poniedziałek, 30 grudnia 2019

[WYWIAD] Sven Hannawald

[WYWIAD] Sven Hannawald
Wywiad ten przeprowadziłam jeszcze w 2014 roku, ale dzielę się dziś publikacją 😎


Sven, jesteś bardzo zajętym człowiekiem. Co robisz na co dzień?

Obecnie dużo czasu zajmuje mi podróżowanie w związku z moją książką: „Sven Hannawald. Triufm. Upadek. Powrót do życia”. Książka od marca będzie dostępna również w księgarniach w Polsce (uśmiech). Nawiasem mówiąc – nie brakuje również czasu na grę w piłkę i sporty motorowe (śmiech). 

Jako jedyny w historii wygrałeś cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Taki miałeś cel?

Nie można wyznaczać sobie takiego celu, aby wygrać. Po prostu nadszedł taki czas. Nie można powiedzieć, że teraz dobrze skaczę i ustalę nowy rekord skoczni. To tak nie będzie działać… 

Dlaczego teraz sporty motorowe?

Adrenalina. W skokach była adrenalina, ale w sportach motorowych też jest. 

Jakie masz pasje oprócz motoryzacji?

Piłka nożna. 

Oglądasz czasem skoki narciarskie?

Tak, oczywiście, że oglądam. A tam, gdzie mam możliwość być – to jadę. 

Kto jest Twoim faworytem?

Bardzo trudno w tym sezonie wskazać faworyta, ponieważ było zbyt wielu zwycięzców. Sam jestem ciekawy, kto wygra. 

Dziś, z perspektywy czasu – które wydarzenie było dla Ciebie szczególne?

Oczywiście to, że wygrałem cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2001/2002. 

Mówisz, że dużo podróżujesz, ale jeśli masz czas wolny – jak go spędzasz?

Wolny czas spędzam z moją dziewczyną i psem. 

Jesteś bardzo znany. Nie przeszkadza Ci to w normalnym życiu?

Nie czuję się jak „gwiazda”. Mieszkam i żyję bardzo normalnie. Nie czuję się, że jestem jakiś wyjątkowy czy lepszy. 

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Aktualnie trwają rozmowy z Niemieckim Związkiem Narciarskim. Być może zaangażuję się w pracę z młodzieżą. I czekam na następny wyścig… 

niedziela, 29 grudnia 2019

[WYWIAD] Co zrobić ze zniszczonymi obrazkami, książeczkami?

[WYWIAD] Co zrobić ze zniszczonymi obrazkami, książeczkami?
Zniszczone obrazki, uszkodzone figurki – co z nimi zrobić? Myślę, że każdy z nas zadał sobie to pytanie. Kilka miesięcy temu rozmawiałam na ten temat z biskupem Adamem Bałabuchem - przewodniczącym Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.



Księże Biskupie, czym są sakramentalia? 

Na to pytanie znajdujemy odpowiedź w Katechizmie Kościoła Katolickiego, w którym czytamy: „Święta Matka Kościół ustanowił sakramentalia. Są to znaki święte, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe, a osiągają je przez modlitwę Kościoła. Przygotowują one ludzi do przyjęcia głównego skutku sakramentów i uświęcają różne okoliczności życia" (KKK 1667).

O jakie okoliczności życia chodzi?

Sakramentalia zostały ustanowione przez Kościół dla uświęcenia pewnych posług w Kościele, pewnych stanów życia, najrozmaitszych okoliczności życia chrześcijańskiego, a także użytkowania rzeczy potrzebnych człowiekowi (...).  Zawierają one zawsze modlitwę, której często towarzyszy jakiś określony znak, jak włożenie ręki, znak krzyża, pokropienie wodą święconą  (KKK 1668).

Dlaczego błogosławimy obrazki, medaliki, figurki? Jakiego znaczenia one nabierają?  

Należałoby tutaj mówić o błogosławieniu różnych przedmiotów kultu religijnego. Termin „poświęcenie” określa obrzędy związane z oddaniem do użytku liturgicznego kościoła lub ołtarza. Kościół błogosławi ludzi oraz rzeczy i miejsca związane z ludzką działalnością, życiem liturgicznym i osobistą pobożnością. Przez obrzęd błogosławieństwa wypraszamy dla ludzi określone dobra duchowe lub materialne. Błogosławimy dewocjonalia prosząc, by ci, którzy będą się nimi posługiwać, otrzymali potrzebne im łaski.

Pobłogosławiony obrazek czy medalik został oddany Panu Bogu? Jak to zrozumieć? Czy to oznacza, że pobłpgosławiony obrazek możemy komuś przekazać? 

Błogosławieństwo jest słowną formułą, która połączona jest z gestem lub znakiem liturgicznym (np. pokropienie wodą święconą czy znak krzyża uczyniony ręką). W tych modlitwach i znakach zawiera się prośba o Boże błogosławieństwo i uświęcenie ludzkiego działania. Posługując się zatem pobłogosławionym medalikiem czy różańcem mamy nadzieję na uproszenie Bożych dobrodziejstw. Oczywiście, że pobłogosławiony obrazek czy inny przedmiot możemy ofiarować innym, by mogli obficiej korzystać z Bożych łask.

Wskazane jest, aby pobłogosławione dewocjonalia przekazać jako prezent ludziom, którzy deklarują się jako osoby niewierzące? 

Nie widzę tutaj przeciwwskazań, by można było pobłogosławioną rzecz ofiarować także osobom niewierzącym. Musiałbym mieć jednak pewność, że osoba obdarowana uszanuje ten pobłogosławiony przedmiot.

Czy Pan Bóg potrzebuje obrazków i figurek aby oddawać Mu cześć? 

To nie Pan Bóg, ale człowiek potrzebuje znaków, które pomogą mu odnieść się w modlitwie do Pana Boga. Opatrzność Boża posługuje się obrazami czy figurami, poprzez które udziela  ludziom szczególnych łask.

Z drugiej strony – sposób niszczenia świętych obrazków też uczy szacunku do Pana Boga? 

To jest bardzo ważny problem, bo tutaj idzie o szacunek do świętych wizerunków czy rzeczy pobłogosławionych. Niestety zdarza się, że te rzeczy są wyrzucane do kosza, a potem na śmietnik. Jest to bardzo smutne. Ze świętymi wizerunkami i pobłogosławionymi rzeczami należy oczywiście obchodzić się z należytym szacunkiem. 

Tymczasem naderwane obrazki czy porwane medaliki przechowujemy przez lata w mieszkaniu... Co z nimi zrobić, skoro nie nadają się już do użytku?   

Podarte papierowe obrazki czy przedmioty z drewna można spalić. Trudniej jest z przedmiotami wykonanymi z metalu czy plastiku, np. figurki. Myślę, że zużyte i zniszczone dewocjonalia można poddać też powtórnemu przerobowi. Spotkałem się też z tym, że jeden z księży zniszczone dewocjonalia - zwłaszcza metalowe - zakopywał na cmentarzu. Najważniejsze jest, aby dewocjonalia nie były wyrzucane do ogólnego śmietnika, aby się nie poniewierały.

Święte wizerunki są nie tylko na obrazach, ale na przeróżnych produktach... Wystarczy wybrać się do miejsc kultu religijnego, aby zobaczyć, że jednak jest to problem na szeroką skalę...   

Warto w tym miejscu postawić pytanie, czy jest konieczne umieszczanie świętych wizerunków na niektórych rzeczach, jak np. zniczach, które później wyrzuca się do kubła. Widziałem w jednym ze sklepów z pamiątkami w Lourdes wiele różnych przedmiotów (np. zapalniczki, długopisy czy cukierki), na których był umieszczony wizerunek Matki Bożej. W innych sanktuariach zawija się krówki w papierek z wizerunkiem Matki Bożej, który zazwyczaj wrzuca się do kosza. Może warto zastanowić się wcześniej, co kupujemy.

Zniszczone obrazki najlepiej spalić, ale co z tymi, którzy mieszkają w bloku i nie mają takiej możliwości? 

Myślę, że nie jest to problem, bo poszczególne osoby nie mają zazwyczaj wielkiej ilości zniszczonych obrazków, dlatego można znaleźć miejsce, gdzie można byłoby je spalić.

A co zrobić z wizerunkami Pana Jezusa, Matki Bożej czy świętych, które nie były poświęcone? Często takie obrazki dostajemy na pielgrzymce czy są dołączane do prasy katolickiej... 

Do wizerunków Pana Jezusa, Matki Bożej czy świętych, ale też innych świętych znaków jak np. krzyż, powinniśmy się odnosić z szacunkiem niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z obrazkiem pobłogosławionym czy też niepobłogosławionym. Nie należy takich obrazków wyrzucać na śmietnik, ale jeśli są zniszczone lub miałyby się gdzieś poniewierać, to należałoby je spalić, albo też użyć do tego celu niszczarki. 

Ktoś zapyta: Wierzysz w Pana Boga czy w obrazki? Jaki jest sens przechowywać te na przykład z kolędy?  

To jest oczywiste, że wierzymy w Pana Boga i dlatego szanujemy święte wizerunki i znaki. Można zapytać: kochasz mamę czy jej zdjęcie? Ponieważ kocham mamę, nie wrzucę jej zdjęcia na śmietnik.

W jaki sposób czcić święte obrazki?

Należy jednak pamiętać, że nie chodzi tutaj o oddawanie czci samemu obrazowi, lecz o oddawanie czci osobie, którą ten obraz przedstawia: Chrystusowi, Matce Bożej, aniołom i świętym. Wizerunki te pomagają nam niewątpliwie w modlitwie, dlatego umieszczamy je w naszych kościołach czy mieszkaniach, aby mając przed oczyma np. krzyż czy obraz Matki Bożej znosić nasze modlitwy. 

A co z folderkami, na których znajduje się fragment Ewangelii, a które rozdawane są na ulicy? Można i w tym przypadku mówić o szacunku?

Uważam, że jak najbardziej trzeba odnosić się także z wielkim szacunkiem do tekstów Pisma Świętego. Można folderki czy inne publikacje, gdzie są zawarte  teksty Pisma Świętego oddać na makulaturę czy skorzystać z niszczarki.

Podobnie chyba jest w przypadku kartek świątecznych z wizerunkiem Chrystusa czy Świętej Rodziny? Najlepszym rozwiązaniem jest ich palenie? Kartki przecież dostajemy od bliskich nam osób...  

Kartki świąteczne możemy przechowywać jako pamiątki, które przypominają nam o pamięci bliskich nam osób. Ale jeśli nie chcemy ich przechowywać, to należałoby je zniszczyć pamiętając o szacunku dla świętych wizerunków i znaków.

Starą figurkę można umieścić w kapliczce, która znajduje się na przykład w ogrodzie. Ksiądz Biskup uważa, że jest to dobre rozwiązanie? 

Oczywiście, że także starą figurkę można umieścić np. w przydomowej kapliczce. Na przykład starą figurkę można poddać renowacji, tak jak to się robi w naszych kościołach. Byłby to też piękny zwyczaj, gdyby niektóre figurki czy obrazy przekazywać kolejnemu pokoleniu, jako rodzinną świętość, przed którą rodzice czy dziadkowie wypraszali potrzebne łaski.

A oddanie takich przedmiotów księdzu? W jakiej sytuacji można oddać dewocjonalia, których nie chcemy – proboszczowi? 

Nie byłby to zły pomysł, gdyby przy parafii można było pozostawić zniszczone czy zużyte dewocjonalia, żeby nie były one wyrzucane do kosza, a późnej na śmietnik.

Jaką postawę powinniśmy przyjąć kiedy widzimy na śmietniku na przykład obraz Świętej Rodziny czy Różaniec? 

Ze względu na szacunek dla tych zapewne pobłogosławionych rzeczy, a jednocześnie świętych znaków czy wizerunków powinniśmy ten obraz czy różaniec wziąć i postąpić tak, jak to wcześniej zostało to już powiedziane. Widziałem kiedyś, jak wiele krzyżyków pracownicy jednego ze śmietnisk odnajdywali i składali w pokoju kierownika. A obrazki z pierwszej Komunii św. odwożono do właściciela.

W przypadku kiedy sami niszczymy poświęcony obraz czy figurkę – popełniamy grzech?

Jeżeli utylizujemy pobłogosławione dewocjonalia z szacunkiem, to oczywiście nie popełniamy grzechu. Inaczej ma się rzecz, kiedy ktoś wyrzuca takie rzeczy po prostu na śmietnik, albo jeszcze gorzej niszczy np. przydrożne krzyże czy kapliczki. Zapewne takie czyny należy wyznać przy spowiedzi.

Inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o wizerunek świętych w prasie katolickiej? Prasa nie jest poświęcona...  

Jeżeli chodzi o prasę katolicką, gdzie często prezentowane są święte wizerunki, to jeśli nie można jej spalić, wolno oddać ją na makulaturę.

Kiedy popełniamy świętokradztwo? 

Świętokradztwo definiuje Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2120: „Świętokradztwo polega na profanowaniu lub niegodnym traktowaniu sakramentów i innych czynności liturgicznych, jak również osób, rzeczy i miejsc poświęconych Bogu. Świętokradztwo jest grzechem ciężkim, zwłaszcza jeżeli jest popełnione przeciw Eucharystii, ponieważ w tym sakramencie jest obecne w sposób substancjalny Ciało samego Chrystusa”.

sobota, 28 grudnia 2019

Wieczorowa torebka

Wieczorowa torebka
Niewielka, ale i pojemna. Idealna na specjalne okazje. Elegancka, na łańcuszku, na długim pasku albo zamykana na bigiel. Idealna po zachodzie słońca. Torebka wieczorowa 🎁


Uważam, że torebkę wieczorową powinna mieć każda z nas, ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy nam się przyda. Ważne, by torebeczka przede wszystkim była elegancka. Wizytowa torebka powinna być również inna niż wszystkie – niepowtarzalna. Odpowiednia na różnego rodzaju wyjścia – zarówno oficjalne jak i te bardziej prywatne. Doskonale sprawdza się z podczas Sylwestra, wesela, czy uroczystych gali. Bez wątpienia odnajdą się na każdej imprezie. Swoją czarną wieczorową torebkę z broszką wybrałam na Galę Dziennikarzy w 2019 roku. 


Warto wiedzieć, że torebka wieczorowa może podkreślić zalety, ale i wady naszej sylwetki. A dobrze dobrana torebka dodaje klasy i wdzięku. Od wiosny do zimy sprawdzą się torebki w kolorze czarnym bądź granatowym. Będą pasowały również do jasnych stylizacji. Oczywiście najbardziej uniwersalnym wyborem są czarne torebki wieczorowe. Te w jaśniejszych kolorach będą idealne w cieplejsze miesiące. Torebki wieczorowe w odcieniu bieli czy beżu będą dodatkowo świetnym uzupełnieniem także sukienek koktajlowych. 


W torebce wieczorowej powinno zmieścić się to, co najważniejsze – chusteczka, szminka, telefon, klucze. Torebki wieczorowe to zarówno propozycje eleganckie jak i stylowe. Fantastyczna mała torebka na pewno skutecznie podkręci wieczorową stylizację. Bezwzględnym hitem ostatniego czasu są torebki wieczorowe – puzderka.

Wybierz swoją ulubioną torebkę z Lejdi 💖

piątek, 27 grudnia 2019

Świąteczne wspomnienia Haliny Frąckowiak

Świąteczne wspomnienia Haliny Frąckowiak
- W czasach mojego dzieciństwa święta Bożego Narodzenia były bardzo skromne. Prezenty były praktyczne: piżamka, koszulka. Były też orzechy, pierniczki i pomarańczki – wspomina z uśmiechem Halina Frąckowiak


Zza okna widać Świątynię Opatrzności Bożej. – Mieszkam tutaj od 2014 r. Kiedy się przeprowadziłam, zadzwoniłam aby zaprosić księdza w celu poświęcenia mieszkania, zwłaszcza, że był to czas świat Bożego Narodzenia – mówi piosenkarka.
Chociaż wcześniej przez ponad czterdzieści lat mieszkała w Warszawie na Zaciszu, to na Wilanowie czuje się bardzo dobrze. Jeśli kalendarz pozwala, tutaj odpoczywa i nabiera sił do pracy. – W ciągu dnia brakuje mi czasu, chodzę późno spać, a często czytam do pierwszej w nocy – mówi. Dom na Zaciszu to niekończące się opowieści o mamie, która nie żyje od kilku lat. To wspomnienie wspólnych śniadań, które przedłużały się nawet do godz. 13.00...

🌺 Maki i kanapki 🌺

Do dzieciństwa w Poznaniu Halina Frąckowiak również powraca z sentymentem. Dobrze zapamiętała dzień Pierwszej Komunii Świętej. – Całą uroczystość przygotowała mamusia. Widząc moje wielkie przejęcie, niepokoiła się o mnie. Po rodzinnym obiedzie wyszłam na dwór do koleżanek i kolegów i razem graliśmy w piłkę. Pamiętam też, że od taty dostałam zegarek i czerwone maki. Do dziś czerwone maki są dla mnie najważniejszymi kwiatami z dzieciństwa – mówi.

– Mimo, że rodzice się rozwiedli, czułam się „kochaną córeczką tatusia” – opowiada piosenkarka. – Cały ciężar wychowania nas, bo mam jeszcze starszego brata, przyjęła na siebie mamusia. Wstawała wcześnie, by podać nam śniadanie przed wyjściem do pracy. Dostawałam do łóżka zupę mleczną, a później mogłam jeszcze troszkę pospać.
– Czasem zdarzyło się, że mamusia zaspała. Mówiła wtedy: „Halusia, zrób mi jakąś kanapkę, bo nie zdążę”. A ja, z zamkniętymi jeszcze oczami, robiłam tę kanapkę – uśmiecha się Halina Frąckowiak. – Mamusia mówiła: „Chyba kiedyś będziesz bardzo bogata, bo jak ty mi posmarujesz chleb, to widzę przez niego cały Poznań”.

„Tatuś, wróć” – powtarzałam przez wiele lat po tym, jak od nas odszedł. Jak katarynka. Myślę, że tymi słowami sprawiałam mu przykrość i kłopot – mówi. – Mamusia zawsze dbała, abyśmy mieli kontakt z tatą. W kamienicy, w której mieszkaliśmy, mieszkała również siostra taty, więc często się z nim spotykaliśmy – dodaje. – Bardzo silnie byłam związana nie tylko z rodzicami, ale i z rodziną i w dzieciństwie, a także w wieku dojrzałym.   

🌺 Serce Gwiazdy 🌺

Sukcesów na artystycznym koncie piosenkarka ma wiele, ale podkreśla, że nie pieniądze są w życiu najważniejsze. – Nigdy nie były celem, do którego dążyłam. Naturalną sprawą jest to, że za pracę otrzymujemy zapłatę. Tak jak w muzyce celem ma być jakość. Dla mnie bardzo ważne są wartości, czyli prawda, którą przekazuję. Śpiewanie to nie tylko emisja, ale także zewnętrzny wizerunek.

Wystąpiła kilka razy w odważnych kreacjach, np. w słynnej zbroi podczas festiwalu w Opolu w 1970 r. – Co prawda ta metalowa sukienka nie była w pełni zabudowana, ale była piękna – wspomina. – Zobaczyłam w „Vogue’u” modelkę we wspaniałym metalowym stroju. Zachwycona nim poprosiłam panią Barbarę Hoff, która projektowała dla mnie kostiumy sceniczne, ale także prywatne, o podobny kostium do tego, który zobaczyłyśmy w magazynie.

- W naturze kobiety leży to, że chce się pięknie prezentować. Pięknie prezentować oznacza również jej sposób bycia, to jakim mówi językiem. Niekoniecznie aby zostać zauważona musi sztucznie podkreślać urody.

Karierę rozpoczęła w wieku zaledwie szesnastu lat, w dzień swoich urodzin. Zadebiutowała w 1963 r. na II Festiwalu Młodych Talentów w Poznaniu. Ukończyła również psychologię na Uniwersytecie Warszawskim, ale studia musiały czekać dwadzieścia lat. Spotkała tam wielu dobrych ludzi, nawiązała przyjaźnie.
Koncertowała w kraju i za granicą, zdobywała nagrody. W 1971 r. podjęła decyzję o karierze solowej, a rok później wydała pierwszy solowy krążek „Idę”. Potem były kolejne: „Geira” (1977), „Ogród Luizy” (1981), „Serca gwiazd” (1983), „Halina Frąckowiak” (1987), „Przystanek bez drogowskazu… Garaże gwiazd (2005), „50 piosenek na 50 lat” (2013). 

– Na pewno moim przeznaczeniem było śpiewanie. A co jeszcze przede mną? – pyta z uśmiechem, a jest niejako w przededniu nowej płyty. – Mam już materiał przygotowany do płyty, oraz nagrane dwa utwory. Jeden z nich to kompozycja Zbyszka Wodeckiego, którą od niego otrzymałam jakiś czas temu... Do tej muzyki Jacek Cygan napisał słowa, a piosenka nosi tytuł „W Krakowie pada deszcz”.

🌺 Wszystkie moje parafie 🌺

– Jestem rycerką Maryi Niepokalanej, należę do Wspólnoty św. Szarbela – mówi. – Usłyszałam takie powiedzenie, z którym się zgadzam: Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to i wszystko inne jest na właściwym. Oczywiście ważny jest intelekt, mądrość i wiedza – i dobrze, jak się ją poszerza, ale wielu uczonych u schyłku swojego życia mówiło: „Dalej już tylko Bóg”.

Jest parafianką Świątyni Opatrzności Bożej, to sercem jest związana z kilkoma parafiami. – Jestem bardzo związana sercem z Dominikanami na Służewie. Kilka lat temu w rozmowie z proboszczem o. Witoldem i Piotrem Szarkiem, powstał pomysł realizowania corocznych Zaduszek Artystycznych. W tym roku Zaduszki odbyły się po raz piąty, a wspieraliśmy ofiary handlu ludźmi w Afryce. Ludzie mają otwarte serca i są bardzo hojni. Zaproszenie do wzięcia udziału przyjęli wspaniali artyści, piosenkarze, aktorzy, dziennikarze, muzycy.

Śpiewała również dla Jana Pawła II. – Z okazji dwudziestopięciolecia pontyfikatu byłam w Rzymie. W Watykanie, na uroczystości, która była dla mnie wielkim przeżyciem, miałam zaszczyt śpiewać przed Ojcem Świętym. Z jednej strony było to ćwierćwiecze pontyfikatu, z drugiej – imieniny Karola i wieczór poezji Karola Wojtyły. Każdy z nas, aktorzy i osoby śpiewające, miał do wyboru jakiś wiersz Wojtyły. Wybrałam „Pieśń o Słońcu Niewyczerpanym”. Śpiewałam również „Pannę pszeniczną”, ulubiony utwór Ojca Świętego – a dla mnie jest on Litanią do Najświętszej Maryi Panny. Gdy kard. Wojtyła wyjeżdżał na konklawe do Rzymu, pięknie śpiewali mu ją górale. 

– W 2002 r. nagrałam singiel „Wołanie”, dedykując ten utwór Janowi Pawłowi II i wybrałam się na pielgrzymkę do Krakowa, z płytą, która została wręczona papieżowi – wspomina. W 2006 r. wydała płytę „Przystanek bez drogowskazu”. – Na niej nagrałam „Pieśń o Słońcu Niewyczerpanym”, którą zaśpiewałam z moim synem Filipem.

Razem z synem brali udział w kilku prywatnych audiencjach u Jana Pawła II. Ojcem Filipa jest Józef Szaniawski – ostatni więzień polityczny PRL. – Filip był też ze mną na uroczystości dwudziestopięciolecia pontyfikatu, ale również i w późniejszym czasie, kiedy zapragnęłam pojechać z pielgrzymką do Watykanu. I wówczas także mieliśmy szczęście, że uczestniczyliśmy w audiencji u Ojca Świętego. Za każdym razem było to wielkie przeżycie – wspomina wzruszona.

– Jan Paweł II głęboko w swoim sercu miał Maryję. Ja przez całe swoje życie duchowe czuję opiekę Matki Bożej. Ona jest także moją Mamą. Mam poczucie wielkiej łączności Maryi i Jana Pawła II, który też mnie przywoływał, aby wyjść z tego szaleństwa czasowego, koncertów, pracy i oddania muzyce, żeby być bardziej świadomą ducha – mówi. – Poza tym jednak, że go kochamy, nie wolno nam zapomnieć, że zostawił po sobie swoje nauczanie i książki. Ma to szczególną wartość dla młodych ludzi, studentów, którzy wkraczają w dorosłe życie. 

🌺 Radość Babci 🌺 

Mimo wielu zadań i obowiązków uwielbia spędzać czas ze swoimi wnuczętami: dziesięcioletnim Frankiem i czteroletnią Zosią. – Jestem zapracowaną, ale bardzo kochającą babcią. Kiedy dostaję wiadomość, że jestem potrzebna, jestem z nimi z wielką radością. Kilka dni w grudniu spędziłam fantastyczny czas z Zosią, ale także miałam wielką przyjemność ponieważ uczestniczyłam w zawodach szermierczych, w których brał udział mój wnuczek Franek. Spotkanie kończyło się w świątecznym nastroju.

Halina Frąckowiak powraca jednak z sentymentem do świątecznych wspomnień ze swojego dzieciństwa. – Doskonale pamiętam święta, podczas których zapaliła się choinka. Tato już z nami nie mieszkał, ale przychodził jako Gwiazdor [w Poznaniu prezenty przynosi Gwiazdor – przyp. red.]. Chodził na szczudłach, przez co był bardzo wysoki. Kiedy od świeczki zapaliła się firanka, tato zdjął szczudła i wtedy prawda wyszła na jaw – uśmiecha się Halina Frąckowiak.

___
Fot.: YouTube 

Wyrzutka:
Przekazywanie prawdy jest dla mnie bardzo ważne.

Na pewno moim przeznaczeniem było śpiewanie. A co jeszcze przede mną?

Przez całe swoje życie duchowe czuję opiekę Matki Bożej.

wtorek, 24 grudnia 2019

Bóg się rodzi...

Bóg się rodzi...

Szanowni,

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam:

✔ nadziei, 
✔ własnego skrawka nieba, 
✔ zadumy nad płomieniem świecy, 
✔ filiżanki dobrej, pachnącej kawy, 
✔ piękna poezji, muzyki, 
✔ odpoczynku,
✔ zwolnienia oddechu,
✔ nabrania dystansu do tego, co wokół, 
✔ chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami...

🎄💖🎄 Cudownych Świąt Bożego Narodzenia! 🎄💖🎄

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Dziękuję!

Dziękuję!
Kochani,

Koniec roku to znowu czas, który sprzyja refleksji...


Z jednej strony wdzięczność za wszystko, co było piękne i inspirujące, a czego pewnie nie mogłabym doświadczyć, gdyby nie blog, a z drugiej strony - trudniejsze sytuacje, bez których raczej nie umiałabym się cieszyć z tego, co było naprawdę wspaniałe! 

Dziękuję Wam wszystkim za to, że kolejny rok byliście ze mną! Jest to dla mnie bardzo, bardzo ważne! 😊 Dziękuję za wszystkie dobre słowa, inspirujące spotkania, ale przede wszystkim za zaufanie! 💖   

niedziela, 22 grudnia 2019

Czas to Miłość...

Czas to Miłość...
... chociaż są i tacy, którzy uważają, że czas to pieniądz... Pamiętam jak jakiś czas temu pytałam pewnego sportowca o wartości, a on w zabawny sposób odpowiedział: Jakie wartości? Piniądz rządzi światem 😊 


Pewnie, że życie bez pieniędzy byłoby troszkę może smutniejsze (?), bo nie można by było pozwolić sobie na wiele różnych rzeczy, ale czy te rzeczy naprawdę dają na coś poza chwilowym szczęściem? Hmm...

Bardzo lubię opowieści mojej cudownej Babci o tym, jakie było jej dzieciństwo i młode lata. O rodzinie, przyjaciołach - o ludziach, z którymi przyjaźni się blisko 60 lat! A przyjaźń ta jest piękna, bo mam tę przyjemność ją obserwować... A u nas, dziś? Ciągle za czymś gonimy, a może właśnie tracimy to, co naprawdę ma wartość? 

Kiedyś nie było pieniędzy, słodyczy i luksusowych ciuchów, a życie było piękne... BO RAZEM MOŻNA WSZYSTKO! 💖 

sobota, 21 grudnia 2019

Sukienki na jesień i zimę

Sukienki na jesień i zimę
Może i sukienki jesienią i zimą nie zapewniają nam komfortu cieplnego - to przecież nie trzeba z nich rezygnować! W końcu chłodniejsze miesiące ciągle jesteśmy kobietami 😊 Wystarczy, że będziemy wybierały sukienki wykonane z cieplejszych materiałów, ale czy długa sukienka zawsze znaczy cieplejsza? Hmm...


Niekoniecznie, jeśli nie jest wykonana z przewiewnego materiału. Sama zimą wybieram sukienki zwykle do kolan, które przede wszystkim wygodnie się nosi. Daleka jestem od tego, aby zimą chodzić w długich sukniach, do samej ziemi. No, może poza uroczystościmi, w których biorę udział... Sukienka przede wszystkim powinna być dostosowana do wygody a nie do pogody 😊

Jakie wobec tego sukienki sukienki powinnyśmy wybierać jesienią i zimą? Sukienki swetrowe są bardzo modne od kilku sezonów. Dłuższe niż swetry, a tak samo ciepłe. Różne kolory, różne wzory - gładkie, w warkocze...  Plusem jest to, że zwykle na tego rodzaju sukienki nie musimy już dodatkowo niczego zakładać.

Dobrze w chłodne dni sprawdzają się też te sukienki z golfem i kołnierzykiem, wysokim dekoltem okrągłym albo łódką. Najlepiej też jeśli mają długi rękaw, albo 3/4. Świetnie będą wygladać w połączeniu z marynarką albo kardiganem.

Sukienki dresowe to kolejna propozycja na jesień i zimę. Dobrze wyglądają w połączeniu z grubszymi rajstopami, ale też grubymi swetrami. Futrzana kamizelka będzie wręcz idealnym połączeniem z dresową sukienką, natomiast sukienka skórzana dobrze będzie wyglądać w połączeniu z marynarką albo kardiganem  - czyli tak samo jak w przypadku sukienek z golfem 😎

Co prawda jesienią raczej rządzą kolory: szary, granatowy, czarny, beżowy, brązowy, bordowy i butelkowy, ale dla odważnych może pastele staną się numerem jeden? Sukienka na jesień i zimę powinna być - tak jak napisałam na początku - przewiewna. Wobec tego szukamy tych, które są wykonane np.: z wełny, bawełny, wiskozy, albo mieszanki tych materiałów. Bez obawy, że zmarzniemy 😊

Sukienkowe inspiracje? Kliknij tutaj 👈 

piątek, 20 grudnia 2019

Kuchenne czary - mary

Kuchenne czary - mary
Podskakująca deska do krojenia, której czasami mamy już dość... 😊 Dobrze nam znane, prawda? Jednak sposób na jej unieruchomienie – szczególnie w przypadku kiedy mamy w ręce ostry nóż – jest bardzo prosty. Wystarczy pod deskę położyć wilgotny papierowy ręcznik i raz na zawsze pozbędziemy się problemu z przesuwającą się deską do krojenia.     


Każda z nas zapewne zna niemiłe uczucie, kiedy trzeba „coś” zrobić z tym, czego po prostu zrobiłyśmy za dużo, a co szkoda wyrzucić. Jednym z takich przypadków są resztki sosu domowej roboty, które możemy przelać do foremek na kostki lodu. Dzięki temu sprytnemu trikowi sama się zdziwisz jak często będziesz korzystała z pomysłu przechowywania resztek sosu. 

A co z sałatą, której świeżość i kruchość chciałybyśmy zachować na dłużej? Oczywiście, że i na to jest sposób! Osuszone liście sałaty wkładamy do miski, na wierzch kładziemy papierowy ręcznik i owijamy folia śniadaniową.   

Więcej cytryny w cytrynie? Dlaczego nie? I na to jest sposób. Wystarczy rolować cytryny dłonią, po płaskiej powierzchni. Dzięki temu sok, zamknięty w malutkich drobinkach miąższu – uwolni się, przez co będzie więcej soku z cytryny.

Także winogrono ma swoją niezawodną rolę do spełnia – schłodzi wino, bez pomocy lodówki. Doskonale wiemy, że wino po otwarciu ogrzewa się i nie smakuje już tak dobrze jak po wyjęciu z lodówki. Jednak aby je utrzymać schłodzone – wystarczy wrzucić do kieliszka 1 albo dwa zmrożone winogrona. Efekt nas zaskoczy.

Tarcie masła na tarce to wręcz genialny pomysł w przypadku kiedy będziemy chciały polać masełkiem ulubione dnia. Nie musimy czekać aż masło roztopi się na patelni. Doskonale w takim przypadku sprawdzi się masło starte wcześniej na tarce.

Trikiem dobrze znamy jest test na świeżość jajka. Potrzebujemy szklankę z wodą, do której wkładamy jajko. Nieświeże jajko wpłynie zaraz po zanurzeniu go w wodzie, dlatego, że na skorupce jajka znajdują się malutkie pory, do których dostaje się powietrze. Im jajko jest starsze – tym więcej powietrza się do niego dostanie. Warto więc wykonać tekst na świeżość jajka.

I ma koniec niezawodny sposób na przesolone potrawy – surowy ziemniak. Wystarczy, że obierzemy jednego czy dwa ziemniaki i wrzucimy je do gotującej się potrawy. A ziemniaki znane są przecież z tego, że doskonale wchłaniają sól. Warto spróbować, jeśli będzie taka konieczność. 

czwartek, 19 grudnia 2019

Przyjemny prezent przedświąteczny

Przyjemny prezent przedświąteczny
Chociaż do Świąt Bożego Narodzenia jeszcze kilka dni - już dostaję piękne prezenty 🎄🎁🎄 W Satyna24.pl chyba wiedzieli, że potrzebuję odpoczynku, bo dostałam dwa przepiękne komplety pościeli i koc - idealny na długie wieczory z telewizorem, bo na razie robię sobie przerwę od książek 😊


Pościele są wyjątkowo piękne - 100 proc bawełna! Polecam wszystkim, którzy cenią sobie piękno i komfort odpoczynku - Pościele są wysokiej jakości, a przecież wszyscy doskonale wiemy, że... jaka pościel - takie sny 😊 

środa, 18 grudnia 2019

Dużo słodyczy i piękna cera? Marzenie?

Dużo słodyczy i piękna cera? Marzenie?
Są takie sytuacje, kiedy nie potrafimy poradzić sobie ze stresem. Pół biedy, jeśli jest to przejściowe, ale co w sytuacji, kiedy stres towarzyszy nam przez kilka dni, tygodni? Otóż, odbija się on na wyglądzie naszej skóry. I jest to niestety negatywne odbicie.


Pierwsze objawy stresu widoczne na twarzy? Przede wszystkim skóra staje się ziemista i sucha w dotyku. Traci właściwy koloryt. Pierwsze objawy spowodowane stresem dają się poznać poprzez nadwrażliwość, pieczenie, swędzenie i nadmierne przesuszenie skóry. Im dłużej jesteśmy zestresowani, tym widoczne jest to na twarzy, a świadczy o tym szary odcień cery. Jeśli też chwilowo nie widzimy rozwiązania czy wyjścia z tej konkretnej stresującej sytuacji – możemy kupić olejek nawilżający skórę czy krem z Retinolem – poprawi on koloryt skóry.

Także nadmierne obżarstwo – ochota na wszystko, co słodkie, tłuste i szkodliwe dla zdrowia może nam uzmysłowić, że walczymy ze stresem, że próbujemy go niejako „zjeść”. Kiedy jesteśmy zestresowani sięgamy zwykle po to, co szkodzi najbardziej. Jest to zgubne, ponieważ to dobry sposób i skuteczny, ale tylko na chwilkę. Wystarczy, że minie trochę czasu i czujemy się jeszcze gorzej.

Stres ma również wpływ na metabolizm. Z jednej strony sięgamy po coś, co jest niedozwolone i tak naprawdę wiemy, że nie powinniśmy tego jeść, a z drugiej strony – właśnie to niezdrowe jedzenie pozostaje w żołądku dłużej. A my w konsekwencji mamy gorsze samopoczucie, może nawet wyrzuty... Wyzwaniem okaże się odstawienie tych wszystkich produktów, które mają negatywny wpływ na cerę: zrezygnujmy ze słodkich i wysoko przetworzonych zakąsek, a zamieńmy je na zdrowe zamienniki. Dodatkowo odstawmy również alkohol i kawę.

Stres, z którym walczymy ma również wpływ na stan i kondycję paznok
ci i włosów. Łatwo jest to zauważyć, ponieważ zwykle w sytuacjach stresujących, kiedy jesteśmy znerwicowani – płytki paznokci zaczynają pękać, łuszczyć się i rozdwajać.

Pisałam o tym już wcześniej, ale powtórzę, że warto pod koniec dnia znaleźć chwilkę tylko dla siebie. W końcu po całym dniu należy nam się relaks. Dobrym sposobem jest domowe SPA, nocna pielęgnacja. W każdej drogerii znajdziemy maseczki nawilżające, dotleniające. Na pewno takie 30 minut w wannie dobrze nam zrobi. Jest to wręcz doskonały sposób na wyciszenie. Jednak najlepszym sposobem jest stworzenie takiego planu działania, który pomoże nam wygrać ze stresem.

wtorek, 17 grudnia 2019

[WYWIAD] Wypalenie zawodowe

[WYWIAD] Wypalenie zawodowe
Koniec roku się zbliża... może dobra okazja by przyjrzeć się swojemu życiu? O wypaleniu zawodowym mówi Ewa Guzowska – psycholog, psychoterapeuta, coach 👈


Pani Ewo, czym właściwie jest, coraz bardziej popularne, wypalenie zawodowe? 

Aktualnie z syndromem wypalenia zawodowego  dość często się spotykam, biorąc pod uwagę fakt, że coraz trudniej znaleźć wolny czas na zresetowanie się po aktywnym dniu zawodowym, kiedy najczęściej mamy jeszcze mnóstwo zaległych obowiązków do „wyczyszczenia”, a każdego dnia „wpadają” nowe… Najprościej rzecz ujmując: z syndromem wypalenia mamy do czynienia wówczas, kiedy wykonywana wcześniej praca nie daje nam już satysfakcji, nie myślimy o dalszym rozwoju, natomiast każdego dnia stres w sposób wyraźny nas dotyka.

Skąd się bierze wypalenie zawodowe? 

Decydującym czynnikiem wypalenia  jest stres, z którym najczęściej walczą osoby intensywnie pracujące z ludźmi. Wśród różnych zawodów, niektóre z nich narażone są najbardziej: m.in. lekarz, handlowiec, nauczyciel, psycholog. Trudno jest wtedy na jakikolwiek odpoczynek o jakąkolwiek możliwość relaksu czy wyciszenia. 

Czy i po czym możemy rozpoznać, że się zbliża? 

Zwykle jako pierwszy czynnik pojawia się emocjonalne wyczerpanie (brak sił), następnie cynizm i depersonalizacja (braku poczucia siebie i wrażliwości na innych), a także obniżenie oceny własnych dokonań (poczucie marnowania  czasu) wg Ch.Maslach - psycholog.

Czy każdy z nas jest narażony na wypalenie zawodowe? 

Wśród różnych zawodów, niektóre z nich narażone są najbardziej (m.in. lekarz, handlowiec, nauczyciel, psycholog). Bardziej narażone są również osoby samotne, wrażliwe, poświęcone pracy – pracoholicy, pozbawieni jakichkolwiek innych zainteresowań poza pracą. Posiadanie pasji czy hobby pozwala nam na odprężenie i przekierowywanie uwagi na coś przyjemnego, zwłaszcza jeśli ma to dla nas wysoką wartość dodaną.

Jak zareagować na pierwsze objawy? 

Kiedy zauważymy znaczny spadek formy, niechęć, brak zaangażowania się w pracę, chroniczne zmęczenie, unikanie przełożonych, wyraźne obniżenie poczucia własnej wartości czy problemy ze snem, powinno nas zatrzymać, byśmy temu uważniej się poprzyglądali. Może trzeba wziąć urlop, jeśli jest możliwość czy nawet udać się do lekarza. W przypadku, kiedy mamy możliwość zatrzymać się i spojrzeć z innej perspektywy, może to w jakiś sposób przynieść ulgę, natomiast z doświadczenia z pacjentami wiem, że czasami by wrócić do normy potrzebny jest dłuższy czas.

Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym?

Przede wszystkim należy się przyglądać uważnie na to, co z nami dzieje się, jak długo ten stan trwa i podjąć jakieś próby, które pomogą nam się zdystansować do tego wszystkiego. Należy jednak podkreślić, że na syndrom wypalenia zawodowego najczęściej mogą wpływać również indywidualne cechy osoby np. skłonność do depresji, niskie poczucie własnej wartości, brak wsparcia i samotność, wysoka wrażliwość na otaczający nas świat itd.

A co, kiedy nie jesteśmy w stanie poradzić z tym sobie sami?

Najczęściej trudno poradzić sobie samemu. Przy wsparciu rodziny, przyjaciół i innych korzystnych możliwościach (przerwa w pracy) z pewnością będzie łatwiej, jednak najczęściej najbardziej wskazane jest spotkanie z psychoterapeutą, który jest w stanie dość szybko rozpoznać temat i podłoże do pracy terapeutycznej.
Życzę Wszystkim, by ten temat w dalszym ciągu był dla nich obcy…

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Śliczne torebeczki

Śliczne torebeczki
Nie dość, że są śliczne, to jeszcze personalizowane! 👜 Dzięki Fabiola możemy spełnić swoje marzenie o idealnej torebce i to dosłownie, bo mamy możliwość wybrać wszystko - kolor i rodzaj skóry, rodzaj paska, a nawet okucia 😊 Jeszcze kilka miesięcy temu przez myśl mi nie przeszło, że na torebce będą moje inicjały czy imię...  


Każda z nas ma przynajmniej kilka torebek, i pewnie jeszcze cały czas kupujemy kolejne 👜 Ważne, by poza tym, że są ładne - były również praktyczne. Oczywiście nie zawsze musimy mieć przy sobie dużą torebkę, która pomieści "wszystko", a często wystarczą mniejsze torebki, w których będziemy miały to, co niezbędne, a przy tym dodadzą elegancji naszej stylizacji. Jeśli będą personalizowane - imieniem czy inicjałami - będą doskonale. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się torebki mniejsze, w kolorze o skórze węża - eleganckie i praktyczne.   


Fabiola - Manufaktura Torebek Hand Made spełni marzenia nawet najbardziej wymagających kobiet. Wśród ponad 60 modeli możemy wybierać między małymi, średnimi i dużymi skórzanymi torebkami. Znajdziemy też kopertówki, shopper bag, torby na laptopa, ale to nie wszystko, bo w ofercie sklepu są też piękne i praktyczne nerki, które doskonale sprawdzą się podczas podróży. Czy ktoś powiedział, że w czasie podróży mamy nie być kobiece? Oj, nie 😊 


Torebki ręcznie robione w Fabiola to pomysł na prezent, który zachwyci obdarowaną przez nas kobietę, a jak wiemy - nie czekamy na specjalną okazję 💖 Skórzane torebki cieszą się popularnością od wielu lat. Spośród wielu modeli torebek są najbardziej eleganckie. Z powodzeniem mogą służyć przez kilka lat, jeśli będziemy dbać o nie. Niewątpliwie torebka skórzana to dobra inwestycja. 

Zainspiruj się z Fabiola 💖  

niedziela, 15 grudnia 2019

BYĆ - nie MIEĆ

BYĆ - nie MIEĆ
Coś niesamowitego się stało - w bardzo "gorącym" czasie kiedy jest bardzo dużo wywiadów i spotkań - zostawiłam wszystko i wyjechałam w Tatry. I wiecie co, świat się nie zawalił! 😊 A mnie bardzo, bardzo przydał się taaaki odpoczynek, w którym jedynym obowiązkiem było cieszyć się chwilą 💖


Kocham żyć, ale zdecydowanie BYĆ jest dla mnie ważniejsze jak MIEĆ. Sama często widzę jak gdzieś się zagubię na tej drodze, bo przecież każdy z nas chciałby więcej zarabiać, częściej gdzieś wyjeżdżać itd, tyle, że jeśli praca i obowiązki z nią związane niejako zdominuje nasze życie - nie będziemy mieli tej radości z bycia tu i teraz, bo ciągle wszystkiego będzie nam mało... Nie wiem jak dla kogo, ale dla mnie przede wszystkim być...     


Odpoczełam bardzo! To nic, że nie mam jeszcze kupionych żadnych prezentów, ale cieszę się, że chociaż trochę wyzwoliłam się z tego przedświątcznego zakupowego szaleństwa 🎁🎁🎁


PS. Czasami naprawdę warto zostawić to wszystko... 

sobota, 14 grudnia 2019

[WYWIAD] Kartki, maile czy SMS?

[WYWIAD] Kartki, maile czy SMS?
Kupować kartki czy wysłać życzenia SMS i mieć "z głowy"? A może iść na kompromis i wysłać kartkę przez internet? - też co roku zadaje sobie to pytanie... Nawet w Zakopanem ķupiłam kartki, zaadresowałam, ale jeszcze nie zdążyłam wysłać... 😊 Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach - rozwiewa wątpliwości...  



Powoli zbliżają się święta. Coraz częściej zastanawiamy się nad prezentami dla naszych bliskich i przyjaciół. W sklepach jednak nie brakuje pięknych kartek świątecznych, i choć bierzemy je do ręki - odkładamy znowu, bo przecież kto ma czas w dzisiejszym zabieganiu na własnoręcznie wpisywanie życzeń? 

Temat Świąt Bożego Narodzenia to temat piękny, ale też często trudny. Generalnie to bardzo rodzinne święta, a czasami Rodzina czasami "wymaga", by spędzać wspólnie święta… nie patrząc - często jak to wygląda z tej innej, głębszej strony. To co głębiej, zwykle jest ważniejsze niż opakowanie - pięknie przystrojony stół, 12 dań, piękna choinka itd. Za chwilę zacznie się iście świąteczny klimat w sklepach, restauracjach, pubach. Jest teraz mnóstwo pięknych rzeczy, o jakich wcześniej można było pomarzyć. Kiedyś, jeśli ktoś miał telefon - to było coś - korzystał z niego często - łatwiej było zadzwonić niż wyjść z domu, by załatwić  jakąś sprawę. Dziś zupełnie odwrotnie - mamy po parę telefonów, rzadko rozmawiamy, a jak potrzebujemy i tak musimy wyjść z domu - zwykle rzadko, kto je odbiera… Myślę, że trochę jest z kartami świątecznymi - są piękne, wyszukane, wymyślne… Tylko trzeba je wybrać, napisać życzenia, pójść na pocztę - spędzić tam bezcenny czas, którego nie mamy. Chciałam tym zwrócić uwagę, że zmienia się podejście do relacji, tych rodzinnych, koleżeńskich, przyjacielskich, jakby były płytsze… Trudniej je budować, bardzo chciałabym się mylić, ale jakoś trudno…

Czy nie jest to jednak tak, że brakiem czasu próbujemy zbyt wiele usprawiedliwić?  

Teraz właściwie wszystko tłumaczymy brakiem czasu, albo korkami na mieście… Nie da się temu zaprzeczyć, że czasu mamy relatywnie mniej. Dlaczego? Pytanie - czy to nasza organizacja czasu, czy wynik zmian, które czy chcemy czy nie i tak zachodzą. Kiedyś zdecydowanie mniej pracowaliśmy i tu powiem, było więcej takich możliwości - by pracować tylko 8 h. Dziś to chyba wielki luksus. I nawet kiedy weżmiemy pod uwagę, wszystkie udogodnienia - zakupy raz na tydzień, pralka, półgotowe produkty - to najczęściej nie rekompensuje nam tego, ile czasu spędzamy w pracy, w korkach i itp.

To prawda, ale rodzi się pytanie: Kupować kartki czy wysłać życzenia SMS i mieć "z głowy"?

Oczywiście to zależy, jak we wszystkim, co dla kogo jest ważne. Można wysyłać kartki wszystkim, którym wydaje się, że by wypadało, a może skupić się na tych relacjach, które są dla nas ważne.  Właściwie - kontakt raz na rok, czy to w postaci kartki, czy sms, niewiele  zmienia i niewiele wnosi. Wg mnie najważniejsza jest relacja, jaką mamy z ludźmi. Jakość relacji albo czy w ogóle ta relacja została zbudowana - czy jest to tylko podtrzymywanie relacji. Osobiście jestem przede wszystkim - za głębokimi relacjami, które  czuje się, że są i zawsze możemy zadzwonić, spotkać się i to będzie dobre dla obu stron.

Z czego wynika to, że jednak decydujemy się na wysłanie życzeń świątecznych SMS?

Okres przedświąteczny wiąże się z tym, że jest to okres przygotowywań i wzmożonych obowiązków, większych zakupów, poszukiwania prezentów, często też obowiązkowych kolacji firmowych, czyli w tej ciągłej pogoni za czasem - trzeba pomieścić  dodatkowo i to. Poza tym, skoro jest taka możliwość wysyłania sms - najczęściej z nich korzystamy, mając pewność, że nasze życzenia dojdą na czas - a nie jak drogą pocztową, często albo wcześniej albo później, rzadko na czas. Komunikacja sms -  zastąpiła drogę pocztową, jeśli weźmiemy młode pokolenie nastolatków wydaje się, że coś takiego jak listy - to dla inna epoka. Często niemożliwe jest oprzeć się duchowi czasu, kiedy młodzież głównie kontaktuje się na fb.

Wydaje się, że wysłanie SMS zwłaszcza w okresie świąt nie jest jakimś mega wyzwaniem. W Internecie wiele jest stron z gotowymi życzeniami... Czy życzenia w takiej formie można uważać za eleganckie?

Uwzględniwszy erę Internetu - e- kartki są bardzo piękne, wesołe i dodatkowo dochodzą na czas. Czy taka  forma jest elegancka? Wszystko zależy czy przykładamy większą wagę do formy, czy to treści? To sprawa bardzo indywidualna, do czego przykłada się większą wagę. Moda dyktuje pewne trendy, style zachowań, ubioru itd. -  nie ma sensu z tym dyskutować, może nam się to podobać, bądź nie, ale i tak jest taka jaka jest - zwykle obowiązująca. Jeśli nie idziesz z duchem czasu, zostajesz w tyle. I jeśli zostajesz w tyle, to Twój wybór, ale nie znaczy - że zmienisz kierunek biegu życia, raczej nie.

Czemu więc tak często stawiamy jednak na SMS? Bo łatwiej, szybciej, taniej? SMS można wysłać do ludzi, z którymi niekoniecznie jesteśmy w dobrych relacjach, ale niech wie, niech zna moje dobre serce - można pomyśleć... 

Uważam, że najważniejsze jest się kierować, tym co czuje i co sprawia radość, że kieruję życzenia do wybranej osoby, a wtedy drugą osobę też to ucieszy - bo tego oczekuje. Można powiedzieć, że tak jak we wszystkim najważniejsza jest intencja. Jeśli towarzyszy temu jakaś analiza podszyta ukrytymi pobudkami - to wydaje się mogłoby być punktem wyjściowym… Czy w ogóle wysyłać - skoro nie płynie to z serca - tylko egoistycznych pobudek?

Mimo, że sami wysyłamy krótkie wiadomości z życzeniami - oczekujemy, że w naszej skrzynce na listy znajdziemy kartki...

Aktualnie w skrzynce na listy, mamy najwięcej reklam i właściwie tylko to, rzadko przychodzą listy - jeśli w ogóle przychodzą. Mało kto dziś  pisze tradycyjny list. Wymaga to zaangażowania i trochę czasu - pytanie - skoro mogę szybciej, taniej się skontaktować, to czy ta forma jest tak ważna. Można by domniemywać, że wtedy można by oczekiwać od kogoś, że ktoś przyjmie tę formę komunikacji i tu pojawia się pytanie - ile czasu byśmy na to potrzebowali i czy w ogóle nasz pomysł - nie zawisłby w którymś miejscu - chciałabym bardzo wierzyć, że nie - ale czy potrafię - raczej nie. Staram się być realistką, nawet jeśli wiele rzeczy może mi się nie podobać.

Nieco mniejszą popularnością jak SMS cieszą się e- kartki, o których Pani już wspomniała... Te z kolei mogą być bardziej odpowiednie a wysłane do każdego osobno - dają poczucie wyjątkowości?

Każdy akcent wyjątkowości jest bardzo przyjemny, ale uważam, że składa się na to znacznie więcej czynników - niż tylko forma komunikacji. Wg mnie sama forma, bądż jej zmiana nie zbuduje relacji, czyli opakowanie - nie zawsze świadczy o produkcie. Kończąc, życzę Wszystkim, pięknych i owocnych relacji - nie tylko w tym świątecznym czasie, ale w ogóle w życiu - to jest wartością samą w sobie.

piątek, 13 grudnia 2019

Horoskop prawdę Ci powie?

Horoskop prawdę Ci powie?
Czy to, że przeczytam w horoskopie, że w tym tygodniu powinnam wyjechać na kilka dni, albo to, że spotka mnie miła niespodzianka od przystojnego Raka, którego poznałam niedawno – zmieni moje życie? Czy to, że będę siedzieć i czekać na lepsze dni, które – jak czytam w swoim horoskopie – nadejdą pod koniec miesiąca – ma wpływ na moje życie tu i teraz? 😊 Sami podejmujemy decyzję w co wierzymy i dlaczego wierzymy.


Psychologowie podkreślają, że nie możemy dać szczęścia komuś, kto najpierw nie znalazł go sam w sobie - większość z nas chyba wie o co chodzi i dlaczego jest to tak ważne. I choćbyśmy chcieli kogoś uszczęśliwić i dać mu to, co najlepsze – jeśli on sam siebie nie kocha – nie doceni tego, co dla niego robimy. Czym wobec tego jest szczęście? Dla jednego szczęściem będzie co miesięczny wyjazd bez obowiązków,  dla drugiego – rozwój osobisty, a dla innego szczęściem będzie mieć przy sobie tych, których kocha i którzy jego kochają.

Z pewnością wiele z nas, chociaż tak ze zwykłej ciekawości sprawdziło swój horoskop – na najbliższy tydzień, miesiąc. Tylko pytanie – czy jeśli wspomniany już Rak nas rani, odbiera nam radość życia – jest dla nas na pewno dobrym partnerem, bo tak jest zapisane? Mówi się, że w życiu nie ma przypadków, ale nawet jeśli „przypadkiem” kogoś poznamy i nie wpisuje się on w definicję szczęścia, którą czytamy w horoskopie to co to znaczy? Komu wierzymy? I co chcemy tak naprawdę udowodnić? Warto brać odpowiedzialność za swoje decyzję, bo żyjemy tylko teraz.

Odpowiedni moment na działanie jest teraz. Możemy wierzyć temu co czytamy w horoskopach, możemy wierzyć w los czy w przeznaczenie, ale przecież to my mamy być szczęśliwe. Jeśli dla kogoś przypisany jest Rak – nie jest to przecież gwarancja szczęśliwego życia. Jak każda relacja i każdy związek – potrzeba czasu, kompromisów, zaufania. Niezależnie od tego, w co wierzymy – warto zrobić wszystko, by być szczęśliwymi i by nikt przez nas nie płakał. Z pewnością najgorszym rozwiązaniem jest bierne czekanie na to, co nadejdzie. A szczęściu przecież warto pomóc... 😊

czwartek, 12 grudnia 2019

Co na lepszy humor?

Co na lepszy humor?
Nie załamuj się tym, że coś nie wyszło. I co z tego? Z każdej porażki wyciągamy wnioski, ale nie przestajemy cieszyć się życiem – jest ono tak piękne! Poniżej kilka słynnych polepszaczy humoru – sprawdzają się świetnie, ale najlepiej kiedy połączymy kilka ze sobą. Gwarantuję, że nawet deszcz za oknem nie będzie miał większego znaczenia.


Zaczynamy tradycyjnie – od czekolady. Działa ona antydepresyjnie. Zawiera fenyloetyloaminę, która wydzielana jest przez mózg zakochanego człowieka. Dobrym rozwiązaniem jest spotkanie z przyjaciółkami przy gorącej czekoladzie. Zawsze działa. A jak czekolada to i wino. Tylko nie butelka od razu, a dwa kieliszki wina 😊 Nie zaszkodzą, ale dzięki nim poprawi nam się humor, poczujemy się rozluźnieni i będziemy odstresowani. Do powyższego zestawu przydałby się film – i mamy połączenie idealne. Film, komedia, kabaret – bez znaczenia, oby tylko to, co zobaczymy na ekranie wywoływało nasz uśmiech. Najlepiej spisać sobie własną listę filmów na polepszenie humoru.

Innym sposobem na poprawienie nastroju jest po prostu pozytywna muzyka. Ma ona wpływ na nasz nastrój. Przyjaciele – bo jakże możemy o nich zapomnieć? Przecież to właśnie oni odbierają od nas telefony o czwartej nad ranem i słuchają tego, co mamy do powiedzenia. Wszystko, co możemy robić z przyjaciółmi działa antydepresyjnie. Nie zapominajmy też o sporcie – choć może ciężko się zmobilizować do ćwiczeń, kiedy w końcu się uda – dostrzeżesz różnice. Podczas wysiłku z naszego mózgu uwalniają się endorfiny – hormony szczęścia. Sport poprawia również sylwetkę...

I także, co ciekawe – przytulenie, nie tylko poprawia humor, ale zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na depresję. I ostatnie, moje ulubione...  Ktoś powiedział, że zakupy szczęścia nie dają – być może nie wiedział co kupować 😊 Jedno jest pewne – zakupy humor poprawią na pewno! Co prawda za zakupy trzeba zapłacić, ale czyż poprawa humoru nie jest ważniejszą sprawą?

środa, 11 grudnia 2019

A może czarny kombinezon?

A może czarny kombinezon?
Nigdy nie sądziłam, że kiedyś dobrowolnie zamienię sukienki na kombinezon, ale stało się 😊 Jednoczęściowy kombinezon z rękawem 3/4 i ozdobnym zamkiem jest bardzo praktyczny, a do tego - elegancki. Pasuje na różne okazje - nie tylko na spotkanie ze znajomymi, ale także na bardziej oficjalne wyjścia. 


Kombinezon jest bardzo wygodny, bo uszyty z bardzo dobrego gatunku dzianiny wiskozowej, która jest odporna na mechacenie się - piszę o tym dlatego, że kombinezon zakładam dość często i nie widzę żadnych zmian. Cały czas jakość kombinezonu jest bardzo dobra. Czasami właśnie wydaje nam się, że zaoszczędzimy kiedy kupimy tańszy  produkt, ale czy posłuży nam przez naprawdę długi czas? 


Aż dziwne, ale kiedy mam do wyboru sukienkę a kombinezon - wybieram opcję numer dwa. Jeszcze z dwa miesięce temu byłoby to wręcz nierealne 😊 Muszę też przyznać, że lekko zbluzowana góra kombinezonu skutecznie maskuje mankamenty sylwetki, wyszczupla.     



Jeśli któraś z Was nie jest przekonana co do kupienia kombinezonu - zachęcam, by wyzbyć się obaw 😉 Też nie byłam przekonana, ale zaryzykowałam i dziś już nie wyobrażam sobie by w szafie nie było dla miejsca na kombinezon 😊 


A może właśnie w kombinezonie usiądziemy przy wigilijnym stole?
Więcej inspiracji tutaj 🎁🎄

wtorek, 10 grudnia 2019

W czym przy wigilijnym stole?

W czym przy wigilijnym stole?
Chociaż Święta Bożego Narodzenia już tuż tuż...  to na razie w ogóle nie czuję, że za troszkę dłużej jak dwa tygodnie usiądziemy do wspólnego stołu. Połowa grudnia to odpowiedni czas, by zacząć się rozglądać za kreacją, którą założymy na wieczerzę wigilijną. Z jednej strony mamy dużo łatwiej niż mężczyźni, którzy zwykle wybierają garnitur, ale z drugiej strony wybór odpowiedniej sukienki czy tak modnych kombinezonów – do najłatwiejszych nie należy...  


Sukienka powinna być przede wszystkim dopasowana do sylwetki. Jeśli chodzi o kolor to do wyboru mamy te w czerwieni, czerni i granatu – najmodniejsze w czasie świątecznym. Bardzo modne są też sukienki w kolorze bordo i butelkowym. Krój sukienki może być dowolny, ale marynarka zawsze doda elegancji całej stylizacji. Warto mieć to na uwadze 😊 Dobrym pomysłem są również garsonki. Bez wątpienia będziemy wyglądały elegancko podczas wyjątkowego świątecznego wieczoru. Garsonki mają jeszcze inną zaletę – doskonale tuszują niedoskonałości, i... podkreślają walory sylwetki. Z powodzeniem można zrezygnować z koszuli z kołnierzykiem na rzecz kostiumu - żakietu i spódnicy albo żakietu i spodni. Bardzo ładnie będzie się prezentować bluzka z metalicznego materiału. Na prostą koszulę decydujemy się wtedy kiedy wybieramy efektowną biżuterię 😊

Wieczór wigilijny daje możliwość, by założyć biżuterię, jeśli na co dzień  z jakiegoś powodu jej nie nosimy. Kolczyki, łańcuszki, bransoletki warto wyjąć ze szkatułki, bo piękny, wyjątkowy wieczór wigilijny to doskonała okazja by założyć komplet ładnej  biżuterii. Jeśli jednak nie mamy nic wyjątkowego - może warto to zmienić? Do wieczerzy wigilijnej jeszcze kilkanaście dni...

Aby uniknąć niepotrzebnego świątecznego stresu podczas szykowania się do kolacji – warto przygotować sobie ubranie troszkę wcześniej...

Zainspiruj się z Lejdi.pl 💖 

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Moja mała torebeczka

Moja mała torebeczka
O torebkach już pisałam wcześniej, bo wiadomo - która z nas ma ich wystarczająco?  Zwłaszcza, że co chwilę widzimy nowe modele! 😊 Zawsze jest "jakaś" okazja by kupić nową torebkę... Już od jakiegoś czasu zdecydowanie wybieram te mniejsze modele torebek damskich, które są bardziej praktyczne - nie zawsze muszę mieć przy sobie tablet 😎


Niedawno dostałam śliczną, małą torebkę, która mnie po prostu zauroczyła. Torebeczki damskie chyba mają taką moc! W związku z tym, że w ciągu tygodnia mam kilka wywiadów - bardzo chętnie wybieram właśnie tę małą, elegancką torebkę. Jest doskonałym dopełnieniem stylizacji. Pasuje zarówno do płaszcza i muszkieterek, ale ładnie wygląda w połączeniu kurki i botków.  


Kilka tygodni temu udzieliłam wywiadu dla Obcasy Podlasia, pod tytułem: Kocham żyć! Kochani, bardzo Was zachęcam by nie czekać na "odpowiedni moment", bo mimo tego, że życie jest piękne i cudowne - czasami po prostu możemy nie zdążyć wyrazić komuś naszej wdzięczności, miłości... Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia - nie odkładajmy przede wszystkim MIŁOŚCI na później. Nawet najdrobniejszy prezent - dany od serca - będzie bardzo ważny. 


Każda z nas ma przy sobie wspaniałe kobiety, które są z pewnością nieocenionym wsparciem, bez których życia sobie nie wyobrażamy. Nie ma na co czekać - trzeba działać, i wyrażeniu wdzięczności i miłości pomóc 💖 Piękna czarna listonoszka sprawdzi się doskonale nie tylko podczas spacerów, ale i wyjazdów... 👜  



Zainspiruj się i spraw piękną torebkę kobietcie, która jest dla Ciebie ważna!    

niedziela, 8 grudnia 2019

[WYWIAD] Otrzymaliśmy łaskę powrotu do wiary

[WYWIAD] Otrzymaliśmy łaskę powrotu do wiary
Wiemy, że miłości nie da się nauczyć, miłość trzeba świadczyć. Wierzę, że w tej miłości jesteśmy - mówi Radosław Pazura. A myślę, że szczególnie w Adwencie warto przypomnieć świadectwa ludzi, którzy cieszą się z powrotu do Boga...   


Panie Radku, widzę, że ma Pan na ręku różaniec. Nie wstydzi się Pan tak chodzić?

Nie mogę wstydzić się tego, co jest najważniejsze. Ten różaniec jest oznaką także tego, że identyfikuję się z wiarą katolicką, że wierzę w Jednego Boga.

Wolność… Kiedyś chyba używał Pan w inny sposób swojej wolności?

Nasze życie postrzegamy w dwóch etapach: życie przed i po wypadku. Wypadek był momentem zwrotnym, był sposobnością aby się przemienić. Otrzymaliśmy łaskę powrotu do wiary i nawróciliśmy się, dlatego pojmowanie wolność przed i po wypadku diametralnie się różni. Jeśli żyło się w grzeszności - nawrócenie polega na tym, że człowiek odwraca się od dotychczasowego życia. To proces, który w naszym życiu trwa nadal.

W Pana przypadku proces nawrócenia rozpoczął się w dość tragicznych okolicznościach…

Tak jak powiedziałem, wydarzeniem, które przyczyniło się do nawrócenia był wypadek.  Tak naprawdę dzięki niemu zaczęliśmy oceniać co w życiu było niewłaściwe, co powinno nazywać się "dobrem" a co "złem". Teraz wiemy, że bez Pana Boga nie bylibyśmy w stanie nic zrobić. Tylko komunia i relacja z Nim pomaga w udźwignięciu tego wszystkiego. Taką łaskę otrzymaliśmy. Może w trochę niewytłumaczalny sposób… Pan Bóg działa w przedziwny sposób i dopuszcza w naszym życiu różne sytuacje, czasem brutalne, które można wykorzystać do tego, aby się przemienić. My otworzyliśmy się na Jego działanie. Owocami tego był sakrament małżeństwa, narodziny Klary, i wiele innych wydarzeń, które przybliżają nas do Niego.

Jechaliście we trójkę, Waldek Goszcz zginął na miejscu. Wam Pan Bóg dał drugą szansę. Można przecież było to zaproszenie Pana Boga do "nowego życia" odrzucić?

To, że znalazłem się wtedy w tym samochodzie to był przypadek, ale jak się okazuje - przypadków nie ma… Jest wielką tajemnicą dlaczego Waldek zginał w wypadku, a mnie i mojemu koledze była dana szansa, aby być tutaj, żyć dalej i coś z tym życiem zrobić. Zawsze do wyboru są dwie drogi - można przyjąć łaskę i nawrócić się do Pana Boga, albo odrzucić. W moim przypadku łaska Boża działa do tej pory. A czemu dokonało się to przez śmierć drugiego człowieka? To wielka tajemnica. Wierzę w to, że Waldek jest w niebie. Modliłem się za jego duszę. W którymś roku, w okresie między 1 a 8 listopada ofiarowałem odpust zupełny za jego duszę. Wierzę, że to wszystko było po coś. W moim przypadku - jego ofiara - znaczyła bardzo, bardzo dużo. Wiele światła płynie z naszej wiary, z Ewangelii, szczególnie - znaczenia krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa - Jego cierpienia, Jego męki, Jego zwycięstwa.

Pamięta Pan moment wypadku?

Podobno byłem przytomny. Pamiętam jednak dopiero moment po przebudzeniu i cały okres dochodzenia do zdrowia. Byłem w śpiączce, sztucznie przytrzymywany przy życiu. Ten czas doskonale pamięta moja żona. Wiem jak bardzo ważne jest to, że ktoś bliski jest przy drugim człowieku, choćby inni mówili, że on nic nie czuje, nic nie wie i tak naprawdę nikogo nie musi koło niego być.

Miłość przejawia się także w obecności…

Często nie mamy w sobie może takiej siły, czy też  - idąc dalej - tak wielkiej miłości, bo do miłości się to wszystko sprowadza, aby trwać przy drugim człowieku, którego się kocha. To jest też sprawdzian miłości. Teraz wiem, mam na to dowód, jaka wielka miłość musiała być w Dorocie. Ona nie wyobrażała sobie życia beze mnie.

Stan Pana zdrowia był już krytyczny, ale nagle nastąpiła zmiana…

Kiedy Dorota dostała informację od pani doktor, że stan jest bardzo krytyczny i trzeba poinformować najbliższą rodzinę, bo nie wiadomo czy przeżyję, zamknęła się w pomieszczeniu, w którym przez prawie trzy godziny przeprowadziła najprawdopodobniej najprawdziwszą modlitwę swojego życia. Przypomniała sobie, że jest osobą wierzącą, wypowiedziała na głos to wszystko co było w naszym życiu - złego i dobrego. Była rozpacz, lament, bluźnierstwa, obietnice, pretensje - było wszystko. Ponazywała wiele rzeczy po imieniu. Całą rozmowę z Panem Bogiem zakończyła stwierdzeniem, że jeśli to jest taka wola, i ma mnie zabrać - przyjmie to, ale prosi Go o jedno - jeśli tak się stanie, żeby nauczył ją z tym żyć, bo jej się wydaje, że nie będzie umiała. I wtedy dopiero pojechała do domu, wzięła prysznic, poczuła wewnętrzny pokój. Rano obudził ją telefon od pani doktor, która dzień wcześniej poinformowała, że stan jest krytyczny. Telefon był z wiadomością, że jest dobrze. Pani doktor tego nie umiała wytłumaczyć, ale było dobrze. Z perspektywy czasu to wydarzenie oceniamy jako cud.

Wiele osób modliło się o Pana powrót do dobrego zdrowia. Odczuwał Pan tę modlitwę?

Chcę podkreślić istotę i wagę modlitwy wstawienniczej. Wiem, że wielu ludzi modliło się o moje zdrowie. Żona zamawiała msze św.  To wszystko przyniosło niesamowity skutek. Stał się cud! Nie mogliśmy zaprzepaścić tej łaski. Dopiero po moim przebudzeniu, kiedy dochodziłem do siebie Dorota powiedziała mi o tym, co się wydarzyło. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Od tej chwili pięknie zaczął działać Pan Bóg, podsyłał różne osoby, książki… Dzięki osobom, które zaczęły się koło nas pojawiać - zaczęliśmy się zbliżać się jeszcze bardziej do Pana Boga. Zaczęliśmy zadawać sobie pytania: Kim jesteśmy? Kim dla nas jest Pan Bóg?

W jaki sposób działał Pan Bóg? 

Na przykład w naszym życiu pojawiły się siostry klaryski, kapucynki. Niby przypadkowo, ale to było ewidentne działanie Pana Boga. Na fizykoterapii była siostra klauzurowa (w regule zakonu jest zapisane kiedy mogą opuszczać klasztor, np. sprawy związane ze zdrowiem). Dowiedziała się w rejestracji, że mieszkam na tej samej ulicy co ona. Podeszła, zapytała czy mogę ją podwieźć. Nie wiedziała, że jestem aktorem. I tak oto zaczęła się nasza znajomość z s. Grażyną.

Czyli nie ma Pan żalu do Pana Boga, raczej wdzięczność?

Wdzięczność. Wierzę w to, że Panu Bogu na nas zależało. Zaczął uzdrawiać. Miałem bardzo ciężkie obrażenia, w ciągu pół roku doszedłem do zdrowia. To jest kolosalny postęp. Miałem skomplikowane  złamanie nogi, rozpatrywano też amputację. Nagle wyszedł facet, który - widzi Pani, normalnie funkcjonuje, jest w dobrej formie - jeżdżę na nartach, pływam, skaczę, biegam, gram w siatkówkę. Za uzdrowieniem duszy, o którą najbardziej chodziło Panu Bogu, szło też uzdrowienie ciała. Przysłowie głosi: W zdrowym ciele - zdrowy duch, a ja mówię: W zdrowym duchu - zdrowe ciało.

Kiedy nastąpił ten przełomowy moment zwrócenia się do Pana Boga?

Łaska tego wypadku polegała na tym, że zostaliśmy niejako - szczególnie Dorota, postawieni pod murem. Doszło do spiętrzenia wydarzeń i takiego momentu życia każdego z nas, że zwłaszcza Dorota nie miała wyjścia i musiała się zwrócić do Wyższej Instancji. Nagle sobie przypomniała, że jest Ktoś taki jak Bóg. Wierzyła przecież w Kogoś takiego, kto jest ponad wszystkim. Znalazła się w takiej sytuacji, która ją - jako człowieka - przerosła. Nam się ciągle wydaje, że nad wszystkim panujemy, wszystko kontrolujemy, że jesteśmy władcami życia, kierujemy nim. Nic bardziej złudnego. Dorota w tym czasie przeszła jakby szybki kurs prawdy o nas. Znalazła się w sytuacji, kiedy zobaczyła, że naprawdę nic nie jest od nas zależne. Jedynym kierunkiem, w który mogła się zwrócić był Pan Bóg.

Jak Pan rozumie miłość?

Miłość jest tak wielkim pojęciem, nieograniczonym, że nie sposób go wytłumaczyć. Tak jak nie możemy do końca zrozumieć i wytłumaczyć Pana Boga, który jest Miłością. Miłość jest jakby światłem w nas, które może promieniować, ale trzeba wejść w relację z Panem Bogiem. Bez tego otwarcia na Niego nigdy nie będziemy w stanie choć minimalnie pojąć czym jest miłość naprawdę.

Niekiedy błędnie myli się miłość z uczuciem…

Uczucie w pewnym momencie się kończy, a prawdziwa miłość nigdy się nie skończy. Uczucie jest częścią miłości, które pojawia się na początku. Nie raz pomaga nam rozeznać czy to jest "ta" osoba. Tak było w naszym przypadku - w pewnym momencie uczucie zaczęło się wypalać, zaczęliśmy się błąkać, zwyciężał egoizm. Każde z nas było niezależne, ale z drugiej strony coś nas do siebie pchało. Brakowało nam odniesienia do Pana Boga. Żyliśmy w iluzji miłości.

Przeczytałam kiedyś, że Pan Bóg dopuszcza do nas tylko tyle ile możemy udźwignąć…

Pan Bóg dopuszcza do nas różne sytuacje. Pokazuje, że bez Niego zginiemy. I choćby śmierć później przyszła - wierze, ze nie zginę. To wspaniale i pełne tajemnicy w naszej wierze aby nasze życie rozpatrywać w kontekście życia wiecznego. Pan Jezus jest żywy, tylko nie możemy tego pojąć, objąć, bo ciągle jesteśmy w doczesności, w zewnętrzności. Wszystkiego chcemy się dowiedzieć, zrozumieć, dotknąć. Pan Bóg nas zachęca, żeby totalnie wejść w głębię Miłości. Żeby zaufać i zawierzyć - wydaje mi się, że to sens naszej wiary. Święty Jan Paweł II w swoim pontyfikacie zaufał Jezusowi, i zaufał Maryi. Wydaje mi się, że to zaufanie jest najtrudniejsze w naszej wierze.

Może właśnie w codziennym pośpiechu zapominamy, że należy troszczyć się także o ducha?

Wiele pracy poświęcamy naszej zewnętrzności - żeby osiągnąć sukces, być dobrym tatą, mamą. To jest bardzo dobre, ważne, ale nie najważniejsze. Często zapominamy o naszym duchu. Trzeba wejść w głęboką więź z Panem Jezusem, aby zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Zgłębianie Słowa Bożego, angażowanie się w życie Kościoła, korzystanie z sakramentów - moim zdaniem w to trzeba angażować się z takim samym natężeniem jak w naszych codziennych obowiązkach. Życie duchowe powinno napędzać codzienne nasze życie. Wtedy wszystko miałoby właściwy wymiar. Wiem, że jest to trudne.

Zaufanie Panu Bogu, zdanie się na Jego wolę - łatwo powiedzieć, ale o wiele trudniej rzeczywiście tak żyć…

Pan Bóg po to przyszedł na świat, abyśmy próbowali Go naśladować i nie zatracili życia wiecznego. Nie znaczy to, że przypadkiem nie wpadniemy w jakieś pułapki. Nawet jeśli tak się stanie - ale będziemy z Nim - On nas przez to przeprowadzi. On nas uzdrowi, uleczy, nie da nam zatracić życia wiecznego. 

Od razu chętnie Pan to wszystko przyjmował?

Nie chciałem przyjąć tych darów, zamykałem się. Siła Kościoła przejawia się w tym, że jeśli przyjęliśmy chrzest, inne sakramenty, to nawet jeśli wcześniej byliśmy na bakier - każde, nawet minimalne otwarcie się na Niego  daje potężne łaski. Zawsze możemy powrócić. Chrzest jest zaszczepieniem w nas życia wiecznego. W razie problemów wynikających z kruchości i słabości naszego jestestwa otrzymaliśmy na początku trzeciego tysiąclecia niezwykłą pomoc w postaci kult Bożego Miłosierdzia. Jest to dla nas podpowiedź, że nawet jak jesteśmy w bagnie, to Pan Jezus nas wyciągnie.

Któregoś wieczoru kiedy dzwoniłam, telefon odebrała Pana żona. Powiedziała: "Mąż siedzi z dzieckiem nad matematyką". Czym dla Pana jest ojcostwo?

Przyjście Klary było dla nas cudem. O dziecko staraliśmy się kilka lat… Wiedzieliśmy, że naturalną konsekwencją sakramentu małżeństwa, którym On nas złączył - jest pragnienie potomstwa. Mieliśmy bardzo dużo przeszkód, również duchowych… Dużo było naszej grzeszności jeszcze sprzed czasu nawrócenia, ale zły duch zawsze przegrywa z Panem Jezusem, z Duchem Świętym i z Kościołem. Zadania, które stoją przed nami to przekazać Klarci na ile można co to jest miłość. Wiemy, że miłości nie da się nauczyć, miłość trzeba świadczyć. Wierzę, że w tej miłości jesteśmy. Zapewnia nam to sakrament małżeństwa i relacja z Panem Jezusem.

sobota, 7 grudnia 2019

Co za ręczniki!

Co za ręczniki!
Kiedy otworzyłam przesyłkę i zobaczyłam ręczniki - tak właśnie pomyślałam: Co za ręczniki! Niedawno pisałam o ręcznikach personalizowanych jako ładny i praktyczny prezent dla Babci i Dziadka, a dziś przyszedł czas na ręczniki w kocury 😉


I znowu będę się powtarzać, że fajny pomysł na prezent itd, ale nie mogę pisać inaczej, kiedy produktami jestem zachwycona. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu pomysł się spodoba, ale z własnego doświadczenia wiem, że prezenty praktyczne  - a przy tym personalizowane są wyjątkowe i trzeba by się pewnie mocno postarać, by obdarowanej osobie nie sprawiły one przyjemności. Chyba też jakiś szczególnie nie muszę nikogo o tym przekonywać 😊 A jeśli ktoś nie ma w ogóle pomysłu na grafikę - bez obaw! Inspiracji nie brakuje... 😎


Ręczniki zachwycają grafiką, która jest wykonana perfekcyjnie. Są bardzo miękkie i przyjemne w dotyku. Bez wątpienia nadają łazience nowego charakteru 😊    


Tyle, że jak to zwykle bywa przy kupowaniu nowych produktów - gdzieś musi być miejsce na "stare", które przecież są nam tak potrzebne, mimo, że w konkretnych sukienkach ostatni raz byłyśmy ubrane co najmniej dwa lata temu! 😀 Brzmi znajomo? 😀 I tu przychodzi nam na pomoc genialny wynalazek jakim są worki  próżniowe! Te to potrafią pomieścić wszystko! Aż sama byłam zaskoczona, że tak dużo rzeczy, których na razie nie używam - zmieściło się do worka, który bez problemu można "ukryć" w szafie 😊 Ogromnym plusem jest to, że worek zajmuje znacznie mniej miejsca niż ciuchy poukładane na półce. Bardzo, bardzo polecam! 


Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia... Może nie warto już czekać dłużej i wybrać taki kolor ręczniku i grafikę, że bliska nam osoba na widok upominku zacznie się uśmiechać? 💖 Praktyczne, ładne prezenty nigdy nie wychodzą z mody... 

Zainspiruj się!      
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger