Oznaki, że Twoje ciało pełne jest toksyn

Oznaki, że Twoje ciało pełne jest toksyn

Organizm wchłania toksyny kiedy oddychamy, jemy, pijemy...  Ruch pozwala oczyścić organizm i dotlenić w naturalny sposób. Siedzący tryb życia sprzyja odkladaniu się toksyn.


Toksyny atakują centralny układ nerwowy. Kiedy kumulują się w ciele – zaczyna boleć nas głowa. Przeładowanie toksyczne to również nadmiar tłuszczy w rejonie brzucha. Toksyny uszkadzają zdolność ciała do regulacji poziomu glukozy i cholesterolu, zmieniają poziom hormonów – prowadzi to do otyłości brzusznej.
Nudności, brak apetytu, ale też swędzenie, zaczerwienienie, problemy ze skórą to kolejne oznaki, że mamy zbyt dużo toksyn. Organizm walczy z nimi, próbuje wyeliminować je poprzez skórę. Stąd, kiedy mamy problemy skórne – nie lekceważmy ich.

Innym objawem, który powinien nas zaniepokoić jest przegrzanie. Wątroba w efekcie produkuje zbyt dużo ciepła, które promieniuje na całe ciało. Zbyt mało energii – to prowadzi do wyczerpania. Bezsenność osłabia krążenie krwi, prowadzi do problemów ze snem. Biały bądź żółty język jest oznaką, że krew zawiera mnóstwo toksyn. Jeśli zauważamy u siebie któreś z objawów – zacznijmy oczyszczanie ciała z toksyn.

Plan działania?

Przede wszystkim unikać słodyczy i „śmieciowego” jedzenia. Odsuwamy też smażone potrawy, mięso. Jednak to cukry i tłuszcze są najbardziej niebezpiecznymi składnikami żywności. Unikamy produktów mlecznych, białej mąki. Jeśli palimy papierosy – możemy mieć problem, ponieważ produkty, które ż nich pochodzą na długo pozostają w organizmie.

Jedzmy więcej owoców i warzyw, gotowanych jajek, białego sera. Raz na jakiś czas powinnyśmy przeprowadzić detoks. Powróci nie tylko lepsze samopoczucie, więcej energii i siły do pracy, ale przede wszystkim będziemy zdrowsze. Zmiany zobaczymy również na twarzy – skóra stanie się gładka.

Zadbajmy o nasze ciało nie tylko z zewnątrz, ale przede wszystkim od wewnątrz. Warto  też wyjechać chociaż na kilka dni. Zabierz ze sobą ulubioną książkę, zastanów się na życiem. Na pewno nie będzie to strata czasu.

Łatwa, skuteczna, krótka dieta... Dieta cytrusowa 🍋🍊🍎🍌

Jemy pomarańcza, grejpfruty, cytryny. Możemy też pić sok z tych owoców. Dieta nie powinna trwać dłużej jak jeden dzień.

Dieta warzywna 🍅🍑🌰🍳

Jemy same warzywa (poza ziemniakami, warzywami strączkowymi) marchewki, buraki, brokuły – najlepiej suszone, ewentualnie gotowane. Na tej diecie możemy być maksymalnie tydzień.

Peeling skóry głowy. Co nam daje?

Peeling skóry głowy. Co nam daje?

Przyzwyczaiłyśmy się do peelingów do ciała, twarzy, a czy używamy je do skóry głowy? Dlaczego warto? Przede wszystkim oczyszczają skórę głowy ze zrogowaciałego naskórka, skóra jest dotleniona, poprawia się ukrwienie głowy. Tym samym – przyspiesza porost włosów, przedłuża świeżość skóry głowy, nadaje im objętości. 


To co, próbujemy? 

Pierwszym łatwym i szybkim peelingiem będzie peeling cukrowy. Potrzebujemy tylko 3 łyżeczki cukru, które rozpuszczamy w letniej wodzie, ponieważ cukier szybko się rozpuszcza, a nam zależy aby jego drobinki dotarły do skóry głowy. Przeznaczony jest dla skóry delikatnej i wrażliwej. 

Zdecydowanie najmocniejszym peelingiem, który możemy wykonać same, w domu będzie peeling kawowy – jak się okazuje jest on również przeznaczony do włosów, chociaż pewnie stosujemy go zwykle do ciała. Także i w tym przypadku – podobnie jak w peelingu cukrowym – potrzebujemy tylko trzy łyżeczki fusów z kawy. Pamiętajmy jednak, że fusy ciężko usunąć, więc po całym zabiegu dokładnie spłukujemy głowę. Jeśli mamy jaśniejsze włosy – peeling kawowy może je troszkę przyciemnić. Kofeina jednak pobudza włosy do wzrostu. Peeling kawowy świetnie sprawdzi się jako peeling do ciała, a efekt to aksamitna, gładka skóra. 

Nieco mniej popularny może okazać się peeling solny. Do przygotowania tego peelingu potrzebować będziemy trzech łyżeczek soli, najlepiej drobnoziarnistej. Peeling z soli polecany jest do skóry przetłuszczającej się, ale rezygnujemy z niego kiedy mamy na głowie strupki czy rany. 

Nie przesadzajmy też ze stosowaniem peelingów. Zwykle tak właśnie robimy, że jakoś nieszczególnie przestrzegamy czasu między jednym zabiegiem, a drugim, zwłaszcza kiedy chcemy mieć niemalże natychmiastowe efekty. Dajmy odpocząć skórze. Peelingi róbmy nie częściej jak raz w tygodniu. 

Wszystkie peelingi używamy w połączeniu z szamponem. Oczywiście w drogeriach możemy kupić gotowe peelingi, przeznaczone do skóry głowy, ale domowe sposoby – naturalne – zwykle okazują się równie skuteczne, a przy tym tańsze. Są łatwe i szybkie w przygotowaniu, a każda z nas, która już sprawdziła peelingi na sobie – z pewnością zauważyła różnice.

Apel Andrzejka!

Apel Andrzejka!

"Brońmy się przed pozorami miłości, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą".  JP II - Tak zaczyna się apel Andrzeja Nakoniecznego, mojego kolegi z czasów studiów w Toruniu...


Moja rehabilitacja - przyznaję, jest to walka o tyle satysfakcjonująca, że  nie jest „waleniem głowy o mur”.  Jestem beneficjentem Opolskiego Stowarzyszenia Rehabilitacji Neurologicznej i Funkcjonalnej w Opolu. Żeby unaocznić, jak ważna jest dla mnie rehabilitacja „powiem”, że jest ona potrzebna mi jak POWIETRZE. Dlatego proszę - o ile jest to możliwe - o przekazanie 1% podatku na mnie.

Andrzej to niezwykle ambitny mężczyzna, z pasją do życia. Można się od niego uczyć pozytywnego myślenia i dążenia do celu. Często na blogu przypominam, żebyśmy pamiętali, że dobro powraca... 💖

KONIECZNIE z dopiskiem: dla Andrzeja Nakoniecznego. 
Do prośby dołączam nr KRS 0000273196. 
Dziękuję za każdy wpłacony „grosiczek” 💖
Andrzej Nakonieczny

Bądź bardziej kobieca!

Bądź bardziej kobieca!

To, że mamy problem z wartościami i czy kulturą choćby względem starszych ludzi – wiadomo nie od dziś, ale jest też inna sprawa, która mnie – jako kobietę – dość zasmuca. Mijam w ciągu dnia setki kobiet –  piękne, uśmiechnięte, zadbane, ale mijam też i smutne, niezbyt dobrze wyglądające, o smutnych oczach... 


Chciałabym, abyśmy były dumne ze swojej kobiecości. I żeby było jasne – nie mówię, że każda ma mieć pomalowane usta na czerwono, zrobione paznokcie i buty na wysokim obcasie, bo nie o to jakby chodzi. Chodzi mi o pokazanie tego piękna, które jest w nas.

Piękno, które mamy w sobie odbija się w naszych oczach. Nie raz pewnie słyszymy komplementy, że pięknie dziś wyglądamy, że w naszych oczach widać radość i szczęście. Jednak to nie wszystko. Bądźmy też bardziej kobiece również na zewnątrz – zakładajmy chętniej sukienki, spódnice i buty na obcasie czy koturnie, a rano znajdźmy czas na makijaż – nie chodzi o godzinne przesiadywanie przez toaletką, ale o ładny, naturalny makijaż, w którym będziemy się dobrze czuły. Nie chodzi o nakładanie maski, ale o delikatny makijaż, który podkreśli naszą urodę.

Podobnie, zadbajmy również o dłonie. Pomalujmy paznokcie, przecież co chwilkę wchodzą na rynek nowości, lakiery holograficzne stały się chyba hitem ostatnich tygodni. Malowanie paznokci nie wymaga przecież wielu godzin. Zarezerwujmy czas tylko dla siebie, wybierzmy ulubiony lakier i do dzieła. Dbajmy również o nasze ciało, bo w zdrowym duchu...  

Korzystajmy też z biżuterii, pięknych korali czy bransoletek. A torebki? Przecież to wszystko jest dla nas. Nie bójmy się naszej kobiecości, jest ona siłą! Nie chodźmy smutne, nie miejmy kompleksów, ale zaakceptujmy siebie takimi, jakie jesteśmy. Jesteśmy przecież piękne, bo takie stworzył nas Bóg.

Oczywiście, że to nie ilością przedłużanych rzęs mierzy się naszą kobiecość, ale czy nie jest piękniej, kiedy kobieta ubrana jest w sukienkę, a przy tym uśmiechnięta, radosna? Nie chodzi też o to, aby kreować się na gwiazdy z pierwszych stron gazet. 

Jesteśmy wyjątkowe i szczególne, nie bójmy się tego pokazywać. Świat dziś, jak chyba nigdy przedtem potrzebuje widocznych znaków dobra. Dobra kobieta podoba się i oczom i sercu, nie żyjemy więc w ukryciu przed światem i drugim człowiekiem. Bądźmy dumne z tego, że jesteśmy kobietami. Szczęśliwymi – tego życzę każdej z nas!

Domowe sposoby rozjaśnienia twarzy...

Domowe sposoby rozjaśnienia twarzy...

Patrzysz na siebie w lustrze i widzisz na twarzy przebarwienia? Mimo, że są nieestetyczne, pierwszym krokiem w ich zwalczaniu wcale nie musi być wizyta w salonie urody. Zacznij od znanych, domowych sposobów, które w walce z przebarwieniami są równie skuteczne. 


Przyczyną pojawienia się przebarwień może być nadmierne wystawianie skóry twarzy na działała nie promieniowania UV. Preparaty rozjaśniające możesz przygotować w swojej własnej kuchni, a efekty będą widoczne z całą pewnością także poza mieszkaniem 😊 Zaczynamy!

Jednym z domowych sposób na rozjaśnienie skóry jest maseczka z pomarańczy i jogurtu. Zaczynamy od tego, że skórkę pomarańczy trzemy na tarce a następnie mieszamy ją z łyżeczką jogurtu. Tak przygotowaną maseczkę nakładamy na twarz, na 20 min. Spłukujemy letnią wodą. Efekt? Nie tylko rozjaśniona skóra, ale również – oczyszczona! Maseczka tak łatwa w przygotowaniu i z gwarancją dobrych, widocznych efektów, że możemy stosować tak często jak wymaga tego nasza skóra. Maseczka ta idealnie sprawdza się w przypadku cery tłustej i mieszanej.  

Inną maseczką, która rozjaśni skórę jest maseczka z miodu. Wymieszaj 1 łyżkę miodu, łyżkę mleka i łyżkę soku z cytryny. Pozostaw na twarzy przez 15 min. W efekcie i przy regularnym stosowaniu poprawi się koloryt cery a skóra twarzy będzie bardziej nawilżona.

Niezwykle skuteczna w walce z przebarwieniami – domowymi sposobami – okazuje się maseczka z włoskiego kopru. Co potrzebujemy? Łyżeczkę kopru włoskiego dodajemy do szklanki wrzątku i czekamy ok. 40 – 60 min. Odcedzamy płyn i doprawiamy łyżeczką maślanki. Maseczkę pozostawiamy na twarzy nie dłużej jak 20 min.

Kolejnym z domowych sposobów jest nie maseczka, a okład z ziemniaka. Przygotuj plasterki ziemniaka, pozostaw na twarzy przez max. 20 minut. Taki okład stosuj nie częściej niż raz w tygodniu.

I na koniec – stwórz swój domowy krem do twarzy. Przygotuj identyczną ilość soku z cytryny i białka jajka. Składniki dokładnie mieszamy, podgrzewamy na patelni aż do momentu kiedy uzyskamy efekt półstałej konsystencji. Krem pozostawiamy do ostygnięcia. Mieszankę nakładamy na twarz, na 15 min.

Jeśli któryś z domowych sposobów okaże się mało skuteczny – warto pomyśleć o wizycie w salonie urody. Małe, świeże przebarwienia zdecydowanie łatwiej usunąć od razu. Część z nich na pewno zniknie po zastosowaniu domowych sposobów w walce z przebarwieniami, ale pamiętajmy o tym, że jeśli trudności z ich usuwaniem będą się jednak pojawiać - w gabinetach kosmetycznych znajdziemy odpowiednią pomoc, np. w postaci peelingu. Na co dzień drobne przebarwienia możemy ukryć pod makijażem. 

Ochrona przez promieniowaniem UV jest najważniejszym krokiem aby cieszyć się jasną i piękną cerą. Jednak aby zapobiegać późniejszym przebarwieniom – nie możemy zapominać o kremach z filtrem, co najmniej 15. Kremy z wysokim filtrem to bezwzględny nr 1!

Drożdże - wpływ na skórę twarzy. Warto?

Drożdże - wpływ na skórę twarzy. Warto?

Drożdże ma wiele zalet: wpływa na kondycję włosów i skóry twarzy, jest źródłem witamin i składników mineralnych, wspomaga układ odpornościowy, ma wpływ na wygląd zewnętrzny skóry i wzmocnienie struktury włosów. Jest prostym, tanim i naturalnym sposobem na poprawę naszej skóry twarzy, skóry głowy i włosów. 


Drożdże są źródłem składników mineralnych, których brak objawia się właśnie w postaci szarej, zmęczonej cery, osłabionych paznokci, słabej strukturze włosa. W drożdżach zawarte są m.in. siarka i biotyna, które wpływają na metabolizm komórki, działają detoksykująco i regeneracyjnie. A dzięki właściwością, które regulują pracę gruczołów łojowych – wpływa na normalizację produkcji i wydzielania przez skórę sebum.

💋 Maseczka dla cery tłustej 
¼ kostki drożdży spożywczych,
1 łyżka wrzątku, do sparzenia drożdży,  
Kilka kropel soku z cytryny

💋 Maseczka dla cery suchej 
¼ kostki drożdży spożywczych,
1 łyżka gorącego mleka, do sparzenia drożdży,
1 łyżka oliwy z oliwek

💋 Maska do włosów 
Aby ją wykonać, będziemy potrzebowały czterech składników: drożdże, ciepłe mleko bądź woda, oliwę oraz cynamon. Jedną kostkę drożdży rozkruszamy, zalewamy trzema łyżkami wrzącej wody bądź mlekiem, dodajemy dwie łyżki oliwy i szczyptę cynamonu. Mieszamy składniki, następnie nakładamy od czubka głowy, na zwilżone  włosy. Pozostawiamy na około pół godziny. Spłukujemy i myjemy włosy swoim szamponem.

Maseczki z drożdży oczyszczają skórę mieszaną i tłustą. Skóra jest bardziej wygładzona, delikatna i przyjemniejsza w dotyku. Jeśli chcemy, aby całe ciało wchłonęło składniki drożdży – zaleca się w nich kąpiel.      

Naturalne kosmetyki są zdrowsze dla naszej skóry. Drożdże jest skuteczne również w walce z niedoskonałościami skóry. Ważne jest jednak to, aby maseczki z drożdży stosować regularnie, ale nie przesadzać z ich częstotliwością, aby nie uzyskać odwrotnego do zamierzonego efektu. Efekty ze stosowania maseczek z drożdży z pewnością zauważymy poprzez znaczną poprawę kolorytu skóry oraz zdrowsze i mocniejsze włosy.

Dla kogo spinki do mankietow?

Dla kogo spinki do mankietow?

Spinki do mankietów... dla kogo? 


Subtelny detal, ledwie zauważalny na pierwszy rzut oka. Czasem zwrócisz na niego uwagę, dopiero gdy błyśnie, odbijając światło, niczym kryształ. 

Spinki do mankietów koszuli - bo o nich właśnie mowa - to jeden z bardziej eleganckich elementów biżuterii. Powszechnie uważane są za typowo męski dodatek, jednak są również piękne spinki mankietowe dopasowane do kobiecej garderoby.



Inspiracja 🌹 spinki do mankietów 🌹

Spinki mankietowe zostały nieco zapomniane i są pomijane przy tworzeniu codziennych stylizacji. Zupełnie niepotrzebnie, bo to piękny akcent o wielkim potencjale!


Kiedy spinka do mankietu rozpoczęła swą karierę? 

Ze zdobieniem elementów koszuli spotykamy się już od średniowiecza, jednak największy rozkwit trendu przypada na wiek XIX. Na samym początku tworzono wyłącznie ekskluzywne spinki do mankietów. Wykonywane z metali szlachetnych — złota, srebra, zdobione drogimi kamieniami. Na taki wyjątkowy dodatek mogli pozwolić sobie wyłącznie członkowie elit, posiadający zasobne portfele. Czas rewolucji przemysłowej zmienił zupełnie podejście do mody, zmniejszając jej elitarność. Rozwój technologii i przemysłu sprawił, że na rynku pojawiła się alternatywa dla drogich i ekskluzywnych spinek do mankietów. Spinka do garnituru zaczęła być produkowana masowo — z nieco mniej szlachetnych materiałów. Dzięki temu dodatek ten stał się dostępny dla każdego. To sprawiło, że modne spinki do mankietów były noszone przez wszystkich — od sprzedawcy, po urzędnika.



Jak dziś nosimy spinki mankietowe?

Dziś do wyboru mamy bardzo wiele rodzajów spinek, zarówno spinki metalowe, zdobione tkaniną, kamieniami, jak i wykonane z tworzywa. Ważne jest, by dopasować rodzaj spinki do okazji i stroju. Wybierając się na uroczysty bal, wesele, wieczór w niezwykłej oprawie, warto wybrać spinki do koszuli smokingowej.



Odróżniają się one od codziennych dodatków niezwykłą elegancją i wyszukanym wzornictwem. Spinki do smokingu są wręcz minimalistyczne w swoim designie. Utrzymane w stonowanych kolorach, pełne zachwycającej prostoty. Podobne cechy powinny mieć spinki do garnituru. Doskonale podkreślą formalny charakter stylizacji i będą adekwatne na uroczystą okazję.

Niezależnie czy potrzebujesz spinek do marynarki, smokingu czy garnituru, w sklepie internetowym RIWIA z pewnością wybierzesz dodatki, które Cię zachwycą. Tu również znajdziesz spinki na wyjątkowy dzień - ślub 💑  Zobacz spinki ślubne 💖
Mity o odchudzaniu

Mity o odchudzaniu

Każdy, kto mnie zna wie, że uwielbiam słodycze, a dzień bez czekolady i cukierków jest dniem straconym 😉 Daleka jestem od tego, aby się ograniczać. Dlatego też napisałam o najbardziej popularnych mitach na temat odchudzania 😎
 

Rezygnacja ze śniadania w imię doskonałej sylwetki to pierwszy mit na temat odchudzania! To właśnie śniadanie jest podstawowym posiłkiem w ciągu dnia, z którego rezygnować nie powinniśmy! To ono, o ile jest dobrze przygotowane – dostarczy nam energii na rozpoczynający się dzień. Jeśli na jakiś czas zrezygnujemy ze śniadania, z przekonaniem, że to doskonały pomysł na utratę wagi – istnieje ryzyko, że niedosyt kaloryczny nadrobimy pod wieczór. Ponadto, wieczorem zwykle sięgamy po to, z czego całkowicie powinniśmy zrezygnować – słodycze i chipsy, ale wiadomo... 😊

A co z tłuszczami? Mit na temat rezygnacji z tłuszczów dotyczy ich rozpoznania a nie nieuwzględniania. Są przecież tzw. „dobre” tłuszcze, które zawierają oleje, orzechy, ryby morskie. Oprócz tych dobrych, są i te tłuszcze, których powinniśmy unikać – czyli te, które są pochodzenia zwierzęcego, ale wyjątkiem są ryby. Nie jest więc prawdą, że jeśli wyeliminujemy wszystkie tłuszcze – na pewno schudniemy.

Spalanie tkanki tłuszczowej poprzez spacer – następny mit, ponieważ to właśnie podczas intensywnego treningu, który trwa powyżej 30 min następuje dopiero spalanie tkanki tłuszczowej. Podczas zwykłego spaceru spalamy przede wszystkim węglowodany, ale nie przyczynia się on do spadku masy ciała.  

Jest też przekonanie, że zjadanie dużej ilości owoców i warzyw dobrze wpłynie na odchudzanie, jednak nie jest to prawdą, ponieważ to właśnie owoce i warzywa zawierają w sobie także cukry – oprócz błonnika i witamin, którego są źródłem. Jeśli rzeczywiście zależy nam na sensownym odchudzaniu powinniśmy rezygnować z owoców, które są wysoko kaloryczne. Należą do nich np.: winogrona, banany.
Alkohol nie przeszkadza w odchudzaniu, ale z pewnością go nie ułatwia.  Oczywiście, że jeden czy dwa drinki nie zaszkodzą, ale spożywany w dużych ilościach przyczyni się do osiągnięcia przeciwnego efektu jaki zamierzaliśmy osiągnąć. Warto więc zrezygnować z imprez, w których to alkohol jest numerem jeden.

O regularności posiłków nie trzeba pisać, bo z pewnością jest to oczywiste. Tak samo ważna jest ich ilość. Dlaczego? Chociażby dlatego, że spożywanie posiłków o stałych porach przyczyni się do utrzymania właściwego poziomu glukozy we krwi. Jedzenie dwóch posiłków dziennie czy głodówki po prostu nie mają sensu. 

Ruszamy na wycieczke!

Ruszamy na wycieczke!

W zależności od zawodu w jakim pracujemy - możemy planować ferie bądź wakacje, czasem bardzo spontanicznie. I mimo, że nie zawsze możemy zabrać kotka - on jest najbardziej chętny na podróż 🐈💖  Niekiedy to właśnie wyjazdy służbowe dzieją się tak niespodziewanie, że mamy dzień na przygotowanie się do podróży. 



W związku z tym, że w styczniu dużo wyjeżdżałam, była to doskonała okazja, aby przetestować nowości, a nie wyobrażałam sobie jechać bez dwóch gadżetów, które znacznie umilily mi nie tylko podróż, ale i pobyt w hotelach. Pierwszym, z którym się nie rozstaję jest powerbank. Chociaż z wyglądu przypomina puderniczkę - ładuje telefon! Dodatkowo, można się w nim przejrzeć 😎 

Jest to gadżet, który towarzyszy mi podczas każdego wyjazdu, nawet tego porannego do pracy. Powerbank mam zawsze w torebce, dzięki czemu nie wiem co to znaczy mieć rozdladowany telefon. Oczywiście pamiętajmy o naładowaniu przed kolejnym użyciem 😊  Polecam go wszystkim kobietom, ponieważ wygląd tego szczególnego powerbanka jest przygotowany z myślą o wyjątkowych kobietach 🌹 Inspiracje 🎁 tutaj 🎁 


A drugim gadżetem, który sprawdził się również doskonale, w który także często mi towarzyszy jest głośnik Bluetooth. Wybór jest ogromny, ale zdecydowałam się na malutki, zgrabny głośnik. Świetnie sprawdza się przy filmach, muzyce. Jest to mój pierwszy tego typu gadżet, który jest potrzebny na co dzień również w pracy.  Jest mały, lekki i ładnie się prezentuje. To, co też jest dla mnie dodatkowym plusem - świetna jakość dźwięku podczas gdy np. ładujemy laptop na biurku, a chcemy coś obejrzeć w łóżku. 

Taki głośnik Bluetooth z pewnością będzie udanym prezentem nie tylko dla mężczyzny 🎁 Inspiracje 👉 tutaj 👈

Obydwa produkty to świetny wybór. Obydwa ułatwiają codzienne życie 😊 
Makijaż do pracy. Musi być delikatny?

Makijaż do pracy. Musi być delikatny?

Makijaż w ogóle powinien podkreślać naszą urodę a nie być rodzajem maski, którą każdego ranka nakładamy na twarz. Odpowiedni makijaż do pracy powinien być przede wszystkim świeży i subtelny. Unikamy elementów makijażu wieczorowego, ponieważ może on być odebrany zbyt wulgarnie.


Makijaż dzienny zaczynamy – zależnie od tego, ile mamy czasu – od nałożenia kremu nawilżającego, bądź od razu od nałożenia bazy pod makijaż, która nie tylko rozświetla cerę, ale po niej łatwiej też nakładać podkład. Następnie, aplikujemy – za pomocą gąbki bądź pędzelka - podkład, którego kolor powinien być jak najbardziej zbliżony do koloru naszej karnacji. Niestety to właśnie wybór odpowiedniego podkładu do najłatwiejszych nie należy, ale zdecydowanie lepiej wybrać ten, który jest troszkę jaśniejszy niż za ciemny.

Jeśli jest taka potrzeba – stosujemy również odpowiednie korektory. Najczęstszym problemem są z pewnością cienie pod oczami, na które – oprócz korektora – możemy zastosować inne, domowe sposoby. Niestety są one skuteczne na niezbyt długi czas.

Oznaki zmęczenia, które symbolizują cienie pod oczami – nie będą mile widzę w pracy, więc dobrze będzie je zniwelować. Jeśli mamy pryszcze, bądź dobre zmiany skórne – ograniczamy ilość nakładanego podkładu, ponieważ przyczyni się do większego ich wypuklenia i uzyskamy efekt odwrotny do zamierzonego.

Jednocześnie makijaż powinien ukrywać mankamenty naszej urody. Jeśli jednak zmiany skórne są ciężkie do ukrycia pod makijażem – możemy skorzystać z usług, które pomogą nam o walce o poprawę kolorytu naszej skóry.

Następnie, pudrem transparentnym pudrujemy delikatnie całą twarz. Cienie do oczu w makijażu do pracy powinny być pastelowe. Oko możemy podkreślić dodatkowo kredka i tuszem do rzęs, ale w przypadku kiedy już jesteśmy spóźnione – lepiej z niego zrezygnować. Delikatny róż na policzki, ale bez drobne brokatu - doda świeżości naszej twarzy. I na koniec – błyszczyk albo szminka, w kolorze ust.

Unikamy zdecydowanie mocnych, intensywnych kolorów. Dobrze w makijażu do pracy sprawdza się odcienie brązu i różu. Pamiętajmy, że ten rodzaj makijażu musi być stonowany.  

Powinien też być dostosowany do naszego typu urody, ale także i miejsca pracy. Dużo też zależy od rodzaju wykonywanej pracy – na przykład w branży rozrywkowej możemy pozwolić sobie na więcej niż praca w biurze i biznesowe spotkania. Ważne jest też, aby makijaż dzienny wykonywać przy świetle dziennym, a wieczorowy – przy świetle sztucznym.

[WYWIAD] Redukcja tkanki tłuszczowej

[WYWIAD] Redukcja tkanki tłuszczowej

Metabolizm, redukcja tkanki tłuszczowej i najlepiej natychmiastowe efekty bez pracy. Co naprawdę ma sens na drodze do przemiany naszego ciała, mówi Piotr Dziewiński - trener personalny. 




Panie Piotrze, czym jest metabolizm?

Z szerokiej definicji metabolizm jest całokształtem przemian i procesów  zachodzących w naszym organizmie. W tym przypadku interesuje nas część odpowiedzialna za korzystanie z „tłuszczu” jako paliwa energetycznego. Aby tak się stało, musimy stworzyć naszemu ciału odpowiednie warunki ku temu.

Dlaczego tak istotna jest różnorodność ćwiczeń? 

Różnorodność ćwiczeń ma dwa ważne aspekty w naszej drodze do lepszej sylwetki. Pierwszy to fakt, że organizm co jakiś czas potrzebuje nowego bodźca, gdyż z czasem adaptuje się do danych ćwiczeń i obciążeń, co za tym idzie przestają dawać oczekiwane efekty. Nowym bodźcem może być inne ćwiczenie, inna ilość powtórzeń, obciążenie lub chociażby kolejność ich wykonywania. Z drugiej strony mamy aspekt psychiczny – szybko się nudzimy, zniechęcamy i odpuszczamy kolejne treningi. Poprzez zmianę któregoś z wyżej wymienionych parametrów mamy poczucie, że „coś się dzieje”, przez to nie dopada nas tak łatwo monotonia.

Natychmiastowe zmniejszenie posiłków z pewnością nie pomoże w przyspieszeniu metabolizmu. Jaka powinna być dieta podczas treningu tkanki tłuszczowej? 

Najczęściej popełnianym błędem przez osoby początkujące, chcące pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej jest drastyczne obniżenie ilości i częstotliwości przyjmowanego jedzenia. Oczekujemy przez to szybkich efektów i z radością przyjmujemy utratę kilku kilogramów po tygodniu (które niestety nie pochodzą z tkanki tłuszczowej). Niestety odbywa się to kosztem naszego zdrowia, ponieważ nie dostarczamy potrzebnych witamin i minerałów. Nasz organizm jest na tyle inteligentny, że kiedy zauważa radykalne obniżenie spożywanego przez nas jedzenia, zaczyna gromadzić go jak najwięcej do „magazynu” – wyczuwa trudny dla niego czas.

Na końcu okazuje się, że nie jesteśmy w stanie utrzymać takiego reżimu przez dłuższy czas i wracamy do poprzednich nawyków żywieniowych z dodatkowymi kilogramami na wadze – tak zwany efekt JOJO... 

Może zabrzmi to zabawnie, ale żeby uniknąć takiego scenariusza musimy jeść – czasem nawet więcej niż dotychczas. Deficyt kaloryczny do jakiego możemy dopuścić to minus  200-400kcal – w zależności od osoby. Podając na przykładzie, jeżeli zapotrzebowanie danej osoby wynosi 2200kcal, kaloryczność diety będzie wynosiła ok 1800kcal – to jest naprawdę dużo zdrowego jedzenia. W sytuacji, kiedy organizm jest dobrze odżywiony, metabolizm się „rozpędza” – to oznacza, że tkanka tłuszczowa staje się zbędna i jest częściej pobierana do spożytkowania.

Co zdecydowanie powinniśmy wykluczyć z naszego jadłospisu?

Obecnie mamy do wyboru wiele strategii żywieniowych: dieta wysokowęglowodanowa, dieta wysokotłuszczowa, dieta paleo, samuraja. Moim zdaniem na każdego działa coś innego, warto wypróbować co jest dobre dla mnie. Koniecznie powinniśmy wykluczyć z naszego jadłospisu wszelkie produkty przetworzone, słodycze i żywność typu fast-food. Są to produkty  wysokokaloryczne, które nie dostarczają żadnych wartości odżywczych. W sieci jest wiele ciekawych przepisów na odpowiedniki tych dań w wersjach „fit” – w momentach słabości możemy się skusić, bez dużych wyrzutów sumienia.

Komuś może wydać się śmieszne, ale odpowiednia ilość snu pomaga w tej redukcji?

Pojawia się coraz więcej badań stwierdzających jak duży wpływ na nasze życie ma sen. Okazuje się, że przewlekłe ‘niedosypianie’ może skutkować problemami metabolicznymi, zaburzeniami pracy mózgu i reszty organów, ogólnym osłabieniem ciała. Osoby niewyspane mają często wysoki poziom kortyzolu we krwi – jest to hormon w dużej mierze powodujący odkładanie się tkanki tłuszczowej w ciele. Tak więc starajmy się spać książkowe 7-8 godzin, a na pewno zauważymy różnicę.

Ile czasu powinniśmy ćwiczyć, aby zauważyć pierwsze efekty? Oczywiście z przestrzeganiem diety... 

Z założenia umawiam się z moimi podopiecznymi na wymierne i widoczne efekty po 4 tygodniach – z zastrzeżeniem przestrzegania założeń dietetycznych. Oczywiście zdarzają się osoby u których następuje to szybciej,  4 tygodnie to termin zupełnie bezpieczny.

Dlaczego z jednych partii ciała tłuszcz schodzi szybciej, ż innych – wolnej? 

Miejsce odkładania się tkanki tłuszczowej jest uwarunkowane genetycznie. I nie – niestety nie ma możliwości ‘wybrania’ miejsca z którego chcielibyśmy się jej pozbyć w pierwszej kolejności. W głównej mierze wyróżniamy dwa sposoby odkładania się tkanki tłuszczowej, gruszka (szczuplejsza góra, grubsze nogi i pośladki) i jabłko (otłuszczone okolice klatki piersiowej i ‘oponka’ na brzuchu). Istnieje również zależność, że najpierw stracimy tkankę tłuszczową tam, w pierwszej kolejności się ona pojawiła.

A kiedy przychodzi zmęczenie i zwyczajnie nie chce się iść na trening... Co poleca Pan w takiej sytuacji? 

Z doświadczenia wiem, że najtrudniejszą rzeczą w tym wszystkim jest spakować torbę i wyjść z domu. Jak nam się to uda, reszta jest już formalnością. Dobrze jest mieć partnera treningowego, który  w takiej chwili wyciągnie nas z domu i zmotywuje do działania. Konsekwencja jest tym, co zaprowadza nas do sukcesu i obranego celu – musimy o tym pamiętać.

Historia Kwiatu Kobiecosci

Historia Kwiatu Kobiecosci

#CYTOLOGICZNE

Kampania społeczna, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem kobiet - w każdym wieku, co jest niesamowicie budujące - kończy się w niedzielę, 4 lutego o 21.00. Miałam dziś okazję osobiście poznać wspaniałą kobietę - Idę Karpińską - zalozycielkę Kwiatu Kobiecości 💖  


"Pani Moniko, Kasiu, Sylwio, ... Ido - mamy problem." Tak najczęściej rozpoczyna się długa walka o życie...

IDA KARPIŃSKA również usłyszała te słowa...

"Byłam młoda, miałam 34 lata, kochającego męża, z którym powoli planowałam macierzyństwo, wspaniałą pracę i ciągle nowe plany na przyszłość. Nie było w nich miejsca na chorobę, zwłaszcza na taką chorobę, jaką jest nowotwór. Słowo "rak" oznaczało dla mnie wyrok.

Myślałam, że to pomyłka. Miałam nadzieję, że to nieprawda, byłam naiwna - niestety, diagnoza była jasna: rąk szyjki macicy. Potem wszystko potoczyło się już lawinowo - operacja, chemia, naświetlania, mdłości, wypadanie włosów, chwile słabości. Były również inne kobiety, niektóre z nich równie zagubione, inne zaś dzielnie biegnące po naświetlaniach do pracy."

To wtedy zrodził się pomysł na KWIAT KOBIECOŚCI 🌹

KOLOREM przewodnim została czerwień - kolor energii, ale i szlafroka, i ręcznika i koszuli nocnej, i kapci Idy w szpitalu. "To również kolor odwagi, ponieważ potrzeba odwagi, żeby wygrać z rakiem" - mówi Ida, założycielka Organizacji.


Choroba, którą przeszła Ida Karpińska, pokazała co tak naprawdę ważne jest w życiu. Pozytywnym "skutkiem ubocznym" choroby jest Kwiat Kobiecości - Ogólnopolska Organizacja na rzecz walki z rakiem szyjki macicy i rakiem jajnika. 

Teraz Ida razem z innymi kobietami, które wygrały walkę z rakiem, dzielą się swoją energią do działania 💖  

🌹 Pomóż nam pomagać innym! Co roku można również przekazać 1% podatku. To nic nie kosztuje 💖

KWIAT KOBIECOŚCI - OGÓLNOPOLSKA ORGANIZACJA 
KRS: 0000 315362 
Wspaniale Kobiety w Lodzi

Wspaniale Kobiety w Lodzi

Tydzień temu, 27 stycznia w Restauracji Spadkobierców spędziłam bardzo inspirujący wieczór z wyjątkowymi kobietami - blogerkami z Łodzi. Od założenia Spotkań Blogerek z Pasją podkreślam, że liczy się dla mnie JAKOŚĆ - nie ilość. 


I znowu, podobnie jak po spotkaniu w Warszawie - cieszy fakt, że przyszły te kobiety, które chcą czegoś więcej, które przede wszystkim mają pasję - nie wyczekują prezentów 😊 które oczywiście i tak się pojawiają - w Łodzi wyjątkowo na początku spotkania 🎁


Dziekuję Wszystkim, którzy zaangażowali się w nasze spotkanie 💖 
Najpiękniejsze, co może być w życiu to współpracować z cudownymi ludźmi. Dziękuję, że jesteście 😊



🌹 Świat Toli
🌹 Urodzianka
🌹 Restauracja Spadkobierców
🌹 Siódemki
🌹 Veranda
🌹 Łódzka Rajtuza

Cudowne fot.: Urodzianka 💖
[WYWIAD] Kontakt sam ze soba. Konieczny do ... ?

[WYWIAD] Kontakt sam ze soba. Konieczny do ... ?

Piękne jest to, że potrafimy odnaleźć w sobie te wszystkie pokłady dobra, że dostrzegamy piękno w nas samych i na zewnątrz - w ludziach i otaczającym nas świecie. Kilka lat temu znakomity sportowiec Mateusz Kuśnierewicz mówił mi o kontakcie z samym sobą...  Jak to jest? Pytam Ewę Guzowską – psycholog, psychoterapeuta, coach 😊



Pani Ewo, już samo zastanawianie się nad czymś, rozmyślanie – jest rodzajem kontaktu samego ze sobą? 

Zwykle proces, który zaczyna się w naszej głowie, jest odpowiedzią na postawione sobie pytanie… Odpowiedzi jakie pojawią się, mogą nas czasami naprawdę zaskoczyć. Może być tylko jedna, a w innym przypadku - wiele. Prowadzi to do pogłębionego spojrzenia, także w tym, jak w nas samych zmienia się niemal każdego dnia. Może zdarzyć się, że jakieś nurtujące nas pytanie powraca, bez odpowiedzi… Dajemy na to pewną przestrzeń, a potem ku naszemu wielkiemu zdziwieniu przychodzi odpowiedź, niekiedy bardzo zaskakująca. I wówczas zdarza się, że to za czym goniliśmy, czego chcieliśmy tak naprawdę może być bez znaczenia….

Czym jest dialog wewnętrzny? 

Dialog wewnętrzny to rozmowa z samym sobą. Jak jest głęboka - zależy od tego, ile w nas samych tej „głębokości” jest. Uważam, że wrażliwość daje niesamowitą przestrzeń do tego, by wchodzić ze wszystkim coraz głębiej i głębiej… Odsłaniają się wówczas zasłony, jedna po drugiej niczym w teatrze, jak przed najlepszą sztuką jaką jest życie…. I tak jak w sztuce być może okazać się, że drugoplanowy aktor – może mieć jeszcze istotniejsze znaczenie dla całego spektaklu, jakim wydaje się jest nasze życie.

Jakie warunki musi spełnić by był dobry, uczciwy? 

Powiedziałabym, że tak jak we wszystkim, najlepiej bez warunków, ponieważ jeśli do czegoś chcemy dojść, to uczciwość zawiera się sama w sobie  - nie zależy nam przecież na niczym innym, niż na zbliżeniu i  dojściu, się do prawdy… Prawda, choć czasami bolesna, sama w sobie jest lecząca i wyzwalająca. Daje miłość i wolność, a tym samym, wolność różnych naszych wyborów….

Podstawą samoświadomości jest introspekcja. Jednak nie wszyscy potrafimy zajrzeć do środka samych siebie...

Zdarza się, że nie potrafimy, ale czasami też nie chcemy. Kiedy zaczynamy widzieć szerzej i więcej, rzadko pokrywa się to z tym, jaki obraz utrzymujemy, albo chcielibyśmy by był….  Może zdarzyć  się tak, że to czym byliśmy „karmieni” przez lata okaże się zwykłą nietuzinkową fikcją… I pytanie, co wówczas z nami może się stać. Należy wierzyć w proces i w nieświadome procesy, gdyż nasza podświadomość – bacznie strzeże tych „bezpiecznych” dla nas wrót, by nie przejść ich za wcześnie…

I znowu – brak szczerości względem samych siebie może być przyczyną niewłaściwego „odczytania” tego, co rzeczywiste, realne? 

Zasadne wydaje się postawienie sobie pytania, czego i dokąd chcę zajść, wszak to droga każdego z nas, indywidualna i niepowtarzalna. Jeśli dobrze postawimy sobie cel naszej podróży - poprowadzi nas we właściwym dla nas kierunku…. I kiedy zaczniemy składać puzzelki, ze zdumieniem spojrzymy, że wszystko idealnie pasuje i że tak naprawdę, jeśli były rozsypane, był jakiś większy sens, niż nam wydawało się na początku drogi… A droga jest długa i szeroka... Czasami wręcz bez żadnej sygnalizacji, a my mamy swoje światła w sobie…

Z czego wynika brak niechęci do nawiązania relacji samego z sobą? 

Być może bardziej nazwałabym to lękiem, by nie zobaczyć tego, czego się najbardziej boimy. Prawda jest jednak taka, że nawet  jeśli tego wyraźnie nie widzimy i tak lęk odczuwamy…  Wówczas ma tylko większą władzę nad nami. A może jest tak, że każdy ma swoją drogę, która zwie się  przeznaczeniem...

Czasami w różnych sytuacjach bardzo ciężko nam się nie zdenerwować... tylko, czy to ma jakiś sens? Trudno w tej konkretnej chwili szukać kontaktu samemu ze sobą... 

Właśnie tak bardzo boimy się zdenerwowania, złości, a może nawet silniejszych emocji, a to także emocje… Ważne, by umieć je nazywać i rozpoznawać, tylko rozpoznane, mogą w sposób „ekologiczny” zostać zaprzęgnięte do pracy na naszą korzyść. Nierozpoznane, zduszone, gryzą nas od środka, co w efekcie może być początkiem różnych chorób…Nie jesteśmy przecież tylko fizycznością, mamy także psychikę, a każde z nich wpływa na siebie nieustannie…

Co pomaga w pogłębieniu introspekcji?  

Z pewnością pomaga uważne życie, czyli każda uważna chwila życia, z tym, co jest w nas w każdej chwili, czy to jest budujące, czy nie, trzeba być tego świadomym… Ta świadomość czyni nas wolnymi, a tym samym szczęśliwymi…

Dlaczego warto rozmawiać samemu ze sobą? 

W sumie, nikt raczej nie zna nas niż my sami (nawet, jeśli nie znamy siebie jeszcze dobrze), to i tak jesteśmy dalej niż inni. To powoduje, że możemy stawać się  z każdym dniem szczęśliwsi, choćby po to, by zanurzyć się w nim całkowicie, kiedy jesteśmy w kontakcie z  naturą, a w sercu przepełnia nas nieopisana fala szczęścia i miłości. Z pewnością, choćby nawet dla takich chwil warto, a jest jeszcze mnóstwo innych powodów m.in. by świat stawał się lepszy…

Czego powinniśmy unikać w takim kontakcie? 

Najprościej odpowiem, jak można powinniśmy unikać ucieczki… To jest coś, co nigdy nie pozwoli nam zbliżyć i dojść do prawdy, jaką w sobie każdy z  nas nosi, do swojej prawdy…. A więc, nie uciekajmy, nie walczmy z tym i nie zamrażajmy się, nawet jeśli to boli… na początku…


Życzę Wszystkim jak  najwięcej kontaktu z samym sobą, by zobaczyć i przekonać się, że nie ma drugiej tak wspaniałej istoty, która będzie zawsze i do końca z Tobą tak blisko….

Piotrkowska 77

Piotrkowska 77

Historia Klubu Spadkobierców 😊

Budynek przy ulicy Piotrkowskiej 77 stanowi zwartą zabudowę wschodniej pierzei tej ulicy wypełnionej 3-4 piętrowymi kamienicami z końca XIX wieku. Mowa tu o kwartale pomiędzy ul. Moniuszki i ul. Tuwima. Około stu metrów w stronę północną znajduje się zachodni wylot ulicy Moniuszki (dawniej pasaż Meyera) o luksusowej niegdyś zabudowie, a wieńczy go narożny, tzw. Dom Geyera - dzieło Hilarego Majewskiego z 1886 roku. Pięćdziesiąt metrów dalej w stronę północną znajduje się reprezentacyjny hotel Łodzi z przełomu XIX i XX wieku "Grand Hotel".



Zważywszy jeszcze, że po tej samej stronie co budynek Piotrkowska 77 mieści się pod numerem 69 teatr i hotel "Viktoria". Uznać można odcinek ulicy Piotrkowskiej na którym znajduje się obiektem oznaczony numerem 77 za najbardziej reprezentacyjny i eksponowany punkt Łodzi z przełomu wieków" - tak opisywano dom przy Piotrkowskiej 77 w biuletynie informacyjnym, w kilka miesięcy po zakończeniu działań wojennych w 1918 roku.

Taki charakter budynek przy ul. Piotrkowskiej 77 zachował aż do dzisiaj, stanowiąc centrum handlowo - usługowe współczesnej Łodzi. Wróćmy jednak do bardzo ciekawej historii tego miejsca...

Około roku 1984 drewniany dom przy ul. Piotrkowskiej 131 wraz z zabudowaniami gospodarczymi i ogrodem był własnością jednego z łódzkich tkaczy Antoniego Pitzela. Kolejnymi właścicielami posesji byli: Teodor Kahl, małżonkowie Schadke, a następnie państwo Adolf i Otylia Otto, którzy nabyli nieruchomość za 4 tysiące rubli i założyli księgę hipoteczną. W czerwcu 1889 roku posesję nabył za sumę 15 tysięcy srebrnych rubli bankier Maksymilian Goldfeder. Nowy właściciel był przykładem typowego "Lodzermenscha", czyli człowieka robiącego karierę na gruncie szybko rozwijającego się miasta. W 1891 roku przystąpiono do budowy nowej siedziby Goldfeder według projektu znanego polskiego architekta Hilarego Majewskiego.



 W 1896 roku działka przy Piotrkowskiej 131 w wyniku nowej regulacji numerów otrzymała numer 77. W latach 1889 - 1932 Maksymilian Goldfeder wraz ze swoją rodziną rozwinął w budynku działania bankową. Na dole posesji znajdował się kantor, a na górze rezydencja rodziny Goldfederów. W 1923 roku Maksymilian Goldfeder umiera a wraz z jego śmiercią bankrutuje jego rodzinny interes. Zgłaszają się kolejni wierzyciele z kraju, a także z banków w Paryżu i Londynie. Dopiero we wrześniu 1930 roku nieruchomość została wystawiona na sprzedaż i nabyta przez Towarzystwo Łódzkich Wąskotorowych Kolei Dojazdowych za kwotę 265 tysięcy złotych. Pięć lat po zakończeniu II wojny światowej budynek przekazano łódzkiemu Miejskiemu Zakładowi Komunikacyjnemu. W 1985 roku MZK zawarł umowę ze Zrzeszeniem Studentów Polskich, na podstawie której ZSP otrzymało w użytkowanie parter oraz I piętro budynku frontowego z częścią korytarza.


W 1978 roku obiekt stał się własnością Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, a od stycznia 1968 roku budynek przy Piotrkowskiej 77 figuruje w spisie obiektów zabytkowych Wojewódzkiego Konserwatora Łodzi.

W burzliwych latach sześćdziesiątych parter budynku czyli studencki klub "Siódemki" był miejscem spotkań łódzkiej bohemy artystycznej, a częstymi jego gośćmi byli m. in. słynny reżyser Roman Polański i kompozytor Krzysztof Komeda.

Od 1998 roku trwała renowacja pomieszczeń na I piętrze.  Na pomysł otworzenia tam Klubu Spadkobierców wpadli właściciele "siódmek" Państwo Mariola i Bogdan Wysoccy.  Wszystkie prace odbywały się pod okiem konserwator zabytków, gdyż zamiarem pomysłodawców, a jednocześnie wymogiem konserwatora było wierne oddanie klimatu tych ekskluzywnych wnętrz z przełomu wieków.


"Klub Spadkobierców" gości swych bywalców w pięciu salach, w tym jedna jest bardzo przestronna z efektownym drewnianym barem. Wystrój każdej z nich szokuje swym przepychem, bogactwem zdobień i ornamentów, wskazując na wybitny kunszt i pomysłowość rzemieślników, którzy pracowali na zlecenie poprzedniego właściciela. Na szczegółową uwagę zasługują sufity, będące arcydziełem sztukaterii i malarstwa. 


Budynek przy Piotrkowskiej 77 z jego wartościami artystycznymi i architektonicznymi wystroju wnętrz zaliczyć można bez wątpienia do najwspanialszych zabytków architektury łódzkiego okresu eklektyzmu.

Na życzenie gości lub firm właściciele Klubu Spadkobierców udostępniają salę konferencyjna lub inną - dla potrzeb spotkań w mniejszym gronie. Wszyscy goście Klubu mogą liczyć na wyśmienite potrawy kuchni polskiej, przyrządzane pod bacznym okiem szefa kuchni Haliny Brockiej. 

Kilka razy w tygodniu czas gościom umila muzyka klasyczna, często też odbywają się kameralne koncerty. Dla wszystkich, którzy odwiedzają Łódź "Klub Spadkobierców" jest miejscem, w którym po prostu wypada bywać, podziwiać jego wnętrza, delektować się jego nastrojem i atmosferą.

- Mariola i Bogdan Wysoccy  
Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger