środa, 14 sierpnia 2019

Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych, bezdomnych i więźniów w drodze na Jasną Górę

Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych, bezdomnych i więźniów w drodze na Jasną Górę
Tak było rok temu, a relacje, które wtedy nawiązałam - trwają dalej. W tym roku nie miałam okazji być na szlaku pieszej pielgrzymki, ale jadę właśnie na Jasną Górę by ich przywitać 😊


W niedzielę, 5 sierpnia Mszą świętą o 6.00 w kościele pw. Św. Józefa w Warszawie rozpoczęła się XXVII Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych na Jasną Górę.
W tym roku z XXVII PPN na pątniczy szlak wyruszyło ponad 500 osób, w pięciu grupach: Św. Wawrzyńca, Św. Kamila, Św. Józefa, Św. Michała Archanioła, oraz piąta grupa – bł. Unici Podlascy. Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych – poza tym, że osoba niepełnosprawna już podczas zapisów powinna wskazać swojego opiekuna – nie różni się od innych pieszych pielgrzymek, które w sierpniowe dni zmierzają do Czarnej Madonny. Pielgrzymkę tak samo obsługują służby: medyczna, porządkowa, kwatermistrzowska – chociaż często zdarza się i tak, że niepełnosprawni pielgrzymi nocują tam, gdzie większość pątników – szkoły, sale sportowe. Uczestnicy Pieszej Pielgrzymki Niepełnosprawnych na Jasną Górę mają również do pokonania zbliżoną odległość do tej, którą pokonują pątnicy innych warszawskich pielgrzymek. Kilometry i trasa się nie kurczą, chociaż jej przejście wymaga większej dyscypliny od pielgrzymów.

Czym jest niepełnosprawność na pielgrzymce? – Brak zdolności poruszania się, ale jak widzę i obserwuje też u innych, to my uczymy się od niepełnosprawnych. Uczymy się siły w pokonywaniu różnych problemów, ale także radości z tego, że tutaj jesteśmy. Niepełnosprawni są dla nas lekarstwem – mówi ks. Robert Sierpniak, organizator i założyciel PPN, przewodnik grupy Św. Michała Archanioła.
A problemów było dużo, szczególnie w 1992 roku, kiedy pielgrzymka się tworzyła. – Wspólnie z ks. Stanisławem Jurczukiem byliśmy organizatorami pielgrzymki, więc odpowiadaliśmy za całą koordynację. Kiedy ks. Jurczuk zdecydował, że tworzymy pielgrzymkę dla niepełnosprawnych, czyli trasę przystosowaną do wózków – zaczęły się spotkania z sołtysami, proboszczami, wójtami w różnych miejscowościach... – wspomina ks. Sierpniak.   

- Idę od pierwszej pielgrzymki – mówi Włodzimierz. – Pamiętam te początki, tworzenie trasy, problemy związane z wejściem naszej pielgrzymki przed ołtarz Pani Jasnogórskiej. – Na Warszawskiej Pieszej Pielgrzymce nie było możliwości, aby robić wyjątek dla jednej grupy i tworzyć trasę asfaltową – dodaje ks. Robert. Pojechali więc do Częstochowy i stamtąd zaczęli szukać drogi. Okazało się, że tylko na jednym czterokilometrowym odcinku nie ma asfaltu, ale i ten problem wkrótce okazał się rozwiązany. W pierwszej Pieszej Pielgrzymce Niepełnosprawnych udział wzięło ponad 200 pątników.

- Podziwiam niepełnosprawnych uczestników pielgrzymki. Staram się im pomagać na miarę swoich możliwości – mówi S. Adriana ze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP w Szymanowskiego. Rekolekcje w drodze jak zwykło się mówić o wędrowaniu do Matki Bożej Częstochowskiej zwykle skupiają na sobie, bądź trosce o tych, z którymi idziemy. – Obecność niepełnosprawnych wymusza myślenie, aby być dla kogoś – dodaje ks. Sierpniak.

- Kierowanie ruchem to ogromna odpowiedzialność – mówi Kinga, która jest porządkową, a wcześniej pomagała przy wózkach. Jednak pielgrzymują nie tylko niepełnosprawni, ale również bezdomni, więźniowie. – Jeden pomaga drugiemu. Atmosfera jest świetna. Idę z potrzeby serca – mówi Jarosław.

- Dla mnie są to herosi. Oni nie skupiają się na sobie. Bezdomni uczestnicy pielgrzymki to też wyzwanie dla organizatorów. Pomimo trudnej sytuacji w jakiej się znaleźli – są wdzięczni – wyjaśnia br. Piotr. Przewodnik grupy Św. Kamila mówi, że bezdomni nie potrzebują dodatkowej motywacji. – Są bardzo zmotywowani, wcześniej są odpowiednio przygotowywani – tłumaczy o. Kamil.

Zachorowałam na nowotwór. Powiedziałam Matce Bożej, że jeśli przez pięć lat nie będzie nawrotów – pójdę w pielgrzymce. I tak idę już dziewiąty rok – mówi Stasia.
Ela i Andrzej, małżeństwo pielgrzymuje wspólnie w intencjach dziękczynnych za cały rok, za życie. Andrzej, mimo, że z wózka inwalidzkiego korzysta tylko do posiłków – jest wdzięczny za możliwość pielgrzymowania. – Każdy ma swoje intencje - mówi. 
- Jestem wolontariuszką wśród niepełnosprawnych niewidomych, więc oczywiście było, że jeśli pójdę to w takiej pielgrzymce – mówi Natalia.

Gościnność i przyjaźnie na trasie także mają wpływ na jej przeżycie. – Mam zaprzyjaźnioną rodzinę, w której córka już wyprowadziła się od rodziców, u których się zatrzymujemy, ale co roku przyjeżdża tylko po to, aby się z nami przywitać. Jest to bardzo miłe – mówi Weronika, która w tym roku na pielgrzymce jest dziewiętnasty raz. - Na pielgrzymce tworzą się piękne relacje. Mamy swoją małą grupkę, w której się spotykamy z różnych okazji – mówi Ania.

Organizatorem Pieszej Pielgrzymki Niepełnosprawnych jest Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej. Pątnicy na Jasną Górę dojdą 14 sierpnia, a następnego dnia będą uczestniczyć w uroczystej Eucharystii.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy  

wtorek, 13 sierpnia 2019

78. rocznica śmierci o. Maksymiliana Kolbe

78. rocznica śmierci o. Maksymiliana Kolbe
Mija (14 sierpnia) 78 lat od apelu w KL Auschwitz, podczas którego o. Maksymilian Kolbe zgłosił się na śmierć za współwięźnia. 



Publikuję malutki fragment wywiadu, który przeprowadziłam z moim Przyjacielem Kazimierzem Piechowskim - świadkiem tamtego apelu, jednym z czwórki bohaterów, którzy 20 czerwca 1942 roku w mundurach SS i z bronią uciekli z obozu KL Auschwitz.

Panie Kazimierzu, miał Pan okazję spotkać się z O. Maksymilianem, więźniem numer 16670…

Zmieniłem blok. Już trzeci raz. O ile pamiętam należałem do bloku 14. Więźniowie tam jak wszędzie. Wynędzniali, głodni. Kilka razy zauważyłem przechodzącego do swej pryczy człowieka wyjątkowo spokojnego, wpatrzonego jakby w inny świat. Twarz pociągła, okulary w drucianej oprawie. Starszy już. Mógłby być moim ojcem - myślałem - pewnie jakiś rzemieślnik. Wróciłem do swojej pryczy i pytam swego sąsiada: "Kto to, ten w drucianych okularach?" "To ty nie wiesz?"- odpowiada. "Przecież wiesz, że od wczoraj tu jestem". "To ksiądz zakonny, ojciec Maksymilian". Pamiętam jak w pewną niedzielę, gdy pozwolono nam spacerować w brzozowej alei, spotkałem Ojca Kolbe. Gdy mijaliśmy się zatrzymał się i zapytał: "No jak tam?" Przystanąłem i odpowiedziałem: "Nie ma się czym chwalić". Położył mi rękę na ramieniu i powiedział: "Wiem, że jest ci ciężko, ale tu wszystkim nie jest łatwo. Pamiętaj - nadzieja, dopóki nadzieja..." I odszedł. W trudnych chwilach pamiętałem o tym, że nie można tracić nadziei. Nadzieja umierała ostatnia.

Wspomniał Pan o straceniu o. Kolbe. Co Pan pamięta z tego apelu? 

Staliśmy na wieczornym apelu. Rozeszła się wieść, że jednego brak, i to z naszego bloku. Wiedzieliśmy, że taka rzecz nie ujdzie nam bezkarnie. W naszych szeregach zapanował strach. Było późno. Puścili nas na blok. Myślę, że tej nocy nikt nie spał. Dręczyła nas jedyna myśl: co będzie jutro? Nastało to jutro. Apel, wszystkie komanda rozeszły się do pracy, a my staliśmy - na baczność. Kończył się lipiec. Słoneczko grzało niemiłosiernie. Staliśmy i staliśmy. Słabsi padali. Wróciły komanda pracy. Wszyscy musieli być świadkami kary, jaka nas spotka. Do naszego bloku zbliżyli się esesmani z Lagerführerem Fritzschem na czele. Nie wiedzieliśmy, kto z nas nie stanie jutro na porannym apelu. Jeszcze nie wiedzieliśmy. "Zbieg się nie znalazł. Za niego zginie śmiercią głodową dziesięciu z was" - powiedział Fritzsch i wzrokiem obmacywał szeregi bloku, ciekawy, jakie zrobił wrażenie. A my staliśmy wyprężeni jak struny. Nawet najsłabsi dźwignęli głowy do góry, cherlawe piersi wysunęli do przodu, lecz nieposłuszne rozumowi ręce - drżały. Fritzsch wolno przechodził przed pierwszym szeregiem. W ręku trzymał pejcz, którym wolno, z premedytacją, wskazał pierwszego "wybrańca". "Ten!" - padło głośne, wyraźne, krótkie słowo, słowo śmierci. Esesmani wyciągnęli skazańca z szeregu. "Pierwszy szereg, pięć kroków naprzód marsz!" - padła komenda. Szereg wysunął się do przodu, a Lagerführer kontynuował swoje "dzieło". I znowu: "Ten!" Stałem w tym szeregu. Wzrok kata zatrzymał się na dwie, może trzy sekundy na mojej twarzy. Te sekundy były dla mnie wiecznością. Z wolna dochodziłem do siebie z radosną świadomością, że będę żył. Nie słyszałem i nie widziałem, jak dalej przebiegała wybiórka. Nie pamiętam, który to był szereg, może czwarty, a może piąty i znowu: "Ten!" Usłyszałem z jękiem wydzierające się z gardła słowa: "Jezus, Maria! Moje dzieci!" Kiedy ochłonąłem, wyraźnie zobaczyłem księdza. Spokojnego, wyprostowanego, stojącego przed Lagerführerem. "Chcę pójść na śmierć za jednego ze skazanych." Fritzsch był zupełnie zbity z tropu. Nie rozumiał o co chodzi. "Dlaczego?" - zapytał. "Stary i schorowany jestem. Nikomu niepotrzebny." "Za kogo chcesz umrzeć?" "Za tego kolegę" - wskazał ręką. - "On ma żonę i dzieci." "A ty, kto jesteś?" "Jestem księdzem katolickim." Przez chwilę panowała śmiertelna cisza. "Dobrze, idź!" Zginął ten, który znał wartość życia i cenę miłości. Ten, po twarzy bity. Ojciec Maksymilian Kolbe. Złożył swoje kości w miejscu największego bestialstwa ludzkiego i zarazem w miejscu największego heroizmu człowieczego.

___
Źródło: deon.pl 
Foto: radioniepokalanow.pl 

Maki przez cały rok

Maki przez cały rok
Nie wiem czy Wy też tak macie, że bardzo lubicie kwiaty? U mnie kwiaty w domu są przez cały rok. Uwielbiam nie tylko kwieciste sukienki, ale i świeże kwiaty w wazonie. Dzięki Artgeist będę miała już kwiaty cały czas - chociaż nie w wazonie, ale za sprawą obrazu na płótnie, którym jestem zachwycona.



Wśród bardzo bogatej oferty Artgeist wyjątkowo spodobały mi się maki, które od lat nieprzerwanie kojarzą mi się z dzieciństwem i domem rodzinnym. Obraz na płótnie, który wybrałam, składa się z pięciu elementów. Jest bardzo łatwy w montażu i pięknie się prezentuje.


Obraz na płótnie - niekoniecznie z kwiatami, ale w ogóle -  dodaje świeżości całemu pomieszczeniu - idealny do sypialni czy salonu, ale także pięknie będzie wyglądał w pokoju dziennym.


Poza makami spodobały mi się też obrazy, na których są przepiękne magnolie, róże i lilie, które tak uwielbiam. Bardzo ładne są obrazy - miasta.


Niezaprzeczalnie plusem obrazów jest wybór odpowiedniego rozmiaru, bo przecież do dużego salonu nie wybierzemy obrazu o małym rozmiarze 😊 Jeśli jednak ktoś nie jest przekonany do obrazów - w bogatej ofercie Artgeist są też fototapety - oczywiście kwiatowe również, ale i 3D, fototapety mapy, fototapety pejzaże, a nawet fototapety przeznaczone do pokoju dla dzieci. Ponadto, są również naklejki oraz tapety.


Bardzo polecam obrazy na płótnie - są bardzo dobrej jakości. I jeszcze... obsługa klienta na najwyższym poziomie - co dla mnie ma bardzo duże znaczenie.

Zainspiruj się do zmian! 

___
Produkt ze zdjęcia dostępny tutaj 🌺🌼🌺

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Przepiękne i bardzo kobiece koszulki

Przepiękne i bardzo kobiece koszulki
„Nie potrzebuję sypialni, żeby udowodnić swoją kobiecość. Mogę być równie atrakcyjna zupełnie ubrana, zrywając jabłka albo stojąc w deszczu” (Audrey Hepburn). Każda z nas ma pewnie swoją własną definicję kobiecości, ale przekonuję się co jakiś czas, że wcale nie jest to takie oczywiste. Bardzo często podczas różnych spotkań, w których biorę udział i rozmawiamy właśnie o kobiecości, pięknie to widzę, że jest to jednak problem. Niestety... 


Całkiem niedawno ktoś z moich znajomych powiedział: „Wszystko ma minusy i wady” – i trudno się z tym nie zgodzić. Przez ostatnich kilka tygodni odpoczywam na wsi – bez codziennych obowiązków, spotkań, wywiadów.


Tylko hamak, książka, cisza i spokój. I oczywiście piękne, delikatne, zwiewne haleczki i koszulki nocne od Lupoline. Bo czy w końcu ktoś powiedział, że kiedy jesteśmy na wsi – mamy przestać o siebie dbać i jesteśmy gorsze? Oj, nie! ⛔


Nawet wczoraj oglądałam „Damy i wieśniaczki”. I wiecie co, mnie jakoś szczególnie nie fascynują przedłużane rzęsy, włosy czy powiększone usta (przez kilka lat przedłużałam włosy i rzęsy, więc wiem, że jedno i drugie uzależnia). Piękno to nie jest to, co na siebie zakładamy i kogo z siebie robimy, ale to, co mamy w sobie. Jeśli nie czujemy się piękne to nawet najładniejsza koszulka nie sprawi cudów. Te wszystkie koszulki, bielizna – mają być podkreśleniem naszej kobiecości.


Często też mówimy, że te wszystkie piękne noce koszulki są drogie, ale Kochane – czy ta koszulka, która tak bardzo nam się podoba – jest jednorazowa? Koszulki są bardzo kobiece, komfortowe i często też niezwykle seksowne. Idealne na wakacyjne dni, leniwe poranki. Gwarantuję, że w koszulce nocnej producenta bielizny damskiej Lupoline każda z nas poczuje się wyjątkowo nawet w taki zwykły poranek jak dzisiejszy 😊

Produkty ze zdjęć:
🌺 Haleczka nocna dostępna tutaj.
🌺 Lekka i zwiewna koszulka ecru dostępna tutaj.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Wyjątkowa biżuteria, bo...

Wyjątkowa biżuteria, bo...
Od dwóch lat, bo tyle właśnie minęło kiedy w naszym życiu pojawił się śliczniutki, malutki kotek - Kubuni - zmieniło się nasze życie 🐈 Kiciuś to obowiązek, ale i dużo, dużo radości 😁


Uwielbiam malutkie kotki, i bardzo się ucieszyłam kiedy na stronie sklepu internetowego Glamdog.pl zobaczyłam wisiorek kotek - prawie taki jak nasz Kubuni 😍 


Każdy, kto uwielbia małe zwierzątka, w sklepie Glamdog znajdzie coś dla siebie i swojego pupila. Wybór jest bardzo duży - od wisiorków i breloczków po różnego rodzaju szaliczki i kominy. A dla pupili? Wszystko to, co się przyda i jest praktyczne. A przy tym pięknie wykonane, bo przecież też ma to duże znaczenie. Mnie od kilku lat podobają się ubranka, których też kupiłam kilka 😻🎁 Produkty dla zwierzątek to doskonały pomysł na prezent np. dla znajomych, którzy mają pieska bądź kotka 🐈


A dla siebie? Mnie zachwyciła bransoletka - kotek, którą bardzo chętnie zakładam 😻💖 Wybór bransoletek jest bardzo duży💎 Pasuje do wielu stylizacji, a szczególnie teraz - wakacje... 🐈🏝🏜🏖 Wszystkie produkty są bardzo dobrej jakości. 


___
Produkty ze zdjęć: 
💎 Naszyjnik z kotem dostępny tutaj
💎 Breloczek mops dostępny tutaj

sobota, 10 sierpnia 2019

Pielęgnacja dłoni

Pielęgnacja dłoni
Dłonie – podobnie jak twarz - są naszą wizytówką, jednak nie zapominajmy, że po zimie wymagają starannej pielęgnacji, potrzebują konkretnej dawki nawilżenia i regeneracji. Dwa, trzy razy w tygodniu dobrze jest zrobić peeling, który usuwa martwy naskórek i rozjaśnia skórę. Można też przeprowadzić zabieg mikrodermabrazji. Dłonie będą aksamitne i przyjemne w dotyku.


Jaki krem?

Najlepiej wybierać kremy, które zawierają substancje aktywne, takie jak np.: retinol, witaminy czy peptydy. Kremy z retinolem są również dobre dla skóry twarzy. Składniki te są w stanie poprawić syntezę kolagenu, wygładzić zmarszczki i rozjaśnić skórę. Dłonie i twarz są najbardziej narażone na promieniowanie słoneczne, dlatego ważne jest, by wybierać kosmetyki, które zawierają filtry. Ponadto, w czasie zimy i chłodniejszych miesięcy dłonie są narażone na zmiany temperatur, wiatr, kontakt z wodą, co przyspiesza proces starzenia. A piękne dłonie to zadbane dłonie.
Wygląd dłoni poprawi się również kiedy wyzbędziemy się ciemnych plan, ale to wymaga czasu i cierpliwości. Silnie nawilżający krem odpowiednio nawilży skórę dłoni, dostarczy również odpowiedniej dawki składników odżywczych.

Nie zapominajmy o paznokciach!

Warto zadbać również o paznokcie i skórki. Zaczynamy od wyboru dobrego pilnika, który nie będzie niszczył paznokci. I pamiętamy też o odżywkach, które je wzmocni. Nie musimy umawiać się do kosmetyczki, aby mieć piękne paznokcie. Manicure możemy wykonać w domu. Może warto wybrać głębokie, żywe kolory? Droga do ładnych paznokci wcale nie jest taka długa...  Dłońmi wykonujemy większość zadań, dlatego wymagają one szczególnej pielęgnacji. Dobrze więc mieć zawsze przy sobie krem.

czwartek, 8 sierpnia 2019

[WYWIAD] I to wszystko psu na budę bez miłości...

[WYWIAD] I to wszystko psu na budę bez miłości...
Czy można żyć bez miłości? - pytam Ewę Guzowską – psycholog, psychoterapeutę, coach. Każdy z nas pragnie i szuka miłości, każdy chce być szczęśliwy, ale niekiedy właśnie rezygnujemy z tego, co może dać nam szczęście – aby też nie cierpieć... A może życie w pojedynkę jest lepsze, bezpieczniejsze pod względem zranienia?


Pani Ewo, każdy szuka miłości, każdy chce jej doświadczyć, ale czym właściwie ona jest? 

Otóż to! Ważne pytanie – czym jest miłość. Definicji pewnie bez liku, ale pewnie dla każdego będzie to też coś innego. Tak, czy inaczej nie ma nic piękniejszego od MIŁOŚCI, biedni ci, co jej nie przeżyli…  Nic jej nie zastąpi, żadne bogactwo, władza, pieniądze. Miłość nadaje sens życiu. Rozwija i pogłębia. Warto przede wszystkim zacząć od miłości do siebie, a to często nie jest łatwe. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez miłości, czym by ono było… Nie chcę go sobie nawet wyobrażać.

Jeden ze znanych rekolekcjonistów przestrzega przed tym, aby miłości nie mylić z zakochaniem... 

Miłość to coś głębszego niż zakochanie, ważnego i niepowtarzalnego. Miłość to odpowiedzialność za drugą osobę. Miłość - to spotkanie serc…

Wobec tego – gdzie jej szukać?

Przede wszystkim, zacząć szukać tam, gdzie najbliżej. Miłość jest w nas samych. To jest punkt startowy na mapie. Ogromnym błędem i pomyłką jest, że szukamy jej wszędzie, ale nie w nas samych.  Może warto postawić znak STOP, kiedy zaczynamy szukać gdzie indziej poza samym sobą...

I znowu powracamy do początku – jeśli nie pokochamy najpierw siebie to nie będziemy szczęśliwi nawet z najprzystojniejszym mężczyzną na świecie! Dlaczego jest to tak ważne?

Życie ma to do siebie, że najpiękniejszy obiekt opatrzy się z czasem. A co potem? Szukamy kolejnego eksponatu. To droga po równi pochyłej, prowadząca donikąd.  Istotą jest to, co kryje się w człowieku, to co możemy nieustannie w nim odkrywać.
A co za tym idzie – żyjemy w relacji. I może też nie zawsze wiemy jak wyrażać to, co czujemy. Granica między zakochaniem i miłością może być cieniutka... Niestety, tego w szkołach nie uczą, a więc sami powinniśmy o to zadbać. A może przychodzi to samo, kiedy poczujemy, że to miłość… Czujemy, doświadczamy, wyrażamy. Nie ma uniwersalnej recepty.

Zakochanie – życie w iluzji miłości?

Życie w iluzji, może jest i piękne przez chwilę - jesteś w niebie, a potem wracasz do siebie…

Poprzez brak miłości do siebie narażamy się niejako na utratę, czy rezygnację z prawdziwej i pięknej miłości?

Miłość, którą mamy w sobie jest podstawą - by tworzyć, by czuć, by doświadczać, by kochać życie… w pojedynkę, czy w duecie…

A miłość nadaje sens życiu...

Zdecydowanie TAK! Cóż może zastąpić ciepły dotyk kochanej nam osoby – daremno szukać….

Możemy być szczęśliwi, ale szczęście okaże się niepełne, jeśli też nie będziemy mieli z kim go dzielić?

Szczęście ma różne formy. Zdecydowanie pięknie jest go dzielić z kochaną osobą. Dzielone szczęście to zawsze podwójne szczęście. Życzę Wszystkim tego, co najważniejsze NIEPOWTARZALNEJ MIŁOŚCI. Każda miłość jest pierwsza.

środa, 7 sierpnia 2019

Jakie dodatki do sukienki w kwiaty?

Jakie dodatki do sukienki w kwiaty?
O sukienkach kwiecistych pisałam od wiosny. Na pewno każda z nas ma przynajmniej jedną taką sukienkę, którą szczególnie lubi i chętnie zakłada na różne okazje. A co z dodatkami? Sukienka w kwiaty jest piękną samą w sobie, czy więc potrzebuje w ogóle dodatków?


Biżuteria 💍👑💎

Srebrne kolczyki to bardzo ważny dodatek – nie tylko do sukienek w kwiaty. Kolczyki z kamyczkiem czy z cyrkonią będą również dobrym wyborem – dodadzą elegancji całej stylizacji. Latem możemy pozwolić sobie na więcej, zresztą już wiosenny trend mówił o tym, że więcej w biżuterii to bardzo dobry wybór! Nie bójmy się zaszaleć z dodatkami. Do sukienki w kwiaty pasować będzie też delikatna bransoletka. Jeśli sukienka ma zabudowany dekolt – rezygnujemy z naszyjnika na rzecz długich kolczyków.


Torebki 👜👛🛍

Jednolitą torebkę i słomkowy kapelusz – zabieramy ze sobą nie tylko na wakacyjny wyjazd 🏖🏜🏝 Możemy zdecydować się też na torebkę w kolorze sukienki, albo tak modne torebki – koszyki.


Buty 👢👡👠

Bardzo dowolnie – od klasycznych czarnych botków, przez muszkieterki do szpilek i sandałek, a nawet klapek. Sukienki w kwiaty plus sportowe buty dadzą też ładne połączenie. Oczywiście białe, czarne i nude szpilki to klasyka, szyk i elegancja, ale latem doskonałym połączeniem do zwiewnej sukienki będą klapki. Uwielbiam też nosić sukienki kwieciste z japonkami 😉 Nie ma również żadnych przeciwskazań, by do sukienek w kwiaty nosić buty z motywem kwiatowym.


Sukienki w kwiaty zwłaszcza w wakacje cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Pasują do każdej z nas – bez znaczenia jaki nosimy rozmiar i w jakim jesteśmy wieku. W końcu to nie to, co mamy na sobie sprawia, czy czujemy się piękne. Piękno jest w nas i aż do momentu kiedy tego nie zrozumiemy – nie będziemy w pełni szczęśliwe, nawet jeśli będziemy co dzień kupowały coś nowego. 

___
Sukienki ze zdjęcia: 
🌺 Sukienka w żółte kwiaty dostępna tutaj
🌻 Suknia biała w piwonie dostępna tutaj
🌺 Sukienka szyfonowa dostępna tutaj

wtorek, 6 sierpnia 2019

Alkohol czy zdrowie?

Alkohol czy zdrowie?
Działa szkodliwie na układ nerwowy, zostają zaburzone instynkty i popędy, występuje otępienie i senność, utrata przytomności, prymitywne zachowania, niekorzystny wpływ na układ krążenia, trwałe uszkodzenie mózgu, utrata apetytu i niedobór witamin, drażniące działanie na przełyk, prawdopodobna choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, marskość wątroby, osłabienie ogólne odporności, bakteryjne i wirusowe zapalenie płuc, niekorzystny wpływ na układ pokarmowy oraz zaburzenia psychiczne. Oto do czego może doprowadzić nadmierne picie alkoholu. A to tylko wybrane przykłady, które można mnożyć...


Do czego jest zdolny człowiek, który poza alkoholem świata nie widzi? 

Przede wszystkim nie interesuje go rodzina – dla niego liczą się teraz wódka i kumple. Zaniedbuje swoje obowiązki rodzinne i domowe, bo ma „ważniejsze” sprawy. Człowiek, który ucieka w alkohol z czasem traci poczucie wstydu – jest mu już obojętne kto go widzi, gdzie i z kim. Opinia publiczna też niespecjalnie robi na nim wrażenie – przecież on sam jest najlepszy, najwięcej wie itd... Nie jest odpowiedzialny – chyba, że za zorganizowanie alkoholu. Jest nieuczciwy.

Oczywiście, że kieliszek nikomu nie zaszkodzi, a nawet ma dobry wpływ na sen, ale jeśli uciekamy w alkohol – w końcu nasze zdrowie zacznie szwankować. Ile to razy podczas różnych życzeń mówimy „zdrowie najważniejsze”? Alkohol niszczy znajomości, przyjaźnie, rodziny. Niszczy wszystko to, co było budowane latami. Alkoholik nie ma już takiego wsparcia jakie miał wcześniej. Może warto się zastanowić dlaczego piję? Co mi to daje? Czy rzeczywiście alkohol jest warty tego, by zrezygnować nawet z własnego dobrego zdrowia?

Według Polskiego Przemysłu Spirytusowego pod względem spożycia alkoholu Polska zajmuje 19 miejsce w Europie. Liderami spożycia są mieszkańcy Luksemburga, Czech i Łotwy. Powyżej unijnej średniej piją mieszkańcy krajów zachodnich: Francji, Austrii i Niemiec. Średnie spożycie alkoholu w Europie to 10,7 litra na mieszkańca.

Picie bez opamiętania powoduje nieodwracalne skutki zdrowotne. Twoje życie – Twoje wybory. Kilka lat temu popularny był cytat, który pozwolę sobie przytoczyć: „Alkohol to wspaniały środek rozwiązujący. Rozwiązuje on: małżeństwa, rodziny, przyjaźnie, konta bankowe, komórki wątrobowe i mózgowe. Nie rozwiązuje on żadnych problemów”.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Szokująca zawartość

Szokująca zawartość
W poniedziałek każdemu z nas przyda się dawka pozytywnej energii, która jest dostępna wyjątkowo w dość łatwy sposób... 😊 „Szokująca zawartość” – napis na pudełku, które przyniósł kurier... A w środku? Szokująco piękne koszulki od GarTees. Nie miałam żadnych wątpliwości, że produkty tworzą ludzie z pasją, dlatego nie byłam zaskoczona kiedy pudełko otworzyłam. Koszulki, które zabieram ze sobą na różne wyjazdy wyróżniają się oryginalnością! 


Koszulki z oryginalnymi nadrukami, o wysokiej jakości są dobrym wyborem dla wszystkich, którzy mają poczucie humoru i dystans do siebie. Fajne koszulki z napisami z pewnością podkreślają indywidualizm, więc jeśli nie boimy się być zauważeni w tłumie – warto pokusić się o koszulkę, w której nie będziemy bali się wyjść na ulicę 😎 Pewnie, że w koszulce z napisem: „Zołza, ale bardzo piękna” będziemy spotykać się z uśmiechem przechodniów, ale chyba dobrze kiedy napis na koszulce wywoła czyjś uśmiech – szczególnie kiedy tak często mijamy smutnych, zamyślonych ludzi. 


Bardzo często, kiedy nie prowadzę żadnej imprezy – zakładam koszulki od GarTees. Bardzo lubię też koszulkę z kotem 😻 w sklepie internetowym jest dostępnych wiele wzorów, więc każdy miłośnik kotków i piesków znajdzie znajdzie coś dla siebie. Co prawda bliżej mi do kotków 💖😻 ale wzorów koszulek dla szalonych właścicieli psów jest też wiele 🐶


🎁 Koszulki ze śmiesznymi napisami to również doskonały pomysł na prezent dla rodziców, babci, dziadka, rodzeństwa czy przyjaciół. Tylko jeden warunek – muszą mieć poczucie humoru 😊 Każdy, kto ma wysokie wymagania i szuka koszulek dobrej jakości - znajdzie coś dla siebie – koszulki damskie, męskie, dziecięce i dla par – wybór jest bardzo duży, a ceny atrakcyjne 💲


Są wakacje, warto korzystać nie tylko z pięknego słońca, ale i czasu, który spędzamy na wypoczynku w wersji dość luźnej – na którą na co dzień nie wszyscy możemy sobie pozwolić.. Koszulki z fajnym napisem to odpowiedni wybór – również na spotkanie ze znajomymi!

Nie czekaj dłużej, Zainspiruj się! 🔥🔥🔥

niedziela, 4 sierpnia 2019

[WYWIAD] Wakacyjna miłość może przetrwać?

[WYWIAD] Wakacyjna miłość może przetrwać?
Wakacyjna miłość – czy musi kończyć się rozstaniem? - tym razem publikuję wywiad sprzed kilku lat, który przeprowadziłam z psychologiem Radosławem Bajkowskim...



Panie Radoslawie, drinki, kolacje przy świecach, spacery… Warto angażować się w wakacyjny romans?

Zacznę od przytoczenia paru słów znanej i bardzo lubianej piosenki – „morza szum ptaków śpiew, dzika plaża pośród drzew, wszystko to w letnie dni przypomina Ciebie mi…”. Taka okoliczność przyrody, letni czas beztroski z dala od obowiązków i codziennej rutyny bardzo sprzyja tzw. wakacyjnym miłościom. Dodać do tego kolację przy zachodzie słońca, drink i opalonego wysportowanego młodzieńca, który romantycznie patrzy w oczy i już jesteś oczarowana, zakochana. To właśnie dobre samopoczucie, atmosfera zabawy i odpoczynku, powodują że możesz szybko zauroczyć się w nowo poznanej osobie. Nosisz różowe okulary, w których widzisz tylko pozytywne cechy poznanej osoby. Obiekt twoich westchnień jest atrakcyjny, uśmiechnięty, wyluzowany. Przecież są wakacje trzeba się bawić, zapomnieć o troskach dnia codziennego. Nie myślimy wtedy co nas czeka po powrocie do domu. Skupiamy się raczej na tych uczuciach, uniesieniach, jakże wspaniałych.

Taka „miłość” może kończyć się cierpieniem, mimo, że jest przyjemna… Żyć zgodnie z hasłem „Są wakacje, jest zabawa” czy unikać takich przygód?

Niestety w większości przypadków tak jakże przyjemna wakacyjna miłość kończy się tak jak w cytowanej piosence – „płynął czas, letni czas, aż wakacji nadszedł kres, przyszedł dzień, w którym już rozstać musieliśmy się…”. Pozostają wtedy tylko wspomnieniami. Do tego dochodzi rozczarowanie, rozgoryczenie i często złamane serce, które potem niejedna kobieta leczy przez długi czas. Warto się zastanowić, czy chcę dla tych co prawda przyjemnych, ale krótkich uniesień przeżywać później cierpienie. Oczywiście zdarza się, że ta wakacyjna romantyczna przygodna kończy się poważną znajomością, ale statystyki są nieubłagalne i zdecydowana większość tych przygód jest tylko przygodą ze smutnym zakończeniem.

Jak uniknąć smutnych rozczarowań?

Wybierając się na wymarzony urlop zastanów się czego oczekujesz od takich przygodnych wakacyjnych znajomości. Czy chcesz tylko dobrze się bawić w letnim czasie a potem zapomnieć o obiekcie westchnień czy marzysz o romantycznej miłości po grób.

Wakacyjny romans ma niewiele wspólnego z prawdziwą miłością?

Zakochanie to nie miłość! Jednakże wiele kobiet ten stan fascynacji, zauroczenia, traktuje już jako coś bardzo poważnego. Dlaczego? Dlatego, że ten stan euforii, ta siła emocji ogarnia całe ciało i umysł. Jednakże nauka jest bezlitosna i pokazuje biologiczne mechanizmy uniesień. Tak zwana romantyczna miłość to niestety tylko suma reakcji chemicznych, w których główną rolę odgrywa 2-fenyloetyloamina (PEA) czyli C6H5CH2CH2NH2 (jest to sama substancja, którą znajdziemy np. w czekoladzie).

Czasami trudno się oprzeć takiej sile... 

Trudno – zwłaszcza, że to bardzo przyjemne uczucia, coś co dodaje skrzydeł, unosi. Bardzo trudno jest zdjąć różowe okulary i przyjrzeć się z dystansem temu co dzieje się w tobie w stanie zakochania. Niejedna kobieta mówi wtedy – on jest na całe życie, na niego czekałam, to prawdziwa miłość. Niestety tak nie jest. Podniecenia i ciepłe, romantyczne uczucia nie można utożsamiać z miłością. Romantyczność to uczucia, jednak miłość to coś znacznie więcej. W wielkim skrócie oczywiście - miłość jest postawą, która oznacza stawanie się mądrym darem dla drugiej osoby, a to wymaga pracy i czasu.

Letnia "przygoda" może przytrafić się każdemu, nawet osobom, które żyją w związkach… 

Tak. Zwłaszcza narażone na takie przelotne, przygodne znajomości są osoby, które przeżywają kryzys w relacji małżeńskiej. Tam gdzie wkradła się rutyna, gdzie obowiązki wypełniają całe dnie i braku czasu na wspólnie przebywanie i pielęgnowanie miłości, rodzi się potrzeba bycia od nowa atrakcyjną, adorowaną, podziwianą. Jeśli twój mąż od dawna nie mówi ci że jesteś dla niego najważniejsza i najpiękniejsza to takie słowa usłyszane od przystojnego znajomego nie jednej kobiecie potrafią zawrócić  głowie. Kobiety żyjące w związku, mają potem poczucie winy, wyrzuty sumienia, które negatywnie wpływają na komfort życia i relacje między partnerami. Jeśli dojdzie do ujawnienia romansu może pogłębić się konflikt w relacji, bo osobie zdradzonej trudno przyjąć taką wiadomość. Ciężko jest wtedy przebaczyć, a nawet jeśli dojdzie do przebaczenia jest to długotrwały proces. Brak zaś przebaczenia rodzi frustracje w obu partnerach, prowadzi do podejrzeń, braku zaufania. Co ciekawe osoba, która zdradza sama siebie rani, bowiem potem rodzi się obawa czy aby ta druga strona też nie miała momentów słabości.

Które kobiety szybciej, łatwiej się zakochają? 

Niektóre kobiety bardziej niż inne tęsknią za miłością i nie mogą jej znaleźć. Często wikłają się w trudne związki, także właśnie wakacyjne miłości i nic z tego nie wychodzi. Aby dać na to odpowiedź trzeba sięgnąć do dzieciństwa. Dziecko potrzebuje miłości rodzicielskiej. Im więcej tej miłości dostanie w dzieciństwie, tym jest silniejsze, pewne siebie. Jeśli było nie kochane lub mało kochane przez rodziców staje się słabe emocjonalnie i w swoim życiu tęskni za idealną miłością. Zatem kobiety takie idą przez życie z niezaspokojonym deficytem emocjonalnym. Dużą rolę tu odgrywają ojcowie. Córka w pełni akceptowana przez ojca kształtuje w dorosłym życiu dojrzałe relacje z mężczyznami. Nie jest podatna na tanie komplementy przygodnie spotkanego mężczyzny. Im więcej czułości ojcowskiej tym mniej pogodni za tym w dorosłym życiu.

Emocje sprzyjają wyznaniom, ale są też często powodem rozczarowania… 

W wakacyjnym czasie, gdzie brak codziennego stresu, obowiązków, rutyny jesteśmy więcej niż zwykle emocjonalni. Jesteśmy bardziej otwarci na przygody i na nowe znajomości. Skupiamy się na tym co jest miłe, przyjemne i tego szukamy. Często w tym czasie beztroski mężczyźni szukają kobiet, z którymi mogliby spędzić mile czas, dobrze się zabawić a potem zapomnieć. Mężczyźni inaczej niż kobiety traktują relacje. Łatwiej im po prostu przeżyć krótką przygodę, którą dobrze wspominają, często w męskim gronie. Kobiety szukają tej romantycznej miłości na całe życie i często padają łupem tych wakacyjnych mężczyzn. Mężczyźnie łatwo przychodzi powiedzieć kocham Cię, jesteś piękna, itp. a kobieta często takie wyznanie traktuje już jako wielką miłość. A potem przychodzi rozczarowanie, bo ta niby „wielka miłość” trwała dwa tygodnie. On zadowolony, że przeżył coś miłego, fajnego a ona rozczarowana i przepełniona bólem, dlaczego tak się stało, dlaczego tak szybko skończyło...

sobota, 3 sierpnia 2019

Czy opalanie szkodzi?

Czy opalanie szkodzi?
Ile to razy kiedy mówimy: „Dziś idę się opalać”, słyszymy: „Nie bądź długo na słońcu!”? Co rzeczywiście jest dobre dla naszej skóry? Czy każde, nawet krótkie opalanie może w konsekwencji doprowadzić do nowotworu skóry? Opalać się nad jeziorem czy zdecydować się na solarium? Pewnie nie raz zastanawialiśmy się co będzie dla nas, dla naszego zdrowia lepsze. 


Mówi się, że solarium jest zdrowsze niż kąpiele słoneczne, ale czy rzeczywiście jest to prawda? Otóż, okazuje się, że w pogodny nawet dzień nie mamy tak wielkiej dawki promieniowania UV jak podczas wizyty w solarium. Poza tym kiedy jesteśmy w solarium jest to zwykle tak krótki czas, że działa ono na skórę bardziej niekorzystnie niż taka sama dawka promieniowania, rozłożona w czasie.

Kremy z filtrem uchronią przed nowotworem skóry? Przede wszystkim trzeba zachować UMIAR! Jeśli będziemy spędzać na słońcu za dużo czasu – ŻADEN krem nie uchroni nas przed zachorowaniem. W opalaniu przede wszystkim ważny jest zdrowy rozsądek, ale kiedy planujemy opalanie – nie zapominajmy o odpowiednich kremach. Latem to przecież podstawa.

Schodzi mi skóra! Czy to normalne? Bolesne zaczerwienienie skóry, oparzenia słoneczne pierwszego stopnia zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia raka skóry. Z opalania rezygnujemy jeśli mamy nadwrażliwość na promieniowanie UV, stany zapalne skóry, bielactwo, choroby serca i układu krążenia, choroby nerek, tarczycy oraz przebarwienia. Latem również rezygnujemy z kremów z retinolem, poza retinaldehydem.

Kąpiele słoneczne – oprócz prawdopodobieństwa wstąpienia raka skóry, niosą ze sobą także pozytywne oddziaływanie: ulga w bólach mięśni i stawów, bóle reumatyczne, leczenie gruźlicy oraz poprawienie stanu skóry z łuszczycą.
W skórze produkowana jest witamina D3. Wystarczy 20-30 minut dziennie na słońcu, aby mieć jej niezbędna dawkę. Witamina D korzystnie wpływa na płodność, hormony płciowe kobiety i mężczyzny. Dodaje też niesamowitej, pozytywnej energii. Korzystajmy z tego!

piątek, 2 sierpnia 2019

[WYWIAD] Diablo Włodarczyk - powrót do przeszłości

[WYWIAD] Diablo Włodarczyk - powrót do przeszłości
Kilka dni temu spotkalam się z Krzystofem Diablo Włodarczykiem 👊👊 Zanim jednak będzie nowy wywiad - publikuję ten, który powstał w listopadzie 2013, po cudownym zwycięstwie nad Czakijewem 👊👊 


Krzysztofie, do Twojej walki pozostał już niecały miesiąc. Masz czas aby tak się spotykać na wywiad?

No właśnie nie mam (śmiech).

Gdzie będziesz się przygotowywał do walki?

Na szczęście już 17 listopada wyjeżdżam do Wisły i tam będę się w spokoju przygotowywał i koncentrował tylko na walce. Teraz ciągle mam jakieś spotkania
i wywiady. W Wiśle będę się koncentrował tylko na tym, co jest dla mnie najważniejsze.

Fragomenim ma 44 lata…

Nie ważne. Hopkins ma 48, Holyfield też nie jest młodzieniaszkiem. To ciężko porównać, ale ja nie lekceważę go pod żadnym pozorem. W boksie wszystko może się zdarzyć.

Ogromne emocje i krew – tak można w skrócie opisać Twoją ostatnią walkę. Oczekiwałeś, że pojedynek z Czakijewem tak się może zakończyć?

Jak najbardziej. Nigdy nawet nie dopuściłem do siebie myśli, że to będzie walka, która zakończy się na punkty. Dla mnie w ogóle nie było takiej możliwości.

Chciałeś jakby go oswoić. Nie znokautowałeś go od razu…

Były takie momenty, że: „Jeszcze chwilka, jeszcze chwila, zaraz ruszysz… Daj mu się wyszaleć, niech poczuje, że jest dobry. Niech ta jego pewność jeszcze bardziej urośnie, aż do momentu, w którym pęknie…”. On był tak pewny siebie, że aż go to przerosło.

Po walce byłeś bardzo porozbijany i zakrwawiony. Miałeś jakieś poważniejsze obrażenia?

Nie, ja się przewróciłem, bo spadłem ze schodów. To dlatego byłem taki porozbijany (śmiech). To nie było od walki (śmiech).

Wróćmy do obrażeń po walce…

Miałem rozcięty łuk, miałem jakieś siniaki, ale to wszystko.
Twoja walka z Czakijewem została nominowana przez federację WBC w plebiscytach na najlepszą i najbardziej dramatyczną walkę 2013 roku.

W jaki sposób się o tym dowiedziałeś?

Dowiedziałem się od mojego szwagra Tomka Babilońskiego, który jest w Ameryce. Wyczytał informację na ten temat i dał mi znać. Myślę, że to dobrze, bo ta walka przyniosła wiele emocji naszemu narodowi i w ogóle – kibicom boksu.

To była Twoja najtrudniejsza walka?

Jedna z trudniejszych. Bardziej niewygodnym przeciwnikiem był Francisco Palacios. Danny Gren był również nieprzyjemnym zawodnikiem, miał długi zasięg rąk, był bardzo dokuczliwy. I jeszcze może ze dwóch takich zawodników było, którzy stwarzali trochę problemów. Fajnie się z nimi boksowało. Jeśli mówimy o tym konkretnym okresie mojej kariery – to w czasie ostatnich dwóch – trzech lat – był to najtrudniejsza walka.

Długo się przygotowywałeś do tego starcia?

Przygotowywałem się w Warszawie, w Zakopanem i w Wiśle. Prawie dziewięć miesięcy. Wcześniej miałem mieć walkę z Mormeckiem, ale oni ciągle to wszystko przekładali i ostatecznie nic z tego nie wyszło. Podjęliśmy negocjacje z Czakijewem.

Teraz, kiedy dochodzą do nas smutne informacje na temat złego stanu zdrowia Mago, coś się u Ciebie zmieniło? Masz takie momenty, że boisz się walczyć?

Nie biorę sobie tego wydarzenia w ogóle to głowy. Po prostu taki przypadek. Bardzo współczuję jemu i jego rodzinie i jeśli tylko będziemy mieli jakąś możliwość pomóc – na pewno to uczynimy.

Modlisz się przed walką?

Zawsze. Widzisz, muszę też coś powiedzieć… Kiedy leciałem na walkę do Moskwy to modliłem się: „Panie Boże, niech samolot spadnie”. A kiedy wylądowałem to powiedziałem: „OK. Zaczyna się zabawa”.

Masz kogoś na oku, z kim chciałbyś koniecznie stoczyć walkę?

Nie, nie mam jakiegoś parcia. Na pewno fajny by był rewanż z Czakijewem – o ile do takiego starcia dojdzie. Fajna byłaby walka z Drozdem. Jest kilka fajnych opcji i przy okazji – zarobienia trochę pieniędzy.

Udzielasz się społecznie, charytatywnie?

Biorę udział w różnych akcjach charytatywnych. Kiedyś jeździłem na kolonie dla dzieci, które organizował Polski Czerwony Krzyż. Takich akcji było kilka. Odwiedzam też na przykład więzienie, aby ci ludzie mogli zobaczyć, że jest inne życie i można inaczej funkcjonować. Mam jeszcze kontakt z Panią Anną Dymną, która informuje mnie kiedy coś się dzieje. Jeśli mam możliwość to staram się uczestniczyć w tych akcjach.

Jakie spotkanie szczególnie zostało Tobie w pamięci?

Kiedyś spotkałem się z młodym chłopakiem, który miesiąc po naszym spotkaniu umarł. On miał nowotwór i wiedział, że umiera. Niedawno spotkałem się z jego rodzicami. Poszliśmy na kolację. Ten chłopak miał zaledwie 19 lat. Dopiero życie się przed nim otwierało. Przykro jest patrzeć na takie rzeczy.

Myślałeś kiedyś o zakończeniu kariery sportowej?

Parę lat temu. Myślałem, żeby dać sobie spokój, ale jakoś podniosłem się… Jeśli ma się swoją pasję, miłość – to nie można z tego zrezygnować. To jest jak narkotyk, tylko innego rodzaju.

A kiedy zaczynałeś, przed 18 laty… Jakie wtedy miałeś marzenia?

Chciałem być dobrym mistrzem i chciałem być doceniany i szanowany. Chciałem też być w pewnym sensie autorytetem dla dzieci i młodzieży. Chciałem godnie reprezentować siebie, swój team i swój kraj. Zawsze miałem w sobie żyłkę takie rozrabiaki. Potrzebowałem gdzieś dać ujście tym emocjom i dlatego wybrałem boks. Moja mama trenowała przez kilka lat koszykówkę, a tata – piłkę nożną. Także pochodzę z rodziny, w której sport był ważnym elementem. Za kilka lat, jak już przestanę boksować, ludzie będą mnie postrzegać jako byłego sportowca. Chciałbym aby byli dumni, że byłem. Jesteśmy dumni, że mamy takiego trenera Fiodora Łapina, że mamy Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera.

Jak spędzasz swój wolny dzień?

Widzisz. Jedziemy tu, jedziemy tam (śmiech).

Świetnie, ale taki dzień bez wywiadów…

Dużo czasu spędzam z moimi przyjaciółmi. Z Wiesiem Mrozem, który jest już starszy, ale bardzo doświadczony życiem. Wkłada mi do głowy pewne wartości, rozmawiamy o różnych sprawach. W życiu różnie bywa i wiadomo, że lepiej słuchać tych, którzy mają już doświadczenie. Mam drugiego przyjaciela Krzysia, mam szwagra, który również jest moim przyjacielem. Jestem też bardzo wdzięczny osobom, które teraz są.

Jakie masz hobby poza boksem?

Lubię motory, lubię szybką jazdę samochodem, lubię motoróweczki, skutery wodne i na pewno gdybym tylko miał czas – korzystałbym z tego. Motory mnie strasznie pasjonują. Chciałbym też nurkować. Pamiętam jak kiedyś byłem z moim promotorem Andrzejem Wasilewskim w Meksyku. Wtedy pierwszy raz miałem okazję nurkować. To nie było na jakiś mega głębinach, bo tylko 12 metrów, ale przeżycie niesamowite. Jak pierwszy raz schodzisz pod wodę, to ten tlen, który masz na 40 minut – starcza na 15 czy 20 minut. Chciałbym jeszcze skoczyć z bungie. Jechać czy lecieć – już wszystko jedno – oby szybko (śmiech). Ostatnio latałem z mistrzem Polski paralotnią, tylko na wózku dwuosobowym. Żona mi zafundowała taki prezent. To było coś niesamowitego. Mam nadzieję, że kiedyś kupię sobie takie coś i będę mógł latać. Wyobraź sobie, że można lecieć nawet w granicach pięciu kilometrów nad ziemią.

Chwilkę temu podszedł do Ciebie mężczyzna, który powiedział, że trzyma za Ciebie kciuki. Jak to jest z tą popularnością? Nie przeszkadza Ci to?

To było miłe. Teraz jest w miarę. Kiedyś było wielkie bum, ale teraz już się z tym oswoiłem. Ta popularność inaczej „waży”. Ma dla mnie troszkę inny wymiar.

Śmieszne sytuacje z Twoim udziałem to standard? 

Takich sytuacji była masa (śmiech). Rok temu na gali w Wieliczce leci do mnie chłopak. Rozpościera skrzydła (śmiech). Mówi: „Tomek Adamek!”. No myślałem, że padnę (śmiech). To jeszcze nic. Kiedyś pomylili mnie z Gołotą: „Nie taki Pan duży jak się wydaje” (śmiech). Mogłem wtedy powiedzieć, że w telewizji też wydaje się, że słabo biję. Ciekawe czy chciałby sprawdzić na sobie siłę ciosów (śmiech).

czwartek, 1 sierpnia 2019

Modnie i patriotycznie

Modnie i patriotycznie
Od kilku lat ogromnym zainteresowaniem nie tylko młodzieży - cieszy się odzież patriotyczna. Kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci znajdą coś odpowiedniego dla siebie w firmach, które produkują piękną odzież patriotyczną. A wybór jest naprawdę duży i niełatwy...


Większość z nas ma zapewne choć jedną koszulkę czy bluzę z symbolem patriotycznym. Odzież patriotyczna nawiązuje przede wszystkim do walki Polaków o niepodległość. Młodzi ludzie często wybierają koszulki z Żołnierzami Wyklętymi, czy symbolami Polski Walczącej. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, aby zobaczyć, że ludzie rzeczywiście chodzą w odzieży z narodowymi symbolami. Jest to modowy fenomen.

Dlaczego wybieramy to, co patriotyczne? 

Być może jednym z motywów takiego wyboru jest rodzaj oddawania czci polskim bohaterom. Innym elementem, który ma znaczenie przy wyborze takiej a nie innej koszulki jest z pewnością to, że interesujemy się historią naszego kraju i jesteśmy dumni z tego, kim jesteśmy. W taki sposób również pokazujemy przynależność do kraju. Co dzień spotykamy kogoś, kto ma na sobie odzież patriotyczną. Bardzo dobrze jest to widoczne choćby w taki dzień jak dziś - szczególnie na ulicach wielkich miast, kiedy co krok spotykamy „Małego Powstańca”, reprezentanta „Armii Krajowej” czy „Żołnierza Wyklętego”.


Dumni!

Odzież patriotyczna zdobyła też uznanie polityków. I tak, Prezydent Andrzej Duda podczas wizyty w Chinach założył koszulkę polo firmy Red is Bad. Również Paweł Kukiz nosił T-shirt z symbolem Narodowych Sił Zbrojnych. Odzież patriotyczna, którą szczególnie polceam - z Surge Polonia to połączenie tradycyjnych treści i nowoczesnej formy

środa, 31 lipca 2019

Razem, a jakby osobno...

Razem, a jakby osobno...
Oddział Zamknięty w jednej ze swoich piosenek śpiewa: „Samotny wśród ludzi, którzy myślą: On nigdy nie jest sam...”. I trudno się nie zgodzić z tymi słowami, bo z pewnością zdarzyło nam się odczuwać pustkę wśród ludzi, którzy są nam bliscy. Zdaje się, że skoro jesteśmy uśmiechnięci, mamy fajną pracę, wyglądamy na szczęśliwych – to tak jest i już. Niestety, zwykle bywa inaczej... Na zewnątrz wszystko jest wręcz idealnie, a w rzeczywistości – razem, ale osobno. Niczym dwa samotne serca...


Czym jest samotność? Co o niej świadczy, na nią wskazuje?

Przede wszystkim niepewność, smutek i brak życiowej energii. Zamiast być ze sobą – czujecie, że oddalacie się od siebie! Już nic nie jest takie jak było wcześniej. Kiedyś potrafiliście przegadać ze sobą całe wieczory, dziś – nie macie ochoty na wzajemne towarzystwo. Zwyczajnie. Zaangażowanie zastąpiła pustka...

Może warto zadać sobie pytanie o co chodzi? Na którym etapie zrobiliśmy błąd? Zwykle podporządkowanie naszego życia pod innych nie jest dobrym rozwiązaniem, choć może się wydawać wręcz idealne. Trzeba nam znaleźć czas dla siebie. I walczyć o swoje marzenia! Skoro sami nie mamy energii życiowej, co będziemy przekazywać innym? Samotność w związku może wynikać także z różnicy charakterów, a jest to przecież ważny element związku, który ma wpływ na decyzje jakie podejmujemy, na nasze zachowanie.

Pisałam wcześniej o fajnej pracy. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy potrafili wybrać priorytety. Problem zaczyna się wtedy kiedy to właśnie pieniądze rządzą nami, a związek nie jest już tym, o co trzeba się troszczyć. Nic w tym dziwnego, że czujemy się samotni jeśli nasza „druga połówka” więcej czasu i energii poświęca pracy niż nam, naszemu związkowi. Brak troski o związek w konsekwencji musi doprowadzić do samotności jednej ze stron.

Poczucie osamotnienia to wskazówka, że coś nie gra. Nie zawsze też oznacza czyjąś winę – może być to jasny sygnał, że coś zgubiliśmy. Zwykle szukamy przyczyn kryzysów poza sobą. Nie staramy się, aby było lepiej, zajmujemy się wyłącznie sobą i swoją pracą. Ogromne znaczenie ma świadomość siebie, bo nie chodzi przecież o to, aby nieustannie zmieniać się dla partnera. Mimo że jesteśmy w związku – wciąż jesteśmy niezależnymi jednostkami. Pamiętajmy też o tym, aby mieć czas tylko dla siebie.

„Miłość siebie samego jest podstawą zdolności kochania drugiego człowieka” – mówił Erich Fromm – psycholog, psychoanalityk. Jak więc chcemy czerpać radość ze związku, skoro nie potrafimy zaakceptować, polubić i pokochać siebie?

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger