[WYWIAD] Koniec wakacji - koniec miłości?

[WYWIAD] Koniec wakacji - koniec miłości?

Wybierając się na wymarzony urlop zastanów się czego oczekujesz od takich przygodnych wakacyjnych znajomości. Czy chcesz tylko dobrze się bawić w letnim czasie a potem zapomnieć o obiekcie westchnień czy marzysz o romantycznej miłości po grób - pyta psycholog Radosław Bajkowski


Drinki, kolacje przy świecach, spacery… Warto angażować się w wakacyjny romans?

Zacznę od przytoczenia paru słów znanej i bardzo lubianej piosenki – „morza szum ptaków śpiew, dzika plaża pośród drzew, wszystko to w letnie dni przypomina Ciebie mi…” taka okoliczność przyrody, letni czas beztroski z dala od obowiązków i codziennej rutyny bardzo sprzyja tzw. wakacyjnym miłościom. Dodać do tego kolację przy zachodzie słońca, drink i opalonego wysportowanego młodzieńca, który romantycznie patrzy w oczy i już jesteś oczarowana, zangazowac? To właśnie dobre samopoczucie, atmosfera zabawy i odpoczynku, powodują że możesz szybko zauroczyć się w nowo poznanej osobie. Nosisz różowe okulary, w których widzisz tylko pozytywne cechy poznanej osoby. Obiekt twoich westchnień jest atrakcyjny, uśmiechnięty, wyluzowany. Przecież są wakacje trzeba się bawić, zapomnieć o troskach dnia codziennego. Nie myślimy wtedy co nas czeka po powrocie do domu. Skupiamy się raczej na tych uczuciach, uniesieniach, jakże wspaniałych.

Taka „miłość” może kończyć się cierpieniem, mimo, że jest przyjemna… Żyć zgodnie z hasłem „Są wakacje, jest zabawa” czy unikać takich przygód?

Niestety w większości przypadków tak jakże przyjemna wakacyjna miłość kończy się tak jak w cytowanej piosence – „płynął czas, letni czas, aż wakacji nadszedł kres, przyszedł dzień w którym już rozstać musieliśmy się…” Pozostają wtedy tylko wspomnieniami. Do tego dochodzi rozczarowanie, rozgoryczenie i często złamane serce, które potem niejedna kobieta leczy przez długi czas. Warto się zastanowić, czy chcę dla tych co prawda przyjemnych, ale krótkich uniesień przeżywać później cierpienie. Oczywiście zdarza się, że ta wakacyjna romantyczna przygodna kończy się poważną znajomością, ale statystyki są nieubłagane i zdecydowana większość tych przygód jest tylko przygodą ze smutnym zakończeniem.

Jak uniknąć smutnych rozczarowań?

Wybierając się na wymarzony urlop zastanów się czego oczekujesz od takich przygodnych wakacyjnych znajomości. Czy chcesz tylko dobrze się bawić w letnim czasie a potem zapomnieć o obiekcie westchnień czy marzysz o romantycznej miłości po grób.

Wakacyjny romans ma niewiele wspólnego z prawdziwą miłością?

Zakochanie to nie miłość! Jednakże wiele kobiet ten stan fascynacji, zauroczenia, traktuje już jako coś bardzo poważnego. Dlaczego? Dlatego, że ten stan euforii, ta siła emocji ogarnia całe ciało i umysł. Jednakże nauka jest bezlitosna i pokazuje biologiczne mechanizmy uniesień. Tak zwana romantyczna miłość to niestety tylko suma reakcji chemicznych, w których główną rolę odgrywa 2-fenyloetyloamina (PEA) czyli C6H5CH2CH2NH2 (jest to sama substancja, którą znajdziemy np. w czekoladzie).

Czasami trudno się oprzeć takiej sile…

Trudno – zwłaszcza, że to bardzo przyjemne uczucia, coś co dodaje skrzydeł, unosi. Bardzo trudno jest zdjąć różowe okulary i przyjrzeć się z dystansem temu co dzieje się w tobie w stanie zakochania. Niejedna kobieta mówi wtedy – on jest na całe życie, na niego czekałam, to prawdziwa miłość. Niestety tak nie jest. Podniecenia i ciepłe, romantyczne uczucia nie można utożsamiać z miłością. Romantyczność to uczucia, jednak miłość to coś znacznie więcej. W wielkim skrócie oczywiście – miłość jest postawą, która oznacza stawanie się mądrym darem dla drugiej osoby, a to wymaga pracy i czasu.

Letnia przygoda może przytrafić się każdemu, nawet osobom, które żyją w związkach…

Tak. Zwłaszcza narażone na takie przelotne, przygodne znajomości są osoby które przeżywają kryzys w relacji małżeńskiej. Tam gdzie wkradła się rutyna, gdzie obowiązki wypełniają całe dnie i braku czasu na wspólnie przebywanie i pielęgnowanie miłości, rodzi się potrzeba bycia od nowa atrakcyjną, adorowaną, podziwianą. Jeśli twój mąż od dawna nie mówi ci że jesteś dla niego najważniejsza i najpiękniejsza to takie słowa usłyszane od przystojnego znajomego nie jednej kobiecie potrafią zawrócić  głowie. Kobiety żyjące w związku, mają potem poczucie winy, wyrzuty sumienia, które negatywnie wpływają na komfort życia i relacje między partnerami. Jeśli dojdzie do ujawnienia romansu może pogłębić się konflikt w relacji  bo osobie zdradzonej trudno przyjąć taką wiadomość. Ciężko jest wtedy przebaczyć a  nawet jeśli dojdzie do przebaczenia jest to długotrwały proces. Brak zaś przebaczenia rodzi frustracje w obu partnerach  prowadzi do podejrzeń, braku zaufania. Co ciekawe osoba, która zdradza sama siebie rani, bowiem potem rodzi się obawa czy aby ta druga strona też nie miała momentów słabości.

Które kobiety szybciej, łatwiej się zakochają?

Niektóre kobiety bardziej niż inne tęsknią za miłością i nie mogą jej znaleźć. Często wikłają się w trudne związki, także właśnie wakacyjne miłości i nic z tego nie wychodzi. Aby dać na to odpowiedź trzeba sięgnąć do dzieciństwa. Dziecko potrzebuje miłości rodzicielskiej. Im więcej tej miłości dostanie w dzieciństwie, tym jest silniejsze, pewne siebie. Jeśli było nie kochane lub mało kochane przez rodziców staje się słabe emocjonalnie i w swoim życiu tęskni za idealną miłością. Zatem kobiety takie idą przez życie z niezaspokojonym deficytem emocjonalnym. Dużą rolę tu odgrywają ojcowie. Córka w pełni akceptowana przez ojca kształtuje w dorosłym życiu dojrzałe relacje z mężczyznami. Nie jest podatna na tanie komplementy przygodnie spotkanego mężczyzny. Im więcej czułości ojcowskiej tym mniej pogodni za tym w dorosłym życiu.

Emocje sprzyjają wyznaniom, ale są też często powodem rozczarowania…

W wakacyjnym czasie, gdzie brak codziennego stresu, obowiązków, rutyny jesteśmy więcej niż zwykle emocjonalni. Jesteśmy bardziej otwarci na przygody i na nowe znajomości. Skupiamy się na tym co jest miłe, przyjemne i tego szukamy. Często w tym czasie beztroski mężczyźni szukają kobiet z którymi mogliby spędzić mile czas, dobrze się zabawić a potem zapomnieć. Mężczyźni inaczej niż kobiety traktują relacje. Łatwiej im po prostu przeżyć krótką przygodę, którą dobrze wspominają, często w męskim gronie. Kobiety szukają tej romantycznej miłości na całe życie i często padają łupem tych wakacyjnych mężczyzn. Mężczyźnie łatwo przychodzi powiedzieć kocham Cię, jesteś piękna, itp. a kobieta często takie wyznanie traktuje już jako wielką miłość. A potem przychodzi rozczarowanie, bo ta niby „wielka miłość” trwała dwa tygodnie. On zadowolony, że przeżył coś miłego, fajnego a ona rozczarowana i przepełniona bólem, dlaczego tak się stało, dlaczego tak szybko skończyło.
7 pięknych cytatów o Miłości 💑

7 pięknych cytatów o Miłości 💑

💑 Moja miłość równie jest głęboka jak morze, równie jak ono bez końca. 
Im więcej Ci jej udzielam, tym więcej czuję jej w sercu. 
- William Szekspir


💑 To znaczy, że miłość jest najpotężniejszą siłą na świecie. 
Miłość potrafi wszystko. 
- Cassandra Clare

💑 Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem. 
- Antoine de Saint-Exupéry


💑 Dzisiaj kocham Cię jeszcze bardziej niż wczoraj, a nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak bardzo kochałem Cię wczoraj. 
- James Patterson

💑 Mam Ciebie, byś troszczył się o mnie, a Ty masz mnie, bym troszczył się o Ciebie. 
- John Steinbeck

💑 Aby miłość trwała przez całe życie, trzeba ją pielęgnować starannie jak ogród. 
Henry Bordeaux


💑 Kocha się za nic. 
Nie istnieje żaden powód do miłości. 
- Paulo Coelho

[WYWIAD] Dbaj o siebie 🌞

[WYWIAD] Dbaj o siebie 🌞

Dbaj o siebie! - taki temat wywiadu, aby pokazać, że troska o siebie jest przecież tak ważna! Dbacie o siebie? Pamiętacie o tym? 👑👑👑 Ewa Guzowska – psycholog, psychoterapeuta, coach zdradza również swoje sposoby 🌞



Pani Ewo, czym powinno się wyrażać dbanie o siebie? 

Uważam, że zależy to od indywidualnych potrzeb każdej osoby, co dla niej jest ważne.  Ktoś może biegać, ponieważ uważa, że to jest jego czas. Ktoś inny, może spotykać się ze znajomymi. Ktoś inny może czytać lub oglądać filmy itd. Ważne jest dla mnie CIAŁO, jeśli tylko mam czas chodzę na jogę. Obecnie odkryłam ciekawe podejście w jodze, w temperaturze 41 stop Celsjusza „BIKRAM” – ponieważ uwielbiam saunę, dla mnie jest to idealne – jak to się mówi mam 2w1. Od zawsze fascynowała mnie filozofia wschodu i ciągle jestem jej wierna.  Dla mnie to jest dbanie, przede wszystkim o UMYSŁ , jego stabilność i to, by ciągle być pod jego wrażeniem…  Zawsze mnie fascynował, kiedy na studiach zaczęłam z nim pracować – to doświadczenie było dla mnie niesamowite. Dziś znam już mnóstwo różnych technik pracy, ciągle też chętnie poznaję nowe np. kinezjologia i inne. Poza tym nie wyobrażam sobie życia bez muzyki (koncerty), teatru i dobrego filmu –  czyli coś dla  DUSZY.  Wg mnie dbanie w tych trzech aspektach jest bezcenne.

Na co należy zwrócić uwagę w aspekcie fizycznym w trosce o siebie? 

W moim podejściu uważam, że najważniejsze by traktować ciało z miłością, szczególnie, że obserwując osoby, które ćwiczą na siłowniach, czy podnosząc ciężary albo też biegając, traktują go instrumentalnie. Robiąc tak wiele, często nie mają z nim kontaktu. Ciało może pozostawać zamrożone przez lata, mimo wielu godzin spędzonych w klubach sportowych. Brak kontaktu powoduje, że traktujemy go w sposób dość spłycony. Ciało jest przecież tym, o co powinniśmy szczególnie dbać – w zdrowym ciele zdrowy duch… jak mówi przysłowie.  Prawda jest taka, że człowiek jest istotą złożoną i wszystko jest bardzo ważne, gra swoją istotną rolę i warto to dostrzec. 

Równie ważny jest aspekt psychiczny, emocjonalny i duchowy. A tu wydaje się ważny przede wszystkim kontakt sam ze sobą?  

Połączenie tych aspektów uważam jest ważne, by być naprawdę szczęśliwym. Korzystanie i eksploatowanie tylko jednego obszaru – nie pozwoli nam być szczęśliwym... Kiedy  mój umysł jest spokojny, mogę doświadczać więcej, szerzej, głębiej. Kiedy moje ciało jest zdrowe, mogę doświadczać, że przyjemność sprawia mi ruch, dotyk. A kiedy mój duch jest spokojny pozwala mi to po zakończonym dniu spokojnie zasnąć i spać zdrowym, regenerującym snem, by wraz ze wschodem słońca – budzić się rześkim i ciekawym następnego dnia…

Jak się uczyć tego kontaktu? 

Przede wszystkim na początku należy sprawdzić jaki kontakt mam ze swoim ciałem. Czy wiem, co ono lubi? Czy w ogóle podtrafię, go rozluźnić, czy ciągle jest ponapinane i spięte… Czy umiem, określić i znaleźć miejsca, gdzie napięcia jest więcej, czy są miejsca, gdzie go nie ma... By to zauważyć najpierw należy być uważnym bardziej na siebie i „zatrzymać się” na chwile. Pracując z pacjentami nie wyobrażam sobie, by nie zwrócić na to uwagi, gdyż ciało jest integralną naszą częścią, natomiast zwykle kiedy nie boli, nie patrzymy na niego w sposób pełen miłości….

Doświadczenia wewnętrzne z pewnością są dla nas cenną lekcją, z której powinniśmy się uczyć. Jakie znaczenia mają te doświadczenia wewnętrzne?  

Doświadczenie dla mnie jest jedną z najważniejszych rzeczy, bowiem, jeśli  czegoś nie doświadczę, to skąd mogę wiedzieć, coś na dany temat... I czy umiem to nazwać, kiedy nigdy nie doświadczyłem? Doświadczając siebie nie możemy się nudzić, gdyż ciągle coś nowego się dzieje. Ciekawość z jaką podchodzę do doświadczeń, powoduje, że poznaję ciągle nowe tematy, rzeczy, ludzi, kraje, smaki... Mając wiele doświadczeń jesteśmy bogaci, gdyż to wszystko jest w nas w każdej chwili… Jeśli zdobyłam kiedyś mistrzostwa w rajdach rowerowych to ciągle to doświadczenie we mnie jest żywe, mogę go wykorzystywać w wielu innych tematach.

Sposobów na docenienie siebie jest wiele, ale które są niejako fundamentem, na którym powinniśmy budować?  

Uważam, że najważniejsze robić to nawet w bardzo drobnych sprawach, gdyż życie składa się też z małych rzeczy, czekając na wielkie tracimy tylko czas, który jest bezcenny.

Jak się uczyć dobrej mądrej o siebie? 

Uważam, że przede wszystkim trzeba mieć dystans do siebie, bez niego trudno mi wyobrazić sobie życie. Kiedy opanujemy takie podejście, wtedy łatwiej też przyswajać te mądrości, które ciągle nas zaskakują. Tej mądrości możemy nauczyć się sami, gdyż jeśli taka będzie droga, będzie ona niepowtarzalna i tylko NASZA.

Gdzie zaczyna się egoizm? Kiedy powinniśmy wyznaczać sobie granice w byciu dobrym dla siebie?   

Jeśli chodzi o egoizm, to  jest dziś dość powszechny. Uważam, ze zdrowy egoizm jest w porządku, ale kiedy nie widzimy dalej niż czubek własnego nosa, to wg mnie nie czyni świata lepszym, a przecież celem wszystkich powinien być coraz lepszy świat. Granice są ważne i powinniśmy ustanawiać je indywidualnie dla siebie, dla każdego będą inne.

Może dziś, w zabieganym świecie wydaje nam się to niemożliwe, ale są również niematerialne aspekty życia... 

Prawda, jest taka, że to czego nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Odpowiem na to krótko, choć ten temat jest dla mnie szalenie interesujący. Czasami trudno, to zrozumieć, a właściwie nie można go zrozumieć, ale można tylko doświadczyć…

A w jaki sposób dbać o całościową równowagę w życiu?  

Przede wszystkim, miej dystans do siebie i życia i ciesz się życiem każdego dnia, czyń świat lepszy dla siebie i innych. Kochaj siebie i innych. Życzę tego Wszystkim z całego serca.
Dbajmy o siebie. Rak szyjki macicy - wiesz o tym?

Dbajmy o siebie. Rak szyjki macicy - wiesz o tym?

Rak szyjki macicy należy do nowotworów złośliwych. Jest – najczęściej – skutkiem długotrwałego zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego HPV przenoszonego drogą płciową – szczególnie wysoko rakotwórczymi typami HPV 16 i HPV 18. 


Każdego dnia w naszym kraju na raka szyjki macicy umiera pięć kobiet. Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie pod względem zachorowań na nowotwór. Każdego roku na świecie na raka szyjki macicy zapada około 500 000 kobiet. W Europie, co 18 minut z jego powodu umiera jedna. Co roku około 3 500 Polek słyszy diagnozę – nowotwór! (Źródło: Polska Unia Onkologii).

Zwiększeniem ryzyka zakażenia jest również częsta zmiana partnerów seksualnych, ale narażone są szczególnie i te kobiety, które miały wiele porodów, stosują doustną antykoncepcję hormonalną oraz palą papierosy.

W związku z tym, że nowotwór w początkowym stadium choroby nie ma żadnych objawów – nie czujemy potrzeby badań ginekologicznych. Do pierwszych objawów raka szyjki macicy należy krwawienie – miedzymiesiączkowe, po stosunku, po badaniu u ginekologa. Natomiast w późniejszym stadium choroby objawy są już dość widoczne i odczuwalne. Należą do nich przede wszystkim bóle w dole brzucha, bóle w okolicy lędźwiowo–krzyżowej, obrzęki nóg oraz trudności przy oddaniu moczu. Są to objawy towarzyszące rozrostowi guza.

Leczenie nowotworu uzależnione jest przede wszystkim od stopnia zaawansowania choroby, ogólnego stanu zdrowia pacjentki i jej wieku. Rak szyjki macicy jest prawie całkowicie wyleczalny na początku choroby. Im wyższe stadium zaawansowania – tym mniejsze szanse na powodzenie terapii, na uratowanie życia.

Coraz powszechniejszą metodą profilaktyki raka szyjki macicy są powszechne szczepienia przeciw wirusowi HPV u osób, które nie rozpoczęły współżycia płciowego. Szczepienia według prowadzonych badań eliminują w znacznym stopniu ryzyko zachorowania. Dotychczas 10 Krajów europejskich wydało już oficjalne rekomendacje dotyczące szczepień przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (Źródło: Polska Unia Onkologii).

Dbajmy o nasze zdrowie, zadbajmy w końcu o same siebie! Ciągle się spieszymy, martwimy się o to, aby nasi najbliżsi byli szczęśliwi, zdrowi, ale czemu ciągle nie mamy czasu na wizytę u ginekologa? Może właśnie ta wizyta, którą z jakichś względów odkładamy ciągle na później – uratuje nasze życie? Badanie cytologiczne trwa ok. 20 minut, jest prawie bezbolesne. Czy warto odkładać swoje życie na później? Oby się nie okazało, że jest już naprawdę na późno...

Tekst dla: magazynfamilia.pl 
[WYWIAD] Emocjonalne więzienie. Nie żyjesz w nich?

[WYWIAD] Emocjonalne więzienie. Nie żyjesz w nich?

Emocjonalne więzienie - temat wydaje się może mało aktualny, ale jednak... O szczerości i zaufaniu w początkach budowaniu relacji, o emocjach spontanicznych i ryzyku wejścia w emocjonalne więzienie mówi psycholog, psychoterapeuta, coach Ewa Guzowska 😊


Pani Ewo, trudno zaczynać budowanie relację z drugim człowiekiem jeśli od początku nie ma szczerości, ale odsłanianie siebie przed innymi może być dość ryzykowne...

Relacje dziś to trudny  temat, ponieważ  gdzieś w głębi siebie obawiamy się  poranienia, a z drugiej strony bardzo wierzymy, że ktoś inny nas uszczęśliwi, często nie wiele robiąc by samemu to zmienić. Jeśli mówimy o otwarciu się na drugiego Człowieka to aby to nastąpiło, niezbędne jest w  moim odczuciu zaufanie. W tym momencie pojawia się pytanie na ile ufamy sobie samym… obiecując sobie, że zmienimy to lub tamto, a często to pozostaje tylko w sferze postanowień…  Poza tym, obserwując ludzi, często mają tylko oczekiwania i jeśli coś się „opłaca” to wchodzą w to, a jeśli nie, to nie ma to dla nich sensu...  Często trudność sprawiają przyjaźnie, bo  mają w założeniu, że „coś” mają nam dawać… może w tym też zagłuszać samotność. Z uwagi, na czasy transformacji młodzież ma trudność z zawiązywaniem głębszych relacji, pięknych relacji. W tym także przesadne skupianie się na sobie - nie pomogą zobaczyć drugiego człowieka tuz obok…

Jeśli jednak zaczynamy dopiero nawiązywać kontakt – i od razu nie mamy zaufania – jest sens „iść” dalej i poznawać tę osobę? 

Oczywiście, ponieważ jeśli nie odważymy się poznać jej lepiej, to przecież opieramy nasze poznanie, głównie na naszej ocenie, często na pierwszym wrażeniu. A przecież poznanie siebie, wymaga od nas samych wiele poświęcenia sobie czasu, to samo dotyczy drugiej osoby. Jeśli nie zaryzykujemy, nie dowiemy się więcej. Różne formy spędzania czasu pokazują nam różne podejście do tematu, w  tym nas samych i innych. Każda rzecz ma przecież tysiące różnych rozwiązań. Dotyczy to wspólnie spędzanego czasu. Niby pozornie - prosty spływ kajakowy może wiele nam pokazać - nową prawdę o nas i naszym towarzyszu podróży. Każde działanie daje dodatkowy obraz nas samych i osoby z którą jesteśmy, bądź osoby, którą zamierzamy poznać.

A z drugiej strony bycie skrytym na pewno w budowaniu relacji nie jest pomocne? 

Wszystko zależy od tego jaka jest ta osoba, pod względem temperamentu, cech osobowości. To już w jakiś sposób może pokazać nam czy jest nam po drodze.  To o czym chcemy powiedzieć, zależy od nas samych. Podzielenie się swoją tajemnicą kiedyś świadczyło o tym, że obdarowaliśmy kogoś tak wielkim zaufaniem, dziś podejście do tego często jest inne. Dochowanie tajemnicy, czegoś, co jest tylko pomiędzy dwojgiem ludzi, zmieniło znacząco wydźwięk, widać to wyraźnie po przyjaźniach kobiet...  

Jak wobec tego odnaleźć „złoty środek” w komunikacji? Zwykle chyba nie mamy na celu okłamywanie swojego rozmówcy od pierwszych chwil kiedy się poznajemy?  

Pewnie nie ma recepty na „złoty środek”, ale z pewnością, coś co bardzo nam pomoże, to bycie słuchającym  i uważnym, a także - przede wszystkim - znajomość siebie i bycie „trzeźwym” emocjonalnie, będzie tu znaczące. Zdarza się, że ludzie mówią prawdę o sobie, tylko, że my przepuszczając to przez swój system wartości nie potrafimy tego zobaczyć w taki sposób jak rzeczywiście jest… Żyjemy w świecie iluzji, które pomagają nam żyć, biorąc je za rzeczywistość, a tym czasem, rzeczywistość będzie dla każdego inna. I tu zaczynają się nieporozumienia, zgrzyty i rozczarowania, których tak czy inaczej nie sposób uniknąć...

W dzisiejszym świecie może nie tyle liczy się jakość relacji jak ich ilość. W jaki sposób trafnie dobierać sobie słuchaczy? 

To wszystko zależy od tego w jakim punkcie życia jesteśmy my sami. Zwykle masowość jest kiepskiej jakości, jak ze wszystkim. Coś co unikalne, jest najwyższej jakości i warte jest najwyższej ceny. Kiedy coś takiego przeżyjemy -  mam na myśli miłość - z pewnością nie będziemy tą samą osobą, co wcześniej.

Złota zasada brzmi: Nie mów wszystkiego wszystkim. I zwykle się sprawdza. Jest jednocześnie przestrogą przed bylejakością w relacjach? Czy to oznacza również, że mamy prawo nie mówić o swoich emocjach, odczuciach? 

Mamy prawo mówić o swoich emocjach i uczuciach, pod warunkiem, że będziemy mówić tylko za siebie. Nie możemy brać odpowiedzialności, że komuś one nie pasują, to już problem tej drugiej osoby.

A co ze spontanicznymi emocjami? Ukrywanie ich ma przecież niekorzystny wpływ na nasze zdrowie.  

Spontaniczne emocje - one zwykle są spontaniczne. Oczywiście, kiedy mamy na myśli pozytywne, to świetnie, trochę inaczej wygląda z tymi negatywnymi. Najistotniejsze, by one nie ranimy drugiej osoby, by nie były wycelowane w sposób wyrafinowany, by kogoś poranić i sprawić mu przykrość. Ze zlością, najlepiej „rozprawić się” w ekologiczny sposób, do czego zachęcam pacjentów, jeśli tylko zauważę taki problem. Dobrze z nimi pracować, ponieważ mają negatywny wpływ na zdrowie. 

Czy w konsekwencji takie zachowanie może doprowadzić do tego, że zaczniemy żyć w emocjonalnych więzieniach? 

Współczesny człowiek jest coraz bardziej samotny, mimo, że posiada większość rzeczy, bez których mógłby się obejść, to coraz trudniej z emocjami… Poza tym, co oferuje nam rynek, z tym jest najtrudniej, gdyż najsłabsze ogniwo, to właśnie człowiek, pod wieloma względami…

Emocjonalne więzienie to wielka krzywda jaką sam siebie człowiek wyrządzić może. Dlaczego więc się na nie skazuje? Jakie zachowania do tego prowadzą?

Istnieje wiele czynników, które z pewnością można by tutaj wymienić. Natomiast uważam, że należy skupić się przede wszystkim na lęku, który trzyma nas mocno w szponach. Zachęcam, bo kiedy nie spróbujemy, nigdy nie dowiemy się, jak mogłoby być. Życzę Wszystkim przeżycia miłości, ponieważ przede wszystkim ona nas rozwija, zarówno kiedy jest piękna, jak również kiedy jest trudna.

Ciesz się dłużej opaloną skórą...

Ciesz się dłużej opaloną skórą...

Przed rozpoczęciem kąpieli słonecznych poleca się wykonać peeling. Ma on za zadanie przygotować skórę – poprzez usunięcie zrogowaciałego naskórka. Dzięki temu nasza skóra będzie się cieszyła równomierną opalenizną na odnowionych warstwach skóry. Efekt utrzyma się dłużej, ponieważ nie ma możliwości, aby zetrzeć opaleniznę. Peelingi można stosować często. Do opalania trzeba się odpowiednio przygotować – na kilka tygodni przed opalaniem. I nie chodzi tylko o zakup nowego stroju kąpielowego, ale o odpowiednie przygotowanie ciała.




Pamiętajmy, że na zregenerowanej i odżywionej skórze opalenizna utrzyma się znacznie dłużej, dlatego nie zapominajmy też o intensywnym nawilżaniu. Nawilżanie skóry od wewnątrz jest równie istotne – dobrze jest pić ok. 2 litry wody dziennie. Dobrym rozwiązaniem w upalne dni jest także przygotowanie orzeźwiającej lemoniady. Jest ona bogata w witaminy, zdrowa i niskokaloryczna, a przy tym – pyszna.

W utrzymaniu pięknego efektu opalonej skóry pomóc może odpowiednia dieta – przede wszystkim bogata w witaminę A. Znajdziemy ją w marchewkach, pomidorach, morelach, papryce. Szczególnie latem, dla lepszego zachowania efektu opalonej skóry, zaleca się jeść wszelkie warzywa i owoce pomarańczowe i czerwone.
Solarium choć jest równie niebezpieczne i szkodliwe jak długie opalanie na słońcu, także i może być przyczyną pojawienia się nowotworu, może pomóc w utrzymaniu efektu opalonej skóry, przy optymalnych 1–2 sesjach na tydzień. z pewnością pomogą w. Jednak jak we wszystkim – należy zachować umiar.

Bezwzględnie należy przestrzegać stosowania kremów z filtrem – o odpowiednich godzinach, koniecznie co 2 godziny, bo tak długo działa zawarty w kremie filtr przez dwie godziny. Nie ma też znaczenia czy przez ten czas będziemy w wodzie – po prostu nie zapominamy o stosowaniu kremu.

O ile to możliwe to również unikajmy gorących kąpieli. Zamieniajmy je na letni prysznic, dlatego, że naruszony przez słońce naskórek jest łatwiejszy na podrażnienia spowodowane przez gorącą wodę.

Która z nas nie lubi się opalać? Słońce nadaje skórze piękny odcień. Witamina D korzystnie wpływa na samopoczucie. Jednak intensywne opalanie niesie za sobą przykre skutki choćby w postaci przebarwień i przesuszenia skóry, a w konsekwencji może doprowadzić hdo raka skóry. Niektóre przebarwienia po opalaniu jest ciężko usunąć, trzeba wtedy skorzystać z pomocy kosmetologa w salonie urody. Umiar, umiar... 
Z kotkiem do lekarza...

Z kotkiem do lekarza...

Kiedy zaczynamy życie z nowym, malutkim domownikiem - kotkiem - często chyba nie wiemy jeszcze co za tym idzie 😊 Z dnia na dzień przywiązujemy się do kici coraz bardziej, więc nie chcemy aby kotek cierpiał z powodu choroby. Kiedy widzimy, że malutki koci lokator zachowuje się inaczej niż zwykle - jest to znak, że powinniśmy umówić się na wizytę do lekarza weterynarza.


Dobrze jest też się odpowiednio przygotować do wyjścia i nie powodować u kotka dodatkowych stresów związanych np ze zbyt długim oczekiwaniem w przychodni. Dlatego też najlepiej jest zadzwonić do przychodni i umówić kotka na konkretną godzinę. Powinniśmy zadbać przede wszystkim o odpowiedni transporter, aby czuł się jak najbardziej komfortowo. Na rynku jest dostępnych wiele modeli - my wybraliśmy 2w1 - torba/legowisko 😊 Jest to nie tylko pięknie wykonana torba, ale i miła w dotyku. Kubuni uwielbia wylegiwać się na tym legowisku, które zabieramy wszędzie tam, gdzie jedziemy razem z kotkiem 🐈 

Najczęstszym badaniem, które zlecają lekarze weterynarze jest wykonanie RTG. Co ono daje? Umożliwia zdiagnozowanie wielu chorób oraz wykrycia ciał obcych, do jakich zaliczają się np. kamienie w pęcherzu moczowym, połknięte przedmioty... 😲 Wiadomo, że w nas jako opiekunach kotków to badanie rodzi pytanie o jego konieczność, ale przecież zależy nam aby kotek był zdrowy 💖 Ponadto przed wykonaniem badania lekarz zapyta się o to, jakie badania chcemy zrobić dla kotka i wyjaśni pana czym one polegają. Najczęstsze badania to morfologia i biochemia krwi, badanie moczu, wskaźniki oceniające stan tarczycy kota.  

Kotek, który mieszka w domu na pewno uniknie zachorowania na niektóre choroby wirusowe, ale także nie będzie zraniony przez inne zwierzęta. Kotki - mieszkańcy naszych domów nie będą również narażone na złą pogodę, bo nawet jeśli będziemy wychodzić z naszym milusińskim na spacer to raczej nie będziemy wybierać momentu kiedy akurat jest burza czy pada deszcz 😊 Dobrze też mieć skafander przeciwdeszczowy ☔☔☔

Te kotki, które mieszkają razem z nami najczęściej narażone są na cukrzycę, choroby stawów, choroby skóry i niewydolność nerek. Są konsekwencją otyłości i nadwagi. 
Okna Życia. Czym są?

Okna Życia. Czym są?

Czym właściwie jest „Okno Życia”? „Jest to miejsce, w którym matka może pozostawić anonimowo swoje nowo narodzone dziecko bez narażają jego życia i zdrowia. Okna życia są ogrzewane i zaopatrzone w dzwonek” – czytamy na stronie caritas.pl



Okno otwiera się od zewnątrz. Jest w nim – oprócz ogrzewania – wentylacja, i łóżeczko, do którego trzeba postawić małego przybysza. Po dwóch minutach włącza się alarm, który informuje opiekunów Okna Życia, że mają nowego mieszkańca. Dwie minuty pozwalają też matce na anonimowość – dzwonek nie włącza się natychmiast po otwarciu Okna.

Co się dzieje z dzieckiem, które zostaje oddane do Okna Życia?

Dziecko zostaje przewiezione do szpitala na badania. Następnie osoby, które odpowiedzialne są za Okno Życia informują o sytuacji ośrodek adopcyjny, który informację przekazuje do sądu – występuje z dwiema prośbami: o wydanie postanowienia w sprawie zarządzeń opiekuńczych dotyczących dziecka, oraz z drugą prośbą – o nadanie dziecku tożsamości. Następnie sąd wydaje decyzję o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej typu pogotowia rodzinnego. Jednak to nie wszystko. Do domu zakonnego czy Domu Samotnej Matki (miejsc, w których funkcjonuje Okno Życia) przyjeżdża również Policja – funkcjonariusze mają za zadanie zebrać informacje na wypadek, gdyby okazało się, że ktoś odebrał noworodka matce w połogu wbrew jej woli.

Zaczęło się w Niemczech...

Warto też przypomnieć, że pierwsze Okno Życia powstało w 1999 roku, w Niemczech. Założycielką była Gabriele Stangl – niemiecka pastorka. Okno Życia, które założyła było odpowiedzią na dramatyczne wyznanie kobiety, która urodziła dziecko poczęte przez gwałt. Okna Życia funkcjonują także poza naszym krajem i Niemcami. Są m.in. w Czechach, we Włoszech, Rosji, Szwajcarii, Belgii, na Litwie i Słowacji.

A u nas...

Pierwsze Okno Życia w naszym kraju zostało otwarte przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej,  w 2006 roku. Okno to znajduje się w Domu Samotnej Matki przy ul. Przybyszewskiego 39. – To okno jest nauczycielem naszego społeczeństwa, aby budować w Polsce cywilizację życia. Życie jest największą wartością i trzeba je bronić od chwili poczęcia, aż do naturalnej śmierci – mówił Kard. Stanisław Dziwisz w czasie uroczystości przed pierwszym w Polsce Oknem Życia (Źródło: polskiedadio.pl).
Statystyki za 2016 roku informują o 58 Oknach Życia, które funkcjonują w kraju. Pozostawiono w nich ponad 90 niemowlaków.

Pozostawienie czy porzucenie dziecka w Oknie Życia nie jest traktowane jako przestępstwo. Każde dzieciątko w Oknie Życia to tragiczna decyzja matki. Dzięki Okienkom Życia – setki dzieci na świecie - żyje.

Tekst dla: magazynfamilia.pl 
[WYWIAD] W czym do kościoła?

[WYWIAD] W czym do kościoła?

Jaki strój do kościoła latem? A może już sama pora roku daje nam "zielone światło" do noszenia tego, co lubimy, mimo, że może jest niestosowne do miejsca gdzie idziemy? Dziś wywiad z Ks. Matteo. Co mówi na temat stroju do kościoła?
   

Czy w którymś miejscu przy parafii Wszystkich Świętych jest tabliczka o tym jak się ubrać do kościoła? 

Nie ma, chociaż niektórzy, zwłaszcza starsi ludzie, prosili, aby taką tabliczkę umieścić w widocznym miejscu, przy wejściu do kościoła. Jako duszpasterze zrezygnowaliśmy z takiego pomysłu, bo nam nie chodzi o wprowadzenie następnego nakazu-zakazu, ale o wychowanie i też dlatego, że tak naprawdę gorąco w Polsce jest tylko przez dwa – trzy miesiące. Ale dobrze, że są jeszcze osoby, szczególnie starsze panie, które są jeszcze wrażliwe na takie delikatne rzeczy. Kościół to nie plaże ani pokaz mody.
Szorty i koszulka na ramiączkach to częsty widok podczas niedzielnych Mszy św.

Wynikać to może z chęci zwrócenia uwagi na siebie czy braku świadomości, gdzie idziemy?

Żyjemy w społeczeństwie, i dlatego trwamy w napięciu między chęcią wyróżniania się a potrzebą przynależenia do grupy – nie odstawiania od niej. Z tego co obserwuję z życia mojej parafii, w centrum Warszawy, widzę, że część ludzi kiedy już wychodzi z domu, to nie tylko do kościoła. Najpierw idą na spacer, a potem do kościoła, albo na odwrót. Idą do kościoła, być może nawet z wielkim nabożeństwem, tylko skoro później robi się inne rzeczy to wolą ubrać się w taki sposób, aby pasował na to, co będzie później.

To, co zakładam z czegoś jednak wynika?  

Nasze postępowanie wynika z tego, kim jesteśmy, ale też moje postępowanie rzutuje na to, kim się staję. Podobnie jest z ubiorem: każdy wyraża się też przez ubiór, ale mój ubiór też działa społecznie, wywołuje reakcje - działa też na mnie. Na sposób ubierania się wpływa zgoda na pewien styl, moda oraz swoje upodobanie i gust. Zdaje się, że coraz mniejsze znaczenie ma wymiar społeczny: ubiorę się tak, jak mi się podoba, nie patrząc na okoliczności, na okazję, na miejsce. Przynajmniej to dotyczy ubioru w kościele.

Kościół jest otwarty dla wszystkich, poza tymi, którzy są niestosownie ubrani?

Kościół jest wspólnotą z dość wyrazistą naturą, nosi ze sobą konkretną wrażliwość, konkretną wizję świata i człowieka. Kościół jest otwarty dla wszystkich i każdy powinien czuć, że jest miejsce dla niego w Kościele. Ale właśnie wewnątrz wspólnoty Kościoła, to znaczy, że akceptuje stać się członkiem Kościoła, tj. powoli nabiera cech, które należą do Kościoła, a nie to, że wymaga, by Kościół nabrał jego cechy i gusta. Przez wieki Kościół wyrobił sobie pewien styl i to w architekturze, w muzyce, w sztuce, jak również w postawie i w ubiorze. Nie znaczy to, że nic nie wolno zmieniać ani ślepo zachować stare tradycje, ale znając i szanując tradycję, aktualizować je w czasach współczesnych. Kościół chociaż jest otwarty, to uczy pewnej postawy, dlatego m.in poczucie sacrum – obecności Boga – wymaga szacunku. Bardzo przemawia do mnie jak Benedykt XVI był w Turcji w 2006 roku i przy wejściu do Błękitnego Meczetu - zdjął buty i wszedł w białych skarpetach. Powoli traci się u nas tę równowagę między indywidualizmu a przynależnością do grupy - umiejętność rezygnacji z indywidualizmu, by trwać w pewniej grupie. Papież rezygnował z butów by pokazać szacunek. Jak mawiał starszy ksiądz: my dla Boga mamy się ładnie ubrać. I zawsze podkreślał słowo ubrać. Kościół wszystkich ogarnia troską i szacunkiem, ale to nie znaczy, że można robić to, co się chce. Kościół nie zgadza się na pewne postawy, które mogą być nieodpowiednie dla miejsca i ludzi, którzy w nim są.

We Włoszech – skąd ksiądz pochodzi – też zdarza się, że kobiety do świątyni przychodzą ubrane jakby wracały prosto z plaży? 

Jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do gorąca, co widać po garderobie, w której jest większy wybór - zależnie od temperatury i okazji. Trwa poczucie, że żyjemy w społeczeństwie, i ta świadomość rzutuje też na ubiór. Mamy odzież, która przeznaczona jest tylko do kościoła. Są też różne chustki, szaliczki i sweterki. 

Są również księża, którzy ornat zakładają na koszulkę i dżinsy... 

Może to mieć związek z pewnymi postawami starokawalerskimi, bo może myśli, że i tak na tym ubraniu, które ma założy albę i stułę, ornat i nie będzie widać co ma pod spodem. Dla księży niedziela jest dniem niejako pracującym – są przy ołtarzu jak również w konfesjonałach – ale w niedzielę trzeba chodzić w niedzielnych ubraniach, mimo, że może być bardzo gorąco. Niedziela to dzień Pański. Mój dziadek w niedzielę aż do obiadu nosił zawsze białą koszulę.

Ksiądz, który jest ubrany w koszulkę i dżinsy ma prawo wymagać od innych właściwego stroju w świątyni?

Z jednej strony nie wymaga tego dla siebie, bo nie broni siebie, tylko wspólnoty Kościoła...

... mimo, że sam się od tej wspólnoty niejako odcina?

To jest jak z lekarzem, który mówi, że palenie zabija, a sam pali. To, że lekarz pali, nie znaczy że palenie jest zdrowe. Ksiądz kiedy odprawia Mszę św. jest ubrany w albę i ornat, a więc odpowiednio. Ale także troszczy się o dobro Kościoła, o dobro ludzi, którzy są w kościele, więc również o odpowiedni strój tych, którzy tworzą tę wspólnotę.

Źródło: Tygodnik Idziemy  
W trosce o Miłość 💖

W trosce o Miłość 💖

Po pierwsze – rozmowa – szczera, pełna emocji i uczuć, od których nigdy nie powinniśmy uciekać. Rozmowa, a nie tylko wymiana informacji. W rodzinie komunikacja powinna być budowana na zaufaniu, wsparciu, szczerości. Ileż mamy okazji do rozmowy! Rano - wspólne śniadanie, niech nie ogranicza się tylko do kilku zdań nt. tego, co musimy dziś zrobić.



Każdy z nas wie jak ważne jest budowanie więzi rodzinnych i ich umacnianie. Każdy też wie jakie znaczenie na przyszłość ma nasze dzieciństwo. Czy warto dbać o relacje – wiemy, ale w jaki sposób je umacniać i pielęgnować? 

Na tyle, na ile to możliwe – starajmy się jeść wspólnie posiłki. Kuchnia, a szczególnie duży stół – jednoczy, bo to przy nim jest miejsce dla każdego członka rodziny. Wspólne przygotowanie posiłków, wspólne sprzątanie, to wszystko ma na celu pielęgnowanie więzi rodzinnych. A wspólny posiłek to doskonała okazja do integracji rodziny.

Nie od dziś wiemy, że praca łączy. Wspólne sprzątanie domu, zmywanie naczyń, ale też wspólne zakupy – to wszystko, co możemy i chcemy robić razem, dla wspólnego dobra – ma wielkie znaczenie w trosce o właściwe relacje rodzinne.

Nie bez znaczenia jest sposób w jaki i gdzie odpoczywamy. Zwykle to sobotę i niedzielę możemy przeznaczać na wspólne spędzanie czasu. Warto, naprawdę warto chociaż przez weekend zrezygnować z telewizji i wybrać się wspólnie na spacer, wycieczkę, na basen czy na wspólny, rodzinny obiad do ulubionej restauracji. Wspólne spędzanie czasu, małe wakacje to dobry sposób aby pokazać kto jest dla nas ważny i z kim chcemy śledzić dnie wolne od pracy. Na ile to możliwe – nie uciekamy w wirtualny świat.

A kobiety – cóż, nic nie łączy tak jak wspólne zakupy czy dzień w salonie urody 😊 Mamusie i Babcie to najlepsze nasze krytyczki, a przynajmniej tak jest u mnie, więc wybór odpowiedniej sukienki, bluzki czy chusty też nie należy do łatwych, ale za to ile jest przyjemności we wspólnych zakupach, tych internetowych również. A później wspólna kawa, obiad...

Każdy chciałby być doceniany, więc nie możemy zapominać o domowych uroczystościach. Imieniny, urodziny, rocznica ślubu czy Dzień Matki, Ojca, Babci, Dziadka, Dziecka -  warto wspólnie świętować. A przy tym jest doskonałą okazją aby wzajemnie obdarować się upominkami. Wspólnie możemy też świętować sukcesy sportowe naszych przyjaciół - w moim przypadku są to bokserzy 😊

Niech nigdy nie zabraknie nam czasu na miłość, tę pierwszą – naszych najbliższych.  
[WYWIAD] Rozstanie. Czasem najlepsza opcja...

[WYWIAD] Rozstanie. Czasem najlepsza opcja...

Koniec relacji to koniec swiata? Oj, nieee... 😊 Dlaczego? Na pytania odpowiada Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach




Pani Ewo, dlaczego boimy się rozstań?  

Wszystko zależy od tego czym dla nas ta konkretna relacja była. Możliwe, że nasze życie było „zbudowane” na tej relacji i nic innego poza nią dla nas nie istniało. W takim przypadku nagle nasz cały świat zostaje zburzony. Czasami zdarza się też tak, że boimy się tego w jaki sposób będziemy funkcjonować sami, czy w ogóle – sami potrafimy funkcjonować. W związkach toksycznych to jest to niemożliwe i bardzo widoczne – osoby, które nie potrafią żyć bez tej drugiej osoby, nawet jeśli – nie jest im dobrze w związku. W związku toksycznym takie ludzie są ze sobą również mimo cierpienia, pogardy i braku szacunku – tak bardzo boją się rozstania i stracenia tego, kto dla nich jest „całym światem”.

Bogdan Wojciszke w „Psychologii miłości” zwraca uwagę na trójczynnikową koncepcję miłości: intymność, namiętność, zaangażowanie. Kiedy najczęściej związki się kończą? 

Kończą się wtedy kiedy któregoś z tych czynników brakuje. A brakuje często – najmniejszy problem stanowi namiętność, natomiast z intymnością i z zaangażowaniem jest znacznie trudniej. Często mamy do czynienia z lękiem przed bliskością, więc może tak być, że te dwa czynniki – jak intymność i zaangażowanie – nie zdążą nawet wykiełkować…

Ciche dni to zawsze sygnał, że koniec związku jest bliski? 

Niekoniecznie, ale z pewnością jest to sygnał, że mamy pewną trudność w komunikacji, a bez jej nie ma możliwości stworzenia bezpiecznego związku. Komunikacja w związku to podstawa.

Zwykle warto rozmawiać, ale w emocjach mówimy różne słowa, a te mają moc budować lub niszczyć...   

Jeśli zależy nam na dobrej komunikacji istotne jest to, by rzeczywiście wyrażać to co dla nas najważniejsze w sposób konkretny i klarowny. Emocje, często uniemożliwiają taki sposób komunikacji. Emocje również często odciągają nas od tematu przewodniego, co jest pułapką, w którą wpadamy.

A co w przypadku, kiedy to w malzenstwie niemożliwe wydaje się już wspólne dzielenie dalszego życia, bo oszukiwał, zdradzał... W takiej sytuacji rozstanie to jedyna słuszna decyzja?  

Wszystko zależy do tego czego chcemy, jakie mamy oczekiwania. Ważne, aby poznać odpowiedzieć co było powodem takiej sytuacji. Do zdrady zwykle dochodzi za zgodą trzech osób. Czasami zdrada może być tak naprawdę początkiem budowania zdrowego związku pod warunkiem, że oboje partnerów tego chce i łączy ich uczucie.

Odejście od małżonka to także szansa na pozytywne zmiany... 

Odejścia, powroty – to wszystko zawsze jest okazją do czegoś nowego, nawet jeśli zdecydujemy się na powrót – to „nie warto wchodzić do tej samej wody”, może to moment by coś zmienić. Życie jest jedną wielką zmianą, ważne byśmy sami wiedzieli czego chcemy i dokąd zmierzamy. Każdy koniec jest nowym początkiem...

Czego unikać w okresie żałoby? 

Najważniejsze, by tę żałobę przeżyć na swój sposób. Najgorsze jest udawanie, że wszystko jest bez zmian. Ważne jest bycie w tych emocjach, które nam towarzyszą i które mogą bardzo wiele nam powiedzieć, jeśli wsłuchamy się w nie.
Jest pokusa aby mimo rostania utrzymywać kontakt. Nie tylko porozstaniu w związku i małżeństwie, ale także zakończonej relacji w przyjaźni. Jaki to ma sens?
Z pewnością nie ma jednoznacznej odpowiedzi, może warto zadać sobie pytanie – co nam to robi i czy tego chcemy. Jeśli weźmiemy pod uwagę rozwód – to często choćby z powodu dzieci niemożliwe jest by ten kontakt zerwać. Wtedy  powstaje pytanie jak się kontaktować, by wzajemnie się nie ranić.

Kiedy „umiera” przyjaźń? 

W moim odczuciu przyjaźń „umiera” wtedy, kiedy kończy się zaufanie. Kończy się wtedy kiedy nie jesteśmy pewni drugiej osoby, a także wtedy, kiedy rozmijamy się na swoich drogach. Nie ma już wówczas wspólnego celu, tematu i tego, co może wcześniej tę przyjaźń pozwoliło zbudować.

I mnóstwo przegadanych nocy, wspólnie spędzony czas – zdaje się być bez znaczenia... Zadajemy sobie pytanie czy rzeczywiście łączyła nas wartościowa relacja, a może tylko chęć „zabicia” czasu? 

To ważne pytanie, ale najważniejsze, by zobaczyć, że każde doświadczenie jest czymś, co nas rozwija. Jeśli zobaczymy, że to wszystko było dla „zabicia czasu”, być może będzie to punkt zwrotny, że nie będziemy angażować się więcej w takie relacje. Taka wiedza jest bezcenna, uczymy się przecież całe życie.

A tak naprawdę jedną z podstawowych zasad poprawnego komunikowania się jest poznanie samego siebie... 

Tak uważam, najważniejsze to by umieć się skomunikować się z samym sobą – może to wydawać się bezcenne. Rzecz niby oczywista, ale czy zawsze tak jest?
Kotek w domu. Jak to ogarnąć?

Kotek w domu. Jak to ogarnąć?

Decyzja o przyjęciu kotka do mieszkania wiąże się z "małymi" zmianami... I często nie tak małymi kosztami 🐱 Kto z nas nie lubi ślicznych, malutkich zwierzątek? Ci z nas, którzy są wrażliwsi często litują się np również nad malutkimi, chorymi kotkami czy pieskami...  Jednak taka "miłość" i decyzja o przyjęciu kotka do domu wiąże się z wieloma obowiązkami... ale jakimi przyjemnymi! 😊  



Chowanie się jest naturalnym zachowaniem kotka, dlatego warto zainwestować w kilka produktów, które nieco urozmaicą jego mieszkanie w domu 😊 Tunele, drapaki czy schody, które można zamontować na ścianie to świetny wybór.

Domowe kotki nie mają okazji do polowania, ale wystarczy je obserwować kiedy np. znajdą w mieszkaniu dziury po rurach czy inne, ciemne miejsca, które odbierać będą jako potencjalne kryjówki ofiar 🐀🐁🐀  Polowanie, podobnie jak chowanie jest naturalnym zachowaniem kotka. Ukrycie pokarmu w trudno dostępnych miejscach da zwierzątku namiastkę polowania.  

Kotki, które mieszkają w domu nie muszą samodzielnie zdobywać pokarmu, ale dobrze jest tez wypracować system żywienia - 2/3 posiłki w ciągu doby. Oprócz tego wybierzmy miseczki, które z pewnością co jakiś czas będziemy zmieniać, bo znowu ich wybór na rynku jest ogromny. Oprócz miseczki na pokarm - pamiętajmy o miseczce na wodę 😊 

Tylko, że na zakupach miseczek się nie kończy 😊 Pamiętajmy też o zabawkach, które zwłaszcza malutkie kotki uwielbiają ⚽⚽⚽  A jeśli zabawki to również ubranka! Koszulki, bluzy, sukieneczki... Wszystko to, w naszym nasza kicia będzie uroczo wyglądać 🐱 Grande Finale, skąd mamy legowisko, smycze, ubranka na czas choroby - ma w swoim asortymencie całe mnóstwo wyjątkowych ubranek również dla piesków 🐶

⏳🐱⏳

Kotki najszybciej dojrzewają w ciągu dwóch pierwszych lat. I do dwóch lat rosną. Mogą żyć nawet 30 lat w przeliczaniu na lata ludzkie. Kiedy kiciuś kończy pierwszy rok życia - ma 18 lat ludzkich. Kotka, która ma dwanaście miesiecy może już urodzić małe kotki. Kiedy kończy kolejny rok - ma już 24 lata w przeliczeniu na ludzkie. Każdy kolejny rok to już mniej więcej 4 lata. Kotek, który ma 5 lat - w przeliczeniu na lata ludzkie osiąga wiek 36 lat. Kotek, który mieszka w domu i nie wychodzi na dwór, bądź wychodzi bardzo rzadko - starzeje się wolnjej od tych, które wychowują się i żyją na dworze.


Czego nie wypada kobiecie po trzydziestce?

Czego nie wypada kobiecie po trzydziestce?

Kiedy kończymy 30 lat robimy pewnie podsumowanie tego, co do tej pory udało nam się osiągnąć, zrealizować, określamy też najbliższe cele, marzenia. I choć 30 lat zwykle kojarzy się z dojrzałością, poukładanym życiem zawodowym i rodzinnym, na zewnątrz nie chcemy zmieniać stylu, który przecież wypracowałyśmy, w którym czujemy się dobrze. A może 30 lat to też czas, aby wymienić garderobę?  


Czy wszystko mi wolno? 

Każda z nas na pewno ma w swojej garderobie – oprócz całych półek tych rzeczy, których od miesięcy nie nosimy - koszulki z nadrukami czy śmiesznymi napisami. Są one dobre, ale pod warunkiem, że założymy je w odpowiednich do tego okolicznościach – wyjazd ze znajomymi za miasto – jak najbardziej, ale czy na co dzień taka koszulka będzie dobrym pomysłem dla kobiety, która nie jest już nastolatką? Od kobiety dojrzałej, która ma 30 lat, wymaga się bardziej przemyślanego wyboru stroju i dodatków – oczywiście w zależności od sytuacji, a przecież nie chcemy być postrzegane jako dziecinne.

Styliści przestrzegają również przez łączeniem kolorowych koszulek z młodzieżową biżuterią. Podobnie jak inne, kolorowe dodatki – spinki do włosów, świecidełka – mogą okazać się nawet trafionym pomysłem, pod warunkiem, że będą spójne z pozostałymi elementami stroju i zaprezentujemy się w nich tylko podczas nieformalnych wyjść. Zdecydowanie jednak takich połączeń unikamy, jeśli zamierzamy brać udział w spotkaniach oficjalnych.

Podobnie w przypadku szortów, choć tutaj sprawa powinna być jasna. Są takie rzeczy, które po prostu nie przystoją kobiecie po 30. Szorty, które eksponują pośladki nie są „cudownym” rozwiązaniem – nawet podczas upałów. W takiej sytuacji zdecydowanie będą lepsze dłuższe spodenki czy przewiewna sukienka, a szorty – jeśli już tak bardzo je lubimy – załóżmy np. na spacer z naszym pupilem, i to najlepiej wtedy, kiedy mamy zgrabną figurę.

W podobny sposób sprawa wygląda z wyborem odpowiedniej torebki. Jak wybrać tę, która będzie dla nas odpowiednia? Ważne, aby znać zasady i nimi się kierować, ponieważ w przypadku, kiedy nasza ulubiona torba, którą zabieramy na plażę – stanie się nieodłącznym elementem codziennej garderoby – z pewnością zwróci uwagę, ale będzie wyglądać śmiesznie. Na co dzień unikamy noszenia toreb ze zwierzakami czy napisami – poza wyjściem na zakupy, ale wybierajmy torebki starannie – stosownie do okazji czy uroczystości, w której będziemy brały udział. 

To, że kończymy 30 lat nie oznacza tragedii i całkowitej zmiany naszego życia. Przede wszystkim nigdy nie możemy zapomnieć o sobie i oddać naszego życia innym. Pamiętajmy, że mamy być szczęśliwe, a to, że skończyłyśmy 30. rok życia nie jest powodem do tego, aby wyzbyć się spontaniczności i radości z życia. Nie zabijajmy w sobie optymizmu! 

[WYWIAD] W samolocie. W chmurach...

[WYWIAD] W samolocie. W chmurach...

Bardzo często znamy tylko ich głosy z kabiny pilotów. Chociaż czasem zastanawiamy się jak wygląda rzeczywiście ich praca „od kuchni” – nie mamy zwykle możliwości, aby podczas lotu być w kabinie pilotów. Kapitan Dariusz Szulc – szef pilotów w SprintAir, w niezwykłej atmosferze opowiada o swojej pracy... ✈



Panie Kapitanie, dzięki Państwa gościnności mam przyjemność przeprowadzić niezwykły wywiad, bo w chmurach – i to dosłownie. Praca pilota wiąże się chyba z ciągłym stresem? 

Na pewno są sytuacje stresujące, pracujemy w mało komfortowej sytuacji dla nas. Musimy być sprawni od samego początku do końca. Są takie momenty, że musimy działać szybko i sprawnie, są momenty startu i lądowania, które wymagają od nas pełnej koncentracji, postępowania zgodnie z procedurami – oczywiście mając na celu szybką reakcję.

Jesteśmy na wysokości ok. 5 tys. km nad ziemią. Widać tylko chmury – to nie utrudnia w jakiś sposób lotu? 

Nie ma to większego znaczenia czy widać ziemię, czy wykonujemy lot w chmurach. Dlatego, że wykonujemy lot według ustalonych przepisów. Lot ponad chmurami,
w chmurach czy z widocznością ziemi – jeśli mamy stałą trasę, to jest wykonywany na stałych parametrach. Są różnice, które wynikają na przykład z pogody, niekorzystnych warunków meteorologicznych – burze, bardzo silne wiatry. To nie ma jednak żadnego znaczenia emocjonalnego dla nas. Naturalnie, kiedy widzimy ziemię – możemy podziwiać piękne widoki. To jest piękna sprawa – możemy się podzielić tym z pasażerami. Zawsze cieszymy się, że jest dobra pogoda. To jest dla nas też pewien komfort lotu.

Lepiej się lata w dzień czy w nocy? 

Są pewne różnice kiedy lata się w dzień i w nocy. Dla człowieka naturalną rzeczą jest praca w ciągu dnia. Człowiek musi odpoczywać w nocy, żeby mógł pracować w dzień. Nam jako pilotom łatwiej pracuje się w dzień, dlatego, że mamy większy komfort. Szybciej dostrzegamy jakieś błędy wynikające z odczytu, informacji. To też przekłada się na nasze mniejsze zmęczenie. Każdy z nas się męczy, a po jakimś czasie jego zdolność się osłabia. W osiemdziesięciu procentach jesteśmy wzrokowcami – wiadomo, że nasz wzrok bardziej się meczy w nocy, bo musi dostrzegać pewne elementy. Musi ciągle walczyć z tą różnicą.

Ma Pan czasem już dość tej pracy, dość latania? 

No pewnie (śmiech). To jest ludzka sprawa. Jednemu się chce iść bardziej do pracy
w poniedziałek, drugiemu – w środę. Ja jestem na tej wygranej pozycji, że pracuję jako pilot – robię to co lubię, i jeszcze dostaję za to pieniądze. Życzę każdemu kto pracuje w wymarzonym swoim zawodzie, żeby był wytrwały. Tylko przez wytrwałość można dojść do takiego momentu jak ja teraz. Czasem zdarza się, że jestem zmęczony, ale zawsze mówię, że przyjemność spotka mnie tam wyżej, w chmurach. Ta praca sprawia mi przyjemność, daje mi satysfakcję. Jestem w stanie utrzymać rodzinę, uśmiechnięte dziewczyny mijają mnie w pracy – to wszystko sprawia, że moje akumulatory dodatkowo się jeszcze ładują.

Za niedługo będziemy podchodzić do lądowania. Co jest trudniejsze – strat czy lądowanie? 

Pod pewnymi względami i strat jest bardziej niebezpieczny i lądowanie jest bardzo ryzykowne. Wiadomo, że są takie momenty podczas całego lotu, że musimy być skupieni. Musimy zdawać sobie sprawę, że od naszej szybkiej reakcji zależy jaki będzie lot. Dużo trudniejsze jest lądowanie chociażby z racji tego, że my musimy poprowadzić ten samolot, wylądować w określonym miejscu na pasie, i też wielokrotnie jest taka sytuacja, że lądujemy przy minimalnej widzialności. Start jest też dość niebezpieczny dla nas, ale poziom tego zagrożenia jest troszkę mniejszy. To jest troszkę łatwiejszy etap.

PS. Wywiad przeprowadziłam kilka temu 😎
Prezent na 30 urodziny

Prezent na 30 urodziny

Jaki jest dzisiejszy trzydziestolatek? Zapracowany, biorący udział w „wyścigu szczurów”, żyjący aktywnie i spędzający dużo czasu na siłowni, rodzinny? Trzydzieści lat to nie powód do załamania i zmartwienia, ale okazja do uczczenia huczną imprezą w gronie cudownych ludzi. W końcu trzydzieści lat ma się tylko raz w życiu. Zaszalej! 



Pomysłów na trzydzieste urodziny jest mnóstwo, ale dobrze wybrać te, które szczególnie spodobają się naszemu jubilatowi. Nie kupujemy też prezentu przypadkowej osobie, ale komuś, kto jest nam bliski, kogo dobrze znamy – wiemy co go ucieszy, jakie ma upodobania.

Jaki jest niezapomniany prezent? Z pewnością taki, który da świetne widoki z pakietem niezapomnianych przeżyć  - jak np. lot szybowcem, lot paralotnią, jazda rajdowym samochodem czy skok ze spadochronem. A może degustacja piwa, wina, whiskey? Jeśli nasz jubilat ciągle jest zapracowany i rzadko korzysta z dni wolnych – zafundujmy mu voucher do SPA. Taki prezent ucieszy na pewno, bo nie będzie już szukał wymówek, że praca, obowiązki... Zawsze można też zorganizować wyjazd – niespodziankę. Uprzedźcie tylko o zabraniu koniecznych rzeczy i  spotkaniu się w umówionym miejscu. Takie wyjazdy – niespodzianki zwykle są fajną przygodą, a w gronie najlepszych przyjaciół –  wręcz niezapomnianą wyprawą. A może masaż? Do wyboru jest kilka, np. gorącymi kamieniami, czekoladowy. Jeśli nasz trzydziestek nie rozstaje się z aparatem, uwielbia robić zdjęcia i być fotografowanym – sesja zdjęciowa okaże się dobrym pomysłem!

Jest też wiele praktycznych i śmiesznych pomysłów jak np. myszka na USB, zakochany zestaw do wina, imprezowy kodeks drogowy, dmuchany fotel kibica. Fajnym prezentem może być koszulka ze śmiesznym napisem. Wszystko zależy od tego jak dobrze znamy naszego jubilata. Najważniejsza oczywiście jest dobra, niezapomniana zabawa, w końcu atmosferę tworzą ludzie.

Urodziny to dobra okazja, aby zrobić sobie rachunek sumienia z dotychczasowego życia. Warto szczerze odpowiedzieć sobie na pytania czy jestem zadowolony ze swojego życia, Czy się spełniam i jestem szczęśliwy. Jakie cele przede mną, co osiągnąłem i z czego jestem dumny?

Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger