wtorek, 15 stycznia 2019

Samotność. W związku...

Samotność. W związku...
Oddział Zamknięty w jednej ze swoich piosenek śpiewa: „Samotny wśród ludzi, którzy myślą: On nigdy nie jest sam...”. I trudno się nie zgodzić z tymi słowami, bo z pewnością zdarzyło nam się odczuwać pustkę wśród ludzi, którzy są nam bliscy. Zdaje się, że skoro jesteśmy uśmiechnięci, mamy fajną pracę, wyglądamy na szczęśliwych – to tak jest i już. Niestety, zwykle bywa inaczej... Na zewnątrz wszystko jest wręcz idealnie, a w rzeczywistości – razem, ale osobno. Niczym dwa samotne serca...


Czym jest samotność? Co o niej świadczy, na nią wskazuje?

Przede wszystkim niepewność, smutek i brak życiowej energii. Zamiast być ze sobą – czujecie, że oddalacie się od siebie! Już nic nie jest takie jak było wcześniej. Kiedyś potrafiliście przegadać ze sobą całe wieczory, dziś – nie macie ochoty na wzajemne towarzystwo. Zwyczajnie. Zaangażowanie zastąpiła pustka...

Może warto zadać sobie pytanie o co chodzi? Na którym etapie zrobiliśmy błąd?

Zwykle podporządkowanie naszego życia pod innych nie jest dobrym rozwiązaniem, choć może się wydawać wręcz idealne. Trzeba nam znaleźć czas dla siebie. I walczyć o swoje marzenia! Skoro sami nie mamy energii życiowej, co będziemy przekazywać innym? Samotność w związku może wynikać także z różnicy charakterów, a jest to przecież ważny element związku, który ma wpływ na decyzje jakie podejmujemy, na nasze zachowanie.

Pisałam wcześniej o fajnej pracy. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy potrafili wybrać priorytety. Problem zaczyna się wtedy kiedy to właśnie pieniądze rządzą nami, a związek nie jest już tym, o co trzeba się troszczyć. Nic w tym dziwnego, że czujemy się samotni jeśli nasza „druga połówka” więcej czasu i energii poświęca pracy niż nam, naszemu związkowi. Brak troski o związek w konsekwencji musi doprowadzić do samotności jednej ze stron.

Poczucie osamotnienia to wskazówka, że coś nie gra. Nie zawsze też oznacza czyjąś winę – może być to jasny sygnał, że coś zgubiliśmy. Zwykle szukamy przyczyn kryzysów poza sobą. Nie staramy się, aby było lepiej, zajmujemy się wyłącznie sobą i swoją pracą. Ogromne znaczenie ma świadomość siebie, bo nie chodzi przecież o to, aby nieustannie zmieniać się dla partnera. Mimo że jesteśmy w związku – wciąż jesteśmy niezależnymi jednostkami. Pamiętajmy też o tym, aby mieć czas tylko dla siebie.

„Miłość siebie samego jest podstawą zdolności kochania drugiego człowieka” – mówił Erich Fromm – psycholog, psychoanalityk. Jak więc chcemy czerpać radość ze związku, skoro nie potrafimy zaakceptować, polubić i pokochać siebie?

poniedziałek, 14 stycznia 2019

[WYWIAD] Hej! Kolęda, kolęda!

[WYWIAD] Hej! Kolęda, kolęda!
Kolęda to nie okazja do kazania - mówi Ks. Grzegorz Łapiński. Więc jeśli nie kazanie to co? Jak się przygotować do wizyty duszpasterskiej?



Proszę Księdza, kolęda trwa. Niektórych parafian pewnie spotyka Ksiądz po raz pierwszy?

To moja druga kolęda w parafii.  Spotkania są różne – czasami w bardzo sympatycznej i miłej atmosferze trwają dłużej, ale zdarzają się i takie bardziej „służbowe”. To się czuję. Jedna i druga strona chce aby jak najszybciej kolęda się skończyła. 

Wynika to z tego, że w dużej parafii wszyscy się nie znamy?

W dużym mieście jest mniejsza znajomość księdza. Kilka lat temu byłem z kolęda w wiosce pod Toruniem, u kolegi księdza. Tam jest zupełnie inne podejście – parafianie przyjeżdżają po księdza, jedzą wspólne posiłki. Kolęda odbywa się w bardzo rodzinnej atmosferze.

U nas ciężko o takie relacje? 

Wikariusze zwykle na parafii są przez trzy,  cztery lata. Jeśli u jakiejś rodziny będę tylko raz – tak naprawdę nie zdążę nawet ich poznać.

Co jest istotą kolędy?

Przede wszystkim spotkanie z parafianami. Kiedy jestem w kościele – widzę tych ludzi, ale poza tym, że przychodzą do kościoła - nic o nich nie wiem. Podczas kolędy mogę ich trochę poznać. Koperta nie jest dla mnie najważniejsza. Kolęda to też okazja do ewangelizacji. 

Jakaś wizyta duszpasterską szczególnie utkwiła Księdzu w pamięci? 

Rok temu byłem z kolęda u dziewczyny, która już na wstępie powiedziała, że jest niewierząca. Zapytałem, czy zechciałaby porozmawiać z dwie, trzy minuty. Zaprosiła mnie. Była to dla mnie okazja abym opowiedział o własnym doświadczeniu Boga w Kościele. Jak się okazało pod koniec rozmowy – dziewczyna była niewierząca, ale poszukująca. Powiedziała, że ta rozmowa dużo jej dała. Mnie to spotkanie utwierdziło w tym, że Pan Bóg stawia na naszej drodze osoby, które nie są przypadkowe.

A co w sytuacji, kiedy para mieszka razem bez ślubu. Mogą przyjąć księdza?

Podczas kolędy również w tamtym roku odwiedziłem parę, która nie była małżeństwem. Pod koniec rozmowy ta dziewczyna powiedziała mi, że bała się przyjąć księdza, ale chciała kolędy. Było to dla mnie ważne.

I nie wygłosił Ksiądz „kazania”?

Powiedziałem jakie jest stanowisko Kościoła w tej sprawie. Możemy zachęcać do przemyśleń, ale kolęda to nie jest miejsce na kazania.

Czasami są obawy przed przyjęciem księdza ze względu na skromniejsze warunki mieszkaniowe...

To, że ktoś żyje skromnie nie jest powodem do obaw. Chodzi przede wszystkim o podejście serca.

Jaka powinna być zawartość koperty?

(śmiech). Nie ma żadnego cennika. Ofiara powinna być dobrowolna.

___
Źródło: Wiadomości Parafii Wszystkich Świętych w Warszawie  

niedziela, 13 stycznia 2019

[WYWIAD] Czy Chrystus potrzebował chrztu?

[WYWIAD] Czy Chrystus potrzebował chrztu?
Dlaczego zapalamy Paschał, co symbolizuje biała szata, w jakim celu ksiądz namaszcza głowę krzyżmem świętym? - na te i inne pytania odpowiada ks. płk Zbigniew Kępa z Katedry Polowej Wojska Polskiego 



Księże Pułkowniku, chrześcijaństwo odwołuje się często do znaków i symboli, ale trzeba nauczyć się je dobrze odczytywać... 

Chrześcijanie wychowani i ukształtowani w kulturze chrześcijańskiej potrafią te symbole i znaki zauważyć i odczytać ich przesłanie. Do tej wrażliwości na znaki i symbole odwołał się Chrystus. W niedzielę Chrztu Pańskiego w Ewangelii św. Łukasza usłyszeliśmy, że "Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest."

Co to oznacza?

Chrzest, którego udzielał Jan Chrzciciel nad rzeką Jordan miał charakter pokutny. Nie był jednym z obyć rytualnych służących oczyszczeniu. Wiązał się z nawróceniem; ze zmianą dotychczasowego grzesznego życia na życie zgodne z przykazaniami Bożymi, z wolą Bożą. Przystępujący do chrztu janowego wyznawał swoje grzechy i przyjmował pokutę. Takiemu chrztu poddał się Pan Jezus.

Chrystus potrzebował chrztu, który miał charakter pokutny?

Jezus nie potrzebował takiego chrztu, ale uczynił to ze względu na nas. Przyjął chrzest w duchu solidarności z nami, z ludzkością, która potrzebowała odkupienia. Jego chrzest odtworzył niebo i sprowadził Ducha Świętego. To, co dokonało się podczas Jego chrztu powtarza się teraz przy naszym chrzcie. Podczas chrztu, kapłan lub inny szafarz, polewa wodą głowę przystępującego do chrztu i wypowiada słowa "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Poprzez polanie wodą, zanurzenie w wodzie i wypowiedzenie formuły chrztu dokonuje się to, co dokonało się podczas chrztu Chrystusa. Otwierają się niebiosa i na ochrzczonego zstępuje Duch Święty. Staje się to zgodnie z zapowiedzią św. Jana Chrzciciela: "Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem". Podczas chrztu zostają otwarte wrota, które zamknął grzech Adama, odcinając nas od Boga.

Wobec tego co dokonuje się podczas chrztu świętego?

Podczas naszego chrztu niebo się otwiera i Bóg udziela nam Ducha, oznajmiając, że jesteśmy Jego dziećmi umiłowanymi w Chrystusie, w których ma upodobanie. Chrzest w Jordanie był potrzebny nam, a nie Jezusowi. On przez ten chrzest wprowadził nas w misterium Bożego synostwa, otworzył przystęp do Ojca i do udziału w życiu samej Trójcy Świętej, która objawiła się w tym momencie. Teraz Bóg nie jest już tylko daleko w niebie, ale jest także blisko, całkiem blisko, bo w nas samych.

Dlaczego ksiądz podczas chrztu św., namaszcza głowę ochrzczonego krzyżmem świętym? 

W starożytności Izraelici, stanowiący naród wybrany przez Boga, stosowali obrzęd namaszczania poświęconym olejem przy ustanawianiu króla, kapłana lub proroka. Namaszczenie było znakiem szczególnego wybrania przez Boga oraz wyznaczało człowiekowi ściśle określone zadania, których wypełnianie miało prowadzić do realizowania się w świecie Bożych zamysłów. Do wykonania tych zadań Bóg dawał wybrańcowi swoją moc, swojego Ducha. Przez przyjęcie Sakramentu Chrztu Świętego człowiek jakby jednoczy się z Chrystusem, staje się duchowym dzieckiem Boga. Otrzymuję więc od Najlepszego Ojca udział w kapłańskiej, prorockiej i królewskiej misji Pana Jezusa, a także w zobowiązaniach, jakie z niej wypływają.

Osobom, którym udzielany jest chrzest święty zwykle nakłada się białą szatę. Dlaczego jest to aż tak ważne? 

W starożytności chrześcijańskiej nowoochrzczonych ubierano w długie, białe szaty, w których przez cały tydzień chodzili do kościoła, aby słuchać głoszonych katechez mistagogicznych, wyjaśniających im zobowiązania płynące z przyjęcia tego sakramentu. Białą szatka, nakładana przy chrzcie ma podwójną wymowę: Z jednej strony biel jest znakiem duchowej czystości i radości człowieka, który w Sakramencie Chrztu Świętego otrzymuje od Boga tzw. łaskę uświęcającą. Z drugiej zaś strony, sam gest nakładania białej szaty stanowi nawiązanie do słów Świętego Pawła Apostoła, który pisał o przyjmujących chrzest jako o "przyoblekających się w nowego człowieka" (por. Ef 4, 24) zyskujących stan duchowego podobieństwa do Stwórcy, którego przybranymi dziećmi się stają.

Znakiem widocznym przy chrzcie świętym jest świeca...

Jest to ostatni znak widoczny przy chrzcie. Podczas udzielania tego Sakramentu w kościele płonie paschał - duża świeca, na której umieszczone są symbole pięciu ran Chrystusa. Płonący paschał oznacza, że ten sam Pan Jezus, który umarł na krzyżu, teraz  jako Zmartwychwstały jest duchowo obecny pośród modlących się. Zapalenie świecy przypomina więc, że dla każdego ochrzczonego słowa Chrystusa powinny stać się lampą dla stóp (por. Ps 119, 105), czyli najważniejszym źródłem zasad postępowania, tak by mógł on - w ziemskim życiu "płonąc" miłością na wzór Chrystusa - w wieczności zjednoczyć się ze światłością świata. Wskazuje również na wielką odpowiedzialność za rozpalanie i podtrzymywanie wiary w dziecku, jaka spoczywa na jego biologicznych i chrzestnych rodzicach oraz pozostałych bliskich. Stanowi swoistą przestrogę przed słowami i czynami, które mogłyby odciągać młodego chrześcijanina od Pana Jezusa.

Źródło: deon.pl

piątek, 11 stycznia 2019

[WYWIAD] Nowy Rok. Nowe szanse?

[WYWIAD] Nowy Rok. Nowe szanse?
W Nowym Roku warto podjąć temat zmian i nowych szans. Chociaż nie jest to wcale takie łatwe, aby zmienić swoje życie - warto podjąć próbę. Rozmawiam na ten temat z  Ewą Guzowską - psycholog, psychoterapeuta, coach... 



Pani Ewo, zwykle to, co nieznane – bardziej fascynuje, ale i bardziej przeraża. Jednak najgorsze decyzje to chyba takie, kiedy stoimy w miejscu i przestajemy się rozwijać?

W życiu wszystko się zmienia. Nie mamy wpływu na to, by coś zatrzymać - a to zmusza nas do tego, by nie stać w miejscu. Naprawdę nie możemy stać miejscu, nawet jeśli byśmy bardzo chcieli, bo życie wymusza na nas różne zmiany, decyzje, ruchy. Wszystko podlega ciągłej zmianie i ta zmiana staje się czynnikiem, który nas rozwija. Nie sposób z tym walczyć. Lepiej czym prędzej dostosować się do zmian, z tym m.in. wiąże się system adaptacyjny.

Bez zmiany nie możemy mówić o rozwoju?

Nie rozwijamy się, kiedy nic się nie zmienia. Każdej zmianie towarzyszy ruch. My sami w każdej sekundzie zmieniamy się pod względem komórkowym itd. Jedyną stałą rzeczą jest właśnie zmiana.

A jednak jest ten strach przed zmianami. Z czego on w dużej mierze wynika?

Człowiek zawsze bał się nieznanego, to już jest wpisane w jego psychikę. Oczywiście, nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Jedni widzą szklankę do połowy pełną, a inni do połowy pustą, wszyscy inaczej działają w tych samych okolicznościach. To, jak działamy w zmieniającym się świecie, zależy od tego, co w sobie nosimy. Możemy lękać się każdej zmiany, a możemy z ciekawością dziecka patrzeć na każdą zmianę.

Poczucie bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych potrzeb człowieka. Tymczasem odejście od schematów jest zawsze na plus?

Poczucie bezpieczeństwa może mieć różne podstawy. Jeśli te podstawy są zbudowane na trwałym fundamencie to będzie łatwiej poradzić sobie z wyjściem ze schematów. Zawsze po przekroczeniu jakiegoś ograniczenia, które zwykle jest w naszej głowie, zastajemy inną rzeczywistość - czasami lepszą, czasami gorszą – ale to daje nam szansę na postawienie kolejnego kroku, dalej i dalej…

Często nasze działania paraliżują emocje?

Z pewnością tak jest, bowiem od kontaktu z naszymi emocjami wiele zależy. To one wynikają z tego, jak mamy się z samym sobą. Jeśli wierzymy w siebie i mamy zaufanie do siebie, będzie z pewnością znacznie łatwiej. Jeśli natomiast mamy pragnienie, by ktoś zrobił coś za nas – zawsze będziemy w niewoli. To my zawsze wybieramy, czego chcemy, na co decydujemy się i co w efekcie tego dostajemy…

A najbliższa rodzina i przyjaciele? Najbliższe dla nas osoby, które w nas nie wierzą – jakby utwierdzają nas w tym, że lepiej nic nie zmieniać?

Należy spojrzeć prawdzie w oczy. Tak czy inaczej, to nie oni, tylko my sami będziemy w tym czymś. Pytanie kogoś o radę, zwykle nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ tylko my mamy dostęp (a przynajmniej docelowo tak jest) do wielu zmiennych, o których nikt inny nie wie, a nawet jeśli wie, jego postrzeganie rzeczywistości będzie widzeniem przez jego własny filtr, a my możemy mieć zupełnie inny filtr na rzeczywistość. Należy pamiętać, że zawsze ostatecznie my ponosimy odpowiedzialność za własne decyzje i wybory, nikt inny.

Wobec tego dlaczego boimy się zmian, boimy się zaryzykować?

Boimy się zmian, gdyż niosą zawsze pewną niewiadomą, tylko pułapką jest, że to co niby „stałe” – nigdy się nie zmieni, więc mamy wiele do stracenia. Jeśli spojrzymy na to z nadzieją i wiarą, a jeszcze dostrzeżemy potrzebę zmiany - zwykle wyjdzie nam to na dobre. Nie ma znaczenia tak bardzo, jakim autobusem czy tramwajem jedziemy, ale znaczenie ma to, gdzie chcemy naprawdę dojechać i co widzimy przez okno po drodze.

W podjęciu decyzji pomoże nam wewnętrzny dialog?

Trudno mi sobie wyobrazić, by coś w ogóle bez tego mogło się zrodzić… To jest coś, co prowadzi nas do przodu, coś co nadaje nam kierunek i nigdy nie pozwala się nudzić. A przy tym, może być zabawne, ciekawe i barwne. Może warto spojrzeć na to w ten dziecięcy sposób z ciekawością, gdzie nas to doprowadzi?Pamiętajmy, że brak ruchu czy brak decyzji jest także decyzją. Życzę Wszystkim odwagi, wiary i ciekawości w poszukiwaniach siebie na tej drodze, która towarzyszy życiu.

środa, 9 stycznia 2019

Czy jest mi to potrzebne? Tak!

Czy jest mi to potrzebne? Tak!
Zakupy sprawiają, że czujemy się lepiej, czujemy się atrakcyjniejsze i wartościowsze. Niestety uczucie euforii przemija, a do nas powraca smutek, wyrzuty sumienia, bo znowu kupiłyśmy coś, co tak naprawdę nie jest nam potrzebne. Idealny świat fantazji trwa tylko chwilkę, a problem pozostaje. W takim przypadku poleca się terapię i wizytę u specjalisty. Zakupoholizm jest pewnego rodzaju narkotykiem. Jest uzależnieniem, które można pokonać. 


Wiele z nas zapewne obejrzało komedię Wyznania zakupoholiczki. Być może i Wy podczas niektórych scen po prostu zaczynałyście się śmiać, a być może było i tak, że w niektórych scenach po prostu jakbyśmy widziały siebie...

Komedia opowiadała historię młodej, atrakcyjnej dziennikarki, która uwielbiała kupować, a może po prostu dziennikarki tak mają? Hmm... 😎  Głowna bohaterka - sympatyczna, miła i chętna do pomocy innym, ale kiedy w grę wchodziły zakupy, albo co gorsze - oddanie rzeczy, których nie nosi – zaczynał się dramat.
Podobnie chyba jest i w naszym życiu. W moim na pewno 😊 Wiele razy robimy porządki – wiosenne, letnie, jesienne... ile mamy rzeczy, o których istnieniu zapomniałyśmy? Prawdopodobnie większości z nas nie grozi zakupoholizm, bo jednak człowiek planuje zakupy, ale wiadomo – krzykliwe hasła reklamowe, promocje, wyprzedaże – robią swoje. W końcu ładna sukienka czy bluzka to zawsze dobra inwestycja, a do tego szpileczki i torebka... I jak tu przejść obojętnie?


Według różnych badaczy problem kompulsywnych zakupów obejmuje 2-16%, 2-8%, a nawet 12-16% ogólnej populacji. Dotyczy on głównie kobiet (80-90% przypadków), chociaż nie można wykluczyć, że to one znacznie częściej się do tego przyznają, a zjawisko występuje w podobnym stopniu u obu płci. Status materialny nie ma tutaj istotnego znaczenia, a problemy bardzo często zaczynają się już ok. 20 roku życia –mówi dr n. med. Bohdan T. Woronowicz, specjalista psychiatra.

„Zakupoholizm (shopoholizm) można określić syndromem XXI wieku. To niepohamowana pokusa i potrzeba robienia zakupów, która sprowadza się do nabywania niepotrzebnych i wcześniej niezaplanowanych dóbr. Zakupoholizm stanowi formy rozładowania wewnętrznego napięcia, redukcji stresów, frustracji, problemów, smutków” – czytamy w definicji zakupoholizmu.

Dlaczego kupujemy?

Czynników jest kilka, przede wszystkim uciekamy w świat zakupów, w ten „lepszy”, kolorowy, atrakcyjniejszy świat szczególnie wtedy kiedy cierpimy na niskie poczucie własnej wartości, mamy problemy emocjonalne, materialistyczne podejście do życia, chęć oderwania się od rzeczywistości.

– „Kompulsywne zakupy, które są często reakcją na negatywne wydarzenia lub nieakceptowane stany emocjonalne, powodują spadek napięcia psychicznego oraz poprawę samopoczucia wkrótce po dokonaniu zakupu” – wyjaśnia dr n. med. Bohdan T. Woronowicz, specjalista psychiatra.

Wiemy dobrze, że są inne, skuteczne sposoby na poprawienie swojej samooceny. Wystarczy skorzystać z porady psychologa, specjalisty i zacząć zmieniać swoje życie. Zakupy dadzą szczęście chwilowe, a my musimy je w sobie odnaleźć, aby naprawdę być szczęśliwe. Każdej życzę odnalezienia tego szczęścia! 😊

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Piękne bransoletki od Oh!Shiny Store 💖

Piękne bransoletki od Oh!Shiny Store 💖
Która z nas nie lubi pięknych bransoletek? 😊 Zawsze znajdzie się okazja, aby założyć naszą ulubioną biżuterię, ale jest to również doskonały pomysł na prezent dla mamy, babci, przyjaciółki... 🎁   


👑 Agat Smocze Oko

Ręcznie wykonana bransoletka, która zawiera:
🌺 agat
🌺 onyks
🌺 srebro

Do tworzenia biżuterii używane są naturalne kamienie i srebro próby 925. Bransoletka dopasowana jest do nadgarstka o obwodzie 17 cm, natomiast średnica użytych kamieni wynosi 4 i 6 mm. Długość zawieszki wynosi 8 mm. 

👑  Jaspis i Agat

To także ręcznie wykonana bransoletka, która zawiera:
🌼 jaspis
🌼 agat
🌼 srebro

Bransoletka dopasowana do nadgarstka o obwodzie 17 cm, ale średnica użytych kamieni wynosi 10 mm. I długość zawieszki wynosi także 10 mm.
  
👑 Rodonit

Bransoletka zawiera: 
🌸 rodonit
🌸 srebro

Dopasowana do nadgarstka o obwodzie 17 cm. Średnica użytych kamieni wynosi 6 i 8 mm. Częścią każdej bransoletki jest firmowa zawieszka na srebrnym łańcuszku długości 2 cm.

I niespodzianka! 🎁🎁🎁 Dla wszystkich Czytelniczek! Kod rabatowy 10%! Bez limitu wykorzystania i nieograniczony czasowo. Haslo: niedoskonalaja 👑 Rabat 10% sumuje się ze wszystkimi rabatami ze strony 🎁 





💖🎁👑 Wiecej inspiracji znajdziesz tutaj 👑🎁💖

sobota, 5 stycznia 2019

[WYWIAD] Wdzięcznóść. Po co nam ona?

[WYWIAD] Wdzięcznóść. Po co nam ona?

Pani Ewo, wdzięczność powinna być nieodłącznym elementem naszego życia? Czemu więc czasem o niej zapominamy, nie potrafimy jej wyrazić?

Wdzięczność wydaje się czymś, co częściej może zastanawiać niż sprawiać przyjemność. Istotna jest intencja – czy jest to wdzięczność w czystej formie, czy kryje się w tym jakiś rodzaj manipulacji – ze smutkiem stwierdzam, że z moich obserwacji – ta czysta forma – jest raczej rzadkością. Wdzięczność sama w sobie ma moc. Możemy być wdzięczni za wiele rzeczy, sytuacji, ludzi, których spotykamy… i którzy zostają z nami na zawsze. Nasz konsumpcyjny i interesowny świat – bezlitośnie pozbawia wdzięczności w tej czystej formie… Wdzięczność towarzyszy mi od dziecka i może dlatego jestem na nią dość mocno wyczulona. Dzięki prostej wdzięczności świat jest bardziej przyjazny, serdeczny i to ona sprawia – że żyje się nam lepiej…


Czym wyjaśnić to, że wdzięczność może dość często mylona jest ze zobowiązaniem?

Być może dlatego, że w ogóle – rzadko słyszymy komplementy i być może nie umiemy ich nawet przyjmować. Może wydawać się, że jeśli coś miłego i serdecznego usłyszeliśmy, to mamy się czymś odpłacić… W związku z tym, że życie staje się coraz bardziej konsumpcyjne i interesowne – zapominamy od tych podstawowych ludzkich odczuciach… Jeśli biegniemy na przystanek, a pan kierowca chwilę zaczeka byśmy zdążyli na autobus – jesteśmy wdzięczni… Takich i wiele podobnych przykładów powoduje, że lepiej się żyje i mamy kontakt z „ludzkim” człowiekiem…

„Ludzki” człowiek… ciężko czasem takiego spotkać… Jakie konsekwencje może mieć źle zrozumiana wdzięczność?

Pytanie czy wdzięczność jest czysta – czy jest tylko środkiem do zdobycia czy osiągnięcia czegoś na czym nam zależy – wtedy mamy do czynienia z manipulacją, a przecież nikt nie lubi, kiedy ktoś go zmanipuluje. To smutne, że częściej padamy ofiarą manipulacji niż doświadczamy czystej wdzięczności…

Ktoś powie, że bycie wdzięcznym to trochę takie kolorowe życie, pozbawione ciężkich, bolesnych doświadczeń, które na siłę chcemy wrzucić ze swojego prawdziwego życia, ale nie o to przecież chodzi…

Uważam, że mając bolesne doświadczenia, bardziej potrafimy być wdzięczni. Nic przecież nie należy się nam z rozdania… Możemy być wdzięczni za zdrowie, ciekawych i serdecznych ludzi wkoło nas, możemy być wdzięczni za życie… Moje osobiste doświadczenie – bardzo głębokie dotyczyło powrotu z Indii, kiedy uświadomiłam sobie jakim „bogaczem” jest Europejczyk – ma DOM, paszport, samochód, mieszkanie… a kiedy wjeżdża się do Delhi spotyka się ludzi, którzy nie mają absolutnie niczego… My boimy się panicznie straty, nie patrząc na to, że przecież – fakt, że coś mamy jest czymś niesamowitym…

To prawda… ale też wdzięczność ma nie tylko pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, ale również dzięki niej nie trzymamy w sobie negatywnych emocji – negatywnych w naszym rozumieniu, doświadczeniu…

Wdzięczność może pozwolić nam na docenienie tego, co mamy i tego, czego pragniemy. Czysta wdzięczność ma wiele bardzo pozytywnych powiązań i żadnej negatywnej… Jeśli dotychczas nie towarzyszyła w naszym życiu, koniecznie trzeba ją zaprosić..

Jaka jest zależność między wdzięcznością a emocjami?

Wdzięczność jest tak czystą emocją, że trudno wyobrazić sobie coś równie podobnego, może miłość…

Czasem pewnie i w naszych relacjach są tacy ludzie, od których nie usłyszymy „Dziękuję”. Jest to przykre, ale z czego może wynikać brak podziękowania?

Często słowo „dziękuję” jest coraz rzadziej spotykane. Współczesny człowiek jest coraz bardziej oddzielony i odłączony od wszystkiego, w tym także od innych ludzi, a w tym coraz bardziej samotny… Coraz rzadziej ludzie spotykają się w mieszkaniach, coraz rzadziej zabiegają i organizują wspólne wypady poza miasto – ponieważ to wymaga zaangażowania… Często niestety jest tak, że jedni głównie dają, a inni tylko biorą, więc po pewnym czasie u tych pierwszych rodzi się frustracja. Ten brak równowagi – zwykle kończy wiele relacji i związków…

A człowiek wdzięczny jest po prostu szczęśliwszy…

Człowiek, który potrafi wyrażać wdzięczność jest szczęśliwy gdyż umie docenić jakim bogactwem świat go obdarzył…

Jednym ze sposobów praktykowania wdzięczności jest prowadzenie kalendarza wdzięczności. Jakie są inne sposoby, które Pani poleca?

Dokładnie tak. Można mieć też słoik – z karteczkami wdzięczności – dla siebie, dla innych, za coś co wydarzyło się dla Ciebie… Każdy może ustawić sobie swój niepowtarzalny sposób wyrażania wdzięczności. Mój jest taki, że każdego dnia, dziękuję za to, że po prostu JESTEM…

wtorek, 1 stycznia 2019

Szczęśliwego Nowego Roku!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Tak niewiele nam potrzeba, 
By przytulić się do Nieba.

Zdrowia, szczęścia, bliskich blisko,
I miłości - ponad wszystko!

Szczęśliwego Nowego Roku!! 🎉🎉🎉  

piątek, 28 grudnia 2018

Uroczystości rodzinne, gala, rozdanie nagród? W co się ubrać?

Uroczystości rodzinne, gala, rozdanie nagród? W co się ubrać?
Od momentu kiedy dostajemy zaproszenie na chrzciny, roczek czy uroczystości rodzinne - zaczynamy poszukiwania odpowiedniej sukienki. Nie jest to takie łatwe, tym bardziej, że każda uroczystość ma inny charakter. Sukienka, którą wybierzemy na wesele doskonale sprawdzi się na tego typu wydarzeniach, ale jeśli będziemy wybierały się na galę - sukienka z wesela może nie spełnić swojej roli. W takiej sytuacji warto wybrać suknię, która nie tylko będzie wyjątkowa, ale w której przede wszystkim będziemy się czuły wyjątkowo 😉 W końcu uroczyste gale, w których bierzemy udział nie są co kilka tygodni...  



Dobrym wyborem na ważne uroczystości, w tym także rodzinne - będzie czarna sukienka, którą przecież każda z nas ma w szafie - to i pewnie nie jedną 😉 Wyjątkowego charakteru kreacji bez wątpienia doda koronkowa wersja małej czarnej. Czarna sukienka będzie doskonałym rozwiązaniem podczas uroczystości rodzinnych takich jak chrzest czy urodziny. Romantyczne sukienki z koronki, kobiece i tajemnicze to również idealny wybór na wesele czy rocznicową randkę, ale zawsze warto poszukać nowych sukienkowych inspiracji. Nie zapominajmy też o dodatkach - fascynator, biżuteria...

Która z nas nie marzy o balu czy gali, na którą założy piękną, długą sukienkę z lekkiego, połyskującego materiału? Kuszące rozcięcia, głębokie plecy - niezwykle atrakcyjna i bardzo szykowna, doskonale sprawdzi się podczas tak ważnych i wyjątkowych uroczystości. I koniecznie szpilki! Bądźmy bardziej kobiece! Nie wstydźmy się podkreślać piękna, które jest w nas!


A podobnie w przypadku wieczornych przyjęć? Doskonałe będą sukienki czarne albo czerwone, chociaż zdecydowanie wybieram czerwone - są tak piękne, wyjątkowe, podkreślają też charakter wydarzenia. I moje ulubione, idealne na wieczorne przyjęcia - dodatkowo dopasowane w pasie i rozkloszowane na dole 👗 Rodzinna uroczystość, ważny obiad... W takiej sytuacji dobrze wybrać delikatne, ale eleganckie sukienki z falbankami. Pamiętajmy też aby swoją stylizacją nie przyćmić tego, kto podczas uroczystości jest numerem jeden 👑💌

Zainspiruj się! Kliknij.

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Pięknych Świat!

Pięknych Świat!

Gdy Rodzinka wokół siądzie,
Już nie ważne są pieniądze,
Bo najlepszy prezent w świecie, 
To gdy bliscy są w komplecie!

Pięknych Świąt Narodzenia Naszego Zbawiciela! 💖 

wtorek, 18 grudnia 2018

Torebka na Święta? Taaak!

Torebka na Święta? Taaak!
Chyba każda z nas zna zasadę dotyczącą oficjalnych czy wieczorowych spotkań. W przypadku kiedy mamy na sobie suknię balową, wieczorową – unikamy zakładania torebki, która będzie zwieszać z ramion, bo popsuje efekt, a przecież na tym nam nie zależy. Na tego rodzaju spotkaniach sprawdzają się idealnie torebki z cekinami, koralikowe i lakierowane. 


Wybór torebki wydaje się łatwy, ale do czasu kiedy nie musimy jej wybrać 😊 Każda z nas co jakiś czas staje przed tym wyzwaniem i lepiej lub gorzej sobie wtedy radzimy. Dobrze więc poznać kilka ogólnych zasad, które przydadzą się w sklepie. Po pierwsze określamy na jaką okazję szukamy torebki. W przypadku oficjalnych spotkań czy wieczornych wyjść króluje zasada, że im późniejsza pora tym torebka mniejsza. 

Kolejną zasadą, jest wybór torebki do koloru stroju i stylu. Kolor torebki nie musi być idealny jak kolor butów, ale może ona odegrać rolę pięknego akcentu. Czarna torebka oczywiście pasuje do większości stylizacji i kreacji, bez względu na okoliczności, ale tam gdzie możemy – zaszalejmy z wyborem torebki, która nie tylko nas zachwyci.


Pamiętajmy również o tym, że w przypadku spotkań oficjalnych obowiązuje zasada odpowiedniego ubioru. Sukienki, spódnice powinny mieć odpowiednią długość, nie mogą być zbyt krótkie – mimo, że właśnie takie możemy zakładać na co dzień. Odpowiednia długość sukienki w przypadku spotkań oficjalnych to tuż przez/za kolano.

I na koniec pamiętajmy, że im drobniejsze jesteśmy – powinniśmy decydować się raczej na torebki mniejsze rozmiarowo i mniej zdobne. Na torebki większe i bardziej bogato zdobione mogą pozwolić sobie panie wyższe.

🎁🎄 Znajdź swoją torebkę na święta tutaj 👜🎄

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Kwiatowe wzory rajstop...

Kwiatowe wzory rajstop...
Cały czas powtarzam, że jesień i zima nie musi być nudna i szara jeśli chodzi o nasz ubiór. Do wiosny jeszcze kilka miesięcy, ale już dziś możemy kupić piękne rajstopy o kwiatowych wzorach, które pięknie będą wyglądały w połączeniu ze świątecznymi stylizacjami  🌻🌺🌹🌺🌻


🌻🌺🌻 Rajstopy LARISSA

Bardzo modne rajstopy, nawiązujące swym wzorem do stylistyki folklorystycznej. Produkt gładki, zdobiony motywem ludowym o charakterze florystycznym, wykonanym metodą 3D. LARISSA to idealne połącznie tradycji z nowoczesnością. Niezwykle wygodne wysokiej jakości rajstopy są zgodne z najnowszymi trendami mody. Idealne dla kobiet z charakterem i klasą. Dzięki nim każda Pani może poczuć się jak stylistka. Różnorodna kolorystyka i czerwone wstawki stworzono po to, by każda kobieta mogła znaleźć coś dla siebie.

🌺🌻🌺 EMMA

EMMA, niezwykle zmysłowe i kobiece rajstopy, doskonale podkreślające walory każdej kobiety. Model  wzorowany na całej długości nogi po obu ich bokach przepięknie ułożonym kwiatem.

🌻🌺🌻 Rajstopy ORCHID&STONES

20 DEN RAJSTOPY ozdobione ręcznie przyklejanymi (termozgrzewanie) czarnymi kamieniami krystalicznie połyskującymi zatopionego w samym środku kwiatowego wzoru oraz 3 na bocznej części uda.

🌺🌻🌺 Rajstopy ISABELLE

Model Isabelle to połączenie delikatności i subtelności z motywem delikatnych tatuaży o charakterze kwiatowym. Rajstopy posiadają zdobienia na obu nogach, nieco powyżej kostki na zewnętrznych stronach podudzia, oraz wzorzyste obręcze wokół górnych części ud. Projekt bardzo zmysłowy, doskonale ukazujący połączenie siły i subtelności.  Model ten to fantastyczny dodatek do eleganckiego stroju zarówno codziennego, jak i na wieczorową porę. Wyeksponowane kwiatowe obręcze wokół nóg, w połączeniu z krótką spódniczką bądź spodenkami, stworzą niepowtarzalną kompozycję i stylizację garderoby każdej kobiety.

🌻🌺🌻 Rajstopy ANGE

Niecodzienny model rajstop charakteryzujący się niezwykłym projektem i ogromną pomysłowością twórcy. Model Ange oplata w środkowej części podudzia nogę mocnym motywem grubej koronki, z której uwalniają się pnącza zakończone finezyjnymi kwiatami. To niezwykłe połączenie doskonale podkreśla charakter subtelnie zwracających na siebie uwagę rajstop. Powyżej oplatających łydki koronkowych obręczy, pomiędzy błądzącymi kwiatami, rajstopy zdobione są delikatnym wzorem przypominającym niewielkie gałązki, z których dopiero co na świat wydostały się drobne listki. Niezwykle pomysłowy model totalnie zmieniający codzienne oblicze nóg kobiety.

🌺🌻🌺 FLORINE

40 den RAJSTOPY , z wzorem gałązki i czerwoną różą nad kostką, na obu nogach.

Więcej inspiracji... 🌻🌺🌹 tutaj 🌹🌺🌻   

niedziela, 16 grudnia 2018

Ważne uroczystości. Jaką sukienkę wybrać?

Ważne uroczystości. Jaką sukienkę wybrać?
Chrzciny, roczek, uroczystości rodzinne, wesela... Każda uroczystość ma inny charakter, a od charakteru uroczystości zależy to na jaki ubiór ostatecznie się zdecydujemy. Każda z nas chce zrobić jak najlepsze wrażenie, więc nie tylko ważny jest właściwy prezent, ale i właściwy strój. Oczywiście warto też pamiętać o tym, aby swoją kreacją nie przyćmić ubioru świętującego... 


Na ważną uroczystość idealna będzie czarna sukienka, którą przecież każda z nas ma w szafie. Wyjątkowego charakteru kreacji bez wątpienia doda koronkowa wersja małej czarnej. Będzie doskonałym rozwiązaniem podczas takich uroczystości jak chrzest czy urodziny.

Romantyczne sukienki z koronki, kobiece i tajemnicze to idealny wybór na wesele czy rocznicową randkę. Rodzinna uroczystość, ważny obiad? W takiej sytuacji dobrze wybrać delikatne, ale eleganckie sukienki z falbankami.

A jeśli wybieramy się na galę, jubileusz albo rozdanie nagród? Bez wątpienia zdecydujmy się na  długą sukienkę z lekkiego, połyskującego materiału. Kuszące rozcięcia, głębokie plecy - niezwykle atrakcyjna i bardzo szykowna, doskonale sprawdzi się podczas tak ważnych i wyjątkowych uroczystości. I koniecznie szpilki!

Wieczorne przyjęcie? Sukienki czarne albo czerwone. Idealne na wieczorne przyjęcia - dodatkowo dopasowane w pasie i rozkloszowane na dole. 

sobota, 15 grudnia 2018

Piękny prezent dla Babci i Dziadka 💖

Piękny prezent dla Babci i Dziadka 💖
Wyjątkowy prezent dla każdej Babci. Starannie dobrane pytania pomogą uchwycić ważne wydarzenia w życiu Waszej Babci od jej dzieciństwa do chwili obecnej. Wypełniona książka stanie się cennym skarbem dla całej rodziny. Format 25x30 cm, twarde okładki, gruby papier i solidna oprawa zapewnią wysoką trwałość, łatwość dokonywania wpisów i przyjemność lektury w przyszłości.




Opowiedz mi Babciu 💖 Babcia, samodzielnie lub z Waszą pomocą, będzie wypełniać książkę odpowiadając na szereg starannie dobranych pytań. Na przykład: kim chciała być, kiedy była mała, jacy byli jej rodzice i dziadkowie, gdzie się bawiła, kiedy poznała Dziadka - swojego męża, czego razem doświadczyli, jak zapamiętała ważne wydarzenia historyczne, co według niej zmieniło się od czasów jej młodości... Załączone rysunki i fotografie pomogą przywołać wspomnienia. W książce pozostawiono też miejsce na własne fotografie 📷😎

Opowiedz mi Babciu to naprawdę wyjątkowy prezent dla Babć. A tak wygląda wersja dla Dziadka:



Moi Dziadkowie - czyli moidziadkowie.pl to prawdziwa inspiracja pomysłów na prezenty dla Babci i Dziadka! Zwykle przecież nie chcemy aby nasz prezent był nijaki i sami też nie chcielibyśmy takiego dostać... Babcie i Dziadkowie to nasze Skarby, ktorych chcemy wyróżnić wyjątkowym prezentem, a do takich należą dwie niebanalne publikacje: Opowiedz mi, Babciu 🎁 klik 🎁 i Opowiedz mi, Dziadku 🎁 klik 🎁

piątek, 14 grudnia 2018

[WYWIAD] Z grzechem nie ma żartów

[WYWIAD] Z grzechem nie ma żartów
O spowiedzi... 

Wywiad przeprowadziłam kilka lat temu, ale z okazji przed Świętami Bożego Narodzenia publikuję jego treść... Rozmawiałam z o. prof. Dariuszem Kowalczykiem.


Ojcze Profesorze, zdajemy sobie sprawę, że Pan Bóg jest miłosierny i w swojej miłości przebaczy nam grzechy, które szczerze wyznamy, ale jak wyznać szczerze grzechy, kiedy "boimy się" reakcji księdza?

Jeśli odczuwamy coś, co nazywamy strachem przed spowiednikiem, to warto się nad tym dłużej zastanowić. Na czym ten „strach” właściwie polega i jakie są jego przyczyny? Jest rzeczą naturalną, iż wyznawanie grzechów, szczególnie niektórych, nie przychodzi nam łatwo. Odczuwamy wstyd, zażenowanie. Boimy się, że usłyszymy od spowiednika coś, co będzie dla nas trudne. W tej sytuacji trzeba sobie uświadomić, że tego rodzaju emocje są częścią pokuty. Wyznawanie grzechów nie jest błahostką, ale sakramentem właśnie pokuty. Bóg jest miłosierny, lecz to nie znaczy, że mamy „bezstresowo” podchodzić do naszych grzechów, bo przecież i tak nam przebaczy… Może być też tak, że mieliśmy jakieś niedobre doświadczenie w konfesjonale, które rzutuje na teraźniejszość. W takiej sytuacji pomódlmy się za spowiednika, który nas zranił. Może zabrakło mu kompetencji, może miał zły dzień, może jest cukrzykiem i miał trudny moment właśnie, kiedy mnie spowiadał… I powierzmy nasze zranienie Bogu. Warto w tym kontekście wspomnieć tutaj o tym, co opowiedział mi pewien współbrat. Poszedł kiedyś do spowiedzi do jednej z rzymskich bazylik. Spowiednik w pewnym momencie zaczął na niego krzyczeć, ale współbrat nie miał pojęcia, z jakiego powodu. Sytuacja zrobił się na tyle absurdalna, iż współbrat oznajmił spowiednikowi, że chyba zaszło jakieś nieporozumienie i wstał od konfesjonału. Wyspowiadał się u innego spowiednika.

„Przecież nikogo nie zabiłem, nie mam grzechu ciężkiego, po co mam iść  do spowiedzi?” – nie raz słyszę od znajomych. Grzech ciężki to przecież nie tylko zabójstwo? 

Warto tutaj zauważyć, że przez wiele wieków sakramentalna pokuta odnosiła się jedynie do grzechów ciężkich. Nieznana była w Kościele spowiedź sakramentalna z grzechów lekkich, które ze swej natury mogą zostać odpuszczone na wiele innych sposobów. Dość powiedzieć, że taki na przykład św. Augustyn po swoim nawróceniu i przyjęciu chrztu nigdy nie musiał przystępować do kanonicznej pokuty. Na przestrzeni wieków praktyka się zmieniła, choć istota pozostała ta sama. Obecnie drugie przykazanie kościelne mówi, że każdy wierny jest zobowiązany przynajmniej raz w roku spowiadać się ze swoich grzechów. Ponadto jesteśmy zachęcani do tzw. spowiedzi z pobożności, czyli z grzechów lekkich, które jako takie nie są przeszkodą, by przyjąć Komunię świętą. Dlaczego zatem się spowiadać, skoro sumienie nie wyrzuca nam żadnego grzechu ciężkiego? Sądzę, że wiele osób mogłoby w oparciu o własne doświadczenie odpowiedzieć, że praktykują regularną spowiedź, bo czują się do niej zaproszeni przez Chrystusa, który jest obecny i działa w swoim Kościele. Nie powinniśmy ograniczać swego religijnego życia tylko do tego, co konieczne, co nas obowiązuje pod sankcja grzechu ciężkiego. Warto rozwijać się, otwierać się na działanie Boga we własnym życiu, nieustannie nawracać… Regularna spowiedź może nam w tym pomóc. Bywa też tak, że przekonywanie siebie i innych, że nie ma się żadnej potrzeby, by pójść do spowiedzi, wskazuje na jakiś ukryty problem. Może czujemy, że spowiedź sakramentalna coś w nas odkryje, do czego sami przed sobą nie chcemy się przyznać tkwiąc w pewnym zakłamaniu.

Po szczerej spowiedzi, po odejściu od kratek konfesjonału – w oczach mamy łzy… I znowu jesteśmy blisko Pana Boga, pewni, że chcemy skończyć z grzechem… Dlaczego niekiedy aż tak trudno porzucić to, co niszczy miłość i wiarę a często prowadzi donikąd? 

To jest pytanie: Czy rzeczywiście chcemy skończyć z grzechem? Innymi słowy: Czy chcemy się nawracać? Niekiedy traktujemy spowiedź nie jako element rzeczywistego nawrócenia, ale jako jedynie obowiązek albo ryt, który pozwala nam poczuć się lepiej. Można by rozróżnić pomiędzy chrześcijańskim i pogańskim traktowaniem spowiedzi. W postawie chrześcijańskiej chodzi o nawracanie serca ku Bogu w Kościele i konkretne szukanie woli Bożej. Pogańskie (magiczne) traktowanie spowiedzi polega natomiast na odbyciu rytu, który daje mi na moment poczucie czystości, aby móc przyjąć Komunię, przez co mogę zapewnić sobie przychylność Boga. Tymczasem trzeba pamiętać, że uzyskanie sakramentalnego odpuszczenia grzechów, to nie jednorazowe wydarzenie, ale element drogi. Potrzebny jest ciąg dalszy. Trzeba prosić Boga, abym ujrzał brzydotę grzechu, abym nie dawał się oszukiwać po raz kolejny pokusom przedstawiającym grzech jako coś dla mnie przyjemnego, dobrego. Są grzechy, które bywają swego rodzaju nałogiem. Ich popełnianie przynosi nam chwilową ulgę. Grzeszymy też niekiedy z lęku… Krzywdzimy innych, bo się boimy, że inni skrzywdzą nas, że coś stracimy. Nie wystarczy zatem krótki rachunek sumienia przed traktowaną rytualnie spowiedzią. Warto regularnie podejmować na modlitwie refleksję nad swymi postawami i czynami. Taka refleksja to nic innego, jak rachunek sumienia. Mistrzem może być tutaj św. Ignacy Loyola, który dał nam wiele wskazówek na temat, jak robić regularny, codzienny rachunek sumienia.

Co w  momencie, kiedy spowiedź traktujemy jako obowiązek? Czy taka spowiedź jest ważna? Wyznajemy grzech, ale i tak wiemy, że jeszcze z nim nie skończymy…

Spowiedź z poczucia obowiązku sama w sobie nie jest czymś złym, nawet jeśli nasze postanowienie poprawy jest bardzo niedoskonałe. Wręcz przeciwnie, pozwala nam nie zagubić się zupełnie. Ale jesteśmy wezwani do czegoś więcej. Bo przecież Bóg chce wejść z nami w osobistą relację, a nie być jedynie jakimś Policjantem patrzącym, czy wypełniamy obowiązki. Weźmy przykład. Ktoś spowiada się od lat, że opuszcza niedzielną Mszę świętą. Spowiada się i znowu opuszcza. Nie ma żadnej poprawy. I prawdopodobnie nie będzie, jeśli niedzielna Msza jest traktowana jedynie jako w gruncie rzeczy niezrozumiały, formalny obowiązek. Sytuacja może zacząć się zmieniać, kiedy doświadczymy Jezusa osobiście, kiedy w spowiedzi spotkamy Jezusa, który mówi mi: Kocham Cię, pragnę, abyś był blisko Mnie, bo to dla Ciebie dobre; nie odchodź ode mnie w grzech. Wówczas Msza staje się spotkaniem z żywym Bogiem, który nas zaprasza do stołu Słowa, Ciała i Krwi Pańskiej. Wówczas tak zaplanujemy niedzielę, aby być na Mszy, bo będziemy czuli się zaproszeni przez samego Boga.  Może nie wszystko od razu będzie idealnie, ale coś drgnie i spowiedź przestanie być swoistym wahadłem: grzech, przebaczenie, ten sam grzech itd. Poczujemy, że nie kręcimy się w kółko, ale idziemy naprzód.

Jeśli będziemy mieć w sercu obraz kochającego i wybaczającego Boga, nie będzie  wiązało się to z przyzwoleniem na „małe grzeszki”? Przecież wiemy, że Pan Bóg i tak nam wybaczy… 

Wyobraźmy sobie syna, który rani matkę, ale matka mu zawsze przebacza, z czego syn wyciąga wniosek, że może matkę zranić kolejny raz, bo i tak mu przebaczy. Powiemy, i będziemy mieli rację, że to chora sytuacja, a nie doświadczenie miłosierdzia. Bóg robi wszystko, aby ocalić grzesznika, ale brzydzi się grzechem. Kategoria „gniewu Bożego” wciąż jest aktualna. W Bogu gniew jest wyrazem miłości, która cierpi, kiedy grzech niszczy człowieka. Jezus modli się z krzyża za swoich prześladowców, ale wcześniej wypowiada wiele mocnych słów chłoszcząc zakłamanie, obłudę, niesprawiedliwość. Nie róbmy z orędzia o miłosierdziu usprawiedliwienia dla naszego zakłamania i przywiązania do grzechu. Pamiętajmy też o słowach Jezusa: „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21). W życiu chrześcijańskim chodzi o rozeznawanie i pełnienie woli Ojca. Przystępując do spowiedzi, trzeba mieć w sercu prawdziwy, ewangeliczny obraz Boga. A Bóg Jezusa Chrystusa, to Bóg miłosierny, który jednak wypali każdy grzech, bo w Bożym Królestwie nie ma miejsca dla grzechu. Z grzechem bowiem nie ma żartów. Jego owocem ostatecznie jest śmierć. Grzech nas oblepia i może sprawić, że już nie będziemy zdolni otworzyć się na Boże miłosierdzie. Zauważmy, że postawa: „Mogę trochę pogrzeszyć, bo Bóg i tak mi wybaczy”, znajduje się blisko tego, co Pismo święte nazywa „grzechem przeciwko Duchowi Świętemu”. Grzech ten nie może zostać przebaczony, ale nie dlatego, że miłosierdzie Boże jest ograniczone, lecz dlatego, że człowiek lekceważąc działanie Ducha staje się zamknięty na Boga i przebaczenia po prostu nie przyjmuje.

A co z grzechami, które wstydzimy się wyznać?

O tym już trochę mówiliśmy, wstyd łączy się bowiem z lękiem. Wstyd może być zdrową reakcją na nasze czyny. Wstydzimy się, bo jest czego się wstydzić. Nie jesteśmy bezwstydni, i dobrze. Ale istnieje też wstyd nieadekwatny do sytuacji, który wcale nie pomaga nam w nawróceniu, ale sprawia, że zamykamy się sami w sobie. Dobry, zdrowy wstyd idzie w parze z pokorą. Zły, chory wstyd jest natomiast przejawem pychy, często ukrytej. Poczucie wstydu może stać punktem wyjścia do refleksji nad sobą, do rachunku sumienia. Możemy sobie zadać sobie pytania: Jakich uczynków i myśli się wstydzę? Dlaczego właśnie tych? Najbardziej wstydliwe wydają się grzechy dotyczące seksualności, na przykład masturbacja. Być może jednak powinniśmy odczuwać większy wstyd z powodu innych grzechów, takich jak na przykład złe mówienie o innych, bezsensowne kłótnie, chciwość, egoizm. Niekiedy sądzimy, że grzechy, których najbardziej się wstydzimy, są najcięższe, i w konsekwencji koncentrujemy się na nich. Ale to może być błędem, który sprawia, że przez całe lata nie dostrzegamy tego, co najważniejsze w duchowym, moralnym wymiarze naszego życia. Prośmy Boga o zdrowe poczucie wstydu, które, nawet jeśli jest przykre, stanowi swoistą busolę w rozeznawaniu między dobrem i złem. Przychodzi mi jeszcze jeden konkretny aspekt poruszanej sprawy. Niekiedy jest tak, że wstydzimy się, bo znamy osobiście księdza, który siedzi w konfesjonale. Można to zrozumieć. Dlatego nie ma niczego złego w tym, by – o ile to możliwe – wybrać sobie spowiedź o księdza, który nas nie zna. Trzeba jednak uważać, by tak postępując nie wejść w jakąś nieszczerość przed Bogiem i przed samym sobą. Wstyd przed znajomym księdzem może bowiem brać się m.in. z tego, że nie chcemy poprawiać się z popełnianych grzechów.

Mimo, że postanawiamy poprawę poprawy – do konfesjonałów są długie kolejki… Czy jesteśmy zbyt słabi? Czy zbyt często nie potrafimy “odciąć się” od grzechu?

Jan Paweł II też często się spowiadał, chociaż w kolejce do konfesjonału nie stał. Spowiednicy przychodzili do niego. Z tego jednak nie wynika, że nie potrafił odcinać się od grzechu. W tzw. spowiedzi z pobożności, kiedy penitentowi sumienie nie wyrzuca żadnych grzechów ciężkich, chodzi nie tyle o odcinanie się od poważnych grzechów, do których ciągle powracamy, ale o realizowanie coraz większego dobra. Kiedy skonfrontujemy nasze codzienne życie z przykazaniem miłości Boga i bliźniego, to zawsze dostrzeżemy niedostatki, czy też zaniedbania. Jesteśmy słabi, ale nie na tym polega nasz główny problem. Św. Paweł, Apostoł narodów, też doświadczał słabości. Ale kiedy prosił, by Pan odjął od niego tę słabość, to usłyszał: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. Z czego Apostoł wyciąga konkluzję: „Będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa” (2 Kor 12,9). Właśnie! Spowiedź może nam pomóc w zobaczeniu swoich słabości i w otworzeniu się na Chrystusową moc. Nie martwiłbym się zatem długimi kolejkami do spowiedzi. One mnie cieszą. Oby tylko te spowiedzi przynosiły większy, chciany przez Boga, owoc. W wymiarze indywidualnym, ale także społecznym. Dlatego tak ważne jest, byśmy w sakramencie pokuty widzieli żywego Boga, który nas kocha i mówi nam prawdę, a nie „magiczny” ryt oczyszczenia.

Źródło: deon.pl  

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger