czwartek, 9 lipca 2020

Piękne, letnie sukienki na wakacje

Piękne, letnie sukienki na wakacje
Sama nie wiedziałam jak to w tym roku będzie z wakacyjnymi wyjazdami, ale w końcu przecież - przy zachowaniu reguł - można gdzieś na kilka dni wyjechać. A "gdzieś" - w moim przypadku - to tylko Zakopane 💖 W walizce nie mam szpilek, sukienek koktajlowych, nie mam też prostownicy... Wakacje to wakacje, czas przede wszystkim na odpoczynek bez stresu i ciąglego patrzenia na zegarek...     


Na wakacjach można pozwolić sobie na trochę więcej - bo przecież nie w każdej sukience można wyjść na spotkanie czy wywiad, ale wakacyjny wyjazd to doskonała okazja by rozejrzeć się wśród letnich propozycji sukienkowych. Bardzo spodobały mi się sukienki jeansowe - są rewelacyjne! Nie byłam przekonana do tej sukienki, ale świetnie się w niej czuje. Góra sukienki jest o kroju koszulkowym, zapinana na guziki, posiada kołnierzyk. Można ją nosić mniej lub bardziej zapiętą - w ogóle jest bardzo seksowna. Na biodrach są kieszonki. I co ważne - sukienkę można nosić nie tylko do wysokich obcasów, ale też i ze sportowym obuwiem!   


Poza tym oczywiście piękne, zwiewne i  niezwykle kobiece sukienki z odkrytymi plecami, ramionami czy sukienki w liście - są wręcz nieodłącznym elementem wakacyjnej walizki. Uwielbiam takie sukienki, bardzo dobrze się w nich czuję.


Letnia sukienka w paski z falbanami i z wydłużonym tyłem doskonale sprawdzi się też podczas imprez, randki, spaceru... Bez wątpienia - sukienka to kusząca letnia propozycja, która na pewno znajdzie miejsce w szafie i walizce podczas planowania wakacyjnych wyjazdów...

Stwórz letnie stylizacje z Lejdi 💖 



___ 
Fot.: archiwum prywatne 

środa, 8 lipca 2020

Nocna pielęgnacja

Nocna pielęgnacja
Znowu ciężki dzień, praca do późnych godzin wieczornych i ogólne przemęczenie sprawia, że nie mamy już siły na u na zabiegi upiększające. Mimo wszystko – warto nawet późnym wieczorem znaleźć małą chwilkę dla siebie. Rano nakładamy makijaż, później troszkę go poprawiamy i tak do wieczora. A wieczór to dobra pora, kiedy możemy zadbać o naszą twarz... 


Pielęgnację twarzy wieczorem zawsze zaczynamy od oczyszczenia skóry. Zmywamy dokładnie cały makijaż z twarzy i szyi. Wiele z nas na co dzień nie ma czasu pomyśleć o maseczkach – poza tymi, które są obowiązkowe 😊 a kiedy już – zwykle jesteśmy zmęczone. Wieczór i noc to czas, kiedy możemy sobie pozwolić na wieloetapową pielęgnację – rozpoczynając od lżejszych produktów, a kończąc na tłustym, odżywczym kremie. To czas kiedy nie musimy się spieszyć, bo z nikim nie umawiamy się na spotkania, imprezy. Nocna pielęgnacja to też świetny sposób na dostarczenie naszej skórze składników odżywczych, których potrzebuje. Nocą skóra nie jest narażona na szkodliwe działanie promieniowania UV, dzięki czemu lepiej się regeneruje.

Po nocy, już rankiem najpierw zmywamy warstwy kosmetyków, które nałożyłyśmy na noc, a następnie nakładamy krem nawilżający, ale unikamy zdecydowanie już kremów odżywczych, ponieważ większość podkładów będzie się na nich ważyć. Warto przy tej okazji zadbać również o całe ciało, nie tylko twarz.

Propozycji jest kilka. Jeśli chcemy odżywić skórę – stosujemy olejek albo oliwkę. Dodatkowo możemy jeszcze nałożyć odżywczy balsam bądź masło do ciała. A jeżeli chcemy wyszczuplić ciało – używamy kosmetyków antycellulitowych i wyszczuplających. Wybrane partie ciała owijamy folią spożywczą (ciepło potęguje efekt spalania tłuszczu). Noc to również dobry czas na pielęgnację dłoni i stóp. Zaczynamy od peelingu, następnie nakładamy maski albo kremy odżywcze. Po nocnej pielęgnacji z pewnością będziemy wyglądały świeżo i promienie i będziemy się czuć jeszcze atrakcyjniej.

___ 
Źródło: magazynfamilia.pl  
Fot.: archiwum prywatne  

wtorek, 7 lipca 2020

Skuteczna depilacja?

Skuteczna depilacja?
Laser IPL, depilacja woskiem, depilacja cukrowa, maszynka czy depilator? Metod depilacji jest kilka, ale szczególnie wiosną i latem zależy nam aby depilacja była skuteczna. Wiosną zaczynamy odsłaniać ciało, więc nie chcemy widzieć na nim żadnych zbędnych włosków. Zanim jednak zdecydujemy się na konkretną formę depilacji – dobrze jest zapoznać się z przeciwskazaniami, szczególnie w przypadku depilacji IPL. Mimo, że jest jedną z najbardziej skutecznych – należy też do jednej z najdroższych. Pierwsze efekty zauważymy już po wykonaniu pierwszego zabiegu, jednak aby efekt utrzymał się dłużej – konieczna będzie seria zabiegów. 


✔ Kosztowny zabieg vs depilator 

Jeśli jednak zabieg IPL jest dla nas zbyt kosztowny – możemy zdecydować się na depilator. Jest również skuteczny w walce z niechcianym owłosieniem, ale może podrażnić skórę. Sama depilacja jest bolesna, wywołuje nieprzyjemne uczucie dyskomfortu, powoduje zaczerwienienie skóry. Plusem depilacji depilatorem jest m.in. oszczędność czasu, bo nie musimy umawiać się na wykonanie usługi w gabinecie kosmetycznym. Nawet do 5 tygodni możemy cieszyć się gładką skórą, bez wychodzenia z domu!       

✔ Szybko, skutecznie i w domu!

Szybką i skuteczną metodą depilacji jest depilacja woskiem. Ogromnym plusem jest to, że nawet do pięciu tygodni będziemy cieszyły się gładką skórą. Jest nieco bolesna, ale jeśli wykonamy ją po ciepłej kąpieli – ból będzie mniejszy. Ten rodzaj depilacji możemy wykonać w domu, chociaż jest wiele salonów, które przeprowadzają depilację woskiem. Warto też mieć na uwadze, że nie wszystkie włoski wyrwane są z cebulkami, przez co będą odrastać nierówno.

Możemy zdecydować się na zabieg w salonie urody, ale też w łazience – depilacja woskiem – przyniesie efekty. Szybki efekt da również maszynka, ale efekt nie będzie dłuższy jak kilka dni. Jeśli jednak nie mamy doświadczenia w samodzielnym usuwaniu owłosienia – dobrze skorzystać z pomocy profesjonalistów. 

___ 
Źródło: o-you.pl  
Fot.: pixabay.com/pl/  

poniedziałek, 6 lipca 2020

Pierwsza jazda

Pierwsza jazda
Kiedy byłam na reportażu w Ogniwie Konnym Policji  - bardzo spodobały mi się konie. Są takie piękne, zadbane... chociaż przez to, że są tak ogromne - budzą respekt. Nigdy nie było moim pragnieniem aby uczyć się jeździć konno, ale po pierwszej lekcji - pod czujnym okiem instruktorów - trochę się nad tym zastanawiam...


Oczywiście, że już samo przygotowanie konia do jazdy było dla mnie bardzo stresujące, ale chyba nawet przed egzaminem na prawo jazdy nie byłam tak zestresowana jak prawie przez ten czas, kiedy się uczyłam... W końcu - było cudownie, bardzo mi się spodobało! 🐴   


I na koniec 🐴😎


___ 
Fot.: archiwum prywatne 

niedziela, 5 lipca 2020

Zainspiruj się!

Zainspiruj się!
Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnuje go na życie cudzym życiem. Nie dajcie się schwytać w pułapkę dogmatu, która oznacza życie według wskazówek innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę iść za głosem swojego serca i intuicji.
- Steve Jobs


Niesłuszne krytyka to często ukryty komplement.
- Dale Carnegie

Kiedy nie masz nic oprócz wiary, masz wszystko czego potrzebujesz. 
- Regina Brett 

Życie to nie suma oddechów. Życie to suma momentów, kiedy zapiera ci dech w piersi.
 - Vicki Corona

Nie ma sytuacji bez wyjścia. Kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno.
- Ks. Jan Twardowski

Sposobem na zaczęli jest skończenie mówienia i podjęcie działania. 
- Walt Disney

Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro. 
- Jan Paweł II

Oto jest test, aby sprawdzić, czy twoja misja na Ziemi się skończyła. Jeżeli żyjesz – nie jest skończona. 
- Richard Bach

___ 
Fot.: pixabay.com/pl/  

sobota, 4 lipca 2020

[WYWIAD] Wirtualna zdrada?

[WYWIAD] Wirtualna zdrada?
A może wirtualna to jeszcze nie zdrada? 


Pani Ewo, nie trzeba iść do łóżka, aby zdradzić. Jak trafnie zdefiniować pojęcie „zdrada emocjonalna”? 

Zdradą może być myślenie, że z kimś chcemy być. Ciągle wyobrażenia i fantazjowanie o kimś. Pokazuje to, że coś może być inne niż dotychczas w związku. Warto się temu przyjrzeć.

Jesteśmy w dobrych relacjach z kolegami z pracy, fascynują nas, ale nie mówimy o tym partnerowi. Czyli – oszukujemy same siebie. Dlaczego wolimy milczeć na ten temat? 

Może mamy coś do ukrycia? Zależy to od wielu czynników. Zależy o czym mówimy, a o czym nie.  Każdy ma inny sposób wyrażania swoich opinii, dzielenia się z tym co ważne. Należy patrzeć szerzej - w odniesieniu do  kontekstu.

Jeśli powiemy – partner staje się zazdrosny, mimo, że to z nim chcemy być. W jaki sposób wytłumaczyć takie zachowanie? 

Jeśli partner od razu staje się zazdrosny - można na to spojrzeć na różne sposoby. Jeśli osoba będzie miała zaniżone poczucie wartości, wiele lęku przed porzuceniem, to może być dla niej bardzo trudne. Wtedy ważne by zastanowiła się nad swoimi odczuciami, czy rzeczywiście są adekwatne? Być może problem leży po stronie tej osoby, która jest nadmiernie zazdrosna i wtedy to ona być może mogłaby to przepracować. Samo tłumienie i „ochrona” kogoś przed tym, by nie poczuł się źle - często jest drogą donikąd.

Kiedy jesteśmy zaangażowane - wyczekujemy SMS, sprawdzamy maile. Przyjaciele piszą w wolnej chwili, to zakochani wyczekują SMS... I w tym momencie zaczyna się już problem? To początek wirtualnej zdrady? 

Temat zaczyna się w momencie kiedy angażujemy się emocjonalnie, a kiedy tak się dzieje, to rzeczywiście – cos może być na rzeczy. Jeśli nawet lubimy kolegę/koleżankę w pracy to nie jest to powód by z nim/nią smsować po pracy.  Jeśli to robimy, a nie dotyczy to spraw zawodowych to co tu chodzi?

Zjawisko e-niewierności zdaje się być dość popularne. Gdzie są granice? 

Uważam, że każdy sam powinien trzymać te granice, bo kto inny to może zrobić? Nie możemy mieć przecież „strażnika” przy sobie, ważne byśmy wiedzieli z kim tak naprawdę chcemy być. Istotą jest by mieć na uwadze, że każde nasze zachowanie wywołuje pewne konsekwencje.

Nie każda przecież relacja internetowa to od razu romans i zdrada?  

Oczywiście, że nie. Większość kontaktów teraz jednak odbywa się przez sieć - takie mamy czasy. Trudno, by było inaczej. Trzeba korzystać z tego, temu to przecież służy, by było nam „łatwiej” żyć, ale nie jest to przecież narzędzie służące tylko i wyłącznie do zdrady.

Podobnie – nie każdy komentarz pod zdjęciem kolegi, czy jego komentarz pod naszym linkiem – oznacza romans i jakieś ukryte uczucia...

Pewnie, że nie każdy.  Może podobać się na fb wiele ciekawych rzeczy, interesują nas, inspirują, aż trudno czasami tego nie polubić. To miłe, przecież… Znowu, szalenie ważny jest kontekst.

Wszystko zależy od intencji – jeśli tylko się droczymy to sprawa jest jasna. Ja znam swoje myśli, a inni niech myślą co chcą... Zdrowe podejście?   

Zdrowe podejście we wszystkim to zwykle „złoty środek” by w gąszczu tego świata, nie pogubić się, nie zatracić. Najważniejsze znać siebie - wtedy łatwiej zrozumieć siebie, co niestety nie jest takie oczywiste. Znać siebie - jeśli tak w ogóle można powiedzieć to naprawdę istota rzeczy.

Mimo wszystko, jeśli ktoś szuka – znajdzie. Wirtualny romans jest dziś na wyciągnięcie ręki...   

Jasne, jeśli szuka to znajdzie. Tak jest prawie ze wszystkim, im bardziej zaangażowany - tym szybciej znajdzie. Tylko pytanie: Czy chodzi nam o chwilowe uniesienia, tęsknoty, ekscytację?

Jednak anonimowość może sprzyjać rozwinięciu znajomości wirtualnej. Tak naprawdę do końca nie wiemy jak wygląda nasz rozmówca, a wyobraźnia działa...

Wyobraźnia i tajemnica bardzo dobrze działa. Tutaj też jest ważne to, że jeśli umiemy bardziej czytać między wierszami to mamy większą szansę zidentyfikować, czy to prawda czy fałsz? Jaki to człowiek i kogo lub czego szuka?

Otóż to. Czego tak naprawdę szukamy, jakie mamy oczekiwania? 

To pytanie wydaje się podstawowe. Człowiek od zarania dziejów szuka szczęścia i szuka go najczęściej poza sobą. Niestety poza sobą raczej nie znajdzie. Można znaleźć je tylko w sobie. Zacznijmy od siebie 😊

Nuda, ciekawość czy dowartościowanie to tylko przykładowe przyczyny, dla których utrzymujemy wirtualne kontakty. Z drugiej strony – nie ryzykujemy odrzucenia?  

Ciekawość? Być może... Tylko czego jesteśmy ciekawi? Jeśli chodzi o odrzucenie to może boleć mniej, ale wszystko zależy od indywidualnych potrzeb i uwarunkowań.

Można powiedzieć o korzyściach, jakie wynikają z wirtualnego romansu? 

Trudno mi powiedzieć o korzyściach. Tracimy cenny czas, który moglibyśmy jednak wykorzystać w realu i odnosić realne korzyści. Zdecydowanie to jest wartość dodana 😊 Wiele więcej można skorzystać. Zdarzają się też relacje nawiązane przez sieć, ale pózniej korzyści odnoszą w realu i to jest bardzo ważne. Sieć tylko dała początek.
Życie w wirtualnym świecie nie jest życiem samym w sobie. Życzę Wszystkim samego dobra w realu – ono jest tuż obok nas na wyciągnięcie ręki 😊

Rozmowa z Ewą Guzowską - psycholog, psychoterapeuta, coach 😎

___ 
Fot.: pixabay.com/pl/  

piątek, 3 lipca 2020

A jak piątek to... alkohol obowiązkowo?

A jak piątek to... alkohol obowiązkowo?
Działa szkodliwie na układ nerwowy, zostają zaburzone instynkty i popędy, występuje otępienie i senność, utrata przytomności, prymitywne zachowania, niekorzystny wpływ na układ krążenia, trwałe uszkodzenie mózgu, utrata apetytu i niedobór witamin, drażniące działanie na przełyk, prawdopodobna choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, marskość wątroby, osłabienie ogólne odporności, bakteryjne i wirusowe zapalenie płuc, niekorzystny wpływ na układ pokarmowy oraz zaburzenia psychiczne. Oto do czego może doprowadzić nadmierne picie alkoholu. A to tylko wybrane przykłady, które można mnożyć...



Do czego jest zdolny człowiek, który poza alkoholem świata nie widzi? 

Przede wszystkim nie interesuje go rodzina – dla niego liczą się teraz wódka i kumple. Zaniedbuje swoje obowiązki rodzinne i domowe, bo ma „ważniejsze” sprawy. Człowiek, który ucieka w alkohol z czasem traci poczucie wstydu – jest mu już obojętne kto go widzi, gdzie i z kim. Opinia publiczna też niespecjalnie robi na nim wrażenie – przecież on sam jest najlepszy, najwięcej wie itd... Nie jest odpowiedzialny – chyba, że za zorganizowanie alkoholu. Jest nieuczciwy.

Oczywiście, że kieliszek nikomu nie zaszkodzi, a nawet ma dobry wpływ na sen, ale jeśli uciekamy w alkohol – w końcu nasze zdrowie zacznie szwankować. Ile to razy podczas różnych życzeń mówimy „zdrowie najważniejsze”? Alkohol niszczy znajomości, przyjaźnie, rodziny. Niszczy wszystko to, co było budowane latami. Alkoholik nie ma już takiego wsparcia jakie miał wcześniej. Może warto się zastanowić dlaczego piję? Co mi to daje? Czy rzeczywiście alkohol jest warty tego, by zrezygnować nawet z własnego dobrego zdrowia?

Według Polskiego Przemysłu Spirytusowego pod względem spożycia alkoholu Polska zajmuje 19 miejsce w Europie. Liderami spożycia są mieszkańcy Luksemburga, Czech i Łotwy. Powyżej unijnej średniej piją mieszkańcy krajów zachodnich: Francji, Austrii i Niemiec. Średnie spożycie alkoholu w Europie to 10,7 litra na mieszkańca. Picie bez opamiętania powoduje nieodwracalne skutki zdrowotne. Twoje życie – Twoje wybory.

Kilka lat temu popularny był cytat, który pozwolę sobie przytoczyć: „Alkohol to wspaniały środek rozwiązujący. Rozwiązuje on: małżeństwa, rodziny, przyjaźnie, konta bankowe, komórki wątrobowe i mózgowe. Nie rozwiązuje on żadnych problemów”.

___ 
Źródło: magazynfamilia.pl 
Fot.: pixabay.com/pl/  

czwartek, 2 lipca 2020

Policja konna

Policja konna
Podczas rozmowy z funkcjonariuszami, którzy pracują w Policji Konnej powiedziałam, że gdybym spotykała się tylko z ludźmi, którzy mają pasję - moja praca byłaby jeszcze bardziej przyjemna. Uwielbiam ludzi, którzy kochają życie i tak zwyczajnie - mimo problemów i przeciwności losu - dla innych są życzliwi, pomocni, dobrzy...  


Niesamowita atmosfera jaka panuje w Policji Konnej bardzo mi się udzieliła. Nie wiem skąd ci ludzie mają tak dużo pozytywnej energii, ale praca nad reportażem w takiej atmosferze to prawdziwa przyjemność 😊 Na razie kilka zdjęć, a już niebawem - publikacja reportażu 😎




___ 
Fot.: archiwum prywatne 

środa, 1 lipca 2020

[WYWIAD] Raniąca moc słów...

 [WYWIAD] Raniąca moc słów...
Słowami można uderzyć i to niestety bardziej niż czynem... - może czasami nie mamy nawet takiej świadomości... ale oddaję głos Ewie Guzowskiej - psycholog, psychoterapeuta, coach 😊


Pani Ewo, czym jest przemoc emocjonalna?

Przemoc emocjonalna często jest znacznie trudniejsza do wykrycia niż przemoc fizyczna i  niestety w skutkach jest bardzo groźna dla osoby, która tej przemocy doświadcza. Bywa, że boli bardziej niż przemoc fizyczna, odbija się na psychice, która poraniona może mieć problemy w późniejszym życiu. Osoby takie - jeśli rozpoznają te mechanizmy - zgłaszają się na psychoterapię, by móc żyć życiem wolnym od oprawcy.

Jakimi ludźmi najłatwiej jest manipulować?

Najłatwiej manipulować osobami o niskim poczuciu wartości. Tymi, którzy doświadczali wcześniej takiej formy przemocy w dzieciństwie, osobami, które za wszelką ceną być ważne.

Są słowa, których nie da się cofnąć... Może mamy małą tego świadomość, ale są słowa, które przecież bolą?

Uważam, że jeśli słowo padnie na podatny grunt, może zapisać się w psychice i wywierać stały negatywny wpływ na życie jednostki, która często nie jest w stanie zrozumieć, co dzieje się z nią w niektórych sytuacjach np. w pracy, szkole, w domu…. Mamy do czynienia z różnymi wyzwiskami, formami upokorzeń, groźbami, które często nasilają się i powracają. Jednostka może wpadać w depresję, stany lękowe, a nawet kiedy nie widzi wyjścia, mogą pojawiać się myśli samobójcze.

I słowa, które ranią, chociaż nie zostawiają widocznych śladów na ciele? Może nawet powodują ból zbliżony do bólu fizycznego?

Z uwagi na fakt, że przemocy emocjonalnej nie widać na pierwszy rzut oka, ponieważ dotyczy psychiki a nie ciała, to przy głębszym wglądzie zachowanie jednostki może nas zaniepokoić lub zwrócić naszą uwagę - jeśli mamy jakąś wiedzę na ten temat. Osoby stają się wycofane, bierne, ciche, co najgorsze - ofiara często ma przekonanie, że to ona sama zasłużyła sobie na takie traktowanie.  Jak wiemy, związek kata i ofiary jest bardzo silny, gdyż często jest to najbliższa właśnie osoba.

Co zrobić w sytuacji, kiedy to przez złe, krzywdzące i nieprawdziwe słowa została osłabiona relacja z kimś, kto jest dla nas bliski?

Wszystko zależy od tego w jaki sposób jesteśmy związani z oprawcą. Każda sytuacja będzie inna i wymagała innego stanowiska np. co może zrobić dziecko kiedy doświadcza przemocy emocjonalnej? W zasadzie niewiele, dlatego psychika wyposażyła nas w taki mechanizm obronny jak zamrożenie, by przetrwać. Inny związek to będzie z partnerem, ale to też może mieć różne tło, czy odpowiadamy za dzieci, czy jesteśmy niezależni ekonomicznie itd. Jeśli nie mamy żadnych zobowiązań, najłatwiej będzie odejść… choć do tego, by odejść może prowadzić nas długa i kręta droga, ponieważ z jakiegoś powodu znaleźliśmy się w takiej relacji. Samemu czasami jest to niemożliwe, by mieć siłę i odejść, zważywszy na to, że zwykle taka osoba jest zastraszana albo doświadcza innych form manipulacji, co powoduje, że jest całkowicie pogubiona…

Dlaczego właśnie to najbliższych krzywdzimy najbardziej?

Najczęściej bywa tak, że właśnie z najbliższymi spędzamy wiele czasu, a poza tym często osoby, które krzywdzą i manipulują nie mają nawet takiej świadomości. Prawdopodobnie, one same doświadczały takiej przemocy, nie mają kontaktu ze swoimi emocjami, brakuje im empatii i głębszych uczuć.

Co ze słowami, które pomijamy, których unikamy, a wiemy, że mogłyby uzdrowić nie jedną relację?

Uważam, że temat jest bardziej złożony niż wydawałoby się powierzchownie, ponieważ zwykle te słowa mogą być i czasami naprawdę są piękne. Tylko za nimi nic nie idzie. Bywa, że właśnie te piękne słowa gubią jednostkę i nie pozwalają jej odejść. Kiedy dochodzi do emocjonalnej przemocy, mówi się o procesach znacznie głębszych, które mają swoją przyczynę i bez dotarcia do niej - zmiana jest raczej mało prawdopodobna, a raczej niemożliwa.

Da się uniknąć słów, które ranią i powodują ból?

Kiedy mamy  do czynienia z osobą zintegrowaną emocjonalnie, wrażliwą i empatyczną – nie usłyszymy od niej raniących i bolących słów. W przypadku przemocy emocjonalnej zwykle mamy do czynienia z osobą w jakiś sposób odciętą od emocji, zaburzoną osobowością –  dlatego temat jest naprawdę trudny i złożony.

Czego nie mówić w złości?

Pamiętajmy, że najlepiej mówić o emocjach z pozycji „JA” wtedy, nie możemy skrzywdzić osoby, bo to co czujemy w założeniu jest prawdziwe dla tej osoby. Warunkiem jest to, że osoba jest psychicznie zintegrowana.

Co z zadośćuczynieniem, za wyrządzony ból?

W przypadku przemocy emocjonalnej trudno mówić o zadośćuczynieniu, ponieważ powoduje ona zbyt wielkie spustoszenie psychiczne. Nie załatwi tego jedno słowo, ponieważ mamy tu do czynienia z głębokimi, często trwałymi procesami psychicznymi. Uważam, że kiedy mamy przypadek przemocy emocjonalnej to ofiara powinna rozpocząć psychoterapię, by znaleźć najlepsze sposoby wyjścia z tej przemocy. Jeśli wyjdzie z roli ofiary, to początek końca przemocy…. Życzę Wszystkim, by był całkowicie wolny od przemocy i sam jej nie wyrządzał.

___ 
Źródło: mojafigura.com  
Fot.: pixabay.com/pl/  

wtorek, 30 czerwca 2020

Koronkowe maseczki

Koronkowe maseczki
Przyznam, że nie sądziłam, że przyjdzie taki czas, że będziemy wychodzić w maseczkach z mieszkania. Kilka lat temu robiliśmy zdjęcie na okładkę Tygodnika Idziemy - miałam właśnie maseczkę, ale wtedy przez myśl mi nie przeszło, że cena zwykłych maseczek będzie tak duża... 


I chyba w końcu ta cena za 1szt przesądziła o tym, że odkryłam w sobie nowy talent, o którym przed kwarantanną nie miałam pojęcia. Zamówiłam materiał i maszynę i zaczęłam szyć. Plan był taki by uszyć maseczki dla najbliższych 💖 Ostatecznie uszyłam ponad sto i wszystkie rozdałam 🎁 ale też dostałam maseczki i czekoladki! 😊 bo dobro powraca, zawsze...  


Moje maseczki są bawełniane, ale szukałam czegoś innego - chciałam maseczkę, która będzie bardzo kobieca - i właśnie taką maseczkę znalazłam u Adriana - producenta rajstop. Maseczka piękna, delikatna i koronkowa, a przy tym - zdobiona perełkami! Właśnie taka jaką chciałam 😊 I tak w konkretne miejsca maseczki musimy zakładać - dlaczego mamy wybierać takie zwykłe?


Adrian oferuje kilka wzorów maseczek - w różnych kolorach i z różnymi motywami.  Nie trzeba być nudną w czasie kiedy wszyscy już wystarczająco jesteśmy podenerwowani tym, co przyniosą najbliższe tygodnie...    

Zainspiruj się i znajdź swoją ulubioną maseczkę! 😎

___ 
Fot.: archiwum prywatne 

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Zajadanie stresu. Czy to ma sens?

Zajadanie stresu. Czy to ma sens?
Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam tak zestresowana jak teraz - egzamin na prawo jazdy wewnętrzny - testy, jazda, później państwowe i to oczekiwanie... Do tej pory kiedy miałam stres to szybko mijał i był raczej motywujący. Od kilku tygodni nie ma dnia abym nie jadła słodyczy... 


Jak to jest, że jeden nie je prawie nic, drugi – co chwilę po coś sięga - zdecydowanie należę właśnie do tych drogich. Każdy walczy ze stresem na swój własny sposób, ale jakiś czas po namiętnym zajadaniu stresu stajemy na wagę i jesteśmy w szoku! Czy da się zajadać stres i nie tyć? Oczywiście, że się da, ale trzeba wiedzieć co jeść... I kiedy...

Wydaje się, że sytuację mamy pod kontrolą, ale tylko do momentu kiedy nie znajdziemy się w sklepie. Po co zwykle sięgamy w pierwszej kolejności? Słodycze! A cała sztuka polega właśnie na tym, aby i w stresie kontrolować wybory żywieniowe...
Co kupować? 

Przede wszystkim produkty, które zawierają witaminy z grupy B. Odpowiadają one za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, równowagę psychiczną, złagodzenie stanów lękowych. Dostawę witaminy B1 zapewnią drożdże, mleko i kasze. A niedobory witaminy B2 uzupełnią warzywa. Sięgajmy również po produkty zbożowe i nasiona roślin strączkowych, które wzbogacą witaminę B5 i skutecznie podniosą poziom hormonu szczęścia, a przy tym zatrzymują energii. Jedzmy mięso i ryby, aby B6 działała poprawnie. I oczywiście nie zapominajmy o cytrusach – te z kolei wzmacniają układ odpornościowy, dzięki witaminie C. Źródłem witamin i minerałów są owoce i warzywa. Na organizm uspokajająco i relaksująco działają również przyprawy takie jak np.: bazylia, melisa, majeranek.

Kawa, cola, mocna herbata i napoje energetyzujące zawierają kofeinę i w efekcie wypłukują magnez, który reguluje działanie systemu nerwowego. Jeśli pijemy je w dużych ilościach – pogorszy się nasza koncentracja i zwiększy niepokój 😲 Podobnie ciasteczka, batoniki i czekolady – na chwilkę poprawią nastrój, ale ostatecznie doprowadzają do nasilenia stresu i innych objawów. Poza tym są ciężkostrawne.
Zamiast sięgać po to, co kusi od samego wejścia do sklepu – starajmy się wybierać te produkty, które są bogate w witaminy. Oczywiście, że nie ma sposobów na całkowite wyeliminowanie stresu, ale to, co będziesz jadła – zależy od Ciebie. Za każdym razem kiedy weźmiesz do ręki czekoladę, zapytaj sama siebie: „Czy naprawdę chcę ją zjeść?” Czy zwycięży silna wola?

___ 
Fot.: pixabay.com/pl/ 

niedziela, 28 czerwca 2020

Słodkie serduszko

Słodkie serduszko
Do czasu kiedy Kubuni pojawił się w naszym życiu nie wiedziałam, że można aż tak kochać zwierzątko. Mija już rok od jego śmierci, a ciągle za nim tęsknimy. Był tak cudowny i uroczy, że aż się nie chce wierzyć, że już nie ma tej słodkiej kici z nami... był też bardzo chorutki...  


Kochani, bardzo Was zachęcam do dbania o zwierzątko i systematyczne odwiedzanie przychodni weterynaryjnej. Czasami może się okazać, że nie jest jeszcze za późno, chociaż są choroby, których nie da się wykryć...


___ 
Fot.: archiwum prywatne 

sobota, 27 czerwca 2020

Piękne stopy latem?

Piękne stopy latem?
Lato to czas, w którym na widok publiczny wystawiamy… nasze stopy. Dla wielu osób wiąże się to jednak z dyskomfortem. Sucha skóra, zniszczone paznokcie, odciski, to tylko niektóre z problemów jakie dotykają praktycznie każdego z nas. Aby nie mieć takich zmartwień należy o stopy odpowiednio zadbać. Pomocne mogą się tu okazać produkty marki Fusswohl z Rossmanna.


Stopy – jest na nie sposób 😊

Latem, szczególnie gdy na zewnątrz panują wysokie temperatury, marzymy by pozbyć się grubych butów i wskoczyć w sandałki lub klapki. Nie jest to jednak takie proste. Skóra na stopach jest bardzo twarda i gruba, przez co niezbyt łatwa w pielęgnacji. Niektórzy borykają się z problemem suchości, inni popękanych pięt i pęcherzy, a jeszcze inni mają kłopot z nadmierną potliwością. Dodatkowo nie można zapominać także o paznokciach. Na wszystko jest jednak sposób. Gdy przyłożymy się do pielęgnacji to przez całe lato będziemy mogli prezentować nasze piękne stopy i paznokcie w lekkim obuwiu.

Kilka kroków do pięknych stóp:

Suchą skórę stóp należy przede wszystkim nawilżyć. Tutaj pomocny może się okazać nowy płyn z mocznikiem do kąpieli stóp marki Fusswohl. Płyn zawiera glicerynę i mocznik, co umożliwia optymalne nawilżenie skóry. Posiada także formułę z witaminą B, która relaksuje zmęczone stopy oraz oczyszcza i pielęgnuje ich skórę. Następnie wypadałoby pozbyć się zrogowaciałego naskórka. Nowością w ofercie Fusswohl jest elektroniczny pilnik z dwoma nakładkami do wyboru. Nie tylko usuwa zrogowaciały naskórek, odciski i szorstkie miejsca, ale także pozwala uzyskać miękką i gładką skórę. Osoby, które wolą tradycyjne metody, mogą wybrać ceramiczny pilnik do stóp lub pumeks kosmetyczny.

Kolejna czynność jaką warto wykonać to wklepanie w stopy kremu lub nałożenie maski. Dzięki zastosowaniu kremu do stóp Fusswhol z olejkiem z drzewa herbacianego nasze stopy doznają prawdziwego odprężenia. Krem zawiera składniki nawilżające, takie jak gliceryna, czy kwas mlekowy oraz lipidy pielęgnujące. Pomocne może być także nawilżające masło do stóp Fusswohl Wellness, które zawiera masło shea, olej z awokado, wosk pszczeli i mocznik. Jeśli mamy trochę więcej czasu to warto na stopy nałożyć specjalne skarpety z maską. Zapewnią im nie tylko bogatą pielęgnację, ale także niezwykłe odprężenie. Na koniec dobrze zająć się paznokciami i jak lubimy, odpowiednio je pomalować.

✔ Fusswohl płyn z mocznikiem do kąpieli stóp: Płyn zawiera glicerynę i 15% mocznika, co umożliwia optymalne nawilżenie skóry. Posiad formułę z witamina B, która relaksuje zmęczone stopy oraz oczyszcza i pielęgnuje ich sucha skórę. Sprawia, że po jego zastosowaniu odciski na stopach są wyczuwalnie bardziej miękkie, a skóra stóp nabiera elastyczności. Receptura bez mikroplastiku (cena: 8,99 zł).

Fusswohl elektroniczny pilnik do usuwania zrogowaciałego naskórka: Pomaga usunąć zrogowaciały naskórek, odciski i szorstkie miejsca, dba o miękką i gładką skórę. W zestawie ze szczoteczką do czyszczenia i 2 nakładkami (lx gruboziarnista i lx ekstra gruboziarnista). Posiada wbudowane światło dla lepszego usuwania zrogowaciałego naskórka (cena: 69,99 zł).

Fusswohl maska do stóp w postaci skarpetek: Maska do stóp Fusswohl z masłem shea, aloesem i olejem makadamia, intensywnie nawilża i pielęgnuje stopy oraz pomaga, aby ich szorstka skóra stała się znowu miękka i elastyczna. Zapewnia stopom profesjonalną pielęgnację (cena: 12,79 zł).

Fusswohl krem do stóp z olejkiem z drzewa herbacianego: Kompleks nawilżający zawierający glicerynę, kwas mlekowy, betainę oraz mocznik, a także lipidy pielęgnujące z orzeszków makadamii i masło shea sprawiają, że skóra staje się delikatna w dotyku. Alantoina i pantenol pielęgnują skórę, dzięki czemu jest ona wyraźnie gładsza i elastyczna (cena: 6,49 zł).

Fusswohl Wellness masło do stóp: Masło do stóp Fusswohl zawiera wartościowe składniki, takie jak masło shea, olej z awokado i wosk pszczeli, dzięki którym dostarcza suchej skórze stóp bogatej pielęgnacji, przywracając jej miękkość i elastyczność. Mocznik i gliceryna utrzymują optymalne nawilżenie skóry (cena: 13,49 zł).

___ 
Źródło: materiały prasowe  
Fot.: pixabay.com/pl/  

piątek, 26 czerwca 2020

Spontany są najlepsze!

Spontany są najlepsze!
Kilka miesięcy temu miałam zaplanowane spotkanie z Panią Marylą, ale wtedy korki uniemożliwiły to spotkanie. W czwartek rozmawiałyśmy i w piątek udało się spotkać - na kilka minut, przed koncertem, ale się udało! 😊 


Uwielbiam spotkania z tak pozytywnymi ludzmi. Zresztą, wystarczy posłuchać piosenek Pani Maryli - ileż w nich dobrej energiì! 🔥🔥🔥 


Życzę każdemu pięknych, mądrych i dojrzałych relacji 😊 

___ 
Fot.: archiwum prywatne       

czwartek, 25 czerwca 2020

Tajna broń: bielizna

Tajna broń: bielizna
Co najmniej od kilku miesięcy zbierałam się aby napisać ten tekst. I coraz bardziej po rozmowach z kobietami przekonywałam się, że jednak warto. Bo czy piękna, zmysłowa bielizna jest poza zasięgiem chrześcijanek? Nie wiem skąd takie przekonanie, że chrześcijanka powinna ubierać się w długie szaty... Trochę mnie to przeraża, bo uważam, że czasami naprawdę nie potrzeba wiele by podkreślić piękno... ale też nie ukrywać go za wszelką cenę!  


Biorę udział w różnych spotkaniach, udzielam wywiadów, prowadzę spotkania, z różnymi ludźmi się spotykam i czasami najwięcej mówią oczy - w końcu po nich poznamy czy człowiek jest szczęśliwy, czy płakał... Bielizna to taka nasza "tajna broń" - powinna być ładna i powinnyśmy się dobrze w niej czuć. Dobrze dobra bielizna dodaje pewności siebie! Za każdym razem kiedy jestem w studio TVP czy udzielam wywiadów telefonicznych - wybieram taki zestaw, w którym czuję się dobrze. I nie ma znaczenia, że w przypadku wywiadu telefonicznego - jestem w mieszkaniu i nikt  mnie nie widzi - po prostu lubię się dobrze czuć sama ze sobą 😊  Nikt nie mówi też o tym, że bielizna powinna być widoczna spod bluzki czy sukienki, ale czy to nie jest tak, że w pięknej bieliźnie czujemy się bardziej atrakcyjne?


Ostatnio w niedzielę jechałam taxi do świątyni. Pan taksówkarz - co w ogóle zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu - powiedział, że pięknie wyglądam, ale trochę był zaskoczony, że jedziemy do świątyni. Dla mnie niedziela to wyjątkowy dzień pod tym względem, że uczestniczę we mszy św. i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bym sukienkę zamieniła na spodnie. Uwielbiam sukienki, chodzę w nich na co dzień i dlatego uważam, że nawet w czasie kwarantanny i przymusowego pozostania w domu - trzeba o siebie dbać!       


Jest lato - dlaczego same nie zadbamy o swoje lepsze samopoczucie i nie poszukamy ładnego szlafroczka, piżamy czy koszulki nocnej? Zakupy skutecznie potrafią poprawić nastrój, a ładnych rzeczy przecież nie brakuje... Piękne koronkowe zestawy bielizny - tak kobiece - czekają na nowe właścicielki, którym z pewnością dodadzą pewności siebie... Może to lato, w którym ciągle jeszcze brakuje słońca - to dobry czas by sprawić sobie samej przyjemność? 🎁

Zainspiruj się z Lejdi 💖  
👙 Komplecik ze zdjęcia dostępny tutaj 🌹

___ 
Fot.: archiwum prywatne 

środa, 24 czerwca 2020

Mój letni nr 1

Mój letni nr 1
Im dłużej patrzę przez okno tym częściej zadaję sobie pytanie: Co z tym latem? Gdzie jest piękne słońce, którego tak potrzebuję! W tym roku - tak jak uwielbiam się opalać - pozwoliłam sobie na relaks na kocyku aż przez 3,5h. Kiedy jeszcze powtarzałam informacje przed egzaminem teoretycznym - wtedy była cudowna pogoda i wtedy zrobiłam te zdjęcia 🌞🌞🌞 a teraz jak nie burza to deszcz...


Nie jestem fanką różnych kremów opalizujących, ale w tej sytuacji, że o opalaniu mogę pomarzyć - zaczęłam testować masło rozświetlająco - opalizujące od Cuccio 💖 Jak zwykle - produktami tej firmy jestem zachwycona. Luksusowe masło rozświetlające z moringi i masłem z nasion mango ma delikatny, przyjemny zapach, a efekt? Promienna skóra, głęboko nawilżona i ożywiona 😊 


Warto dodać, że masło z nasion mango ma działanie regenerujące: koi podrażnieną skórę i przyspiesza jej gojenie 😊 Produkt polecam - jestem bardzo miło zaskoczona efektem, mimo, że takie masła nigdy mnie jakoś nie przekonywały 😎   

Zainspiruj się! 🌞💖

___ 
Fot.: archiwum prywatne 

wtorek, 23 czerwca 2020

[WYWIAD] Prawdziwa bliskość czy złudzenie?

[WYWIAD] Prawdziwa bliskość czy złudzenie?
Ile to razy płakaliśmy przez kogoś, kto był nam tak bliski! Ile razy byliśmy tak bardzo zwiedzeni, że nic nie było w stanie nas pocieszyć... I ile to razy obiecywaliśmy sami sobie, że już koniec, że nie będzie kolejnej szansy. - Jest też taki rodzaj bliskości kiedy kogoś nie mamy blisko siebie, ale wiemy, że jest i jego bycie jest dla nas bardzo ważne. Może o nas myśleć, za nami tęsknić. Mamy się do kogo zwrócić - mówi Waldemar Dulęba – psychiatra


Panie Waldemarze, czym jest bliskość? 

Bliskość jest pewnym rodzajem więzi, którą chce się ciągle umacniać i odnawiać. Bliskość zakłada pewną stałość. Nie jest tak, że przygodne spotkanie ludzi na wakacjach, w sklepie, pracy będą jakoś szczególnie nam bliscy. Bliskość to rodzaj więzi i tęsknoty do kogoś bardzo konkretnego.

Taka więź jest możliwa z każdym?

Bliskość ma swoją intensywność. Co innego oznacza bliskość dziecka z rodzicami, inny wymiar ma bliskość rodzicielska, przyjacielska, miłosna,  małżeńska.

Żeby być dla kogoś bliskim trzeba być rzeczywiście blisko, w zasięgu drugiego człowieka? 

Bliskość nie musi być bliskością fizyczną. Bliskość to poczucie ważności kogoś dla nas. Nie trzeba dużo szukać, wystarczy w codzienności zobaczyć jak ludzie, którzy są ze sobą w jednym pokoju nie tworzą bliskiej relacji - mało tego, mają trudność aby razem wytrzymać, a z kimś z kim dzieli ich wiele kilometrów potrafią mieć dobry kontakt emocjonalny, dobre myśli. Mają  poczucie, ba przekonanie, że tam gdzieś daleko jest ktoś, kto ich nie tylko rozumie ale  kocha.

Wspomniał Pan o różnych rodzajach bliskości, ale zawsze jest to wyraz tego, że jesteś dla mnie ważny we wzajemnej relacji?

Bliskość może być fizyczna, emocjonalna, psychiczna. Jest też taki rodzaj bliskości kiedy kogoś nie mamy blisko siebie, ale wiemy, że jest i jego bycie jest dla nas bardzo ważne. Może o nas myśleć, za nami tęsknić. Mamy się do kogo zwrócić. Mamy ku komu kierować swoje uczucia, swoje myśli. Bliskość fizyczna jest oczywiście potrzebna i różnie się przejawia np. małemu dziecku, fizyczna bliskość jest niezbędna by się czuło bezpieczne, zaopiekowanie.

W relacjach ludzi dorosłych bliskość też jest gwarantem bezpieczeństwa? 

Tak. Jest, i bezpieczeństwo rozumiane jako obecność kogoś, możność skorzystania z jego pomocy - to rodzaj bezpieczeństwa, który polega na tym, że wiem, że nie będę sam wtedy, kiedy będzie mi trudno. Sam fakt, że istnieją ludzie ważni dla nas i my dla nich jesteśmy ważni to olbrzymi kapitał.

Co jest ważne w bliskości?

Na pewno nie jednostronna relacja, ale możliwość wymiany. Wejście w relacje - jestem ważny dla Ciebie, ale Ty jesteś ważny dla mnie. Stajemy się dla siebie bliscy. Mogą nas łączyć różne rzeczy - wspólne przeżycia, wspólna wrażliwość, zainteresowania, perspektywa wspólnego działania, albo choroba. Ważne jest, aby w bliskości mieć poczucie przydatności - wzajemnej przydatności, nie takiej eksploatującej jedną stronę. Ktoś jest nam potrzebny w bliskości chociażby dlatego, żebyśmy nie przeżywali pustki i samotności. Bliskość fizyczna nie jest konieczna do jej potwierdzenia, że np. jeśli jesteśmy blisko fizycznie to jesteśmy bliscy sobie.

Można mówić o bliskości na odległość?

Oczywiście. W bliskości na odległość jest tęsknota za "kimś", że kiedyś będziemy mogli się spotkać. Czegoś oczekujemy, czegoś miłego doświadczymy, bo jeśli ten ktoś w naszych oczekiwaniach nie zawodzi i my nie zawodzimy - to wzmacnia poczucie bliskości i więzi.

Bliskość wirtualna nie ma chyba za wiele wspólnego z bliskością w rzeczywistości...

Czy to właśnie jest bliskość? Czy to, że mamy w kalendarzu adresy różnych ludzi zapewnia nam poczucie nie bycia samotnym i poczucia bliskości z tymi ludźmi? Żeby bliskość była autentyczna potrzeba zażyłości, poczucia więzi i konieczna jest wymiana między dwojgiem ludzi lub grupą. Nie może być to relacja jednostronna.

Podobnie działa Facebook. To, że mamy 1500 znajomych wcale nie oznacza, że kiedy chcemy z kimś porozmawiać - mamy się do kogo autentycznie odezwać.  Może bardziej są to znajomości wirtualne aniżeli prawdziwe? I tak naprawdę kiedy znikniemy z portalu - nikt nie zauważy?

Kiedy dowiadujemy się, że bliskość jest złudna,  jest iluzją? Kiedy okaże się, że kolejni nasi znajomi z różnego rodzaju komunikatorów zaczną milknąć? Czy wszystko, co nazywamy bliskością tak naprawdę nią jest? Czy jesteśmy w stanie zauważyć, że jesteśmy samotni pomimo tego ogromu osób, z którymi się  kontaktujemy? Jest to raczej rodzaj uzależnienia - iluzji relacji z innymi. Być może chodzi o to, aby sobą kogoś zainteresować...

Co decyduje o tym, że kogoś nazywamy naszym bliskim?

Czy bliskość jest wtedy kiedy ktoś potrafi reagować na nas, a kiedy jest taka potrzeba to wesprze, weźmie za rękę, będzie obok? Czy bliskość jest związana z wymianą pewnych informacji i nic więcej nas nie wiąże? Próba wymiany informacji to jeszcze nie jest bliskość. Może jest to pewien rodzaj kontaktu a nie bliskość? Kontaktu, w którym będziemy wymieniać swoje poglądy, opinie. Będziemy dostarczać informacji. Bliskość jest intymnym rodzajem więzi, gdzie zaangażowana są emocje.

Czyli wychodzimy ze znajomymi na spacer, do kina a tak naprawdę może to nie być bliskość...

Jeśli już wychodzimy to znaczy, że łączy nas coś więcej niż tylko przekazanie informacji. Chcemy się spotkać, czekamy na to.

Chęć spotkania ze znajomymi jest zawsze początkiem bliskości?

Jest bardziej zaawansowanym rodzajem więzi. Ludzie mogą być nam bliscy z różnych powodów, np. przez takie same poglądy,  wartości, podobne doświadczenia. Jest jeszcze taki rodzaj bliskości jako niepowtarzalny związek, w którym ktoś jest komuś oddany, gotowy do poświęceń czasu, uwagi. To inny rodzaj bycia wzajemnie ze sobą, bardziej zaangażowany i intymny.

Bliskość nie znaczy też wyłączność dla konkretnych osób, prawda?

Gdyby bliskość miała formę zawłaszczenia drugiej osoby, czy miałaby wywoływać zazdrość, bo jesteś tylko dla mnie i dla nikogo innego, na pewno byłaby to okoliczność, która nie sprzyjałaby byciu w dobrym kontakcie. Zawsze w bliskości jest ważne, aby mieć poczucie wolności i wyboru. Jestem, ale nie dlatego, że się boję, że muszę. Jestem dlatego, bo chcę być.

A jeśli kiedyś ktoś w bliskości nas zawiódł? Kończymy wszystko, "usuwamy" wspomnienia?

Jaka musi być krzywda, jaki musi być zawód, żeby podjąć decyzję - zrywam z nią kontakt, nigdy więcej, więź się kończy... Może jest to rzeczywiście na tyle poważne, że zawód, którego doświadczamy jest związany ze świadomym działaniem szkodzenia naszej więzi. Ale jeśli jest to jednorazowe, nie intencjonalne - i da się to wyjaśnić, zorientować jakie były przyczyny, zrozumieć. Jeśli ktoś zawodzi w obszarze intymnym - zdrada, więź, która tworzyła tę bliskość poprzez takie świadome działanie może być nieodwracalnie zniszczona. Wszystko zależy jednak od skali wydarzenia. Jeśli niewielkie wydarzenie potrafi tak zdestabilizować i potrafimy kogoś odrzucić to być może wcale bliskość nie była tak silna jak się nam wydawało. Może wymyśleliśmy sobie, że jest to ktoś dla nas ważny i my dla niego. I owszem może być to powodem rozczarowania ale też brakiem rozeznania kim dla siebie byliśmy.

Dlaczego koniecznie chcemy być blisko kogoś?

Jednym z powodów jest to, że jesteśmy istotami społecznymi, które jednak chcą być w związkach, relacjach, tworzyć wspólnoty. Budujemy - opierając się na tych związkach - poczucie własnej wartości, lubimy być kochani, chcemy kochać. Czasami jest tak, że bliskość jest nam potrzebna o czym już mówiliśmy, żeby się czuć bezpiecznie. Jeśli nie mamy kogoś bliskiego będziemy mieli więcej wątpliwości, będziemy niepewni tego jacy jesteśmy. Bo to w wymianie między rodzicami a dzieckiem kształtuje się obraz nas samych.

Próbować zatrzymać kogoś wbrew jego woli, tylko po to aby nie czuć się samotnym?

Jeśli jest jednostronna chęć zatrzymania kogoś, to trudno będzie kogoś zatrzymać. Pytanie jest takie: dlaczego chcemy kogoś zatrzymać przy sobie - może to rodzaj zależności? Ale w dużej mierze wynikającej z naszych lęków i niepewności. Jeśli ktoś nas opuści czy z kimś stracimy kontakt - myślimy, że nie damy sobie sami rady? Powody bycia blisko innych mogą być różne, i o nich mówiliśmy, ale podstawowym jest to, że sami nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie komfortu życia.

Pewnie zdarza się i tak, że jesteśmy z kimś ze strachu, ale trudno mówić o bliskości w takiej relacji?

Kiedy jesteśmy z kimś, a jednym z poważniejszych powodów jest strach, lęk, obawa - zaczyna być to kłopotliwe, bo trudno mówić o bliskości.  Jest to pewien rodzaj zniewolenia.

Człowiek jest stworzony do życia w relacji...

W jakimś sensie to, jacy jesteśmy, jakie mamy o sobie zdanie zależy jakie budujemy relacje od najmłodszych lat. Żeby coś o sobie wiedzieć w kontekście innych ludzi - musimy wchodzić w relacje i chcąc nie chcąc w nie wchodzimy. Nawet jeśli okaże się, że to nas rozczarowuje, nie zadowala. Ten rodzaj wymiany jaki się dzieje między ludźmi buduje wiedzę o nas samych i wiedzę o innych ludziach. Niekiedy dużo czasu musi upłynąć nim się zorientujemy , że jesteśmy w zależnej relacji. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy "uwikłani" i zależni od innych ludzi.

W czym przejawia się ta niesamodzielność?

Niesamodzielności czy bezradności doświadczamy zazwyczaj kiedy zostajemy opuszczeni. Widzimy jak bardzo jesteśmy niezaradni, jak bardzo trudno jest znaleźć nam powód aby coś zrobić,  gdzieś wyjść. Dopiero wtedy widzimy jak dużą rolę ktoś odgrywał w naszym życiu, bo np. był inspiratorem działań - nie musiałem nic poza realizacją czyichś pomysłów, bo ciągle coś mi podpowiadał. I zazwyczaj jest to bolesne doświadczenie, bo ujawnia się prawda o samym sobie, sobie niesamodzielnym.

Jak się dowiedzieć jacy jesteśmy?

Poprzez świadomą refleksję nad samym sobą, ale też dzięki umiejętności odważnego przyglądania się samemu sobie.


___ 
Źródło: deon.pl  
Fot.: archiwum prywatne 

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Woreczki lniane

Woreczki lniane
Jednak człowiek uczy się całe życie 😊 Kiedy zamawiałam woreczki lniane to przez myśl mi nie przeszło, że można z nich stworzyć również sakiewki zapachowe! 🌺🌻🌼🌹 Byłam trochę zaskoczona, ale to bardzo dobra wiadomość, bo u mnie nie ma tygodnia aby w mieszkaniu nie było kwiatów - jeszcze dziś zaczynam testować woreczki lniane w roli sakiewek zapachowych 😊


Chociaż mniejsze woreczki lniane z motylami przydają mi się przede wszystkim w porządkowaniu mniejszych rzeczy i drobnych przedmiotów - mają wiele zastosowań. Wszystko zależy od wymiarów woreczków - możemy w nich przechowywać na przykład chleb czy orzechy, ale też i mąkę, i grzyby, a nawet warzywa 🍅🍆🍑 Len spowalnia proces suszenia, a warzywa zachowają świeżość przez dłuższy czas - ciekawostka, której nie wiedziałam 😉


Woreczki lniane są odporne na rozciąganie i przetarcia, przyjemne w dotyku. Są dostępne w wielu wzorach i kolorach, przez co stają się również stylową dekoracją. Najbardziej spodobały mi się woreczki z nadrukiem motyli i z nadrukiem w kwiaty 🌷🌼🌹🌺🌻


Eleganckie lniane woreczki na pewno spodobają się każdej pani domu - są bardzo praktyczne i przydadzą się nie tylko we własnej kuchni, ale też jako upominek 🎁 Produkty wykonane są z lnu najwyżej jakości. A len to jeden z najszlachetniejszych materiałów 😊

Więcej inspiracji tutaj 🌻🌺🌹


___ 
Fot.: archiwum prywatne 

niedziela, 21 czerwca 2020

W pięknym stylu na co dzień

W pięknym stylu na co dzień
Nie wiem jak u Was, ale kwarantanna u mnie pod względem ubioru jakoś specjalnie nie przyczyniła się do większych zmian - zawsze bardzo chętnie wybieram sukienki, bo przecież to, że pracuję w domu wcale nie oznacza, że cały dzień chodzę w piżamie 😎 Zresztą, już coraz szybciej wracamy do nowej normalności, więc jedna czy ewentualnie kilka nowych sukienek na pewno się przyda 😉


Bardzo podobają mi się sukienki szafirowe - uwielbiam je, ale też czuję się w nich bardzo dobrze. I jestem przekonana, że widać to również na zewnątrz, bo kiedy założyłam piękną szafirową sukienkę - usłyszałam bardzo dużo komplementów 😊 Nic też dziwnego, bo w końcu ta sukienka jest jednym z najmodniejszych modeli sezonu Lato 2020 🌞 Sukienka ma również koronkowymi akcent, jest plisowana i ozdobiona czarnymi kamyczkami. Prezentuje się niezwykle kobieco 😊


Myślę, że kiedy naprawdę czujemy się piękne w środku to inni widzą też nasze szczęście, o którym przecież nie musimy nawet mówić... W ciągu tygodnia mamy tak wiele okazji by świętować - nie chcę nikogo przekonywać, że kobieta powinna chodzić w sukience, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bym na spotkanie poszła w dzinsach 😲 Uwielbiam sukienki, szpileczki, torebki... Oczywiście, że w milionowym mieście łatwiej jest gdzieś wyjść, bo możliwości jest wiele - ale nie znaczy to, że mamy w ogóle przestać o siebie dbać, jeśli zostajemy w domu 😊


We wtorek, 9 czerwca miałam egzamin teoretyczny państwowy (nareszcie). W związku z tym, że swoje małe sukcesy zawsze świętuję - z tej okazji założyłam uroczą czerwoną sukienkę koktajlową. Podobnie jak szafirowa - i ta jest jednym z najmodniejszych modeli sukienek sezonu Lato 2020 🌞 Sukienka jest rozkloszowana, w kwieciste wzory, z paskiem. Zapinana na zamek z tyłu. Idealna na świętowanie 💑


Czasami naprawdę potrzeba tak niewiele, by sprawić sobie odrobinę przyjemności 🎁 Właścicielki Rokado - na hasło "niedoskonala" - obniżają cały asortyment o 10%. Kod rabatowy już działa! 🌷

Zainspiruj się! 💕 


___ 
Fot.: archiwum prywatne 

sobota, 20 czerwca 2020

Bohater - nasz Przyjaciel

Bohater - nasz Przyjaciel
Były więzień obozu KL Auschwitz, jeden z czwórki bohaterów, którzy dnia 20 czerwca 1942 roku dokonali brawurowej ucieczki z miejsca, skąd „niemożliwe było uciec” – jak wielokrotnie podkreślał w wywiadach. Autor książek: „Byliśmy numerami” oraz „My i Niemcy”. Bohater filmu „UCIEKINER”. Harcerz. Patriota. Kazimierz Piechowski urodził się 3 października 1919 w Rajkowskim Młynie. 


- Od drugiego roku życia mieszkałem w Tczewie. Miasto nad Wisłą, wówczas miasto graniczne – od północy za Wisłą było Wolne Miasto Gdańsk, a zaledwie kilka kilometrów w górę rzeki, po drugiej jej stronie, rozciągały się Prusy Wschodnie – Ostpreußen. Ja nie byłem takim uczniem, dla którego nauka to był cały świat. Mój świat to Wisła. Gdy miałem 9 lat razem z moim kolegą Niemcem – Erwinem Schultzem przepłynęliśmy pierwszy raz Wisłę, a Wisła w Tczewie taka rozległa, szeroka i taka nasza… Moje priorytety zmieniły się, gdy w wieku dziesięciu lat wstąpiłem do harcerstwa. Byłem z tego bardzo dumny. Po powrocie do domu zaprezentowałem Przyrzeczenie Harcerskie mamie. Przytuliła mnie do siebie, a ja zauważyłem łzy na jej twarzy. Czemu płaczesz mamo? – spytałem. Z radości synu, z radości – wyszeptała... – wspominał w wywiadzie, którego udzielił mi kilka lat temu.

Życie młodego chłopaka szybko zmieniło się z koszmar. W dniu 20 czerwca 1940 roku, wraz z 312 więźniami przyjechał do KL Auschwitz. Drugim transportem... Tak wspominał tamten dzień: 

- Pamiętam, że był słoneczny dzień. Pamiętam krzyki: „Raus verfluchte Schweine! Alles raus! Los! Los! Schnell! Schnell! Schweine Polen!” („Wychodzić przeklęte świnie! Wszyscy wychodzić! Jazda! Jazda! Szybko! Szybko! Polskie świnie!”). Wśród krzyków okładali nas kijami, kolbami karabinów… Nie zdawaliśmy sobie sprawy, gdzie jesteśmy. Okazało się, że Auschwitz to jest coś gorszego od rozstrzelania. To był szok. Biją, ciężka praca, głód…

Wielokrotnie w rozmowie podkreślał, że dla SS-manów byli numerami. Oni nie znali imion i nazwisk więźniów. Wspominał:

- Na pasiakach, własnoręcznie przyszywaliśmy numery, którymi nas obdarzono. Miałem numer 918. Esesmani nie znali naszych nazwisk, dla nich - przedstawicieli "czystej rasy" - byliśmy numerami.

O życiu w obozie śmierci napisał książkę „Byliśmy numerami”. Szczególnie poruszające się wspomnienia ze spotkania z O. Maksymilianem Kolbe. Kazimierz Piechowski był obecny również podczas apelu, w czasie którego O. Kolbe oddał życie za skazanego współwięźnia. 

- Był czas kiedy straciłem nadzieję na przetrwanie tego piekła. Pracowałem wtedy przy budowie krematorium. Wszystko zależało od kapo - miał prawo zabić każdego. Kiedy miał dobry humor - pracowaliśmy normalnie, ale zdarzało się, że wpadał w gorszy nastrój. Wtedy zarządzał pracę "biegiem!". Nikt z nas nie miał pewności, czy przeżyje do następnego dnia. Każdy dzień pracy mógł okazać się dniem ostatnim. W KL Auschwitz nikt i nic nie gwarantowało przeżycia – wspominał.

Życie Kazimierza Piechowskiego od młodych lat było naznaczone ucieczką, jednak to ta ucieczka – 20 czerwca 1942 roku przeszła do historii. Wspólnie z trzema przyjaciółmi: Eugeniuszem Benderą, Stanisławem Jasterem i Józefem Lempartem ułożyli plan ucieczki, z obozu centralnego. Uciekli przebrani w mundury SS-manów, z bronią, i samochodem komendanta SS. Historię ucieczki doskonale obrazuje film „UCIEKINER”. Kazimierz Piechowski tak wspominał ostatnie chwile na terenie KL Auschwitz: 

- Samochód ruszył w kierunku wyjazdu z terenu obozu. Kiedy jechaliśmy, miałem cały czas przygotowaną broń, żeby walnąć sobie w łeb. Nasz plan awaryjny zakładał, że jeżeli gdziekolwiek na terenie obozu coś nam nie wypali, likwidujemy siebie. Wszystko szło dobrze – mijaliśmy esesmanów, którzy nam salutowali – do momentu, gdy zobaczyliśmy szlaban. Byliśmy od niego jakieś 200 metrów. Niemcy nie podnosili szlabanu. Genek zmienił bieg. Do szlabanu było około 100 metrów, szlaban na dole. „Pięćdziesiąt metrów i nic, ani drgnie” – wspomina. „Czterdzieści, to samo. Genek redukuje bieg „na dwójkę”. Trzydzieści, i nic. Dwadzieścia, to samo. Zaczynam patrzeć na broń, z której mam sobie strzelić w głowę. I wtedy ktoś wali mnie w kark z całej siły i syczy do ucha: Kazek zrób coś!”. Ja w mundurze oficerskim SS wychyliłem się z auta i rzuciłem w kierunku szlabanu siarczystą wiązankę. Esesman niemal w podskokach pobiegł do korby i podniósł szlaban. Wolność... Uciekać mogliśmy tylko jeden dzień w tygodniu, w sobotę. Dlatego, że tego dnia pracowaliśmy tylko do południa. Esesmani zamykali magazyn i wyjeżdżali do swoich domów. A 20 czerwca 1942 r. była sobota – wspominał.

Po ucieczce wstąpił do Armii Krajowej i walczył do zakończenia wojny. Wrócił na Pomorze, ale został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa i skazany na 10 lat więzienia – 7 lat odsiedział. Z czasem życie Kazimierza Piechowskiego zaczęło się zmieniać – zaczął spełniać swoje marzenia. Uwielbiał podróżować – wspólnie z żoną byli w ponad 60 krajach, na każdym kontynencie. Miałam zaszczyt przyjaźnić się z Kazimierzem Piechowskim, odwiedzam go w domu, w Gdańsku. Kiedyś podczas takiego spotkania zapytałam o Syndrom Auschwitz. Tak odpowiedział:

- Tzw. Syndrom Auschwitz często dręczył byłych więźniów przez lata, przypominając piekło obozu. Auschwitz - pisał bezimienny więzień - punkt na mapie, czarna plama w środku Europy. Ta ognista plama sadzy, krwawa plama prochów. Dla setek tysięcy - miejsce bez nazwy. Z wszystkich krajów Europy jechały tam pociągi, załadowane setkami tysięcy ludzi, dla wielu była to stacja końcowa. Nawet nie wiedzieli, gdzie są. Wyładowywano ludzi z ich życiem, ich pamięcią, ich wielkim zdziwieniem, spojrzeniem, które stawiało tylko pytania. Często ci ludzie nie widzieli niczego poza dymem, nim zostali spaleni...

Dziś już wiadomo. Po wielu latach to wiemy. Wiemy, że ten punkt na mapie to Auschwitz. Straszne, okrutne słowo. Przy jego dźwięku sumienie świata dostaje drgawek. To miejsce, gdzie człowiek człowiekowi czynił coś takiego, co w żadnym języku świata nie zostało dotąd zdefiniowane. AUSCHWITZ. Gigantyczny cmentarz bez grobów i krzyży, gdzie setki tysięcy ludzkich istot spoczywa w jednym grobie pełnym bezimiennych prochów. Miejsce, gdzie człowiek pokornie pochylał czoło przed wielkim majestatem śmierci i milczenia. Nie, nie da się zapomnieć o Auschwitz.

Kazimierz Piechowski zmarł 15 grudnia 2017 roku. Przeżył 98 lat.  

___ 
Źródło: Tygodnik Idziemy  
Fot.: archiwum prywatne 
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger