaczem” jest Europejczyk – ma DOM, paszport, samochód, mieszkanie… a kiedy wjeżdża się do Delhi spotyka się ludzi, którzy nie mają absolutnie niczego… My boimy się panicznie straty, nie patrząc na to, że przecież – fakt, że coś mamy jest czymś niesamowitym…

To prawda… ale też wdzięczność ma nie tylko pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, ale również dzięki niej nie trzymamy w sobie negatywnych emocji – negatywnych w naszym rozumieniu, doświadczeniu…

Wdzięczność może pozwolić nam na docenienie tego, co mamy i tego, czego pragniemy. Czysta wdzięczność ma wiele bardzo pozytywnych powiązań i żadnej negatywnej… Jeśli dotychczas nie towarzyszyła w naszym życiu, koniecznie trzeba ją zaprosić...

Czasem pewnie i wśród naszych relacji są tacy ludzie, od których nie usłyszymy „Dziękuję”. Jest to przykre, ale z czego może wynikać brak podziękowania?

Często słowo „dziękuję” jest coraz rzadziej spotykane. Współczesny człowiek jest coraz bardziej oddzielony i odłączony od wszystkiego, w tym także od innych ludzi, a w tym coraz bardziej samotny… Coraz rzadziej ludzie spotykają się w mieszkaniach, coraz rzadziej zabiegają i organizują wspólne wypady poza miasto – ponieważ to wymaga zaangażowania… Często niestety jest tak, że jedni głównie dają, a inni tylko biorą, więc po pewnym czasie u tych pierwszych rodzi się frustracja. Ten brak równowagi – zwykle kończy wiele relacji i związków…

A człowiek wdzięczny jest po prostu szczęśliwszy…

Człowiek, który potrafi wyrażać wdzięczność jest szczęśliwy gdyż umie docenić jakim bogactwem świat go obdarzył…

Jednym ze sposobów praktykowania wdzięczności jest prowadzenie kalendarza wdzięczności. Jakie są inne sposoby, które Pani poleca?

Dokładnie tak. Można mieć też słoik – z karteczkami wdzięczności – dla siebie, dla innych, za coś co wydarzyło się dla Ciebie… Każdy może ustawić sobie swój niepowtarzalny sposób wyrażania wdzięczności. Mój jest taki, że każdego dnia, dziękuję za to, że po prostu JESTEM…

___
Źródło: mojafigura.com 
Fot.: pixabay.com/pl  

piątek, 29 maja 2020

Różany relaks

Różany relaks
Od kilku tygodni – mimo, że może mieliśmy zaplanowane różne wyjazdy – byłyśmy skazane na mieszkanie i oglądanie świata raczej przez okna, a tym samym – rezygnację z odpoczynku w SPA. Nie znaczy to jednak, że mamy rezygnować z codziennych przyjemności, które możemy zafundować sobie w domu, czyli chociażby z relaksu różanego. W końcu domowe SPA nie wymaga wielu przygotowań...


Najważniejsze – to zarezerwować sobie czas na taki relaks, by na spokojnie przygotować świece, wybrać relaksującą muzykę... Najprościej to wpisać w kalendarz czy planer, że tego konkretnego wieczora potrzebujemy kilka godzin tylko dla siebie – bez żadnych telefonów, maili... Kąpiel w płatkach róży odżywia skórę, pomaga się odprężyć i zapomnieć o zmęczeniu, które może i w tym czasie jest dość częsta. Taka kąpiel jest idealna dla wysuszonej skóry, ale ważne jest, by woda nie była gorąca! Podobno kąpiel w płatkach róży ma zapewnić powodzenie korzystającym z nich paniom. Takiej kąpieli ciężko się oprzeć, zwłaszcza po męczącym dniu. Relaksująca kąpiel to też wyjątkowa pielęgnacja zmysłów.

Która z nas nie marzy o takiej kąpieli? Długa, pachnąca kąpiel w płatkach róży i na dodatek w mleku – ma właściwości regeneracyjne. Z kwiatowego relaksu warto korzystać nie tylko od czasu do czasu. W związku z tym, że teraz jesteśmy w mieszkaniu dłużej niż zwykle – efekt luksusowej kąpieli możemy uzyskać w bardzo łatwy sposób. Możemy też dodać olejki eteryczne. I chociaż na godzinę zapomnieć o problemach...       

Bez wątpienia – kąpiel w płatkach róży to najbardziej romantyczna ze wszystkich kąpieli. I na koniec dobra wiadomość – z relaksu różanego nie musimy rezygnować w konkretnych miesiącach, bo przecież róże są dostępne cały czas. 

___
Fot.: archiwum prywatne 

czwartek, 28 maja 2020

A ja szyję i szyję...

A ja szyję i szyję...
Wczoraj rano odebrałam przesyłkę, a w niej materiał na nowe maseczki. Najpierw szyłam maseczki dla moich najbliższych w przerwie między jednym wywiadem a drugim - wczoraj, odkąd premier ogłosił, że od 30 maja maseczki nie będą już obowiązkowe - szyję je dalej...   



Cieszę się bardzo z tej decyzji premiera, że maseczki już nie będą obowiązkowe na świeżym powietrzu, ale ciągle będziemy musieli zasłaniać usta i nos w: 


✔ świątyniach,
✔ kinach i teatrach,
✔ autobusach i tramwajach,
✔ sklepach,
✔ salonach masażu i tatuażu,
✔ urzędach.

Chociaż właśnie to, że uszyłam ponad sto maseczek sprawiło, że odkrywam nową pasję 😊 No i w końcu będzie można wyjść na spacer bez maseczki 😊 Jednym słowem:  wolność... 😎


___
Fot.: archiwum prywatne 

środa, 27 maja 2020

#ResortSprawiedliwosciPomaga

#ResortSprawiedliwosciPomaga
Chcieć to móc. Przykładem na to są więźniowie, którzy z zaangażowaniem włączyli się w akcję Ministerstwa Sprawiedliwości, a tym samym pomocy w walce z koronawirusem. Chociaż w zakładach karnych szwalni raczej nie ma - nie jest to przeszkodą, by skazani nie mogli pomagać. W połowie kwietnia, podczas konferencji Zbigniew Ziobro powiedział, że maseczki, które są produkowane w przywięziennych wytwórniach są wykorzystywane w miejscach największej potrzeby, a także przez różne służby ratownicze i medyczne. Głos ministra został usłyszany i w najmniejszych jednostkach Służby Więziennej.     


- Zakład Karny w Grądach-Woniecko to najmniejsza jednostka polegająca pod Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Białymstoku, która włączyła się w akcję Ministerstwa Sprawiedliwości i Służby Więziennej pod hasłem #ResortSprawiedliwosciPomaga. Działania pomocowe realizujemy w ramach programu readaptacji społecznej „ART-STA”. W jednostce nie ma szwalni, ale osadzeni na dostępnych maszynach w ramach zajęć resocjalizacyjnych mają możliwość włączenia się w zadania pomocowe na rzecz innych osób i instytucji – w tym przypadku szycie i przekazywanie maseczek ochronnych – mówi mjr Michał Zagłoba – rzecznik prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Białymstoku.

Służba Więzienna nie pozostaje obojętna na sytuację związaną z koronawirusem, ale cel programu jest jeszcze jeden. - To przygotowanie do odpowiedzialnego życia w społeczeństwie i uwrażliwienie na potrzeby innych osób, w różnych dostępnych formach. Bardzo ważnym czynnikiem jest to, że poprzez udział w programie, osadzeni widzą sens włożonego wysiłku w pracę i przez to pomocy innym – wyjaśnia funkcjonariusz.

Więźniowie, którzy są zaangażowani w akcję, a przy tym wspieranie potrzebujących, nie mają ściśle określonych godzin pracy. - Nie istnieje stała pora prowadzenia zajęć resocjalizacyjnych. Skazani przystępują do programu dobrowolnie. W każdej chwili mogą zrezygnować z udziału w programie, bądź do niego przystąpić – mówi mjr Michał Zagłoba. I tłumaczy, że harmonogram udziału w programie jest zależny od wielkości grupy osadzonych, którzy biorą w nim udział w danym dniu, ich rozmieszczenia w jednostce, porę wydawania posiłków, spacerów, ilości maszyn do szycia, dostępnego materiału. - Aktualnie w programie autorskim „ART-STA” uczestniczy dziewiętnastu skazanych, spośród których dziesięciu skazanych zajmuje się jednym wybranym elementem programu – w tym przypadku szyciem maseczek – mówi mjr Zagłoba. A co z resztą?  - Pozostali osadzeni aktywizują się w innej sferze programu, tworząc pracę plastyczne czy rękodzielnicze – wyjaśnia funkcjonariusz.

Przymusu nie ma, liczą się dobre chęci pomocy, bo przecież w ten sposób pomoc dociera do najbardziej potrzebujących w szpitalach, hospicjach i innych placówkach medycznych. Czy akacja cieszy się dużym zainteresowaniem? - Skazani ciągle zgłaszają się do udziału w programie. Początkowo szyło trzech skazanych. Służba Więzienna kładzie duży nacisk na odpowiedni dobór zajęć resocjalizacyjnych dla skazanych. Wśród nich jest wiele programów pomocowych, w których ważną rolę odgrywa poczucie empatii, bezinteresowna pomoc czy wrażliwość społeczna. Skazani bardzo chętnie korzystają z takich zajęć. Bardzo często podkreślają, że to dla nich forma pewnego zadośćuczynienia społecznego, za popełnione przestępstwa. To pomaga im też często w odnalezieniu się w więziennej rzeczywistości – mówi mjr Michał Zagłoba. – Służba Więzienna nie udziela informacji na temat miejsca pobytu skazanych, ani form spędzania przez nich czasu w warunkach izolacji więziennej. Każdy skazany, który wyrazi chęć udziału w programach resocjalizacyjnych – otrzyma taką możliwość. Czasami niezbędne jest spełnienie dodatkowych warunków, wiążących się z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom zajęć czy też  bezpieczeństwa jednostki – wyjaśnia mjr Zagłoba.

W akcję #ResortSprawiedliwosciPomaga włączyło się ponad 83 zakłady karne w całym kraju i ponad  1000 osadzonych.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy  
Fot.: materiały prasowe Służby Więziennej w Grądach-Woniecko 

wtorek, 26 maja 2020

Dziękuję Ci, mamo...

Dziękuję Ci, mamo...
... za wszystko... za to, że żyję... 💖 



Wdzięczność - powinna towarzyszyć nam zawsze. To piękny dzień, który wywołał i u mnie piękne wspomnienia z dzieciństwa czy studiów... Nie wiem jak jest u Was, ale moja mama jest chyba moim największym krytykiem 😎 Zawsze jest jakieś "ale" 😊 

A tak przy okazji - pamiętajmy, że upominek to nie wszystko. Dbajmy o tych, których kochamy i którzy są dla nas ważni... 💖 Niech każda chwila będzie odpowiednia, by wyrazić wdzięczność...   

___
Fot.: pixabay.com/pl/ 

poniedziałek, 25 maja 2020

Widzisz, spójrz, znów zakwitł bez...

Widzisz, spójrz, znów zakwitł bez...
Doskonale pamiętam dzień, kiedy dowiedziałam się, że Pan Zbigniew Wodecki nie żyje. I doskonale też pamiętam moment kiedy pierwszy raz z nim rozmawiałam, chociaż od tamtej chwili minęło już ponad dziesięć lat... A później znowu dzwoniłam do niego w sprawie wywiadu...  Zawsze życzliwy. 


*Z Tobą chcę oglądać świat" - piosenka, która mi się wyświetliła - niejako przypomniała mi tamto spotkanie sprzed lat. Bardzo lubiłam i lubię słuchać piosenek Zbigniewa Wodeckiego... Cieszę się, że miałam przyjemność poznać... 

Pamiętam, jak kiedyś w jednym z wywiadów mówił, że trzeba zacząć od dużego nazwiska - zaczął od Bacha 😉 Pan Zbigniew był jedną z pierwszych osób, które poznałam na swojej dziennikarskiej drodze... 

Każdemu życzę by spotykał na swojej drodze dobrych, życzliwych i uczciwych ludzi... Wtedy jest pięknie. 

___
Fot.: archiwum prywatne 

niedziela, 24 maja 2020

[WYWIAD] Wiara w siebie?

[WYWIAD] Wiara w siebie?
Wiara czy brak wiary w siebie? Jak to z tym jest? Rozmawiam z Ewą Guzowską – psycholog, psychoterapeuta, coach 😊



Pani Ewo, czym jest samoakceptacja? 

Zaakceptować siebie to dać sobie prawo do bycia takim jakim się jest wraz z wadami, słabościami, oczekiwaniami. Aby dziecko mogło zdrowo rozwijać swoją samoakceptację to potrzebuje miłości bezwarunkowej.

Jak najprościej rozróżnić tych, którzy mają wysoką samoocenę od tych, którzy nie znają swojej wartości? 

To można wyczuć. Czy ktoś zna swoją wartość, czy raczej szuka potwierdzenia w oczach innych. Osoby z wysokim poczuciem wartości to zazwyczaj osoby wewnątrzsterowne, które nie zabiegają za wszelką cenę o uznanie i akceptację u innych, bo nie potrzebują jej - w przeciwieństwie do osób zewnątrzsterownych, którzy za wszelką cenę pragną akceptacji innych osób, czasami płacą za to wysoką cenę, a czasami najwyższą zaprzedają samych siebie, po czym nie zostaje im już nic.

Czym najczęściej spowodowana jest niska samoocena? 

Najczęściej spowodowana jest środowiskiem w jakim dorastamy i tym, czy czujemy się kochani bezwarunkowo, mając przy tym wsparcie niezależnie od sytuacji. Dzieciństwo ma tu ogromne przełożenie na życie jednostki. W psychoterapii często zapuszczamy się w te obszary, choć czasami może to wydawać się to na początku niezrozumiałe. Wynika to z tego, że osoby nie postrzegają siebie jako całości, tylko znacząco to oddzielają np. to ja dorosły ma problem nie dziecko? Tylko pytanie jak to „wewnętrzne dziecko” wpłynęło na to kim dziś jesteś?

W jaki sposób poprawić niskie poczucie własnej wartości? 

Dziś rynek oferuje wiele dróg, czasami dróg na skróty. Osobiście uważam, że nie ma drogi na skróty. Jeśli pójdziemy na skróty, na czym będziemy budować to co ważne dla nas? Wszystko w naturze jest ze sobą powiązane, wszystko ma jakieś podstawy i my też mamy mieć jakieś fundamenty, bo bez nich często jest to chwilowe, kruche, nietrwałe…

W sytuacji kiedy dobry wizerunek siebie jest zachwiany, mamy szansę na normalne funkcjonowanie? 

Wszystko zależy od tego, jak do tego doszło. Czy rzeczywiście problem leży po naszej stronie czy niekoniecznie. Na wszystko można spojrzeć z wielu perspektyw. Wszystko też zależy od tego, co jest dla nas ważne. Jakim człowiekiem jestem?

Jakie sytuacje sprzyjają temu, że będziemy w „błędnym kole”? I jak się z niego wyzwolić?

Kiedy kręcimy się w kółko, nie wychodząc ze strefy komfortu – to zmiana może być tylko chwilowa. Czasami coś zmienimy na chwilę dla jakieś potrzeby, ale to tak nie działa. Trzeba zacząć od podstaw, zajrzeć w głąb siebie, również w to, co bywa też trudne.

Pewność siebie i poczucie wartości to jest to samo? 

Uważam, że pewności siebie można nauczyć się, a poczucie wartości się ma albo nie. Wychodzi to samo w sytuacjach najczęściej trudnych, kiedy rozgrywają się w nas jakieś dylematy. Wyuczona pewność siebie tego nam nie załatwi.

Jakie powinno być prawdziwe znaczenie poczucia własnej wartości? 8

Poczucie własnej wartości to stan psychiczny w jakim oceniamy samych siebie. Najczęściej jest wypadkową doświadczeń, wychowania, przekonań, poczuciem sprawczości, norm kulturowych i to ono w znacznym stopniu determinuje nasze życie. Poczucie własnej wartości pozwala poznać nasze mocne strony, uczy szacunku do siebie a tym samym do innych, wydobyć własne zasoby i umieć z nich korzystać. Życzę wszystkim Państwu przede wszystkim autentyczności…

___
Źródło: obcasypodlasia.pl  
Fot.: pixabay.com/pl/ 

sobota, 23 maja 2020

Grisza - zakłamany do szpiku kości

Grisza - zakłamany do szpiku kości
Grisza - myślę, że ci, którzy oglądali czy oglądają "Zniewoloną" - za młodym Czerwińskim raczej nie przepadają. Jest wyjątkowo podły i zakłamany, karierowicz zapatrzony w siebie. Kiedy się spotykaliśmy i mówiłam mu o emocjach jakie budzi w moich najbliższych, którzy oglądali każdy odcinek, odpowiedział z uśmiechem: "taka rola" 😎 Teraz, kiedy byłam w domu - znowu obejrzałam kilka odcinków... 


Ogromną miałam przyjemność towarzyszyć Michaiłowi na kilka chwil przed odlotem. Jest bardzo pozytywnym czlowiekiem 😊 Zupełne przeciwieństwo zachłannego panicza, który wszystkich traktuje jak swoją własność. Swoją drogą ciekawe, że serial wciąż budzi duże zainteresowanie i wzbudza tak silne emocje...

Czekam na odcinek 44 - jeden z moich ulubionych. Bo chociaż Michaiła nie da się nie lubić - Czerwińskiemu dobrze nie życzyłam ☺ 

___
Fot.: archiwum prywatne 

piątek, 22 maja 2020

Powrót do rzeczywistości

Powrót do rzeczywistości
Jak mówił nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II - "A na koniec cóż powiedzieć? Żal odjeżdżać...". Cudowny czas prawie dwutygodniowego odpoczynku przeszedł już do historii - było pięknie, ale jak zwykle - żal opuszczać rodzinny dom... 💕🏡 Chociaż powrót do rzeczywistości oznacza też powrót do kontynuowania nauki jazdy 🚘  


Po ponad dwumiesięcznej przerwie usiadłam znowu za kierownicą. I chyba nie było najgorzej 😎 Chociaż gdyby można było jeździć bez maseczek... 😊      

___
Fot.: archiwum prywatne 

wtorek, 19 maja 2020

Urocza porcelana na prezent

Urocza porcelana na prezent
Porcelanowe filiżanki i kubki potrafią naprawdę zachwycić. Są piękne, delikatne i wyjątkowe. Idealne na prezent, ale nie tylko - bo kto nie lubi napić się porannej kawy w ładnej filiżance? 😊 Na co dzień dbamy o innych, ale dbania o siebie nie odkładajmy na później. Pozwólmy sobie na małe przyjemności... 


Porcelana od lat nie wychodzi z mody, ale to przecież nic dziwnego. Trudno też mówić o jakichkolwiek wadach porcelany. Filiżanki porcelanowe - zapakowane w prezentowe pudełeczko - to wspaniały pomysł na prezent z okazji zbliżającego się Dnia Matki 🌹🌷🌺 A później - wspólnie z mamą - pić kawę z tych filiżanek. Dobrym pomysłem na prezent, który na pewno spodoba się mamie będzie też zestaw kilku filiżanek bądź kubków... A może akurat filiżankę ręcznie malowaną, którą wybierzemy dla mamy - będzie jej ulubioną filiżanką? 😊   


Z pewnością taki prezent wywoła uśmiech na twarzy mamy i obdarowanych kobiet 🌺🌷🌹 Zestaw dwóch filiżanek w kwiatki czy filiżanki w motylki spodobają się na pewno. Oczywiście nie tylko z okazji Dnia Matki, ale bez okazji - warto robić prezenty tym, którzy są dla nas ważni. Może przez #zostanwdomu nie mieliśmy rzeczywiście sposobności by być blisko naszych bliskich, ale nie wolno wdzięczności odkładać na później... 💕


Bardzo przypadły mi do gustu filiżanki inspirowane kwiatkami. Bez wątpienia będą piękną ozdobą stołu 😊 ale równie piękne są kubki ręcznie malowane z Pracowni Ceramiki Artystycznej Beaty Woźniak. Mam takie kubki - zachwycają wszystkich, którzy do nas przyjeżdżają 😎    


Komplet dwóch filiżanek i dwóch spodków zapakowanych w eleganckie pudełeczko to też pomysł na prezent z okazji Imienin i Urodzin 😎 


___
Fot.: archiwum prywatne 

poniedziałek, 18 maja 2020

Piękne słowa Św. Jana Pawła II

Piękne słowa Św. Jana Pawła II
Sto lat temu urodził się nasz ukochany Ojciec Święty 😊 Zamiast publikowania wywiadów - wybrałam kilka cytatów, które podobają mi się najbardziej... 



🌷  Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Tylko załóż wygodne buty,
Bo masz do przejścia całe życie.

🌼 💕 🌼

💕 Bogatym nie jest ten kto posiada,
Lecz ten, kto daje.



🌷 Wczoraj do Ciebie nie należy. 
Jutro niepewne...
Tylko dziś jest Twoje.


💕 Człowiek szuka miłości, 
Bo w głębi serca wie,
Że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.    



🌷 Jest w ciele ludzkim zdolność wyrażania Miłości,
Tej Miłości, w której człowiek staje się darem.  

🌼 💕 🌼

💕 Nie bójcie się żyć dla Miłości. 
Dla tej Miłości warto żyć. 


🌼 💕 🌼


🌷 Musicie od siebie wymagać, 
Nawet gdyby inni od Was nie wymagali. 


💕 Co to jest Miłość? 
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, 
Że przemókł do głębi. 



🌷 Wstań! 
Nie skupiaj się na swoich słabościach i wątpliwościach. 
Żyj wyprostowany! 


💕 Kocha się naprawdę i do końca tylko wówczas
Gdy kocha się zawsze.
W radości i smutku bez względu na dobry czy zły los.  


🌼 💕 🌼 

___
Fot.: archiwum prywatne 

niedziela, 17 maja 2020

[WYWIAD] Czesław Lang: Nie bój się marzyć

[WYWIAD] Czesław Lang: Nie bój się marzyć
Każde spotkanie z Panem Dyrektorem Czesławem Langiem to zawsze dawka nowej i pozytywnej energii 😎 Lubię powracać do tego wywiadu...



Panie Dyrektorze, Tour de Pologne trwa. W tym roku jest to szczególnie wyjątkowe wydarzenie z kilku powodów...

Jest wyjątkowy rok dla naszego wyścigu, ale i całej Polski. Obchodzimy 100-lecie odzyskania Niepodległości, a zarazem przyszedł czas na dziewięćdziesiąte urodziny Tour de Pologne. Jako Lang Team jesteśmy zaszczyceni, że 75. Tour de Pologne UCI World Tour Narodowy Wyścig Niepodległości odbywa się pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy.

Tour de Pologne to połączenie sportu ze zwróceniem uwagi na ważne wydarzenia w naszym kraju?

Przy okazji wielkich emocji sportowych, jakie niesie za sobą Tour de Pologne zawsze mamy na uwadze pokazywanie piękna naszego kraju. Promocja Polski jest dla nas tak samo ważna jak wydarzenie sportowe. Tour de Pologne zawsze dbał o historyczną pamięć i włączał się w uroczystości upamiętniające najważniejsze wydarzenia związane z historią Polski. W minionych latach wyścig obchodził „Rok Chopinowski”, rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz, rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Jubileuszowy, 70. Tour de Pologne UCI wiódł szlakami Jana Pawła II – „Z ziemi włoskiej do Polski”. Teraz świętujemy 100-lecie odzyskania Niepodległości, ale nie tylko poprzez sam wyścig, ale też szereg wydarzeń z nim związanych. Razem z naszymi partnerami Stworzyliśmy roadshow „90 Lat Tour de Pologne”, które jeździ po całej Polsce, a jego centralnym punktem jest pierwsze na świecie mobilne muzeum, które pokazuje, jak bardzo zmieniło się kolarstwo i nasz kraj w ciągu ostatnich dekad.

W jaki sposób promocja Polski, która jest dla Pana tak ważna - idzie dalej w świat?

Transmisja z wyścigu, dzięki nowoczesnym technikom przekazu przygotowanym przez Telewizję Polską dociera prawie do 130 państw na całym świecie. W tym roku wyścig jest bardzo dynamiczny. Pokona ponad 1000 km i odwiedzi 500 miejscowości, a to daje niezwykłe możliwości pokazania Polski. Jesteśmy dumni z tego, że tak jak Francuzi, którzy mają swój wyścig Tour de France, tak my mamy Tour de Pologne.

Dziś cieszymy się, że możemy oglądać Tour de Pologne, ale przygotowanie wyścigu to miesiące pracy?

Przygotowanie takiego wydarzenia to rok pracy, na który składa się nie tylko wybór trasy, ale również współpraca z gospodarzami miast startowych, etapowych i premii. To także zabezpieczenie trasy - Ochotnicza Straż Pożarna, wolontariusze. Następnie, współpraca ze sponsorami i mediami. Startują u nas najlepsze drużyny i najlepsi zawodnicy na świecie. Najpierw praca dotyczy samego zorganizowania wyścigu, a później - pokazania go ludziom, aby jeszcze bardziej przybliżyć ten piękny sport jakim jest kolarstwo.

Wydaje się, że coraz więcej ludzi jeździ na rowerach?

Myślę, że Polacy doszli do takiego poziomu życia, w którym mają czas na swoje pasje. Teraz zrobiła się moda na jazdę na rowerze, ale też wielu ludzi biega, pływa, jeździ na nartach czy trenuje sztuki walki. Warto w pracy poukładać sobie czas w taki sposób, aby starczyło go też na pasję i zadbanie o swoje ciało, bo w zdrowym ciele... Widzę też, że Polacy zaczynają się lepiej odżywiać. Sam od sześciu lat jestem weganinem. Wcześniej miałem problemy ze zdrowiem, ale odzyskałem energię, wręcz dostałem nowe życie.


Życie bez pasji musi być strasznie nudne...

Jak masz pasję to inaczej się żyje. Radujesz się, masz więcej chęci do działania. Są tacy, którzy żyją bez pasji, ale tacy ludzie są biedni. Oni będą zazdrościć, będą źle o Tobie mówić. A kiedy odnosisz sukces i ludzie widzą, że jesteś szczęśliwy - zazdroszczą. Kiedy człowiek jest zazdrosny to przede wszystkim nie ma w sobie Boga, bo Bóg kazał się radować.

Pan spotkał się z falą hejtu?

W mediach społecznościowych jakoś szczególnie się nie udzielam, choć jestem obecny.

Zazdrość, niezdrowa konkurencja - to druga strona sportu?

W sporcie jest konkurencja cały czas, ale czy to coś niezdrowego? Myślę, że jest zdrowa i widać to bardzo często kiedy zawodnicy walczą. Pamiętam wyścig, w którym jeden z moich rywali się przewrócił. Czekałem na niego aż do momentu kiedy się pozbierał i dopiero ruszyliśmy dalej.

Bywało więcej takich sytuacje?

Pewnie. Kiedy ktoś się przewrócił to często cały peleton się zatrzymywał i czekał aż zawodnik się zbierze. Wtedy jechaliśmy dalej. Rywalizacja na zasadach fair play jest bardzo ważne. Szczególnie w kolarstwie, które jest ciężkim, ryzykownym sportem. W wyścigu ścigasz się na całego, ale jak jest koniec to gratulujesz temu, który był najlepszy.

Mówimy o sporcie, a na Pana biurku portret Ojca Świętego Jana Pawła II. Patron Tour de Pologne?

Ojciec Święty był kibicem wszystkich dyscyplin sportowych, ale szczególnie kibicował Polakom. Jemu szczególnie zależało na pokazaniu Polski z innej strony - z całą jej kulturą, tradycją. Kiedy mieszkałem w Italii, czułem, że Ojciec Święty dał nam tożsamość, wiarę w siebie. Czuję wielkie wsparcie Ojca Świętego.

Wspólnie z Leszkiem Piaseckim podarowaliście Ojcu Świętemu rower, co też upamiętnia zdjęcie...

Tak, była to jedyna audiencja podczas której daliśmy Ojcu Świętemu rower. W późniejszym czasie uczestniczyliśmy w prywatnych audiencjach. Ojciec Święty Jan Paweł II jest mi bardzo, bardzo bliski. Dał nam bardzo dużo, chociaż może nie wszyscy to doceniają...

Za czasów, w których Pan jeździł - modlił się Pan?

Modliłem i modlę się do Matki Bożej. Jestem wierzącym człowiekiem, tak zostałem wychowany.

W czasie kariery sportowej bywały momenty załamania?

Takie momenty były, szczególnie podczas długich wyścigów, np. kiedy miałem kontuzję. W 1987 jechaliśmy Wyścig Pokoju. Upadłem. Miałem wybity bark. Długo nie jeździłem... Przeszedłem operację, bark był poskręcany na śruby. Słyszałem, jak mówili: „Z tego Langa to już nic nie będzie”. Jest jednak takie powiedzenie: „Co cię nie zabije to cię wzmocni”... Kolejne lata były najlepszymi w moim życiu. Wygrałem Tour de Pologne i Settimana Ciclistica Lombarda, zdobyłem trzy mistrzostwa Polski i wicemistrzostwo olimpijskie. Okazało się, że sportowa złość bywa przydatna (śmiech).

Każdy medal, każde zwycięstwo to również ogromna radość dla rodaków...

Kiedy walczyłem o medal to wiedziałem, że miliony Polaków mi kibicują. Wygrywałem, ale nie tylko dla siebie. Było to dawanie radości innym. Teraz to robi Tour de Pologne. Pamiętam, kiedy walczyłem o medal olimpijski, a był to dla nas symboliczny rok -1980 i ścigałem się z dwoma Rosjanami, gdzie na finiszu wygrałem z jednym z nich - radość była nie tylko dla mnie, ale i innych. I to było piękne.

Po naszym spotkaniu jest Pan już umówiony na jazdę na rowerze. Skąd tyle energii?

Dziennie robię po 100 kilometrów. Jestem przekonany, że człowiek rodzi się z darem od Boga, i musi mieć talent do tego, co robi. Później dochodzi pasja.

I marzenia?

Marzenia były. A w tamtym okresie kiedy moje marzenia zaczynały się rodzić - nie było wolnych mediów. Był tylko jeden program i jego radio. Pamiętam, że oglądałem Wyścig Pokoju, którym żył cały kraj. Od strony sportowej był to bardzo fajny wyścig, ale wiadomo, że było to też wydarzenie polityczne... Ja sam marzyłem o tym, aby mieć wyścigówkę z zakręconą kierownicą. Też chciałem jeździć.

Wyścigówki od razu nie było...

Była damka mojej mamy - „Ukraina”. Siadałem na niej, zjeżdżałem z górki i hamowałem nogami (śmiech). To był mój pierwszy rower, który do tej pory mam u siebie w garażu. I taki był mój początek.

Czyli marzenia się spełniają!

Oj, tak! Trzeba tylko chcieć i mieć bardzo mocną wiarę.

A może można osiągnąć sukces bez wysiłku?

Aby osiągnąć sukces to trzeba ciężko pracować. Najpierw odnaleźć talent - dar od Boga, a później go jeszcze oszlifować. To są godziny pracy każdego dnia, wyrzeczenia. W ciągu roku łącznie na treningach i wyścigach przejeżdżałem prawie 50 tys. km. Kilka godzin dziennie i cały czas tylko rower, rower, rower. Teraz jeżdżę dla pasji, kiedyś była to też moja praca.

W tamtym czasie kiedy potrzebował Pan wsparcia. Gdzie je pan znajdował?

Na pewno człowiek musi poukładać sobie psychikę. W momentach niebezpiecznych zawsze się modliłem do Matki Bożej, która uważam za moją patronkę. Kiedy moja mama była w ciąży, pojechała do Częstochowy i tam oddała mnie pod opiekę Matki Bożej. Cały czas czuję Jej obecność. Wierzę i bardzo dużo się modlę. Nie ukrywam tego, jaki jestem.

Rodzice od razu zaakceptowali „miłość” do kolarstwa?

Nie. Rodzice od początku nie akceptowali mojej pasji. Kiedy widzieli, że kolejny raz przyjechałem poobijany, z pozdzieraną skórą - byli przeciwni, ale okazałem się bardzo, bardzo uparty i konsekwentny. Zdarzało się, że musiałem chować rower gdzieś w krzakach, aby rodzice nie widzieli, że jadę na trening (śmiech). Kiedy już doszli do wniosku, że nie da się tego „problemu” pokonać - wspierali mnie.

Jakimi wartościami się Pan kieruje?

Przede wszystkim trzeba być prawdomównym i konsekwentnym w tym, co robisz. Trzeba być pogodnym, dobrym człowiekiem. Uważam, że im więcej dobra dasz - tym więcej do Ciebie wróci.

Zaczęliśmy rozmowę od tego, że tegoroczny Tour de Pologne jest wydarzeniem szczególnym. W tym roku również mija 25 lat od kiedy to Pan jest Dyrektorem Generalnym TdP. To także szczególne wydarzenie... 

Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ z takiego wyścigu, który praktycznie nie był nigdzie znany - udało nam się wspólnie stworzyć wyścig, który został wprowadzony do grona najważniejszych wyścigów świata. Od strony sportowej już nic więcej osiągnąć nie możemy. Dziękuję wszystkim, którzy zrozumieli moja ideę. Jako samotny człowiek niczego bym nie osiągnął.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy 
Fot.: archiwum prywatne 

sobota, 16 maja 2020

Fakty vs Mity. Przedłużanie rzęs

Fakty vs Mity. Przedłużanie rzęs
Kiedy zastanawiamy się nad wykonaniem konkretnej usługi – czy to depilacja laserowa, fotoodmładzanie czy przedłużanie rzęs – szukamy informacji o wskazaniach i przeciwskazaniach do wykonania zabiegu, czytamy też na różnych forach o faktach i mitach... Które z nich są zgodne z prawdą w przypadku przedłużania rzęs? 


✔ Fakty

Przede wszystkim to, że przedłużanie rzęs należy uzupełniać co dwa, trzy tygodnie. Prawdą jest również i to, że po usłudze nie musimy już malować rzęs tuszem. Usługa przedłużania rzęs trwa długo, trzeba zarezerwować na jej wykonanie nawet do 2,5 godzin. Wszystko oczywiście zależy od metody, na jaką się zdecydujemy. Ogromne znaczenie mają także kompetencje osoby, która będzie przedłużać rzęsy. Jeśli usługa zostanie przeprowadzona profesjonalnie – nie ma powodów do żadnych obaw. Po wykonaniu usługi dobrze jest aby nasze oczy nie miały kontaktu z wodą najlepiej przez 24 godz.

✔ Mity

Nieprawdą jest natomiast, że usługa ta nie jest polecana kobietom, które noszą soczewki. Noszenie zarówno soczewek jak i okularów nie jest żadnym przeciwskazaniem do tego, by mieć piękne, długie i gęste rzęsy. Kolejnym mitem jest to, że po wykonaniu usługi zaczyna nam wypadać więcej rzęs. Nie ma to nic wspólnego z prawdą, ponieważ to, że rzęsy wypadają jest procesem naturalnym. Rzęsy wypadają bez względu na to czy są przedłużone czy nie. Oczywiście pod warunkiem, że usługa została profesjonalnie przeprowadzona. Pamiętajmy, że to nie profesjonalizm niszczy rzęsy. Kolejnym mitem jest to, że przedłużone rzęsy powodują dyskomfort. Wręcz przeciwnie – są wygodne w noszeniu. A na to, czy nie ma znaczenia kto wykona usługę – każda z nas może sobie odpowiedzieć sama. Warto więc unikać tanich ofert. Przede wszystkim jakość.

✔ Szczerość nr 1!

Zanim jednak zdecydujemy się na wykonanie usługi – dobrze jest poznać jednak przeciwskazania. W dobrych salonach urody wypełnia się również ankietę, w której trzeba być szczerą i nie pisać czegoś, co jest niezgodne z prawdą – w takim przypadku możemy sobie niestety zaszkodzić. 

___
Źródło: o-you.pl 
Fot.: pixabay.com/pl/ 

piątek, 15 maja 2020

Promocyjna „Fiesta” w Rossmannie

Promocyjna „Fiesta” w Rossmannie
Maj to miesiąc urodzin Rossmanna w Polsce – 27 lat temu otworzyliśmy pierwszy sklep w naszym kraju. Z tej okazji przygotowaliśmy prawdziwą „Fiestę”, czyli urodzinową kumulację promocji, w tym kultową już akcję -55 proc. na produkty do makijażu. Zaczynamy już w sobotę 16 maja!


W ostatnim czasie część promocji musieliśmy odwołać. Teraz chcemy świętować rocznicę razem z naszymi klientami. Od 16. do 31. maja (lub do wyczerpania zapasów w poszczególnych sklepach) w drogeriach stacjonarnych i drogerii internetowej na naszych klientów czekają wyjątkowe okazje.

Ponownie zaoferujemy rabat -55% na produkty wszystkich marek kosmetyków „kolorowych” do makijażu: ust, oczu, twarzy i paznokci (z wyjątkiem marki Semilac, której produkty będą dostępne w promocji 2+1 gratis). Każdy klient będzie mógł kupić do trzech sztuk tego samego kosmetyku (z tym samym kodem EAN) podczas jednych zakupów.

Na tym nie koniec. Przygotowaliśmy też liczne promocje na produkty do pielęgnacji: twarzy, ciała, włosów oraz artykuły do domu. Będą one oznaczone specjalną etykietą lub wobblerem (tzw. reklamowym kiwakiem) z informacjami o rabacie.

Poza zniżkami m.in. -55%, -50%, -40% klienci będą też mogli skorzystać z ofert typu: 2+2, 1+1, 2+1 czy 3+1. Przy tych promocjach klienci sami będą mogli skomponować swoje zestawy z oznaczonych etykietą lub wobblerem produktów, a najtańszy artykuł otrzymają gratis. Inne nasze propozycje to np. drugi produkt 50% taniej, 2 produkty w supercenie, 3 produkty w supercenie i wiele, wiele innych.

Ważne! Promocje z rabatem procentowym na pojedyncze produkty, będą dostępne w drogeriach stacjonarnych i w drogerii internetowej. Natomiast promocje, w których klienci będą korzystali z rabatu lub gratisu przy zakupie przynajmniej dwóch sztuk jak np. 1+1 (płaci się za jedną sztukę, a drugą dostaje gratis) będą obowiązywały wyłącznie w drogeriach stacjonarnych.

Dodatkowo przez 3 dni (od 18 do 20 maja) 680 z 1400 naszych drogerii będzie czynnych dłużej - już od godziny 6:00 rano do 22:00. Godziny otwarć wszystkich sklepów Rossmann można znaleźć na stronie: www.rossmann.pl/drogerie 👈

___
Źródło: informacja prasowa  
Fot.: materiały prasowe 

czwartek, 14 maja 2020

Ćwierć wieku temu

Ćwierć wieku temu
Jak ten czas leci! Dokładnie dwadzieścia pięć lat temu... ⏰ Miał rację ten, kto powiedział, że wspomnienia to skarb, ale trzeba je umieć odkurzać...

___
Fot.: archiwum prywatne 

środa, 13 maja 2020

Matka Boża Fatimska

Matka Boża Fatimska
Matka Boża Fatimska w mojej rodzinie jest szczególnie czczona. I chociaż w maju zwykle przychodzą nam na myśl w pierwszym skojarzeniu nabożeństwa majowe - publikuję krótką historię opisu rodzin oraz opis wydarzeń z Fatimy... Ten tekst przygotowałam kilka lat temu...  




Rodziny Dos Santos i Marto były najbogatsze w całej parafii Fatima. Łucja urodziła się 22 marca 1907 roku, Franciszek 11 czerwca 1908, a Hiacynta 11 marca 1910. Kiedy Siostra Łucja pisała o życiu swoich małych kuzynów przed Objawieniami, zauważała, że Hiacynta była trochę rozpieszczona, ale Franciszek – niezwykle spokojny. Miał skłonność do nieprzejmowania się niczym. Trójka dzieci stała się nierozłączna, często bawili się na podwórku domu Lucji. Hiacynta lubiła oglądać zachody słona...

Orędzie Fatimskiej składało się z trzech części. Pierwsza dotyczyła wizji piekła i potępienia olbrzymiej liczby dusz, które nie dbają o swoje zbawienie, a ponadto nie ma się kto za nie modlić i pokutować. Jest to aktualne szczególnie dziś, kiedy wielu żyje tak jakby Boga nie było. Istnienie piekła jest jedną z prawd wiary. Niezliczone odniesienia do piekła zawarte się również w Piśmie Świętym. Chrystus mówi: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowaniu diabłu i jego aniołom” (Mt 25, 41).

Druga cześć Orędzia dotyczyła kary doczesnej, która wkrótce spadnie na świat za jego grzechy i odstępstwo od Boga. Proroctwo Maryi spełniło się szybko. Nieco ponad 20 lat po Objawieniach wybuchła II wojna światowa, a na świecie rozpowszechniły się zapowiadane przez Fatimską Panią „błędy Rosji”, czyli ideologia bezbożnego komunizmu i przeróżnych, związanych z nią społecznych i moralnych dewiacji (postępowanie niezgodne z normami). Do dziś odczuwalne są jej skutki w postaci aktywnych ruchów lewicowych, które proponują zabijanie nienarodzonych dzieci, małżeństwa jednopłciowe, porzucenie wszelkich hamulców moralnych, oddalenie od Kościoła. Wiele państw odbiera rodzicom prawa do wychowania dzieci, narzucając im poglądy, które mają przekazywać swoim pociechom, a chrześcijanie są prześladowanie w wielu miejscach na świecie.

Trzecia Tajemnica Fatimska przedstawiała wizję nieuchronnej kary, jaką spada na świat i powoduje wielka katastrofę, rujnującą go i pochłaniającą ofiary ze wszystkich warstw społecznych, na czele z Ojcem Świętym, aż wreszcie – po oczyszczeniu – następuje wielki powrót do Boga. Bez względu na to, czy zamach na papieża Jana Pawła II uznać można za jedno ze znamion wypełnienia Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej czy nie – prędzej czy później musi nadejść oczyszczająca Boża sprawiedliwość.

Czy Pan Bóg zostawił nas bez żadnego ratunku w obliczu tak tragicznych wydarzeń? Nie. Matka Boża przyniosła nam wskazówki: Poświęcenie przez Papieża Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i Nabożeństwo Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca; Matka Boża wezwała do codziennego odmawiania Różańca i przyjmowaniu umartwień w intencji nawrócenia grzeszników.

Decyzja należy do nas...

Pani Fatimska zapowiedziała: „Na koniec Moje Niepokalane Serce zatryumfuje!". Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że „Objawienia Fatimskiej są wyraźnym znakiem Opatrzności w naszych czasach. Fatima pozwala nam dostrzec działanie Boga, opatrznościowego Przewodnika, cierpliwego i wyrozumiałego Ojca, także w XX wieku. Dlatego nie musimy się lękać".

Matka Najświętsza złożyła obietnice związane z Nabożeństwem Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca. Wierni, którzy je odprawią, otrzymają szczególne łaski:

Tym, którzy będą praktykować to nabożeństwo, obiecuję ratunek. Przybędą w godzinę śmierci z całą łaską, jaką dla ich wiecznej szczęśliwości będzie potrzebna. Te dusze będą obdarzone szczególną łaska Bożą, przed tonem Bożym jako kwiaty je postawię. Podczas praktykowania tego nabożeństwa należy przede wszystkim położyć nacisk na intencję wynagrodzenia, a nie na osobiste zabezpieczenie w godzinę śmierci.

22 lata temu, w październiku 1995 roku, rozpoczęła się roczna peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej w Polsce. Przywiozła ją z Portugalii narodowa pielgrzymka, pod przewodnictwem Kard. Glempa. Pierwsza Figura pielgrzymującej Matki Bożej została wykonana wg wskazówek Łucji. Została poświęcona 13 maja 1947 roku. Od tego czasu wielokrotnie przemierzyła świat. Niosła ze sobą orędzie pokoju i miłości.

Wszystko zaczęło się po zakończeniu II wojny światowej. Pewien proboszcz z Berlina zaproponował, aby Figura Matki Bożej z Fatimy nawiedziła stolicę państw i miasta, które są siedzibami biskupstw w Europie, aż do granicy z Rosją.

W pierwsza rocznicę poświęcenia Figura rozpoczęła swoją pierwszą podróż.
Po ponad 50 latach wizerunek Matki Bożej Fatimskiej odwiedziła 64 kraje na wszystkich kontynentach. W uroczystości przekazania figury sanktuarium fatimskiemu po rocznej peregrynacji w Polsce, 13 października 1996 roku, uczestniczyła delegacja z Kaliningradu i Rosji. 15 października zabrała ona figurę na trwającą wiele miesięcy pielgrzymkę po Rosji, Kazachstanie i Azji Środkowej.

Już w 1978 roku, w ramach Pielgrzymki Pokoju, która zorganizował Światowy Apostolat Pokoju, figura miała nawiedzić  Polskę. Samolot czarterowy „Królowa Świata”, na którego pokładzie znajdowała się figura Matki Bożej Fatimskiej, wylądował na lotnisku w Warszawie, ale tamtejsze władze nie zezwoliły, aby figura opuściła samolot. Została „uwięziona” w kabinie pilota! Ksiądz, który kierował pielgrzymką poprosił ojców franciszkanów z Niepokalanowa o wykonanie drucianego obrysu figury. Zakonnicy pomalowali go na biało i umocowali na drewnianej podstawie z napisem: „Matka nie opuszcza”.
Ten niezwykły wizerunek, nazwany „Nieobecną Madonną”, odwiedził Kraków, Katowice i Jasną Górę.

W Częstochowie na Fatimską Panią czekali kardynał Karol Wojtyła oraz wszyscy biskupi polscy z kardynałem Wyszyńskim na czele. Druciany obrys Matki Bożej Fatimskiej postawiono przed obrazem Czarnej Madonny. Na życzenie kardynała Wyszyńskiego „Nieobecna Madonna” pozostała w Polsce. Znajduje się w kościele NMP Królowej Świata przy ul. Opaczewskiej w Warszawie.  
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger