A kto znalazł Przyjaciela...

A kto znalazł Przyjaciela...

Przyjaciele nie muszą być cały czas w kontakcie i pytać jak się czują, co robią. Zwykle i tak znamy odpowiedź zanim ona nadejdzie. Przyjaźń to coś więcej, to także wspólne dzielenie się radościami i smutkami, to wzajemny szacunek także odmienności, doskonalenie się we wdzięczności i wybaczaniu, rozumieniu i słuchaniu... Jest jednak jeden bardzo ważny warunek, bo choćbyśmy mieli najlepszego przyjaciela na świecie – jeśli nie jesteśmy szczęśliwi sami ze sobą – z nikim szczęśliwi nie będziemy. Musimy posiadać zdolność lubienia samej siebie.




Kto inny jak przyjaciółka wysłucha naszych żalów? Komu możemy się wypłakać i opowiedzieć o rozstaniu? Kto nas pocieszy i doradzi? Kto inny jak tylko przyjaciółka odbierze telefon o czwartej nad ranem? W przyjaźni bardzo ważna jest możliwość wygadania się, wypłakania, opowiedzenia tego, co czujemy... I nie chodzi wcale o to, kto dał ostatnio droższy prezent, czy zapłacił za kawę, ale o najważniejsze, czyli obecność.

Przyjaźń to szczególna więź, dlatego kiedy zauważamy, że relacja zaczyna się psuć – warto natychmiast podjąć kroki, aby ją uzdrowić. Przyjaźń wymaga pracy, zaangażowania, wysiłku – od dwóch stron. Oczywistym jest, że pewne trudności czy kłopoty weryfikują jakość przyjaźni – na szczęście – bo przyjaciół wybieramy sobie sami, świadomie.

Każda i każdy z nas ma przynajmniej jednego przyjaciela. Znajomych możemy mieć wielu, zwłaszcza na portalach społecznościowych ich lista może sięgać kilku tysięcy – inną sprawą jest to, na ilu z nich rzeczywiście moglibyśmy liczyć...

Przyjaciół zwykle możemy policzyć na palcach jednej ręki. Mimo że czasami ostro się kłócimy z przyjacielem – potrafimy sobie szczerze przebaczyć i zrozumieć swoje racje i oceny. Prawdą jest również to, że ekstremalne sytuacje zbliżają do siebie ludzi. W przyjaźni nie chodzi przecież o to, aby mówić coś, co przyjaciel chce usłyszeć – chociaż to również, ale przede wszystkim o to, aby powiedzieć prawdę, mimo że czasem jest bolesna i trudna.


Siedem zasad prawdziwej przyjaźni:

👉 AKCEPTACJA – prawdziwa przyjaciółka akceptuje Ciebie taką jaką jesteś. Nie wymaga, abyś się zmieniła, zmieniła swój styl, sposób bycia, zachowanie. Przyjaciel nie zmienia, nie wskazuje na nasze wady, ale widzi dużo pozytywnych cech, których może same nie dostrzegamy. W obecności przyjaciela czujemy się świetnie.
👉 SZCZEROŚĆ – mimo że trudna, ale konieczna. Przyjaciel mówi jak jest, chce pomóc, abyśmy w przyszłości dokonywały lepszych i dobrych wyborów.
👉 NA DOBRE I NA ZŁE – przyjaciel będzie z nami nie tylko wtedy kiedy wszystko układa się dobrze, ale będzie zwłaszcza wtedy kiedy jesteśmy załamane, smutne, zranione przez kogoś. Przyjaciel nie jest zazdrosny o nasze szczęście i sukcesy, ale cieszy się razem z nami.
👉 PRZEBACZENIE – w prawdziwej przyjaźni przebaczanie sobie sprzeczek i nieporozumień jest oczywiste. Przyjaciel się nie obraża, choć ma prawo mieć focha.
👉 BEZ TAJEMNIC – chociaż wie o nas prawie wszystko – potrafi dochować tajemnicy. Przyjaciel skorzysta z dobrej rady, ale nigdy nie zrobi niczego wbrew nam.
👉 SAMOPOCZUCIE – potrafi nas podnieść na duchu kiedy jest nam źle, kiedy nie mamy już nowej energii do działania. To przyjaciel daje nam energię, daje – nie zabiera.
👉 SPOTKANIE W POŁOWIE DROGI – nie musi odzywać się pierwszy, i mimo że nie zawsze jest czas na kawę – przyjaciel zawsze jest obecny w naszym życiu.
[WYWIAD] Emocje. Potrafisz o nich mówić?

[WYWIAD] Emocje. Potrafisz o nich mówić?

Emocje... Tyle ich w sobie mamy, ale czy potrafimy tak naprawdę je zdefiniować i o nich powiedzieć? Czy potrafimy żyć z nimi w zgodzie, czy raczej z różnych względów je ukrywamy i trzymamy w sobie? Czy da się w ogóle żyć w zgodzie z emocjami?  - Mówić o swoich emocjach jest dobrze i zdrowo, ale należy robić to rozsądnie i w sposób bezpieczny, wtedy gdy naprawdę czujemy, że chcemy i możemy się podzielić i czujemy, że zostaniemy wysłuchani - radzi Filip Kołodziejczyk - psycholog, trener, psychoterapeuta



 Panie Filipie, jak zdefiniować emocje?

Nie istnieje jedna definicja emocji co do której wszyscy byliby zgodni.  Emocje powstają na skutek reakcji człowieka na otaczającą go rzeczywistość i swoje własne procesy: myślowe, fizjologiczne, behawioralne. Żyjąc człowiek stale ustosunkowuje się do świata, cieszy się, smuci, złości. To przeżywanie stosunku do rzeczywistości i samego siebie nazywamy emocją. Tak zwane  "Wschodnie" tradycje mówią, że emocje są przejawem naszej mądrości, pewną energią dającą nam możliwość pełnego przeżycia różnych sytuacji i odpowiedniej na nie reakcji. W emocji możemy wyróżnić trzy podstawowe komponenta: intensywność, znak (czy są dla nas przyjemne, czy nie przyjemne), treść.

Nie tylko przeżywamy emocje, ale także zapamiętujemy i odtwarzamy je. Kiedy tak się dzieje? Czy zawsze mamy na to wpływ?

Generalnie kiedy znajdziemy się w sytuacji podobnej do momentu w przeszłości, który wywołał u nas pewne reakcje emocjonalne (szczególnie jeśli były one silne), prawdopodobne jest, że mogą pojawić emocje zakodowane w przeszłości wraz z myślami im towarzyszącymi, może wpłynąć to na zmianę naszego postrzegania, np. możemy wtedy patrzeć na świat jak zlęknione dziecko (choć jesteśmy już dorośli i normalnie widzimy świat inaczej). Zazwyczaj nie mamy wpływu na to kiedy takie emocjonalne wspomnienia się pojawiają.

Z drugiej strony możemy mówić o emocjach negatywnych? Mimo, że zerwaliśmy już z przeszłością - przywołanie w pamięci konkretnego zdarzenia budzi jakieś emocje, niechęć do konkretnych osób, a może nawet i łzy…

Emocje same z siebie nie są ani pozytywne ani negatywne, mogą być trudne albo nie, przyjemne lub nie ale tak naprawdę wszystkie są ważne i nie ma złych emocji, każda jest nam potrzebna i może stanowić źródło mądrości i wglądu. Problematyczne może być tzw. zaleganie emocji - kiedy utrzymują się one bardzo długo po wygaśnięciu pierwotnego bodźca je wywołującego, lub kiedy nieustannie analizujemy wydarzenia z przeszłości (najczęściej po to aby zrozumieć/zmienić swój obecny stan lub zabezpieczyć się przed trudnościami w przyszłości), często wówczas po prostu "przeżuwamy" treści myślowe w kółko, powodując wyraźny i długotrwały spadek samopoczucia, bez widocznego rezultatu pozytywnego - nazywa się to ruminacją. Kolejną trudnością związaną z emocjami jest zbyt silne, nieadekwatne reagowanie emocjonalne na zaistniałą sytuację, powodowane najczęściej pewnymi zniekształceniami poznawczymi w procesach myślowych

To samo wydarzenie jednego może przecież śmieszyć, a u drugiego wywoływać złość czy starach…

Dzieje się tak ponieważ same wydarzenia są w swej naturze neutralne, to my interpretując je, nadając im znaczenie, sprawiamy, że nasze reakcje emocjonalne wyglądają tak a nie inaczej. Prosty przykład: neutralna sytuacja - utrata pracy, pierwsza interpretacja - zawaliłem, jestem do niczego, nic mi się nie udaje - reakcja emocjonalna: smutek, złość, druga interpretacja - nareszcie jestem wolny, mam czas na inne projekty - reakcja emocjonalna: poczucie ulgi, radość, ekscytacja.

Konkretne wydarzenie każde z nas przeżywa inaczej, jakby po swojemu. I to właśnie emocje niekiedy utrudniają nam normalną komunikację, zrozumienie?

Każdy z nas przeżywa dane wydarzenie inaczej właśnie ze względu na to, że inaczej je interpretuje, inne ma ono dla niego znaczenie, poza tym każdy z nas ma unikalny wzorzec reakcji emocjonalnych na poziomie fizjologicznym, jednemu bardziej reaguje układ oddechowy czy mięśnie, innej osobie układ trawienny.

Niedawno widziałam na fb obrazek, a pod nim napis: "żyjemy na facebooku, śpimy z telefonami, kochamy się na niby - rozstajemy na zawsze"… Czyli mimo zdarzenie z przeszłości, które jakiś ślad w nas zostawiło - uważamy, że najlepszym rozwiązaniem jest obrażanie się, a może nawet - apropo facebooka - usunięcie ze swoich znajomych? Jakby miało to "załatwić" sprawę…

Niestety albo "stety" naszych wspomnień nie możemy wyrzucić po prostu z głowy a zazwyczaj im bardziej próbujemy, tym bardziej dane wspomnienia wracają.

Mówić o swoich emocjach i odczuciach, czy zostawić to dla siebie?

Mówić o swoich emocjach jest dobrze i zdrowo ale należy robić to rozsądnie i w sposób bezpieczny, wtedy gdy naprawdę czujemy, że chcemy i możemy się podzielić i czujemy, że zostaniemy wysłuchani. Poza tym warto zachować umiar i wyczucie i nie zalewać naszych znajomych swoimi problemami, wtedy gdy oni sami nie maja na to przestrzeni.

Wydaje się, że chcemy mieć tylko pozytywne emocje. Dlaczego więc czasem powracamy do wydarzenia z negatywnymi emocjami?

Powracanie myślami do negatywnych wydarzeń jest procesem wykształconym ewolucyjnie, ma on pomagać nam zabezpieczyć się przed podobnymi trudnościami w przyszłości.

Rodzi się pytanie czy w ogóle warto wracać do wspomnień?

Nie mamy specjalnego wyboru, wspomnienia same przychodzą i odchodzą, mając jednak umiejętność decentracji od swojego myślenia, zdolność do zdystansowania się do niego, możemy nie popadać w ruminacyjne ciągi prowadzące do pogorszenia nastroju.
Pianka czy żel pod prysznic?

Pianka czy żel pod prysznic?

Dwa produkty: Żel pod prysznic i pianka pod prysznic. Dwa cudne zapachy, dzięki którym kąpiel jest jeszcze przyjemniejsza. Idealne rozwiązanie do domowego SPA, albo do relaksu po ciężkim dniu... 


Najpierw żel pod prysznic ALTERNA o cudownym, zmysłowym zapachu... Żel zawiera wartościowy ekstrakt z moreli BIO oraz olej z pestek moreli BIO, dzięki którym przynosi rozkosz podczas ozywiajacej kąpieli pod prysznicem. Dodatkowo, łagodne substancje myjące na bazie roślinnej umożliwiają oczyszczanie skóry - nie wysuszajac jej.

A teraz - pianka o jednym z moich ulubionych zapachów: róża i kokos. Pianka ISANA Rose Dream z olejem awokado posiada kremową, łagodną konsystencję, dzięki której oczyszcza skórę i daje poczucie w pełni zadbanej skóry. Ten cudny zapach działa relaksująco... A kąpiel przedłuża się z minuty na minutę 😊

Obydwa produkty dostępne w drogeriach Rossmann, w cenie ok 7 zł. 
David Haye. Spełnione marzenie

David Haye. Spełnione marzenie

Ogromną miałam przyjemność poznać Davida Haye - jednego z najbardziej znanych bokserów na świecie. David jest jednym z tych sportowców, których walki oglądałam w środku nocy. Niesamowiete emocje, dużo złej krwi i różnego rodzaju niespodzianki - to zwykle poza świetną walką miał do zaoferowania Haye 😁 



David przyleciał do Warszawy w dn. 31 października na zaproszenie Polskiej Fundacji Narodowej. Podczas wizyty w kraju odwiedził również Muzeum Powstania Warszawskiego i Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Odbył także trening z dziećmi i młodzieżą, a wieczorem był gościem w Hali Gwardii. To właśnie po panelu dyskusyjnym w końcu spełniam swoje marzenie i poznałam tego szalonego człowieka 😁

O Miłości...

O Miłości...

💖 Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę.





💖 Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali. 

💖 Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie.




💛 Miłość mi wszystko wyjaśniła, 
💛 Miłość wszystko rozwiązała - 
💛 dlatego uwielbiam tę Miłość, 
💛 gdziekolwiek by przebywała.



💙 Nie potrafi przebaczać innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.


💙Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje.


💙 Miłości bez Krzyża nie znajdziecie,
💙 a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie.
Słodki zapach olejków...

Słodki zapach olejków...

Przez miesiąc testowałam dwa produkty firmy RAVINA: łagodzące mleczko do twarzy i olejek ze słodkich migdałów. Ze względu na to, że czasami mam mocniejszy makijaż - kiedy na przykład udzielam wywiadów telewizyjnych - potrzebuję dobrego kosmetyku do demakijażu twarzy i oczu. Łagodzące mleczko do twarzy działa oczyszczająco i jest przeznaczone do codziennej pielęgnacji twarzy. Doskonale usuwa nawet mocny makijaż. Dla mnie jest idealne.   


Dzięki zawartości oleju migdałowego wpływa na jędrność i elastyczność skóry, ale również zmiękcza naskórek i chroni przed wpływem negatywnych czynników zewnętrznych. Połączenie składników nawilżających zapewnia skórze właściwą ochronę, dając jej uczucie świeżości i ukojenia. Łagodzące mleczko do twarzy jest bezpieczne dla skóry wrażliwej.

Drugi produkt, który jeszcze przed zastosowaniem urzekł mnie swoim zapachem to olejek ze słodkich migdałów, z którym się nie rozstaję. Przeznaczony jest do stosowania zarówno na ciało jak j na włosy. Na ciało - najlepiej po kąpieli, kiedy skóra jest wilgotna. Cudny zapach sprawia, że czujemy się bardziej zrelaksowane 😊 Poza tym olejek można stosować  również do nawilżania wyschnietych rąk. I jak napisałam wcześniej - na włosy. Najlepiej na 30 minut przed ich myciem. Olejek stosuję od miesiąca i nie jest jeszcze na wyczerpaniu. Jest bardzo wydajny, a nie jestem oszczędna w jego używaniu 😊


Szczególnie teraz kiedy na dworze jest coraz chłodniej - dobrze mieć przy sobie taki olejek, który nawilża dłonie. I przede wszystkim na słodki, cudny zapach...
Wizytownik - prezent idealny dla...

Wizytownik - prezent idealny dla...

Konferencja w Sejmie, konferencja w Pałacu Prezydenckim, gale bokserkie, otwarcie wystawy - z każdego wydarzenia przynosimy kilka wizytówek. A wizytownik to doskonałe rozwiązanie dla tych wszystkich, którzy często uczestniczą w różnych spotkaniach i gromadzą coraz to więcej wizytówek. Dzięki eleganckim i niepowtarzalnym modelom każda z nas zajdzie swój ulubiony wizytownik, który będzie również idealnym dopełnieniem stylizacji. Takie są właśnie akcesoria ze skóry - piękne i praktyczne, ale przede wszystkim starannie wykonane. 


Wizytownik to także doskonały prezent zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, ale czy czasami nie możemy odstąpić od reguły i podarować prezent bez okazji? 🎁 Wśród wielu modeli znajdziemy takie, które idealnie będą pasować do osób, których chcemy nimi obdarować. Wizytowniki nie muszą być nudne, ale poza nimi na uwagę zasługują także breloki, portfele czy etui na klucze. Prezenty nie tylko eleganckie, ale przede wszystkim praktyczne cieszą z pewnością najbardziej. Więcej inspiracji 👉 tutaj 👈


Dla mnie wizytownik to podstawa dobrego funkcjonowania w pracy, ponieważ nie ma tygodnia abym nie uczestniczyła w konferencji/spotkaniu, z którego przynoszę nowe wizytówki. Jesień i zima to również czas wyjazdów mniej lub bardziej służbowych, a jeśli jedziemy poza granice naszego kraju - saszetki typu nerki są idealnym rozwiązaniem. Nie musimy też narażać się na dodatkowe stresy wynikające z tego, czy na pewno mamy wszystkie dokumenty, paszport, dowód osobisty... Dzięki saszetce wszystko to, co najważniejsze - będziemy mieć przy sobie.


Nie byłam zwolenniczką kupowania w sklepach internetowych, ale w Bellugio zdjęcia są odpowiednie do produktów, które zamawiamy i kiedy przychodzi przesyłka - nie ma rozczarowania. Dodatkowo niezwykle ważny jest dla mnie kontakt ze strony firmy, który w tym przypadku oceniam na 5 z plusem. Bez wahania mogę powiedzieć, że ludzie z Bellugio mają pasję, służą poradą. Mają dobry gust 😊 

Smaczne i szybkie przekąski

Smaczne i szybkie przekąski

Przepisy na przekąski przydadzą się przez cały rok. Powinny być to dania proste i niewymagające dużo czasu na przygotowanie – lepiej ten czas spędzić ze znajomymi. Doskonale sprawdzają się małe dania, które można wziąć do ręki i od razu zjeść – najlepiej bez potrzeby używania talerzyka i sztućców. Nie powinny być to jednak dania skomplikowane, a jednocześnie takie, które będą się świetnie się prezentować na stole. 


Przekąski na imprezę stają się coraz bardziej popularne, mogą być też zdrowym uzupełnieniem diety i świetnym uzupełnieniem energii przed treningiem. Podczas seansu filmowego czy imprezy w domu dobrze sprawdzają się nie tylko chipsy, słone przekąski i słodycze. Może warto wykorzystać wartościowe składniki – warzywa, zioła, przyprawy - i przygotować coś ekstra, coś na jeden kęs? W dodatku przekąski są łatwe i szybkie w przygotowaniu, a do tego nie drogie. 

Organizujemy zupełnie niezaplanowany seans filmowy i nie wiemy co przygotować? Poznajcie nasze propozycje: 

🌱 Pomidorki koktajlowe z bazylią

Potrzebujemy garść pokrojonych na pół pomidorów, łączymy je w misce z 10–15 listkami świeżej bazylii i łyżką oliwy z oliwek. Całość delikatnie solimy, mieszamy. Do pomidorków możemy dodać też kulki mozzarelli. Gotowe.

🍊 Orzechy włoskie i orzechy ziemne

Spokojnie, możemy je jeść bez wyrzutów sumienia, pod warunkiem, że przygotujemy porcje ok. 20–30 gram. 

🍅 Pomidory z fetą

Pomidory siekamy, mieszamy z serem feta, dodajemy ulubione zioła, przyprawy. Na talerz układamy listki bazylii bądź szpinaku – wg uznania, następnie kładziemy pomidory. Całość skrapiamy oliwą z oliwek.

🍌 Banany w czekoladzie 

Już sama nazwa mówi za siebie... Musimy przygotować kilka kostek gorzkiej czekolady, którą stopimy w garnuszku. Banany kroimy na kawałeczki, wkładamy do czekolady. Można jeść. 

🍞 Mini kanapki 

Przede wszystkim łatwe w przygotowaniu. To, co potrzebujemy to twarożek i warzywa. Reszta zależy od nas – możemy tworzyć ładne, smaczne mini kanapki, na które na pewno większość się pokusi.

To tylko przykładowe propozycje na seans filmowy. Ciepłe albo zimne małe dania powinny być kolorowe i różnorodne. Można je jeść też na drugie śniadanie, podwieczorek. A Wy macie swoje ulubione przekąski, które przygotowujecie w mgnieniu oka? 
[WYWIAD] Szczęście to pieniądze?

[WYWIAD] Szczęście to pieniądze?

Pieniądze. Podobno szczęścia nie dają... czy aby na pewno? A może potrzebujemy pieniędzy po to, by udowodnić swoją wielkość? Na którym miejscu pozostają wartości? Czy w ogóle jest na nich miejsce? O pieniądzach i szczęściu mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach


Pani Ewo, pieniądze dają szczęście? Na to pytanie pewnie każda z nas odpowiedziałaby inaczej...

Czasami warto zadać sobie pytanie, co chciałabym „kupić” za posiadane pieniądze…. Bo jak w przysłowiu, same w sobie pieniądze szczęścia nie dają, ale z pewnością pozwalają realizować wiele z naszych marzeń, być może… Jeśli chodzi o marzenia, to uważam, że to świetnie. A co jeśli mamy pieniądze, nie mając marzeń? Tak naprawdę możemy przez chwilę cieszyć się jeszcze jednym dobrem, ale zwykle trwa krótką chwilę, po paru dniach już jak wszystko traci na świeżości… I później znowu pustka…

Tak, to właśnie pieniądze ułatwiają nam życie, sprawiają przyjemność, dzięki nim wyjeżdżamy na wycieczki... ale również i pieniądze mogą niszczyć człowieka...

Zdecydowanie tak. Zmieniają też perspektywę, dając złudzenie, że wszystko możemy mieć, ale to nieprawda. Pewnych uniwersalnych wartości nie kupimy za pieniądze, ani też tak naprawdę, nie będziemy wiedzieli, dlaczego inni z nami są, jeśli nie będziemy umieli czuć i patrzeć szerzej…

Mimo wszystko pieniądze nie mogą, nie powinny być najważniejsze. A czasami może to właśnie pieniądze zajmują miejsce drugiego człowieka?

Jeśli weźmiemy pod uwagę, zachodniego człowieka, do dziś są plemiona, gdzie pieniędzy nie ma, a ludzie żyją i funkcjonują.… Wydają się egzotyczni, tak samo jak my dla nich…. To chciwość współczesnego człowieka powoduje, że otaczając się bogactwem, jest coraz bardziej samotny i nieszczęśliwy.

Co się wtedy dzieje, kiedy przestaje się liczyć człowiek, a zaczyna – pieniądz?

Wydaje mi się, że wówczas traci ze swojego człowieczeństwa, traktuje ludzi przedmiotowo, a tym samym stawia siebie wyżej w hierarchii, często tylko z powodu pieniędzy.

Można mieć pieniądze, ale przez nie stracić skarby w postaci rodziny, przyjaciół...

Jak najbardziej pokazują to dzisiejsze statystyki rozwodowe i rozpady rodzin, w tym też z powodu majątków. Zwykle nikt potem nie jest szczęśliwy i nie jest w rodzinie.

Skąd ta chęć dążenia – przesadnego dążenia – za bogactwem?

Pewnie przyczyn jest wiele, m.in. może potrzeba poczucia bezpieczeństwa i pewnego rodzaju pycha… Być może utożsamiane jest ze szczęściem i szacunkiem, choć to już chyba coraz rzadziej…

Pieniądze nie powinny być celem naszego życia... Co wskazuje na to, że się nim stają?

Być może to, że konsumpcyjny styl życia narzuca nam coraz bardziej agresywny rynek. Lot na księżyc dziś - proszę bardzo, w zasięgu tych co mają pieniądze i mają takie marzenie…

Tego, co najważniejsze – nie kupimy...

Dokładnie. Nie kupimy miłości, zdrowia i drugiego życia...
Zalety olejowania włosów

Zalety olejowania włosów

Olejowanie włosów ma wiele zalet, wyróżnić należy m. in  to, że przede wszystkim jest to regeneracja włosów zniszczonych i wzmocnienie – suchych. Ponadto, włosy będą pełne blasku, sprężyste, odżywione, elastyczne i bardziej odporne na zniszczenia, z którymi spotykamy się najczęściej: promieniowanie UV, wysoka temperatura, sól morska.



Wobec tego, jaki olej wybrać, jeśli dopiero zaczynamy? 

Na początku odpowiedni będzie olej słonecznikowy czy oliwa z oliwek, bądź olej kokosowy, który z pewnością mamy w kuchni. Może być też olej z pestek dyni, rycynowy. W zależności od tego, który akurat mamy. Olej najlepiej jest przechowywać w lodówce – miejscu chłodnym i ciemnym. Oleje kupimy w różnych miejscach: apteki, drogerie, sklepy internetowe, markety.

Olejowanie włosów najlepiej wykonywać 1 – 3 godziny przed myciem, 1 – 2 razy w tygodniu. Najlepiej też przetestować  różne oleje, by wybrać ten najbardziej odpowiedni dla nas. Olej kokosowy to numer 1 wśród tych, które stosowane są do włosów – doskonale je odżywia i regeneruje zniszczone końcówki. Dla porównania - oliwa z oliwek zawiera silne właściwości nawilżające, świetnie nadaje się do włosów suchych.  Olejowanie włosów to jeden z najskuteczniejszych sposobów na regenerację. To naturalna odżywka. 

Jaka jest najlepsza metoda olejowania włosów?

Tak jak jest kwestią indywidualną wybór odpowiedniego dla nas oleju – tak samo w przypadku metody nakładania oleju. Możemy wcierać olej (1 płaska łyżeczka) od nasady włosa po sam koniec. Olej można pozostawić nawet na całą noc. Można go też nakładać na wilgotne włosy, albo przygotować płukankę. Do miski z wodą (0,5 l - 1l ciepłej wody) dodajemy 1 łyżkę oleju i opłukujemy mieszanką włosy. Zostawiamy na kilka godzin. Olejowanie włosów daje długotrwałe efekty, na które jednak trzeba poczekać.

Zanim zaczniemy...  

Zanim jednak przystąpimy do olejowania włosów, powinnyśmy wiedzieć, że bezwzględnie zawsze włosy muszą być czyste, zarówno przed jak i po – rozczesujemy włosy, a olej pozostawiamy na włosach minimum 15 minut. Do najczęstszych błędów należą: nakładanie oleju na brudne włosy, nakładanie zbyt dużej ilości oleju, oraz – nieodpowiedni jego dobór.

Jak zmyć olej?

Przede wszystkim zaczynamy od dokładnego spłukiwania ciepłą wodą. Myjemy włosy przy skórze głowy rozwodnionym szamponem, spłukujemy i nakładamy odżywkę. 

Chociaż w ostatnim czasie olejowanie włosów staje się coraz bardziej popularne i w widoczny sposób wpływa na poprawę wyglądu włosów, to jednak te z nas, które nigdy nie olejowały włosów – mogą się zastanowić nad takim sposobem dbania o włosy na co dzień, szczególnie kiedy są posiadaczkami kruchych i zniszczonych włosów. W zależności od potrzeb – olejować możemy całe włosy, same końcówki czy ograniczyć się tylko do skóry głowy. Nie można też nakładać oleju na nadmiernie przetłuszczone włosy – w konsekwencji może to doprowadzić do ich wypadania. Nadmiar sebum sprzyja wypadaniu włosów. W przypadku zniszczonych włosów szczególnie nie zaleca się ich suszyć gorącym strumieniem suszarki. Podobnie z używaniem prostownicy i lokówki. Właściwa pielęgnacja to sekret do długich i lśniących włosów.  
Balsam po depilacji

Balsam po depilacji

ISANA AFTER SHAVE BALSAM SENSITIV (125ml) - Balsam po depilacji o przyjemnym, delikatnym zapachu jest przeznaczony dla wszystkich rodzajów skóry. Przede wszystkim już po pierwszym zastosowaniu w widoczny sposób koi skórę po goleniu i pielęgnuje ją w delikatny sposób...


Szczególna formuła pielęgnacyjna z pantenolem, olejem migdałowym i aloesem działa nawilżająco, a wyciąg z nagietka działa na skórę kojąco. Zapewnia również poczucie gładkość skóry.

Balsam jest łatwy w rozprowadzeniu, nie pozostawia tłustej warstwy 😊 Produkt dostępny w drogeriach Rossmann. Cena ok 6zl.
Kto rządzi Twoim życiem?

Kto rządzi Twoim życiem?

Nie jest przecież prawdą, że inni ludzie mogą mieć nad nami kontrolę - może nam się wydawać, że jest to możliwe. Chociaż wyjątkiem może być sytuacja w której im na to pozwolimy. Musimy nauczyć się brać odpowiedzialność również za swoje emocje. Bardzo lubię sformułowanie: „To co wysyłasz – wraca do Ciebie”. Jeśli więc znamy swoją wartość, potrafimy – bądź uczymy się – brać odpowiedzialność za swoje emocje – w końcu będziemy mogli być wolnymi ludźmi.



Bądź tym, kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem, nie są ważni, a ci, którzy są ważni nie mają z tym problemu” (Fritz Perls). Dla większości z nas pewnie ten cytat brzmi znajomo. A jak jest w naszym życiu? Czy rzeczywiście jesteśmy sobą, czy zakładamy maski na potrzeby konkretnych spotkań, ważnych wydarzeń?

Ile razy – tylko w ciągu ostatniego miesiąca – chcieliśmy coś zrobić, ale obawialiśmy się reakcji innych ludzi? Może mieliśmy ochotę głośno się zaśmiać, ale od razu pojawiło się w nas samych pytanie: czy wypada tak się zachowywać? Jesteśmy niejako uzależnieni od opinii innych ludzi. Wystarczy, że przypominamy sobie o negatywnych uczuciach, które czuliśmy. Dlaczego je odczuwamy? Otóż dlatego, że zaczynamy w nie wierzyć, one w mniejszym czy większym stopniu „dotykają” nas.

Każda i każdy z nas chciałby być akceptowany, doceniany. Tak samo – wszyscy mamy zalety, których – mam nadzieję – jesteśmy świadomi. Zastanawiamy się co o nas pomyślą, kiedy dowiedzą się jakie decyzje podjęliśmy, na co się zdecydowaliśmy. A może już czas abyśmy sami odpowiedzieli na pytanie: co ja myślę o tej konkretnej decyzji, sytuacji? Czy ja tego naprawdę chcę? Jakie jest moje zdanie? 

Nie zapominajmy, że jest to jednak nasze życie. Czy chcemy je przeżywać że strachem przed tym, co pomyślą inni? Tutaj też jest ryzyko, ponieważ jeśli pozwolimy innym na to, aby mieli wpływ na nasze życie – wybory, decyzje – będziemy bardziej podatni na manipulacje, a doskonale wiemy czym ona jest.

Może warto się zastanowić jaki sens ma przejmowanie się opinią innych ludzi? Nie wolno nam rezygnować z naszych własnych marzeń i celów. Z pewnością każda i każdy z nas ma określone cele, a czy w codziennym życiu mamy czas na interesownie się innymi ludźmi? Ludzie i tak będą myśleć o nas co chcą. Czy naprawdę zależy nam na opinii tych, którzy nawet nas nie znają, a oceniają na podstawie wyglądu, zachowania czy „wiadomości” jakie przekazali im ludzie, którzy z jakiejś przyczyny źle o nas myślą? Chyba nie jest naszym zadaniem uświadomienie ich?   

Życie jest piękne, jest cudem. Przeżywajmy je w zgodzie z samymi sobą, w otoczeniu dobrych i uczciwych ludzi. Cieszmy się każdą chwilą, a ze złych – wyciągajmy wnioski. To nasze życie, więc żyjmy po swojemu, oczywiście w taki sposób, aby nikt przez nas nie płakał. 

Kokosowy raj w łazience

Kokosowy raj w łazience

Kokos - uwielbiam ten zapach... Uwielbiam olejki, kremy, balsamy, szampony... 😊 A całkiem niedawno odkryłam olejek do włosów, który zawiera olej kokosowy i awokado. Ma cudowny zapach ... I przede wszystkim ułatwia rozczesywanie włosów! 😊 Olejek jest bardzo wydajny, przez co starcza na długo mimo częstego stosowania.


Wystarczy dwie/trzy porcje olejku rozprowadzić w dłoniach i wmasować we włosy i ich końcówki.

Olejek intensywnie pielęgnuje przed myciem włosów, po myciu nadaje im połysk i elastyczność, ale również nadaje się do stosowania na suche włosy w celu wykończenia fryzury i jako środek do pielęgnacji końcówek włosów, zapobiegając ich rozdwajaniu się. 

Drugi kokosowy produkt to szampon do włosów. Szampon z wyciągiem z kwiatów bawełny i chabru blawatka wyjątkowo i delikatnie myje i pielęgnuje włosy i skórę głowy. Delikatny kompleks pielęgnacyjny oraz proteiny pszeniczne sprawiają, że włosy stają się zadbane i wzmocnione aż po same kokonce. Szampon można stosować do codziennego mycia włosów. 

Obydwa produkty są dostępne w drogeriach Rossmann 🌺 
[WYWIAD] Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko

[WYWIAD] Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko

Dziś, w ten szczególny dzień - kolejną rocznicę śmierci kapelana "Solidarności" publikuję wywiad z najbliższymi Błogosławionego Księdza: Mamą - Marainną oraz bratem Józefem z żoną... Wywiad przeprowadziłam sześć lat temu...    




Ta niezwykła rozmowa odbyła się w domu, w którym wychował się ksiądz Jerzy Popiełuszko. Dziś mieszka tam mama księdza, pani Marianna Popiełuszko, oraz jego młodszy brat Stanisław wraz z dziećmi. Starszy brat Józef jest częstym gościem w domu rodzinnym.

Jakim człowiekiem był ksiądz Jerzy?

Józef Popiełuszko: Pamiętam, że opowiadał, jak w stanie wojennym, w święta Bożego Narodzenia, jeździł samochodem na bramki, gdzie stało wojsko, żeby podzielić się opłatkiem z żołnierzami. To byli różni ludzie. Czasem, jak tylko przyjeżdżał, wyciągali broń. Gdy jednak widzieli opłatek, to zaczynali płakać. Dziękowali, że o nich pamięta. Brat prosił też, żeby z parafii wynosić herbatę dla tych z ZOMO, którzy stali przed bramą.

Alfreda Popiełuszko: On nie potępiał ludzi. Był tylko przeciwny systemowi komunistycznemu.

A czy zapamiętał Pan coś szczególnego z czasu, gdy ksiądz Jerzy był jeszcze dzieckiem? 

Józef Popiełuszko: W tamtych czasach dzieci chodziły paść krowy.
Pamiętam, że budowaliśmy ołtarzyk, a później były takie zabawy, że niby Mszę św. odprawia [uśmiech]. Mieliśmy sąsiada, który został księdzem. Brat lubił z nim rozmawiać. Zawsze przed szkołą szedł 5 kilometrów do kościoła parafialnego w Suchowoli, żeby służyć do Mszy Świętej. Pamiętam też, jak raz rozbiłem mu głowę. Stał za oborą, a ja pomyślałem, że jeśli rzucę kamyczkiem, to ucieknie. A on dostał w głowę. Później musieli mnie szukać, bo ze strachu się ukryłem.

Jaka była wówczas Wasza rodzina? Czy modliliście się wspólnie?

Józef Popiełuszko: Zawsze w maju było u nas nabożeństwo majowe, w czerwcu – czerwcowe. W lipcu odmawiana była Litania do Najświętszej Krwi Pana Jezusa, a w październiku Różaniec. Obowiązkowo w każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła. Nie było ważne, czy był duży mróz i śnieg, czy też upał. Zawsze musieliśmy być w kościele.

Marianna Popiełuszko: Wspólne modlitwy odmawiane były w środy, piątki i soboty. Na ścianie wisiał obraz, my klęczeliśmy i razem się modliliśmy.

Czy ksiądz Jerzy opowiadał coś o swoim pobycie w wojsku? Był w specjalnej jednostce dla kleryków o zaostrzonym rygorze...

Józef Popiełuszko: Jerzy opowiadał mi, że został ukarany za nieposłuszeństwo, bo nie chciał zdjąć z palca różańca-obrączki i medalika z piersi. Za karę musiał trzy godziny stać boso na betonowej posadzce, w pełnym umundurowaniu i z ciężkim plecakiem, a oficer polityczny mu ubliżał. To zostało bardzo dobrze pokazane w filmie Popiełuszko – Wolność jest w nas.

Jak wspominają Państwo przyjazdy księdza Jerzego do domu rodzinnego, gdy już pełnił posługę w Warszawie? Czy przyjeżdżał na dłużej? Czy był zawsze ubrany w sutannę?

Józef Popiełuszko: Przyjeżdżał zazwyczaj na krótko. Mama zawsze piekła dla niego chleb, aby mógł go wziąć ze sobą do Warszawy. Na prywatne wyjazdy nie zakładał sutanny, tylko koloratkę. Dziś powiedzielibyśmy, że jak przyjeżdżał do domu, to był ubrany „na luzie”.

Alfreda Popiełuszko: Pamiętam, jak w trakcie tych krótkich pobytów mama smażyła mu placki ziemniaczane. A gdy chciał naprawdę odpocząć, wyjeżdżał gdzieś w góry albo nad morze – najczęściej z młodzieżą lub pracownikami służby zdrowia. Ale już pod koniec życia zawsze jeździł w sutannie. Mówił, że jak zobaczą kapłana w sutannie, to będą mieli szacunek. Z Bydgoszczy, gdzie odprawił ostatnią Mszę Świętą w życiu, też wracał w sutannie… Wtedy został porwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, a następnie bestialsko zamordowany.

Pamiętacie Państwo swoje uczestnictwo w Mszach Świętych za Ojczyznę odprawianych przez księdza Jerzego?

Józef Popiełuszko: Tak. Przygotowując się do nich, Jerzy pytał robotników: „Rozumiecie, co ja mówię? Jeśli wy rozumiecie te kazania, to i uczeni zrozumieją”. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa strasznie go pilnowali. Po każdej Mszy Świętej chcieli go porwać. Dlatego Jerzego zawsze trzeba było przebierać, żeby mógł bezpiecznie wyjść nierozpoznany – w tym celu na przykład doklejano mu wąsy. 

Alfreda Popiełuszko: Kiedyś wyszedł z kościoła przebrany, z jakąś kobietą pod rękę. Musiał się w ten sposób ratować, bo czyhali na niego tajniacy. Nam też nakazywał, abyśmy po skończeniu Mszy Świętej jak najszybciej stamtąd uciekali. Msze Święte za Ojczyznę były niezwykłym przeżyciem, przyjeżdżali na nie ludzie z całej Polski, od morza po Tatry. Ksiądz Jerzy z nami rozmawiał tak normalnie, ale gdy głosił kazania, to miał zupełnie inny ton wypowiedzi.

Czy ksiądz Jerzy czymś się martwił?

Alfreda Popiełuszko: Martwił się o każdego. Problemy innych to były jego problemy. Wysłuchiwał wszystkich, a nawet płakał z nimi. U niego nigdy nie było spokoju. Ilekroć do niego zajechaliśmy, mówił: „Zostawcie mnie, bo chcę być trochę z rodziną. Nie zawsze mnie odwiedzają”.

Józef Popiełuszko: On miał dużą rodzinę. Gdy ktoś został aresztowany, to on musiał pomóc jego bliskim. Martwił się o innych bardziej niż o siebie. Pamiętam, jak mi mówił, że wrzucili mu cegłę z ładunkiem wybuchowym do mieszkania. Kilka razy robili na niego zamachy. Opowiadał mi kiedyś, że gdy wracał z Okopów, to na wiadukcie jakiś samochód tak ściął, że urwał lusterko w jego aucie.

Ksiądz Jerzy mówił coś o śmierci?

Józef Popiełuszko: Wspominał, że go śledzą. Mówił, że pomalowali mu samochód i poprzebijali koła.

Pamięta Pan swoje ostatnie spotkanie z bratem?

Józef Popiełuszko: Oczywiście, że pamiętam. To było przed moim wyjazdem do Niemiec, czyli w sierpniu 1984 roku. Pojechaliśmy do niego do Warszawy, a on nam powiedział: „Ja mogę zginąć, ale Wy będziecie mieć lepiej”. To „Wy” oznaczało Polskę i naród polski.

Co było później, już po zabójstwie?

Marianna Popiełuszko: Przypominało się, jaki był ksiądz Jerzy. To trzeba było przeżyć…

Józef Popiełuszko: Byłem wtedy w kościele Świętego Stanisława Kostki, w parafii księdza Jerzego. Na wieść o tym, że wyłowiono jego ciało, ludzie zaczęli płakać w głos. A kiedy jego zwłoki zostały już przewiezione do Białegostoku, to razem z rodzicami i rodzeństwem pojechaliśmy do księdza prymasa, żeby wystąpił z prośbą o zwrócenie ciała księdza Jerzego do Warszawy. Gdy rano zajechaliśmy po nie do Białegostoku, brama wjazdowa na teren kostnicy była zamknięta. Pracownicy tłumaczyli, że niby klucze gdzieś zginęły. Nie chcieli otworzyć, bo pod bramą było bardzo dużo ludzi, którzy przyszli, żeby oddać hołd księdzu Jerzemu. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Białegostoku, to ludzie ze zniczami stali na drodze. W parafii księdza Jerzego, w kościele św. Stanisława Kostki całą noc trwało czuwanie przy trumnie. Ludzie czekali w bardzo długich kolejkach. Wieczorem przywieźli ciało, a na drugi dzień był pogrzeb. Wzięły w nim udział setki tysięcy ludzi. Byli dosłownie wszędzie. Na drzewach, dachach, gdzie się tylko dało…

Alfreda Popiełuszko: W Warszawie ludzie czekali już na ciało księdza Jerzego. Mówili, że ksiądz Jerzy się nie spóźni. To było 2 listopada. Po śmierci to już dla nas był ksiądz Jerzy, a nie Jurek. Od listopada 1984 roku, każdego 19 dnia miesiąca, aż do beatyfikacji, mama zamawiała w parafii w Suchowoli Msze Święte w intencji księdza Jerzego. Teraz, po beatyfikacji, nadal je zamawia, ale już dziękczynne, za wyniesienie księdza Jerzego na ołtarze.

Gdzie Pani jako matka męczennika szukała pocieszenia?

Marianna Popiełuszko: A gdzie szukać pocieszenia, jak nie u Matki? Maryja jest, zawsze była i będzie Pocieszycielką.

Czy marzyła Pani kiedyś o tym, że ksiądz Jerzy będzie wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony? 

Marianna Popiełuszko: Najpierw trzeba było się modlić o to, żeby został księdzem. Po sąsiedzku mieszkał ksiądz. Do naszej parafii w Suchowoli zaliczały się kiedyś cztery miejscowości, więc było tam bardzo dużo księży. Marzyłam o tym, aby być matką kapłana. I później, jak to wszystko się stało, zgodziłam się z wolą Bożą. Maryja też cierpiała pod krzyżem. On był kapłanem z powołania. Przeżywam wielkie wzruszenie, bo kto we łzach sieje, w radości żąć będzie. Kiedy przyszła śmierć, to płakałam i siałam w smutku. Ale teraz, kiedy dożyłam tych chwil, przeżywam wielką radość.

Niedziela 6 czerwca 2010 roku. Beatyfikacja księdza Jerzego. Jaki to był dla Państwa dzień? 

Marianna Popiełuszko: Otrzymałam od Boga łaskę.

Józef Popiełuszko: To była wielka radość. Aż trudno opisać.

Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger