niedziela, 27 września 2020

[WYWIAD] Daleko - a jednak blisko

[WYWIAD] Daleko - a jednak blisko

Bliskość emocjonalna - czym właściwie jest? Z kim można być w takiej bliskości? Co wyróżnia relacje zbudowane na bliskości emocjonalnej? - mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach 

pixabay.com/pl/ 

Pani Ewo, jak najtrafniej zdefiniować pojęcie „bliskość emocjonalna”?  

Bliskość emocjonalna to jedna z podstawowych potrzeb każdego człowieka. Przeprowadzone badania nad małymi małpkami potwierdziły jej wagę. Małpkom, które zostały oddzielone od mamy, umożliwiono kontakt z drucianą figurą, która dawała mleko i drugą otuloną w miłe, ciepłe futerko, do której dobrze było się przytulać, ale ta niby – mama nie karmiła. Małpki szukały kontaktu i  bliskości. Przytoczone badanie pokazuje, że zaspokojenie potrzeb fizycznych w postaci jedzenia, to za mało, by prawidłowo funkcjonować społecznie. W przypadku ludzi jest bardzo podobnie - bez bliskości emocjonalnej – w przyszłości borykają się oni z wieloma problemami natury emocjonalnej. Wymaga to wiele pracy psychoterapeutycznej by poradzić sobie z trudnymi, bolesnymi emocjonalnymi ranami…

Bez wiedzy o sobie da się stworzyć bliskość emocjonalną z drugim człowiekiem? 

Wiele zależy od tego jaką relację mamy sami ze sobą. Trudno mi sobie wyobrazić, że bez  tego możliwe jest stworzenie i odczuwanie bliskości emocjonalnej. Kiedy jesteśmy otwarci na siebie - możemy być otwarci na drugiego człowieka. Możemy być autentyczni, bez udawania, jacy na „niby” jesteśmy, dlatego, że nie mamy oczekiwań, pozwalamy innym być sobą, ale też panicznie nie boimy się odrzucenia… co najczęściej dotyczy bardzo wczesnego naszego dzieciństwa… Możemy śmiało mówić o swoich potrzebach, ale też słuchać drugiej osoby, to jest bowiem fundament bliskości emocjonalnej…

Czym są słabości emocjonalne? 

Byliśmy wychowywani w kulturze, gdzie okazywanie emocji zwykle kojarzyło się z czym „słabym”, stąd znane powiedzenie, że prawdziwi mężczyźni nie płaczą, a dziewczynki nie złoszczą się… Złość w ogóle społecznie nie jest przyjęta, więc skrzętnie ją ukrywamy.  Idąc dalej czasami możemy ją odczuwać w stosunku do najbliższych i wtedy w ogóle nie wiadomo, co z nią zrobić… Każda emocja kryje w sobie ważną dla nas informację. Ważne byśmy nauczyli się je rozpoznawać… 

Dlaczego tak ważne jest ich rozpoznanie? 

Poznanie różnych emocji jest jak kierunkowskaz, który pozwala nam pokazać kierunek naszej „wędrówki”, jaką niewątpliwie jest życie… Przy pomocy tylko i wyłącznie intelektu niemożliwe jest głębsze poznanie… Znane powiedzenie w romantyzmie: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie. Niż mędrca szkiełko i oko.” jest zdecydowanym zaprzeczeniem poprzedniej epoki. I słusznie…  Bo czym byłoby życie bez emocji…. Płaską kalkulacją pozbawioną większej głębi…. Ubogie przewidywalne i  zamknięte w jakimś szablonie…

Bliskość emocjonalna to również odsłonięcie leków przed drugą osobą...  

Zdecydowanie „TAK”. Kiedy odkrywamy się przed drugą osobą, obdarzamy go zaufaniem i wiarą, że nie zostanie to użyte i wykorzystane przeciwko nam… Dlatego dziś tak trudno otworzyć się na to, ponieważ jakoś zapomnieliśmy tej pięknej mądrości z „Małego Księcia”, że kiedy oswajamy liska, jesteśmy odpowiedzialni za to oswojenie… A z odpowiedzialnością, w ogóle raczej mamy się różnie…. 

Ogromne znaczenie ma także funkcja wewnętrznej granicy. Na czym polega?  

Węwnętrzna granica to granica, którą sami sobie wyznaczamy. Wiemy co i jak chcemy o sobie powiedzieć i do jakiego momentu pozwolić wejść drugiej osobie w naszą prywatną przestrzeń. Nikt nie może do nas mieć o to do nas pretensji, ponieważ dotyczy to także drugiej strony.

Bliskość emocjonalna może być bliższa niż kontakt fizyczny? 

Uważam, że zdecydowanie tak, ponieważ zdarza się raczej rzadko… i jest czymś bezcennym, wymagającym ogromnej pielęgnacji, co nie znaczy, że kontakt fizyczny tego nie wymaga, ale jeśli kontakt fizyczny łączy się z bliskością emocjonalną, jest znacznie silniejszy… Trudno mi sobie wyobrazić kontakt fizyczny jako silny bez tej bliskości emocjonalnej, ponieważ to ona jest spoiwem, bazą, fundamentem niepowtarzalnej relacji…

A jednak nie z każdym da się budować ten rodzaj bliskości. Co bezwzględnie przeszkadza w budowaniu bliskości emocjonalnej?   

Zdecydowanie nie uda się zbudować bliskości emocjonalnej z osobą pogubioną emocjonalnie, pozamykaną na siebie i innych, pełną lęku, czy cierpiąca na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne… I można by powiedzieć z ulgą, to nie jest tak źle… ale prawda jest taka, że z powodu wielu zranień emocjonalnych, odrzucenia, wyśmiewania, nosimy na sobie chitynowe pancerze, które chronią nas przed ponownym zranieniem, a kiedy boimy się zranienia, jesteśmy szczelnie pozamykani na inną osobę… tracąc przy tym, coś co stanowi esencję życia… czym  jest życie bez miłości…. Życzę Wszystkim, powolnego wychodzenia ze skorupy i kosztowania życia z jego różnymi naprawdę smakami…. Radością, smutkiem i czuciem… tym wszystkim, co warto w życiu jest przeżyć… 


___
Źródło: sukcespisanyszminka.pl 

sobota, 26 września 2020

Dieta chrześcijańska?

Dieta chrześcijańska?
Nigdy nie byłam na żadnej diecie - poza slodyczową, w której na śniadanko obowiązkowo jem ciastko i obowiązkowo małą słodycz jem wieczorem 😊 Tak po prostu mam, że nie wyobrażam sobie życia bez słodyczy 😎 ale co jakiś czas spotykam się z cudownym człowiekiem, który jest moim Przyjacielem, a który za każdym razem zaskakuje mnie efektami diety, na której niedawno był... 🍉🍐🍑🍒🍓

pixabay.com/pl/ 

I to spotkanie zainspirowało mnie do przypomnienia tekstu o Diecie Alleluja 😲 Dieta Alleluja – tylko dla osób wierzących? Oj... Inspirowana jest fragmentem Księgi Rodzaju: „Umieściłem dla was na ziemi wielorakie rośliny rodzącej nasiona oraz różne gatunki drzew, których owoce zawierają nasienie. One będą dla was pokarmem (rozdz. 1, werset 29). Dieta oparta jest przede wszystkim na produktach, które zostały wymienione w Biblii. Twórcą diety jest amerykański pastor George Malkmus. Zaletami stosowania diety jest szybki, widoczny spadek masy ciała, oczyszczenie ciała z toksyn. 

Co wolno jeść na diecie? 🍉🍐🍑🍒🍓

Według pastora Malkmusa, potrawy surowe to podstawa i powinny stanowić ok. 85% jadłospisu. Zaledwie ok. 15% może być przetworzona. Podczas diety zaleca się ograniczenie spożywania alkoholu, kawy, napojów, które zawierają kofeinę, produktów mlecznych, przetworzonych owoców i warzyw, ale również mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, jajek, czekolady oraz słodyczy.

Co, poza owocami i warzywami – można jeść? Orzechy, nasiona, rośliny strączkowe, oleje i tłuszcze roślinne, oliwę z oliwek i olej lniany. Dozwolone są napoje, które nie zwierają kofeiny, kawy zbożowe oraz soki owocowe i warzywne. Mleko zamieniamy na mleko migdałowe, bananowe albo ryżowe. A zamiast cukru – miód.

Bez konsekwencji dla zdrowia?

Stosowanie diety przez dłuższy czas może spowodować niedobór wielu składników odżywczych. Osłabić może się nasz układ odpornościowy przez wykreślenie z jadłospisu jaj, ryb i produktów mlecznych (niska zawartość białka w organizmie). Zanim zdecydujemy się na dietę – warto wybrać się do dietetyka.

___
Źródło: o-you.pl


piątek, 25 września 2020

#Dzień Szpilek

#Dzień Szpilek
W piątek - 25 września Moliera 2 organizuje II Ogólnopolski #Dzień Szpilek. Załóż szpilki i pomóż mały, wojownikom z Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.

pixabay.com/pl/ 

By wziąć udział w akcji, wystarczy:
📍 Zrobić zdjęcie swoim szpilkom (założonym lub nie)
📍 Opublikować je jako post na fejsie albo IG z hasztagiem "DzienSzpilek
📍 Pamiętać, by post był publiczny
📍 Gotowe 💖     

Za każde zdjęcie opublikowane 25 września br Moliera 2 przekaże 2zł na rzecz Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową. Podczas I edycji #DzieńSzpilek w ciągu 24 godzin opublikowanych zostało ponad 15 000 postów - dzięki czemu Moliera 2 przekazało na konto Fundacji Alivia 31.250 PLN.

Pomaganie jeszcze nigdy nie było takie proste! 💖

archiwum prywatne 

___
Źródło: materiały prasowe 

czwartek, 24 września 2020

Życie to są piekne chwile...

Życie to są piekne chwile...
... i szczęśliwe, które wcale nie są tak ulotne... 😊 Czasami uczestniczymy w konkretnych wydarzeniach - z potrzeby serca. Poznajemy ludzi - niby to przez przypadek (poza siedmioma przypadkami w j. polskim - w inne przypadki nie wierzę) 😊 Ah, jak życie jest piękne kiedy mamy przy sobie cudownych i pięknych, wrażliwych, dobrych ludzi, którzy bez względu na wszystko - odległość, poglądy - chcą być blisko! 💖 

pixabay.com/pl/ 

Bardzo długo czekaliśmy na TEN dzień 💖 Ten właśnie czwartek jest bardzo wyjątkowy i piękny... 

Życzę Wam dobrych ludzi w zasięgu! 💖 

środa, 23 września 2020

1.000 publikacji

1.000 publikacji
Aż trudno uwierzyć, ale na moim - właściwie na naszym - blogu jest już tysiąc publikacji - w tym wywiady, reportaże i recenzje konkretnych produktów 🎁 Pod tym tysiącem publikacji jest ponad 700 komentarzy - za co jestem Wam bardzo wdzięczna. Jak również i za wiadomości i życzliwość. Cieszę się, że po ponad trzech latach od pierwszej publikacji stworzyliśmy wspólnie miejsce w sieci, w którym się wzajemnie inspirujemy i dzielimy się tym, co uważamy za ważne... 

pixabay.com/pl/ 

Mimo, że nie znamy się osobiście - cieszę się, że jesteście 😊 Bardzo ważne jest dla mnie to, że publikacje cieszą się zainteresowaniem, ale też dziękuję za Wasze dobre rady - te treningowe jakoś tak odłożyłam, ale po wakacjach biorę się za siebie 😎 Dziękuję za ponad 180 tys wyświetleń od początku i 13 tys wyświetleń w ostatnim miesiącu! 🌷

Dziękuję za te wspólne trzy lata i za każde dobre słowo i życzliwość. Budujemy dalej 🎁   

Wszystkiego najlepszego, Kochani! 🌹🍁🍂
M. 

wtorek, 22 września 2020

Ostatni dzień lata

Ostatni dzień lata
... i już za nim tęsknię... aż się nie chce wierzyć, że za niedługo o 18.00 będzie ciemno 😲 Znowu nadejdą długie wieczory, zimne poranki, deszcz... A razem z tym wszystkim może i brak weny? Chociaż z tym to pewnie różnie będzie - każdy z nas jest inny (na szczęście) 😊 A znam ludzi, którzy lubią jesień i brzydka pogoda nie sprawia, że nie mają ochoty na nic 😊 I tego muszę się uczyć, bo ostatnio coś mi brakuje motywacji...

archiwum prywatne 

*Światem zaczęła rządzić jesień,
Topi go w żółci i czerwieni,
A ja tak pragnę czemu nie wiem,
Uciec pociągiem od jesieni...
* - śpiewa Maryla Rodowicz. Tak apropo to właśnie Pani Maryla należy do ludzi, którzy lubią jesień 🍁🍂🍃 Już niedługo jak zacznie się prawdziwa jesień - będę od niej uciekać. Mam swoje sprawdzone sposoby - dobra książka, film i seriale i od trzech miesięcy - haftowanie... 😊  

archiwum prywatne 

Lato, wróć szybciutko! 🌞

Kochani, a jak Wy spędziliście ostatni dzień lata? 😊


poniedziałek, 21 września 2020

Wakacyjne szaleństwo

Wakacyjne szaleństwo
Uwielbiam lato i jak dla mnie - mogłoby trwać cały rok 😊 Chociaż już nie planowałam żadnego wyjazdu - życie jest pełne niespodzianek i tak oto prawdopodobnie jeden z najcieplejszych tygodni tego roku spędzam nad morzem... 

archiwum prywatne 

W życiu robiłam różne rzeczy, ale brzegiem morza w koszuli nocnej spacerowałam po raz pierwszy 😊 Mówią, że w życiu trzeba być trochę szalonym... 😊 Koszula nocna nie musi być wcale nudna! Same wiemy doskonale jak czasami trudno nam się zmobilizować - szczególnie jeśli pracujemy w mieszkaniu... Nie chce nam się dbać o siebie - nie chodzimy do kosmetyczki, do salonów urody, bo przecież nie wychodzimy do biura itd... Dlaczego więc mamy chodzić w domu w piżamie nudnej, bez żadnego wyrazu, w której będziemy się wstydziły otworzyć drzwi kurierowi czy sąsiadce?

archiwum prywatne 

Jestem przekonana, że ładna piżamka czy koszula nocna sprawi, że będziemy się czuły lepiej i bardziej atrakcyjniej w swoim ciele. Nie przepadam za dniami, w których pogoda jest brzydka, pada deszcz i śnieg i w ogóle nie chce się wstawać z łóżka, dlatego zdecydowanie wybieram te modele koszul nocnych, które są takie ciepłe, wyjątkowe i niezykle kobiece. Taka koszulka spodoba się każdej kobiecie, która na wszelkie sposoby chce zatrzymać lato! 😊

Zainspiruj się z Babell 💕 

niedziela, 20 września 2020

Cudowny relaks w płatkach róży

Cudowny relaks w płatkach róży
Czasami nie potrzeba wiele, by zafundować sobie cudowny relaks we własnej łazience 😊 Bardzo polecam kąpiel w płatkach róży - odżywia skórę, pomaga się odprężyć i zapomnieć o zmęczeniu. Płatki róży nie tak trudno dostać, może warto się o nie pokusić? Taka kąpiel jest idealnym rozwiązaniem dla wysuszonej skóry, ale ważne jest, by woda nie była gorąca! Podobno kąpiel w płatkach róży ma zapewnić powodzenie korzystającym z nich paniom 😊

pixabay.com/pl/ 

Chyba nikt nie zaprzeczy, że takiej kąpieli ciężko się oprzeć, zwłaszcza po męczącym dniu. Relaksująca kąpiel to też wyjątkowa pielęgnacja zmysłów. Która z nas nie marzy o takiej kąpieli? Długa, pachnąca kąpiel w płatkach róży i na dodatek w mleku – ma właściwości regeneracyjne. Z kwiatowego relaksu warto korzystać nie tylko od czasu do czasu...

A w związku z tym, że teraz jesteśmy w mieszkaniu dłużej niż zwykle – efekt luksusowej kąpieli możemy uzyskać w bardzo łatwy sposób. Możemy też dodać olejki eteryczne. I chociaż na godzinę zapomnieć o problemach... Bez wątpienia – kąpiel w płatkach róży to najbardziej romantyczna ze wszystkich kąpieli. I na koniec dobra wiadomość – z relaksu różanego nie musimy rezygnować w konkretnych miesiącach, bo przecież róże są dostępne cały czas 🌹🌹🌹

sobota, 19 września 2020

Trudności w formie wyzwań

Trudności w formie wyzwań
Akceptacja dotyczy codziennego życia. Zaczyna się od akceptacji siebie, przeszłości aż do akceptacji tego, co dzieje się tu i teraz - sytuacji codziennych, jak np. tego, że tyjemy, spóźniamy się na autobus, stoimy w korku... Tylko od nas zależy co zrobimy kiedy pojawią się trudności... i jak na nie zareagujemy...

pixabay.com/pl/ 

Możliwości jest co najmniej kilka. Można dążyć do rozwiązania problemu, można zmienić też swoje podejście do problemu, zaakceptować go albo nie zrobić nic. Z pewnością można też usiąść i płakać. Zwykle jest tak, że nie godzimy się na to, co złego nas spotyka. Krzyczymy, płaczemy, buntujemy się. Jednym słowem – walczymy. Uderzają w nas nie tylko złośliwa krytyka, ale i emocje, zwłaszcza te nieprzepracowane. Gdzie wobec tego miejsce na radość? I na życie tu i teraz?

Akceptacja bez wątpienia dodaje siły i energii w nowe możliwości. Takie jest życie – raz jest pięknie, cudownie, przeżywamy radość i szczęście, ale później przychodzi czas ciężkich i bolesnych doświadczeń, które mimo wszystko powinniśmy przyjąć i zaakceptować.

„Nic nie może przecież wiecznie trwać” – słowa dobrze znanej piosenki niejako potwierdzają, ale i przypominają, że przecież nic nie jest wieczne – również i to, co sprawia nam ból i jest trudnym doświadczeniem. To, co się zaczęło – ma także swój koniec. I to jest właśnie ta dobra wiadomość 😊 Trudności się skończą. „Akceptacja łączy się z prostotą, z zatrzymaniem się i ustaleniem faktów, jest punktem wyjścia” (Cheryl Strayed).

Z doświadczenia wiem, że warto zaakceptować to, co jest. Akceptacja to również otwartość na nowe możliwości. Nie chodzi o to, aby akceptować wszystko i wszystkich, aby dać się bezmyślnie podporządkować, ale to właśnie akceptacja uczy jak wyjść z konfliktu. Definiujemy problem, poznajemy jego strukturę i szukamy rozwiązania. W każdej sytuacji starajmy się odnaleźć pozytywne strony – na pewno istnieją. A z każdej porażki, każdej trudności i bolesnych doświadczeń starajmy się wyciągnąć nowe wnioski. Każde doświadczenie przecież nas zmienia, wzrastamy w siłę!

Tylko od nas zależy jak przeżyjemy ten dzień i całe życie. Jak wykorzystamy najbliższe 24 godziny? Na co poświęcimy swoją energię? To Twoje życie – bierz je we własne ręce! Zaakceptuj negatywne sytuacje, a zobaczysz co się stanie! 😊 

piątek, 18 września 2020

[WYWIAD] Mój przyjaciel ksiądz?

[WYWIAD] Mój przyjaciel ksiądz?
Kilkanaście razy byłam na pieszych pielgrzymkach i to właśnie podczas wspólnej drogi poznałam księży, którzy szli w mojej grupie. Z kilkoma nawet się przyjaźnię... I właśnie w ten dzień - dla mnie osobiście smutnej rocznicy - publikuję wywiad sprzed kilku lat, a którego wcześniej na blogu nie było... 

pixabay.com/pl/  

Kiedy widzimy księdza z kobietą – to znaczy, że mają romans? Czy ksiądz ma zakaz przyjaźni z kobietą? A może powinien siedzieć zamknięty w swoim pokoju? Na temat relacji przyjacielskich księdza z kobietą opowiada O. Leonard Bielecki OFM - duszpasterz DA, współautor videobloga Bez Sloganu . 📺

Ojcze, w jednym z artykułów przeczytałam, że bardzo trudno znaleźć księdza czy zakonnika, który przyznałby się, że był zakochany...  

Myślę, że wcale nie jest to takie trudne, ale pewnie nie wszystkim się o tym opowiada. Dla wielu życie poświęcone Bogu jest owiane taką tajemnicą czy stertą stereotypów, że przyznanie się do zakochania, mogłoby być jednoznaczne z powiedzeniem: miałem romans. A przecież od zakochania do zdrady to jeszcze daleka droga, choć niestety także możliwa.

Każde z nas ma przyjaciół. Takie relacje są potrzebne, ale inna jest przyjaźń między kobietami, inna – między mężczyznami, a jeszcze inna między księdzem a kobietą… Inna, ale przecież możliwa? 

Inna, owszem, i możliwa zarazem. Na całe szczęście ksiądz też człowiek. Inna, bo dla niektórych kapłan to taki kawaler - niekawaler. Kiedyś słyszałem takie powiedzenie: ksiądz i niewiasta z jednego ciasta (śmiech). Poza tym dość często już sam fakt bycia kapłanem może bardzo szybko zrodzić w kobiecie poczucie bezpieczeństwa i dużego zaufania. To oczywiście nie jest złe, ale wiemy, że czasami dość długo się na to pracuje.  Tu pewna naturalna bariera może szybko zniknąć.

Kiedy czytam na temat przyjaźni między księdzem a kobietą - zastanawiam się czy księża w ogóle mogą mieć przyjaciela w kobiecie? Czy taka relacja nie będzie odebrana jako zgorszenie? 

Czy może mieć przyjaciela? Tak może. Czy nie będzie odebrana jako zgorszenie? Nie wiem. Jest cała gama czynników, która wpływa na ludzkie osądy. Bywa i tak, że zwykłe relacje są odbierane jako zbyt śmiałe. To jest w ogóle ciekawe, bo z jednej strony oczekuje się od kapłana powściągliwości, dystansu, a z drugiej, by był taki ludzki, otwarty... Jest to bardzo trudne do pogodzenia. Nie, chyba jednak nie jest. Ja staram się być sobą. Jestem bardzo towarzyski, ale co ostatecznie ludzie widzą? Niektórzy mówią, że jak się chce psa uderzyć, to się zawsze kij najdzie.

Czego ksiądz może nauczyć się z przyjaźni z kobietą? 

Relacja między kobietą a mężczyzną jest komplementarna. Do pełni rozwoju potrzeba nam drugiej płci. Kobieca czułość, wrażliwość zmienia przecież nasze męskie serca. Jako kapłani potrzebujemy kobiecego punktu widzenia, z całym wachlarzem emocji i uczuć. To nie tylko nas ubogaca, ale jest również niezwykle pomocne w pracy duszpasterskiej, np. w konfesjonale. Dzięki temu jesteśmy w stanie dojrzeć to czego nasze męskie oko nie widzi, albo czemu nie poświęcamy wystarczająco dużo uwagi.

Dlaczego zwykle piękna, „czysta” przyjaźń między księdzem a kobietą odbierana jest jako romans? 

Być może dlatego, że ludzie którzy tak uważają sami mają problem z czystymi relacjami. Jeśli ktoś z założenia widzi grzech tam gdzie go nie ma, to nie ufa ani tej kobiecie, ani temu kapłanowi. W sumie to ja sam chciałbym wiedzieć dlaczego? 

Przyjaźń to nie tylko wsparcie modlitewne, ale również radość ze wspólnie spędzonego czasu. Niekiedy widok znajomego księdza z nieznajomą kobietą już budzi podejrzenia, zupełnie bezpodstawne. Czy to znaczy, że ksiądz i kobieta mają zakaz wychodzić wspólnie na kawę, spacer? 

Okazuje się, że w niektórych społecznościach tak, niestety tak. Ja akurat mieszkam w dużym mieście, tu wydaje się być większy dystans do tego typu spraw. Przypuszczam jednak, że im mniejsze środowisko tym chęć wejścia w czyjeś życie z butami jest większa. Rozumiemy się, wszyscy wszystko wiedzą, i jak to bywa, wiedzą najlepiej. Bywa, że to jest błędne koło, bo wiemy, że mają prawo do przyjaźni, a jeśli stawiają tę relacje na świeczniku i to się ludziom nie podoba. Pytanie: czy mają się spotykać w ukryciu? Co lepsze? Naprawdę czasami ludzi przerasta człowieczeństwo kapłaństwa. Zamknęliby księdza w sterylnej plebani, ze ścianami z szyb i dziwiliby się, jakby kabanosa w nocy zajadał. Kapłan też człowiek, skoro wchodzi w relacje, to chyba jednak dobrze o nim świadczy, że nie kryje się z tym, że każdy może zobaczyć formę przeżywania tej przyjaźni. Spacer, kawa? Jak najbardziej tak.

W przyjacielskiej relacji księdza z kobietą każde powinno wiedzieć kim jest, znać swoje miejsce i wiedzieć czego chce. Mimo, że jest to jasne, plotki czy jakieś podejrzenia i tak robią swoje... 

Życie pewnie dyktuje różne scenariusze. Wariant realny, ale wymagający silnej osobowości, to robić swoje, gdzie się da tłumaczyć, ukazywać normalność kapłańskich relacji. Być sobą, aby nie zgłupieć w tych wszystkich opiniach. Choć oczywiście, jak Pani zauważyła, trzeba bardzo dobrze wiedzieć kim się jest i jakie jest nasze miejsce w przyjaźni z kobietą. Co robić? Nie dać się zwariować. Są też inne rozwiązania, zejść z pola widzenia, nie spotykać się w publicznych miejscach. Pytam wtedy: to gdzie? I możemy założyć jeszcze jedno rozwiązanie, zrezygnować z tych relacji, bo ludzie gadają... Moim zdaniem najlepszy jest jednak ten pierwszy, choć ludzie potrafią być naprawdę okropni.

___
Źródło: deon.pl

czwartek, 17 września 2020

[WYWIAD] Odpowiedzialność...

[WYWIAD] Odpowiedzialność...
Odpowiedzialność – jak to z nią jest? I czy bez niej da się zbudować piękne, wartościowe relacje i życie wolne od żalu do innych? O odpowiedzialności mówi Ewa Guzowska – psycholog, psychoterapeuta, coach

pixabay.com/pl/ 

Pani Ewo, czym jest odpowiedzialność?

Odpowiedzialność dziś jest coraz bardziej rozproszona, co powoduje chaos i dezinformację. To coraz więcej niepotrzebnego stresu w codziennym życiu. Z jednej strony mogłoby się wydawać, że mamy coraz więcej udogodnień i z pewnością tak jest, tylko na końcu łańcucha – nikt nie jest odpowiedzialny – najczęściej to system słyszymy, ale przecież za systemem też ktoś stoi…. I według mnie jest to jeden z podstawowych czynników stresu. Ktoś coś mówi, nie biorąc odpowiedzialności za słowa… Czym wobec są te słowa?

Co zyskujemy dzięki odpowiedzialności?

Odpowiedzialność według mnie jest miarą pewnego porządku, który jest nam niezbędny do prawidłowego zdrowia psychicznego. Być może coraz większy problem zdrowia psychicznego w dużej mierze się bierze, ponieważ nic nie jest wiadome, więc życie w chaosie pozbawione jest spokoju i pewności. Zbyt wiele zmiennych w stałej zmianie powoduje, że uchwycenie się czegokolwiek jest trudnością samą w sobie, która wyczerpuje nas emocjonalnie, co skutkuje w późniejszym czasie ciężkimi stanami psychicznymi.

Jakie cechy wyróżniają osoby, które są odpowiedzialne?

Uważam, że przede wszystkim odpowiedzialność za wypowiadane słowa, obietnice, umowy – widząc po drugiej strony po prostu człowieka. Nie wydaje mi się, żeby to było takie niemożliwe, kiedy przyświeca nam pewnego rodzaju prawdziwość, autentyczność i prawda. Niestety dziś, coraz więcej jest manipulacji dla własnego dobra, korzyści, interesów, bez uwzględnienia po drugiej stronie człowieka. Pewnie można byłoby tutaj przytoczyć i dodać inne, jednak skrajny egoizm uważam jest tu podstawowym czynnikiem.

W jaki sposób zależność od innych wpływa na odpowiedzialność za swoje decyzje?

Wszyscy tak czy inaczej jesteśmy powiązani, czy tego chcemy, czy nie – ponieważ nie możemy żyć nie wpływając na innych, więc ta zależność jest czynnikiem decydującym. Nie możemy podjąć dobrej decyzji w oparciu o fałszywe dane, gdyż wynik będzie chybiony.

Ucieczka przed trudnymi sytuacjami jest dobrym rozwiązaniem?

Uważam, że uciekanie od odpowiedzialności jest wielkim problemem i właściwie staje się to coraz bardziej popularne i wspierane. Szkoda, ponieważ jeśli wartości przestają mieć znaczenie – co ma istnieje?

Kto ponosi odpowiedzialność za to, że to właśnie nam coś się nie udało?

Może nam wiele rzeczy nie udać się, zasadnicze jest pytanie gdzie jest tego przyczyna – w nas, czy na zewnątrz? Chodzi o to by umieć szczerze sobie na to pytanie odpowiedzieć. Nie zwalając winy na okoliczności zewnętrzne.

Jaki jest sens szukać winnych za nasze życie?

Na szukanie winnych nie ma w życiu czasu, bo nawet jeśli znajdziemy i tak pewnie temu zaprzeczą. Nie chodzi o winę. Najistotniejsze jest to, by wiedzieć samemu o co nam w tym naszym życiu chodzi i temu być wiernym. Choć droga czasami trudna i wyboista bywa.

A kierowanie się emocjami? Jaki ma wpływ na odpowiedzialność za podejmowane decyzje?

Podejmowanie decyzji jest procesem złożonym. Różni ludzie będą różnie te decyzje podejmować. Jedni racjonalnie, drudzy emocjonalnie. Osobiście uważam, że podejście korzystające i z jednego i z drugiego jest najbardziej trafione. Mówi się, że mamy trzy mózgi (umysł, serce, brzuch) – jeśli wszystkie trzy będą na TAK – wtedy decyzja jest właściwa. Jedyny problem to byśmy umieli słyszeć wszystkie trzy w tym samym czasie, a to już takie proste, niestety, nie jest.

Czemu tak trudno zrozumieć, że życie przeszłością to błąd?

Przeszłość minęła, nie ma już jej. Naszym zadaniem jest czerpać mądrość z niej, a nie żyć nią, bo inaczej, nigdy nie będziemy żyć TERAZ.

Jaki wpływ na odpowiedzialność ma emocjonalna przeszłość?

Ogromny, ponieważ przeszłość w jakiś sposób nas ukształtowała, w zależności jak – to będzie miało konsekwencje na naszą odpowiedzialność w dzisiejszym życiu. Jest to na pewno suma wielu czynników: dzieciństwa, środowiska, relacji, przekonań, doświadczeń i wielu innych… Najważniejsze: bądź odpowiedzialny za siebie, tzn. za słowa i czyny, a reszta będzie łatwiejsza, ponieważ każdy zaczyna od siebie. Życzę Wszystkim, by byli odpowiedzialni i spotykali na swej drodze odpowiedzialnych ludzi – to czyni nasze życie piękniejszym i łatwiejszym.

___
Źródło: mojafigura.com 

środa, 16 września 2020

Cudowny rok!

Cudowny rok!

Dziś dokładnie mija rok od dnia kiedy moje życie stało się piękniejsze... Jestem wdzięczna ludziom, którzy w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu znaleźli się w moim zasięgu 💖 Życzę każdemu wspaniałych i cudownych, mądrych i dobrych ludzi - wtedy życie jest piękne...

pixabay.com/pl/ 

PS. Przy okazji dziękuję też tym, którzy na różne sposoby próbowali utrudnić mi życie 😊  


wtorek, 15 września 2020

Szczęście z horoskopu?

Szczęście z horoskopu?
Śmiałam się kiedy przed jednym z egzaminów na prawo jazdy przeczytałam swój horoskop - było w nim napisane, że nie zabraknie powodu do świętowania 😊 Od razu ogłosiłam moim najbliższym, że w czwartek chyba zdam egzamin 😎 Usmiechałam się wtedy i uśmiecham się teraz - kiedy to piszę, bo oczywiście, że można wierzyć temu, co wyczytamy w horoskopach, ale ale... przecież życie to nie magia 😊 Trzeba twardo stąpać po ziemi...      

pixabay.com/pl/ 

Niech każdy sobie wierzy w co tam chce - wyczytane piękne słowa z horoskopów czy w słowa uslyszane od wróżki. A propo - w tamtym roku z pewnym aktorem przyjechaliśmy do centrum. Kiedy tylko wysiedliśmy z auta, podeszła do nas wróżka i powiedziała, że będziemy szczęśliwi, bo jesteśmy wręcz dla siebie stworzeni... 😊

Bez znaczenia co przeczytamy - warto pamiętać o tym być zwyczajnie w świecie - przede wszystkim być dobrym człowiekiem. Wierzę w dobrą energię i wiem, że dobro powraca... Nie zawsze jest tak, że w życiu układa się wszystko pięknie. Każdy przecież ma swój plan na życie i gdzieś tam się załamujemy, kiedy nie idzie zgodnie z naszym planem... pozytywne myślenie - warto o tym pamiętać! Może nawet i skuteczniejsze niż słowa, które przeczytamy... bo z tym szczęściem to przecież wiemy - nie da nam go nic i nikt, jeśli najpierw nie odnajdziemy go w sobie!       

poniedziałek, 14 września 2020

Wspomnienie o Ks. Jerzym

Wspomnienie o Ks. Jerzym
W święto Podwyższenia Krzyża Świętego - 14 września 1947 roku urodził się Ks. Jerzy Popiełuszko. Jest on bliski mojej rodzinie. Modlimy się za jego wstawiennictwem... Przypominam reportaż, który powstał kilka lat temu, ale rozmowy z najbliższymi Księdza Jerzego odbywały się m.in. w jego domu rodzinnym...

archiwum par. pw. Św. Stanisława Kostki w Warszawie   

Ta niezwykła rozmowa odbyła się w domu, w którym wychował się ksiądz Jerzy Popiełuszko. Dziś mieszka tam jego młodszy brat Stanisław wraz z dziećmi. Starszy brat Józef jest częstym gościem w domu rodzinnym. Mama księdza, pani Marianna Popiełuszko zmarła w 2013 r. Wywiad został przeprowadzony na kilka mieścięcy przed jej śmiercią.

Jakim człowiekiem był ksiądz Jerzy?

Józef Popiełuszko: Pamiętam, że opowiadał, jak w stanie wojennym, w święta Bożego Narodzenia, jeździł samochodem na bramki, gdzie stało wojsko, żeby podzielić się opłatkiem z żołnierzami. To byli różni ludzie. Czasem, jak tylko przyjeżdżał, wyciągali broń. Gdy jednak widzieli opłatek, to zaczynali płakać. Dziękowali, że o nich pamięta. Brat prosił też, żeby z parafii wynosić herbatę dla tych z ZOMO, którzy stali przed bramą.

Alfreda Popiełuszko: On nie potępiał ludzi. Był tylko przeciwny systemowi komunistycznemu.

A czy zapamiętał Pan coś szczególnego z czasu, gdy ksiądz Jerzy był jeszcze dzieckiem?

Józef Popiełuszko: W tamtych czasach dzieci chodziły paść krowy. Pamiętam, że budowaliśmy ołtarzyk, a później były takie zabawy, że niby Mszę św. odprawia [uśmiech]. Mieliśmy sąsiada, który został księdzem. Brat lubił z nim rozmawiać. Zawsze przed szkołą szedł 5 kilometrów do kościoła parafialnego w Suchowoli, żeby służyć do Mszy Świętej. Pamiętam też, jak raz rozbiłem mu głowę. Stał za oborą, a ja pomyślałem, że jeśli rzucę kamyczkiem, to ucieknie. A on dostał w głowę. Później musieli mnie szukać, bo ze strachu się ukryłem.

Jaka była Wasza rodzina? Czy modliliście się wspólnie?

Józef Popiełuszko: Zawsze w maju było u nas nabożeństwo majowe, w czerwcu - czerwcowe. W lipcu odmawiana była Litania do Najświętszej Krwi Pana Jezusa, a w październiku Różaniec. Obowiązkowo w każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła. Nie było ważne, czy był duży mróz i śnieg, czy też upał. Zawsze musieliśmy być w kościele.

Marianna Popiełuszko: Wspólne modlitwy odmawiane były w środy, piątki i soboty. Na ścianie wisiał obraz, my klęczeliśmy i razem się modliliśmy.

Ksiądz Jerzy opowiadał coś o swoim pobycie w wojsku? Był w specjalnej jednostce dla kleryków o zaostrzonym rygorze.

Józef Popiełuszko: Jerzy opowiadał mi, że został ukarany za nieposłuszeństwo, bo nie chciał zdjąć z palca różańca-obrączki i medalika z piersi. Za karę musiał trzy godziny stać boso na betonowej posadzce, w pełnym umundurowaniu i z ciężkim plecakiem, a oficer polityczny mu ubliżał. To zostało bardzo dobrze pokazane w filmie Popiełuszko - Wolność jest w nas.

Jak wspominają Państwo przyjazdy księdza Jerzego do domu rodzinnego, gdy już pełnił posługę w Warszawie? Przyjeżdżał na dłużej? Był zawsze ubrany w sutannę?

Józef Popiełuszko: Przyjeżdżał zazwyczaj na krótko. Mama zawsze piekła dla niego chleb, aby mógł go wziąć ze sobą do Warszawy. Na prywatne wyjazdy nie zakładał sutanny, tylko koloratkę. Dziś powiedzielibyśmy, że jak przyjeżdżał do domu, to był ubrany "na luzie".

Alfreda Popiełuszko: Pamiętam, jak w trakcie tych krótkich pobytów mama smażyła mu placki ziemniaczane. A gdy chciał naprawdę odpocząć, wyjeżdżał gdzieś w góry albo nad morze - najczęściej z młodzieżą lub pracownikami służby zdrowia. Ale już pod koniec życia zawsze jeździł w sutannie. Mówił, że jak zobaczą kapłana w sutannie, to będą mieli szacunek. Z Bydgoszczy, gdzie odprawił ostatnią Mszę Świętą w życiu, też wracał w sutannie… Wtedy został porwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, a następnie bestialsko zamordowany.

Pamiętacie Państwo swoje uczestnictwo w Mszach Świętych za Ojczyznę odprawianych przez księdza Jerzego?

Józef Popiełuszko: Tak. Przygotowując się do nich, Jerzy pytał robotników: "Rozumiecie, co ja mówię? Jeśli wy rozumiecie te kazania, to i uczeni zrozumieją". Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa strasznie go pilnowali. Po każdej Mszy Świętej chcieli go porwać. Dlatego Jerzego zawsze trzeba było przebierać, żeby mógł bezpiecznie wyjść nierozpoznany - w tym celu na przykład doklejano mu wąsy.

Alfreda Popiełuszko: Kiedyś wyszedł z kościoła przebrany, z jakąś kobietą pod rękę. Musiał się w ten sposób ratować, bo czyhali na niego tajniacy. Nam też nakazywał, abyśmy po skończeniu Mszy Świętej jak najszybciej stamtąd uciekali. Msze Święte za Ojczyznę były niezwykłym przeżyciem, przyjeżdżali na nie ludzie z całej Polski, od morza po Tatry. Ksiądz Jerzy z nami rozmawiał tak normalnie, ale gdy głosił kazania, to miał zupełnie inny ton wypowiedzi.

Ksiądz Jerzy czymś się martwił?

Alfreda Popiełuszko: Martwił się o każdego. Problemy innych to były jego problemy. Wysłuchiwał wszystkich, a nawet płakał z nimi. U niego nigdy nie było spokoju. Ilekroć do niego zajechaliśmy, mówił: "Zostawcie mnie, bo chcę być trochę z rodziną. Nie zawsze mnie odwiedzają".

Józef Popiełuszko: On miał dużą rodzinę. Gdy ktoś został aresztowany, to on musiał pomóc jego bliskim. Martwił się o innych bardziej niż o siebie. Pamiętam, jak mi mówił, że wrzucili mu cegłę z ładunkiem wybuchowym do mieszkania. Kilka razy robili na niego zamachy. Opowiadał mi kiedyś, że gdy wracał z Okopów, to na wiadukcie jakiś samochód tak ściął, że urwał lusterko w jego aucie.

Ksiądz Jerzy mówił coś o śmierci?

Józef Popiełuszko: Wspominał, że go śledzą. Mówił, że pomalowali mu samochód i poprzebijali koła.

Pamięta Pan swoje ostatnie spotkanie z bratem?

Józef Popiełuszko: Oczywiście, że pamiętam. To było przed moim wyjazdem do Niemiec, czyli w sierpniu 1984 roku. Pojechaliśmy do niego do Warszawy, a on nam powiedział: "Ja mogę zginąć, ale Wy będziecie mieć lepiej". To "Wy" oznaczało Polskę i naród polski.

Co było później, już po zabójstwie?

Marianna Popiełuszko: Przypominało się, jaki był ksiądz Jerzy. To trzeba było przeżyć…

Józef Popiełuszko: Byłem wtedy w kościele Świętego Stanisława Kostki, w parafii księdza Jerzego. Na wieść o tym, że wyłowiono jego ciało, ludzie zaczęli płakać w głos. A kiedy jego zwłoki zostały już przewiezione do Białegostoku, to razem z rodzicami i rodzeństwem pojechaliśmy do księdza prymasa, żeby wystąpił z prośbą o zwrócenie ciała księdza Jerzego do Warszawy. Gdy rano zajechaliśmy po nie do Białegostoku, brama wjazdowa na teren kostnicy była zamknięta. Pracownicy tłumaczyli, że niby klucze gdzieś zginęły. Nie chcieli otworzyć, bo pod bramą było bardzo dużo ludzi, którzy przyszli, żeby oddać hołd księdzu Jerzemu. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Białegostoku, to ludzie ze zniczami stali na drodze. W parafii księdza Jerzego, w kościele św. Stanisława Kostki całą noc trwało czuwanie przy trumnie. Ludzie czekali w bardzo długich kolejkach. Wieczorem przywieźli ciało, a na drugi dzień był pogrzeb. Wzięły w nim udział setki tysięcy ludzi. Byli dosłownie wszędzie. Na drzewach, dachach, gdzie się tylko dało…

Alfreda Popiełuszko: W Warszawie ludzie czekali już na ciało księdza Jerzego. Mówili, że ksiądz Jerzy się nie spóźni. To było 2 listopada. Po śmierci to już dla nas był ksiądz Jerzy, a nie Jurek. Od listopada 1984 roku, każdego 19 dnia miesiąca, aż do beatyfikacji, mama zamawiała w parafii w Suchowoli Msze Święte w intencji księdza Jerzego. Teraz, po beatyfikacji, nadal je zamawia, ale już dziękczynne, za wyniesienie księdza Jerzego na ołtarze.

Gdzie Pani jako matka męczennika szukała pocieszenia?

Marianna Popiełuszko: A gdzie szukać pocieszenia, jak nie u Matki? Maryja jest, zawsze była i będzie Pocieszycielką.

Marzyła Pani kiedyś o tym, że ksiądz Jerzy będzie wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony?

Marianna Popiełuszko: Najpierw trzeba było się modlić o to, żeby został księdzem. Po sąsiedzku mieszkał ksiądz. Do naszej parafii w Suchowoli zaliczały się kiedyś cztery miejscowości, więc było tam bardzo dużo księży. Marzyłam o tym, aby być matką kapłana. I później, jak to wszystko się stało, zgodziłam się z wolą Bożą. Maryja też cierpiała pod krzyżem. On był kapłanem z powołania. Przeżywam wielkie wzruszenie, bo kto we łzach sieje, w radości żąć będzie. Kiedy przyszła śmierć, to płakałam i siałam w smutku. Ale teraz, kiedy dożyłam tych chwil, przeżywam wielką radość.

Niedziela 6 czerwca 2010 roku. Beatyfikacja księdza Jerzego. Jaki to był dla Państwa dzień?

Marianna Popiełuszko: Otrzymałam od Boga łaskę.

Józef Popiełuszko: To była wielka radość. Aż trudno opisać.

W tym pokoju wisi obraz, który otrzymała Pani od arcybiskupa Kazimierza Nycza 19 października 2010 roku. Jakie znaczenie ma on dla Pani?

Marianna Popiełuszko: On jest dla mnie jak relikwia. 

___
Źródło: magazynfamilia.pl  

niedziela, 13 września 2020

[WYWIAD] Szansa na szczęście?

[WYWIAD] Szansa na szczęście?
Niekończące się historie o tym jak to byliśmy w związku, byliśmy tacy szczęśliwi!... Od początku była między nami „chemia”, ale w którymś momencie przestaliśmy być ze sobą szczerzy. Zamiast rozmawiać – zaczęliśmy się unikać. A może warto dać sobie jeszcze jedną szansę? - ile to razy słuchamy hitorii, które zaczynają się mniej więcej w taki sposób? Jak to jest z tymi szansami? Czy rzeczywiście warto dawać drugą, trzecią, dziesiąta? - mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach  

pixabay.com/pl/ 

Pani Ewo, oczywistym jest, że w toksycznych związkach czy relacjach nie ma możliwości aby myśleć nawet o drugiej szansie, bo jest to bez sensu. Zgodzi się Pani ze mną?  

W przypadku toksycznego związku najczęściej osoby nie potrafią się „ostatecznie” rozstać. Jeśli osoby rozejdą się na chwilę, to najczęściej nie mogą stworzyć innego związku. „Innego”, bo każdy inny i tak jest podobny do tego poprzedniego. Jeśli zmieniamy tylko osobę, tak naprawdę nie zmienia się nic… Istotne jest, by przyjrzeć się czemuś w nas, dlaczego wchodzimy właśnie w takie związki. Nikt inny za nas tego nie zrobi. Czasami wydaje się, że chemia pojawia się szybko, niestety, jak później często się okazuje, poza nią – być może niewiele łączy. Problematyczne jest określenie – co w tym związku trzyma mnie? Czy to seks? Bezpieczeństwo? Kumpelstwo? Okazuje się, że to duży problem, kiedy człowiek nie wie, czym jest miłość. Przychodzą mi na myśl słowa z Małego Księcia: „Jeśli kochasz puść to wolno. Jeśli jest Twoje i tak do Ciebie wróci. Jeśli nie wróci, znaczy, że nigdy Twoje nie było…”.   A co dzieje się najczęściej, trzymamy mocno – sami nie wiedząc CO trzymamy?

Jest to dość skomplikowany temat. Czasem taki drugi początek jest lepszy niż ten pierwszy...

Wszystko zależy od tego, co jest powodem tarć w związku? Jeśli to naprawdę są drobiazgi, warto nad tym popracować. Jeśli chodzi o tematy, które dotyczą np. przekonań, wartości, jakie w życiu osoba wyznaje, czasami jest to trudne, a wręcz niemożliwe. Najczęściej odgrywamy, poniekąd związki naszych rodziców… czyli znowu wracamy – do punktu startowego: CZAS WRÓCIC DO DOMU…

Z czego to wynika, ten drugi lepszy początek? 

Zdecydowanie, jeśli  obydwie osoby chcą pracować nad związkiem, bo ta druga osoba jest bardzo ważna dla niej… wówczas nic nie stoi na przeszkodzie, należy podjąć tę pracę. Praca ta zwykle bardzo popłaca – bo rozwijamy się przez taki związek.  A nasz rozwój, to być może najważniejsza rzecz, jaką powinniśmy się zająć…

Druga szansa to też niejako przyznanie się do błędu? 

Przyznanie się do błędu, wymaga wiele odwagi, a odwaga ta świadczy o nas samych i dla nas samych jest istotną informacją. Nie musimy być nieskazitelni i zwykle to niemożliwe. Wystarczy, że będziemy po prostu ludzcy. Człowiek jest osobą popełniającą błędy, ważne by ich się nie wypierał, tylko uczył się na nich i nie popełniał ich w przyszłości.

Ludzie się zmieniają... Spotkanie po latach może być początkiem czegoś pięknego... Czegoś, czego może wcześniej nie potrafiliśmy docenić, zobaczyć? 

Tak, ludzie się zmieniają i trzeba mieć to na uwadze, że być może spotkanie po latach, będzie czymś niesamowitym i radosnym. Nie można jednak pominąć tego faktu, że każda z osób w tym czasie, żyła swoim życiem i być może jest już zupełnie inną osobą niż tą którą znaliśmy przed laty. To może być pułapka, w którą czasami chętnie się wpada. Wspomnienie beztroskości wraca i znowu chce się to zatrzymać, niestety często już jest to niemożliwe.

A może właśnie i takie powroty są potrzebne? Bardziej też poznajemy siebie... 

Nie sposób wejść drugi raz do tej samej rzeki, gdyż rzeka płynie… Nic nie jest już takie samo…

Zdarza się też i tak, że strach robi swoje... Może właśnie życie da drugą szansę i znowu będę cierpieć?

Jeśli nic nie zmieniliśmy w sobie, z pewnością, będziemy cierpieć i pytanie, czy być może to jest nasza rola, którą graliśmy w rodzinie… Warto przyjrzeć się tej roli. Być może się okazać, że w każdym związku byliśmy ofiarą, dawcą albo katem, biorcą… W żadnym związku – nie było harmonii ani równowagi, ponieważ to byłoby niemożliwe.

Druga szansa nie daje przecież gwarancji, że teraz już będzie pięknie... 

Druga szansa, bez pracy, nie daje nic innego, niż na wejściu, poza może kolejnymi rozczarowaniami i frustracją. Inaczej nie może się zdarzyć, jeśli nic w nas nie zmieniło się – nie może być inaczej...

Każda relacja jest inna, inne uczucia, emocje, ale gdzie jest ta granica, której nie powinniśmy przekraczać – jeśli chodzi o drugą szansę?

Toksyczne związki, to wiadomo, co poza? Pierwsza czy druga szansa, nie powinna pozbawiać nas wzajemnie szacunku do siebie…  Jestem zdania, że czasami lepiej rozstać się wcześniej, by nie tracić tego, co być może było też piękne…. Życzę Wszystkim przede wszystkim szacunku do siebie, wówczas łatwiej do drugiej osoby, a to podstawa każdego związku 💕

sobota, 12 września 2020

Niepokalanek mnisi na okres?

Niepokalanek mnisi na okres?
Te z nas, które dość boleśnie przechodzą miesiączkę, szukają różnych sposobów na ukojenie bólu. To, co pomaga jednym – niekoniecznie działa dobrze na inne. Jak dobrze to znamy... Zanim jednak przekonamy się, że coś jest dla nas odpowiednie – próbujemy, bo przecież bardzo cierpimy zwłaszcza pierwszego i drugiego dnia krwawienia. 

pixabay.com/pl/ 

Oprócz tabletek, które mamy już sprawdzone, możemy z pewnością sięgnąć po niepokalanek mnisi. Jest to zioło, które pomaga skutecznie złagodzić ból podczas miesiączki, ale ma też inne plusy – np. reguluje cykl miesiączkowy, stabilizuje poziom hormonów. Niepokalanek mnisi ma działanie m.in. moczopędne, napotne, przeciwgorączkowe, rozkurczowe, odkażające i uspokajające.

Zioło to wykorzystuje się także do leczenia niepłodności. Niepokalanek mnisi stymuluje i stabilizuje poziom hormonów odpowiedzialnych za owulację, prawidłowy przebieg cyklu i jego regularność. To sprzyja większej płodności. Ma on zdolność aktywowania hormonów płciowych. Po niepokalanek mnisi sięgamy nie tylko w przypadku zwiększenia szans na zajście w ciążę, ale również wtedy, kiedy chcemy leczyć objawy zaburzeń hormonalnych i problemy skórne.

Niepokalanek mnisi występuje w rejonie Morza Śródziemnego i w zachodniej Azji. Już w starożytnej Grecji był używany jako remedium w schorzeniach kobiecych. W średniowieczu stał się symbolem czystości i niewinności.

Niemieccy naukowcy z Universitats Fraunklinik w Heidelberg potwierdzają skuteczność niepokalanka mnisiego w podnoszeniu płodności i leczeniu zaburzeń związanych z niepłodnością. W badaniu udział wzięło 67 kobiet z rzadkimi miesiączkami i 30 kobiet z brakiem miesiączki. Przez okres ponad trzech miesięcy podawano im preparat ziołowy na bazie niepokalanka mnisiego. U pacjentek tych znacznie poprawił się poziom progesteronu w formie lutealnej, pojawiła się wcześniejsza owulacja, a 38 kobiet zaszło w ciążę.

I jeszcze słowo o PMS...

Główną odpowiedzialność za objawy PMS przypisuje się prolaktynie – hormonowi, który wytwarzany jest przez przysadkę mózgową. Odpowiada m.in. za proces laktacji. Nieprawidłowy wzrost poziomu prolaktyny poznamy po objawach takich jak np.: rozchwianie emocjonalne, ból głowy, bolesność piersi. W badaniach naukowych udowodniono, że wyciąg z niepokalanka mnisiego blokuje wydzielanie prolaktyny z przysadki. W ten sposób powoduje normalizację stężenia progesteronu i drugiej fazy cyklu miesięcznego.

___
Źródło: magazynfamilia.pl  

piątek, 11 września 2020

[WYWIAD] Medycyna estetyczna

[WYWIAD] Medycyna estetyczna
Byłabym hipokrytką gdybym pisała, że medycyna estetyczna jest niepotrzebna i nie warto z niej korzystać. Sama od kilku lat korzystam z różnych zabiegów. Uważam, że jeśli ktoś jest przekonany do konkretnego zabiegu - dlaczego ma z niego nie skorzystać? Oczywiście pod pewnymi warunkami, a dla mnie najważniejszy jest ten, żeby zabieg był wykonany przez osobę, która ma odpowiednie kompetencje...   

I tak na rozpoczynający się weekend przypominam wywiad z panią doktor z Kliniki Medycyny Estetycznej Look - Medica w Łodzi 💉 

pixabay.com/pl/ 

Pani Doktor, co sprawiło, że zainteresowała się Pani właśnie medycyną estetyczną?

Medycyną estetyczną zainteresowałam się w 2004 roku. Trafiłam wówczas na wykład pana dr Ignaciuka, który z niezwykłą pasją opowiadał o poznanych we Włoszech technikach medycyny estetycznej. Po wkładzie podeszłam do niego aby chwilę porozmawiać. Po rozmowie dr Ignaciuk zaprosił mnie na Kongres Medycyny Estetycznej i zachwyciłam się jej możliwościami. Muszę dodać iż ówcześnie nie stosowano tak rozwiniętych metod  poprawiania wyglądu jak obecnie. Później ukończyłam Podyplomową Szkołę Medycyny Estetycznej przy Polskim Towarzystwie Lekarskim.

Medycyna estetyczna jeszcze jakiś czas temu nie była tak popularna jak dziś, i chyba nigdy wcześniej nie była tak dostępna – jak dziś? 

Kilkanaście lat temu medycyna estetyczna nie była tak popularna jak dziś. Pierwsi pacjenci przychodzili na konsultacje i zabiegi lekko zawstydzeni. Oprócz chęci poprawy wyglądu, bardzo obawiali się odbioru społecznego informacji iż ulegają pokusie poprawy urody. Ówcześnie bardzo często informacje o tym, iż ktoś poprawia sobie urodę mogły być komentowane nieprzychylnie. Na szczęście dzięki mediom, rozmowom, rozwojowi świadomości obecnie odbiór medycyny estetycznej jest lepszy.

Zabiegi medycyny estetycznej są dla każdego? Mogą z nich korzystać – poza kobietami i mężczyznami – także ludzie młodzi? 

Młodzież z dokuczliwym trądzikiem często korzysta z zabiegów przeciwtrądzikowych łączonych technik światła IPL lub LED z peelingami medycznymi. Zabiegi znacząco poprawiają wygląd skóry. Młodsze dziewczynki wchodzące w okres dojrzewania, z obfitym owłosieniem ciała bywają wykluczane z grup rówieśniczych właśnie z tego powodu. Dla tak młodych osób jest to bardzo bolesne. Na szczęście można im pomóc, gdy endokrynologicznie jest to potwierdzone, dojrzewanie fizjologiczne. Usuwamy nadmierne owłosienie laserowo.

Laser IPL czy wypełnienie kwasem hialuronowym jest zabiegami najbardziej odpowiednimi dla młodzieży?

Z zabiegów medycyny estetycznej korzystają coraz młodsi pacjenci. Osoby dorosłe proszą o poprawę kształtu ust, korekcję zmarszczek, poprawę jakości skóry. W każdym wieku ludzie posiadają potrzeby poprawy swojego wyglądu.

Zabiegi medycyny estetycznej może przeprowadzać kosmetolog?

Kosmetolog profesjonalnie zadba o jakość skóry pomoże usunąć przebarwienia wykona profesjonalny zabieg ujędrniający. Niedopuszczalne jest wykonywanie zabiegów iniekcyjnych przez kosmetologa. Ryzyko wystąpienia powikłań po wykonanym zabiegu przez osobę bez dogłębnej wiedzy anatomicznej jest duże. 

Brak szczerości podczas wywiadu, który przed zabiegiem przeprowadza lekarz może mieć poważne konsekwencje. Dlaczego trzeba być uczciwym względem lekarza? Co może spowodować celowe ukrywanie informacji o zdrowiu?

Na pewno nie wszyscy, ale zdarzają się pacjenci, którzy zatajają informacje o swoim stanie zdrowia. Już Hipokrates mówił: „Pamiętaj iż twoi pacjenci kłamią”. Pacjenci nie mówią o przebytym leczeniu hormonalnym onkologicznym. Nieświadomie przychodzą na zabiegi podczas infekcji. Czasem wystawiają nas na próbę - a nóż się doktor domyśli? Niestety, co miesiąc zwracają się do mnie pacjenci z powikłaniami po źle wykonanych zabiegach, bez zachowania reżimu higienicznego, bez stosowania atestowanych medycznych preparatów. Leczenie powikłań jest procesem długotrwałym, częstokroć kłopotliwym.

Jakie zabiegi w Pani Klinice cieszą się największą popularnością? 

Od lat najpopularniejszym zabiegiem pozostaje toksyna botulinowa (botox). Daje ona spektakularny efekt, zabieg nie jest bolesny i nie wyłącza z aktywności codziennej. 

Warto też powiedzieć o tym, że piękno kosztuje... A zabiegi wykonywane w Klinice Medycyny Estetycznej do najtańszych nie należą...  

Na przestrzeni lat zabiegi medycyny estetycznej staniały. Wynika to m.in. z zasobności Polaków, ogromnej konkurencji firm, które konkurują ze sobą na rynku produktów leczniczych stosowanych w gabinetach. Także konkurencja pomiędzy gabinetami działa z korzyścią dla pacjenta.

czwartek, 10 września 2020

Zatrzymaj się na chwilkę...

Zatrzymaj się na chwilkę...
... bardzo lubię spotkania z ludźmi, którzy mnie inspirują. Uwielbiam rozmawiać z tymi, którzy już swoim sposobem bycia sprawiają, że życie staje się piękniejsze... Dlatego zawsze w ciągu dnia (wieczorami również) znajdę czas na spotkanie i zatrzymanie się na chwilkę... Ciągle słyszę: "nie mam czasu", "jutro", "później"... 


A z tym "później" to doskonałe wiemy, że bardzo różnie bywa... Czasem zadaję sobie pytanie czy jest sens to wszystko odkładać na kiedyś. Takie nawet proste sprawy: biegać dziś czy nie? Może jutro... Tylko, że młodsi jak dziś to już nie będziemy nigdy 😊 

Od połowy czerwca haftuję... ale o tym napiszę więcej - jak skończę swoje pierwsze dzieło 😊 I też w pierwszych tygodniach kiedy moje przyjaciółki widziały, że zabieram się za haftowanie to pytały: Co Ty tam haftujesz tyle, jak nic jeszcze nie widać? Bo nie było widać nic konkretnego, same krzyżyki, w kilku kolorach... I tak czasem chyba trochę jest w relacjach, że spotkamy się, rozmawiamy niby o wszystkim, ale tak naprawdę nie ma żadnych konkretów... dopiero z czasem widzimy lepiej - czy możemy zaufać tej osobie, czy jest z nami szczera, czy nie gra, nie manipuluje...   

Dojrzałe relacje wymagają niesamowitego zaangażowania, ale kiedy widzimy lepiej - mamy tę świadomość, że mamy przyjaciela, na którego zawsze możemy liczyć. Dlatego bardzo zachęcam do dbania o tych, którzy są dla nas ważni. Każdy z nas pracuje, każdy ma różne obowiązki, ale nie zbuduje się pięknych, wartościowych relacji, jeśli ciągle nie będziemy mieli dla siebie czasu...

Życzę Wam cudownych chwil - w swoim towarzystwie (bo szczęścia najpierw należy szukać w sobie) i z tymi, których kochacie 💖 Warto się zatrzymać i zacząć żyć - praca nie ucieknie 😎   

___
Fot.: archiwum prywatne 

środa, 9 września 2020

Urocze i modne

Urocze i modne
Od czasu kiedy pracowałam nad reportażem w Zakładzie Kynologii Policyjnej - zauroczyłam się owczarkami niemieckimi. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tymi psami, a są tak urocze! Nie mogłam też przejść obojętnie obok wyjątkowych produktów od GlamDog: oryginalna i ręcznie robiona biżuteria i oczywiście wyjątkowe breloczki! 😊


Aż sama byłam zaskoczona, że owczarek niemiecki wygląda na breloczku jak żywy! Nieprawdopodobne, jak wyjątkowe są te produkty, które tworzą ludzie pełni pasji 💖 Nie muszę już nawet pisać, że produkty wykonane są strannie. Są też unikalne - dlatego może nie zawsze będą dostępne, bo tak to zwykle bywa, ale warto na nie poczekać. Też czekałam na mojego owczarka 🐶


Mimo, że to tylko rzeczy materialne, ale również i w tym przypadku - stawiam na jakość. Nie mam żadnych wątpliwości, że breloczek spodoba się wszystkim miłośnikom psów. Zresztą, wybór breloczków jest bardzo duży, są też breloczki z kotami! I wcale nie musi być przy kluczach 😎 Świetnie pasuje też jako ozdoba do torebki. Czasami wychodzimy na jakieś spotkania - imeininy, urodziny i zastanawiamy się co kupić. Zainspiruj sie! 🐶 Dla mnie nie ma wątpliwości - to, co tworzone z serca - nie może się nie spodobać 💖


I na koniec jeszcze biżuteria... no cóż, jedyna w swoim rodzaju. Oryginalna, lekka i modna. Mam, noszę i bardzo lubię te kolczyki. Oczywiście produkty zapakowane są w ładne pudełeczka 🎁


Nie czekamy na odpowiedni dzień, na później... Wczoraj nawet rozmawiałam z pewnym sportowcem i na koniec tak powiedział: "Jak już mam jakiś plan to nie odkładam na później, bo życie uczy, że tego "później" może nie być...".

Kochani, zróbmy coś dobrego w taki zwykły wtorek jak dziś! 💖      

___
Fot.: archiwum prywatne 

wtorek, 8 września 2020

Sposoby na relaks

Sposoby na relaks
W zabieganym świecie, kiedy jedna sprawa goni drugą – warto znaleźć czas tylko dla siebie. W tamtym tygodniu sama się o tym przekonałam, że świat się nie zawali jeśli nie wykonam zadań zapisanych w planerze... Każda z nas ma swoje sprawdzone i skuteczne sposoby...


U mnie świetnie sprawdza się krótka drzemka, ale nie dłuższa jak pół godziny. Krótki sen w ciągu dnia redukuje stres i dodaje energii do dalszej pracy. Nie raz z pewnością przekonałyśmy się również o sile pozytywnego myślenia. Oczyszczenie umysłu z negatywnych myśli, pożegnanie przeszłości i toksycznych relacji poprawi nastrój i przyczyni się do tego, że zaczniemy cieszyć się teraźniejszością. Pozytywne myślenie wydziela endorfiny – czyli tak jak w przypadku treningu.

Kolejnym ze sposobów na relaks jest uszczęśliwianie innych. Pomaganie to nie tylko radość dla tych, którym sprawiamy przyjemność, ale i dla siebie samych. Przez pomoc innym czujemy się lepsi 💖 Prawda?

Pozytywnego nastawienia do życia dodadzą też kwiaty. Dobrze działają na napięcia, dlatego wazon świeżych kwiatów dobrze mieć w swoim zasięgu – zarówno w domu jak i w miejscu pracy. Od czasu do czasu trzeba pobyć samej ze sobą. Jest to nie tylko dobry sposób na relaks, ale także refleksja nad swoim życiem. Leż, czytaj i naciesz się własnym towarzystwem! Na chwilkę odłącz się od świata...

Skutecznym sposobem na relaks jest czytanie książek. Nic tak nie odpręży po ciężkim dniu jak ciepła herbatka, kocyk i dobra książka. A może dobrym sposobem na relaks, który nie jest tak łatwy do wprowadzenia, jest również detoks informacyjny? Może dobrze jest chociaż na kilka godzin wyłączyć radio, telefon, telewizję? Na tyle, na ile pozwalają nam obowiązki – świetnym rozwiązaniem jest wyjazd poza miasto. Warto czasem zostawić wszystkie te sprawy, które nie wymagają natychmiastowej odpowiedzi i działań. 

Jeśli jednak nie mamy możliwości aby wyjechać na krótki odpoczynek, możemy zrelaksować się we własnej łazience – domowe SPA nie wymaga wiele przygotowań, a jest idealnym sposobem na odpoczynek po męczącym dniu. Wystarczy kilka świeczek, ulubiona muzyka...  i oczywiście płatki róż! 😊

I na koniec – trening. Nic tak nie pomaga odreagować stresu jak dobry trening. Nawet jeśli jesteśmy już trochę zmęczone to i tak nie warto z niego rezygnować. Daje niesamowitą energię do działania.

PS. Rano przebiegłam 7km 😎

___
Fot.: pixabay.com/pl/  

poniedziałek, 7 września 2020

Nowy tydzień - nowa inspiracja

Nowy tydzień - nowa inspiracja
Dzień Dobry w piękny poniedziałkowy poranek 😎 Moi Kochani, nie wiem jak Wam minął tydzień, ale ja dawno nie miałam tak ciężkiego czasu... Zero motywacji - bo to nie jest tak, że ciągle mam energię - jak myślą moi przyjaciele... Czasem każdego dopada taki nastrój, że chodzi w piżamie i najzwyczajniej w świecie - nie ma motywacji do działania...      


Na nowy tydzień - trochę motywacji 😎

Jest tylko jeden sposób aby osiągnąć sukces praktycznie we wszystkim:
Dać z siebie wszystko 😊 
- autor nieznany


Motywacja pozwala wystartować. 
Nawyk utrzymuje w ruchu.
- Jim Rylln 


Od tego jak spędzamy każdy dzień zależy to,
Jak spędzimy całe życie.
- Anne Dillard



Nie chce Ci się? 
To jest ten moment, gdy Twoje cele mówią: Sprawdzam!
- autor nieznany 


Prawdziwe bogactwo to nie to ile Twoja praca pozwoli Ci zarobić, 
Ale to, kim Cię uczyni. 
- Pino Pellegrini



Pamiętaj o tym jak wiele najlepszych dni Twojego życia 
Jeszcze się nie wydarzyło 😊
- autor nieznany     


Życzę Wam wspaniałego dnia i dobrego tygodnia 😎
Działamy! 😊

___
Fot.: pixabay.com/pl/  

niedziela, 6 września 2020

[WYWIAD] Miłość jest modlitwą

[WYWIAD] Miłość jest modlitwą
Księdza Kaczkowskiego poznałam w kościele - zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że będzie taki gość. Chciałam z nim przeprowadzić wywiad... Kiedy tak podpisywał książki, powiedziałam: Chciałabym przeprowadzić z księdzem wywiad. Odpowiedział: ale ja idę do zakrystii... I tak oto w zakrystii wymieniliśmy się numerami i miałam przyjemność poznać człowieka niezwykłego... Miałam taki czas, że już po śmierci tego szalonego księdza - wybierałam jego numer telefonu... Często dzwoniłam tylko, bo... "Bo chciałam księdzu powiedzieć dobrego dnia" 😊 Poniżej wywiad, ale nie ten z zakrystii 😊 To część wywiadu jaki zrobiliśmy w Pucku. Podczas naszego ostatniego spotkania...     


W swojej książce powiedział Ksiądz, że choroba to nie jest kara za grzechy…

Nie jest. W Ewangelii św. Jana, kiedy Jezus uzdrowił niewidomego od urodzenia, Jego uczniowie zadali Mu pytanie: „Kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?”. Jezus opowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże”.

Jak tłumaczyć sobie, że osoby młode, które mają rodziny, za niedługi czas odejdą z tego świata? Niektórzy mówią, że te osoby są potrzebne w Niebie… 

Głupoty gadają. Kto mówi, że są potrzebne w Niebie? To tak jakbyśmy chcieli ustawić Pana Boga jako przeciwnika naszego szczęścia, naszej wolności i naszych bliskich. Sami w prosty sposób  próbujemy znaleźć logiczne wyjaśnienia.  Chcemy aby wszystko bardzo ładnie się poukładało. To prowadzi do pułapki banalnych odpowiedzi. Czy naprawdę koniecznie musimy wszystko wiedzieć? Do mnie najbardziej przemawiają słowa Benedykta XVI, który na pytanie dwunastoletniej dziewczynki dlaczego tsunami w Japonii zabiło całą jej rodzinę,  z dziecięcą bezradnością uczonego papieża powiedział po prostu: „Nie wiem”. Są takie momenty, że trzeba powiedzieć „nie wiem” i przestać siebie i innych katować przed doszukiwaniem się w nieskończoność sensu. To nas wyprowadzi na manowce typowo ludzkich spekulacji. I proszę mi nie mówić, że jest to tajemnica, bo to bardzo często niezrozumiałe. Nie chcę powiedzieć banalnie, że kiedy staniemy po „drugiej stronie” – wszystko się wyjaśni. Tego nie wiemy. Może brutalnie to zabrzmi, ale śmierć jest wpisana w nasze życie jak wszystko inne. Starsi księża mówili: „Stary musi umrzeć, a młody – może”. Nie sprzeciwiajmy się oczywistym faktom, że ludzie umierają.

W Hospicjum spełniacie takie proste życzenia pacjentów jeśli chodzi na przykład o dania. Dlaczego to jest aż tak ważne?

Godność człowieka musi przejawiać się we wszystkim,  nawet w najmniejszym geście. Wobec osób chorych, zwłaszcza w agonii dbanie o godność jest kluczowe. Najlepiej ukazać godność przez zwykły szacunek w codzienności. To może być czyjś ostatni posiłek, więc niech on będzie z klasą – smaczny, pięknie podany itp. Umierający mają prawo dobrze zjeść, bo w tym drobnym goście miłości jest sam On.

Co jest najważniejsze w czasie trwania przy łóżku chorego?

Spokój, łaska uświęcająca, modlitwa, zadbanie o to, aby przyjął sakrament chorych, komunię św., tzw. wiatyk, która prawdopodobnie będzie ostatnią komunią św. w jego życiu – na drogę ku wieczności. Dobrze, aby była też zapalona gromnica, aby odmawiać koronkę do Bożego Miłosierdzia, litanię do Św. Józefa. A ponad tym wszystkim miłość i bliskość.

Ciężko niekiedy skupić się na modlitwie, kiedy naszego kochanego trzymamy za rękę…

To wystarczy. Miłość też jest modlitwą. To cierpienie i nasze łzy, które spływają mimowolnie boleśnie po policzku także mogą być modlitwą. Jedność, szczerość i pełne otwarcie duszy, które zaboli. Należy unikać faryzeizmu, odklepanych modlitw, lub teatralnych gestów rozpaczy. To wszystko musi wypływać z serca.

W jaki sposób nieść pocieszenie temu, który za niedługi czas odejdzie?

Trzeba mówić delikatnie o swojej wierze w perspektywie nadprzyrodzonej, ale tak, żeby uszanować wolność drugiego. Nie możemy naszego aktu woli wmusić umierającemu, ale możemy o nim świadczyć. Możemy powiedzieć: „Mój Drogi, jestem przekonany, że to nie jest koniec. Nie bój się. Jestem przy Tobie. Jest Twój Anioł Stróż, Matka Najświętsza. Ufam mocno, że jak puszczę Cię za rękę, Twoja ręka wpadnie w miłującą rękę Pana Boga. Kiedy odepchniemy Twoją łódkę od tego brzegu, za chwilkę będzie drugi brzeg – Wieczność”.

A „modelowa” sytuacja odchodzenia ze strony najbliższych? 

Kiedy było trudno, wszyscy płakali – wszyscy byli, chory czuł się spokojnie. Chorego nic nie bolało, nie dusił się – był medycznie zabezpieczony. Rodzina miała możliwość bycia, powiedzenia ważnych słów: „Kocham”, „Przebaczam”, „Proszę o wybaczenie”, „Przepraszam”. Chociaż jest ciężko, paradoksalnie – jest bardzo spokojnie. Wszyscy czują się spełnieni, na swoich miejscach. Wtedy nie ma panicznej rozpaczy. W hospicjum nazywamy to „śmiercią domkniętą”.

___
Źródło: deon.pl  
Fot.: Daniel Krakowiak


sobota, 5 września 2020

Czworonożni funkcjonariusze

Czworonożni funkcjonariusze
Prawie rok mija odkąd pracowałam nad tym reportażem... 😊 Jedyny taki Ośrodek w Polsce, który szkoli psy na potrzeby Policji, Straży Miejskiej i Służby Ochrony Państwa. Zakład Kynologii Policyjnej w Sułkowicach – stąd psy rozchodzą się na cały kraj...  


Jak wyglądałaby Wasza służba bez psów? – Psy służbowe pełnią bardzo ważną funkcję na wielu płaszczyznach zadań realizowanych przez Policję. Każdego dnia są wykorzystywane w służbie patrolowej na terenie całego kraju. Biorą udział w zabezpieczaniu różnego rodzaju imprez czy poszukiwaniu osób zaginionych. Stanowią ważny element w walce z przestępczością narkotykową, są niezastąpione podczas wyszukiwania materiałów wybuchowych. Ich brak spowodował by utratę ważnego sojusznika w walce z przestępczością a także najlepszego partnera w służbie jakim jest pies – podkreśla inspektor Marek Hańczuk - kierownik Zakładu Kynologii Policyjnej w Sułkowicach.

- Mamy kilka specjalizacji psów: patrolowo – tropiące, patrolowe, tropiące – mówi asp. Sebastian Srogosz z ZKP. – Poza tym jest też specjalizacja do szukania zwłok ludzkich, wyszukiwania narkotyków, osmologiczne oraz do działań bojowych – dodaje funkcjonariusz. Kurs specjalistyczny musi przejść każdy pies, ale czy każdy się nadaje do tego, by służyć? – Najczęściej psy, które kwalifikowane są do kursu, są między 12 a 24 miesiącem życia, ale mogą być troszkę młodsze bądź troszkę starsze. Wszystko definiuje jednak to jak pies wygląda pod względem weterynaryjnym – mówi asp. Srogosz. – Psy użytkowe wszędzie wejdą, chcą wszystko sprawdzić, niczego się nie boją. Muszą być to psy z konkretnym charakterem, wdrożone w reżim treningowy. Takich psów szukamy. Trzeba pamiętać, że te psy będą pracować w sytuacjach, które mocno będą je obciążać psychicznie – wyjaśnia policjant.

Praca weterynarza w Zakładzie Kynologii Policyjnej różni się od tej w „zwykłej” przychodni weterynaryjnej? – Jest specyficzna. To praca z jednym gatunkiem, z psami w jednym wieku. W sensie rozwoju zawodowego jest to wada. Dodatkowo, są to psy, które pracują. Cykl szkoleniowy jest ustawiony w taki sposób, żeby urazów było jak najmniej, ale najczęstsze urazy dotyczą stawów – mówi weterynarz nadkom. Dariusz Siewierski.

Psy muszą spełniać wymagania weterynaryjne: muszą być zdrowe, w typie określonej rasy i nie mogą mieć żadnych dysfunkcji w postaci przyciętych uszu czy ogona, bo to dyskwalifikuje ich już na stracie. Oczywiście muszą być też zaszczepione przeciwko wściekliźnie oraz dysponować dokumentacją radiologiczną stawów biodrowych i łokciowych. Na terenie Zakładu Kynologii Policyjnej można spotkać hodowców, którzy przywieźli młode psy – na razie są kandydatami, a czy rozpoczną kurs? – Nabór trwa cały rok, ponieważ mamy kilkanaście kursów rocznie, a na każdy kurs potrzeba około dziesięciu psów – mówi aspirant. Psy najczęściej pochodzą z hodowli psów specjalistycznych, ale mogą pochodzić również z hodowli od ludzi, którzy w żaden sposób nie są powiązani z Policją. Warunek jest jeden, muszą być konkretnej rasy – owczarek niemiecki, owczarek holenderski, owczarek belgijski malinois czy retrivery. 

Kurs specjalistyczny trwa cztery i pół miesiąca. Psy, razem z przewodnikami i instruktorami pracują od poniedziałku do piątku, ale weekendy mają wolne. Instruktorów jest piętnastu, z każdym pracuje po pięciu, sześciu przewodników. To instruktor odpowiada za przebieg dydaktyczny kursu specjalistycznego, który przewodnik przechodzi razem z psem.

Ogromny teren treningowy w Zakładzie Kynologii Policyjnej jest opanowany przez psy, a mimo wszystko z odległości kilku metrów cały czas słychać głośne szczekanie. W końcu nie wszystkie na raz mogą wyjść. Policyjne psy mają bardzo dobre warunki – każdy ma kojec, który dodatkowo wyposażony jest w taki sposób, by chronić zwierzę przed zimnem. Każdy ze służbowych psów zachowuje się inaczej – jedne głośno szczekają, inne wręcz skaczą po kojcu na nasz widok. Nie ma jakieś konkretnej zasady co do tego, jak psy są rozdzielane do kojców. – Ich przydział do konkretnego kojca zależy od daty rozpoczęcia kursu. Psy patrolowo – tropiące są trochę większe, mają też inne zadania. Jednym z nich jest utrzymanie ładu i porządku publicznego podczas imprez masowych. Ponadto, biorą udział w służbie prewencyjnej oraz w tropieniu śladów ludzi – mówi policjant. Kojców jest 233, obecnie nie są nawet w połowie zamieszkane przez czworonożnych funkcjonariuszy. - Musimy być przygotowani na sytuację, która wymagałaby dużego zabezpieczenia w pobliżu Warszawy. Wtedy do nas przyjeżdżają przewodnicy z całej Polski i muszą mieć miejsce dla swoich pupili, a jako jednostka kynologiczna musimy być przygotowani na przyjęcie większej ilości psów – tłumaczy stróż prawa.

Psy służbowe dostają jedzenie po zajęciach, które zaczynają się już o 7.00, a kończą o 13.45. W tym czasie mają też przerwę. – Psy nie mogą pracować cały czas. Po zakończeniu ćwiczeń  odpoczywają, ale zdarza się, że przewodnicy zabierają swoich pupili na spacer, bawią się z nimi. Po swojej pracy zostają nagrodzone. Nie gotujemy psom. Podajemy im zbilansowaną suchą karmę – mówi asp. Srogosz.

- Czworonogi policyjne mają też imiona, które nadawane są z rozdzielnika, oraz numer ewidencyjny. Zwykle mają dwa imiona – uśmiecha się funkcjonariusz. – Jedno imię jest służbowe, które widnieje w dokumentacji, ale na co dzień pies występuje pod imieniem, które nada mu jego przewodnik – dodaje. Podczas kursu widzimy różne zachowania psów, niekiedy agresywne. Psy mają do wykonania konkretne zadania. Jakie jest ryzyko, że pies może ugryźć bez komendy? – Praktycznie zerowe, ale też nie wszystkie psy są uczone gryzienia. W pierwszej kolejności kursu specjalistycznego, który wymaga gryzienia, szkolenie polega na zachęcaniu psów do gryzienia i budowaniu ich pewności siebie. W trakcie zabawy  każdemu zwierzęciu daje się ugryźć rękaw, który wykonany jest z przyjemnego do gryzienia materiału. W następnym etapie szkolenia pies atakuje już konkretną osobę. Pozorant dysponuje specjalnym sprzętem tresurowym, np.: rękawy, kombinezony, które zapewniają bezpieczny przebieg ćwiczeń obronnych – wyjaśnia funkcjonariusz.

- Kiedy przewodnik ma w grafiku wolne, to jego pies też ma dzień wolny. Pracują zgodnie z grafikiem jaki ma ich przewodnik. Psy patrolowe i patrolowo – tropiące wyjeżdżają do służby codziennie, a psy specjalistyczne czekają w gotowości na telefon – tłumaczy asp. Srogosz.

Czekają na konkretne sprawy, jak np. morderstwo? – W większych miastach są dyżurni miejskiego stanowiska kierowania, którzy zajmują się zarządzaniem patrolami, natomiast w mniejszych miejscowościach, w których są Komendy Powiatowe Policji, są dyżurni jednostki. Jeśli dyżurny nie dysponuje psem służbowym w trakcie służby, dzwoni do przewodnika, który ma tzw. dyżur domowy – najczęściej są to telefony które, dotyczą użycia psa do wyszukiwania narkotyków bądź tropienia śladów ludzi. Dyżurny decyduje o użyciu psa, powiadamia przewodnika, a ten stawia się we wskazanym miejscu. Najczęściej jest to miejsce zdarzenia. Po przybyciu dowiaduje się o tym, co się stało, skąd może pobrać materiał zapachowy lub jaki obszar należy z psem przeszukać. Od tego momentu już zazwyczaj rozpoczyna się praca z psem – wyjaśnia funkcjonariusz.

Zdarzają się i takie sytuacje, kiedy policjant może nie zgodzić się na udział psa w konkretnym zadaniu? – Policjant może odstąpić od użycia psa służbowego, jeżeli użycie go może spowodować uszczerbek na zdrowiu zwierzęcia – tłumaczy asp. Srogosz. – Wszędzie tam, gdzie Policja prowadzi czynności służbowe, a jeśli zajdzie taka potrzeba to może zostać użyty pies, ale nadrzędnym warunkiem użycia psa jest to, aby miejsce było bezpieczne zarówno dla zwierzęcia jak i przewodnika. - Pies patrolowo - tropiący musi być przygotowany również na to, że w pewnym momencie może dojść do sytuacji, w której znajdzie przestępcę. Być może będzie on chciał zaatakować psa, pies będzie się musiał bronić sam, ale będzie musiał też obronić swojego przewodnika – dodaje aspirant.

W Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach jest około 60 psów. Są bardzo różne, chociaż tak podobne. Jedne idą spokojnie przy swoim przewodniku, inne – szczególnie te młodsze – cudują. Jest nawet pies, który w drodze na zajęcia, zatrzymuje się co kilka metrów po to, by bezskutecznie zdjąć kaganiec. Wygląda to komicznie, ale funkcjonariusze nie tracą cierpliwości. – Nie ma takiej możliwości, by policjant kopnął psa czy w jakiś sposób bił go. Psy mają szerokie obroże, więc nie ma obawy, że się psa poddusi. Nieodpowiednie zachowanie trzeba skorygować i przywołać psa do porządku. Jest to siła konsekwencji – wyjaśnia funkcjonariusz.
Po zakończeniu szkolenia, pies rozpoczyna służbę w konkretnej Komendzie Policji. – Za psa specjalistycznego płaci się nawet około 7 tysięcy złotych. Pies patrolowo – tropiący to koszt około 8 tysięcy, ale najwięcej, bo aż 12 tysięcy kosztuje tzw. pies bojowy. Koszty zakupienia psów ponosi Komenda Wojewódzka Policji – mówi asp. Sebastian Srogosz.

Każda służba się kiedyś kończy. A psy pracują tyle, na ile pozwala im zdrowie i wiek. – Pies w pierwszej kolejności po zakończeniu służby trafia do swojego przewodnika. Jeśli okaże się, że ten nie będzie miał warunków i nie może się zająć psem, to wtedy szuka mu domu. Jeśli nie uda się znaleźć domu dla psa to procedury pozwalają na sprzedanie zwierzęcia w drodze przetargu, ale pracuję z pasami służbowymi od dziesięciu lat i nigdy nie spotkałem się z tym, aby jakiś czworonóg został w ten sposób sprzedany. Zazwyczaj trafiają do domu swojego przewodnika. Mój służbowy pies, z którym pracowałem w jednostce terenowej w Łodzi, po zakończeniu służby spędza jesień swojego życia u mnie w domu – podsumowuje asp. Sebastian Srogosz.

🐶 🐶 🐶 
Wszystkim miłośnikom owczarków niemieckich na pewno spodobają się wyjątkowe breloczki, a wybór ich jest naprawdę duży... Zobaczcie propozycje od GlamDog... 🐶 

___
Źródło: Tygodnik Idziemy  
Fot.: pixabay.com/pl/  
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger