piątek, 28 czerwca 2019

Przez twe oczy zielone oszalałam... Bardziej osobiście...

Przez twe oczy zielone oszalałam... Bardziej osobiście...
Nie sądziłam, że napiszę ten post... Jest mi bardzo smutno i przykro i chce mi się płakać... Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że nasza słodka kicia jest śmiertelnie chora. Był to cios, bo nikt nie przewidział, że tamta wizyta u weterynarza aż tak bardzo będzie miała wpływ na nasze życie...


Kubuni był z nami blisko dwa lata, i chociaż przez pół roku mieszkał w Warszawie - w Święta Bożego Narodzenia (też trochę ze względu na częste moje wyjazdy) podjęliśmy decyzję, że Kubuś na jakiś czas zostanie w moim domu rodzinnym. Teraz kiedy o tym myślę to doskonale pamiętam, że wszyscy byli przeciwni temu abym miała kotka i zabrała go do Warszawy. Kubuni był nauczony do życia w mieszkaniu, ale oczywiście kilka razy w tygodniu wychodziliśmy na spacerki 😊 Niekiedy aż się ludzie za nami oglądali i pytali: To jest kot? 😊


Od pierwszych chwil kiedy był z nami - był najbardziej rozpieszczonym kotkiem na świecie. Miał wszystko co najlepsze. I tu dziękuję też firmom, które wysyłały smakołyki i różne gadżety... A gadżetów w pierwszych miesiącach życia nie można było nastarczyć 😎 Kotek, który mieszka w domu interesuje się wszystkim! Zniszczył mi nawet kwiatki, które miałam od blisko czterech lat, ale Kubuni miał prawo do wszystkiego 💖


Może i to komuś wyda się dziwne, ale nie wiedziałam, że az tak można zwierzątko pokochać... Zrobiliśmy wszystko, co możliwe, aby nie cierpiał... Kilka wizyt u weterynarza tygodniowo i łzy - trochę z bezradności, ale bardziej z miłości... Proszę Was, dbajcie o swoje zwerzaczki, bo jeśli nawet coś złego się dzieje - wczesna wizyta u weterynarza z pewnością pomoże... Niestety, kotki zarażają się wzajemnie i w niektórych przypadkach nie ma już wyjścia B... 😢


Cały czas jeszcze walczymy...

___
Fot.: archiwum prywatne 

czwartek, 27 czerwca 2019

Modne diety

Modne diety
Dieta paleo, pudełkowa, bezglutenowa – to tylko trzy z najbardziej modnych diet, które w ostatnim czasie cieszą się ogromną popularnością. Każda ma inne wady i zalety, ale czy każda przyniesie oczekiwany rezultat?


🍇🍈🍉🍐🍑🍒 Dieta paleo

W diecie tej sposób żywienia oparty jest przede wszystkim na naturalnych produktach i nieprzetworzonej żywności. Dieta paleo zwana jest dietą człowieka epoki kamiennej. Nie jest jednak odpowiednia dla wegetarian i wegan. W jadłospisie zawiera dużo ryb i mięsa, ale nie zawiera podstawowych produktów takich jak np.: pieczywo czy przetwory mleczne. Można jeść jajka, orzechy, nasiona, owoce morza, mięso drobiowe. Ograniczyć powinno się np.: orzeszki ziemne, sól, produkty mleczne, ziemniaki i inne warzywa, które zawierają dużo skrobi. Ogromną zaletą diety jest wyeliminowanie żywności wysoko przetworzonej i ograniczenie tzw. pustych kalorii. 

Dieta pudełkowa 🍒🍑🍐🍉🍈🍇

Jedna nie tylko z najpopularniejszych, ale i najdroższych diet. Ogromną zaletą diety pudełkowej jest to, że jest wygodna, przez co zyskujemy więcej czasu, którego nie musimy poświęcać na zakupy i przygotowywanie posiłków. Stosowanie diety pudełkowej pomaga zredukować masę ciała i oczyścić organizm. Jedną z wad diety jest jej duży koszt i rozbieżności w jakości i smaku konkretnych produktów.   

🍇🍈🍉🍐🍑🍒 Dieta bezglutenowa 

Przede wszystkim jest to dieta, która jest bardzo trudna w stosowaniu. Wymaga wyeliminowania produktów, które zawierają gluten – zarówno w produktach naturalnych jak i przetworzonych. Wskazań do stosowania diety jest kilka, należą do nich m.in.: schorzenia autoimmunologiczne, choroba Duhringa, alergia na gluten oraz choroby neuropsychiczne.

Do żywności naturalnie bezglutenowej zaliczamy m.in.: ryż, kukurydzę, ziemniaki, ryby, jajka. Jednak trzeba pamiętać, że np. płatki śniadaniowe kukurydziane mogą zawierać słód jęczmienny. Warto zwracać też uwagę na konserwy rybne i mięsne oraz sery pleśniowe. Dietę bezglutenową najlepiej rozpocząć dopiero po konsultacji z lekarzem.

🍒🍑🍐🍉🍈🍇

Zanim zdecydujemy się na konkretną dietę to musimy wiedzieć, że powinna ona być dostosowana do indywidualnych potrzeb. Najlepiej jednak nie ryzykować, nie eksperymentować z dietami i udać się do dietetyka, który dobierze właściwą dla nas dietę. 

___
Źródło: o-you.pl 
Fot.: pixabay.com/pl

środa, 26 czerwca 2019

Czas Start: Lemoniady!

Czas Start: Lemoniady!
Lato trwa, upały powróciły – cóż więc pić w tak gorące dni? Oczywiście pyszne lemoniady, które są nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Z pewnością zaspokoją pragnienie podczas upału. Możemy kupić je w sklepie, restauracji, ale możemy także przygotować je samodzielnie w kuchni, wystarczy, że mamy świeże owoce, wodę 😜 i trochę cukru. Tradycyjnie przygotowaną lemoniadę – z soku świeżych cytryn i wody wymyślono już 1300 lat temu. Pierwsze zapiski o lemoniadach pochodzą z VII wieku. Najbardziej znana jest lemoniada cytrynowa. Można ją, jak i inne lemoniady - łatwo przygotować...


Szklanka lemoniady na dobry początek dnia? Tak! Jest to świetny pomysł – ma takie same właściwości energetyzujące jak kawa, ale zawiera mniej kalorii. Poza tym jest bardziej orzeźwiająca. Zawiera ogromną dawkę składników odżywczych, które korzystnie wpływają na nasz organizm. Posiada silne właściwości oczyszczające i aktywujące metabolizm 😎

Lemoniada cytrynowa 

Potrzebujemy: 1 kg cytryn, 2 litry wody, 12 łyżeczek cukru (albo miód), kostki lodu. Cytryny parzymy wrzątkiem i wyciskamy sok. Przecedzamy przez sitko, dolewamy wodę. Część wody mieszamy z cukrem (albo miodem), następnie wlewamy do wody z cytryną. Mieszamy. Podajemy z kostkami lodu i plasterkami cytryny.

Lemoniada z żółtkiem 

Potrzebujemy: 1 żółtko jajka, 1 cytrynę, 1 limonkę, 2 łyżeczki cukru brązowego, 1 litr wody i 200 gram wody w kostkach. Wyciskamy sok z cytryny, dodajemy cukier, żółtko i wodę. Wszystko dokładnie mieszamy w shakerze, z kostkami lodu. Podajemy z plasterkami cytryny. 

Lemoniada malinowa 

Potrzebujemy: 2 szklanki świeżych malin, 2/3 szklanki soku z cytryny, 1 szklankę cukru, 1/2 szklanki wody, 1/2 szklanki świeżych malin do dekoracji. Maliny zasypujemy ½ szklanki cukru i odstawiamy by puściły sok. Z reszty cukru przygotowujemy syrop, dodajemy ½ szklanki wody. Syrop odstawiamy do wystudzenia. Maliny miksujemy na puree, przecedzamy przez sitko, aby wydobyć jak najwięcej soku. W dzbanku łączymy syrop malinowy, syrop z cukru, sok z cytryny i wodę. Dokładnie mieszamy.

Picie lemoniady to wiele korzyści: nawilża organizm, zapobiega infekcjom dróg moczowych, zwalcza szkody wywołane działaniem wolnych rodników, jest bogatym źródłem witaminy C, przywraca prawidłowe pH organizmu, wspomaga układ odpornościowy, poprawia trawienie i pomaga zachować młodzieńczy wygląd 😊

___
Źródło: o-you.pl 
Fot.: pixabay.com/pl

wtorek, 25 czerwca 2019

Wygodnie, pięknie, z klasą

Wygodnie, pięknie, z klasą
To nie jest tak, że skoro na co dzień nie eksponujemy bielizny – nie ma znaczenia, czy biustonosz będzie miał zbyt małą miseczkę, czy zbyt luźny obwód – jeśli biustonosz nie będzie dobrze dobrany – ani bluzka, ani sukienka nie będzie na nas dobrze wyglądać... 



Dobrze dobrany stanik to taki, o którym nie trzeba myśleć w ciągu dnia. Co ciekawe - nawet w rozmowach z przyjaciółkami wychodzi, że nie każda zna swój rozmiar... A przecież to jest w ogóle podstawa...  Jak więc poznać swój rozmiar i kupować dobre biustonosze? Przede wszystkim mierzymy obwód pod biustem, następnie – obwód w biuście, obliczamy wielkość miseczki i przymierzamy biustonosz. Według niektórych marek na właściwy rozmiar biustonosza składają się dwa elementy: obszar pod biustem mierzony i wyznaczany w centymetrach (np. 70, 75) oraz wielkość miseczki mierzona również w centymetrach, ale oznaczona wielkimi literami (A, B, C).


Podobnie w przypadku majteczek. W niektórych sklepach internetowych mamy możliwość dobrać osobno biustonosz i majteczki i stworzyć komplecik, który idealnie do nas pasuje. Ważne jest to, aby nie grać z centymertem i nie odejmować sobie na siłę kilogramów, bo bielizna ma być przede wszystkim wygodna. Zbyt mały rozmiar będzie wyglądał dość nieestettcznie.


Dobrze dopasowany biustonosz to uniesione, zaokrąglone i zebrane do środka piersi, optycznie szczuplejsza sylwetka, przez co talia staje się bardziej widoczna. To także zdrowe piersi, które odpowiednio dopasowany biustonosz właściwie podtrzymuje, jednocześnie odciążając kręgosłup.


Zacznijmy dbać o swoje życie i pamiętajmy o wyborze właściwej bielizny - w dobrym rozmiarze 👙 Zainspiruj się pięknymi, letnimi modelami od LupoLine 💙 

___
Produkty ze zdjęć: 
👙 Wiosennie kolorowy komplecik z najnowszej kolekcji dostępny tutaj 🌻
👙 Delikatny komplecik z najnowszej kolekcji dostępny tutaj 🌻

___
artykuł sponsorowany 
fot.: archiwum prywatne 

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Dni Łowicza 2019

Dni Łowicza 2019
W sobotę, 22 czerwca miałam przyjemność - wspólnie z Krystianem z Urzędu Miasta w Łowiczu, prowadzić koncert Bogdana Trojanka i Terne Roma 🎶🎶


Od pierwszych chwil kiedy wyszliśmy na scenę byłam zachwycona aktywnością publiczności 😊 Niesamowita energia i zaangażowanie, które pozwoliło nawiązać nam relacje sprawiły, że świetnie się bawiliśmy. Był czas na ciekawostki z życia Cyganów i na szybkie konkursy 🎶🎶


Bogdan Trojanek i Terne Roma porwali publiczność do tańca...


... a wiedziałam, że tak będzie, bo za każdym razem kiedy wychodzą na scenę jest ogień 😊


Dużo się działo, a dużo - w planach. Może za rok Dni Łowicza będą ubogacone również o nowe wydarzenie sportowe? Kto to wie... 😊


Dziękuję Lejdi.pl za prześliczną suknię, którą zachwycił się sam Burmistrz Miasta 😎 A paniom z Pracowni Krawieckiej dziękuję za poprawki 🌺


___
Suknia dostępna tutaj 💖

___
Fot.: archiwum prywatne 

niedziela, 23 czerwca 2019

[WYWIAD] Ojcostwo. Najlepsze, co mnie w życiu spotkało...

[WYWIAD] Ojcostwo. Najlepsze, co mnie w życiu spotkało...
Wywiad z 2015 roku, ale wiele teści wciąż aktualnych 😊 



Marcinie, wiele popularności zdobyłeś poprzez rolę sympatycznego księdza Antka w "Plebanii". Szybko podbiłeś serca fanów. Mimo wszystko księdzem byłeś tylko w serialu…  

W tym czasie kiedy dostałem rolę w "Plebanii" - urodził mi się syn. Razem z żoną i dzieckiem wychodziliśmy na spacer. Ludzie czasem byli zdziwieni takim widokiem (śmiech). Nie zapomnę też sytuacji kiedy byłem z żoną w teatrze, w foyer przytulałem ją i całowałem. I nagle zobaczyłem dziewczynkę, która patrzyła z pytaniem w oczach: "O co chodzi? Dlaczego?"… Widziałem, że jej cały światopogląd runął w gruzach, a mi się zrobiło bardzo głupio. Dziewczynka nie rozróżniała tego, że jestem aktorem. Myślała, że jestem księdzem, który całuje się z jakąś kobietą… Była to sytuacja śmieszna, ale zarazem przykra.

Pewnie nie brakowało zabawnych sytuacji, komentarzy?

W moim zawodzie to normalne. Na szczęście grałem dobrą postać. Zdarzały się komentarze w stylu: "Mógłby mnie ksiądz wyspowiadać" albo "proszę o błogosławieństwo" (śmiech).

Jaka była najtrudniejsza rola, którą miałeś do odegrania?

W Teatrze Dramatycznym grałem w "Morderstwie" Hanoch Levina. Grałem żołnierza, jednego z głównych postaci . Nazywał się upalony, tudzież - podpalony, bo cały czas był na jakimś haju. To była moja najtrudniejsza rola. Musiałem znaleźć w sobie pokłady zła.

Jak się przygotowywałeś do tej roli?

Kiedy wchodzę w jakąkolwiek rolę staram się wychodzić na ulicę w postaci. Wtedy też tak było. Szukałem pokładów zła - starałem się patrzeć na ludzi z nienawiścią, wręcz z chęcią zabicia, zamordowania. To było strasznie trudne. Najtrudniejsze sceny bardzo dobrze się pamięta, bo one wymagają najwięcej emocji, przygotowania.

Są takie sytuacje, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale w którymś momencie zapominasz tekstu?

Tak, to się zdarza (śmiech).

Co wtedy? Można próbować dalej coś mówić, czy od razu powtórka?

To zależy od reżysera i od tego, jak bardzo się pomylisz. Jeśli raz czy drugi zdarza się, że nie pamiętasz tekstu to cała ekipa jest wkurzona, kończymy później pracę. Jeśli wchodzi się na plan trzeba być przygotowanym.

Nie tak dawno mogliśmy obejrzeć film w Twojej reżyserii "Matka 24h"…

Obawiałem się trochę robić film "Matka 24h" - wtedy jeszcze grałem księdza. Obraz Matki Bożej był u nas w domu. To, co się wydarzyło wtedy było tak intrygujące i filmowe, że uznałem iż jest to dobry pretekst do filmu - opowiedzenia kultury, historii, tradycji, wiary. Później zacząłem zgłębiać rolę matki w życiu człowieka - o tym jest film.

Wiary uczyłeś się w domu rodzinnym?

Jestem wychowany w wierze katolickiej. Moja babcia była bardzo wierząca, z nią chodziłem do kościoła i bardzo dużo mi to dało w sensie moralnym, wartości. W tamtym czasie mocno został wylany fundament mojej wiary. Mój tato jest również przykładem fundamentu silnej wiary. Nie przeżyłem nawrócenia, ale byłem świadkiem nawrócenia bliskich znajomych. Było to dla mnie bardzo budujące. Wychwalają Boga i głośno o tym mówią.

Wspomniałeś, że od taty uczyłeś się wartości, a czego uczyłeś się od mamy?

Od ojca uczyłem się fundamentu wiary i wartości, skromności. Od mamy dostałem również bardzo dużo wiary, ale w siebie, w marzenia. Od mamy uczyłem się pogody ducha.

Wierzysz w to, że marzenia się spełniają?

Jestem święcie przekonany o tym, że marzenia się spełniają. Jak się w coś wierzy to się to dostaje. Czasami tylko trzeba poczekać, albo ciężko pracować. Chyba od dziecka marzyłem o podroży kamperem. Moi znajomi uważają, że zaczynam się starzeć (śmiech), ale to było moje marzenie. Kiedy się ożeniłem, pierwsza myśl - jedzmy kamperem w świat! Może wrócimy, może nie (śmiech). Żona szybko zaszła w ciążę i nie zrealizowaliśmy tego planu... W tym roku postanowiłem, że jadę z synem i być może z moim ojcem. To przekonało moją żonę, która zmieniła plany i wyjeżdżamy razem, na trzy tygodnie.

Jesteś tatą dwójki dzieci. Spełniasz się jako ojciec?

Bardzo! To najlepsze, co w życiu mnie spotkało. Jest to bardzo trudne i wymagające zadanie, ale to jest sens życia. Teraz już mam dorastające dzieci. Syn ma jedenaście lat, jest wymagający autorytetu i zaangażowania ojca.

Jesteś przykładem również na to, że doskonale można połączyć życie zawodowe, pasję i życie prywatne…

Moje dwie pasje przełożyłem na zawód - aktorstwo i reżyseria. W aktorstwie jest różnie. Kiedy rodziła mi się córka - miałem wiele obowiązków: akurat jeździłem na łyżwach w programie, pracowałem w teatrze, w serialu i grałem jeszcze w jakimś filmie studenckim… Mówiłem żonie: Musisz tego a tego dnia, między taką a taką godziną - w nocy urodzić. Tylko wtedy mam czas (śmiech). No i się udało (śmiech).

Aktor czy reżyser - gdzie się bardziej spełniasz?

Jedno i drugie jest bardzo przyjemne (śmiech). Jako aktor - nie decyduję o tym jaką rolę mam grać. Staram się zagrać konkretną rolę najlepiej jak mogę. Natomiast jako reżyser - sam decyduję o tym co i jak mam zrobić. Nikt mi nic nie narzuca. Filmy, które robię to mój świat, moja wrażliwość. Wypowiadam się w temacie, który mnie poruszył. Chcę o tym powiedzieć innym. To daje dużo większą satysfakcję.

Później nagrody, wyróżnienia…

Poczułem to na światowym rynku. Dostałem kilka ważnych nagród - to podbudowuje. Ktoś, kto się na tym zna docenia to, co zrobiłeś.

Dlaczego robisz te filmy?

Na pewno nie po to, by zdobywać nagrody (śmiech). Chciałbym oczywiście zdobyć Oskara. Ważniejsza jednak jest dla mnie prosta reakcja człowieka, który obejrzał mój film. Wiesz, że przez to, że poświęciłeś czas, energię, siebie - opowiedziałeś coś, co innemu człowiekowi może pomóc aby zrozumieć konkretną sytuację, życie. To jest piękne.

___
Źródło: deon.pl 
Fot.: archiwum prywatne Marcina  Janosa Krawczyka

piątek, 21 czerwca 2019

[WYWIAD] Nie ma rady na miłość

[WYWIAD] Nie ma rady na miłość
Monikę Kuszyńską poznałam kilka lat temu. Dziś jej najnowsza piosenka "Nie ma rady na miłość" rozbrzmiewa w naszym domu 💖 Z tej okazji publikuję wywiad, który kilka lat temu przeprowadziłam 🎶🎶🎶



Pani Moniko, spotykamy się w Łodzi. Tu każdy Panią zna, pozdrawia. Jakie to uczucie? 

Teraz kiedy słyszę, że nawet pan w taksówce przekazuje mi pozdrowienia przez panią, to przyjmuję to z zaskoczeniem, ale jest to bardzo miłe. Jestem z Łodzią mocno związana, bo jest to moje miasto i od urodzenia tu żyłam, tu dorastałam. Tu mnie znają, tu czasem koncertuję, tu mieszkają moi znajomi.  

Są takie wspomnienia, do których lubi Pani szczególnie powracać? 

Całe moje dzieciństwo, młodość, szkoła, przyjaźnie, Piotrkowska – która od zawsze mi się kojarzyła z dorosłością, bo musiałam wyjść z osiedla, na którym mieszkałam, i zaczęłam dojeżdżać do liceum... To wszystko to są takie nasze symbole. Już w dzieciństwie chciałam być piosenkarką. Moje marzenie się spełniło. Od kiedy pamiętam bawiłam się też w występy i bardzo mocno mnie do tego ciągnęło.

Dziś jest stres przed koncertem? 

Zawsze. Więcej lub mniej, ale kiedy śpiewam w moim mieście to stres jest większy, dlatego, że przychodzą znajomi, rodzina.  

Krawiectwo, projektowanie ubrań w ogóle nie było na liście zainteresowań?  

Marzenia artystyczne były pierwsze. Zaczęły się spełniać. Rodzice i cała moja rodzina związana jest z branżą krawiecką. Zajmują się projektowaniem mody, a ja do tego mam lewe ręce (śmiech). Może dziecko jednak dostaje jakiś dar, z którym instynktownie poczuwa, że coś powinno zrobić, iść w konkretnym kierunku.

Iść mimo wszystko... Czym jest niepełnosprawność? 

Nie wiem, bo się nie zastanawiam nad tym. Nie widzę niepełnosprawności, również u siebie jej nie widzę. Nie jest czymś, co zaprząta moja głowę. Na początku bardzo mi to doskwierało, bo czułam się inna. Byłam inna od tej osoby, którą byłam wcześniej. Siłą rzeczy miałam różne ograniczenia, których wcześniej nie było. Różni ludzi próbują różnie definiować niepełnosprawność. A kiedy popatrzymy na ludzi, którzy stają się niepełnosprawni ruchowo a żyją bardzo aktywnie, a z drugiej strony zobaczymy tych, którzy są zdrowi, ale nie wykorzystują swoich szans i potencjału to rzeczywiście skłania to do refleksji...        

Pamięta Pani moment wypadku?

Pamiętam, ale nie rozpamiętuję. Mam różne triki nerwowe kiedy dzieje się coś na drodze, bo moje ciało przypomina sobie tamten moment.

Po kilkunastu latach wróciła Pani do Milicza. Powiedziała Pani bardzo ważne słowa...

Myślałam, właściwie aż do dnia koncertu, że przyjazd do Milicza nie zrobi na mnie jakiegoś większego wrażenia. Nie chce pamiętać Milicza źle tylko dlatego, że spotkało mnie tu coś bardzo, bardzo trudnego. Gdy zbliżaliśmy się, to takie dziwne emocje we mnie się pojawiły i nie wiem skąd się wzięły. Trochę mnie to zaskoczyło. Jednak tych niemal dwanaście lat temu skończyło się tu moje pierwsze życie. Koniec pierwszego był jednocześnie początkiem „drugiego” życia.    

Miała Pani żal do Boga?

Nie miałam żalu do Pana Boga, ale miałam wiele pytań: Dlaczego tak się stało? Do czego to co się wydarzyło ma mnie doprowadzić? Kiedy dziś – z perspektywy czasu – patrzę na to wszystko to widzę sens, że w taki właśnie sposób potoczyło się moje życie.

Wdzięczność? 

Dziś potrafię się cieszyć życiem. Kiedyś, jeszcze przed wypadkiem byłam dużo smutniejszą osobą...

Teraz widzę szczęśliwa, uśmiechniętą kobietę. To również zasługa synka?

Dopiero zaczynam się uczyć od niego, a przede wszystkim uczę się miłości. Potrafię kochać, ale nie wiedziałam, że istnieje taka miłość, że można aż tak kochać. Nie wiedziałam, że można czuć taką bliskość i więź. Jednocześnie jest to też pewnego rodzaju obciążenie, odpowiedzialność. Nie da się opisać słowami tego, co czuję.

Jedziecie na koncert, a synek zostaje w domu?

Zostaje z moją mamą albo z moją siostrą. Na szczęście mam taką możliwość. W tej chwili też ustalamy koncerty w taki sposób, aby nie zostawiać go na noc.

A co z operacją, o której rozpisywały się media? Zrezygnowała z niej Pani dla synka?

Nic takiego nie miało miejsca. Wiem, że jakiś czas temu w mediach pojawiła się wiadomość, że stanęłam na nogi, ale przekazywanie takiej informacji, która jest nieprawdziwa jest nadużyciem. Testowałam urządzenie do rehabilitacji, które powoduje, że człowiek się pionizuje, i z pomocą rehabilitanta jest w stanie przejść kilka kroków, ale nie jest prawdą, że stanęłam na nogi. Wiadomości tego typu są denerwujące, ale tak media funkcjonują... Nie wiem jak można podać informację, która nie jest wcześniej sprawdzona. Ostatnią operację miałam chyba dziesięć lat temu i od tamtego czasu nie robiłam nic, ponieważ na ten moment nie ma dla mnie opcji na zmianę.

A może niedługo nadejdzie dzień, który przyniesie zmianę?

Absolutnie tego nie wykluczam, ale też nie myślę o tym na co dzień. Na pewno marzyłabym o takim dniu. Jeśli tak się stanie – będę szczęśliwa, ale jeśli się nie stanie – również będę szczęśliwa.      

Jak odkrywa Pani swoją kobiecość? 

Kiedyś byłam piękną, młodą kobietą i kiedy ktoś patrzył na mnie z boku to niczego mi nie brakowało, a jednak kobiecości w ogóle nie czułam. Miałam bardzo dużo kompleksów, miałam dużo zastrzeżeń do swojego wyglądu. W ogóle byłam dla siebie bardzo krytyczna. A dziś, pomimo tego, że jest we mnie dużo niedoskonałości – potrafię akceptować to wszystko. Znam swoje mocne strony, znam słabe strony... Czas też robi swoje jeśli chodzi o kobiecość, bo ona w nas dojrzewa.

Wydarzenia sprzed kilku lat pomogły w jej rozumieniu? 

Wypadek spowodował to, że moje ciało się osłabiło. Zrozumiałam, że ciało to nie wszystko. Nasze piękno jest głębiej. Jeśli chcemy być piękne jako kobiety to nie możemy polegać tylko na swoim ciele. Dopiero kiedy to zrozumiałam to ustąpiły te wszystkie myśli, zastanawianie się nad sobą w kategoriach: czy jestem dość dobra, dość ładna, dość mądra... Zaakceptowałam siebie taką jaką jestem i lubię siebie. Czuję się dobrze ze swoją kobiecością.  

Jest Pani bardzo aktywna. Gdzie są te pokłady energii?

Skąd mam tyle energii? Od ludzi. Gdybym żyła sama, to pewnie w ogóle nie wstawałabym z łóżka, ale kiedy widzę, że to co robię ma sens, i sprawia radość innym... Wiadomo, że są też obowiązki względem dziecka i męża, ale jeśli można zrobić coś dobrego dla kogoś to jest to piękne. Mimo niekiedy nawet zmęczenia trzeba się zmobilizować i działać.

Patrzę na Panią i na Pani męża i widzę, że miłość istnieje naprawdę...

Wsparcie Kuby jest ogromne. Nigdy nie myślałam, że coś tak cudownego mnie spotka. Że to wszystko się tak pięknie poukłada. Moja rodzina to najważniejsze co mam.

Nie ma rady na miłość 💖



Inni, którzy mają pasję? Klik 👈

___
Źródło: Tygodnik Idziemy
Fot.: archiwum prywatne Moniki Kuszyńskiej 

czwartek, 20 czerwca 2019

[WYWIAD] Wydarzenie eucharystyczne w Legnicy

[WYWIAD] Wydarzenie eucharystyczne w Legnicy
Kilka lat temu miałam przyjemność przeprowadzić wywiad z Ks. drem Andrzejem Ziombra – Proboszczem Sanktuarium Św. Jacka w Legnicy. To właśnie tam miejsce miało wydarzenie eucharystyczne... 



Księże Doktorze, jak Ksiądz przyjął decyzję, że zostanie proboszczem w Sanktuarium św. Jacka?

Zadaniowo. Było to dla mnie zaskoczenie. Przede wszystkim nie spodziewałem się, że tak szybko zostanę proboszczem. Wcześniej pracowałem w Caritas, ale Ksiądz Biskup chciał, abym objął funkcję proboszcza – zgodziłem się z jego wolą.

Jaka była Księdza reakcja, kiedy dowiedział się, że podczas Mszy św. Hostia spadła na dywan?  

Jest to stresujące dla nas, kiedy Komunia Święta, spada na podłogę. W dzień czwartego stycznia, kiedy ksiądz prałat zauważył na Hostii plamy – zaczęliśmy odczuwać pewien niepokój. Pytaliśmy się co Pan Bóg chce nam przez to powiedzieć. Była to mieszanka różnych emocji, dezorientacja.

Dlaczego to, co wydarzyło się w Legnicy określane jest jako wydarzenie eucharystyczne, a nie cud eucharystyczny? 

Taka jest procedura. Kwestia Legnicy potrzebuje jeszcze kilku lat. Od ponad roku prowadzę dokumentację, zobaczymy co się wydarzy w ciągu najbliższych lat, jakie ta sytuacja wyda owoce – pozytywne, duchowe. Szukamy potwierdzenia z nieba. Jest to znak szczególny, niezwykły, ale Kościół jeszcze oczekuje na duchowe owoce.

Z perspektywy roku o jakich owocach może Ksiądz powiedzieć? 

W ciągu roku zdarzyło się niewiele. Są głębokie nawrócenia, ale wiele sytuacji jest związanych z tajemnicą spowiedzi, dlatego... Są uzdrowienia – w dwóch przypadkach cofnął się nowotwór. To jest to, o czym wiemy, ale nie o wszystkim ludzie mówią.

Do Sanktuarium św. Jacka – od momentu ogłoszenia wydarzenia pielgrzymują wierni nie tylko z kraju, ale można powiedzieć – z całego świata?    

Pielgrzymki przybywają z całego świata: z Ameryki Południowej, Północnej, Środkowej, Azji, Libii, Indonezji, Tajlandii, Afryki. Wiele jest pielgrzymek z Europy i z każdego zakątka Polski.


Kiedy Ksiądz jako Proboszcz patrzy na to co się tutaj dzieje – skąd ludzie przyjeżdżają – co Ksiądz czuje? Jest to też w pewnym sensie umocnienie na drodze kapłaństwa? 

Mnie w kapłaństwie nie umacniają pielgrzymki, ale to, co przeżywam. Odbieram maile z Filipin, w których ludzie proszą o przesłanie obrazków. Zastanawiam się wtedy skąd ci ludzie wiedzą o tym, co się stało w Legnicy. Jest to niezwykle. W różnych językach świata są informacje o tym, co się wydarzyło. Cieszę się, że są pielgrzymi. Ci ludzie mają też szansę, aby i w ich życiu coś się zmieniło. To wydarzenie eucharystyczne nie służy temu, aby tworzyć kolejne sanktuarium, ale Pan Bóg daje nam znak. Musimy go odczytać. Jest to szansa dla każdego, kto tutaj pielgrzymuje. Dla mnie też, skoro tu jestem.

W książce Bóg przemówił w Legnicy, napisał Ksiądz, że zaczął robić rachunek sumienia z tego, w jaki sposób traktuje Eucharystię... Bardzo mnie poruszyło Księdza świadectwo... 

Cały czas robię rachunek sumienia z tego jak traktuje Eucharystię, robię rachunek sumienia z kapłaństwa. Otrzymaliśmy wyraźny sygnał od Pana Boga. Trzeba też mieć świadomość wielkich napięć, które nam towarzyszyły kiedy jeszcze trwały prace badawcze, kiedy nie wiedzieliśmy w ogóle jaki będzie koniec. Nic nie wiedzieliśmy...  Niczego nie byliśmy w stanie zaplanować, ułożyć. To Pan Bóg wybrał czas, wybrał miejsce – teraz to widzę, z perspektywy czasu, że On wszystko układał. My się modliliśmy, ale On wszystkim sterował. Mówię to z całą świadomością.

Pięknie Ksiądz mówi. A ja chyba zbyt często powtarzam, że chciałabym w kościele widzieć księdza, który – przepraszam – ale będzie w sutannie. Może jest to też znak do tych, którzy przychodzą do kościoła za „pięć dwunasta”?  

Dobrze, ale dla Pani to nie jest znak?

Jest. 

Do naszego sanktuarium przyjeżdżają różne grupy, osoby prywatne... Często pytają, czy coś się tutaj zmieniło, czy ludzie się nawrócili. Tyle, że nie chodzi o to, aby zaspokoić swoją ciekawość, bo łatwo jest przyjąć postawę obserwatora – wy się nawracajcie, a my będziemy obserwować jak żyjecie. Często powtarzam: „Nie pytaj się sąsiada co Pan Bóg mówi do niego, ale zapytaj się siebie – co do Ciebie mówi”. Chyba trochę mamy tendencję parawanów – zasłonić się, poobserwować innych. Bóg daje wyraźny sygnał.


Tak wygodniej, ale może boimy się dlatego, że czujemy się niegodni? Tutaj już żartów nie ma – widzimy ciało, widzimy treści dokumentów. Mamy dowody... 

Jest to strach przed tym, czego Bóg ode mnie jeszcze chce. Być może chce, abym coś więcej jeszcze z siebie dał, a jakoś szczególnie nie mam na to ochoty, bo już sobie ułożyłem życie. Jestem „jakimś” chrześcijaninem, jakoś to wszystko się kręci. Uogólniam, ale myślę, że również naszą parafię ta sytuacja przerosła. Żyje tu mnóstwo ludzi w rodzinach dysfunkcyjnych, mnóstwo dzieci nie zna nawet swoich ojców. Kiedy rozmawiam z tymi ludźmi, mam wrażenie, że to co się stało w ogóle do nich nie dotarło. Oni są zamknięci w swoich skorupach i boją się z nich wyjść. Nikt z nas do tej sytuacji nie był przygotowany. Pan Bóg rzucił nas na głębokie morze.


Co to oznacza? 

Kiedy człowiek czuje się niepewny w sytuacji, w jakiej się znajduje – zaczyna się jej bać, bo nad nią nie panuje. Wielu ludzi boi się tego, bo przestaje nad czymś panować. Przyzwyczailiśmy się do tego, że nad czymś panujemy, nawet nad Panem Bogiem.

Tak naprawdę nad niczym nie panujemy, bo wystarczy, że spóźnimy się na autobus i już musimy zmienić plany...

Nam się tylko tak wydaje, że panujemy. Widzę to też po sobie. Nie jest to tak, że mogę siebie zaplanować dzień, bo wszystko się może wydarzyć. Najważniejsze jest to, aby zacząć modernizację swojego życia. Jesteśmy niejako owinięci naszymi przyzwyczajeniami. Myślę, że wiele osób nie chce się zmienić, bo tak jest dobrze jak jest. Z drugiej strony nie jest tak, że wszyscy postępują w ten sposób. Niekiedy ludzie są mocno dotknięci. Kiedy spotykam się z grupami, mówię, że ten znak Pan Bóg kieruje do nas – konkretnie do Ciebie. Wyzywa do tego, abyś zrobił rachunek sumienia ze swojego chrześcijaństwa. Zawsze podaję też przykład naszych braci prześladowanych - z Sudanu i Indii. Sprawdzianem tego czy jesteś chrześcijaninem, czy jesteś wyznawcą Chrystusa jest to, czy ktoś tak bardzo zachwycił się Twoim życiem, że stał się chrześcijaninem. To chyba jest dla nas wyznacznik...

Co wynika z tego, że jest nas wielu, katolików? 

Dlaczego nie idziemy w głąb? Mamy przecież wszystkie narzędzia – gazety, radio, telewizje, mnóstwo parafii, zakonów. Mamy dostęp do sakramentów świętych, czego nam brakuje by być świętymi? Dlaczego wciąż stawiamy Panu Bogu opory? Dlaczego nie idziemy za Bogiem? Dlaczego Go ograniczamy?

Bo tak lepiej, łatwiej?   

Bo żyje pani swoim stylem życia. Jest nam dobrze w tym, w czym jesteśmy. Trzeba pytać Boga co chce nam powiedzieć.

A może to wszystko ma związek z niegodnością? Tak bardzo się boimy...

Niegodność jest diabelska. Nikt z nas nie jest godny. Myśli pani, że ja jestem godny, aby tutaj być? Ufam Panu Bogu, bo skoro mnie wybrał, abym tutaj był – jestem. Spełniam swoją posługę. Trzeba się cieszyć z tego, że Bóg nas wybrał. Jestem wdzięczny za to wszystko i przyjmuję to z wdzięcznością.

A bez zaufania Bogu to wszystko się sypie...  

Wiadomo, że tak się stanie. Trzeba zaakceptować to, że nie mamy kontroli nad wszystkim. To Papież Benedykt XVI mówił, abyśmy robili to, co możemy. Nikt nas przecież nie przymusza do robienia rzeczy niemożliwych. To wszystko jest łaską Bożą. Jeśli się jej poddamy – wszystko się poukłada.

W Legnicy Bóg dał znak dla każdego...

W tym przypadku „coś” widzą nasze oczy, ale jeśli nie widzą – znaczy, że czegoś nie ma? Jest to szczególny znak, a my wszystko chcemy dotknąć, posmakować, zmierzyć, poczuć... Zostało to w jakiś sposób dokarmione, ale prowadzi to do ołtarza, gdzie podczas każdej Mszy św., uczestniczymy w cudzie Eucharystii. Przyjmujemy Ciało Chrystusa. Ten znak jest potwierdzeniem, że jest to Ciało Zbawiciela. Msza św. jest ofiarą Chrystusa, podczas każdej Mszy św. przeżywamy Jego konanie. Znak, który został dany w Legnicy powinien wzmocnić kult Chrystusa. Mamy naprawdę wiele do zrobienia. Świat teraz potrzebuje świadków. Nie bójmy się!

___
Źródło: magazynfamilia.pl 
Fot.: pixabay.com/pl

środa, 19 czerwca 2019

Tu i teraz

Tu i teraz
Ciągle gdzieś biegniemy, szybko żyjemy, szybko śpimy, szybko odpoczywamy. Boimy się podjąć decyzje o zmianach w życiu zawodowym i prywatnym, mimo że nie jesteśmy do końca szczęśliwi. Zamiast działać tu i teraz – stoimy w miejscu i narzekamy. 


Dlaczego tak się dzieje, że ciągle na coś czekamy? Czy może przyczyną jest to, że mamy zbyt mało wiary w siebie i w swoje możliwości? Czekamy, bo  może „jakoś” się ułoży w pracy, może „coś” się zmieni w toksycznym związku, w którym trwamy od lat... Może warto więc zaryzykować i wprowadzić zmiany, których tak bardzo się boimy? Każda zmiana to pewnego rodzaju nieznane, ale czy nie jesteśmy tego warci?

Może właśnie zmiana naszego życia, zmiana otoczenia czy znajomych okaże się jednym z elementów naszego szczęścia? Jeśli coś jest dla nas niedobre, nie przynosi nam satysfakcji, nie daje radości – dlaczego tego nie zmienić? To nasze życie, niech więc będzie ono piękne, wartościowe i przeżyte w taki sposób, aby nie krzywdzić innych.   

Ks. Twardowski pisał: „Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna...”. Być może już wielu z nas doświadczyło tego, że „później” nie istnieje. Może nieraz przekonaliśmy się o tym, że przez nasze „później” straciliśmy okazję, aby powiedzieć komuś jak jest dla nas ważny, czego się od niego nauczyliśmy. Ciągłe odkładanie wszystkiego i czekanie na odpowiedni moment jaki ma więc sens? Nie zapominajmy – w dzisiejszym tak szybkim świecie o tym, że życie jest kruche. Nigdy też nie wiemy, czy nie widzimy kogoś po raz ostatni...        

Ktoś kiedyś powiedział: „Nie czekaj na odpowiedni moment. Wybierz moment – niech stanie się odpowiedni”. Nikt też nie przeżyje za nas naszego życia, dlatego weźmy za nie odpowiedzialność – za wybory i decyzje. I nie czekajmy, aż coś się wydarzy – czasami życie potrafi bardzo zaskoczyć... I nagle stajemy nad trumną kogoś bliskiego, kochanego... Żyjemy tu i teraz. Niech każda chwila będzie odpowiednia. 

___
Fot.: archiwum prywatne 

wtorek, 18 czerwca 2019

Być Kobietą, być kobietą...

Być Kobietą, być kobietą...
... oszukiwać, dręczyć, zdradzać... 😉 ale przede wszystkim dobrze wyglądać! I znowu nie namawiam do przesadnej troski o siebie, ale o świadomość swojej kobiecości 👗 Jest lato, a w cieplejszych miesiącach zwykle odkrywamy więcej ciała, więc warto zadbać i o piękną bieliznę...  


Nie trzeba jeździć do galerii, aby dać się uwieść pięknym koronkowym modelom bielizny 👙 I może to i dobrze, że niekiedy pozwalamy się jej uwieść 😉 Dobrze dobrana bielizna potrafi wiele - przede wszystkim dodaje pewności siebie. Nie uwiera, ale daje poczucie komfortu. Sprawia, że wyglądamy lepiej - jeśli mamy na sobie dobry rozmiar.


Szczególnie latem dobrym wyborem są koszulki - koronkowe, delikatne i tak bardzo kobiece! Delikatne tkaniny, subtelne koronki sprawiają, że w koszulce chcemy chodzić do późnych godzin popołudniowych 😊 Zalotne, półprzezroczyste i z klasą koszulki są idealne na upalne lato. Nic więc dziwnego, że niemal każdego dnia koszulki nocne zdobywają nowe fanki 🎁


Śliczne koszulki, w różnych kolorach i z różnego rodzaju tkanin, z których tak trudno wybrać tę jedną... Koronkowe ramiączka, dekolt na plecach czy niezwykle kobieca koronka - każda z nas wśród nocnej bielizny odnajdzie swój styl. Koszulki nocne ładnie podkreślają kształty kobiecej sylwetki. Dodają niepowtarzalnej elegancji.

Zainspiruj się i zostań królową koronkowych koszulek 💖 

___
Produkty ze zdjęć:
👙 Amarantowy komplecik dostępny tutaj 👈
👙 Błękitny komplecik dostępny tutaj 👈
👙 Zmysłowe spodenki dostępne tutaj 👈

___
artykuł sponsorowany 
fot.: archiwum prywatne 

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Sukienki, które każda z nas ma w swojej szafie

Sukienki, które każda z nas ma w swojej szafie
Mimo, że mamy ich kilkanaście czy kilkadziesiąt - i tak zwykle "nie mamy się w co ubrać" 😀 Są takie sukienki, która każda z nas na pewno ma, i dobrze, bo pełnią różne role i często są ratunkiem w sytuacjach kryzysowych 😀


👗 "Mała czarna" - klasyczna, uniwersalna, odpowiednia na wiele okazji. Dobrze w niej będziemy wyglądały w dzień, ale i podczas wieczornych wyjść. Zwykle określana jest jako "sukienka pierwszej pomocy" 😊 "Mała czarna" to bezwzględny hit damskiej mody.

👗  "Mała biała" - idealna na upalne lato 🌞 Białe sukienki prezentują się niezwykle stylowo. "Mala biała" dorównuje "małej czarnej" - jest hitem wakacyjnych stylizacji. Nie podkreśla zmęczenia, a jeśli wybierzemy białą sukienkę w wersji romantycznej - z koronkami i falbankami - doda delikatności.

👗 Sukienki w kwiaty - moje ulubione 💖 Kobiece, delikatne, subtelne. Doskonałe na wiosnę i lato, chociaż modne cały rok! 🌞 Sukienki w kwiaty będą dobrym wyborem na różnego rodzaju imprezy i uroczystości. Kwieciste sukienki można nosić zarwowmo do sandałek jak i szpilek. Zawsze są dobrym wyborem - bez względu na wiek i sylwetkę. Wyszczuplają! 😊 I nie trzeba się martwić o dodatki 😎


👗 Koronkowe sukienki - która z nas potrafi się im oprzeć? 💖 Wdzięk, klasa, tajemniczość. Zdecydowanie przeznaczone są na specjalne okazje, ale odpowiednie są dla każdego typu sylwetki. Delikatne i jednocześnie eleganckie, rozkloszowane sukienki, dodające niepowtarzalnego charakteru. W koronkowy sukienkach każda z nas będzie czuła się pięknie 💖

👗 Sukienki imprezowe - błyszczące! Sukienki z cekinami wyróżnią nas z tłumu! Dodadzą uroku i podkreślą kształty. Na imprezę w klubie dobrym wyborem będą czarne, srebrne i złote sukienki 😊

👗 Sukienki maxi - też te, które uwielbiam 💖 Przede wszystkim bardzo kobiece i chyba szczególnie kojarzące się z wakacjami. Sukienki maxi chętnie zakładamy na plażę, spacer czy wesele. Niwelują niedoskonałości, wysmuklą sylwetkę. 

Każda sukienka dobrze dobrana ukrywa mankamenty i podkreśla atuty sylwetki. Jest lato, wybierajmy kwieciste, piękne, delikatne i letnie sukienki. Bądźmy jeszcze bardziej kobiece! 💖 

Zainspiruj się z Lejdi 💖 
Sukienka ze zdjęcia dostępna tutaj 🌺

___
artykuł sponsorowany 
fot.: archiwum prywatne 

niedziela, 16 czerwca 2019

[WYWIAD] W czym do Kościoła?

[WYWIAD] W czym do Kościoła?
Publikuję wywiad, który przeprowadziłam w tamtym roku. Moim rozmówcą jest Ks. Matteo 😇 


Czy w którymś miejscu przy parafii Wszystkich Świętych jest tabliczka o tym jak się ubrać do kościoła?

Nie ma, chociaż niektórzy, zwłaszcza starsi ludzie, prosili, aby taką tabliczkę umieścić w widocznym miejscu, przy wejściu do kościoła. Jako duszpasterze zrezygnowaliśmy z takiego pomysłu, bo nam nie chodzi o wprowadzenie następnego nakazu-zakazu, ale o wychowanie i też dlatego, że tak naprawdę gorąco w Polsce jest tylko przez dwa – trzy miesiące. Ale dobrze, że są jeszcze osoby, szczególnie starsze panie, które są jeszcze wrażliwe na takie delikatne rzeczy. Kościół to nie plaże ani pokaz mody.

Szorty i koszulka na ramiączkach to częsty widok podczas niedzielnych Mszy św. Wynikać to może z chęci zwrócenia uwagi na siebie czy braku świadomości, gdzie idziemy?

Żyjemy w społeczeństwie, i dlatego trwamy w napięciu między chęcią wyróżniania się a potrzebą przynależenia do grupy – nie odstawiania od niej. Z tego co obserwuję z życia mojej parafii, w centrum Warszawy, widzę, że część ludzi kiedy już wychodzi z domu, to nie tylko do kościoła. Najpierw idą na spacer, a potem do kościoła, albo na odwrót. Idą do kościoła, być może nawet z wielkim nabożeństwem, tylko skoro później robi się inne rzeczy to wolą ubrać się w taki sposób, aby pasował na to, co będzie później.

To, co zakładam z czegoś jednak wynika?  

Nasze postępowanie wynika z tego, kim jesteśmy, ale też moje postępowanie rzutuje na to, kim się staję. Podobnie jest z ubiorem: każdy wyraża się też przez ubiór, ale mój ubiór też działa społecznie, wywołuje reakcje - działa też na mnie. Na sposób ubierania się wpływa zgoda na pewien styl, moda oraz swoje upodobanie i gust. Zdaje się, że coraz mniejsze znaczenie ma wymiar społeczny: ubiorę się tak, jak mi się podoba, nie patrząc na okoliczności, na okazję, na miejsce. Przynajmniej to dotyczy ubioru w kościele.

Kościół jest otwarty dla wszystkich, poza tymi, którzy są niestosownie ubrani?

Kościół jest wspólnotą z dość wyrazistą naturą, nosi ze sobą konkretną wrażliwość, konkretną wizję świata i człowieka. Kościół jest otwarty dla wszystkich i każdy powinien czuć, że jest miejsce dla niego w Kościele. Ale właśnie wewnątrz wspólnoty Kościoła, to znaczy, że akceptuje stać się członkiem Kościoła, tj. powoli nabiera cech, które należą do Kościoła, a nie to, że wymaga, by Kościół nabrał jego cechy i gusta. Przez wieki Kościół wyrobił sobie pewien styl i to w architekturze, w muzyce, w sztuce, jak również w postawie i w ubiorze. Nie znaczy to, że nic nie wolno zmieniać ani ślepo zachować stare tradycje, ale znając i szanując tradycję, aktualizować je w czasach współczesnych. Kościół chociaż jest otwarty, to uczy pewnej postawy, dlatego m.in poczucie sacrum – obecności Boga – wymaga szacunku. Bardzo przemawia do mnie jak Benedykt XVI był w Turcji w 2006 roku i przy wejściu do Błękitnego Meczetu - zdjął buty i wszedł w białych skarpetach. Powoli traci się u nas tę równowagę między indywidualizmu a przynależnością do grupy - umiejętność rezygnacji z indywidualizmu, by trwać w pewniej grupie. Papież rezygnował z butów by pokazać szacunek. Jak mawiał starszy ksiądz: my dla Boga mamy się ładnie ubrać. I zawsze podkreślał słowo ubrać. Kościół wszystkich ogarnia troską i szacunkiem, ale to nie znaczy, że można robić to, co się chce. Kościół nie zgadza się na pewne postawy, które mogą być nieodpowiednie dla miejsca i ludzi, którzy w nim są.

We Włoszech – skąd ksiądz pochodzi – też zdarza się, że kobiety do świątyni przychodzą ubrane jakby wracały prosto z plaży? 

Jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do gorąca, co widać po garderobie, w której jest większy wybór - zależnie od temperatury i okazji. Trwa poczucie, że żyjemy w społeczeństwie, i ta świadomość rzutuje też na ubiór. Mamy odzież, która przeznaczona jest tylko do kościoła. Są też różne chustki, szaliczki i sweterki. 

Są również księża, którzy ornat zakładają na koszulkę i dżinsy... 

Może to mieć związek z pewnymi postawami starokawalerskimi, bo może myśli, że i tak na tym ubraniu, które ma założy albę i stułę, ornat i nie będzie widać co ma pod spodem. Dla księży niedziela jest dniem niejako pracującym – są przy ołtarzu jak również w konfesjonałach – ale w niedzielę trzeba chodzić w niedzielnych ubraniach, mimo, że może być bardzo gorąco. Niedziela to dzień Pański. Mój dziadek w niedzielę aż do obiadu nosił zawsze białą koszulę.

Ksiądz, który jest ubrany w koszulkę i dżinsy ma prawo wymagać od innych właściwego stroju w świątyni?

Z jednej strony nie wymaga tego dla siebie, bo nie broni siebie, tylko wspólnoty Kościoła...

... mimo, że sam się od tej wspólnoty niejako odcina?

To jest jak z lekarzem, który mówi, że palenie zabija, a sam pali. To, że lekarz pali, nie znaczy że palenie jest zdrowe. Ksiądz kiedy odprawia Mszę św. jest ubrany w albę i ornat, a więc odpowiednio. Ale także troszczy się o dobro Kościoła, o dobro ludzi, którzy są w kościele, więc również o odpowiedni strój tych, którzy tworzą tę wspólnotę.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy 
Fot.: pixabay.com/pl

sobota, 15 czerwca 2019

Wymarzone lakiery do paznokci

Wymarzone lakiery do paznokci
Napisałam "wymarzone", bo w końcu znalazłam lakiery do paznokci, które są wyjatkowo trwałe i nie odpryskują następnego dnia. Pewnie większość z nas, która sama maluje paznokcie szuka takich właśnie produktów. Dziele się swoim najnowszym odkryciem 😎


Bardzo dużo testowałam lakierów z różnych firm. W końcu w CUCCIO znalazłam te, które jak dla mnie są numerem 1 pod względem trwałości. Lakiery mają pojemność 13ml, są szybkoschnące - co też jest zaletą, bo przecież nie zawsze mamy przy sobie spray, który błyskawicznie osusza lakier do paznokci. Szczególnie przypadł mi do gustu fuksjowy odcień z drobinkami. Z latarką 🌺


Bardzo spodobał mi się zestaw 3w1 💖 Kiss in Paris 13 ml. Baza pod lakier, top nabłyszczający i lakier. Taki zestaw to dobry wybór szczególnie dla tych z nas, którym wyjątkowo szybko łamią się paznokcie i są słabe. Ponadto zestaw może być też ładnym prezentem, ponieważ zapakowany jest w piękne pudełeczko.


Lakiery testuję od kilku dni, ale jestem nimi zachwycona. Przede mną jeszcze dwa produkty do testowania, które opiszę za jakiś czas - Zestaw Forte - Wzmacnający ⏰ Pierwszy to skrzypowa odżywka w sztyfcie, a drugi - botaniczny utwardzacz do paznokci z wyciągiem ze skrzypu. Akurat moje paznokcie często się kruszą, i są krótkie - niestety treningi w rękawicach bokserkich  powodują to, że o ładnych i długich paznokciach na razie mogę tylko pomarzyć 😎


Jeśli więc szukacie ładnego, ale przede wszystkim trwałego lakieru do paznokci - polecam te, które sama przetestowałam. Zainspiruj się 💖 i ciesz się pięknym kolorem nawet przez 10 dni! 💅 

___
Produkty ze zdjęć:
💅 Zestaw Kiss in Paris 13 ml dostępny tutaj 🌺
💅 Zestaw Forte - Wzmacniający dostępny tutaj 💖
💅 Lakier fuksjowy odcień z drobinkami dostępny tutaj 🌺

___
artykuł sponsorowany 
fot: archiwum prywatne 

piątek, 14 czerwca 2019

Sztuka sakralna. Ikony

Sztuka sakralna. Ikony
Ikony to doskonały pomysł na prezent dla bliskich osób, ale i na rocznicę ślubu. To także dobry pomysł na prezent dla przyjaciół księży i wszystkich tych, którym wartości chrześcijańskie są bliskie... Ikony są wykonane bardzo starannie. Wśród wielu postaci świętych przedstawionych w ikonach, mam kilka swoich ulubionych...  


Według tradycji chrześcijańskiej Michael jest pierwszym i najważniejszym spośród aniołów. Hebrajskie "Mika'el" oznacza: "Któż jak Bóg". Święty Michał Archanioł czczony jest 29 września wspólnie ze świętymi archaniołami Gabrielem i Rafałem. W ikonografii najczęściej przedstawiony jest w tunice i paliuszu, w szacie władcy, bądź jako wojownik w zbroi.

Jest to jedno z najstarszych przedstawień Chrystusa. W czwartą niedzielę po Wielkanocy obchodzimy niedzielę Dobrego Pasterza, jest to szczególny dzień modlitwy o powołania. W ikonografii Dobrego Pasterza najczęściej ukazywano jako młodzieńca, który na ramionach niósł owcę.



Otoczona szczególnym kultem religijnym pośród wiernych. Jest to najbardziej znany typ ikony, który przedstawia Maryję z Dzieciatkiem Jezus na ręku. Święto Matki Bożej Częstochowskiej jest jednym z najważniejszych świąt. W Kościele katolickim obchodzone 26 sierpnia.



Jeden z moich ulubionych świętych, o którym można by dużo pisać... Ojciec Święty Jan Paweł II jest bliski wielu osobom na całym świecie... W liturgii Świętego papieża wspominany 22 października.



Przede wszystkim jest to symbol wspólnoty rodzinnej jako Kościoła. Ikona Świętej Rodziny objawia, że bez zjednoczenia z Chrystusem nie da się osiągnąć świętości... Święto Świętej Rodziny obchodzimy w pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu.

Piękne ikony - obrazy związane ze sztuką sakralną, malowane na desce, z bogatą symboliką dostępne są w różnych rozmiarach. Zainspiruj się... 😇        

___
artykuł sponsorowany 
fot.: materiały prasowe 
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger