[WYWIAD] Ani Mru Mru...

Ani Mru-Mru - jeden z najpopularniejszych kabaretów, powstał w 1999 roku. Pomysłodawcą i założycielem jest Marcin Wójcik.  Od dzieciństwa pragnął zostać gwiazda estrady – i dopiął swego. Waldek Wilkołek chciał być hydraulikiem, a Michał Wójcik - strażakiem, jednak – jak sam mówi – nic z tych planów nie wyszło, bo los rzucił go na deski estrady.



O zaletach odwołanych występów, umiejętności bycia na 200%, męczących czarnych dziurach i… o tym, czego za nic nie zdradzą, opowiadają Marcin Wójcik, Michał Wójcik i Waldek Wilkołek. Zobaczcie, co mieli do powiedzenia siedem lat temu 😎

Marcin: Możemy już, tak?

Dwie sekundki, włączam dyktafon...

Michał: Pani jest nieprzygototowana...

I tak to się zaczęło... 😎

Dlaczego powstał Wasz kabaret i jakie były jego początki? 

Marcin: Najpierw byłem ja z kilkoma innymi osobami. Później doszedł Michał (z którym nie łączą mnie żadne więzy rodzinne), a po nim Waldek. Przyczyną powstania kabaretu była chęć niesienia ludziom daru radości. Nie mamy wymyślnych ideologii, po prostu lubimy się bawić na scenie. Jeśli chodzi o nazwę kabaretu, to do głowy nie przyszło nam nic innego niż Ani Mru-Mru. Pojawił się też pomysł, by nazywać się Cola-Cola, ale okazało się, że to już zajęte.

Kto wymyśla teksty?

Marcin: Piszą dla nas zaprzyjaźnieni autorzy, m.in. Ryszard Kozubal, młody człowiek z Chełmna, i pani Grażyna Tracz – dziennikarka z Radia Lublin.

Skąd bierzecie pomysły na skecze?

Michał: Ja bym to pytanie odpuścił. Jeżeli powiemy, skąd bierzemy pomysły, to każdy będzie mógł sobie je stamtąd wziąć [śmiech].

Jaki był Wasz najlepszy występ?

Marcin: Trudno wybrać, bo jest ich mnóstwo. Uważam, że każdy mój występ jest wspaniały [śmiech]. Myślę, że o to trzeba jeszcze ludzi zapytać. Pamiętam jeden taki występ w miejscowości Żywiec. Był wspaniały, dlatego że został odwołany [śmiech]. Dzięki temu mieliśmy dzień wolny.

Michał: Swój najlepszy występ dałem w Paryżu. Dobrze mi się tam grało.  No i Paryż – kolebka kabaretu…

Waldek: A mój najlepszy występ był w Ostródzie – graliśmy tam drugi raz.

Marcin: Tak, tam było naprawdę fajnie. Ludzie to po prostu się kładli, tak śmiesznie się zrobiło. Waldek skutecznie rozbawił tamto towarzycho.

Bywa tak, że w trakcie występu ktoś Was rozśmiesza albo coś śmiesznego Wam się przypomni?

Waldek: Absolutnie, coś takiego nigdy mi się nie zdarza.

Michał: A Marcinowi i mnie tak. Kiedyś podczas występu siedzieliśmy za stołem, nasze spojrzenia się spotkały i roześmialiśmy się. Kabaret to forma, która żyje. Śmiejemy się, chichoczemy.

Marcin: Robimy sobie czasem psikusy na scenie.


Zdarzyło Wam się zapomnieć tekstu?

Marcin: Tak. Wtedy są tzw. czarne dziury. Jak się pomyśli o czymś innym, można wypaść z rytmu. W piosenkach tego nie da się już uratować. Coś tam wtedy mamroczę [śmiech].

Jak ludzie na Was reagują?

Waldek: Na mnie normalnie, mówią: „O, jaki gruby koleś idzie”.

Michał: A o mnie: „O, jaki chudy!”.

Marcin: O mnie: „O, jaki przystojny”.

Które skecze lubicie najbardziej?

Marcin: „Król i wieśniak”. Mam tam postać dobraną do osobowości. Uwielbiam role króla, księcia, trenera.

Michał: A mój ulubiony skecz to „Muszkieterzy”. Mam szpadę, którą mogę sobie pomachać [śmiech].

Nie poruszacie raczej tematu wiary?

Michał: Uważamy, że to nie jest temat do śmiechu. Religia to zbyt poważna sprawa. Poza tym nie należy robić czegoś, co mogłoby kogoś urazić.

Często występujecie, macie wystarczająco dużo czasu dla rodziny?

Michał: Mało. Jeżdżę między Warszawą a Lublinem. To ogranicza czas dla rodziny, choć staram się wygospodarować go dla niej jak najwięcej.

Marcin: Ważne, że jeśli już jesteśmy w domu, to na 200%. Maksymalnie dużo czasu spędzamy z rodziną, bo wartości prorodzinne są nam bliskie. Chcemy wychować dzieci według zasad, które wyznajemy.

Waldek: Staram się jak najwięcej czasu spędzać z synem, bo uważam, że przebywanie z nim to jest cud, który spłynął na mnie tak niespodziewanie i tak fajnie. Tak, dzieci są cudem…

Tekst dla: magazynfamilia.pl
Fot.: materiały prasowe

Inni, którzy mają pasję? Kliknij 👉 tutaj 👈 

2 komentarze:

Copyright © 2014 Niedoskonala-ja , Blogger