[WYWIAD] Do czego doprowadzić może ukrywanie emocji?

[WYWIAD] Do czego doprowadzić może ukrywanie emocji?

Zdaje się, że jest jedno podstawowe pytanie: Jaki jest sens ukrywać emocje? O skutkach i konsekwencjach ich ukrywania mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach


Pani Ewo, pokazywanie emocji to słabość?

Kontakt ze swoimi emocjami, podstawa wiedzy o samym sobie… Jeśli ten kontakt mamy, łatwiej nam w życiu podejmować decyzje, decydować o tym, co dla nas dobre…. Nasze emocje, to kierunkowskaz, który prowadzi nas przez życie. Zdarzają się też trudne emocje, których boimy się najbardziej tj. lęk, strach, złość, przed porażką, wstyd... Istotne jest, by przed nimi nie uciekać, tylko być w tych emocjach, odczuwać je, gdyż niosą ze sobą bardzo istotną informację dla nas samych. Kiedy odcinamy się, od tych trudnych emocji, tym samym blokujemy być może najistotniejsze dla nas dla nasze dalszego rozwoju. Nie umiejąc i nie przeżywając tych trudnych, nie mamy też dostępu także do tych pozytywnych jak radość, miłość, tym samym czyniąc nasze życie bez głębi, bez wyrazu…

Zwykle nie potrafimy okazywać emocji, ale sztukę ich ukrywania mamy dość opanowaną. Jest to jakieś rozwiązanie?

Jeśli je odczuwamy, mając z nimi kontakt, nasuwa się pytanie, co spowodowało, że nauczyliśmy się je ukrywać, blokować, aż w końcu nie odczuwać, aż dzień po dniu możemy zauważyć, że stajemy się „martwi”. Powszechnie wiemy, że występują miejsca, gdzie emocje nie są mile widziane, ale przecież są też sytuacje, że trudno sobie wyobrazić życie bez nich… np. narodziny dziecka, ceremonia ślubu, pierwsze słowo wypowiedziane przez nasze dziecko… Czy możemy wyobrazić sobie, że nie ma tam emocji? Czy coś poza nimi, może nadać wagę sytuacji, tej niepowtarzalnej chwili? Nasuwa się pytanie, co zaczyna dziać się w rodzinie, jeśli nie ma emocji, jeśli ich nie wyrażamy… Jakie możemy mieć wsparcie, po czym poznajemy, że jest dobrze, jak poradzimy sobie z tym, kiedy spotka nas życiowa trudność? Komu o tym powiemy, jeśli nie mamie, tacie, babci i jak ważne jest jak członkowie rodziny podejdą do tego, zwykle znaczenie ma jak oni mają kontakt ze swoimi emocjami, by zrozumieć dzieci, wnuków i innych bliskich. Nie możemy być empatyczni pododcinani od własnych emocji… A przecież w empatycznym środowisku, żyje się lżej, przyjemniej i bardziej przyjaźnie…

Kiedy ukrywanie emocji przestaje działać?

Zwykle przestaje działać, kiedy zaczynamy mieć problemy natury psychosomatycznej, kiedy boli nas całe ciało, a nie ma medycznych wskazań do leczenia…. Kiedy nie dajemy rady z życiem, bo staje się zbyt ciężkie, by cieszyć się nim, kiedy rozpadają się ważne dla nas relacje… Kiedy tracimy coś, co usilnie „budowaliśmy” by się nie rozpadło, jak domek z kart… Kiedy zaczynamy patrzeć na życie bardziej refleksyjnie, niż tylko na pojedyńczą jego chwile…

Co to oznacza? Jakie skutki za sobą niesie?

Oznacza to , że bezemocjonalny stan w którym znaleźliśmy się, nie jest tym miejscem o którym marzyliśmy, kiedy doświadczamy, że życie nie przystaje na żadnej płaszczyźnie od oczekiwanego, a często nasze zdrowie, daje coraz silniejsze sygnały by zająć się nim… Skutki mogą być róźne, niestety najczęściej nie takie jakich oczekiwaliśmy… Jak w przysłowiu: „dopóty dzban wodę nosi, dopóki ucho się nie urwie…”

Uczucia i emocje niejako nadają sens naszemu życiu, więc ich ukrywanie wydaje się być bezsensowne...

Ukrywanie jest bezsensowne, tylko może powód jest taki, że nikt nas tego nie nauczył, natomiast my i przede wszystkim my ponosimy tego skutki. A przecież marzeniem każdego człowieka jest wieść szczęśliwe życie, a kiedy okroimy go z emocji, jeśli dodamy wiele innych zamienników takie nie będzie…

Można powiedzieć, że ukrywanie emocji i uczuć odbiera czy nie pozwala cieszyć się życiem?

Uważam, że życie w kontakcie z emocjami, nadaje pewną niepowtarzalną głębię, której nic nie zastąpi…. Nie trudno sobie wyobrazić, że gdyby nie emocje, jaka mogłaby być sztuka, jaka muzyka, jaka książka czy film… Bo ten przecież cały świat jest głównie o emocjach… emocjach różnych...

Może zapominamy o tym, ale emocje nie znikają kiedy je odłożymy, a wręcz przeciwnie – przekształcają się w „cos” co ostatecznie może wyrządzić nam krzywdę?

Emocje są w nas cały czas, aż trudno sobie wyobrazić, że kiedy zajmujemy się traumami, nasze ciało ma zapisaną tę emocję, której wówczas doświadczyliśmy. Jeśli jej nie uwolnimy z czasem, ona uwolni się sama, tylko najczęściej z negatywnym wydźwiękiem w postaci choroby, bólu, czy innej zmiany...

Wszystkie wyparte emocje szukają jakiegoś wyjścia? 

Wszystkie emocje są ważne i wszystkie potrzebują by zająć się nimi, dając nam kierunkowskazy naszej życiowej drogi. Im mniejszy chaos w emocjach, tym droga jest bardziej prosta i klarowna, droga zwana życiem...

Dlaczego więc ukrywam emocje? Bo tak lepiej, wygodniej?

Często ukrywamy, bo nie było przyzwolenia np. na złość, jakby była to jakaś zła emocja, czasami też nie było przyzwolenia na radość… To bardzo smutne, gdy ż co wtedy pozostaje….płaskie słowa niepokryte żadną głębią…

W którym momencie należy zgłosić się do specjalisty?

Najlepiej zrobić to, kiedy tylko pojawi się problem, który zaczyna stanowić dla nas trudność, z ktorą trudno poradzić sobie samemu. Przede wszystkim wtedy, kiedy ciało wysyła nam sygnały, że już nie daje rady albo kiedy nasze relacje, zaczynają nas męczyć czy przytłaczać…


Zachęcam do odczuwania emocji, dzięki nim nigdy nie możemy się nudzić… Życzę Wszystkim jak najlepszego kontaktu z własnymi emocjami, gdyż nic lepiej jak one, nie pokaże nam właściwej drogi…

Więcej 👉 tutaj 👈
Alkohol vs Zdrowie

Alkohol vs Zdrowie

Działa szkodliwie na układ nerwowy, zostają zaburzone instynkty i popędy, występuje otępienie i senność, utrata przytomności, prymitywne zachowania, niekorzystny wpływ na układ krążenia, trwałe uszkodzenie mózgu, utrata apetytu i niedobór witamin, drażniące działanie na przełyk, prawdopodobna choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, marskość wątroby, osłabienie ogólne odporności, bakteryjne i wirusowe zapalenie płuc, niekorzystny wpływ na układ pokarmowy oraz zaburzenia psychiczne. Oto do czego może doprowadzić nadmierne picie alkoholu. A to tylko wybrane przykłady, które można mnożyć...


Do czego jest zdolny człowiek, który poza alkoholem świata nie widzi?
Przede wszystkim nie interesuje go rodzina – dla niego liczą się teraz wódka i kumple. Zaniedbuje swoje obowiązki rodzinne i domowe, bo ma „ważniejsze” sprawy. Człowiek, który ucieka w alkohol z czasem traci poczucie wstydu – jest mu już obojętne kto go widzi, gdzie i z kim. Opinia publiczna też niespecjalnie robi na nim wrażenie – przecież on sam jest najlepszy, najwięcej wie itd... Nie jest odpowiedzialny – chyba, że za zorganizowanie alkoholu. Jest nieuczciwy.

Oczywiście, że kieliszek nikomu nie zaszkodzi, a nawet ma dobry wpływ na sen, ale jeśli uciekamy w alkohol – w końcu nasze zdrowie zacznie szwankować. Ile to razy podczas różnych życzeń mówimy „zdrowie najważniejsze”? Alkohol niszczy znajomości, przyjaźnie, rodziny. Niszczy wszystko to, co było budowane latami. Alkoholik nie ma już takiego wsparcia jakie miał wcześniej. Może warto się zastanowić dlaczego piję? Co mi to daje? Czy rzeczywiście alkohol jest warty tego, by zrezygnować nawet z własnego dobrego zdrowia?

Według Polskiego Przemysłu Spirytusowego pod względem spożycia alkoholu Polska zajmuje 19 miejsce w Europie. Liderami spożycia są mieszkańcy Luksemburga, Czech i Łotwy. Powyżej unijnej średniej piją mieszkańcy krajów zachodnich: Francji, Austrii i Niemiec. Średnie spożycie alkoholu w Europie to 10,7 litra na mieszkańca.
Picie bez opamiętania powoduje nieodwracalne skutki zdrowotne. Twoje życie – Twoje wybory.

Kilka lat temu popularny był cytat, który pozwolę sobie przytoczyć: „Alkohol to wspaniały środek rozwiązujący. Rozwiązuje on: małżeństwa, rodziny, przyjaźnie, konta bankowe, komórki wątrobowe i mózgowe. Nie rozwiązuje on żadnych problemów”.

Dlaczego kupuję? Czy to już uzależnienie?

Dlaczego kupuję? Czy to już uzależnienie?

Wiele z nas zapewne obejrzało komedię Wyznania zakupoholiczki. Być może i Wy podczas niektórych scen po prostu zaczynałyście się śmiać, a być może było i tak, że w niektórych scenach po prostu jakbyśmy widziały siebie...


Komedia opowiadała historię młodej, atrakcyjnej dziennikarki, która uwielbiała kupować. Z pozoru sympatyczna, miła i chętna do pomocy, ale kiedy w grę wchodziły jej zakupy i oddanie rzeczy, których nie nosi innym – w ogóle nie było tematu.
Podobnie chyba jest i w naszym życiu. Wiele razy robimy porządki – wiosenne, letnie, jesienne... ile mamy rzeczy, o których istnieniu zapomniałyśmy?

Prawdopodobnie większości nas nie grozi zakupoholizm, bo jednak człowiek planuje zakupy, ale wiadomo – krzykliwe hasła reklamowe, promocje, wyprzedaże – robią swoje.

Według różnych badaczy problem kompulsywnych zakupów obejmuje 2-16%, 2-8%, a nawet 12-16% ogólnej populacji. Dotyczy on głównie kobiet (80-90% przypadków), chociaż nie można wykluczyć, że to one znacznie częściej się do tego przyznają, a zjawisko występuje w podobnym stopniu u obu płci. Status materialny nie ma tutaj istotnego znaczenia, a problemy bardzo często zaczynają się już ok. 20 roku życia –mówi dr n. med. Bohdan T. Woronowicz, specjalista psychiatra.

„Zakupoholizm (shopoholizm) można określić syndromem XXI wieku. To niepohamowana pokusa i potrzeba robienia zakupów, która sprowadza się do nabywania niepotrzebnych i wcześniej niezaplanowanych dóbr. Zakupoholizm stanowi formy rozładowania wewnętrznego napięcia, redukcji stresów, frustracji, problemów, smutków” – czytamy w definicji zakupoholizmu.

Dlaczego kupujemy?

Czynników jest kilka, przede wszystkim uciekamy w świat zakupów, w ten „lepszy”, kolorowy, atrakcyjniejszy świat szczególnie wtedy kiedy cierpimy na niskie poczucie własnej wartości, mamy problemy emocjonalne, materialistyczne podejście do życia, chęć oderwania się od rzeczywistości.

– „Kompulsywne zakupy, które są często reakcją na negatywne wydarzenia lub nieakceptowane stany emocjonalne, powodują spadek napięcia psychicznego oraz poprawę samopoczucia wkrótce po dokonaniu zakupu” – wyjaśnia dr n. med. Bohdan T. Woronowicz, specjalista psychiatra.

Zakupy sprawiają, że czujemy się lepiej, czujemy się atrakcyjne i wartościowe. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że kupimy nowy komplecik bielizny czy sukienkę w kwiaty, ale uczcie "szczęścia" spowodowanego zakupami przemija, a do nas wraca smutek, wyrzuty sumienia. Idealny świat fantazji trwa tylko chwilkę, ale problem pozostaje. W takim przypadku poleca się terapię i wizytę u specjalisty. Zakupoholizm jest pewnego rodzaju narkotykiem. Jest uzależnieniem, które można pokonać.

Wiemy dobrze, że są inne, skuteczne sposoby na poprawienie swojej samooceny. Wystarczy skorzystać z porady psychologa, specjalisty i zacząć zmieniać swoje życie. Zakupy dadzą szczęście chwilowe, a my musimy je w sobie odnaleźć, aby naprawdę być szczęśliwi.

Prezent dla Przyjaciółki...

Prezent dla Przyjaciółki...

Przyjaźń to więź szczególna. Mówi się, że jeśli przetrwa siedem lat – będzie trwać do końca. Inne przysłowie mówi, że przyjaciele to rodzina, która sobie wybieramy sami. Trudno się z tym nie zgodzić. Każda z nas ma jedną, tę szczególną przyjaciółkę, która jest jak siostra. To właśnie przyjaciółki czasem sprowadzają nas na ziemię, to one wiedzą co się u nas dzieje – zanim zdążymy opowiedzieć. To właśnie nasze przyjaciółki słuchają naszych żalów, dzielą nasze szczęścia i rozumieją nas jak nikt inny. Bratnie dusze...


Z pomysłem na prezent dla przyjaciółki zwykle nie mamy problemu, bo znamy się bardzo dobrze, znamy swoje gusta, upodobania muzyczne i książkowe, nie raz pewnie byłyśmy na wspólnych wakacjach, mamy te same hobby.

Przyjaciółka na pewno ucieszy się nowymi kolczykami, paletą do makijażu oczu, zestawem lakierów do paznokci. Trafionym prezentem będą też grawerowane szklanki do latte – pewnie nie raz wspólnie wypijecie w nich kawę. Coraz modniejsze stają się również prezenty spersonalizowane – wina, notesy.

Dobrym prezentem będzie również świeca zapachowa, notatnik, który świetnie sprawdzi się na studiach, w pracy. A może zestaw herbat w pięknym pudełeczku, z grawerem? Także wyjazdy – niespodzianki są zawsze świetnym pomysłem. Możesz też zorganizować większy wyjazd i zaprosić kilka przyjaciółek. Nie musicie wyjeżdżać za granicę, może to być wyjazd w góry, nad morze albo... weekendowy wyjazd do SPA, masaże, basen – weekend idealny. Świetnym pomysłem będzie zaproszenie na koncert ulubionego zespołu – a gdyby tak jeszcze udało się zrobić selfie z ulubionym artystą – przyjaciółka byłaby szczęśliwa.

A może książka z dedykacją ulubionego podróżnika, dziennikarza? Książki są zawsze dobrym pomysłem, o ile wiemy co nasza solenizantka lubi. I to, co każda z nas uwielbia – zakupy. Wybierzcie się razem na zakupy – bon do ulubionej drogerii czy salonu urody to cudowny prezent dla kobiety. 

I kwiaty... Która z nas nie lubi ich dostawać? Jednak, przy wyborze kwiatów na imieniny czy urodziny obowiązują pewne zasady – unikamy kupowania lilii i chryzantem – zwykle kojarzą się z uroczystościami pogrzebowymi, przez co – ofiarowane bliskiej nam osobie – mogą zostać źle odebrane... Świetnym pomysłem będzie kupienie tulipanów bądź róż, ale dobrym wyborem okażą się także frezje, goździki i gerbery.

Bez względu na to, co wybierzemy – przyjaciółki na pewno będą zadowolone z prezentów, bo przecież nie tyle liczy się aby coś mieć, ale aby być...

Pielgrzymka. Po co idę?

Pielgrzymka. Po co idę?

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w mieszkaniu słychać śpiewy pielgrzymek warszawskich, które w niedzielę i w poniedziałek wyruszyły w kierunku Jasnej Góry. Od kilku lat niestety już nie chodzę na pielgrzymki, ale sentyment został. Dzięki pracy mam ogromną przyjemność uczestniczyć w etapach różnych pielgrzymek. Byłam na wyjściu pielgrzymki Hipisów, a wieczorem wróciłam z pielgrzymki Niepełnosprawnych i Bezdomnych 😎


Dziś, publikuje artykuł, który w tamtym roku przygotowałam dla Magazynu Familia 😊

Za każdym razem kiedy pakujemy się na pieszą pielgrzymkę z pewnością mamy wiele intencji – nie tylko własnych, ale też tych, o które proszą nasi przyjaciele, znajomi. I chyba warto na początku zadać sobie pytanie – po co tam idę? Nie jest to spacer, ale pielgrzymka. Każdy kto był na pieszej pielgrzymce wie, że nie wygląda to tak, że boli nóżka i pojadę sobie karetką, a dzień będzie zaliczony. Nie o to chodzi, aby bez sensu przejść tych kilkanaście dni – czasem w upale, niekiedy w deszczu.

Po co tam idę? Po co wybieram pielgrzymkę szczecińską czy krakowską, czy jakąkolwiek inną? Ktoś powie – atmosfera, ludzie. Trudno się z tym nie zgodzić, bo to przecież na pielgrzymce poznajemy wspaniałych ludzi, poznajmy też prawdziwych siebie – bo jesteśmy zmęczeni, pada deszcz, bolą nogi – nie mamy sił by jeszcze udawać, że jesteśmy tacy mili i dobrzy. Pielgrzymka piesza to piękny czas, ponieważ ona odkrywa także nasze prawdziwe „ja”.

Ciągle mam przed oczyma tych ludzi, którzy przygotowują posiłki, wychodzą przed swoje domy z wodą i kanapkami. Przecież nikt im nie każe tego robić. To zawsze umacnia. Piękne jest też to, że ludzie przyjmują pielgrzymów – udostępniają swoje domy, mieszkania. Ufają... Przy kolacji czy śniadaniu modlą się wspólnie. Kilkanaście dni pielgrzymowania i serdeczności różnych ludzi – zamożnych i biednych, w bogatych domach i starych chatach. Rodzi się pytanie – po co też ci ludzie przyjmują pielgrzymów? Niesamowite jest to, że z każdego prawie domu, w którym pielgrzymi się zatrzymują – zabierają intencję do Matki Bożej...

Wspólna modlitwa, tańce, gry i zabawy to czas kiedy jeszcze bardziej się poznajemy. Kiedy stajemy się bardziej wspólnotą. Ktoś pomyśli – na pielgrzymce jest tak nudno... Nic bardziej mylnego! Na pielgrzymce ludzie naprawdę spędzają cudowny czas, niekiedy jeszcze bardziej stają się świadomi swojej wiary. Trudno to opowiedzieć słowami, po prostu trzeba się wybrać na pieszą pielgrzymkę, bo warto!

Niesamowite jest to, że żyjemy w czasach, kiedy możemy iść do Matki Bożej, na Jasną Górę. Że mamy tak łatwo żyć i wyznawać wiarę w Boga. Nikt z nas prawdopodobnie nie odda życia za Chrystusa w taki sposób jak dzieje się to chociażby w Syrii, ale mamy możliwość iść i głosić. Mamy wszystko to, co potrzebne, aby dzielić się naszą wiarą. Dlaczego tego nie mamy tego wykorzystać? 

Domowe lemoniady + przepisy

Domowe lemoniady + przepisy

Lato trwa, upały powracają – cóż więc pić w tak gorące dni? Oczywiście pyszne lemoniady, które są nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Z pewnością zaspokoją pragnienie podczas upału. Możemy kupić je w sklepie, restauracji, ale możemy także przygotować je samodzielnie w kuchni, wystarczy, że mamy świeże owoce, wodę i trochę cukru. Tradycyjnie przygotowaną lemoniadę – z soku świeżych cytryn i wody wymyślono już 1300 lat temu. Pierwsze zapiski o lemoniadach pochodzą z VII wieku. Najbardziej znana jest lemoniada cytrynowa. Można ją, jak i inne lemoniady - łatwo przygotować. 


Szklanka lemoniady na dobry początek dnia? Tak! Jest to świetny pomysł – ma takie same właściwości energetyzujące jak kawa, ale zawiera mniej kalorii. Poza tym jest bardziej orzeźwiająca. Zawiera ogromną dawkę składników odżywczych, które korzystnie wpływają na nasz organizm. Posiada silne właściwości oczyszczające i aktywujące metabolizm.

🍋🍋🍋 Lemoniada cytrynowa 🍋🍋🍋
Potrzebujemy: 1 kg cytryn, 2 litry wody, 12 łyżeczek cukru (albo miód), kostki lodu. Cytryny parzymy wrzątkiem i wyciskamy sok. Przecedzamy przez sitko, dolewamy wodę. Część wody mieszamy z cukrem (albo miodem), następnie wlewamy do wody z cytryną. Mieszamy. Podajemy z kostkami lodu i plasterkami cytryny.

🐣🐣🐣 Lemoniada z żółtkiem 🐣🐣🐣
Potrzebujemy: 1 żółtko jajka, 1 cytrynę, 1 limonkę, 2 łyżeczki cukru brązowego, 1 litr wody i 200 gram wody w kostkach. Wyciskamy sok z cytryny, dodajemy cukier, żółtko i wodę. Wszystko dokładnie mieszamy w shakerze, z kostkami lodu. Podajemy z plasterkami cytryny. 

🍓🍓🍓 Lemoniada malinowa 🍓🍓🍓
Potrzebujemy: 2 szklanki świeżych malin, 2/3 szklanki soku z cytryny, 1 szklankę cukru, 1/2 szklanki wody, 1/2 szklanki świeżych malin do dekoracji. Maliny zasypujemy ½ szklanki cukru i odstawiamy by puściły sok. Z reszty cukru przygotowujemy syrop, dodajemy ½ szklanki wody. Syrop odstawiamy do wystudzenia. Maliny miksujemy na puree, przecedzamy przez sitko, aby wydobyć jak najwięcej soku. W dzbanku łączymy syrop malinowy, syrop z cukru, sok z cytryny i wodę. Dokładnie mieszamy.

Picie lemoniady to wiele korzyści: nawilża organizm, zapobiega infekcjom dróg moczowych, zwalcza szkody wywołane działaniem wolnych rodników, jest bogatym źródłem witaminy C, przywraca prawidłowe pH organizmu, wspomaga układ odpornościowy, poprawia trawienie i pomaga zachować młodzieńczy wygląd.

Lemoniada to połączenie orzeźwiających właściwości i witamin, które pochodzą z cytrusów. W XIX wieku była stosowana jako lekarstwo. Jest wręcz idealna na chwilę, w których potrzebujemy orzeźwienia. Lemoniady są dość łatwe w przygotowaniu, wyjątkowo smaczne i nie wymagają zbyt dużo czasu. Poza tym są tanie – na przygotowanie lemoniady wydamy kilka złotych. Idealne na upalne, sierpniowe dni, które przed nami. A Wy, macie swoje ulubione lemoniady?

Zdrada. Czy możliwe jest po niej normalne życie?

Zdrada. Czy możliwe jest po niej normalne życie?

Zaufanie wchodzi po schodach, zjeżdża windą”... Zaufanie, które budujemy latami, możemy stracić bardzo szybko, jeśli dopuścimy się niedozwolonych „chwytów”... Czasem jeden drink za dużo, zbyt wielka fascynacja osobą trzecią i ...


- Brak zaufania zaczyna się od momentu kiedy zostało zburzone, czyli ktoś zdradził nas myślą, słowem, uczynkiem. Nie jest już takie samo i nigdy nie będzie – jeśli ktoś zadał nam ból. Każde rozczarowanie, zdrada, ból - zmienia naszą strukturę – mówi Ewa Guzowska, psycholog, psychoterapeuta, coach.

Zdrada powoduje uczucie ogromnego cierpienia, bólu, rozczarowania. Ból ten dotyka obydwie osoby, nie tylko tą, która zdradziła. Czasami życie po zdradzie wydaje się już niemożliwe, bo był to tak silny cios, że nie wyobrażamy sobie dalszego wspólnego życia, z człowiekiem, który był dla nas najbliższy. Dla jednych zdrada jest absolutnie końcem związku, inni traktują ją jako moment zwrotny, dzięki któremu rozumieją ile tak naprawdę dla siebie znaczą.

Gdzie tkwi przyczyna zdrady małżeńskiej? 

- Zachowania człowieka nie są przypadkowe. Zwykle z dużym prawdopodobieństwem da się przewidzieć reakcji innych ludzi, zwłaszcza osób dojrzałych i odpowiedzialnych. Zachowanie danej osoby wynika z jej dotychczasowego sposobu postępowania. Zwykle zdrada małżeńska nie jest czymś zaskakującym, lecz jest związana z całą historią jej życia. Zwykle też zaczyna się długo przed... zdradą! – wyjaśnia Ks. dr Marek Dziewiecki.

Zawsze bardzo ważny jest czynnik emocjonalny. Pojawia się ktoś trzeci, ktoś kto nas fascynuje. W końcu dochodzi do zbliżenia fizycznego...  Ludzie mają w życiu różne priorytety, wartości, zasady. Każda relacja jest inna. Jeśli przestajemy radzić sobie z problemami – droga może prowadzić do zdrady. Zdradą zwykle związana jest z kryzysem. Z drugiej strony kryzys jest okazja do zmiany na lepsze.

- Można powiedzieć, że zdradzamy już myślą. Jeśli zbyt często myślimy o trzeciej osobie, według mnie jest to początek końca... To pokazuje, że z jakiegoś powodu nie czujemy się dobrze w naszym związku. Coś zaczyna nas z niego zabierać... -  zwraca uwagę Ewa Guzowska.

Wcale nie musi dojść do zdrady fizycznej, aby zdrada była zdradą. Ból jest najpewniej podobny. Może też rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że zdradzamy także i wtedy kiedy decydujemy się na zbliżenie fizyczne jeszcze przed sakramentem małżeństwa, z osobą, z którą decydujemy się budować dalsze życie.

- Typowy przykład to zdrada w małżeństwie, w którym on i ona współżyli ze sobą przed ślubem. Już wtedy dopuścili się przecież zdrady samych siebie i przyszłego małżonka – nawet nie się później pobrali. Dali sobie bowiem prawo do współżycia z kimś, z kim nie wiązała ich przysięga małżeńska. Ponadto w takiej sytuacji kobiecie będzie trudno weryfikować dojrzałość mężczyzny, z którym już współżyje. Ona z kolei przestaje go fascynować – zaznacza Ks. dr Marek Dziewiecki.

Najczęstszymi przyczynami zdrad jest chęć przeżycia czegoś nowego, ekscytującego, ale zawsze. Czasopismo American Sociological Review opublikowało wyniki badań dotyczących zdrady. Okazuje się, że mężczyźni, którzy zarabiają mniej od swoich partnerek – częściej zdradzają. Kiedy jesteśmy uzależnieni finansowo – zaczynamy odczuwać dyskomfort. Jest to taki rodzaj nierówności, który częściej dotyka mężczyzn. Prawdopodobieństwo zdrady wynosi ok. 15 proc., niż w sytuacji odwrotnej -  jeśli partner zarabia więcej, prawdopodobieństwo zdrady to zaledwie 5 proc. Natomiast z badań CBOS wynika, że doświadczenie niewierności ma za sobą 42 proc. Polaków. Do zdrady albo romansu przyznaje się 52 proc. mężczyzn i 33 proc. kobiet. 

- Zdarza się, że zdrada może spowodować wzmocnienie związku i naprowadzić go na właściwy tor, jeśli obydwie osoby zdecydują się na pracę nad nim. Praca terapeutyczna może wówczas wskazać ważne obszary, które były słabymi punktami związku, które prędzej czy później doprowadziłyby parę do niezadowolenia – wyjaśnia Ewa Guzowska, psychologia, psychoterapeuta, coach. 
Na temat zdrady powstają coraz to nowsze filmy, książki, wywiady, ale zdecydowanie jednym z filmów, który warto obejrzeć jest „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. 

Sposoby na pielęgnowanie więzi rodzinnych

Sposoby na pielęgnowanie więzi rodzinnych

Każdy z nas wie jak ważne jest budowanie więzi rodzinnych i ich umacnianie. Każdy też wie jakie znaczenie na przyszłość ma nasze dzieciństwo. Czy warto dbać o relacje – wiemy, ale w jaki sposób je umacniać i pielęgnować? 



Po pierwsze – rozmowa – szczera, pełna emocji i uczuć, od których nigdy nie powinniśmy uciekać. Rozmowa, a nie tylko wymiana informacji. W rodzinie komunikacja powinna być budowana na zaufaniu, wsparciu, szczerości. Ileż mamy okazji do rozmowy! Rano - wspólne śniadanie, niech nie ogranicza się tylko do kilku zdań nt. tego, co musimy dziś zrobić.

Na tyle, na ile to możliwe – starajmy się jeść wspólnie posiłki. Kuchnia, a szczególnie duży stół – jednoczy, bo to przy nim jest miejsce dla każdego członka rodziny. Wspólne przygotowanie posiłków, wspólne sprzątanie, to wszystko ma na celu pielęgnowanie więzi rodzinnych. A wspólny posiłek to doskonała okazja do integracji rodziny.

Nie od dziś wiemy, że praca łączy. Wspólne sprzątanie domu, zmywanie naczyń, ale też wspólne zakupy – to wszystko, co możemy i chcemy robić razem, dla wspólnego dobra – ma wielkie znaczenie w trosce o właściwe relacje rodzinne.

Nie bez znaczenia jest sposób w jaki i gdzie odpoczywamy. Zwykle to sobotę i niedzielę możemy przeznaczać na wspólne spędzanie czasu. Warto, naprawdę warto chociaż przez weekend zrezygnować z telewizji i wybrać się wspólnie na spacer, wycieczkę, na basen czy na wspólny, rodzinny obiad do ulubionej restauracji. Wspólne spędzanie czasu, małe wakacje to dobry sposób aby pokazać kto jest dla nas ważny i z kim chcemy śledzić dnie wolne od pracy. Na ile to możliwe – nie uciekamy w wirtualny świat.

A kobiety – cóż, nic nie łączy tak jak wspólne zakupy czy dzień w salonie urody 😊 Mamusie i Babcie to najlepsze nasze krytyczki, a przynajmniej tak jest u mnie 💖 więc wybór odpowiedniej sukienki czy bluzki też nie należy do łatwych, ale za to ile jest przyjemności we wspólnych zakupach, tych internetowych również. A później wspólna kawa, obiad...

Każdy chciałby być doceniany, więc nie możemy zapominać o domowych uroczystościach. Imieniny, urodziny, rocznica ślubu czy Dzień Matki, Ojca, Babci, Dziadka, Dziecka -  warto wspólnie świętować. A przy tym jest doskonałą okazją aby wzajemnie obdarować się upominkami. Wspólnie możemy też świętować sukcesy sportowe!

Niech nigdy nie zabraknie nam czasu na miłość, tę pierwszą – naszych najbliższych.  
  

Modnie, bo patriotycznie?

Modnie, bo patriotycznie?

Każdy z nas ma choć jedną koszulkę czy bluzę z symbolem patriotycznym. Odzież patriotyczna nawiązuje przede wszystkim do walki Polaków o niepodległość. Młodzi ludzie często wybierają koszulki z Żołnierzami Wyklętymi, czy symbolami Polski walczącej. Wystarczy rozejrzeć się na około, aby zobaczyć, że ludzie rzeczywiście chodzą w odzieży z narodowymi symbolami. 



Od kilku lat ogromnym zainteresowaniem nie tylko młodzieży, ale ludzi w ogóle, cieszy się odzież patriotyczna. Młodzi ludzie, kobiety, mężczyźni a nawet dzieci znajdą coś odpowiedniego dla siebie. Wybór jest naprawdę duży i niełatwy.
Dlaczego wybieramy to, co patriotyczne?

Być może jednym z motywów takiego wyboru jest rodzaj oddawania czci polskim bohaterom. Innym elementem, który ma znaczenie przy wyborze takiej a nie innej koszulki jest z pewnością to, że interesujemy się historią naszego kraju i jesteśmy dumni z tego, kim jesteśmy. W taki sposób również pokazujemy przynależność do kraju. Co dzień spotykamy kogoś, kto ma na sobie odzież patriotyczną. Bardzo dobrze jest to widoczne choćby 1 sierpnia, szczególnie na ulicach wielki miast, kiedy to co krok spotykamy „Małego Powstańca”, reprezentanta „Armii Krajowej” czy „Żołnierza Wyklętego”.

Dumni!

Odzież patriotyczna zdobyła też uznanie polityków. I tak, Prezydent Andrzej Duda podczas wizyty w Chinach założył koszulkę polo firmy Red is Bad. Również Paweł Kukiz nosił T-shirt z symbolem Narodowych Sił Zbrojnych. Odzież patriotyczna to połączenie tradycyjnych treści i nowoczesnej formy.

[WYWIAD] Fonoholizm. Wszyscy jesteśmy uzaleznieni?

[WYWIAD] Fonoholizm. Wszyscy jesteśmy uzaleznieni?

Wszędzie, wszędzie ze smartfonem - na wycieczce, na basenie, na siłowni... Czy to normalne? Oddaję głos Ewie Guzowskiej -  psycholog, psychoterapeuta, coach 


Pani Ewo, ciężko sobie wyobrazić choćby dzień bez telefonu, ale są sytuacje, kiedy bez problemu możemy bez niego funkcjonować podczas np. wakacji, dłuższych wyjazdów. Kiedy telefon może się stać nałogiem?  

Rzeczywiście, pamiętam, jak sama ostro broniłam się przed telefonem komórkowym, kiedy pojawiały się na rynku. Uważam, że w ogóle go nie potrzebuję. Wówczas jakoś się udawało funkcjonować. Dziś to po prostu niemożliwe. Jesteśmy coraz bardziej zabiegani i nawet jeśli nie telefonujemy, możemy wysłać krótką wiadomość. Jeśli jesteśmy na wakacjach, urlopie, czy po prostu chcemy odpocząć, dobrze też odpocząć od telefonu. Może to być czasami trudne doświadczenie. Poprzez ciągłą dostępność, nie mamy możliwości pobyć samemu ze sobą, a niektórym wręcz może wydawać się, że zawsze muszą być dostępni…Być może nawet niektórzy nie potrafią wyobrazić sobie, że świat może funkcjonować niezależnie od tego, czy oni są poza zasięgiem… Warto też robić sobie taką przerwę, np. na wakacjach, jeśli ciągle odbieramy telefon, czy czytamy przychodzące wiadomości, ciągle jesteśmy rozproszeni. Jeśli już rzeczywiście musimy być na bieżąco, dobrze ustalić sobie taki czas – kiedy odpowiadamy na telefony czy SMS. Wypoczynek jest znacznie efektywniejszy, a taki polecam – chociaż w wakacje. 

Mamy świadomość, że zawsze możemy do kogoś zadzwonić, wysłać SMS. W tym sensie telefon  może dać nam poczucie bezpieczeństwa? 

Częściowo tak, ale czasami to jednak złudne poczucie bezpieczeństwa. Najważniejsze takie bezpieczeństwo budować w sobie, nie bazując na rzeczach zewnętrznych… Zawsze może paść bateria, albo ktoś może być na wakacjach, albo nie ma ochoty odebrać, co wówczas z naszym bezpieczeństwem?  Należy pamiętać, że wszystko na zewnątrz ulega ciągłej zmianie - ludzie zmieniają telefony, zmieniają się ludzie…  
Z drugiej strony – niemal „źródło” wywoływania dobrych, pozytywnych emocji. Wystarczy mail z dobrą wiadomością, SMS z uśmiechem – i już mamy lepszy nastrój. 

Może bardziej zaczynamy żyć w wirtualnym świecie?  

Zastanawia mnie to dość często kiedy jadę tramwajem, jak ludzie uzależnieni są od Facebooka, gier, innych komunikatorów. Nie potrafią najzwyczajniej popatrzeć przez okno… Tak, żyjemy coraz bardziej w wirtualnym świecie i to jest smutne. Jesteśmy ludźmi i naszą potrzebą jest osobisty kontakt w realu z drugim człowiekiem, wtedy jesteśmy w kontakcie - wymiana myśli może odbywać się na bieżąco, w tym samym czasie… Można dyskutować, wymieniać opinie, poglądy, opowiadać, rozkoszować się dialogiem…

Budzimy się z telefonem, nie potrafimy się z nim rozstać. Nawet w porze obiadu potrafimy na chwilkę przeprosić, aby opublikować jakiś post na portalu społecznościowym. Zamiast pomagać w kontakcie, telefon przyczynia się do zakłócenia życia rodzinnego i zawodowego...   

Jak najbardziej - często przeszkadza i to bardzo. Kiedy kilka lat temu byłam na wakacjach w Azji, zdumiał mnie fakt - na dworzec autobusowy przyszły młode osoby, prawdopodobnie para, usiedli przy stoliku, każde z nich włączyło laptop i zajęło się „czymś” swoim. Nie przypuszczam, by potrzebowali wzajemnego dialogu. Mam ten obraz przed oczami. Oczywiście laptop zastępuje dziś komórka – można odbierać pocztę, wysyłać emaile.  Dziś w Polsce to już zjawisko „normalne” co powoduje, że coraz mniej ze sobą rozmawiamy. A jeśli już, to naprawdę rzadko o rzeczach głębokich, ważnych. Istotne by opowiadać swoje historie, w przeciwnym razie, one opowiedzą nas w postaci symptomu…    

Nie tylko utrudnianie w kontaktach z rodziną, ale również problemy z wypowiadaniem się, izolowaniem od otoczenia... Może być to problem związany z niskim poczuciem własnej wartości? 

Być może, chociaż z pewnością wiele tematów się na to składa. Jednym z nich jest to, że nikt tak naprawdę nie uczy nas rozmawiać o emocjach. Zwykle traktowane są bardzo powierzchownie, tak jakby nie były istotne. Emocje nadają różne blaski naszemu życiu. By o nich opowiadać, przede wszystkim, należy je czuć, rozróżniać i nazywać. Bywa, że na tym etapie pojawia się trudność, więc jak można o nich opowiadać… 

Jakie są pierwsze symptomy problemu?  

Wydaje się, że stajemy się „niewolnikami” telefonów komórkowych, że nie potrafimy się bez nich obejść. Co będzie, kiedy zostanie przerwane „łączę”, czy potrafimy dać sobie radę?  Jeśli człowiek korzysta z udogodnień techniki, to oczywiście wspaniale, ale nie może sam być „niewolnikiem”, a trochę wpadamy  w sieć, którą sami sobie zarzuciliśmy…   

Co można zaliczyć do najczęstszych objawów uzależnienia od telefonu?  

To, że nie wychodzimy i nie rozstajemy się z telefonem na krok. Ktoś nie wyjdzie na spacer z psem, bo może przecież ktoś go potrzebować, albo czuje się bezpieczniej… To zaczyna być absurdalne…

W jaki sposób możemy zapanować nad uzależnieniem?  

Przede wszystkim istotą rzeczy jest uświadomienie sobie, że jesteśmy uzależnieni, a potem w sposób świadomy, to zmieniać, wracać do siebie, dawać sobie poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim dbać o swoje zdrowie psychiczne… Zyczę wszystkim przede wszystkim wolności  czasami warto zerwać się ze smyczy, nie pytając nikogo o zgodę 😎
Maseczka z winogron i ...?

Maseczka z winogron i ...?

Maseczka z winogron ma wiele zalet – jest skuteczna także w walce z drobnymi niedoskonałościami skóry, ponieważ ma działanie rozjaśniające. Winogrona zawierają także duże ilości aminokwasów, które mają wpływ na proces odbudowy komórek skóry.  Ponadto, winogrona regulują wydzielanie sebum. Plusem jest także to, że maseczka nadaje się do każdego rodzaju skóry. Jeśli będziemy stosowały maseczkę z winogron – w niedługim czasie na pewno zobaczymy efekt w postaci odmłodzonej skóry twarzy.



🍇🍇🍇 Maseczka z winogron i jabłka 🍎🍎🍎

Łatwa w przygotowaniu, ponieważ potrzebujemy tylko kilka winogron i kilka cząstek jabłka. Gnieciemy je na gładką masę, dokładnie mieszamy i rozcieramy maseczkę na skórze. Spłukujemy dokładnie, po 30 minutach. Jeśli maseczkę będziemy stosować regularnie – zauważamy poprawę - skóra będzie rozjaśniona.   

🍇🍇🍇 Maseczka z winogron i kiwi 🍏🍏🍏

Tak jak w przypadku maseczki z jabłkiem, tak i teraz – potrzebujemy kilka winogron i równą część kiwi. Gnieciemy je na gładką pastę. Możemy dodać troszkę jogurtu. Maseczkę nakładamy na czystą twarz, pozostawiamy na 20 minut. Spłukujemy ciepłą wodą. Efekt? Świeża i promienna skóra.

🍇🍇🍇 Maseczka z winogron i truskawek 🍓🍓🍓

Truskawki kroimy na mniejsze kawałeczki, dodajemy kilka winogron i gnieciemy na jednolitą papkę. Jeśli chcemy – możemy dodać troszkę miodu. Maseczkę pozostawiamy na twarzy na 20 minut, i tak jak w przypadku wcześniejszych – spłukujemy ciepłą wodą. Skóra będzie rozjaśniona i promienna.


Bikini? Jestem na tak! A Ty?

Bikini? Jestem na tak! A Ty?

Prawie w każdą podróż, w którą się wybieramy – możemy spakować ulubione bikini. Nie ma reguły czy jedziemy na weekend na Mazury, czy na spotkanie ze znajomymi czy przyjaciółmi do SPA. Ciągle podkreślam, że piękno jest w nas, dlatego nie bójmy się być prawdziwymi kobietami – z naszymi niedoskonałościami też jesteśmy piękne! Nie musimy zakładać sukni wieczorowych, by poczuć się bardziej kobiece!


Każda z nas ma swoje własne kryteria, którymi się kieruje przy wyborze bikini, w którym zaprezentuje się na plaży czy na basenie. Mimo ogromnego wyboru warto jednak trzymać się zasady, aby wybrać taki model, który będzie też odpowiedni do naszego wieku – by przypadkiem nie osiągnąć przeciwnego efektu do tego, który chciałyśmy osiągnąć. Odpowiednio dobrane bikini podkreśli naszą figurę i z pewnością doda pewności siebie. Stawiajmy na odważne modele, ale z umiarem 😊

Nie wstydzimy się założyć bikini nawet jeśli zimą nie ćwiczymy. Każdy, kto mnie zna wie, że żyję dzięki słodyczom 😊 a jednak chętnie wybieram bikini. To też oczywiście kwestia tego w czym się lepiej czujemy, ale warto pamiętać, że to nie kilogramy świadczą o naszej kobiecości i pięknie, chociaż bikini jest bardzo kobiece. Odważmy się na odważny krok w jego wyborze!

A na chłodniejsze wieczory, spacery brzegiem morza, czy spacery Krupówkami – nie zapomnijmy wziąć lekkiej, eleganckiej bluzki bądź dżinsowej kurtki). Na kurtki damskie i kurtki damskie zimowe przyjdzie jeszcze czas, ale nie rezygnujmy ze spacerów tylko dlatego, że na dworze robi się nieco chłodniej... Kurteczki dżinsowe, zwłaszcza eleganckie modele przypominają fasonem klasyczne marynarki. Dżinsowe kurtki damskie cieszą się wśród pań ogromną popularnością. I wcale nie muszą mieć niebieskiego koloru  Możemy śmiało wybierać między białymi, granatowymi i czarnymi modelami.

Dziadkowie vs Wnukowie? 💖

Dziadkowie vs Wnukowie? 💖

O relacji dziadków do wnuków, zadaniach, rolach i wyjątkowości więzi, ale też o starości i pustce po śmierci babci czy dziadka mówi Waldemar Dulęba – certyfikowany psychoterapeuta Międzynarodowego Towarzystwa Terapii Systemowej z Heidelbergu, współzałożyciel Pracowni Terapii i Rozwoju 



Panie Waldemarze, w styczniu wspólnie z babcią i dziadkiem świętowaliśmy ich święto. Nie ma wątpliwości, że relacje z dziadkami są szczególne, ale można je określić jako ważniejsze czy mniej ważne w porównaniu do relacji z rodzicami? 

Daleki byłbym od hierarchizacji, ponieważ każda z tych relacji opiera się na czymś innym, również na innym poziomie, chociażby pokoleniowym budowana jest ta więzi. Każda z tych relacji jest specyficzna. Relacja dziadków do wnuków jest z pewnością relacją wyjątkową, ale nie powiedziałbym, że jest to relacja mniej ważna od tej z rodzicami.

Co jest podstawą relacji babci i dziadka do wnuków? 

Specyfika tej więzi polega na kilku wymiarach. Na pewno ważną rzeczą jest pewien rodzaj wymagań – inne wymagania mają rodzice wobec dzieci, a inne - dziadkowie wobec wnuków. Dziadkowie skłonni są do tego, aby mieć więcej wyrozumiałości, ciepła, wsparcia, cierpliwości. Mają też więcej czasu i cierpliwości. Inny rodzaj, ale nie można powiedzieć, że dziadkowie nie mają żadnych wymagań wobec wnuków... Ich rola widoczna jest w relacji wnuki – dzieci, ponieważ zależnie od sytuacji, ale są trochę jak sędzia w ringu. Z większym wyczuciem i zrozumieniem oceniają całą relacje i to, co się dzieje... Dziadkowie są bardziej wyrozumiali, są skłonni do tego, aby usprawiedliwiać wnuki nie tylko przed rodzicami, ale i innymi członkami rodziny, przyjaciółmi. Oczekiwania dziadków od wnuków są zupełnie inne, ponieważ budowane są na innych doświadczeniach i oczekiwaniach . Dziadkowie bardziej „obsługują” tę część wrażliwą, ciepłą, rozumiejącą, czasami ochraniającą. Oczywiście chcą aby wnukowie mieli udane życie, odnosili sukcesy, ale nie mają aż takich oczekiwań jak rodzice względem dzieci. Na pewno też jest mniej konfliktów w relacji dziadkowie – wnukowie.

Konflikty, o których Pan wspomniał z pewnością pojawia się, kiedy wnukowie dorosną i nie będą już chcieli słuchać tego, co babcia i dziadek radzą... W konsekwencji – ranimy tę miłość...

Zranień ze strony dzieci czy młodych ludzi na pewno będzie mniej w stosunku do babci czy dziadka niż do rodziców. W relacji do rodziców zawsze będzie więcej buntu, oporu. Wynikać to może również z tego, że dziadkowie zazwyczaj nie są tak oceniający jak rodzice. Oni oczywiście mogą być rozczarowani, ale nie będą zezłoszczeni. W relacji między rodzicami a dziećmi jest jeszcze jeden ważny moment, kiedy dziecko chce autonomii – dziadkowie tę autonomię łatwiej akceptują. Wyjątkiem jest relacja, w której dziadkowie są bardzo ingerujący, zaborczy... Bardzo małe jest jednak prawdopodobieństwo, że ze strony dziadków samodzielność wnuków będzie utrudniana.

W jakich przypadkach jest sens pozbawiać dzieci kontaktu z dziadkami?

Jest to ciekawe pytanie, bo dlaczego rodzice mieliby ingerować w taki sposób, aby ograniczać czy wręcz uniemożliwić tę relacje? Pierwszym obszarem, który może mieć znaczenie jest to, że dziadkowie są identyfikowani jako zagrożenie - mają zły wpływ na dzieci poprzez to, jaki lansują styl życia, czy chcą aby było tak jak oni sobie życzą. Wtedy rzeczywiście może pojawić się taka chęć, aby odizolować dzieci od niechcianego wpływu dziadków. Innym obszarem kiedy rodzice, czy jedno z rodziców będzie uniemożliwiało czy próbowało uniemożliwić kontakt dzieci z dziadkami jest element pewnego rodzaju rozgrywki między rodzicami a dziadkami. Będzie to rodzaj nacisku, kary za coś – np. za nadmierną ingerencję.

Do czego to doprowadzi?

Można zrobić przykrość dziadkom poprzez to, że ograniczy się im albo uniemożliwi się kontakt z wnukami...

... ta przykrość nie dotknie także wnuków? 

To nie ulega wątpliwości, że tak się stanie, szczególnie w przypadku kiedy ich więź jest dobra. Jest to sytuacja, w której dziecko pozbawione jest „kogoś” ważnego, istotnego w ich dotychczasowym życiu. Nie chodzi tutaj tylko o aspekt miłości, czułości, rozpieszczania, bezwarunkowej akceptacji, ale też pozbawienie dziecka możliwości ciągłości w aspekcie przekazu pokoleniowego.

Takich „prywatnych historyków”?

Tak, ponieważ uniemożliwienie kontaktu dzieci z dziadkami to pozbawienie jakiegoś rodzinnego przekazu, który dziadkowie przekazują swoim wnukom. Brak kontynuacji poczucia przynależności do grupy rodzinnej.

Dlaczego jest to takie ważne? 

Przede wszystkim jest to aspekt budowania i łączenia tego, co dawne z tym, co aktualne. Poczucia jakiejś przynależności do konkretnej grupy, poczucia, że wiem skąd jestem, jaka jest moja historia, jaką tradycja. Częściej dziadkowie coś ujawniają, co jest tajemnicą rodzinna. Aspekt pochodzenia, budowania własnej tożsamości, przynależności bardzo jest ważny. Niekiedy opowieści rodzinne są rodzajem pewnej baśni czy legendy, którą się przyjemnie słucha. Widzenie siebie w szerszym kontekście niż indywidualnym jest istotne, ale chyba tylko w takich rodzinach, w których faktycznie ważny jest aspekt relacyjny i to wielopokoleniowy. 

Dużo jest możliwości, aby te relacje budować, umacniać. Jednym z takich przykładów może być gra planszowa – wspólna gra dziadków z wnukami...  

Przekaz dziadków wnukom jest unikatowy. To, czego się dowiemy czy możemy dowiedzieć od dziadków rzadko kiedy dowiemy się od rodziców – z różnych powodów... chociażby dlatego, że mają troszkę inną perspektywę. To dziadkowie są przekazicielami unikatowej wiedzy, która dotyczy bardzo osobistych, również i naszych spraw. Chociażby z tego powodu dziadkowie mogą być ciekawymi przekazicielami historii rodzinnej. Nikt nam tego nie przekaże w taki sposób jak zrobią to dziadkowie.

Wobec tego na czym polega ta szczególną więź między dziadkami i wnukami? 

Wnukowie pojawiają się w szczególnie ważnym momencie w życiu. Zwykle urodzenie wnuków zbiega się dziadkom z kończeniem jakiegoś etapu w ich życiu – np. aktywności zawodowej. Powstaje pytanie jak funkcjonować społecznie, jak się odnaleźć W Innych rolach... Pojawienie się wnuków otwiera nowy sens. Coś w nich ożywia, daje nadzieję. Pojawienie się wnuków to też wymiar biologiczny – mianowicie są gwarancją przedłużenia rodu. Być może jest i tak, że ta relacja daje dziadkom nadzieję, że to co się nie udało osiągnąć ich dzieciom - uda się osiągnąć wnukom. Chodzi o to, aby uniknąć błędów, które popełnili z własnymi dziećmi.

Jednocześnie – mimo dobrych chęci – może powstać konflikt... 

Z całą pewnością jest to zarzewie różnego rodzaju konfliktów. Dziadkowie być może mają takie poczucie, że ich doświadczenie rodzicielskie może jednak być przydatne przy wychowaniu ich wnuków.

Wspominaliśmy o ograniczeniu kontaktu dziadkowie – wnukowie, ale co w przypadku, kiedy umiera babcia a dziecko ma zaledwie kilka latek? Da się wypełnić pustkę po stracie tak wyjątkowej osoby?  

To, w jaki sposób przeżywana jest utrata dziadków zależy od tego jaki był kontakt i więź między nimi, ale też od tego, jaki jest w rodzinie stosunek do umierania i śmierci. Jeśli więź nie była silna to być może ta strata nie zostanie jakoś głęboko przeżyta, ale kiedy rola i udział dziadków w życiu rodziny jest znaczący – to strata babci czy dziadka będzie przeżywana boleśnie. Ważne jest to o czym wspomniałem - stosunek do śmierci, umierania, starości. I w jaki sposób przekazujemy to młodszemu pokoleniu. Jeśli babcia czy dziadek chorują – można porozmawiać z dzieckiem, i próbować przygotować dzieci do faktu śmierci i utraty.

Można zastąpić tę pustkę? 

Może nie trzeba zastępować... O wiele lepiej byłoby uznać tę stratę i z pomocą dorosłych – przeżyć ją. Uczyć się też budować inne relacje, które będą dobrymi relacjami. Nie sądzę, aby kojenie bólu po stracie w taki sposób: „nie martw się, masz jeszcze dziadka” było dobrym pomysłem. Bardzo ważne jest to, aby zmierzyć się z utratą i pamiętać kim był ktoś, kto zmarł, ale nie chodzi też o to, aby być ciągle w żałobie. Dużo zależy od tego w jakiej relacji byliśmy i jaki mamy stosunek do tego szczególnego rodzaju utraty jaką jest śmierć bliskich.

Jakie jest zadanie rodziców?  

Pomagać dzieciom w przejściu momentu utraty i później. Żałoba to proces czasami długotrwały i nie łatwy, gdyż nie tylko wnuczka czy wnuk utraciło bliską osobę, ale też ta utrata dotyczy rodziców. 

Wróćmy do relacji dziadkowie – wnukowie. W jaki sposób pielęgnować relację? 

Bardzo ważnym aspektem jest przekaz pokoleniowy. Jest to ważny element łączący, ale chyba niewystarczający, by pielęgnować relacje. Zarówno od dziadków jak i od wnuków musi być zaciekawienie, nie tylko sobą i własną historią. Dziadkowie powinni interesować się tym, co wnukowie robią, ale nie powinno być to zaciekawienie, które przeradza się w kontrolę. 

Możemy mówić o podstawowych zadaniach babci i dziadka?

Jest to bardzo ciekawy obszar, ponieważ te zadania wynikają z tego, czego sami dziadkowie oczekują od wnuków i czy dziadkowie są w dostateczny sposób uważni na potrzeby wnuków. Rola, funkcja, miejsce jakie dziadkowie pełnią w rodzinie ewoluuje i jest – a przynajmniej dobrze by było, dostosowane do zmian jakie mają miejsce w obrębie nas. Czego innego oczekiwano od babci czy dziadka kilkanaście lat temu – czego innego oczekuje się dziś. Inaczej te rolę pełnią dziadkowie w mniejszych miastach, inaczej – w dużych, a że pewne jeszcze inaczej na wsiach. Dziadkowie zmienili swój styl życia na bardziej autonomiczny. Już nie tylko będą się „karmić” szczęściem wnuków, ale też będą mieli swoje sprawy, więcej czasu gotowi są poświęcić własnemu rozwojowi. W jakimś sensie stają się partnerami w życiu społecznym.

Chyba zwłaszcza babcie stają się kobietami nowoczesnymi, które wybierają np. Smartfony...

Z perspektywy dziadków ta nowoczesność wnuków, o której pani wspomniała – jest przyjmowana z większą życzliwością niż nowoczesność rodziców. Jeśli dziadkowie są nowocześni to jest to pewien rodzaj dumy i zadowolenia, podziwu. W przypadku rodziców jest już inaczej – czyli więcej krytycyzmu. Może to się wiązać z pewnego rodzaju rywalizacyjnością, bo próbują udawać młodego... Babcia i dziadek znajdują większe uznanie wnuków. Dziadkowie też są bardziej wyrozumiali i tolerancyjni i wnukowie również wobec swoich dziadków potrafią być nie tak surowo w ocenach jak wobec rodziców.

W świecie, w którym ciągle gdzieś gonimy – ciężko nam czasem znaleźć czas aby odwiedzić dziadków nawet w te szczególne dni – Dzień Babci i Dzień Dziadka. Czy to nie jest tak, że prezentami chcemy zrekompensować brak naszej obecności?  

Sądzę, że to w jaki sposób będziemy obchodzić uroczystości czy święta jest sprawą drugorzędną, ponieważ najważniejsza jest pamięć i sposób w jaki tę ważność wyrazimy. Dzień Babci i Dziadka jest szczególnym dniem, czego dowodem jest jego uznanie i ustanowienie 21 i 22 stycznia.

Jaka wobec tego jest rola dziadków w życiu wnuków? 

Rola dziadków w życiu wnuków jest różnoraka. Można dodać do tego stałość, ponieważ kiedy żyją dziadkowie – stwarzają poczucie bezpieczeństwa i niezmienności. I chcielibyśmy żeby tak było zawsze, byśmy nie tracili niczego z tych zasobów, które mamy. A tu, jednym z pierwszych doświadczeń utraty w życiu wnuków jest śmierć dziadków jako najbliższych osób. To zaczyna również konfrontować młodych ludzi z tym, że w życiu nie ma nic trwałego. Trzeba się mierzyć z utratą, śmiercią i kruchością życia. Jest to bardzo ważny aspekt. Chcielibyśmy by dziadkowie byli filarem tego trwania. Są tymi, którzy budują szerszą perspektywę historyczną rodziny – wiemy skąd pochodzimy. To oni – dziadkowie – są nauczycielami wrażliwości, ciepła, miłości, akceptacji.

A jaka jest rola wnuków w życiu dziadków?  

Wnukowie wnoszą w życie dziadków nadzieję, że coś będzie kontynuowane. Jest to rodzaj nowej nadziei, nowej perspektywy. Jak najbardziej mają też funkcję motywującą, poprzez zaciekawienie tym, co nowe... Jeśli ta więź, ta relacja będzie znacząca – i jest pielęgnowana, umacniane – znajdujemy czas, zainteresowanie, uwagę dla dziadków. To jest ważna informacja dla nich, że są dla nas ważnymi osobami. Nie jest to więź porównywalna do żadnej innej.

Co jest najtrudniejsze w tej relacji?

To, co jest trudne to konfrontacja ze starzeniem się dziadków. Jest to bardzo ważny moment w budowaniu relacji i tego, w jaki sposób to się przeżywa... Jest to ważne w życiu zarówno dziadków jak i wnuków.

Wspominaliśmy o ważnym elemencie w budowaniu relacji jakim jest przekaz pokoleniowy, ale i wartości, które dziś może już nie są tak oczywiste...  

Dziadkowie to przekaziciele wartości. W dzisiejszym świecie wartości coraz bardziej zanikają, albo nadawane są im inne znaczenia... Dziadkowie są stróżami i przywracają pierwotny sens wartościom takim jak uczciwość, poświęcenie, wiara, troska. Sami żyją tymi wartościami i do nich się odwołują. Będą też czuwać nad tym aby wartości, które są dla nich istotne - były przekazywane wnukom.

Źródło: Tygodnik Idziemy  

Latem chętniej wybieramy sukienki?

Latem chętniej wybieramy sukienki?

Lato trwa w najlepsze, a my pewnie nie przestajemy szukać pięknych, zwiewnych letnich sukienek i stroi kąpielowych. Chyba zdecydowana większość z nas latem zdecydowanie chętniej – niż jesienią czy zimą, kiedy to raczej rozglądamy się za kurtkami odpowiednimi zarówno na górskie wyjazdy jak i tych, które będziemy zakładać na różne, wyjątkowe okazje - wybiera sukienki. Już kiedyś pisałam o tym, że mało (za mało) jest w nas kobiecości... 


Dlaczego tak chętnie sięgamy po spodnie czy dres, a unikamy spódnic i sukienek? Jesienią i zimą już szczególnie chowamy sukienki gdzieś w szafie.   Nie wstydzimy się naszej kobiecości – bądźmy z niej dumne, a o tej porze roku zdecydujmy się na piękne, zwiewne letnie sukienki, których wybór jest przecież tak duży.

Podobnie, nie bójmy się wybrać odważnych stroi kąpielowych. Mamy tyle lat, na ile się czujemy, więc bez obaw o krytykę. Piękno jest w nas, a odpowiednio dobrany strój kąpielowy tylko podkreśli nasze zewnętrzne piękno. Bądźmy bardziej kobiece, bo w kobiecości jest nasza siła. Podobnie jak jesienią – elegancka kurtka kobiecości nam nie odbierze, ale właściwy wybór sprawi, że poczujemy się jeszcze bardziej kobiece. To, że nadchodzą chłodniejsze wieczory wcale nie znaczy, że mamy wybierać wersję sportowe 😊

Strój kąpielowy to niezbędnik naszych wakacyjnych podróży, dlatego warto dobrać taki, który podkreśli nasze atuty, a co za tym idzie – doda pewności siebie. A na wieczorne spacery brzegiem morza wybierzmy zwiewne, letnie sukienki, które sprawdza się również świetnie podczas romantycznej kolacji z widokiem na morze... Na wszelki wypadek zabierzemy ze sobą elegancki blezer, który świetnie się sprawdzi kiedy będzie już chłodniej. Na razie jednak cieszmy się piękną pogodą, korzystajmy z lata, korzystajmy ze słońca i dajmy się uwieść pięknym modelom stroi kąpielowych. Niech to lato należy do nas!







Kotek. Jak się przygotować na jego przybycie?

Kotek. Jak się przygotować na jego przybycie?

Zwierzątka, szczególnie te malutkie są tak słodkie, że chciałybyśmy mieć je cały czas koło siebie. Decyzja o wzięciu malutkiego kotka do "nowego" domu to także przygotowanie kąciku w mieszkaniu, które będzie przeznaczone dla kiciusia, ale nie tylko - to także mała zmiana w naszym życiu, w którym od tej pory musimy uwzględnić nowego członka rodziny 🐈 To również przygotowanie wyprawki...



Na pewno nie jedną z nas cieszyły przygotowania do tego dnia, w którym nasz malutki kotek już zamieszka z nami. Pewnie na samą myśl już się uśmiechamy kiedy wspomniemy na poszukiwania odpowiedniego transportera, miseczek, zabawek... 😎

Bez wątpienia w wyprawce dla kotka musi się znaleźć kocia toaleta. Wybór jest duży, ale najbardziej popularne są dwa rodzaje kuwety - odkryta bądź kryta. Z czasem oczywiście możemy zmienić toaletę dla kotka na nową, a coraz to nowszych modeli kocich kuwet nie brakuje. 

Jeśli kupimy już kuwetę - wybieramy żwirek. Najlepszy będzie żwirek zbrylający, ale wszystko zależy od upodobań kotka. Dobrze jest więc wypróbować kilka rodzajów żwirku.  

Kolejnym punktem, który musimy wypełnić na liście wyprawki dla kotka są miseczki. Dobrze jest kupić dwie, trzy miseczki metalowe bądź ceramiczne. Wybór jest ogromny! Wiem, że kiedy przeglądamy te różne miseczki to najchętniej wziełybyśmy od razu kilka sztuk, ale nie ma takiej potrzeby 😎 Trzy miseczki spokojnie wystarczą. 

Jeśli nasz kiciuś mieszka z nami w mieszkaniu - koniecznie zainwestujmy w zabawki, których od tego momentu będzie tylko przybywać 😎 Kiedy nie będzie nas przez kilka godzin w mieszkaniu to zabawki pomogą kotkowi pokonać nudę i zaspokoją potrzebę ruchu. Budują też więź między zwierzątkiem a właścicielem. U nas też stosujemy taką zasadę - kiedy kotek będzie musiał być dużej sam - zawsze dostaje coś nowego ⚽⚽⚽ ale ale... jeśli mieszka w domu to koniecznie kupujemy smycz. Ludzie co prawda mogą na taki widok patrzeć z niedowierzaniem, ale przecież chodzi o to, aby nasze zwierzątko było bezpieczne podczas wieczornego spaceru w centrum miasta 🏦🏧🏨🏩

Kolejne, nieodłączne elementy wyprawki do transporter - najlepiej plastikowy, chociaż na małe wyjazdy używamy pięknego transportra od 🎁 Grande Finale 🎁 z serduszkiem, który jednocześnie spełnia rolę legowiska. Jest praktyczny i świetnie sprawdza się w podróży samochodem 🐈🚗  W przypadku kiedy podróżujemy z kotkiem w pociągu - zdecydowanie lepiej sprawdzi się transporter plastikowy 🚂🚃🚃🚃

Oczywiście jednym z ważniejszych wyzwań jest znalezienie dla kotka odpowiedniego legowiska. Wybór podobnie jak w przypadku pozostałych emelenotw wyprawki jest bardzo duży! Możemy wybrać tradycyjne łóżeczko, ale możemy też pokusić się o hamak dla kotka, który z pewnością umili mu odpoczynek 🐈😎
Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger