sobota, 8 maja 2021

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś

pixabay.com/pl/

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś

za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna

za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe

za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny

za to, że jesteś odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze

że uciekamy od Ciebie do Ciebie

za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie

Za to, że to, czego pojąć nie mogę, nie jest nigdy złudzeniem

za to, że milczysz. Tylko my oczytani analfabeci chlapiemy językiem

- Ks. Jan Twardowski 


piątek, 7 maja 2021

Co mówią o nas kolory bielizny?

Co mówią o nas kolory bielizny?
Wiele razy pisałam i będę to pisać do końca życia: Każda z nas jest wyjątkowa i piękna, bez względu na to czy mieszka na wsi czy w milionowym mieście. Bez względu również na to czy używa kosmetyków z najwyższej półki czy odpowiada jest podkład za 20 złotych. Jednak nie tylko to, co widoczne podkreśla nasze piękno, ale również to, co nosimy - ładną bieliznę, bo to dzięki niej stajemy się jeszcze bardziej pewne siebie i atrakcyjniejsze dla otoczenia.

archiwum prywatne 

Mimo, że bielizna jest widoczna tylko dla nas, to dobrze dobrana - podkreśli wszystkie zalety naszej sylwetki. Kochane, pamiętajmy, że aby podobać się komuś – najpierw musimy zaakceptować siebie i podobać się same sobie. Niby proste, a jednak niekiedy wymaga dużo, dużo pracy...  

To, jaką bieliznę wybieramy nie jest przypadkowe. Mamy swoje ulubione kolory, wzory, delikatne koronki... To wszystko zdradza jakie jesteśmy – zdradza nasz charakter, osobowość...Prawda? 😊

👙 Biel – symbol czystości i niewinności. Delikatność. Panie, które zakładają białą bieliznę bywają nieśmiałe, ale zwykle są to tylko pozory. To niepoprawne romantyczki o ufnej naturze. 

👙 Cielisty i nude – naturalność. Cielistą bieliznę zakładają najczęściej kobiety, które są naturalne i nie mają nic do ukrycia. Kobiety, które są pozbawione sztuczności, dobrze zorganizowane, gotowe do stawienia czoła wyzwaniom. Panie w cielistej bieliźnie mają też swoje zasady, których się trzymają i przestrzegają.  

👙 Pastele to romantyczność. Otwarte i dobre kobiety stawiają na pastele. Najczęściej po taką bieliznę sięgają te panie, które wzbudzają zaufanie i wierzą w siłę szczerości – to właśnie one chętnie wybierają ciepłe kolory, które dominują w ich garderobie.  

👙 Fiolet – romantyczność i kobiecość, z nutką zmysłowości. Kobiety pełne namiętności chętnie wybierają fioletową bieliznę. To również ulubiony kolor tych pań, które mają własny gust.  

👙 Róż – kobiecość i zmysłowość. Róż to słodki kolor, dlatego jest jednym z najczęściej wybieranych kolorów bielizny. Przeznaczony przede wszystkim dla romantycznej kobiety o wielkiej potrzebie miłości.  

👙 Niebieski symbolizuje równowagę. Najczęściej bieliznę w tym kolorze wybierają panie, które czują się stabilnie i wszystko mają pod kontrolą.  

👙 Zieleń – kobiety, u których przeważa zielony kolor bielizny są z reguły  spokojne i stonowane. Wielbicielki spokoju potrzebują zachęty do łóżkowych igraszek.  

👙 Czerwień – namiętność i elegancja. Kobiety, które noszą czerwoną bieliznę nie są nieśmiałe, ale zwykle wiedzą czego chcą. Są przebojowe, pewne siebie i nowoczesne. Idealny kolor dla kobiet o bardzo ognistym usposobieniu. Bielizna w tym kolorze to dobry pomysł na specjalne okazje. 

👙 Czerń – subtelny urok i zmysłowość. Po bieliznę w klasycznej czerni najczęściej sięgają silne indywidualistki, eleganckie kobiety. Kobiety, które zakładają czarną bieliznę zwykle są tajemnicze, niedostępne i wymagające. 

Bielizna to najbardziej zmysłowa cześć naszej garderoby. Podczas zakupów warto posłuchać własnej intuicji i wybrać bieliznę, która trafia w nasz gust. Komplet eleganckiej bielizny potrafi zdziałać naprawdę cuda! 😍

czwartek, 6 maja 2021

Co to jest miłość...

Co to jest miłość...
pixabay.com/pl/

Co to jest miłość 
Doprawdy nie wiem
Chcę być kochana 
Kiedy jestem z Tobą 

Wiatr użycza mi swych westchnień
Gdy jestem przy Tobie 
To czuję, że Jestem

- Kora Jackowska

środa, 5 maja 2021

[WYWIAD] Wiedziałem, że nie jest dobrze

[WYWIAD] Wiedziałem, że nie jest dobrze

Od pierwszego kontaktu w sprawie wywiadu z Panem Krzysztofem Krawczykiem - mogłam liczyć na życzliwość Pana Andrzeja Kosmali - managera artysty. Nigdy nie było negatywnej odpowiedzi na prośbę o wywiad. Zawsze ekspresowe działanie - za co jestem wdzięczna. Takiej współpracy życzę każdemu! Co prawda nie ma możliwości się spotkać, ale kiedy często rozmawia się przez telefon - siłą rzeczy nawiązuje się relacja... Publikuję wywiad z Panem Andrzejem...

archiwum prywatne Andrzeja Kosmali 

Panie Andrzeju, towarzyszył Pan przyjacielowi do ostatnich chwil?

W dobie pandemii było to niemożliwe. Na szczęście dziś przez telefon można nie tylko siebie słyszeć, ale też widzieć. Krzysztof każdą rozmowę ze mną zaczynał słowami: "witaj, wodzu", a kończył "prowadź, wodzu". Snuliśmy plany nagraniowe i koncertowe, choć zdawałem sobie sprawę z tego, że są nierealne. 

Zdążyliście się pożegnać? 

Nie do końca. Gdy wrócił ze szpitala i jego żona Ewa połączyła nas telefonicznie, widziałem, że nie jest dobrze. 

Jakie były ostatnie słowa, które wypowiedział do Pana?

"Żegnaj, wodzu".

Czy Krzysztof Krawczyk zmarł wskutek powikłań po przejściu COVID-19?

Nie znam aktu zgonu, ale Krzysztof od wielu lat cierpiał na choroby zawodowe oraz spowodowane wypadkiem samochodowym. COVID-19 obszedl się z nim łagodniej niż tamte choroby.

Co było najtrudniejsze podczas przygotowania uroczystości pogrzebowej? 

Przełamanie własnej rozpaczy, natłok telefonów i usadzenie gości w bazylice. Ze względu na pandemiczne obostrzeniami mieliśmy do dyspozycji tylko 75 miejsc w kościele. Chętnych było oczywiście dużo więcej. Wyznam, że przez cały czas miałem wrażenie, jakby Krzysztof podpowiadał mi, co mam robić. 

Jak będzie Pan kultywował pamięć o przyjacielu?

Podtrzymując sympatię ludzi do niego i jego piosenek. On za życia był legendą, a teraz będzie jeszcze większą!    

Stanie jego pomnik?

Ewa przypomniała sobie, że Krzysztof powiedział kiedyś, że jeśli po jego śmierci ona zdecyduje się postawić mu pomnik na nagrobku, to koniecznie z mikrofonem. Pomnikowy ślad po Krzysztofie stanie też w jego ukochanej Łodzi, na ulicy Piotrkowskiej. Tam są upamiętnieni ludzie związani z miastem. Ileż to razy siadaliśmy na ławeczce z Julianem Tuwimem albo graliśmy na fortepianie z Arturem Rubinsteinem! Zatem łodzianie będą mogli śpiewać do mikrofonu z Krzysztofem Krawczykiem.   

___
Źródło: Twoje Imperium 

wtorek, 4 maja 2021

Depilacja woskiem

Depilacja woskiem

Wiele kobiet walczy z niechcianymi włoskami. Szukają różnych metod – skutecznych i najlepiej bezbolesnych. Depilacja woskiem bezwzględnie zalicza się do jednej z najskuteczniejszych metod usuwania niechcianych włosków. Zabieg depilacji woskiem jest skuteczny, a my możemy cieszyć się piękną i gładką skórą nawet do 5 tygodni! Odrastanie włosków trwa długo, stają się one coraz rzadsze i cieńsze. Efekt jest natychmiastowy. Co więcej – depilację woskiem można stosować na każdą okolicę ciała. Niestety ma też swoje minusy, do których bezwzględnie należy zaliczyć to, że jest zabiegiem bolesnym, może uszkodzić skórę i jest czasochłonna. 

pixabay.com/pl/

Ale czego się nie robi dla urody? Jednak zanim zdecydujemy się na zabieg – powinnyśmy poznać przeciwwskazania do wykonania zabiegu. Jeśli mamy rozszerzone naczynka włosowate, żylaki,  stany zapalne i ropne skóry, zapalenie żył, zbyt krótkie włoski i uczulenie na wosk – depilacja nie jest dla nas odpowiednią formą wyzbycia się zbędnego owłosienia. 

Plusem depilacji woskiem jest to, że możemy ją wykonać same, w domu. Najlepszym sposobem na jej wykonanie jest zakupienie specjalnych plastrów z woskiem. Zanim jednak przystąpimy do depilacji, zaleca się wykonanie peelingu na dzień wcześniej. Depilację woskiem najlepiej wykonać zaraz po gorącej kąpieli - jest łatwiejsza i mniej bolesna. Zabieg przeprowadzamy na suchej skórze. Wygładzamy plaster dłonią, zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów. Odrywamy szybkim i zdecydowanym ruchem w przeciwnym kierunku. I gotowe. 

Zabieg powtarzamy raz w miesiącu albo w zależności od potrzeb. W utrzymywaniu efektu pięknej i gładkiej skóry pomogą zabiegi regularne. Nie można zapominać o nawilżeniu skóry – jest to ważne zarówno przed jak i po zabiegu. Już około trzeciego dnia po zabiegu można złuszczać naskórek.

Wizyta u kosmetyczki zawsze jest lepszym rozwiązaniem, ponieważ będziemy mieć pewność, że zabieg zostanie wykonany profesjonalnie. A my będziemy w pełni zadowolone z efektu. 

___
Źródło: magazynfamilia.pl 

poniedziałek, 3 maja 2021

Jest Zakątek na tej Ziemi...

Jest Zakątek na tej Ziemi...

Uroczystość Najświętszej Maryji Panny Królowej Polski nawiązuje do ważnych wydarzeń: obrony Jasnej Góry przed Szwedami, ślubów króla Jana Kazimierza oraz do uchwalenia Konstytucji 3 maja. Kult Matki Bożej Królowej Polski jest bardzo stary. Nie wiem czy macie podobne doświadczenia do moich - u nas w domu rodzinnym Matka Boża zajmuje szczególne miejsce. Pamiętam jak wspólnie chodziliśmy na nabożeństwa majowe, na Różaniec... Także wspólnie z Babcią i Mamą uczestniczymy w pielgrzymkach na Jasną Górę. To właśnie tam, w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze są odprawiane msze święte w intencjach, które zamawiamy... Każdej niedzieli mój cudowny Pradziadek budził nas śpiewem "Godzinek" - może właśnie dlatego tak bardzo lubię tę formę modlitwy...  

pixabay.com/pl/

Jasna Góra to dla nas miejsce szczególne... 

*Jeśli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu,

Wszystko znajdzie się na właściwym miejscu*

- Św.  Augustyn  

niedziela, 2 maja 2021

Życie trzeba przeżyć

Życie trzeba przeżyć

Nie miałam przyjemności poznać Pana Bronisława Cieślaka, ale kilka razy rozmawialiśmy przez telefon. Druga czy trzecia nasza rozmowa - wywiad trwał ponad trzydzieści minut. Z uśmiechem słuchałam wspomnień Pana Bronisława o wakacjach w jego ukochanej Chorwacji, o spotkaniach z fanami, o refleksji dotyczącej życia... W jednej z naszych rozmów powiedział: Carpe diem – trzeba chwytać dzień. Tutaj, w Krakowie było przecież wiele znakomitych osobowości. Przyjaźniłem się ze Zbyszkiem Wodeckim, Markiem Grechutą... Kilka dni temu w Alei Zasłużonych spoczęła koleżanka Ewa Demarczyk. Tak, życie mamy jedno, ale jest ono bardzo krótkie. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę.          

filmweb

Kilka z ostatnich pytań jakie zadałam Panu Bronisławowi i odpowiedzi*, które usłyszałam na pytania - zachęciły mnie do refleksji...

Gdyby Pan mógł cofnąć czas – przeżyłby Pan życie tak samo?

Każdy ma takie życie jakie ma. I jakie by ono nie było to trzeba się nim cieszyć, a nie zastanawiać się jakie by ono mogło być. Życie trzeba przeżyć.  

Jakie Pan ma marzenia?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Nie mam marzeń, staram się realizować swoją wersję życia. Nie marzę jak jakaś księżniczka na balu. 

O co najbardziej Pan się boi?

Nie wolno tak myśleć. Ja się boję umrzeć. Poza tym nie ma czegoś takiego czego bym się bał. Do życia trzeba podchodzić optymistycznie, trzeba się do niego uśmiechać, a nie przeżywać w taki sposób, że czyha gdzieś na mnie nieszczęście.    

___

*fragment wywiadu/Twoje Imperium 

sobota, 1 maja 2021

[WYWIAD] I znowu przyszedł maj...

[WYWIAD] I znowu przyszedł maj...

... bardzo lubię tę piosenkę, ale w ogóle uwielbiam piosenki w wykonaniu Moniki Kuszyńskiej. Każda rozmowa z Moniką to dla mnie dawka pozytywnej energii. Poznałyśmy się kilka lat temu przed koncertem w Katedrze Łódzkiej... Kiedy ktoś mnie pyta o wywiad, który jest dla mnie wyjątkowy - to właśnie tamto spotkanie z Moniką, i wywiad, który publikuję poniżej...    

archiwum prywatne Moniki Kuszyńskiej 

Są takie wspomnienia, do których lubi Pani szczególnie powracać? 

Całe moje dzieciństwo, młodość, szkoła, przyjaźnie, Piotrkowska – która od zawsze mi się kojarzyła z dorosłością, bo musiałam wyjść z osiedla, na którym mieszkałam, i zaczęłam dojeżdżać do liceum... To wszystko to są takie nasze symbole. Już w dzieciństwie chciałam być piosenkarką. Moje marzenie się spełniło. Od kiedy pamiętam bawiłam się też w występy i bardzo mocno mnie do tego ciągnęło.

Dziś jest stres przed koncertem? 

Zawsze. Więcej lub mniej, ale kiedy śpiewam w moim mieście to stres jest większy, dlatego, że przychodzą znajomi, rodzina. 

Krawiectwo, projektowanie ubrań w ogóle nie było na liście zainteresowań?  

Marzenia artystyczne były pierwsze. Zaczęły się spełniać. Rodzice i cała moja rodzina związana jest z branżą krawiecką. Zajmują się projektowaniem mody, a ja do tego mam lewe ręce (śmiech). Może dziecko jednak dostaje jakiś dar, z którym instynktownie poczuwa, że coś powinno zrobić, iść w konkretnym kierunku.

Iść mimo wszystko... Czym jest niepełnosprawność? 

Nie wiem, bo się nie zastanawiam nad tym. Nie widzę niepełnosprawności, również u siebie jej nie widzę. Nie jest czymś, co zaprząta moja głowę. Na początku bardzo mi to doskwierało, bo czułam się inna. Byłam inna od tej osoby, którą byłam wcześniej. Siłą rzeczy miałam różne ograniczenia, których wcześniej nie było. Różni ludzi próbują różnie definiować niepełnosprawność. A kiedy popatrzymy na ludzi, którzy stają się niepełnosprawni ruchowo a żyją bardzo aktywnie, a z drugiej strony zobaczymy tych, którzy są zdrowi, ale nie wykorzystują swoich szans i potencjału to rzeczywiście skłania to do refleksji...       

Pamięta Pani moment wypadku?

Pamiętam, ale nie rozpamiętuję. Mam różne triki nerwowe kiedy dzieje się coś na drodze, bo moje ciało przypomina sobie tamten moment.

Po kilkunastu latach wróciła Pani do Milicza. Powiedziała Pani bardzo ważne słowa...

Myślałam, właściwie aż do dnia koncertu, że przyjazd do Milicza nie zrobi na mnie jakiegoś większego wrażenia. Nie chce pamiętać Milicza źle tylko dlatego, że spotkało mnie tu coś bardzo, bardzo trudnego. Gdy zbliżaliśmy się, to takie dziwne emocje we mnie się pojawiły i nie wiem skąd się wzięły. Trochę mnie to zaskoczyło. Jednak tych niemal dwanaście lat temu skończyło się tu moje pierwsze życie. Koniec pierwszego był jednocześnie początkiem „drugiego” życia.   

Miała Pani żal do Boga?

Nie miałam żalu do Pana Boga, ale miałam wiele pytań: Dlaczego tak się stało? Do czego to co się wydarzyło ma mnie doprowadzić? Kiedy dziś – z perspektywy czasu – patrzę na to wszystko to widzę sens, że w taki właśnie sposób potoczyło się moje życie.

Wdzięczność? 

Dziś potrafię się cieszyć życiem. Kiedyś, jeszcze przed wypadkiem byłam dużo smutniejszą osobą...

Teraz widzę szczęśliwa, uśmiechniętą kobietę. To również zasługa synka?

Dopiero zaczynam się uczyć od niego, a przede wszystkim uczę się miłości. Potrafię kochać, ale nie wiedziałam, że istnieje taka miłość, że można aż tak kochać. Nie wiedziałam, że można czuć taką bliskość i więź. Jednocześnie jest to też pewnego rodzaju obciążenie, odpowiedzialność. Nie da się opisać słowami tego, co czuję.

Jedziecie na koncert, a synek zostaje w domu?

Zostaje z moją mamą albo z moją siostrą. Na szczęście mam taką możliwość. W tej chwili też ustalamy koncerty w taki sposób, aby nie zostawiać go na noc.

A co z operacją, o której rozpisywały się media? Zrezygnowała z niej Pani dla synka?

Nic takiego nie miało miejsca. Wiem, że jakiś czas temu w mediach pojawiła się wiadomość, że stanęłam na nogi, ale przekazywanie takiej informacji, która jest nieprawdziwa jest nadużyciem. Testowałam urządzenie do rehabilitacji, które powoduje, że człowiek się pionizuje, i z pomocą rehabilitanta jest w stanie przejść kilka kroków, ale nie jest prawdą, że stanęłam na nogi. Wiadomości tego typu są denerwujące, ale tak media funkcjonują... Nie wiem jak można podać informację, która nie jest wcześniej sprawdzona. Ostatnią operację miałam chyba dziesięć lat temu i od tamtego czasu nie robiłam nic, ponieważ na ten moment nie ma dla mnie opcji na zmianę.

A może niedługo nadejdzie dzień, który przyniesie zmianę?

Absolutnie tego nie wykluczam, ale też nie myślę o tym na co dzień. Na pewno marzyłabym o takim dniu. Jeśli tak się stanie – będę szczęśliwa, ale jeśli się nie stanie – również będę szczęśliwa.     

Jak odkrywa Pani swoją kobiecość? 

Kiedyś byłam piękną, młodą kobietą i kiedy ktoś patrzył na mnie z boku to niczego mi nie brakowało, a jednak kobiecości w ogóle nie czułam. Miałam bardzo dużo kompleksów, miałam dużo zastrzeżeń do swojego wyglądu. W ogóle byłam dla siebie bardzo krytyczna. A dziś, pomimo tego, że jest we mnie dużo niedoskonałości – potrafię akceptować to wszystko. Znam swoje mocne strony, znam słabe strony... Czas też robi swoje jeśli chodzi o kobiecość, bo ona w nas dojrzewa.

Wydarzenia sprzed kilku lat pomogły w jej rozumieniu? 

Wypadek spowodował to, że moje ciało się osłabiło. Zrozumiałam, że ciało to nie wszystko. Nasze piękno jest głębiej. Jeśli chcemy być piękne jako kobiety to nie możemy polegać tylko na swoim ciele. Dopiero kiedy to zrozumiałam to ustąpiły te wszystkie myśli, zastanawianie się nad sobą w kategoriach: czy jestem dość dobra, dość ładna, dość mądra... Zaakceptowałam siebie taką jaką jestem i lubię siebie. Czuję się dobrze ze swoją kobiecością. 

Jest Pani bardzo aktywna. Gdzie są te pokłady energii?

Skąd mam tyle energii? Od ludzi. Gdybym żyła sama, to pewnie w ogóle nie wstawałabym z łóżka, ale kiedy widzę, że to co robię ma sens, i sprawia radość innym... Wiadomo, że są też obowiązki względem dziecka i męża, ale jeśli można zrobić coś dobrego dla kogoś to jest to piękne. Mimo niekiedy nawet zmęczenia trzeba się zmobilizować i działać.

Patrzę na Panią i na Pani męża i widzę, że miłość istnieje naprawdę...

Wsparcie Kuby jest ogromne. Nigdy nie myślałam, że coś tak cudownego mnie spotka. Że to wszystko się tak pięknie poukłada. Moja rodzina to najważniejsze co mam.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy 

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger