niedziela, 24 listopada 2019

[WYWIAD] Ivan Komarenko jakiego nie znacie

Wywiad ten przeprowadziłam kilka tygodni temu, ale publikuję go dopiero dziś 😉 Myślę, że podobnie jak na koncercie Ivana także i w tym wywiadzie będzie można poczuć dobrą energię 😎


Ivan, mimo, że nie słychać o Tobie za dużo w mediach, cały czas jesteś zawodowo aktywny. Nie tylko w kraju? 

Gram dużo koncertów, również poza granicami. W uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej zagrałem dla Polonii na Białorusi. Zaprosił mnie tam ksiądz zainspirowany wywiadem,  jakiego udzieliłem dla jednego z portali. Był to dla mnie znak z nieba, że zrobiłem coś dobrego.

Dobro w Twoim życiu jest obecne cały czas, co widać po uczynkach. Skąd pomysł na prowadzenie chóru dziecięcego w Republice Południowej Afryki?

Mam bardzo dobrą znajomą, Beatę. Razem z mężem już od kilku lat zapraszali mnie do siebie w odwiedziny. Akurat miałem wolniejszy czas w listopadzie 2016 roku. Zadzwoniłem do  niej i zapytałem czy zaproszenie jest aktualne. W jednej z rozmów opowiedziała mi trochę o Republice Południowej Afryki, ale wspomniała również, że opiekują się kilkorgiem afrykańskich dzieci. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, by może czegoś te dzieci nauczyć, na przykład moich piosenek. Powiedziałem mojemu gitarzyście Tomkowi, że przetłumaczę na angielski piosenkę: „Tak mówił papież” i spróbuję tę piosenkę z dziećmi zaśpiewać, a może nawet nagrać teledysk. I tak się stało. W ciągu miesiąca nauczyliśmy dzieci śpiewać, tańczyć. Była premiera teledysku. Wszystko było wspaniale.

Jak to się stało, że wystąpiłeś przed papieżem? 

Któregoś dnia zadzwoniła do mnie dziennikarka i zapytała, czy w związku z tym, że w 2016 roku Światowe Dni Młodzieży będą w Polsce – zechciałbym przywieźć dzieci, z którymi nagrałem teledysk w Republice Południowej Afryki, a co za tym idzie - wystąpić przed papieżem. Wiedziałem, że będzie to trudne, ale pomysł bardzo mi się spodobał.

Sama organizacja wyjazdu wymagała pewnie dużo zaangażowania i pracy?

Przywiozłem ośmioro dzieci, którym towarzyszyły dwie opiekunki. Wszyscy byli w Polsce przez blisko trzy tygodnie. Zwiedziliśmy wspólnie całą Małopolskę, a w Tarnowie podczas koncertu Golec uOrkiestra, Bracia Golcowie zaprosili nas na scenę i wspólnie zaśpiewaliśmy. Z całego wydarzenia mamy film, który dostępny jest na YouTube pod tytułem: „ŚDM. Długa droga do Polski”. Była to niesamowita przygoda. Czułem się trochę jak misjonarz. Najpiękniejsze jest to, że cały czas mam kontakt z tymi dziećmi. One wysyłają mi swoje zdjęcia, a ostatnio stworzyły nawet mój portret. Jest to bardzo miłe. 

Miałeś większy stres niż zwykle – przed występem dla papieża?  

Nie był to jakiś zabójczy stres, a taki jak przed każdym innym koncertem. Miałem w sobie tak wiele różnych emocji, że występ przed papieżem był już jak przysłowiowa wisienka na torcie. W organizację  projektu zaangażowało się całkiem sporo osób. Ks. Jacek Miszczak Radio RDN Małopolska pomagał mi udostępniając czas antenowy w radio, gdzie mogłem informować ludzi na bieżąco o swoich o przygodach. Bardzo pomagał mi mój gitarzysta Tomek Łabanowski. Wysiłek był ogromny, więc na ratunek przyszli moi niezawodni fani. Pomoc z ich strony była nieoceniona. Do dziś im dziękuję. Niestety, nie udało się znaleźć sponsora, który by sfinansował podróż dzieci, więc bilety kupiłem za własne pieniądze.

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie przypomniały Tobie trochę udział w tych z 1991 roku?

To, czego sam doświadczyłem stało się inspiracją do wdzięczności, którą chciałem przekazać papieżowi i wszystkim Polakom za to, że tutaj jestem. To był dar, który otrzymałem. Często sam sobie zadawałem pytanie czy będę w stanie ten dar przekazać innym. Przez współpracę z dziećmi z Republiki Południowej Afryki i zaproszenie ich do Polski na Światowe Dni Młodzieży chciałem, by poczuli coś takiego jak ja podczas ŚDM w Polsce. Dziś mam czyste sumienie. Nie zmarnowałem okazji by zrobić coś dobrego.

Jeździsz czasem do Częstochowy? 

Sporadycznie. Jeśli jedziemy gdzieś na koncert i mamy czas to mówię, żebyśmy się zatrzymali na Jasnej Górze. Modlitwa jest nam bardzo potrzebna. Wiara zbudowana na fundamencie doświadczeń jest wiarą prawdziwą. Część ludzi odwróciła się od wiary i myślę, że z tego powodu bardzo cierpią, mają depresję, kompleksy. Modlitwa i wiara w Boga nie została nam dana przez księży – oni są tylko pośrednikami. I nie ma sensu przekreślać wiary i Kościoła przez obrażanie się na księży.

Odnosisz kolejne sukcesy, a może niektóre przychodzą łatwo? 

Za każdym sukcesem stoi bardzo ciężka praca. Najbardziej zazdroszczą ci, którzy oczekują, że w łatwy sposób coś osiągną, ale to tak nie działa. Nie ma sukcesu bez wysiłku i wyrzeczeń. Człowiekowi, który zdobył coś swoją pracą,  trzeba nie zazdrościć, a gratulować. Wielką sztuką jest zorganizowanie sobie życia i nieustanne trwanie w dyscyplinie. I to jest klucz do sukcesu.

I znalazłeś ten klucz?

To przede wszystkim praca nad sobą, ale też filozofia życia. Czasami widzę różnego rodzaju specjalistów, którzy zapraszani są do programów telewizyjnych. Zgodnie twierdzą, że aby dobrze wyglądać to trzeba robić to i to, nie jeść tego i tamtego... My to  wszystko wiemy, ale skąd czerpać siłę i wiarę, żeby móc to w sobie uruchomić?!  Jakich mam użyć technik i jaką zastosować  motywację, aby pozbyć się lęku, blokad, kompleksów i wykorzystać swój unikalny potencjał ukryty jak skarb głęboko w środku? Ten, który potrafi odpowiedzieć na te pytania - jest mądry i takich należy słuchać.

Wraz z wiekiem zmieniło się Twoje spojrzenie na siebie i świat? 

Mieszkam w Polsce od 26 lat, wcześniej żyłem w Rosji. Kiedy przyjechałem do Polski – nie miałem żadnego zaplecza: rodziców, pieniędzy, kontaktów... Mam większe i mniejsze chwile smutku – dużo zależy od wieku. Dziś z rzeczy, które kiedyś doprowadzały mnie do szaleństwa – śmieję się.

A w show biznesie?  

Jestem artystą niezależnym. Nie angażuję się w politykę, ale jestem świadomy tego, co się dzieje. Wdzięczny jestem mojemu menadżerowi Krzysztofowi Boguckiemu, który od początku mojej kariery - a to już 15 lat -  jest ze mną, ufa mi i wierzy we mnie.

Ważna jest konsekwencja w działaniu, kiedy jest się artystą niezależnym?  

Jest pewna zasada: człowiek, który kłamie – zawsze musi się pilnować tego, co mówi, bo za dwa – trzy lata może już tego nie pamiętać. Ja nie muszę tego robić bo nie kłamię. Największa pokusa manipulowania ludźmi i używanie kłamstw  występuje  u ludzi, którzy są na wysokich stanowiskach.

Pokusa ta nie jest obca ludziom z artystycznego środowiska? 

W show biznesie dotyczy to przede wszystkim dyrektorów zarządzających. Artyści do przesady skoncentrowani na punkcie swojej urody i talentu są, niestety, ofiarami takich manipulacji - wystarczy tylko kilka słodkich i mało wartościowych komplementów. Dziś brakuje nam prawdziwych autorytetów, którzy z czystym sercem mogliby stanąć w naszej obronie.

___
Źródło: Tygodnik Idziemy 
Fot.: archiwum prywatne Ivana Komarenko 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger