niedziela, 19 maja 2024

[KOMENTARZ] Duch Święty w naszej słabości

To nie twoja doskonałość, ale słabość i beznadzieja uprawniają cię do proszenia o Ducha Świętego. Łatwo się to mówi, gdy czujesz się przed Bogiem bogaty w zasługi. Gdy jednak jesteś świadom swojej nędzy, jakże trudno jest wtedy zwracać się do Boga. Dlatego pomimo tego, jak źle się dziś czujesz, wołaj o Ducha Świętego! 


pixabay.com/pl/


💛 GDY ODKRYWASZ PRAWDĘ O SOBIE

Bardzo lubimy stawać przed Bogiem z poczuciem, że mamy co dać Mu w zamian i - jak to się mawia w Kościele - z "naręczem dobrych uczynków". Modlitwa jest wtedy prosta, bo człowiek nie czuje się wtedy jak Adam i Ewa po wygnaniu z Raju, doświadczający swojej nagości i nędzy. 

Takimi atrybutami, które dają nam poczucie, że mam z czym przyjść do Boga jest chociażby czas, który Mu świadomie daję, pragnienia i chęci by Mu służyć, moja modlitwa, moje poświęcenie.  

Czasem jednak Bóg daje poznać, że nic z tych rzeczy nie jest tak naprawdę moje. I pojawia się duży problem. 

Głupio tak „modlić się”, nie mając absolutnie żadnej chęci na modlitwę. Równie nieprzyjemne jest stawanie przed Bogiem z poczuciem, gdy wszystko ci mówi, że tak naprawdę to Go nie chcesz, ale resztkami wiary przymuszasz się do modlitwy. Nawet samo przyznanie się do tego jest czymś co mnie upokarza, zawstydza i czymś czego nie chce. Podobnie jak to, że nie wiem jak się modlić, nie umiem tego robić, nie daje mi to pocieszenia, a tylko sprawia ból. 

Do tej listy braków możesz dorzucić swoje aktualne, aby skompletować twój własną „encyklopedię nędz”. 


💙 JESTEM I CZEKAM

Jeśli doświadczasz takiego lub podobnego stanu, jest w tym jakiś Boży zamysł. Nie ma przypadków, a wszystko co nas spotyka służy naszemu dobru, o ile spojrzysz na to oczami wiary lub jej resztkami - jeśli przeżywasz jakiś kryzys. 

I to są te błogosławione momenty, gdy nie zostaje ci nic innego, jak przyjście do Jezusa i powiedzenie: jestem i czekam. 

Nie mam nic, z czym mógłbym przed Tobą stanąć i czym Ci się pochwalić. Raczej przynoszę Ci te część mojego życia, która jest martwa, chora i która potrzebuje cudu


💚 DUCH ŚWIĘTY W NASZEJ SŁABOŚCI

A co robi Jezus? Do naszej nędzy posyła dar Ducha Świętego. To jakby płomień w mroku mojej duszy. Jakby woda, która ożywia to co wysuszone. Jakby wiatr, który poruszy mnie ku Bogu i innym ludziom. To ogień, który rozpali we mnie boską miłość, bo sam tego nie potrafię. 

Jezus daje nam to, co Bóg ma najlepszego, bo sam mówi dziś do swoich uczniów, że Duch Święty „z mojego weźmie i wam objawi”. 

Duch Święty jest duchem prawdy, który pozwala mi najpierw na odkrycie mojej nędzy, a potem pokazuje niepojęty ogrom bogactwa Boga, którym tak chętnie chce nas obdarowywać. 

Głowa do góry, biedny człowieku. To nie twoje zasługi, lecz właśnie twoja bieda uprawnia Cię najbardziej do przyjęcia Tego, który jest Wszystkim. Masz Jego - masz wszystko. Dlatego od dziś jeszcze bardziej Go wzywaj, zaprzyjaźniaj się z Nim, powierzaj się Jego prowadzeniu. Bóg uwielbia wypełniać naszą nędzę sobą. A ty powtarzaj często - "Jestem i czekam".

Ks. dr Piotr Spyra 

1 komentarz:

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger