niedziela, 2 czerwca 2024

[WYWIAD] Chrystus karmi nas swym Słowem i Ciałem, byśmy mogli żyć pełnią życia

Chrystus, ustanawiając ten sakrament, dał nam możliwość uczestnictwa w Jego Męce i Zmartwychwstaniu. Podczas każdej Mszy Świętej karmi nas najpierw swoim Słowem, aby poruszyć serce, a następnie udziela nam Siebie, abyśmy zostali umocnieni, abyśmy mogli przy Nim trwać, abyśmy mogli żyć pełnią życia w Nim - przypomina Ks. Jarosław Ciuchna - proboszcz parafii pw. św. Antoniego w Sokółce, Kustosz Sanktuarium Najświętszego Sakramentu, Wicedziekan Dekanatu Sokółka. 


Fot.: Sanktuarium Najświętszego Sakramentu w Sokółce 

Proszę Księdza, jedne z symboli chrześcijaństwa są bardziej znane, inne – mniej, ale wszystkie są ważne i potrzebne. Jaką rolę odgrywają?  

- W przestrzeni wiary, podobnie jak w codziennym życiu, człowiek posługuje się symbolami. Potrzebuje ich, aby lepiej zrozumieć, mocniej przylgnąć lub po prostu pamiętać, żeby nie zapomnieć. Kościół posługując się różnymi symbolami przypominającymi o Jezusie Chrystusie – obrazy, figury, krzyż - daje wierzącym narzędzie do lepszego poznania Zbawiciela. Poprzez widoczne znaki i symbole można zbliżyć się do największych tajemnic naszej wiary. Podobnie czynił sam Chrystus podczas nauczania i przepowiadania. Posługiwał się symbolami i znakami żeby słuchacze mogli lepiej zrozumieć prawdy objawione: 

- „Kto mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9)

- „To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,58)

- „Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus”. (J 2, 19-22)

- „…A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim”. (Łk 5, 10-11)

Ze wszystkich naszych świętości jedna jest jednak największa - to Najświętszy Sakrament. Niczego nie ujmuję świętości pozostałych sakramentów ani tym bardziej Pisma Świętego. Ale ta obecność, z którą mamy do czynienia w Eucharystii, nie da się porównać z żadną inną. Jest bowiem obecnością „prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną” (por. KKK 1374), które podkreślają realną obecność Zbawiciela. 

Czasami nawet w rozmowach dorosłych można usłyszeć, że ksiądz podczas Mszy Świętej pije wino... 

- Konsekrowana hostia i konsekrowane wino nie jest hostią ani winem, lecz Ciałem i Krwią Chrystusa. Istnieją zatem tylko widoczne dla nas postacie chleba i wina, substancjalnie jednak pod tymi znakami jest obecny cały Jezus Chrystus - Bóg i Prawdziwy Człowiek Zmartwychwstały. Eucharystia jest największym darem i cudem, gdyż uobecnia się w Niej tajemnica męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Ojciec Święty Jan Paweł II pisał, że „Człowiek, ażeby osiągnąć życie wieczne, potrzebuje Eucharystii. Jest to pokarm oraz napój, który przemienia życie człowieka i otwiera przed nim horyzont życia wiecznego”. Tak trudno niekiedy to zrozumieć...   

- Warto też sobie uzmysłowić fakt, że określenie „Najświętsza” nie wyczerpuje w żaden sposób omawianej tematyki. To tylko mizerna próba zrozumienia, czym jest ta nasza największa tajemnica naszej wiary. Jako stworzenie możemy jedynie przyjąć z miłością ten wielki dar obecności Miłości Bożej. Boże Tajemnice są tak głębokie i niepojęte, że możemy się do nich jedynie zbliżyć i przyjąć, ale nie sposób ich dogłębnie poznać.

Eucharystia to sakrament, który ma nam nieustannie przypominać o Bożej obecności wśród nas? 

- To wielki dar miłości Bożej, który ustanowiony podczas Ostatniej Wieczerzy, wypełnił się przez śmierć i chwalebne zmartwychwstanie naszego Zbawiciela. Chrystus ustanawiając ten sakrament dał nam możliwość uczestnictwa w Jego męce i zmartwychwstaniu. Podczas każdej Mszy Świętej karmi nas najpierw swoim Słowem, aby poruszyć serce, a następnie udziela nam Siebie, abyśmy zostali umocnieni, abyśmy mogli przy Nim trwać, abyśmy mogli żyć pełnią życia w Nim. 

Z drugiej strony – nie tak łatwo wcale dziś, kiedy w stolicy naszego kraju są zdejmowane krzyże – mówić o swojej wierze, bo można również i przez wyznanie wiary w Chrystusa zostać wyśmianym, „stracić” znajomych, z którymi fajnie spędzamy czas... Czy naszą wiarę widać?  

- Trzeba zrobić wszystko, aby wiary swojej nie osłabiać i lekkomyślnie nie narażać się na jej utratę. Wiarę – obok nadziei i miłości – otrzymaliśmy w darze od Boga w momencie chrztu świętego. Praktykę wiary uczyli nas wprowadzać w życie nasi rodzice, dziadkowie i babcie. Na wszystkich etapach życia było, jest i będzie aktualne „…wiarę swoją mężnie wyznawać, bronić jej i według niej żyć”. Bez szacunku do rzeczy świętych nie można mówić o wierze. O żadnej wierze. 

Co się z nami dzieje, że nie potrafimy czy nie chcemy okazać należnego szacunku Jezusowi Eucharystycznemu? 

- W ubiegłym roku obiegło sieć nagranie z parafii Ossanesga w diecezji Bergamo (Włochy), w którym ksiądz postanowił dać naczynie do rozdzielania Eucharystii małej dziewczynce. Kilkuletnie dziecko udzielało Komunii Świętej wiernym. Fakt ten wywołał wielkie poruszenie i wcale nie dziwię się. Pośpiech, nonszalancja czy brak wyobraźni? A może wszystkiego po trochu? Poprzez takie postępowanie można zniechęcić i spłycić to, co dla ludzi wierzących jest najważniejsze podczas Eucharystii – prawdziwe spotkanie z Chrystusem w Komunii Świętej.

Dlaczego Msza Święta jest taka ważna? 

- Ojciec Święty Jan Paweł II w swoich homiliach i przemówieniach, a szczególnie w encyklice „Ecclesia de Eucharistia”, pragnął abyśmy uczyli się prawdziwego szacunku i zachwycili się darem Eucharystii, gdyż Msza św. nie jest jednym z wielu cennych darów, ale jest to dar największy, jaki otrzymaliśmy od Chrystusa. Eucharystia jest „…źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego. W Niej bowiem zawiera się całe dobro duchowe Kościoła” (EE 1).

Kilka dni temu wyszliśmy na ulice naszych miast z Jezusem, w procesji na Boże Ciało. I wcale nie szła tylko garstka starszych ludzi, ale często wręcz – tłum. Idziemy, bo wierzymy, że nasz Zbawiciel żyje. Później chyba trochę - z różnych względów, ta nasza wiara w Jezusa słabnie, co przekłada się na naszą obecność podczas Mszy Świętych w „zwykłą” niedzielę?  

- Przeszkodą na drodze wiary w Chrystusa i Jego obecności w Eucharystii jest zadziwiający zwyczaj wielu polskich katolików, którzy „uczestniczą” we Mszy św. przed kościołem albo przy murze kościelnym. Obok ołtarza wolna przestrzeń, a ludzie cisną się pod chórem lub za drzwiami. W polskich kościołach im dalej od Chrystusa tym większy tłok, im dalej od ołtarza tym ciaśniej. Jest to całkowicie niezrozumiałe z punktu świadomego uczestnictwa we Mszy św., czyli minimum, które trzeba spełnić, aby zadość czynić powyższemu obowiązkowi. Byłoby to jednak bardzo smutne, gdybyśmy tak ważne spotkanie z Chrystusem ograniczyli jedynie do bezwzględnego obowiązku.

Co powinniśmy zrobić? 

- Do tego, aby przeżywać głębię spotkania z Chrystusem potrzeba przed wszystkim pełnego uczestnictwa we Mszy św., czyli przyjmowania Ciała Pańskiego: „Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 53-54).

Czy naprawdę to za mało żeby wreszcie uwierzyć i żyć? Nie tylko tutaj na ziemi, ale przede wszystkim w wieczności. Przecież to jest nasz cel – spotkać Chrystusa w wieczności.


___

Źródło: PCh24.pl  

2 komentarze:

  1. Jak zawsze inspirujesz i dajesz do myślenia wpisami. Pięknie

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie zachęcasz do głębszych refleksji. Dziękuję za to!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger