Makijaz z Lorigine

Makijaz z Lorigine

Wakacyjne miesiące to dla wielu z nas czas eksperymentów z makijażem. Bo kiedy jeśli nie na urlopie zaszaleć z turkusowym okiem? Upały nie są jednak naszym sprzymierzeńcem. Spływający podkład i błyszcząca się twarz  - brzmi znajomo? Mamy na to sposób: kosmetyki mineralne.


Kiedy rano robisz makijaż liczysz na to, że o godzinie 17.00 czy 20.00 będzie wyglądał dokładnie tak samo. Cenisz naturalny, świeży, niewymuszony look więc opcja „maska” i kolejne warstwy ciężkich kosmetyków odpadają. Z drugiej strony klimatyzacja, upały i inne czynniki sprawiają, że po całym dniu makeup trudno nazwać nieskazitelnym. Do tego dochodzą jeszcze właściwości skóry, która jest mniej lub bardziej podatna na osłabienie efektu makijażu...

Istnieje jednak parę tricków, które pomogą Ci ten problem wyeliminować. Po pierwsze, jeśli masz cerę tłustą (łojotokową) lub mieszaną, doskonałym rozwiązaniem dla Ciebie będzie zastosowanie bazy pod podkład, np. Lorigine SOPHISTICATED Smoothing Anti-Shine MICRO PRIMER. Jest wielofunkcyjna, natomiast przede wszystkim pomaga kontrolować błyszczenie i gwarantuje większą trwałość makijażu. Wiąże cząsteczki podkładu, dzięki czemu nie ulega on ścieraniu. Pochłania wydzielane sebum więc makijaż cały dzień wygląda świeżo. Dodatkowo optycznie redukuje nierówności i drobne niedoskonałości skóry (nie obawiaj się jednak efektu maski). Na bazę nałóż swój ulubiony podkład – na pewno zauważysz, że łatwiej się go rozprowadza.

Co dalej? Ważnym elementem utrwalenia makijażu jest zmatowienie go za pomocą odpowiedniego pudru. Wiele z nas ma problem z doborem jego koloru, bo latem jesteśmy bardziej opalone i łatwo o komiczny efekt teatralnej maski. W dodatku czasem dochodzi do zblendowania się koloru podkładu i pudru. Jeśli nie chcesz zastanawiać się nad tym, czy Twoja buzia nie opaliła Ci się zbytnio i czy Twój puder nadal będzie pasować wybierz taki, który nie ma koloru 😊 Mineralny puder HD BE PERFECT z Lorigine to propozycja dla tych kobiet, które chcą cieszyć się nieskazitelnym, trwałym makijażem i matowym wykończeniem. Puder nie zawiera pigmentów i jest translucentny, czyli zapewnia efekt krycia i jednocześnie dostosowuje się do twojej karnacji nie tworząc kolejnej warstwy makijażu. Wygodne, prawda?


Ultra-drobne, wielowymiarowe cząsteczki pudru łączą się z podkładem, chroniąc go przed ścieraniem, wysoką temperaturą i potem, a jednocześnie zapewniają jedwabisty makeup. Puder przepuszcza światło, a ponadto rozprasza je na powierzchni skóry tworząc efekt „Soft Focus”, czyli tzw. miękkiego wykończenia. Fanki naturalnych składników ucieszy fakt, że kosmetyk został stworzony według formuły 5FREE. Oznacza to, że nie zawiera parabenów, konserwantów, sztucznych barwników, silikonów ani składników zapachowych. A co za tym idzie, sprawdzi się nawet w przypadku skóry bardzo wrażliwej. Możesz go używać również bezpośrednio na skórę, bo puder świetnie absorbuje nadmiar sebum, wspomaga utrzymanie poziomu nawilżenia i chroni przed czynnikami zewnętrznymi.

Twoja twarz jest odpowiednio zmatowiona i przygotowana do kolejnych etapów makijażu. Ale wisienką na torcie, która da spektakularny efekt jest rozświetlacz. Baw się migoczącymi drobinkami minerałów! Twoja skóra będzie promienna, jakby muśnięta słońcem, świeża, zdrowa i odmłodzona. Rozświetlacz Lorigine SHIMMERING Reflection DUST został stworzony do punktowego podkreślania rzeźby twarzy i ciała za pomocą odbicia światła. Jak to działa? Rozdrobnione pigmenty mineralne są jak mikro-lusterka i odbijają światło intensywnymi refleksami. Co więcej – rozświetlacz możesz stosować go np. bezpośrednio na bazę Sophisticated – wówczas uzyskasz bardziej intensywny efekt. Nałóż go na kości policzkowe, grzbiet nosa, łuk Kupidyna, skronie, obojczyki, ramiona, dekolt i… na łydki. 😎 Z tym kosmetykiem trudno jest z przesadzić, bo jego aplikacja jest niezwykle intuicyjna.


Robisz to albo za pomocą specjalnego pędzla (np. hybrydowego Stippling Brush marki Lorigine) lub po prostu opuszkami palców. Z pędzlem jest o tyle łatwiej, że elektryzuje on drobinki minerałów tak, by rozpraszały się delikatną mgiełką i równomiernie przytwierdzały do skóry. Efekt Glamour masz murowany i to nie ryzykując perłowo-tłustej cery czy błyszczących plam.

Produkty Lorigine są dostępne wyłącznie w wybranych drogeriach Rossmann 😊

Tekst: informacja prasowa
Fot.: materiały prasowe

Life is beautiful w Rossmannie

Life is beautiful w Rossmannie

3, 2, 1... i uwaga! Świetna wiadomość! 😊 LIFE IS BEAUTIFUL – kolekcja Łukasza Jemioła dla drogerii Rossmann!

Drogerie Rossmann po raz kolejny zapraszają swoich klientów do zabawy modą. Od 30 września w naszych sklepach dostępna będzie kolekcja znanego projektanta Łukasza Jemioła. Motywem przewodnim kolekcji jest hasło „Life is beautiful”, czyli po prostu „życie jest piękne”…w ubraniach z Rossmanna.


Małgorzata Rozenek, Hanna Lis, Joanna Krupa, Małgorzata Socha – to tylko niewielka reprezentacja wiernych kreacjom Łukasza Jemioła gwiazd. Projektant doskonale wie, jak podkreślać atuty ubieranych przez siebie kobiet i sprawić by czuły się atrakcyjne. Teraz ubierze także Polki, które choć nie są celebrytkami, tak samo jak one cenią sobie styl i szyk. Będzie to możliwe dzięki współpracy Łukasza Jemioła z drogeriami Rossmann.

Projektant w ramach kolekcji przygotował ubrania (swetry, spodnie, spódnice, bluzy, a nawet kamizelki czy dwustronne kożuszki) oraz szereg akcesoriów. Będzie się można przygotować do nadchodzącej zimy, bo nie zabraknie wśród nich czapek, szali, kominów czy rękawiczek.


Na te Klientki, które lubią w swojej garderobie odrobinę szaleństwa czekają kapelusze, żakardowe rajstopy czy etole ze sztucznego futra. Dla miłośniczek torebek i portfeli również mamy dobrą informację, bo projektant przygotował do wyboru kilka modeli. Na szczególną uwagę zasługują torby 2w1 i portfele z łańcuszkiem. Torby 2w1 to nic innego jak po prostu dwie torebki: mniejsza schowana w większą. Portfel – poza tradycyjnym zastosowaniem - ze schowanym w środku łańcuszkiem może także z powodzeniem posłużyć jako elegancka torebka wieczorowa.


Dlaczego warto się spieszyć z zakupami? 

Wprawdzie akcja trwa aż przez miesiąc: od 30 września do 30 października, ale nie chcemy narażać Klientek na to, że na ulicach będą mijać ubrane identycznie jak one osoby. W każdym sklepie dostępna będzie tylko jedna sztuka danego modelu. W przypadku artykułów o różnych rozmiarach - po jednej sztuce z każdego rozmiaru. 

Na stronie www.rossmann.pl można obejrzeć całą kolekcje już teraz, by coś sobie upatrzyć, ale zakupy można zrobić jedynie w sklepach stacjonarnych.

Dodatkowo członkowie Klubu Rossmann zakupy z kolekcji Łukasza Jemioła będą mogli zrobić taniej aż o 25%! 😊 

Życie jest piękne! 

Tekst: informacja prasowa
Fot.: materiały prasowe
[WYWIAD] Czulosc. Czemu tak jej potrzebujemy?

[WYWIAD] Czulosc. Czemu tak jej potrzebujemy?

Wszyscy za nią tęsknimy, wszyscy jej potrzebujemy, ale nie wszyscy potrafimy ją okazać. Dlaczego? Jak to właściwie jest w tą czułością? Rozmowa z Ewą Guzowską - psycholog, psychoterapeuta, coach 



Pani Ewo, czym jest czułość? Jak ją trafnie zdefiniować?  

Czułość to kluczowa potrzeba miłości. Czułość może zawierać się we wszystkim: spojrzeniu, dotyku, słowie, geście… Bez czułości trudno wyobrazić sobie miłość. Niestety, czułość to emocja o którą przestaliśmy dbać. Jak dać czułość drugiej osobie, kiedy my sami nie potrafimy jej sobie dać…  Jesteśmy związkach i „demostrujemy” je czasami, wystarczy tylko chwila uwagi by dostrzec, że nie ma w nich tego, co najważniejsze – właśnie czułości. Jak to się dzieje? Zwykle szukamy wszystkiego poza sobą, szukamy też czułości, że nam ją ktoś da… nie zastanawiając się, że podobnie jak my, może także jej nie mieć w stosunku do siebie. Uwielbiam obserwować zwierzęta, w tym szczególnie psy – u nich widać z jaką czułością traktują siebie samych. Śpią tyle ile potrzebują, biegają tyle ile potrzebują – jeśli mają taką możliwość, jedzą tyle ile potrzebują… o ile właściciel ich nie „rozpuścił”. A jak temat wygląda, jeśli chodzi o ludzi? Zwykle czegoś za mało, czegoś za dużo, a najczęściej wiele skrajności. Jedni w ogóle się nie ruszają, inni ze sportu uczynili narkotyk…

Jak już Pani wspomniała - czułość można też okazać gestem... Chociaż może dokładnie nie wiemy w jaki sposób... 

Można okazać na wiele sposobów, jeśli mamy to w sobie… każda forma czułości jest wyczuwalna i wspaniała. Najmniejsze formy i przejawy czułości odbierane są w sposób natychmiastowy, jesteśmy ich spragnieni jak  wody podczas upalnego dnia… Najkrótsze słowo np. imienie może być wymówione na tysiące sposobów i każda wymowa będzie niosła inny przekaz do nadawcy.

Bez czułości niewątpliwie ciężko jest zbudować więź trwałą, ciepłą, zdrową? 

Bez czułości – trudno mówić o ciepłej relacji. To podstawa każdego związku, który buduje i pozwala obu osobom wzrastać. A każdy związek przecież powinnien dążyć do wzrostu, takie jest założenie. Czułość dodaje nam samym godności i szacunku.
Warto też zwrócić uwagę na sposób wyrażaniu czułości wobec obcych nam ludzi.

Jeśli jesteśmy wrażliwi – trudno nam będzie jej nie okazać wobec maleńkiego dziecka czy starszych osób... 

Zdecydowanie ludzie wrażliwi tak reagują, niestety coraz mniej wrażliwych ludzi, stanowią znacznie mniejszy ułamek populacji. Wrażliwość to piękna cecha, która wzbogaca życie i czyni je piękniejszym, co nie znaczy, że łatwiejszym.


Jednak jeśli nie nauczyliśmy się czułości w domu rodzinnym – możemy mieć problem z jej okazywaniem w życiu dorosłym... 

Zdecydowanie tak. Jeśli rodzice byli wrażliwymi  i czułymi osobami, z pewnością mieliśmy dobry wzorzec. Uczymy się na wzorcach. Inny temat jaką wrażliwość mamy daną od natury?

Problem w okazywaniu czułości mają zwykle mężczyźni. Dlaczego?     

Mężczyzna jest z natury mniej emocjonalny od kobiety, co ma swoje podstawy w ewolucji człowieka. Zdarza się tak, że niektórzy mężczyźni mogą być wrażliwsi od kobiet, ale raczej to wyjątki.

A z drugiej strony - chłód emocjonalny potrafi wyrządzić wiele krzywdy... Może czasem nie mamy nawet świadomości tego, jakie niesie za sobą konsekwencje?

Chłód emocjonalny i ślepota emocjonalna z pewnością nie czyni życia łatwiejszym dla otoczenia, a tym samym pozbawia go zupełnie głębi i po prostu „ludzkich” odruchów,  a tym samym coraz bardziej upodabnia nas do robotów.  Robot zastępuje już człowieka w wielu dziedzinach, niestety – tego, czego nie udało się zaprogramować to emocji. Różne są teorie na temat emocji..

Wobec tego od czego uczyć się czułości, jej wyrażania? 

Według mnie można uczyć się od wszystkiego, od natury, zwierząt, wrażliwych ludzi,  małych dzieci…  Możemy uczyć się od wszystkiego, co  samo w sobie jest czułością…

Wszystko jednak sprowadza się do podstawowego zadania – zaakceptowania siebie taką jaką jestem... Bez tego pierwszego, podstawowego kroku – będziemy wciąż szukać szczęścia poza sobą? 

Zdecydowanie tak, najpierw zacząć traktować z czułością i szacunkiem samego siebie. Kochając siebie to znacznie prostsze….  Życzę Wszystkim tej może najważniejszej  lekcji życia – MIŁOSCI DO SIEBIE….

Tekst dla: mojafigura.com 
Fot.: pixabay.com.pl 
Domowe lemoniady. Przepisy.

Domowe lemoniady. Przepisy.

Mimo, że lato powoli nas opuszcza - lemoniady nie odchodzą razem z nim... Pyszne lemoniady, które są nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Z pewnością zaspokoją pragnienie podczas upału. Możemy kupić je w sklepie, restauracji, ale możemy także przygotować je samodzielnie w kuchni, wystarczy, że mamy świeże owoce, wodę i trochę cukru. Tradycyjnie przygotowaną lemoniadę – z soku świeżych cytryn i wody wymyślono już 1300 lat temu. Pierwsze zapiski o lemoniadach pochodzą z VII wieku. Najbardziej znana jest lemoniada cytrynowa. Można ją, jak i inne lemoniady - łatwo przygotować. 



Szklanka lemoniady na dobry początek dnia? Tak! Jest to świetny pomysł – ma takie same właściwości energetyzujące jak kawa, ale zawiera mniej kalorii. Poza tym jest bardziej orzeźwiająca. Zawiera ogromną dawkę składników odżywczych, które korzystnie wpływają na nasz organizm. Posiada silne właściwości oczyszczające i aktywujące metabolizm.

🍋🍋🍋 Lemoniada cytrynowa 

Potrzebujemy: 1 kg cytryn, 2 litry wody, 12 łyżeczek cukru (albo miód), kostki lodu. Cytryny parzymy wrzątkiem i wyciskamy sok. Przecedzamy przez sitko, dolewamy wodę. Część wody mieszamy z cukrem (albo miodem), następnie wlewamy do wody z cytryną. Mieszamy. Podajemy z kostkami lodu i plasterkami cytryny.

🐣🐣🐣 Lemoniada z żółtkiem 

Potrzebujemy: 1 żółtko jajka, 1 cytrynę, 1 limonkę, 2 łyżeczki cukru brązowego, 1 litr wody i 200 gram wody w kostkach. Wyciskamy sok z cytryny, dodajemy cukier, żółtko i wodę. Wszystko dokładnie mieszamy w shakerze, z kostkami lodu. Podajemy z plasterkami cytryny.  

🍓🍓🍓 Lemoniada malinowa 

Potrzebujemy: 2 szklanki świeżych malin, 2/3 szklanki soku z cytryny, 1 szklankę cukru, 1/2 szklanki wody, 1/2 szklanki świeżych malin do dekoracji. Maliny zasypujemy ½ szklanki cukru i odstawiamy by puściły sok. Z reszty cukru przygotowujemy syrop, dodajemy ½ szklanki wody. Syrop odstawiamy do wystudzenia. Maliny miksujemy na puree, przecedzamy przez sitko, aby wydobyć jak najwięcej soku. W dzbanku łączymy syrop malinowy, syrop z cukru, sok z cytryny i wodę. Dokładnie mieszamy.


Picie lemoniady to wiele korzyści: nawilża organizm, zapobiega infekcjom dróg moczowych, zwalcza szkody wywołane działaniem wolnych rodników, jest bogatym źródłem witaminy C, przywraca prawidłowe pH organizmu, wspomaga układ odpornościowy, poprawia trawienie i pomaga zachować młodzieńczy wygląd.
Lemoniada to połączenie orzeźwiających właściwości i witamin, które pochodzą z cytrusów. W XIX wieku była stosowana jako lekarstwo. Jest wręcz idealna na chwilę, w których potrzebujemy orzeźwienia. Lemoniady są dość łatwe w przygotowaniu, wyjątkowo smaczne i nie wymagają zbyt dużo czasu. Poza tym są tanie – na przygotowanie lemoniady wydamy kilka złotych. Idealne na upalne, sierpniowe dni, które przed nami. A Wy, macie swoje ulubione lemoniady?

Tekst: magazynfamilia.pl 
Fot.: pixabay.com.pl 
Prezent na 30 urodziny?

Prezent na 30 urodziny?

Jaki jest dzisiejszy trzydziestolatek? Zapracowany, biorący udział w „wyścigu szczurów”, żyjący aktywnie i spędzający dużo czasu na siłowni, rodzinny? Trzydzieści lat to nie powód do załamania i zmartwienia, ale okazja do uczczenia huczną imprezą w gronie cudownych ludzi. W końcu trzydzieści lat ma się tylko raz w życiu. Zaszalej! 



Pomysłów na trzydzieste urodziny jest mnóstwo, ale dobrze wybrać te, które szczególnie spodobają się naszemu jubilatowi. Nie kupujemy też prezentu przypadkowej osobie, ale komuś, kto jest nam bliski, kogo dobrze znamy – wiemy co go ucieszy, jakie ma upodobania.

Jaki jest niezapomniany prezent? Z pewnością taki, który da świetne widoki z pakietem niezapomnianych przeżyć  - jak np. lot szybowcem, lot paralotnią, jazda rajdowym samochodem czy skok ze spadochronem. A może degustacja piwa, wina, whiskey? Jeśli nasz jubilat ciągle jest zapracowany i rzadko korzysta z dni wolnych – zafundujmy mu voucher do SPA. Taki prezent ucieszy na pewno, bo nie będzie już szukał wymówek, że praca, obowiązki...

Zawsze można też zorganizować wyjazd – niespodziankę. Uprzedźcie tylko o zabraniu koniecznych rzeczy i  spotkaniu się w umówionym miejscu. Takie wyjazdy – niespodzianki zwykle są fajną przygodą, a w gronie najlepszych przyjaciół –  wręcz niezapomnianą wyprawą. A może masaż? Do wyboru jest kilka, np. gorącymi kamieniami, czekoladowy. Jeśli nasz trzydziestek nie rozstaje się z aparatem, uwielbia robić zdjęcia i być fotografowanym – sesja zdjęciowa okaże się dobrym pomysłem!


Jest też wiele praktycznych i śmiesznych pomysłów jak np. myszka na USB, zakochany zestaw do wina, imprezowy kodeks drogowy, dmuchany fotel kibica. Fajnym prezentem może być koszulka ze śmiesznym napisem. Wszystko zależy od tego jak dobrze znamy naszego jubilata. Najważniejsza oczywiście jest dobra, niezapomniana zabawa, w końcu atmosferę tworzą ludzie.

Urodziny to dobra okazja, aby zdać zrobić sobie rachunek sumienia z dotychczasowego życia. Warto szczerze odpowiedzieć sobie na pytania czy jestem zadowolony ze swojego życia, Czy się spełniam i jestem szczęśliwy. Jakie cele przede mną, co osiągnąłem i z czego jestem dumny? 

Tekst dla: magazynfamilia.pl
Fot.: pixabay.com.pl

Swiece olejowe do masazu? Jestem na TAK!

Swiece olejowe do masazu? Jestem na TAK!

Wellness & Beauty świece olejowe do masażu...

Która z nas zwłaszcza po ciężkim dniu nie marzy już tylko o odpoczynku... Jeśli uwielbiasz masaże, cudownie nawilżoną skórę, uczucie ciepła w chłodne wieczory i obłędne zapachy - ten sposób relaksu jest stworzony dla Ciebie.

Świece olejowe do masażu są bardzo proste w obsłudze – wystarczy na chwilę je zapalić i poczekać aż wosk zacznie się topić i zamieni się w ciepły olejek do masażu. Bez obaw – nie poparzysz się nim, a jedynie miło rozgrzejesz. Olejowa formuła sprawia, że kosmetyk łatwo rozprowadza się po całym ciele i pozwala na relaksujący masaż bez ryzyka obtartej czy podrażnionej skóry. A przy tym - uroczy zapach... Idealne rozwiązanie na chłodne wieczory, które właśnie się rozpoczynają...  


Warto zwrócić na cenne składniki zawarte w kosmetyku: aloes, olej kokosowy czy wosk pszczeli dobroczynnie wpłyną na ciało i zmysły. Po masażu skóra długo pozostaje wypielęgnowana, wyczuwalnie miękka i elastyczna.

Świeca jest bardzo wydajna - starcza na kilka masaży. Do wyboru są dwa zapachy: wiśnia & róża lub wanilia & sezam. Cena: 24,99 zł / 1 szt. (100ml). Produkty Wellness & Beauty są dostępne wyłącznie w Drogeriach Rossmann i na www.rossmann.pl

Ja już mam swoją ulubioną świecę - wiśnia & róża. A Wy, macie swoje ulubione świece? 🛀🍒🍉🍇🌹 Polecam spróbować świec do masażu - sama też na początku nie byłam do nich przekonana, ale dziś po prostu je uwielbiam. Same plusy: zapach, miękka skóra, relaks. Poza tym cena 💰 Zapewniam, że świecą  starcza na długo, ale w zależności oczywiście jak czesto jej używamy 😊 Polecam i czekam na Wasze recenzje 🌺

Fot.: rossmann.pl 
Zabiegi na jesien - cz.1

Zabiegi na jesien - cz.1

Jesień i zimna to te pory roku, których po prostu nie lubię, ale muszę przyznać że mają one - przynajmniej dla mnie - jeden plus, ze względu na zabiegi, które możemy wykonać tylko w chłodniejsze miesiące.  Jesień i zima to odpowiedni czas aby Sp zadbać o skórę twarzy 😊 Polecam zabiegi, z których również sama korzystałam...



Terapie złuszczające – czyli gruntowna odnowa skóry 

Twoja skóra jest osłabiona po lecie? Chcesz ją odświeżyć, odbudować, ale nie wiesz jakie zabiegi są wskazane? Koniecznie zasięgnij porady kosmetologa. On indywidualnie podchodzi do problemu z jakim każda z nas się zgłasza. Po przeprowadzeniu krótkiego wywiadu dobierze odpowiedni dla Ciebie zabieg, Poniżej prezentujemy kilka rozwiązań, które na pewno okażą się dla Ciebie pomocne.

Pamiętaj, że jesień i zimna to idealny czas aby zadbać o swoją skórę. Do wyboru jest kilka zabiegów: peelingi mechaniczne tj. mikrodermabrazja diamentowa oraz chemiczne czyli terapie złuszczające kwasami Neostrata i Mesoestetic czy terapie Retinolem- zabieg Retix C, który w ostatnim czasie jest niezwykle popularny.

Retix C to intensywna terapia złuszczająca zewnętrzną partie naskórka. Wykorzystane w niej jest działanie trzech składników: retinol 4%, witamina C 8% i kompleks antyoksydantów 30%. Zabieg ma na celu stymulacje odnowy komórkowej, intensywne rozjaśnienie, redukcję przebarwień, plam pigmentacyjnych, złuszczanie martwego naskórka, spłycenie blizn, zwężenie porów, zmniejszenie łojotoku, odświeżenie i wygładzenie skóry. Zabieg  jest bezbolesny i krótki w czasie. Na skórze pozostawiamy maskę retinolową, którą należy zmyć po upływie 6-8 godz. Reakcja na zabieg jest indywidualna. Najczęściej przez pierwsze dwa dni skóra jest zaróżowiona, następnie zaczyna się złuszczanie, które trwa od 2 do 5 dni. Wszystkie te objawy są przejściowe i są normalną reakcją.

Druga opcja… 

Kwasy Neostrata czyli pielęgnacja skóry poprzez  eksfoliację chemiczną. W zależności od wskazań do wykonania zabiegu, wykorzystujemy kwas: cytrynowy, migdałowy, glikolowy. Intensywność zabiegu zależna jest od rodzaju peelingu, czasu trzymania oraz procedury wykonania. Zabiegi Neostraty wyróżnia możliwość zastosowania „techniki kanapkowej”, która umożliwia łączenia kwasów w trakcie trwania jednego zabiegu. Produkty nakładane są warstwowo, jeden po drugim. Peelingi rozjaśniają, wzmacniają i  nawilżają skórę. Skutecznie oczyszczają, wpływają na odnowę komórkową oraz syntezę kolagenu.

A może…

Kwasy Mesoestetic to peelingi chemiczne o właściwościach naprawczych oraz silnie regenerujących. Dobierane są w sposób indywidualny. Zaleca się wykonanie serii zabiegów – aby efekt był bardziej widoczny. Efektem końcowym kuracji jest widoczna redukcja zmarszczek, poprawa jędrności skóry, głębokie nawilżenie. Kwasy MESOESTETIC skutecznie usuwają problemy skórne wywołane trądzikiem. Szczególnie polecany jest MESOPEEL AZELAN, który działa antyoksydacyjnie – oczyszcza skórę, likwiduje przebarwienia oraz blizny potrądzikowe.

Dla zmęczonej i poszarzałej skóry…    

Thalgo – M Ceutic – innowacyjny zabieg, który regeneruje, oczyszcza i pielęgnuje zmęczoną oraz poszarzałą skórę. Dermokosmetyki M CEUTIC zawierają kwasy w różnych stężeniach, przez co wykazują wysoką skuteczność w leczeniu skóry z trądzikiem, nierównym kolorytem i bliznami. Zabieg hamuje procesy starzenia się skóry oraz wspomaga odnowę komórkową za którą odpowiada specjalnie opracowany kompleks Mesolift Marine (34 poliodżywcze składniki) uwalniany powoli jak „zastrzyk”.

Więcej informacji na www.salonurodyelegante.pl  😊💕

Tekst dla: mojafigura.com
Fot.: pixabay.com.pl

Jak odpowiednio dobrac biustonosz?

Jak odpowiednio dobrac biustonosz?

Biustonosz to podstawa damskiej garderoby. Musi być nie tylko piękny, w ładnych kolorach, ale przede wszystkim wygodny – czyli dobrze dopasowany. To nie jest tak, że skoro na co dzień nie eksponujemy bielizny – nie ma znaczenia, czy będzie miał zbyt małą miseczkę, czy zbyt luźny obwód – jeśli biustonosz nie będzie dobrze dobrany – ani bluzka, ani sukienka nie będzie na nas dobrze wyglądać.



Czy jesteś pewna, że nosisz dobrze dobrany biustonosz? Czy znasz swój rozmiar? Po czym poznać, że stanik jest źle dobrany? 

Przede wszystkim jest nam w nim niewygodnie. Kupujemy stanik, bo jest ładny, a nie zwracamy uwagi na szeroki obwód i za małe miseczki. Jest to najczęstszy błąd – piersi obciążają kręgosłup, nie są dostatecznie przytrzymywane, wyglądają na pozbawione jędrności.

Obwód stanika jest fundamentem podtrzymywania biustu, dlatego odpowiedni jego dobór jest tak istotny. Dobrze dobrany biustonosz musi dobrze trzymać się w obwodzie, ale nie powinien sprawiać bólu. Niewłaściwie dobrany biustonosz nie spełni swojej funkcji. Piersi muszą być ładnie uniesione, ciężar biustu nie opiera się na ramiączkach. Ramiączka mogą mieć różną szerokość, ponieważ ich zadaniem nie jest dźwiganie piersi – przez co, nawet przy dużym biuście możemy pozwolić sobie na cienkie ramiączka. Fiszbiny okalają piersi, ale nie wbijają się w tkankę piersi. Usztywniają biustonosz i ułatwiają podtrzymywanie biustu. Tył stanika leży poziomo – nie przesuwa się do góry. Miseczki nie marszczą się.

Dobrze dobrany, dopasowany do nas stanik to taki, o którym nie trzeba myśleć w ciągu dnia. Jak więc poznać swój rozmiar i kupować dobre biustonosze? Przede wszystkim mierzymy obwód pod biustem, następnie – obwód w biuście, obliczamy wielkość miseczki i przymierzamy biustonosz. Według niektórych marek na właściwy rozmiar biustonosza składają się dwa elementy: obszar pod biustem mierzony i wyznaczany w centymetrach (np. 70, 75) oraz wielkość miseczki mierzona również w centymetrach, ale oznaczona wielkimi literami (A, B, C).


Dobrze dopasowany biustonosz to przede wszystkim uniesione, zaokrąglone i zebrane do środka piersi, optycznie szczuplejsza sylwetka, przez co talia staje się bardziej widoczna. To także zdrowe piersi, które odpowiednio dopasowany biustonosz właściwie podtrzymuje, jednocześnie odciążając kręgosłup.

Jeśli uprawiamy sporty – najlepiej wybrać specjalny stanik sportowy, który jest miękki. Musi też spełnić jeden warunek - podtrzymywać piersi. Przy kupowaniu tego rodzaju stanika warto zwrócić uwagę na rodzaj tkaniny, z jakiej jest wykonany. Najlepsze są te, które oddychają i nie zatrzymują wilgoci. Podczas treningu pocimy się przecież…

Może się zdarzyć i tak, że nawet model tej samej marki – będzie pasował w innym rozmiarze niż nosimy. Ważne jest to, aby nie kupować biustonoszy w złym rozmiarze. Niektóre są naprawdę piękne, ale po co je kupować, jeśli nie będziemy się w nim komfortowo czuły? Czy nie lepiej zapłacić więcej i mieć stanik idealnie dopasowany do naszej figury? Perfekcyjnie dobrany biustonosz to korzyści dla wyglądu i samopoczucia. Bielizna sprawia, że czujemy się jeszcze piękniejsze i atrakcyjniejsze. Wybieramy to, co piękne, ale też to, co idealnie do nas pasuje.

Tekst dla: magazynfamilia.pl
Fot.: pixabay.com.pl
[WYWIAD] Dlaczego romansujemy?

[WYWIAD] Dlaczego romansujemy?

Dlaczego romansujemy? Z czego to wynika? Czego tak naprawdę szukamy? Odpowiedzi na te i inne pytania udziela Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach 





Pani Ewo, z czego wynika romans?

Romans wynika z ludzkiej potrzeby kochania i bycia kochanym – tajemniczości, przyjemności,  tego niezapomnianego  stanu wewnętrznego. Każdy pragnie czuć się wyjątkowo, a romans to zapewnia. Romans nadaje niepowtarzalny smak naszemu życiu, rodzi się w nas coś na nowo, czujemy „motyle” w brzuchu i doświadczamy ogromnej ekscytacji. Żyjemy w czasach, kiedy potrzeba nam coraz więcej pozytywnych bodźców – nikt nie lubi nudy. Teraz jest czas wakacyjny i sprzyja nawiązywaniu romansów. Jest wiele możliwości spędzania wolnego czasu. Z kimś jest milej i sympatyczniej niż samemu. W tym czasie jesteśmy zrelaksowani, poszukujemy czegoś lub kogoś, kto pomoże naładować akumulatory na pozostałą, długą  część roku. Lato jest doskonałą porą na nawiązywanie romansów, które często wraz z końcem lata, odchodzą w zapomnienie.

Właśnie, niby tylko na lato, ale konsekwencje mogą być znacznie dłuższe...  

Z reguły poszukujemy przygód, uniesień, nowych doświadczeń – poszerzają naszą percepcję i życiowe doświadczenie. Dominuje przekonanie, że im więcej tym lepiej, choć nie musi tak być. Obecne warunki stwarzają wiele możliwości nawiązywania romansów np. portale społecznościowe, wyjazdy integracyjnie, wydłużony czas przebywania w pracy ... Takie miłości często często powodują rozpad związków małżeńskich, rodzin. Czasami trudno je przerwać, zakończyć i zostajemy w pułapce – „nie wiem, co teraz zrobić…”. A zrobić coś trzeba. Każda decyzja jest wtedy raniąca dla którejś ze stron. Często się okazuje jak mało wiemy o sobie samym… Pierwszy krok to zacząć poznawać samego siebie, by nie podejmować złych decyzji w przyszłości i uczyć się na błędach.

Co wpływa na romas? 

Według mnie przede wszystkim osobowość i środowisko. Wiadomo, że dla niektórych osób, coś takiego jak monogamia nie istnieje – ciągle poszukują nowych wyzwań i doświadczeń. Środowisko też ma bardzo duży wpływ, ponieważ wiele romansów nawiązuje się w pracy. Czasami te romanse otwierają wiele „nowych drzwi” w karierze, a potem kończą się gwałtowanie, jednak zwykle ktoś cierpi. Czasami dla kogoś taki romans, to krótka przygoda warta przeżycia, a dla kogoś innego, to niemalże związek do grobowej deski – w takim przypadku rozstanie nie może obejść się bez ran. Ważne by wziąć to pod uwagę, czego tak naprawdę obie strony oczekują od romansu – bliskości, świeżości, a może zabicia nudy?

Co świadczy o romansie? Jak rozpoznać, że coś zaczyna się dziać? 

Zwykle wpadamy na siebie, jak przysłowiowa „śliwka w kompot” gubiąc się w tym wszystkim. Czujemy, że „żyjemy”. Wiele czasu poświęcamy na to jak wyglądamy, przykładamy większą uwagę, do tego co nosimy i jak nosimy.  Zależy nam bardzo by wywrzeć i utrzymać jak najlepsze wrażenie i jak najdłużej. Po prostu chcemy się podobać i być w centrum uwagi drugiej osoby. Romans nie wiąże się z czymś przyziemnym i nudnym, ale odrywa nas od codzienności, niczym narkotyk. Nie wiąże się z odpowiedzialnością i przymusem, a daje tylko przyjemność  i świeżość – niczym „złoty deszcz”.


Dlatego właśnie decydujemy sie na romans? Jakie sa najczestsze przyczyny romansowania?

Najczęstszą przyczyną jest potrzeba pozytywnej i przyjemniej zmiany, pozbawionej obowiązkowości i odpowiedzialności, porzucenia rutyny na jakiś czas, poczucia lekkości bytu i bezczasowości.  Każdy z nas lubi się czuć wyjątkowo, a romans nam to daje – bez jakichkolwiek ograniczeń.  Poza tym, każdy tęskni za tą „jedyną miłością”, taką jaką sobie wymarzył, niczym ze wzruszających romansów.  Miłość albo jej poszukiwanie, nadaje niepowtarzalny sens życiu. Bo czym jest życie bez miłości? I szukamy jej wszędzie, najczęściej poza sobą, często nie wiedząc, czym miłość jest naprawdę.

Odpowiednia osoba, miejsce i czas.. Zaczęło sie i trwa. Dobrze jest nam razem, mimo, ze nie powinniśmy... Jak walczyć z romansem? 

Zwykle te trzy czynniki stykają się i stwarzają nową okoliczność. Zaczyna się zupełnie niespodziewanie – coś nas porusza w drugiej osobie, może to być cokolwiek np. śmiech, żart, wygląd i zakochujemy się, gubiąc często samych siebie. Często niestety zakochujemy się w wyobrażeniu o tej osobie, ulegamy tej tajemniczości, która wciąga nas coraz bardziej i bardziej… Miłość jest ślepa. W każdy związek po jakimś czasie, wkrada się nuda i rutyna, dlatego tak ważna jest dbałość, by codzienność go nie zabiła. Lepiej zadbać o związek, w którym się jest, niż rozglądać się na zewnątrz.

Zawsze romans jest spowodowany chęcią zdrady? 

Ludzie zdradzali i zdradzają, różne są powody zdrady i to zależy od osobowości i preferencji danej osoby. Jedni mówią, że zdrada i romans to z pewnością nie dla nich… Przychodzi mi wtedy do głowy znane powiedzenie „nigdy, nie mów nigdy” gdyż zdarza się, że coś wymyka się spod kontroli, czasami pod wpływem alkoholu.

Da się zapobiegać romansom?

Uważam, że należy brać odpowiedzialność – jeśli nawiązujemy romans to trzeba też widzieć  konsekwencje z tym związane. Im więcej w nas samych samoświadomości i przewidywalności, tym lepiej. Może warto zadać sobie pytanie, czego naprawdę potrzebuję: miłości, uznania, uwagi?  Jeśli tak, może poszukać tego najpierw w aktualnym swoim związku?

Tekst dla: veronique.pl
Fot.: pixabay.com.pl
Niewiasty, badajmy sie!

Niewiasty, badajmy sie!

„Czas i zdrowie to dwa cenne skarby, których nie rozpoznajemy i nie doceniamy dopóki się nie wyczerpią” (Walter Disney). Do czasu kiedy jesteśmy młode, piękne, przedsiębiorcze – nie mamy czasu na chodzenie do lekarza. Szybko żyjemy, szybko pracujemy, odpoczywamy i szybko śpimy. Ciągle brakuje nam na wszystko czasu, ciągle się gdzieś spieszymy... Kończymy 25, 30, 35 lat – świetna okazja, aby w końcu znaleźć czas dla samej siebie i udać się na konieczne badania. Poniżej lista tych, które powinnyśmy wykonać – z troski o nasze dobre zdrowie 😊


Jeśli ukończyłaś 20 lat, koniecznie powinnaś zrobić badania profilaktyczne:
- morfologia krwi, OB i ogólne badanie moczu - raz na 3 lata;
- poziom cukru i cholesterolu we krwi – szczupłe kobiety powinny wykonywać badanie raz na 3-5 lat, natomiast kobiety z nadwagą – co rok;
- ciśnienie krwi – przy okazji wizyty u internisty;
- badanie ginekologiczne (cytologia) - badania co 2 lata;
- badanie piersi - piersi badaj sama, najlepiej raz w miesięcu, między 6 a 9 dniem cyklu);

Po 25. roku życia powinnaś zrobić:
- pierwsze USG piersi – badanie zaleca się robić raz na 2 lata, chyba, że mama, babcia albo siostra chorowały na raka piersi – powtarzaj badanie co rok;
- USG przezpochwowe – badanie co 2 lata;
- badanie ginekologiczne (cytologia) – również raz na 2 lata;
- badanie krwi (morfologii krwi z rozmazem, poziom glukozy, cholesterolu, trójglicerydów, parametrów wątroby i poziomu żelaza) – raz na 3 lata;
- badanie stomatologiczne – raz na pół roku;
- badanie okulistyczne – raz na 4 lata.

Jeśli ukończyłaś 30 lat, zrób koniecznie:
- badanie palpacyjne piersi – co 2 miesiące;
- USG piersi – co 2 lata;
- USG przezpochwowe – co 2 lata;
- RTG klatki piersiowej – raz na 3-4 lata, ale w przypadku kiedy palisz papierosy – badanie powtarzaj co rok;
- badanie ginekologiczne (cytologia) – raz w roku;
- badania krwi (morfologii krwi: morfologii krwi z rozmazem, poziom glukozy, cholesterolu, trójglicerydów, parametrów wątroby i poziomu żelaza) – raz w roku;
- badanie ogólne moczu – raz na 3 lata;
- badanie poziomu hormonów tarczycy – jeśli raz chudniesz a raz tyjesz – bez powodu;
- pomiar ciśnienia tętniczego krwi – raz na rok;
- EKG – jeśli często odczuwasz bóle w klatce piersiowej;
- USG jamy brzusznej – najlepiej raz w roku;
- badanie okulistyczne – raz na 3-4 lata;
- badanie stomatologiczne – raz na pół roku.

Kobiety po 30-ce powinny zrobić dodatkowo: 
- mammografię (pierwsze badanie po 35 roku życia);
- badanie poziomu żelaza (ryzyko rozwinięcia się niedokrwistości, ale również wtedy gdy planuje się ciążę);
- badanie hormonów kobiecych (estrogeny, progesteron, prolaktyna);
- badanie słuchu (raz na 5 lat po 30 roku życia).

Nikt nas nie zmusza do leczenia, decyzja należy do nas. W naszych własnych rękach jest nasze życie i zdrowie i od nas zależy czy podejmiemy właściwe decyzje. Ktoś kiedyś powiedział, że żyje się raz, ale jeśli dobrze – ten jeden raz wystarczy 😊 Zacznijmy dbać o swoje zdrowie nim będzie już za późno... 

Tekst dla: veronique.pl 
Fot.: pixabay.com.pl 
Jedzenie przed snem. Fakty i mity...

Jedzenie przed snem. Fakty i mity...

Czasem, zwłaszcza kiedy kogoś długo nie widzimy - patrzymy na niego i jesteśmy przekonani, że jest na jakiejś diecie, bo świetnie wygląda, ma ładniejszą cerę. Kiedy pytamy o dietę - odpowiada, że nie je tylko kolacji. Jak to jest z tym wieczornym jedzeniem i odchudzaniem? 




Ostatni posiłek o 18.00?

MIT. Godzina 18.00 jest umowna. Ostatni posiłek powinniśmy spożywać na 2-3 godziny przed snem, ale nie znaczy to, że do 18.00 powinniśmy zjadać batoniki i czekoladę w niezliczonych ilościach. Przez czas 2-3 godzin organizm przetrawi posiłek, ale pamiętajmy, że wieczorne jedzenie powinno być lekkie.

Wieczorne posiłki powinny zawierać białko? 

FAKT. Najlepiej zjeść biały ser, jogurt, chude mięso, daktyle bądź figi. Produkty te zawierają tryptofan – jeden z aminokwasów, który pobudza wydzielanie serotoniny i melatoniny – a te działają odprężająco i wyciszająco. Regulują również dobowy cykl snu i czuwania.

Fast Fody. Muszą przestać dla Ciebie istnieć?   

MIT. Nie jest prawdą, że fast foody zjedzone raz na jakiś czas powodują tycie. Jest to mieszanka cukrów, tłuszczy i „pustych kalorii”, ale nie zaszkodzi zjeść fast foody – oczywiście z umiarem! Jeśli przyjmujemy mniej karoli jak spalamy – nie będziemy tyć.



Czekolada na noc? Nigdy! 

FAKT. Czekolada zawiera w sobie kofeinę, która pobudza wydzielanie adrenaliny w organizmie. Jest również zawarta w węglowodanach, które także wspomagają sen (m.in. dojrzałe banany, żółty ser). Oczywiście kilka kostek czekolady nie wpłynie znacząco na jakość snu, ale jeśli zjemy całą czekoladę – problemy ze snem mogą się pojawić.

Alkohol – idealny na lepszy sen? 

MIT. Drinki, podobnie jak kieliszek wina wieczorem - działają raczej pobudzająco. Wieczorne spożywanie alkoholu powoduje zaburzenia snu, chrapanie i ciężki poranek następnego dnia 

Ostre przyprawy i cytrusy nie na kolację?

FAKT. Ostre przyprawy jedzone do ostatniego posiłku, albo o zbyt późnej porze mogą powodować zgagę, niestrawność, bóle żołądka. Pamiętajmy aby zwłaszcza wieczorem unikać dań mocno przyprawionych.


Unikaj deserów! 

MIT. Deser jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza w pierwszej połowie dnia. Redukuje łaknienie w pozostałej części dnia. Wykluczenie deseru z jadłospisu skutkuje zwiększonym apetytem na nie.

Nie pij przed snem kawy i zielonej herbaty!

FAKT. Kawa i zielona herbata pobudzają. Rozsądnym wyjściem jest przygotowanie melisy, mięty bądź rumianku – idealne do spożycia na krótko przez snem. Ukryta kofeina zawarta jest również w niektórych tabletkach np na katar – działają stymulująco. Warto czasem czytać dokładnie ulotki 

Ćwiczę, nie potrzebuje diety!
MIT. Trzeba spalać więcej kalorii niż się zjada.

Ah, jak ciężka jest ta walka ze słodyczami! 😉

Tekst dla: veronique.pl
Fot.: pixabay.com.pl

Drzewo genealogiczne

Drzewo genealogiczne

Interesujesz się historią swojej rodziny? Czujesz więź z poprzednimi pokoleniami? Chcesz upamiętnić wszystkich członków rodziny? Stwórz drzewo genealogiczne!

To rodzina kształtuje naszą osobowość. Rodzina to pierwsze i najważniejsze środowisko, w którym żyje i rozwija się człowiek. Stworzenie drzewa genealogicznego to wielka przygoda i wyzwanie, które z czasem z pewnością zamieni się w pasję.


Od czego zacząć? 

Wszystko zależy od tego, ile właściwie mamy czasu. Możemy stworzyć zwyczajne drzewo genealogiczne, w którym ograniczymy się do zamieszczenia podstawowych informacji: imię, nazwisko. Jeżeli mamy więcej czasu – nasze dzieło będzie mogło zawierać znacznie więcej informacji o konkretnych członkach naszej rodziny. Wzbogacenie drzewa genealogicznego jest zawsze świetnym pomysłem. Dodanie zdjęć, daty urodzin, daty śmierci – to dobry pomysł.

Tworzenie drzewa genealogicznego zaczynamy zawsze od siebie. To my jesteśmy na dole drzewa, powyżej – rodzice, a obok nas – rodzeństwo. W miarę możliwości staramy się zachować chronologię urodzin, aby nasze drzewo było bardziej czytelne dla odbiorców. Zasada jest prosta – od prawej strony najstarsze dziecko.
Relacje rodzeństwa zaznaczamy pojedynczą, poziomą linią. Małżeństwa łączymy znakiem „=”, rozwód – poprzez przekreślenie tego znaku, a śmierć oznaczamy krzyżykiem obok imienia. Strzałką w dół wprowadzoną od rodziców oznacza się osobę, która jest ich potomkiem.

A jeśli mamy dużo więcej czasu... 

…stwórzmy drzewo jako drzewo. Na każdej gałęzi umieszczamy jednego członka rodziny. Jeśli będziemy mieli możliwości – dopisujemy nowe informacje, takie jak np.: zawód, zainteresowania. Nie chodzi przecież o to, aby stworzyć drzewo genealogiczne „byle jakie”, ale niech ono wygląda świetnie również graficznie.
W poszukiwaniach – bo przecież nie łatwo będzie nam odnaleźć informacje o przodkach – mogą być nam pomocne księgi parafialne, archiwa, nie pomijając oczywiście najstarszych członków rodziny.

Powodzenia w poszukiwaniach!

Tekst dla: magazynfamilia.pl
Fot.: pixabay.com.pl
[WYWIAD] Karykatury. Swietny pomysl na... ?

[WYWIAD] Karykatury. Swietny pomysl na... ?

Ile to razy zastanawiamy się co komuś kupić, co podarować, aby bliska nam osoba była zawodowolna? Propozycji jest całe mnóstwo, ale może warto odstawić tradycyjne prezenty - książka, filiżanka czy karnet do spa - na coś nietypowego jak np. Karykatura? 



Bartosz Sołgała - karykaturzysta opowiada o co chodzi 😊

Karykatury i portrety to jedne z rzeczy jakie proponujemy. Malujemy murale, indoor też, ale i obrazy, również na zamówienie. W aktualnym momencie mamy zlecenie obrazów olejnych, pejzarze ze wspomnień dzieciństwa - ze starych czarnobiałych zdjęć. Zdarzają się sentymentalni klienci 😊 

Inspiracja 😎


Agnieszka Paczulska - artystka plastyczka, kończyła liceum plastyczne. Inspirację bierzemy ze świata, bo jest piękny! Druga sprawa to robić to, co się kocha, do czego "jesteśmy stworzeni". Nie ma rzeczy trudnych dla takiego talentu 😊 Uwielbiam patrzeć jak Agnieszka tworzy... Kiedyś, kiedy akurat miała wenę - nie miała przy siebie pędzli, ale namalowała widok ze zdjęcia, z naszych wakacji - wałkiem malarskim. Widok ten wisi w naszym mieszkaniu.

Klienci vs oczekiwania 😎

Klienci najczęściej mają swoje oczekiwania. Np. kolega jest rowerzystą, jest "modnisiem"... ale z reguły wszyscy i tak zdają się na artystę. Agnieszka stara się w swojej twórczości nie przesadzać i raczej swym stylem idzie bardziej w delikatną stronę portrtu niż ostrej karykatury.


Łaskawa w rysunkach 😎

Kiedy rysujemy na weselach, a jest nas wtedy kilku karykaturzystów - to właśnie największa kolejka jest do Agnieszki, bo jest ona łaskawa w swych rysunkach 😊 Szczególnie panie chętniej ustawiają się w kolejkę.

Karykatura - prezent na...? 😎

To może być prezent na każdą okazję - walentynki, pod choinkę, urodziny, może być to atrakcja na imprezę firmową.  W godzinę można - co dla mnie było kiedyś niewyobrażalne - narysować 8-10 osób.

To jak, zdecydujecie się również na karykaturę jako prezent? 😊 a może już wcześniej mieliście coś wspólnego z karykaturzystami? 😎

Fot.: archiwum autorów
Zapraszam na:
👉 http://paczuskadesign.pl/
👉 https://m.facebook.com/wall4alleu-560638137432874/
[WYWIAD] Wspomnienie o Ks. Jerzym

[WYWIAD] Wspomnienie o Ks. Jerzym

Dziś swoje 70 urodziny obchodziłby Ks. Jerzy Popiełuszko. Jest to Ksiądz szczególnie bliski mnie i mojej rodzinie. Często modlimy się za Jego wstawiennictwem... Dziś, w ten szczególny dzień publikuję wywiad z najbliższymi Błogosławionego Księdza: Mamą - Marainną oraz bratem Józefem z żoną... Wywiad przeprowadziłam sześć lat temu...    



Ta niezwykła rozmowa odbyła się w domu, w którym wychował się ksiądz Jerzy Popiełuszko. Dziś mieszka tam mama księdza, pani Marianna Popiełuszko, oraz jego młodszy brat Stanisław wraz z dziećmi. Starszy brat Józef jest częstym gościem w domu rodzinnym.

Jakim człowiekiem był ksiądz Jerzy?

Józef Popiełuszko: Pamiętam, że opowiadał, jak w stanie wojennym, w święta Bożego Narodzenia, jeździł samochodem na bramki, gdzie stało wojsko, żeby podzielić się opłatkiem z żołnierzami. To byli różni ludzie. Czasem, jak tylko przyjeżdżał, wyciągali broń. Gdy jednak widzieli opłatek, to zaczynali płakać. Dziękowali, że o nich pamięta. Brat prosił też, żeby z parafii wynosić herbatę dla tych z ZOMO, którzy stali przed bramą.

Alfreda Popiełuszko: On nie potępiał ludzi. Był tylko przeciwny systemowi komunistycznemu.

A czy zapamiętał Pan coś szczególnego z czasu, gdy ksiądz Jerzy był jeszcze dzieckiem? 

Józef Popiełuszko: W tamtych czasach dzieci chodziły paść krowy.
Pamiętam, że budowaliśmy ołtarzyk, a później były takie zabawy, że niby Mszę św. odprawia [uśmiech]. Mieliśmy sąsiada, który został księdzem. Brat lubił z nim rozmawiać. Zawsze przed szkołą szedł 5 kilometrów do kościoła parafialnego w Suchowoli, żeby służyć do Mszy Świętej. Pamiętam też, jak raz rozbiłem mu głowę. Stał za oborą, a ja pomyślałem, że jeśli rzucę kamyczkiem, to ucieknie. A on dostał w głowę. Później musieli mnie szukać, bo ze strachu się ukryłem.

Jaka była wówczas Wasza rodzina? Czy modliliście się wspólnie?

Józef Popiełuszko: Zawsze w maju było u nas nabożeństwo majowe, w czerwcu – czerwcowe. W lipcu odmawiana była Litania do Najświętszej Krwi Pana Jezusa, a w październiku Różaniec. Obowiązkowo w każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła. Nie było ważne, czy był duży mróz i śnieg, czy też upał. Zawsze musieliśmy być w kościele.

Marianna Popiełuszko: Wspólne modlitwy odmawiane były w środy, piątki i soboty. Na ścianie wisiał obraz, my klęczeliśmy i razem się modliliśmy.



Czy ksiądz Jerzy opowiadał coś o swoim pobycie w wojsku? Był w specjalnej jednostce dla kleryków o zaostrzonym rygorze...

Józef Popiełuszko: Jerzy opowiadał mi, że został ukarany za nieposłuszeństwo, bo nie chciał zdjąć z palca różańca-obrączki i medalika z piersi. Za karę musiał trzy godziny stać boso na betonowej posadzce, w pełnym umundurowaniu i z ciężkim plecakiem, a oficer polityczny mu ubliżał. To zostało bardzo dobrze pokazane w filmie Popiełuszko – Wolność jest w nas.

Jak wspominają Państwo przyjazdy księdza Jerzego do domu rodzinnego, gdy już pełnił posługę w Warszawie? Czy przyjeżdżał na dłużej? Czy był zawsze ubrany w sutannę?

Józef Popiełuszko: Przyjeżdżał zazwyczaj na krótko. Mama zawsze piekła dla niego chleb, aby mógł go wziąć ze sobą do Warszawy. Na prywatne wyjazdy nie zakładał sutanny, tylko koloratkę. Dziś powiedzielibyśmy, że jak przyjeżdżał do domu, to był ubrany „na luzie”.

Alfreda Popiełuszko: Pamiętam, jak w trakcie tych krótkich pobytów mama smażyła mu placki ziemniaczane. A gdy chciał naprawdę odpocząć, wyjeżdżał gdzieś w góry albo nad morze – najczęściej z młodzieżą lub pracownikami służby zdrowia. Ale już pod koniec życia zawsze jeździł w sutannie. Mówił, że jak zobaczą kapłana w sutannie, to będą mieli szacunek. Z Bydgoszczy, gdzie odprawił ostatnią Mszę Świętą w życiu, też wracał w sutannie… Wtedy został porwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, a następnie bestialsko zamordowany.

Pamiętacie Państwo swoje uczestnictwo w Mszach Świętych za Ojczyznę odprawianych przez księdza Jerzego?

Józef Popiełuszko: Tak. Przygotowując się do nich, Jerzy pytał robotników: „Rozumiecie, co ja mówię? Jeśli wy rozumiecie te kazania, to i uczeni zrozumieją”. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa strasznie go pilnowali. Po każdej Mszy Świętej chcieli go porwać. Dlatego Jerzego zawsze trzeba było przebierać, żeby mógł bezpiecznie wyjść nierozpoznany – w tym celu na przykład doklejano mu wąsy.

Alfreda Popiełuszko: Kiedyś wyszedł z kościoła przebrany, z jakąś kobietą pod rękę. Musiał się w ten sposób ratować, bo czyhali na niego tajniacy. Nam też nakazywał, abyśmy po skończeniu Mszy Świętej jak najszybciej stamtąd uciekali. Msze Święte za Ojczyznę były niezwykłym przeżyciem, przyjeżdżali na nie ludzie z całej Polski, od morza po Tatry. Ksiądz Jerzy z nami rozmawiał tak normalnie, ale gdy głosił kazania, to miał zupełnie inny ton wypowiedzi.


Czy ksiądz Jerzy czymś się martwił?

Alfreda Popiełuszko: Martwił się o każdego. Problemy innych to były jego problemy. Wysłuchiwał wszystkich, a nawet płakał z nimi. U niego nigdy nie było spokoju. Ilekroć do niego zajechaliśmy, mówił: „Zostawcie mnie, bo chcę być trochę z rodziną. Nie zawsze mnie odwiedzają”.

Józef Popiełuszko: On miał dużą rodzinę. Gdy ktoś został aresztowany, to on musiał pomóc jego bliskim. Martwił się o innych bardziej niż o siebie. Pamiętam, jak mi mówił, że wrzucili mu cegłę z ładunkiem wybuchowym do mieszkania. Kilka razy robili na niego zamachy. Opowiadał mi kiedyś, że gdy wracał z Okopów, to na wiadukcie jakiś samochód tak ściął, że urwał lusterko w jego aucie.

Ksiądz Jerzy mówił coś o śmierci?

Józef Popiełuszko: Wspominał, że go śledzą. Mówił, że pomalowali mu samochód i poprzebijali koła.

Pamięta Pan swoje ostatnie spotkanie z bratem?

Józef Popiełuszko: Oczywiście, że pamiętam. To było przed moim wyjazdem do Niemiec, czyli w sierpniu 1984 roku. Pojechaliśmy do niego do Warszawy, a on nam powiedział: „Ja mogę zginąć, ale Wy będziecie mieć lepiej”. To „Wy” oznaczało Polskę i naród polski.

Co było później, już po zabójstwie?

Marianna Popiełuszko: Przypominało się, jaki był ksiądz Jerzy. To trzeba było przeżyć…

Józef Popiełuszko: Byłem wtedy w kościele Świętego Stanisława Kostki, w parafii księdza Jerzego. Na wieść o tym, że wyłowiono jego ciało, ludzie zaczęli płakać w głos. A kiedy jego zwłoki zostały już przewiezione do Białegostoku, to razem z rodzicami i rodzeństwem pojechaliśmy do księdza prymasa, żeby wystąpił z prośbą o zwrócenie ciała księdza Jerzego do Warszawy. Gdy rano zajechaliśmy po nie do Białegostoku, brama wjazdowa na teren kostnicy była zamknięta. Pracownicy tłumaczyli, że niby klucze gdzieś zginęły. Nie chcieli otworzyć, bo pod bramą było bardzo dużo ludzi, którzy przyszli, żeby oddać hołd księdzu Jerzemu. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Białegostoku, to ludzie ze zniczami stali na drodze. W parafii księdza Jerzego, w kościele św. Stanisława Kostki całą noc trwało czuwanie przy trumnie. Ludzie czekali w bardzo długich kolejkach. Wieczorem przywieźli ciało, a na drugi dzień był pogrzeb. Wzięły w nim udział setki tysięcy ludzi. Byli dosłownie wszędzie. Na drzewach, dachach, gdzie się tylko dało…

Alfreda Popiełuszko: W Warszawie ludzie czekali już na ciało księdza Jerzego. Mówili, że ksiądz Jerzy się nie spóźni. To było 2 listopada. Po śmierci to już dla nas był ksiądz Jerzy, a nie Jurek. Od listopada 1984 roku, każdego 19 dnia miesiąca, aż do beatyfikacji, mama zamawiała w parafii w Suchowoli Msze Święte w intencji księdza Jerzego. Teraz, po beatyfikacji, nadal je zamawia, ale już dziękczynne, za wyniesienie księdza Jerzego na ołtarze.

Gdzie Pani jako matka męczennika szukała pocieszenia?

Marianna Popiełuszko: A gdzie szukać pocieszenia, jak nie u Matki? Maryja jest, zawsze była i będzie Pocieszycielką.

Czy marzyła Pani kiedyś o tym, że ksiądz Jerzy będzie wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony? 

Marianna Popiełuszko: Najpierw trzeba było się modlić o to, żeby został księdzem. Po sąsiedzku mieszkał ksiądz. Do naszej parafii w Suchowoli zaliczały się kiedyś cztery miejscowości, więc było tam bardzo dużo księży. Marzyłam o tym, aby być matką kapłana. I później, jak to wszystko się stało, zgodziłam się z wolą Bożą. Maryja też cierpiała pod krzyżem. On był kapłanem z powołania. Przeżywam wielkie wzruszenie, bo kto we łzach sieje, w radości żąć będzie. Kiedy przyszła śmierć, to płakałam i siałam w smutku. Ale teraz, kiedy dożyłam tych chwil, przeżywam wielką radość.

Niedziela 6 czerwca 2010 roku. Beatyfikacja księdza Jerzego. Jaki to był dla Państwa dzień? 

Marianna Popiełuszko: Otrzymałam od Boga łaskę.

Józef Popiełuszko: To była wielka radość. Aż trudno opisać.


W tym pokoju wisi obraz, który otrzymała Pani od arcybiskupa Kazimierza Nycza 19 października 2010 roku. Jakie znaczenie ma on dla Pani?

Marianna Popiełuszko: On jest dla mnie jak relikwia.

Bardzo dziękuję Państwu za rozmowę.

Wywiad dla: magazynfamilia.pl
Fot.: Muzeum Ks. Popiełuszko,
WP Wiadomości,
Parafia Św. Stanisława Kostki w Warszawie,
Gość Legnicki - Gość Niedzielny

Rak szyjki macicy

Rak szyjki macicy

Każdego dnia w naszym kraju na raka szyjki macicy umiera pięć kobiet. Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie pod względem zachorowań na nowotwór. Każdego roku na świecie na raka szyjki macicy zapada około 500 000 kobiet. W Europie, co 18 minut z jego powodu umiera jedna. Co roku około 3 500 Polek słyszy diagnozę – nowotwór! (Źródło: Polska Unia Onkologii).


Rak szyjki macicy należy do nowotworów złośliwych. Jest – najczęściej – skutkiem długotrwałego zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego HPV przenoszonego drogą płciową – szczególnie wysoko rakotwórczymi typami HPV 16 i HPV 18.

Zwiększeniem ryzyka zakażenia jest również częsta zmiana partnerów seksualnych, ale narażone są szczególnie i te kobiety, które miały wiele porodów, stosują doustną antykoncepcję hormonalną oraz palą papierosy.

W związku z tym, że nowotwór w początkowym stadium choroby nie ma żadnych objawów – nie czujemy potrzeby badań ginekologicznych. Do pierwszych objawów raka szyjki macicy należy krwawienie – miedzy miesiączkowe, po stosunku, po badaniu u ginekologa. Natomiast w późniejszym stadium choroby objawy są już dość widoczne i odczuwalne. Należą do nich przede wszystkim bóle w dole brzucha, bóle w okolicy lędźwiowo–krzyżowej, obrzęki nóg oraz trudności przy oddaniu moczu. Są to objawy towarzyszące rozrostowi guza.

Leczenie nowotworu uzależnione jest przede wszystkim od stopnia zaawansowania choroby, ogólnego stanu zdrowia pacjentki i jej wieku. Rak szyjki macicy jest prawie całkowicie wyleczalny na początku choroby. Im wyższe stadium zaawansowania – tym mniejsze szanse na powodzenie terapii, na uratowanie życia.


Coraz powszechniejszą metodą profilaktyki raka szyjki macicy są powszechne szczepienia przeciw wirusowi HPV u osób, które nie rozpoczęły współżycia płciowego. Szczepienia według prowadzonych badań eliminują w znacznym stopniu ryzyko zachorowania. Dotychczas 10 Krajów europejskich wydało już oficjalne rekomendacje dotyczące szczepień przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (Źródło: Polska Unia Onkologii).

Dbajmy o nasze zdrowie, zadbajmy w końcu o same siebie! Ciągle się spieszymy, martwimy się o to, aby nasi najbliżsi byli szczęśliwi, zdrowi, ale czemu ciągle nie mamy czasu na wizytę u ginekologa? Może właśnie ta wizyta, którą z jakichś względów odkładamy ciągle na później – uratuje nasze życie? Badanie cytologiczne trwa ok. 20 minut, jest prawie bezbolesne. Czy warto odkładać swoje życie na później? Oby się nie okazało, że jest już naprawdę na późno...

Tekst dla: magazynfamilia.pl
Fot.: pixabay.com.pl

Spontanicznie do Torunia!

Spontanicznie do Torunia!

Piszę ten post z autobusu - wracam właśnie do Warszawy. Dzisiejszy dzień spędziłam w pięknym mieście, a wszystko przez wczorajszą spontaniczną rozmowę z Madzią 😊
- Co robisz jutro?
- A przyjeżdżasz jutro?
- Jeśli będziesz miała czas na spotkanie to przyjeżdżam 😊


I pojechałam. Z Madzią nie można się nudzić. I mimo, że nie mamy już naście lat - nadal jesteśmy spontaniczne. Chyba najgłośniej się śmiałyśmy - uważam, że źle jest kiedy ukrywamy emocje. A takie spotkanie po latach to zawsze dobra okazja do spontaniczności - do przypomnienia sobie tych czasów kiedy byłyśmy o kilka lat młodsze, bo szaleństwo w nas zostało, na szczęście 😊


Czasem nawet jeden dzień takiego oderwania się od swojego życia jest bardzo dobry i potrzebny. Można nabrać trochę dystansu...


Przyjaciele to skarb, o który musimy dbać, ale uwaga - dotyczy to dwie strony 😊 Bez Przyjaciół życie byłoby zbyt nudne!


Alleluja! Dieta Alleluja!

Alleluja! Dieta Alleluja!

Dieta Alleluja! Idealna? 

„Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą pokarmem” (Rdz 1, 2). Słowo Boga, zapinane w Księdze Rodzaju stało się dla amerykańskiego pastora inspiracją do opracowania diety Alleluja, która w ostatnim czasie staje się dość popularna.


Georg Malkmus na podstawie tego, co zapisane zostało w Biblii opracował dietę, która wydaje się być skuteczna, ale czy jest na tyle bezpieczna i nie ma żadnych przeciwskazań do jej stosowania? Pewne ryzyko jednak istnieje... 

Otóż, wegańska dieta Alleluja oprócz tego, że jest bardzo wymagająca, na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz idealna. To dzięki niej pozbędziemy się nie tylko zbędnych kilogramów – trudno się ich nie wyzbyć, stosując tak drastyczną dietę   ale także oczyścimy ciało z toksyn i odmłodzimy skórę. Na menu diety aż w 85% składają się potrawy surowe (pochodzenia roślinnego), a tylko 15% może być przetworzone.

Podstawą diety są: owoce i warzywa (również suszone), orzechy i nasiona, rośliny strączkowe, oleje i tłuszcze roślinne.

Do picia najlepiej robić sobie herbatki ziołowe, kawę zbożową, soki owocowe i warzywne. Można przygotować też zupy, ale bez tłuszczu, mleka i soli kuchennej.

W diecie nie używamy też cukru – zastępujemy go miodem, syropem ryżowym bądź nektarem z agawy. I jak ognia, unikamy: alkoholu, napojów z kofeiną, przetworów mlecznych, przetworów na bazie soi, przetworzonych owoców i warzyw, wysoko oczyszczonych ziaren, mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego oraz tak bardzo lubianych przez wielu – czekolady i słodyczy.


Stosowanie diety przyczyni się do obniżenia ciśnienia krwi, obniża poziom cholesterolu, zapobiega nadciśnieniu tętniczemu, zapobiega również miażdżycy i zmniejsza podatność na cukrzycę.

I teraz... uwaga!

Do czego może doprowadzić brak mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego? Istnieje ryzyko niedoboru wapnia, który jest niezbędny do mineralizacji kości, oraz – niedoboru żelaza, które najlepiej przyswajalne jest właśnie z produktów pochodzenia zwierzęcego. Następnie – niedobór cynku, jeśli nie będziemy mieli w naszym jadłospisie mięsa i mleka – zauważymy znaczne pogorszenie się kondycji skóry, włosów i paznokci. Niedobór cynku ma również wpływ na płodność u mężczyzn.

Oprócz tego nie bez znaczenia pozostaje brak witamin z grupy B. I tak, na przykład: Niedobór witaminy B12 może spowodować zaburzenia układu nerwowego. Wyeliminowanie również jajek, ryb i przetworów mlecznych, które określają zawartość białka w organizmie doprowadzić może do nieprawidłowego działania układu odpornościowego. Dlaczego nie można jeść ryb? Jezus w swojej ziemskiej działalności cudownie rozmnożył ryby... Jednak w diecie ich spożywanie nie jest wskazane... 

Dieta Alleluja zapewne ma tylu samo zwolenników co przeciwników, ale jak w każdej diecie – trzeba zachować umiar. Jeśli na którymś etapie nasze zdrowie nie będzie na 100 proc, zauważymy zmiany w kondycji naszej skóry, włosów czy paznokci, będziemy się czuli osłabieni i zmęczeni – lepiej będzie przerwać dietę. Na wszelki wypadek – zanim zaczniemy stosować dietę – lepiej skonsultować się z lekarzem, aby zasięgnąć opinii czy jest to odpowiednia dla nas dieta. Jak we wszystkim – rozsądek i umiar – wskazane 😊

Tekst dla: veronique.pl
Fot.: pixabay.com.pl

[WYWIAD] Czy mozna kochac za bardzo?

[WYWIAD] Czy mozna kochac za bardzo?

Czy można „kochać za bardzo”?  No właśnie? Jak to jest, kiedy możemy mówić, że kochamy kogoś tak bardzo, że aż "za bardzo"? Czy rzeczywiście jest to miłość? Rozmowa z Ewą Guzowską - psycholog, psychoterapeuta, coach 



Pani Ewo, pięknie o miłości pisał Św. Paweł – „(...) cierpliwa jest, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nigdy nie ustaje (...)”. „Kochać za bardzo” – czyli jak kochać?  

Punktem wyjścia niech będzie miłość - czym jest a czym nie jest? Istotą rzeczy jest by zacząć od miłości do siebie. Ważne jest zadanie sobie pytania – jak ja sam, jestem w relacji ze sobą, czy jestem połączony ze sobą, ze światem, z innymi ludżmi. I tu już pojawiają się często odpowiedzi - jeśli uczciwie sobie na nie odpowiemy – negatywne. Nie jestem połączony, ze sobą, z innymi, ze światem.  Jeśli dodamy tutaj jeszcze jeden aspekt – czy jestem wolny czy przywiązany do tego wszystkiego – ten wyjściowy punkt jest zarazem początkiem jak i końcem tematu.  

Czy tak naprawdę w tym rozumieniu chodzi o miłość dojrzałą?

Biorąc pod uwagę wcześniejszy punkt wyjścia – nie można „kochać za bardzo” jeśli jesteśmy w zgodzie ze sobą, - kiedy jesteśmy wewnętrzne połączeni, zintegrowani, kiedy nam samym nic nie brakuje, kiedy nie potrzebujemy kogoś „wiązać”, by poczuć się lepiej, by żyć.  I gdybyśmy wzięli pod lupę miłość dojrzałą, to wówczas mamy na myśli miłość dwóch spełnionych osób - każda z nich wówczas może dzielić się tym, co ma w sobie i dawać od siebie, ale także brać od tej drugiej osoby. Jeśli tak jest, wówczas możemy mówić o związku, który wzrasta i obie osoby w tym związku rosną. Jest to związek żywy, oparty na ciągłym wzroście. Osoby są absolutnie wolne od przywiązań, ocen, krytyki i wymagań, a także ciągłych oczekiwań.

W jakich zachowaniach przejawia się „kochanie za bardzo”? Nie jestem szczęśliwa w związku, mój mężczyzna poniża mnie, krzyczy – a ja mimo wszystko chce z nim być? 

Jeśli „kochanie za bardzo” przejawia się w poniżaniu, przemocy, braku szacunku, a druga osoba pozwala na to i chce być w „czymś” takim, to z pewnością nie miłość. Kiedy ktoś nie szanuje drugiej osoby, przejawiać może się to w bardzo różnych formach - z pewnością, nie ma w nim miłości do siebie, a na pewno już do drugiej osoby.  A jeśli druga osoba w takim związku chce być i pozostaje przez lata, to sama też nie szanuje i nie kocha siebie.  Mamy wtedy do czynienia z uzależnieniem, które z pewnością nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością. Prawdziwa miłość pozwala nam być wolnym, pozwala odejść, nie zatrzymuje za wszelką cenę. Kiedy kochamy bezwarunkowo, możemy powiedzieć „NIE” warunkom, na jakie nie jesteśmy w stanie się zgodzić, a jeśli ktoś nie ma to siły - z pewnością nie kocha siebie odpowiednio wystarczająco.

Problemy pewnie pojawiają się znacznie wcześniej, ale jeśli nie mamy dla siebie na tyle szacunku aby zacząć budować „nowe życie” – jesteśmy skazane na cierpienie? W dodatku – z własnego wyboru... 

Szukamy zwykle szczęścia i miłości poza sobą i to jest chyba ten punkt zwrotny, że szukamy tam, gdzie zwykle nie znajdujemy. Trwając  w iluzji, że ktoś nas uszczęśliwi, zadba o nas, będzie dla nas wszystkim…  I zwykle przychodzi to z czasem, kiedy kolejny związek się rozpada i nie uszczęśliwił nas na taką skalę, jakbyśmy zakładali. Najważniejsze jest poszukanie i znalezienia miłości w sobie, wówczas jesteśmy wolni i szczęśliwi, nie wejdziemy w związek, który będzie dla nas destrukcyjny, gdyż nie ma najmniejszego powodu by to robić.  Tylko szanując i kochając siebie, będziemy zdolni szanować i kochać drugą osobę, dając mu wolność zamiast przywiązania.


Kiedy przekraczamy granice i zaczynamy „kochać za bardzo”?

Kiedy nie kochamy siebie, zwykle  „kochamy za bardzo”- jest to właściwie powrót do źródła, czyli to jak ukształtowała nas nasza rodzina, co przekazali i jak kochali nas rodzice, jak nauczyli nas kochać siebie. Kiedy wchodzimy w związek w jakimkolwiek momencie życia, wchodzimy z tym, co mamy w sobie, czyli z miłością, czy z nienawiścią do siebie. Nie możemy dać czegoś, czego nie mamy. Widzę to bardziej jako proces, a nie jako punkt czasowy, który jest przekraczany.  W związkach szczególnie widać to, jak mało jest „BYCIA” w nas, a jak wiele „CHCENIA” - chęci posiadania kogoś na własność, ale to ślepa uliczka – prowadząca donikąd.  

O jakich formach „kochania za bardzo” należy powiedzieć? Jakie są najczęstsze? 

Oczywiście należy wspomnieć tutaj przede wszystkim o toksycznych związkach, które są bardzo silne, bowiem trudno jest odejść z takiego związku. Po pierwsze, ktoś nie puszcza, a druga osoba nie ma siły odejść, bo boi się tej ogromnej pustki, z którą przyjdzie się zmierzyć w samotności. Wyjście z toksycznego związku jest niczym wyjście z nałogu - trudne, czasochłonne. Przede wszystkim osoba musi sobie uświadomić, że tego chce. Sama świadomość ma tutaj już aspekt leczący. Później pozostaje praca ze sobą.

Jak nauczyć się kochać dojrzale?  

Po prostu zakochać się w sobie w najbardziej zdrowy sposób - to pierwszy i podstawowy krok, jaki należy wykonać. Bez tego być może czasami trudnego, ale także najpiękniejszego kroku – dalsza podróż skazana jest na niepowodzenie. Życzę Wszystkim wiele miłości w sobie - wszak to najpiękniejsze uczucie, jakiego możemy doświadczyć… To nadaje sens życiu.

Tekst dla: veronique.pl
Fot.: pixabay.com.pl
Minal miesiac! 🎉🎉🎉

Minal miesiac! 🎉🎉🎉

Kochani,

To właśnie dziś mija miesiąc odkąd ogłosiłam "fejsbukowemu" światu, że zaczynam pisać bloga. Co prawda założylam go kilka miesięcy temu, ale aktywnie działam właśnie od 9 sierpnia. Data nie jest przypadkowa...



Co się wydarzyło? 

Przede wszystkim poznałam co to znaczy pisać bloga, o co w tym chodzi. Chociaż wcześniej przez blisko rok broniłam się przed założeniem własnego bloga - dziś chcę podziękować moim Przyjaciółkom, które często się pytały jak sprawy z blogiem i pisaniem 😉 I tak oto powstała *Niedoskonala-ja* 😊

Poza tym poznałam wspaniałe osoby, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, porad i przeczytałam kilkanaście recenzji książek, które zamierzam kupić 📚 - w sensie nie recenzje kupić, a książki 😎 Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy mi zaufali i mimo, że blog miał coś ponad 3.000 odsłon - zdecydowali się na współpracę! 🌹🎁 Jest to dla mnie bardzo ważne.

Miesiąc systematycznego pisania i aktywności pokazuje, że ma to sens 😊 A kiedy patrzę na statystyki... Jestem wdzięczna za odwiedziny 🌹 Dziekuje też za komentarze i dobre słowa 😊



Wszystkim dziękuję za ten piękny miesiąc współpracy - niech on trwa nadal!

Cudownego wieczoru! 🌹🌼🌺💋

Jak ukryc zbedne kilogramy?

Jak ukryc zbedne kilogramy?

Lato dopiero się kończy, ale sprawdzonych, fajnych trików nigdy dość 😊

Jak ukryć zbędne kilogramy i wyglądać modnie? 

Bez znaczenia czy wybieramy się z przyjaciółką na kawę, czy ze znajomymi na imprezę – chcemy wyglądać dobrze i czuć się swobodnie. Poniżej kilka trików, dzięki którym nie tylko odejmiemy sobie kilogramów, ale będziemy dobrze wyglądać.



Spódnica typ „A” jest świetnym rozwiązaniem – wąski, wysoki stan w talii, rozkloszowanie dołem. Optycznie wyszczupla nasze nogi. Pamiętajmy, że szerokie ciuchy = figura niekształtna, ciężka.

Jeśli zdecydujemy się założyć szerokie spodnie – góra powinna zdecydowanie przylegać do ciała. I odwrotnie – góra szeroka, to dół wąski. Wąskie spodnie możemy spokojnie założyć pod bluzkę o szerokim kroju.

Długa spódnica będzie się świetnie komponowała z krótszą bluzką, ale nie dłuższą jak do połowy bioder. Jeśli chcemy podkreślić talię – wkładamy bluzkę do środka spódnicy. W przypadku, kiedy chcemy skutecznie przykryć wałeczki – powinnyśmy sięgnąć po bluzki, sukienki wykonane z drapowanej tkaniny. Pamiętajmy, że ciuchy nie powinny być zbyt obcisłe – możemy osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego.

Deseń – to jest idealne rozwiązanie! Najlepsze są prążki – najlepiej optycznie wyszczuplające są paski biegnące z góry na dół. Linie pionowe wydłużają i wyszczuplają.

Dekolt w kształcie litery V wysmukla ramiona. Białe, jasne kolory bardziej uwypuklają, powiększają, ciemne – przeciwnie.


Nie powinnyśmy rownież zapominać o bieliźnie wyszczuplającej, która wykonana jest ze specjalnego materiału, a potrafi zdziałać cuda i odjąć nam kilka centymetrów w obwodzie.

Innym rozwiązaniem jest gorset – sznurowany z tyłu, zapinany na haftki – z pewnością odejmie kilka kilogramów.

Szpilki - klasyczne modele, bez zdobień, z lekko zwężonym czubkiem – idealna opcja.

Macie swoje sprawdzone sposoby? 😊

Tekst dla: veronique.pl
Fot.: pixabay.com.pl 
[WYWIAD] Chwiejni emocjonalnie. Uciekaj od nich!

[WYWIAD] Chwiejni emocjonalnie. Uciekaj od nich!

Życie z taką osobą jest pełne skrajności – ciągle niepewne – to jak narkotyk, który uzależnia drugą osobę od tak skrajnych emocji. Chwiejni emocjonalnie – czyli jacy? Czego możemy się po takich ludziach spodziewać, jak ich rozpoznać i w jaki sposób z nimi funkcjonować radzi Ewa Guzowska – psycholog, psychoterapeuta, coach. 



Pani Ewo, czego możemy się spodziewać po osobie chwiejnej emocjonalnie?

Po osobie chwiejniej emocjonalnie możemy spodziewać się przede wszystkim często irracjonalnych zachowań. Zachowań, które mogą postawić nas w stan zdumienia, osłupienia, zdziwienia. Co najważniejsze, możemy mieć trudność odpowiedniej reakcji na takie zachowanie. Reakcje takich osób często są bardzo skrajne – od gniewu do płaczu, najczęściej nieadekwatne do bodźca, który wywołuje takie zachowanie. Zachowania tego typu związane są z neurotycznością. Zwykle reakcje są nieprzewidywalne, często nieoczekiwane zmiany nastroju całkowicie mogą spowodować nasze zagubienie.

Czasami zupełnie nieświadomie otaczamy się takimi osobami. Być może też i wtedy do końca nie zdajemy sobie sprawy, że osoby rozchwiane emocjonalnie mogą mieć niekorzystny wpływ na nasze życie – zarówno fizyczne jak i psychiczne?

Zdecydowanie, obcowanie z takimi osobami jest niesamowicie trudne. Tym trudniejsze, że my sami często jesteśmy całkowicie bezbronni wobec takiego zachowania. Przede wszystkim osoba chwiejna emocjonalnie powinna się tym zająć. Z pewnością przynosi to wiele cierpienia i bólu psychicznego dla bliskich osób.

Wyróżniamy dwa typy osobowości chwiejnej emocjonalnie: impulsywny i borderline. Czym się one charakteryzują?

Obydwa typy osobowości charakteryzują skłonnością do zachowań impulsywnych, nie patrząc na konsekwencje jakie ono niesie. Osoby tego typu zwykle mają problemy z planowaniem swojej przyszłości. Osoby takie są nadpobudliwe i gwałtowne. Osobowość chwiejna emocjonalnie zwykle charakteryzuje się niestabilnością emocjonalną i brakiem kontroli działań impulsywnych. Łatwo takie osoby zdenerwować, rozdrażnić i łatwo uruchomić w nich zachowania agresywne.


Osobowość borderline – inaczej osobowość z pogranicza – ma zaburzony obraz siebie, ma skłonność do widzenia wszystkiego w barwach czarno białych, lęk przed odrzuceniem, nietolerancję lęku – co skutkuje znacznym stresem, chwiejność emocjonalna, ciągły niepokoj, ryzykowne zachowania seksualne, próby samobójcze, nastrój depresyjny, zaniżone poczucie wartości, niespojne Ja i inne. Jak widać to zaburzenie ma wiele więcej składowych, które bardzo silnie wpływają na obcowanie z taką jednostką.

Czego pragnie osoba, która jest rozchwiana emocjonalnie?

Czego pragnie? Przede wszystkim równowagi emocjonalnej, która jest poza jej zasiegiem. Tak skrajne emocje bardzo wyczerpują jednostkę, a także najbliższe otoczenie.

Jak wobec tego budować relacje z taką osobą? Czy to ma w ogóle sens? Przecież prawie non stop będziemy narażeni na jakieś ekstremalne przerywniki życia…

Życie z taką osobą jest pełne skrajności – ciagle niepewne – to jak narkotyk, który uzależnia drugą osobę od tak skrajnych emocji. Pytanie, co daje zatem tej drugiej osobie życie z osobą chwiejną emocjonalnie albo z osobą z pogranicza…

W jej rozumieniu świat jest czarno – biały, dobry – zły?

Generalnie tak, nie ma w tym świecie szarości a nie istnieje czarno – biały świat, a jeśli tak to z pewnością trudno w nim żyć…

Gdzie są główne przyczyny problemu?

Trudno jednoznacznie to stwierdzić, ponieważ jeśli chodzi o osobowość borderline – jest ciągle badana. Przyczyną mogą być doświadczenia z dzieciństwa, opuszczenie przez najbliższych, zespół stresu pourazowego, kryzys rozwojowy i inne.

W jaki sposób bronić się przed osobą chwiejną emocjonalnie?

Przede wszystkim nie można pozwolić by ktoś taki zdominował nasze życie. Ustalajmy sztywne granice, korzystajmy z pomocy innych, dbajmy o siebie…
Pamiętajmy, że takie osoby są nienasycone miłością…

Tekst dla: mojafigura.com
Fot.: pixabay.com.pl
Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger