poniedziałek, 18 lutego 2019

Wspomnienia o ŚP. Ks. Marku Rybińskim

Wspomnienia o ŚP. Ks. Marku Rybińskim
Osiem lat temu misjonarz Ks. Marek Rybiński został zamordowany. 

Dziś publikuję reportaż, który przygotowałam rok temu. Przy tej okazji dziękuję Państwu Rybińskim za zaproszenie i czas, za życzliwość... Dzięki spotkaniu z najbliższymi księdza mamy jeszcze bardziej szansę poznać jakim człowiekiem był Ks. Marek...    

Ks. Marek w Tunezji pracował prawie cztery lata. Uczył w szkole, muzułmańskie dzieci. Wspominał, że są tłumy do szkoły, którą – jak wszyscy wiedzą – prowadzą chrześcijanie. Podkreślał, że jest szczęśliwy. - Był zakochany w tym kraju – mówi Barbara Rybińska, mama.


Ile razy przyjeżdżał do domu – prawie nie miał czasu dla najbliższych, ale w pierwszej połowie sierpnia 2010 roku było inaczej. Misjonarz spędził w rodzinnym Szczecinku kilkanaście dni. Wszystko przez kontrakt, który się skończył i trzeba było podjąć decyzję co dalej. - Z perspektywy czasu nie mam wątpliwości co do tego, że to wszystko było ułożone w piękny plan. Piękny w tym sensie, że najpierw Marek był w domu, a później my byliśmy dziewięć dni u niego – wyjaśnia mama.

Misjonarz prowadził bardzo aktywne życie. Z kolegami zrobił film i dostali za niego nagrodę finansową. – Miał pragnienie, aby za część pieniędzy, mogli przyjechać do niego rodzice. - Dla nas była to duża niespodzianka. Chciał abyśmy zobaczyli jak pracuje, gdzie żyje – wyjaśnia.

- Pierwsze doświadczenia z pobytu w Tunezji były niesamowite. Niezwykle serdeczni, przyjaźni ludzie. Po dwóch dniach byłam zakochana w tym kraju. Czasem patrzyłam przez okno na plac boiska. Marek obwieszony był dziećmi jak winogrono – wspomina z uśmiechem mama.

Serdeczni ludzie, a to właśnie jeden z nich zamordował Ks. Marka. – Kiedy byliśmy z mężem w Tunezji, lubiłam siedzieć w ogrodzie. Z widokiem na te drzwi... – wspomina. Po raz ostatni współbracia widzieli ks. Marka 17 lutego 2011 roku. W związku z tym, że nie przyszedł na wieczorną i poranną liturgię - zawiadomili policję. Ciało misjonarza z poderzniętym gardłem znaleziono w piątek. Zabójcą był Tunezyjczyk, który pracował jako stolarz w szkole prowadzonej przez salezjanów.

- Musiałam go widzieć, ale nie znałam pracowników. Widziałam człowieka, który zachodził do pomieszczenia, w którym to się stało. Kiedy dowiedziałam się o śmierci syna zrozumiałam, że w każdej nacji są dobrzy i źli ludzie. Nie mogę mieć pretensji do całego kraju – mówi.

- Pamiętam, że robiłam coś w kuchni. Młodsza córka dostała SMS od starszej córki, z pytaniem: Co się u Was dzieje, bo dostaję SMS z wyrazami współczucia? Po chwili powiedziała: Mamo, ja też takie SMS dostałam. Zrobiłyśmy szybki przegląd tych, którym mogłoby się coś stać. Nikt nie pomyślał o Marku... – wspomina. - Z piętnaście minut później do córki zadzwoniła koleżanka. Krzyknęła: Co Ty mówisz! Nigdy nie zapomnę jej oczu... Popatrzyła na mnie i powiedziała: Mamo, Marek nie żyje.

Dlaczego stolarz zamordował polskiego księdza? - Miał jakieś motywy do tego, co zrobił  – mówi mama.  - Miał dwoje dzieci, nie miał pracy, nie płacił alimentów. Żona zabroniła mu kontaktować się z dziećmi. Marek chciał mu pomóc – tłumaczy. Duchowny zaproponował, aby stolarz zrobił ławki. Dał pieniądze, aby zapłacił za materiały. Kiedy misjonarz pojechał je odebrać – okazało się, że nikt nie wpłacił pieniędzy.

- On się nie upominał o pieniądze, ale jemu zależało na rozwiązaniu problemu. Wiem, że Marek  nigdy nie postąpiłby w nieludzki sposób – mówi mama. - Uważam, że czyn, którego dopuścił się tamten mężczyzna był spowodowany tym, że Marek był katolickim misjonarzem. Groził mu już wcześniej.

- Jest mi trochę żal tego człowieka. On przegrał wszystko. Przez jakiś czas uważałam siebie za nie normalną. Sama się dziwię, jak mogę nie mieć do niego nienawiści za to, co zrobił. Nienawiść bardziej niszczy tych, którzy nienawidzą. Nie chciałam dać mu szansy, aby jeszcze bardziej skrzywdził naszą rodzinę – tłumaczy mama. – Do dziś nie przechodzi mi przez gardło to, co zrobił.  

W Tunezji nie chodził w sutannie, za to, kiedy przyjeżdżał do Szczecinka i szedł z mamą do kościoła – zakładał sutannę. - Byłam tak bardzo z niego dumna! – mówi Pani Barbara. I dodaje, że zawsze miała wielki szacunek do księży. Prymicje syna wspomina ze wzruszeniem - Było to dla mnie niesamowite, że krew z mojej krwi, kość z mojej kości stoi przed ołtarzem, i że wolno mu tam stać. Kiedy widziałam go przed ołtarzem byłam bardzo dumna – wspomina mama misjonarza.  

Morderca misjonarza dostał dożywocie. - Z tą świadomością, co zrobił to będzie żył on - nie ja – dodaje mama. - Marek był dobrym człowiekiem, nikomu nie zrobił krzywdy. Nie było opcji, żeby nie zadzwonił na Dzień Matki, Boże Narodzenie, Wielkanoc, moje imieniny. Wielkanoc... czekałam na jeden telefon, bo ciągle mi go brakowało. Uparcie czekałam, mimo, że miałam świadomość, że się go nie doczekam. Minęło siedem lat i to w mojej świadomości już się zakodowało, że nie będzie tego telefonu. Wierzę, że Marek jest. Ogromną mam nadzieję, że go jeszcze zobaczę – dodaje.

Wiadomość o zabójstwie misjonarza wstrząsnęła całym światem. Potępiło je także główne ugrupowanie islamistów w Tunezji. Jego ciało spoczywa w grobowcu salezjanów na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Ks. Marek miał zaledwie 34 lata.


___
Źródło: Tygodnik Idziemy  
Fot. YouTube /archiwum własne 

sobota, 16 lutego 2019

[WYWIAD] Serce czy rozum?

[WYWIAD] Serce czy rozum?
- Serce zna odpowiedź, zanim pomyślimy głowa. Ważne jest to by mieć świadomość siebie i swoich wartości, potrzeb, pragnień. Nie należy mylić miłości z chwilowym zauroczeniem czy pożądaniem - mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach 



Pani Ewo, nie raz byliśmy w sytuacji, kiedy musieliśmy podjąć trudną decyzję. Serce mówiło jedno, rozum – drugie... 

Serce mówi wiele, najczęściej rozpoznaje sytuację w jednej sekundzie... Sztuka polega na tym, by nie pomylić tego tylko i wyłącznie z ekscytacją, z pewnego rodzaju chwilowym podnieceniem. W dzisiejszych czasach ludzi ekscytuje wiele spraw, sytuacji, osób, tylko często trwa to zaledwie ułamek sekundy. Później fajerwerki szybko gasną. Zdecydowanie należy słuchać podszeptów serca i być im wiernym, przy założeniu, że jesteśmy zintegrowani  i umiemy być uczciwi wobec samych siebie. Kiedy mamy taką odwagę, będziemy umieli  odróżniać to, co szczególnie ważne...

Przy decyzjach, które podejmujemy sercem mamy na względzie przede wszystkim to, czy kogoś nie skrzywdzimy, czy ta konkretna decyzja jest zgodna z wyższymi wartościami, czy jest słuszna. Serce się nigdy nie myli? 

Serce zna odpowiedź, zanim pomyślimy głowa. Ważne jest to by mieć świadomość siebie i swoich wartości, potrzeb, pragnień. Nie należy mylić miłości z chwilowym zauroczeniem czy pożądaniem. Miłość nie krzywdzi i nie boli. Unikamy miłości, ponieważ boimy się zranienia, ale miłość to najpiękniejsze uczucie. Jeśli doświadczymy tej miłości w sobie, nigdy nikogo nie skrzywdzimy, ponieważ od tego momentu, będziemy „posłuszni” miłości, która zna odpowiedź na nurtujące nas pytania i poprowadzi nas najlepszą dla nas drogą. Niestety, najczęściej zakochujemy się w kimś nie kochając siebie, ale czy to jest miłość? Miłość to nie coś, co można kupić. Prawdziwa miłość nie krzywdzi, nie rani, nie boli. Jeśli kochamy sami siebie, nikt nie jest w stanie nas skrzywdzić. Jeśli ktoś podejmuje decyzję o odejściu – można tylko życzyć tej osobie wiele szczęścia. W tym wyraża się prawdziwa miłość. Kochając siebie, nie rozpadniemy się na małe kawałeczki. Inaczej to wygląda w toksycznym związku – tam zwykle się rozpadamy….

Emocje bardzo wiele mówią o nas, dlaczego więc czasem się ich boimy i niejako wypieramy? 

Najczęściej boimy się odrzucenia - jeśli go znamy. Odrzucenie boli i do chwili jak będziemy się tego bali, nigdy nie będziemy wolni… Bez wolności nie ma miłości, gdyż tylko będąc wolnymi możemy kochać naprawdę. Kiedy jesteśmy na różne sposoby emocjonalnie „zniewoleni”, nie możemy mówić o prawdziwej miłości, tylko o niewoli. 

Z drugiej strony decyzje, które podejmujemy pod wpływem emocji są zawsze zgodne z naszymi potrzebami, pragnieniami. Są szczere i prawdziwe? 

To wszystko zależy od tego jak wyglądają nasze emocje i jaki mamy z nimi kontakt. Często jesteśmy „pogubieni” we własnych emocjach, nie jesteśmy w stanie ich rozpoznać, nie potrafimy ich nazwać. Jeśli towarzyszy nam emocjonalny chaos, to nasze decyzje z pewnością nie mogą być ani trafione ani prawdziwe. Jest to być może „punkt krytyczny” od którego wiele zależy, jakie decyzje będziemy mogli podejmować.

Z czego wynikają nietrafione decyzje? 

Nietrafione decyzje najczęściej podejmujemy pod wpływem impulsu, a jeśli tak są podejmowane trudno by było inaczej. Towarzyszący temu wszystkiemu ogarniający chaos, powoduje, że sami nie wiemy, czy to jest słuszna decyzja, ponieważ zwykle po chwili przychodzi powątpiewanie i tracimy swoją pewność. Potem jest już tylko droga donikąd.

Kiedy emocje są złym doradcą?

Nasz wewnętrzny chaos jest najczęściej powodem naszych błędnych decyzji. Nie zdajemy sobie sprawy, że nasza wewnętrzna harmonia ma nam wiele do zaoferowania. Im stajemy się bardziej harmonijni - nasze życie zmienia się niemal w każdej dziedzinie. Często posługuję się taką metaforą: kiedy chcemy zobaczyć pod wodą rafy koralowe - warunkiem jest piękna pogoda, w czasie sztormu – nie jest to absolutnie możliwe...

Dlaczego więc zachęca się do podążania uczuciami? 

Kiedy otwieramy serce, wszystko zmienia się wokół. Prawda jest jednak taka, że często nasze serca są zamknięte, ponieważ doświadczyły odrzucenia, poniżenia, lekceważenia, czyli doświadczyły wiele bólu i rozczarowania od zewnętrznego świata.  Najczęściej i najłatwiej schronić się wtedy przed światem.

Są takie sytuacje kiedy brakuje odwagi do wypowiedzenia tego, co naprawdę czujemy... Czy to jest jakby skazywanie siebie na życie w iluzji? 

Uważam, że jeśli wiemy, że to naprawdę czujemy, mamy też odwagę, by powiedzieć o swoich uczuciach. Jeśli ktoś je zlekceważy lub wykorzysta, to  problem leży po tej drugiej stronie. Nie ma potrzeby brać za to odpowiedzialności. Miłość jest czymś pięknym, nie zdarza się każdemu. Każda miłość jest pierwsza.

A może czasami jesteśmy w takiej sytuacji, że lepiej milczeć, bo kiedy się odważymy na szczere opowiedzenie o swoich uczuciach – to tylko pogorszy sytuację?

Jeśli tak jest, to pytanie, co tak naprawdę może pogorszyć sytuację, jeśli nasze uczucia są szczere. Można podjąć różne decyzje, być może naprawdę czasami bardzo trudne, ale w sumie to jest nasze życie. Z podjęciem każdej decyzji wiąże się pewna konsekwencja. Z kolei, przemilczenie uczucia też jest innego rodzaju decyzją, ale też decyzją.   

Zwykle też lubimy powracać do tego co mile i przyjemne. Może właśnie dlatego idealizujemy głos serca? 

Głos serca jest bardzo ważny. Wydaje się, że ludzie coraz bardziej zdają sobie z tego sprawę, gdyż bycie głuchym na głos serca czyni nas nieszczęśliwymi i ubogimi, zarówno w sprawach małych i bardzo istotnych. Głos serca, jeśli nauczymy się go słuchać będzie prowadził nas przez życie w sposób możliwie najlepszy dla nas. Ważne, by nauczyć się go słuchać.

Jak wobec tego namówić rozum i serce do współpracy?  

Właściwie nie trzeba namawiać, wydaje się, że wystarczy jeśli popracujemy nad zintegrowaniem siebie i wszystko będzie działało jak najbardziej zgrany duet. Czasami głowa też jest potrzebna  Życzę Wszystkim otwarcia się podszepty serca, które na początku mogą być nawet bardzo ciche. Jeśli im pozwolimy - usłyszymy piękny i niepowtarzalny dla nikogo innego ich ton…

piątek, 15 lutego 2019

Muszkieterki z SAWAY. W nich się zakochasz!

Muszkieterki z SAWAY. W nich się zakochasz!
Długi sweter, długi płaszcz, stonowane ubrania, elegancka torebka? A może sukienka z golfem, na przykład dzianinowa? Muszkieterki można dopasować do różnych części garderoby i każdego typu sylwetki. 


Kozaki za kolanko będą też idealne w połączeniu do spodenek i swetra. Z muszkieterkami w roli głównej można stworzyć wiele ciekawych stylizacji - są niezwykle kobiece i bardzo stylowe. Muszkieterki są również doskonałym uzupełnieniem stylizacji casualowych i eleganckich. 

Zdecydowanie jednak unikamy łączenia muszkieterek z bardzo obcisłą sukienką i elastyczną spódnicą. Lepszym rozwiązaniem będzie sukienka o luźniejszym kroju, ale już na przykład krótka spódnica i obszerny sweter z golfem będą świetnym połączeniem. Nie zapominamy również o rozkloszowanych, krótkich spódnicach! A jeansy? Tak! I do nich czarna bluzka, wiązana pod szyją. 

Połączenie bieli i beżu – poza tym, że jest modne - da niesamowity efekt. Wystarczy dobrać odpowiednie dodatki – na przykład w połączeniu do beżowych muszkieterek pięknie będzie prezentowała się beżowa torebka... Dobrze jest też abyśmy wybierały kolor spodni taki sam jak butów – dzięki temu optycznie wyszczuplimy nogi. Czyli na przykład do czarnych muszkieterek zakładamy czarne spodnie.   

Muszkieterki, szpilki i japonki to moje ulubione buty. Nie pozwól, by brak pewności siebie nie pozwalał Ci założyć butów, które Ci się podobają! Kozaki za kolanko sprawdzą się podczas romantycznego spaceru czy uroczystej kolacji. Są ładne i wygodne - ja w swoich spędzam czasem blisko dziesięć godzin i czuję się bardzo dobrze. Muszkieterki są tak bardzo kobiece! 


Nie masz jeszcze swoich ulubionych muszkieterek? Zainspiruj się, kliknij 😊 

czwartek, 14 lutego 2019

[WYWIAD] A może kochasz za bardzo?

[WYWIAD] A może kochasz za bardzo?
- Szukamy zwykle szczęścia i miłości poza sobą i to jest chyba ten punkt zwrotny, że szukamy tam, gdzie zwykle nie znajdujemy. Trwając w iluzji, że ktoś nas uszczęśliwi, zadba o nas, będzie dla nas wszystkim…  I zwykle przychodzi to z czasem, kiedy kolejny związek się rozpada i nie uszczęśliwił nas na taką skalę, jakbyśmy zakładali - mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach 


Pani Ewo, pięknie o miłości pisał Św. Paweł – „(...) cierpliwa jest, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nigdy nie ustaje (...)”. „Kochać za bardzo” – czyli jak kochać?  

Punktem wyjścia niech będzie miłość - czym jest a czym nie jest? Istotą rzeczy jest by zacząć od miłości do siebie. Ważne jest zadanie sobie pytania – jak ja sam, jestem w relacji ze sobą, czy jestem połączony ze sobą, ze światem, z innymi ludżmi. I tu już pojawiają się często odpowiedzi - jeśli uczciwie sobie na nie odpowiemy – negatywne. Nie jestem połączony, ze sobą, z innymi, ze światem.  Jeśli dodamy tutaj jeszcze jeden aspekt – czy jestem wolny czy przywiązany do tego wszystkiego – ten wyjściowy punkt jest zarazem początkiem jak i końcem tematu.   

Czy tak naprawdę w tym rozumieniu chodzi o miłość dojrzałą?

Biorąc pod uwagę wcześniejszy punkt wyjścia – nie można „kochać za bardzo” jeśli jesteśmy w zgodzie ze sobą, - kiedy jesteśmy wewnętrzne połączeni, zintegrowani, kiedy nam samym nic nie brakuje, kiedy nie potrzebujemy kogoś „wiązać”, by poczuć się lepiej, by żyć.  I gdybyśmy wzięli pod lupę miłość dojrzałą, to wówczas mamy na myśli miłość dwóch spełnionych osób - każda z nich wówczas może dzielić się tym, co ma w sobie i dawać od siebie, ale także brać od tej drugiej osoby. Jeśli tak jest, wówczas możemy mówić o związku, który wzrasta i obie osoby w tym związku rosną. Jest to związek żywy, oparty na ciągłym wzroście. Osoby są absolutnie wolne od przywiązań, ocen, krytyki i wymagań, a także ciągłych oczekiwań.

W jakich zachowaniach przejawia się „kochanie za bardzo”? Nie jestem szczęśliwa w związku, mój mężczyzna poniża mnie, krzyczy – a ja mimo wszystko chce z nim być? 

Jeśli „kochanie za bardzo” przejawia się w poniżaniu, przemocy, braku szacunku, a druga osoba pozwala na to i chce być w „czymś” takim, to z pewnością nie miłość. Kiedy ktoś nie szanuje drugiej osoby, przejawiać może się to w bardzo różnych formach - z pewnością, nie ma w nim miłości do siebie, a na pewno już do drugiej osoby.  A jeśli druga osoba w takim związku chce być i pozostaje przez lata, to sama też nie szanuje i nie kocha siebie.  Mamy wtedy do czynienia z uzależnieniem, które z pewnością nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością. Prawdziwa miłość pozwala nam być wolnym, pozwala odejść, nie zatrzymuje za wszelką cenę. Kiedy kochamy bezwarunkowo, możemy powiedzieć „NIE” warunkom, na jakie nie jesteśmy w stanie się zgodzić, a jeśli ktoś nie ma to siły - z pewnością nie kocha siebie odpowiednio wystarczająco. 

Problemy pewnie pojawiają się znacznie wcześniej, ale jeśli nie mamy dla siebie na tyle szacunku aby zacząć budować „nowe życie” – jesteśmy skazane na cierpienie? W dodatku – z własnego wyboru... 

Szukamy zwykle szczęścia i miłości poza sobą i to jest chyba ten punkt zwrotny, że szukamy tam, gdzie zwykle nie znajdujemy. Trwając w iluzji, że ktoś nas uszczęśliwi, zadba o nas, będzie dla nas wszystkim… I zwykle przychodzi to z czasem, kiedy kolejny związek się rozpada i nie uszczęśliwił nas na taką skalę, jakbyśmy zakładali. Najważniejsze jest poszukanie i znalezienia miłości w sobie, wówczas jesteśmy wolni i szczęśliwi, nie wejdziemy w związek, który będzie dla nas destrukcyjny, gdyż nie ma najmniejszego powodu by to robić.  Tylko szanując i kochając siebie, będziemy zdolni szanować i kochać drugą osobę, dając mu wolność zamiast przywiązania.

Kiedy przekraczamy granice i zaczynamy „kochać za bardzo”?

Kiedy nie kochamy siebie, zwykle  „kochamy za bardzo”- jest to właściwie powrót do źródła, czyli to jak ukształtowała nas nasza rodzina, co przekazali i jak kochali nas rodzice, jak nauczyli nas kochać siebie. Kiedy wchodzimy w związek w jakimkolwiek momencie życia, wchodzimy z tym, co mamy w sobie, czyli z miłością, czy z nienawiścią do siebie. Nie możemy dać czegoś, czego nie mamy. Widzę to bardziej jako proces, a nie jako punkt czasowy, który jest przekraczany.  W związkach szczególnie widać to, jak mało jest „BYCIA” w nas, a jak wiele „CHCENIA” - chęci posiadania kogoś na własność, ale to ślepa uliczka – prowadząca donikąd.   

O jakich formach „kochania za bardzo” należy powiedzieć? Jakie są najczęstsze? 

Oczywiście należy wspomnieć tutaj przede wszystkim o toksycznych związkach, które są bardzo silne, bowiem trudno jest odejść z takiego związku. Po pierwsze, ktoś nie puszcza, a druga osoba nie ma siły odejść, bo boi się tej ogromnej pustki, z którą przyjdzie się zmierzyć w samotności. Wyjście z toksycznego związku jest niczym wyjście z nałogu - trudne, czasochłonne. Przede wszystkim osoba musi sobie uświadomić, że tego chce. Sama świadomość ma tutaj już aspekt leczący. Później pozostaje praca ze sobą.

Jak nauczyć się kochać dojrzale?  

Po prostu zakochać się w sobie w najbardziej zdrowy sposób - to pierwszy i podstawowy krok, jaki należy wykonać. Bez tego być może czasami trudnego, ale także najpiękniejszego kroku – dalsza podróż skazana jest na niepowodzenie. Życzę Wszystkim wiele miłości w sobie - wszak to najpiękniejsze uczucie, jakiego możemy doświadczyć… To nadaje sens życiu.

___
Tekst dla: veronique.pl
Fot.: pixabay.com.pl


wtorek, 12 lutego 2019

[WYWIAD] Mam szczęście do ludzi

[WYWIAD] Mam szczęście do ludzi
W październiku rozmawiałam z Kamilem Stochem, ale rozmowę publikuję teraz 😊 



Sezon rozpoczęty, czyli spokojniejszy czas już za Panem…

Owszem, był czas na spokojny trening oraz czas dla rodziny. Chociaż w tym roku tego drugiego było niewiele. W dalszym ciągu chcę się rozwijać jako sportowiec dlatego mam świadomość, że muszę wiele poświęcić aby być na wysokim poziomie. Teraz zaczyna się karuzela wyjazdów i zawodów. W naszym kraju zainteresowanie skokami jest bardzo duże i to bardzo cieszy nas, zawodników. Lubimy, kiedy pod skocznie przychodzi dużo ludzi, którzy chcą nas oglądać i nam kibicować. Często, oczywiście zdarza się, że po skokach kibice proszą o zdjęcia i  autografy. Na ogół są to miłe sytuacje.

Podobno nawet do kościoła w Zakopanym przychodzą kibice, bo liczą na zdjęcie z Panem?

Czasami bywa tak, że kiedy wychodzę z kościoła to ktoś prosi o zdjęcie. Wtedy odmawiam. Jest to zarówno miejsce, jak i sytuacja, którą należałoby jednak uszanować. Ale to nie jest tak, że ludzie specjalnie przyjeżdżają do zakopiańskich kościołów żeby mnie spotkać. Są to sporadyczne sytuacje.

Czyta Pan komentarze na swój temat?

Jeżeli czytam jakieś komentarze to raczej robię to na swoim oficjalnym profilu. Tam piszą kibice, którzy śledzą moje poczynania i piszą słowa, które mnie budują. Czytam także listy, których przychodzi do mnie sporo. Niektóre są naprawdę wyjątkowe i bardzo mnie poruszają – takie zostawiam sobie na pamiątkę.

A które poruszają najbardziej? 

Takie, które czytając wiem, że zostały napisane od serca i ktoś szczerze się zastanowił co chce napisać.

Kto pisze najwięcej? 

Przedział wiekowy jest bardzo różny. Od pięciolatków, którzy piszą drukowanymi literami, poprzez licealistów, młodzież i ludzi starszych. Młodsi zwykle proszą o autografy, a starsi –  różnie.

Jak Pan lubi spędzać czas wolny? Jest czas na inny sport?

Czytam dużo książek. W czasie sezonu i między treningami staram się mieć przy sobie dobrą lekturę. Bardzo lubię oglądać siatkówkę, piłkę ręczną – oczywiście kibicuję naszej reprezentacji. I lubię też oglądać piłkę nożną, mam swój ulubiony klub angielski. Udało mi się oglądać kilkukrotnie ich mecz na stadionie.

To prawda, że „Kamil jest wszystkożerny” – jak mówił pański tata? 

(Śmiech). Trochę rzeczywiście tak jest. Wykonuję konkretny zawód, który wymaga podróży  – dlatego jadam w różnych miejscach, w których podawane są różne potrawy. Bywa czasem tak, że dostanę do jedzenia coś, co nie jest moją ulubioną potrawą, ale muszę ją zjeść, bo inaczej będę głodny (śmiech).

Tato pomaga w sportowym życiu syna?

Tato jest psychologiem klinicznym i nigdy nie był zawodowym sportowcem. A  w sporcie jest trochę inaczej. Poza tym każdy z nas jest inny – bywam w różnych, czasem bardzo stresujących sytuacjach, w których trzeba znaleźć swój system koncentracji i sposób na siebie.

Były chwile załamania, brak motywacji?

Bywały takie chwile, ale z motywacją nigdy nie miałem problemu. Owszem, bywały momenty,  kiedy coś nie szło, kiedy zastanawiałem się czy to wszystko ma sens... Czy ta praca, którą wykonuję – była tego warta? Po niedługim czasie wszystko wracało do normy. Wystarczyło dobre słowo od kogoś bliskiego, dobry skok i gorsze momenty mijały.

A skąd płynie największe wsparcie? 

Ostoją i skałą jest dla mnie żona. Jest najbliższą mi osobą. Rozumie mnie najlepiej. A to dla mnie – jako sportowca – jest ogromnie ważne, że kogoś takiego mam. Wsparcie mam również w rodzicach, w moich siostrach i kolegach z drużyny i trenerach. Zawsze powtarzałem, że mam bardzo duże szczęście w życiu, to się tyczy również do ludzi, których spotykam.

Wstaje Pan rano i myśli o kolejnych wyzwaniach?

Myślę o tym, co mam zrobić tego dnia. Mam marzenia sportowe i życiowe, ale mam też cele i obowiązki. Jeśli jest to dzień, w którym mam trening to myślę o tym, na co mam zwracać uwagę podczas treningu – na czym mam się skupić, nad czy pracować. A jak jestem w domu to mam swoje prywatne sprawy.

Ale w domu jest Pan dość rzadko...

Wyjeżdżam na kilka dni, wracam na kilka dni i jest to dość systematyczne. Nie ma takich wyjazdów, kiedy nie ma mnie w domu przez trzy miesiące. Najdłuższe wyjazdy trwają nie dłużej jak 10 – 11 dni. Dziś żyjemy też w innym świecie – jest Internet, telefon, więc kontakt jest jeszcze bliższy.

Jedno ze sportowych marzeń się spełniło niedawno, bo Sven Hannawald –- został symbolicznie pokonany?

Nie można mówić o pokonywaniu Svena. On był niesamowity w swoim czasie, kiedy odnosił sukcesy. Skoki narciarskie bardzo się zmieniły w ciągu ostatnich pięciu lat – są inni zawodnicy, inny sprzęt, inne skocznie. A co dopiero w ciągu dwudziestu lat? Ja osiągnąłem ten sam sukces co Sven Hannawald, tylko w innym czasie.

Kiedy Sven zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni – marzył Pan o tym, aby za kilka lat zrobić to samo?

Oczywiście, ale nie było to przekonanie, że muszę tak zrobić. Przez lata kariery nauczyłem się, że trzeba bardziej pracować, wierzyć w sukces, ale nie myśleć o tym cały czas. Najlepiej jest pracować i czekać cierpliwie. Cierpliwość to jest główna cnota, którą trzeba posiadać w sporcie – nie tylko w skokach.

Do tej pory miał Pan tylko jeden upadek, który wstrzymał karierę sportową? 

Przestałem liczyć upadki (śmiech). Prawie co roku mam jakiś upadek mniej lub bardziej groźny, z większymi bądź mniejszymi potłuczeniami, ale taki, który wyeliminował mnie na dłużej – był tylko jeden. I chociaż z pozoru wyglądał niegroźnie – w skutkach był fatalny.

Doświadczenia okazały się cenne?

Oczywiście, trzeba być zawsze skoncentrowanym, do samego końca. Z drugiej strony – bywa różnie. Nie na wszystko mamy wpływ – bo na przykład warunki atmosferyczne od nas nie zależą. Nie wszystko kończy się tak jak sobie zaplanowaliśmy.

Co zmieniły w Pana życiu złote medale olimpijskie?

Nigdy nie uważałem, że jestem od kogoś lepszy i zasługuję na więcej niż człowiek, który stoi obok mnie. Uważam, że każdy zasługuje na to, na co sam sobie zapracuje. To jest kwestia wiary – nie tylko wiary w Boga, ale wiary w to, co się chce osiągnąć. I sposób, w jaki chce się to osiągnąć. Czy ja się zmieniłem? Zmieniam się, jestem bardziej doświadczonym człowiekiem i zawodnikiem. Wydaje mi się, że jestem inny niż nawet rok temu.

Powszechnie wiadomo, że stara się Pan uczestniczyć we Mszy Świętej nawet w powszedni dzień. Dlaczego?

To nie jest do końca tak, że muszę codziennie chodzić do kościoła. Kiedy na przykład nie mogłem być w niedzielę na mszy świętej, to jeśli mam czas i okazję to wtedy staram się iść w tygodniu. Zostałem wychowany w wierze katolickiej, a im jestem starszy tym bardziej pojmuję to, co się dzieje wokół mnie. Staram się zagłębiać w zagadnienia związane z naszą wiarą. Jeśli mam okazję, to czytam Ewangelię na dany dzień. Wierzę w to, że wiele z tego, co dzieje się wokół mnie – pochodzi od Boga. Oczywiście nie należy tego rozumieć dosłownie, bo jeśli się potknę to nie znaczy to, że Bóg tak chciał (śmiech). Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś ciężko pracuje to będzie mu dane cieszyć się z owoców, a co za tym idzie – także z sukcesów swojej pracy.

Niedługo święta Bożego Narodzenia. Do jakich wspomnień lubi Pan wracać? 

Moje dzieciństwo było bardzo szczęśliwe, chociaż bardzo krótkie (śmiech). Szybko zacząłem wyjeżdżać na zgrupowania, treningi i zawody. Uważam, że miałem najpiękniejszy dom rodzinny – w każdym tego słowa znaczeniu. Każde święta Bożego Narodzenia były dla mnie błogosławieństwem, czasem odpoczynku, czasem spędzanym z najbliższymi. Był to radosny czas. I tak pozostało do dzisiaj.

Wierzy Pan w to, że dobro powraca? 

Nie tylko dobro, bo zło również. Wierzę w to. Jest to wartość, którą kieruję się w życiu.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy 
Fot. pixabay.com/pl/   

poniedziałek, 11 lutego 2019

Boks - sport, który pokochasz

Boks - sport, który pokochasz
Właściwie od początku kariery zawodowej czyli blisko czternaście lat jestem związana z boksem. Zaczęło się od wywiadów i konferencji prasowych z udziałem m.in. Tomka Adamka i braci Klitschko, poprzez skromny udział w roli managera ds kontaktu z mediami w Teamie Mariusza Wacha aż do momentu w którym jestem teraz - zamieniam szpileczki, które tak uwielbiam na buty sportowe, a sukieneczki - na sportowy strój.  Trzy raz w tygodniu zamiast torebki - zabieram torebę, w której mam m.in. rękawice bokserskie, bandaże i ochraniacz na szczękę... 


Nigdy wcześniej, chociaż uczestniczyłam w przygotowaniach kolegów do różnych walk i na różnym etapie ich sportowego życia rozmawialiśmy - nie miałam pojęcia ile "kosztuje" już sama rozgrzewka, a co dopiero trening... 

Po kilku miesiącach treningów już nie wyobrażam sobie takiego momentu, abym nie chodziła na salę, bo boks to piękny sport. Uczy pokory i charakteru, dyscypliny. I motywuje - uczy walki i niepoddawania się z byle powodu. 

To, co jest dla mnie bardzo ważne - odpowiednie podejście Trenera. Trenowanie boksu ma chyba właściwie same korzyści - ładnie rzeźbi sylwetkę, poprawia kondycję i kształtuje charakter. Jednak i w tej pięknej dyscyplinie zdarzają się kontuzje, którym można zapobiec dzięki odpowiedniemu przygotowaniu - podstawa to oczywiście bandaże bokserskie i ochraniacz zębów


Bandaże są w różnych kolorach i różnej długości - nawet do 5 metrów 😎 Jednak w boksie najpopularniejsze są te 4 metrowe. Chodzi o to, aby cala dłoń została w odpowiedni sposób zabezpieczona i przygotowania do mocnych uderzeń. Oczywiście dłuższe bandaże dłużej trzeba zakładać, ale mamy pewność, że dłonie i nadgarstki są dobrze zabezpieczone. Dobrze wybrać takie bandaże, które są połączeniem bawełny i materiałów syntetycznych. 

Moje ulubione bandaże to czerwone z Rywal - Sport. Mają 4,5 metra, ale wcale ich zawijanie nie wymaga niewiadomo jak długo czasu 😊 Poza tym, że są długie - mam pewność, że ręka w rękawicy będzie stabilna i nie zrobię sobie krzywdy. Czerwone bandaże bokserskie to znak rozpoznawczy pewnej siebie kobiety 😊 Do boju! 

Więcej bandaży tutaj 😎   

niedziela, 10 lutego 2019

Biustonosz idealny? Jak go wybrać?

Biustonosz idealny? Jak go wybrać?
Ile to razy kiedy jesteśmy w sklepie z bielizną - mimo, że tym razem nie planowałyśmy żadnych zakupów - wychodzimy z nowym cudeńkiem? 👙 Czasami nawet nie mierzymy już bielizny, tylko kupujemy, bo przecież znamy rozmiar, a ten model jest taki o jakim marzyłyśmy... 😊 



I chociaż na rynku jest tak ogromny wybór biustonoszy, ważne jest to, aby te, które zdecydujemy się jednak kupić - były dobrze dobrane. Zależy w jakich sklepach kupujemy bieliznę, ale chyba już w większości są brafitterki, które pomogą nam dobrać odpowiedni do naszej sylwetki biustonosz. Także kupowanie bielizny w Internecie nie jest trudne, bo w sklepach internetowych możemy liczyć na pomoc.

Wyróżnić możemy pięć typów kobiecej sylwetki: 

Klepsydra
Większy biust;
Wcięcie w talii;
Ksztaltne biodra

👙 W zasadzie wszystkie biustonosze na typie sylwetki Klepsydra będą wyglądać znakomicie. Od balkonetki, plunge po bandeau i gorsety.


🗽Kolumna
Słabo zarysowana talia;
Mały biust;
Wąskie biodra

👙 Najlepszym wyborem będą usztywniane biustonosze, ze specjalnym wypełnieniem żelowym, które podkreślają i powiększają piersi.


🍐Gruszka
Mniejszy biust;
Zgrabna talia;
Szersze biodra

👙 Odpowiedni dla tego typu sylwetki będzie krój biustonosza plunge, z usztywnianymi miseczkami.  Biustonosze z wypełnieniem żelowy - podniosą biust.

🍎 Jabłko
Duży biust;
"Oponka" na brzuchu

👙 Najlepszym wyborem będzie typ balkonowych albo krój full cup. Dodatkowo ładnie formuje biust.

🎉 Rożek
Duży biust;
Szerokie ramiona;
Wąskie biodra

👙 Idealnym modem biustonosz będzie 3/4 zakrywające piersi, ale również biustonosze typu full cup, które zakrywają piersi w całości. I oczywiście wszelkiego rodzaju koronki...

Określamy swój typ i wybieramy te rzeczy, które będą dla nas idealne 👙
Najważniejsze są jednak: obwód pod biustem i obwód biustu. Liczbę, którą otrzymamy - zaokrąglamy do najbliższej wielokrotnosci liczby 5. Czyli np. 75, 80, 85 itd. Mierzymy biust w taki sposób, aby nie ściskać piersi. Dość ciasno, ale na tyle aby móc swobodnie oddychać. Ważne jest również to, aby miara krawiecka była na tej samej wysokości przez biust i plecy.

Biustonosz po kilkukrtonym założeniu będzie się powoli zwężał. Na początku najlepiej zapinać go na najbardziej zewnętrzny rząd haftek. A w styuacji kiedy czujemy, że biustonosz podnosi się po plecach w górę - warto raz jeszcze zmierzyć obwód pod biustem, bo może być tak, że wybrałyśmy biustonosz nieco za duży 😊

Świetną altarnatywą dla biustonoszy są nakładki na piersi - niewidoczne, podnoszą biust. Nie sposób też nie wspomnieć o biustonoszach samonośnych, które szczególnie w ostatnim czasie cieszą się ogromną popularnością. Doskonale sprawdzają się pod sukienkami bez ramiączek 😊

Zainspiruj się, kliknij 💖

piątek, 8 lutego 2019

Sposoby na relaks

Sposoby na relaks
W zabieganym świecie, kiedy jedna sprawa goni drugą – warto znaleźć czas na relaks. Każda z nas ma swoje, sprawdzone sposoby, ale może warto wypróbować coś nowego?


Po pierwsze – krótka drzemka, ale nie dłuższa jak pół godziny. Krótki sen w ciągu dnia redukuje stres i dodaje energii do dalszej pracy. Nie raz z pewnością przekonałyśmy się również o sile pozytywnego myślenia. Oczyszczenie umysłu z negatywnych myśli, pożegnanie przeszłości i toksycznych relacji poprawi nastrój i przyczyni się do tego, że zaczniemy cieszyć się teraźniejszością. Pozytywne myślenie wydziela endorfiny – czyli tak jak w przypadku treningu. Innym ze sposobów na relaks jest uszczęśliwianie innych. Pomaganie to nie tylko radość dla tych, którym sprawiamy przyjemność, ale i dla siebie samych. Przez pomoc innym czujemy się lepsi. 

Bądź sama ze sobą! 

Pozytywnego nastawienia do życia dodadzą też kwiaty. Dobrze działają na napięcia, dlatego wazon świeżych kwiatów dobrze mieć w swoim zasięgu – zarówno w domu jak i w miejscu pracy. Od czasu do czasu trzeba pobyć samej ze sobą. Jest to nie tylko dobry sposób na relaks, ale także refleksja nad swoim życiem. Leż, czytaj i naciesz się własnym towarzystwem.

Na chwilkę odłącz się od świata...  

Jednym ze skutecznych sposobów na relaks jest czytanie książek. Nic tak nie odpręży po ciężkim dniu jak ciepła herbatka, kocyk i dobra książka. A może dobrym sposobem na relaks, który nie jest tak łatwy do wprowadzenia, jest również detoks informacyjny? Może dobrze jest chociaż na kilka godzin wyłączyć radio, telefon, telewizję? Na tyle, na ile pozwalają nam obowiązki – świetnym rozwiązaniem jest wyjazd poza miasto. Warto czasem zostawić wszystkie te sprawy, które nie wymagają natychmiastowej odpowiedzi i działań.   

Jeśli jednak nie mamy możliwości aby wyjechać na krótki odpoczynek, możemy zrelaksować się we własnej łazience – domowe SPA nie wymaga wiele przygotowań, a jest idealnym sposobem na odpoczynek po męczącym dniu. Wystarczy kilka świeczek, ulubiona muzyka... 

I na koniec – trening. Nic tak nie pomaga odreagować stresu jak dobry trening. Nawet jeśli jesteśmy już trochę zmęczone to i tak nie warto z niego rezygnować. Daje niesamowitą energię do działania.

A jakie są Wasze sposoby na relaks?

___
Źródło: o-you.pl
Fot. pixabay.com/pl/  

czwartek, 7 lutego 2019

Bądź Królową nocy!

Bądź Królową nocy!
Z pewnością nie każda z nas może sobie pozwolić na komfort jakim jest chodzenie w piżamie do późnych godzin popołudniowych. Pytanie oczywiście o to jaka to jest piżama i czy przypadkiem pierwszą myślą po przebudzeniu nie jest to, aby się ubrać 😉 ale ale... jeśli już zdarzają się takie dni - chcemy przecież nawet w piżamie wyglądać dostojnie i elegancko! 


Niezależnie od tego, czy decydujemy się na piżamkę czy koszulę nocną - chcemy wyglądać w niej pięknie, bo takie jesteśmy. Nie bójmy się być atrakcyjne tylko w ciągu dnia! Z produktami od Bohomoss to możliwe!

Śliczne i z przytulnego matrialu piżamki sprawiają, że czujemy się wyjątkowe. Oczywiście wraz ze zbliżającymi się walentynkami - numerem jeden jest ognista czerwień. Piżamka w tym kolorze to świetny prezent dla kobiety pewnej siebie.


Komplecikowi elegancji dodaje ściągacz w pasie. Top, na delikatnych ramiączkach jest pięknie zdobiony haftem. A spodenki... cóż - uwodzicielskie i kuszące. Z kokardką na środku, która jeszcze bardziej dodaje romantycznego nastroju...   

Komplecik jest przeuroczy i bardzo wygodny. Zakochasz się w nim od pierwszego założenia! 💖 I za każdym razem kiedy będziesz widziała się w lustrze - będziesz widziała piękno!

Która z nas nie lubi dostawać prezentów? Komplecik ładnej i eleganckiej bielizny to prezent, który spodoba się każdej kobiecie. A eleganckie piżamki to prezent, który zachwyci nawet najbardziej wymagającą!

I uwaga! 

Jeśli zdecydujesz się na kupienie piżamki - do 13 lutego na wszystkie modele dostaniesz rabat aż -20% !!! 💖 Czy to nie jest wspaniała wiadomość? 🎁

👑 Nie czekaj już dłużej! 👑 Znajdź swój ideał, Nocna Królowo i kliknij 👑

środa, 6 lutego 2019

Cudowne właściwości miodu

Cudowne właściwości miodu
Miód rewelacyjnie sprawdza się w leczeniu ropiejących ran, które powstały w wyniku oparzeń. Zdaniem naukowców, prawdziwy miód świetnie oczyszcza wątrobę i wykazuje właściwości detoksykacyjne. Wzmacnia organizm, leczy przeziębienia i łagodzi podrażnienia skóry – to chyba najbardziej nam znane właściwości miodu, a jest ich znacznie więcej. Dlaczego tak ważne jest, aby miód był w każdej kuchni, w każdej apteczce? 


Miód zawiera witaminy z grupy B (B1, B2, B6 i B12), C, A, biotynę, kwas pantotenowy, kwas foliowy oraz duże ilości potasu, fosforu, chloru, wapnia, magnezu i molibdenu. 

Właściwości wykrztuśne, przeciwgorączkowe, uspokajające i napotne posiada miód lipowy. Charakteryzuje się herbacianą barwą i nieco gorzkawym smakiem. Przy zaburzeniach pracy układu pokarmowego świetnie sprawdzi się słodki, o lekko kremowym odcieniu miód akacjowy. W leczeniu anemii natomiast sprawdzi się miód koniczynowy, o ciemniejszym kolorze i kwaśnym smaku. Działa również uspokajająco. Także miód wielokwiatowy polecany jest przy anemii i alergii. Jeśli mamy problemy z drogami oddechowymi – powinniśmy sięgnąć po miód rzepakowy, który doskonale jest przyswajany przez wątrobę. Charakteryzuje się słodkim smakiem. Miód wrzosowy sprawdzi się w przypadku leczenia kamicy nerkowej, dróg moczowych i zapalenia jelit. Wyróżnia go piękny, bursztynowy kolor oraz aromatyczny wrzosowy smak i zapach. W leczeniu miażdżycy i niedokrwistości poleca się miód malinowy o zapachu i posmaku malin. Działa również napotnie, antyseptycznie i przeciwgorączkowo. Podobnie miód gryczany – świetnie sprawdzi się w leczeniu schorzeń układu krążenia, osłabienia pamięci, miażdżycy i zaburzeniach na tle nerwowym.

___
Źródło: magazynfamilia.pl 
Fot. pixabay.com/pl/    

wtorek, 5 lutego 2019

Inspirujące walentynkowe stylizacje

Inspirujące walentynkowe stylizacje
Poznajcie stylistyczne propozycje Pani Emilii z Danacollection.com.pl 🌺


Pani Emilio, jaka według Pani jest idealna randkowa stylizacja?

Wszystko zależy od tego, gdzie wybieramy się na randkę. W przypadku, kiedy idziemy do restauracji powinnyśmy zdecydowanie wybrać strój bardziej wizytowy – sukienkę klasyczną i szpilki. Możemy również pozwolić sobie na mocniejszy makijaż. Oczywiście nie zapominamy o dodatkach. Święto zakochanych już tuż, tuż! W związku z tym przygotowałam walentynkową kolekcję eleganckich sukni.

Co jest podstawą randkowej stylizacji? 

Sukienka „mała czarna”, którą każda z nas ma. Można  dodać  mocne kolory oraz dodatki.

 Jaką górę dobrać do spódnicy ołówkowej?

Do spódnicy ołówkowej można bardziej zaszaleć z wyborem góry. Możemy wybierać wśród bluzek luźnych z aplikacjami, falbankami, dekoltem – wybór jest naprawdę duży. Pasuje również klasyka – prosta, piękna bluzka .

Co będzie odpowiednie dla pań z mniejszym biustem?

Sukienka lub bluzka z większym dekoltem, aby móc pokazać swoje wdzięki.

A idealna stylizacja dla kobiet, które mają szersze biodra?

Zdecydowanie sukienki lub spódnice w literkę A, które tuszują duże biodra. Luźne sukienki także doskonale się sprawdzą .

W co się ubrać jeśli walentynki spędzamy w domu?

W domu to można się ubrać dowolnie i nie zobowiązująco 😊 Załóżmy to, w czym czujemy się dobrze i wygodnie.

Zainspiruj się, kliknij! 🌺 





poniedziałek, 4 lutego 2019

[WYWIAD] Kochasz?

[WYWIAD] Kochasz?
Co znaczy kochać? Rozmowa z Ewą Guzowską – psycholog, psychoterapeuta, coach



Pani Ewo, kiedy pojawia się miłość – czujemy, że żyjemy... Jednak niezwykle ważna jest swoboda kochania. W czym się ona wyraża?  

Swoboda kochania przejawia się w tym, że nie ma potrzeby wszystkiego, ale to dosłownie wszystkiego robić razem. Każdy powinien mieć swoje zainteresowania, ponieważ jeśli ich nie będzie, możemy poczuć, że naginamy się pod kogoś, co z czasem może przerodzić się we frustrację. Oczywiście, może być tak, że obie strony związku robią więcej rzeczy razem, ponieważ łączy ich ta sama pasja, np. podróżowanie, jazda na rowerze czy  bieganie, ale to zupełnie inna sprawa.

Jakie podstawowe warunki należy spełnić, by zbudować prawdziwą i głęboką relacje? 

Przede wszystkim - jak  w każdej zdrowej relacji - jest zaufanie, bez którego nie wyobrażam sobie żadnej głębszej relacji. Możemy obiecywać wiele, możemy nawet w te obietnice przez chwilę wierzyć, natomiast jeśli nie będzie u podłoża zaufania, na dłuższą metę relacja nie wytrzyma różnych prób życiowych. Kolejną wg mnie istotą jest lojalność - bez niej też trudno zbudować coś trwałego, ponieważ, stanowi ona o zaangażowaniu w relację i pewnego rodzaju oddaniu. Nie możemy mówić o zdrowej relacji, kiedy nie ma w niej szczerości i uczciwości, bowiem tylko na prawdzie, można budować solidne fundamenty wszelakich relacji.

Miłość romantyczna może być prosta?

Pewnie nie ma jednej definicji miłości, a jeśli chodzi o romantyczne – zwykle proste nie były… A miłość sama w sobie może być prosta, jeśli właściwie ją pielęgnujemy, jest dla nas czymś bardzo istotnym i prostym. Wg mnie kiedy w miłości wzrastamy - możemy mówić o miłości. Czasami przychodzi taki czas, że bardziej nas rani niż wspiera, wówczas warto przyjrzeć się tym schematom.

Prawdziwa miłość to również dokonywanie wyborów. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy, przystojniejszy... Zawsze są inne opcje...  

Zawsze, kiedy porównujemy – będzie ktoś lepszy, ładniejszy, ale wówczas raczej nie mamy do czynienia z miłością. Miłość  jest ślepa, nie ocenia, nie porównuje, miłość jest – jeśli się zdarzyła.

Co to znaczy kochać? 

Kochać to przede wszystkim dbać o kogoś, dbać o to, by relacja była dla niego tym, czym jest dla nas. Kochać to znaczy tak wiele, że nikt nigdy nie zdefiniował tego i lepiej by nie definiował, ponieważ każdy ma swoją własną definicję miłości… I każda jest dobra.

Miłość można uchwycić w jakieś ramy?

Miłość charakteryzuje się pewnymi etapami, ale wg mnie sama w sobie jest nieuchwytna, tak jak wszystkie emocje - nie da się ich sklamrować czy zaszufladkować. Dla każdego będzie to trochę co innego.

A jednak są „związki”, które rozpadają się po pierwszym starciu... Gdzie najczęściej jest tego przyczyna? Zbyt płytkie budowanie na emocjach, bez zaufania, szczerości?  

Związki rozpadają się po pierwszym spięciu, bo istotą jest to co stanowi związek. Ludzie wchodzą w związki, ponieważ zwykle uciekają przed samotnym życiem, ale nie zawsze jest tak, że jeśli tak postanowimy, to udaje się to nam. Zwykle ktoś kocha bardziej, inny się nagina, a przecież to już co innego, niż miłość, która po prostu się zdarza. I zdarza się, że nie każdemu jest pisana w taki sposób, jak sobie wymarzył, natomiast stanowi najpiękniejsze i niepowtarzalne uczucie, którego z niczym nie da się przecież porównać.

Bez miłości do siebie – jesteśmy w stanie mówić o dojrzałej miłości do drugiego człowieka? 

Absolutnie, bez miłości do siebie, nie możemy kochać drugiego człowieka. I to jest chyba podstawowy głód miłości w dzisiejszych czasach, nie kochamy siebie, a chcemy być kochani… A co z tego wynika, jeśli druga osoba ma podobnie jak my? Wchodzimy w związki, tylko jakie one mogą być? Życzę wszystkim tej niezapomnianej miłości, tej jedynej, której nigdy się nie zapomina. 

sobota, 2 lutego 2019

Czym zajmują się zakonnicy?

Czym zajmują się zakonnicy?
W dniu 2 lutego w sposób szczególny myśli nasze kierujemy w stronę osób konsekrowanych - przyjaciół, znajomych, a może niekiedy znanych nam tylko z widzenia - uśmiechniętych zakonników. Dzisiejszy dzień to też możliwość wejścia jakby za klauzurę - aby poznać życie tych, którzy oddali je Chrystusowi.


👉 W całym domu jest milczenie... ale dopiero od 20.00

Dzięki życzliwości br. Jakuba z Zakonu Benedyktynów z Biskupowa, koło Nysy - mamy możliwość nie tylko poznać historię wspólnoty, która istnieje od 1987 roku, ale dowiedzieć się również jak wygląda formacja.

br Jakub: Zazwyczaj okres postulatu trwa pół roku, po czym rozpoczyna się nowicjat trwający 1,5 roku. Po tej próbie nowicjusz może składać pierwsze śluby. U nas składa się je na rok i odnawia przez trzy lata. W tym czasie zazwyczaj taki brat podejmuje studia lub jakąś szkołę. Następnie można już składać śluby wieczyste. Święcenia kapłańskie nie należą do istoty naszego powołania, dlatego nie istnieje u nas coś takiego jak specjalna droga formacyjna dla przyszłych kapłanów; zazwyczaj wszyscy kończą studia teologiczne, ale niekoniecznie przyjmują święcenia.  We wspólnocie jest jedenastu braci.

Ktoś pomyśli - w zakonie przecież trzeba wcześnie wstawać. Bracie, macie pobudkę o 4.00?

- Wstajemy na 6.00 na Godzinę Czytań i Jutrznię. Następnie każdy z nas przez pół godziny podejmuje lectio divina. O 7.30 jest śniadanie, po którym spotykamy się na czytaniu fragmentu Reguły św. Benedykta, a później rozchodzimy się do naszych codziennych prac.

Jakie zadania czekają na braci z Biskupowa?

- Zajmujemy się gospodarstwem - mamy pszczoły, owce, kury, gołębie, sad, ogród warzywny, las... Przyjmujemy gości, mamy małe wydawnictwo, a także każdy z nas przez tydzień jest w kuchni. Praca ręczna trwa do godz. 12.45, kiedy zbieramy się w kaplicy na modlitwę południową, a później jemy obiad, podczas którego jeden z nas czyta nam jakąś lekturę. Po obiedzie i chwili odpoczynku zaczyna się praca intelektualna, czytanie lektury, spotkania z gośćmi, spowiedzi i inne. O 17.30 mamy adorację, o 18.00 Eucharystię połączoną z Nieszporami, a po niej kolację. Następnie znów jest chwila odpoczynku, podczas którego zazwyczaj idziemy na krótki spacer. Dzień kończy się ostatnią modlitwą dnia o 20.00, po której już jest w całym domu milczenie aż do spotkania z Regułą dnia następnego.

Nie jest źle. Pobudka o 6.00, ostatnia wspólna modlitwa o 20.00. Dzień wypełniony obowiązkami, czyli czasu na nudę raczej nie ma. Jaka forma ewangelizacji jest najbliższa braciom?

- Najważniejsza forma naszej ewangelizacji to gościnność. Ci, którzy do nas przyjeżdżają, włączają się w nasz rytm dnia, czasem także w naszą pracę; zazwyczaj jeden z braci ma spotkania z przebywającą u nas grupą, jest także możliwość rozmowy lub spowiedzi u któregokolwiek z nas. Nie prowadzimy parafii, ale mamy wiele dobrych kontaktów z mieszkańcami wsi Biskupów; czasem także gdzieś wyjeżdżamy, aby poprowadzić rekolekcje parafialne lub zakonne.

👉 Dzielimy zwyczajność z innymi

Z Nysy przenosimy się do Warszawy, a dokładnie do Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów, o których opowiada nam O. Robert - duszpasterz młodzieżowo - powołaniowy.

o. Robert: Jesteśmy Misjonarzami. Właściwie nie ma takiego sposobu ewangelizacji, który by nie był możliwy w naszym Zgromadzeniu. Ojciec Klaret - nasz zalozyciel, całe swoje życie był w drodze, dlatego też widział potrzebę docierania do człowieka na różne sposoby. To tak naprawdę rzeczywistość bardzo dynamiczna. Jeśli żyjesz pośród innych i jesteś z nimi w drodze, widzisz też jak bardzo potrzebujesz różnych form docierania do człowieka. Głosimy Słowo Boże, które musimy sami przeżyć, aby później zaproponować je różnym ludziom. Stąd też nasze życie to nieustanne poszukiwanie nowych sposobów ewangelizacji.

Żyć we wspólnocie z sąsiadami...

- Nasze klasztory to najczęściej zwyczajne domy, które są położone obok naszych sąsiadów. Można śmiało powiedzieć, że dzielimy, czy lepiej - staramy się dzielić tę zwyczajność z innymi. Jesteśmy zakonnikami, którzy żyją we wspólnocie, więc ten właśnie element porządkuje nasze życie codzienne. Mając różne formy apostolatu żyjemy razem i spotykamy się w ciągu dnia kilka razy na modlitwie, czy posiłkach.

Jak ojcowie spędzają czas wolny? Czy w ogóle mają czas wolny?

- Na wspólnym życiu, rozmowach, modlitwach, projektach apostolskich, radościach i troskach, zwycięstwach i porażkach. Dla naszej misji życie wspólne jest bardzo ważne. Jesteśmy chrześcijanami i zakonnikami razem z innymi. Jesteśmy Klaretynami zebranymi nie tylko dla dobrej atmosfery, ale najpierw dla Boga, który nas zebrał w jakimś konkretnym celu.

Formacja - proces, który trwa...

- Nasza formacja to tak naprawdę proces, który trwa całe życie, jednak możemy wyodrębnić trzy etapy formacji początkowej: postulat, nowicjat, Klerykant - czas studiów filozoficzno - teologicznych, które trwają sześć lat - do święceń. Obecnie w Polsce mamy czterech postulantów, trzech nowicjuszy i sześciu kleryków. Do naszej Prowincji należą także inne kraje, z których pochodzą bracia na etapie formacji początkowej. Mamy kleryków, nowicjuszy i postulantów na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Kamerunie.

👉 Wśród bezdomnych, ubogich i niepełnosprawnych...

Z Warszawy ruszamy do Krakowa, gdzie br Franciszek - albertyn, opowie o swoim zgromadzeniu i codziennym życiu...

br Franciszek: Zwykły dzień albertyna to pięć godzin modlitwy - wspólnotowej i indywidualnej, osiem godzin pracy - posługa wśród bezdomnych, niepełnosprawnych, dwie  godziny odpoczynku - posiłki, czas wspólnej rekreacji. Od 21.00 zaczyna się milczenie, czas na odpoczynek, modlitwę... Bracia pracują na trzy zmiany. Ci, którzy mają drugą i trzecią zmianę mają bardziej zindywidualizowany program.

Jest czas na piłkę nożną!

- Najczęstsze formy wspólnotowej rekreacji w dni powszednie to: gry planszowe, karty, TV. Są też formy aktywne: spacer, biegi, piłka nożna. W dni świąteczne natomiast organizujemy wycieczki turystyczne.

Albertyńskie apostolstwo...

- Praca z ubogimi i bezdomnymi: prowadzenie Kuchni dla Ubogich, Przytulisk dla Bezdomnych, Mieszkań Chronionych, Domy pracy z Bezdomnymi - gospodarstwo rolne; praca z niepełnosprawnymi: Domy Pomocy Społecznej dla Niepełnosprawnych Intelektualnie. Bracia w tych placówkach pełnią różne posługi: prowadzący Dom, pielęgniarz, pracownik socjalny, opiekun. Jeden dom albertynów pełni rolę Pustelni - każdy z braci spędza w Pustelni co najmniej 8 dni w roku na co składa się pięć dni - wspólne rekolekcje i trzy dni - indywidualna modlitwa.

👉 W gotowości do pracy polonijnej...

Z Krakowa wybieramy się do Poznania. A wszystko po to, aby spotkać się z Ks. Marcinem, który opowie nam o Towarzystwie Chrystusowym dla Polonii Zagranicznej. Oddaję głos mojemu Rozmówcy:

ks. Marcin: Kim są chrystusowcy? Coś może na kształt jezuitów? Bardzo podobne nazwy, ale zupełnie inny charyzmat i misja. Naszemu założycielowi od samego początku przyświecała myśl, by nowe zgromadzenie zakonne oddać pod wodzę Chrystusa Króla. Nasz hymn chociażby rozpoczyna się słowami: My Chryste, hufiec Twój, my Twa przyboczna straż o bratnie dusze idziem w bój… Choć nie służymy w wojsku (śmiech), jesteśmy Bożymi żołnierzami, warunki emigracyjne nie rozpieszczają, czego wielu emigrantów ma świadomość. Naszym celem jest własne uświęcenie w intencji tych bratnich dusz, polskich dusz, o których mówił nasz Założyciel - kard. Hlond, że "giną na wychodźstwie". Czyli, jak wskazuje nasza nazwa, mamy służyć Polakom i polonii, tym, którzy wyjechali z powodów politycznych, gospodarczych, społecznych, ale też tych, którzy znaleźli się poza Polską w wyniku zmiany granic. Stąd większość z nas pracuje za granicą, na wszystkich kontynentach, niosąc Chrystusa i Polskę.

Ewangelizacja medialna...

- Wynika z naszej pobożności. Jak mówią Ustawy, czyli taka swoista zakonna konstytucja, mamy się cechować umiłowaniem i "szerzeniem znajomości Mszy Świętej", szczególnym kultem Bożego Serca, Niepokalanej Maryi i św. Józefa. Na tej kanwie wyrosła potrzeba, by zaangażować się w działalność wydawniczą. Zaczęto wydawać miesięcznik "Msza Święta", "Głos Seminarium Zagranicznego", poświęcony zagadnieniom emigracyjnym, czy "Cześć Świętych Polskich". Drukiem ukazało się wiele pozycji, które traktowały o polskiej emigracji. Dziś ta działalność jest kontynuowana przez wydawnictwo Hlondianum. Ewangelizacji za pomocą książki i prasy podjęło się również założone w 2001 roku Wydawnictwo Agape. Redaguje najbardziej znany w Polsce i na świecie dwumiesięcznik "Miłujcie się". Obecnie jest on wydawany w 18 językach, wysyłany do ok. 100 krajów i osiąga nakład 1,5 miliona egzemplarzy.

Czym, poza pracą medialną zajmują się jeszcze Chrystusowcy?

- Poza wykorzystaniem nowoczesnych technik, obecności na portalach społecznościowych, księża oraz klerycy udzielają się także duszpastersko w lokalnym Kościele - włączają się również w działalność charytatywną w ciągu roku, ale też w duszpastersko intensywnym czasie Adwentu oraz Wielkiego Postu, prowadząc m.in. spotkania dla dzieci i młodzieży w ramach rekolekcji. W ciągu roku odbywają praktyki na Pomorzu Zachodnim (gdzie jest najwięcej naszych placówek) oraz zagranicą. Kilku kapłanów sprawuje posługę kapelanów w żeńskich klasztorach Poznania i okolic. W Warszawie prowadzone jest także przez ks. Leszka Kryżę duszpasterstwo osób polskiego pochodzenia, które urodziły się i wychowały za wschodnią granicą, ale podjęły obecnie naukę bądź pracę w Polsce.

Konkretna pomoc

- Duszpasterstwo to nie tylko "serwis religijny". Wielu naszych rodaków znajdując się w rozmaitych kłopotach szuka pomocy nie tylko w placówkach dyplomatycznych, ale często zwraca się o nią do osoby, którą traktuje z pełnym zaufaniem, jakim jest polski ksiądz. Na ile to jest możliwe, jest to pomoc znalezienia konsulatu, pracy, mieszkania, pośredniczenia w tłumaczeniu, np. w szpitalach, urzędach. Chrystusowcy często wspierają  lub sami są inicjatorami wielu spotkań o charakterze kulturalno-patriotycznym. Działalność zgromadzenia realizowana jest także dzięki Instytutowi Duszpasterstwa Emigracyjnego. Jest to swoistego rodzaju centrum informacji nt. polonijnego duszpasterstwa sprawowanego na całym świecie - nie tylko przez chrystusowców.

Temat Polonii mimo wielkich fal wyjazdów, jakie miały miejsce przed laty, jest bardzo aktualny...

- Już parokrotnie wydawało się, że misja chrystusowców zaniknie. Kilkanaście lat temu rozważano chociażby zamknięcie wielu ośrodków na Wyspach Brytyjskich. Jednak otwarcie granic i stworzenie możliwości pracy w wielu krajach, w tym Wielkiej Brytanii, Irlandii i Niemczech nasiliło ruch emigracyjny. To pokazuje, że misja naszej wspólnoty zakonnej jest wciąż żywa i jak najbardziej aktualna. Posługa w innych krajach z kolei, ze względu na swoiste zjawiska socjologiczne, wymaga od nas ciągłego przemieszczania się wraz ze zmianą zamieszkania naszych rodaków. Potrzeby, jak widać wielkie. Ciągle napływają do naszego Przełożonego Generalnego prośby o księdza, który posługiwałby Polakom za granicą. Niestety nie jesteśmy w stanie personalnie sprostać wszystkim takim apelom. Stąd gorąco modlimy się o powołania do naszej wspólnoty zakonnej. W tym roku czynimy to przez wstawiennictwo świętych patronów Polski. I do tego zachęcamy na wszystkich naszych placówkach i tam, gdzie uda nam się dotrzeć, by nie zabrakło tych, którzy pójdą wszędzie tam, "gdzie biją polskie serca".

___
Źródło: deon.pl  
Fot. pixabay.com/pl/ 
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger