niedziela, 1 kwietnia 2018

Ks. Jan Kaczkowski

W drug膮 rocznic臋 艣mieci i pogrzebu Ks. Kaczkowskiego - przypominam pierwszy nasz wywiad 馃挅 


Prosz臋 Ksi臋dza, ca艂kiem niedawno go艣cili艣my ksi臋dza w naszej parafii p.w. 艢w. Andrzeja Aposto艂a w Warszawie. Jaki jest cel tych odwiedzin? 

Przyjecha艂em po fors臋 (艣miech). Nie oszukujmy sie, 偶e tylko Bo偶ym S艂owem i  z Bo偶ego „natchnienia” 偶yje hospicjum. Hospicjum potrzebuje 偶elaznej got贸wy. Wkurza mnie, kiedy przyje偶d偶a ksi膮dz do obcej parafii i jego kazanie jest zamkni臋te w trzech punktach i nie wa偶ne, czy prowadzi sierociniec, czy pracuje na Ukrainie, w Afryce itp… Na pocz膮tku podaje 艂zawy przyk艂ad, aby wszystkich wzruszy膰. P贸藕niej – apeluje do sumie艅, 偶eby potrz膮sn膮膰, a nast臋pnie apeluje do portfeli 偶eby „wycisn膮膰”. I ko艣cielnym tonem m贸wi: „Bardzo prosimy o wsparcie, przede wszystkim modlitewne, ale tak偶e finansowe. Bardzo o to prosimy, bo u nas jest bieda…”. No kurcze, wiadomo, 偶e je艣li przyjecha艂 to m. in. po to, by zebra膰 pieni膮dze i wszyscy o tym wiedza. Ja zamiast p艂aczliwych dw贸ch punkt贸w staram si臋 poruszy膰 aktualny problem bioetyczny dot. Hospicjum, np. przekazywanie prawdy choremu itp. Prosz臋 mi uwierzy膰, nie chce wyj艣膰  na kompletnego cynika. To oczywiste, ze etyka i Pan B贸g s膮 wa偶ni we wszystkich tzw. dzie艂ach mi艂osierdzia,  ale na lito艣膰 Boska – etyk膮 nawet najwy偶sz膮 i pi臋knymi s艂owami nie da si臋 umy膰 pod艂ogi.

Ksi膮dz w nieco inny spos贸b „zaapelowa艂 do portfeli”…

Co tydzie艅 jestem na innej parafii, zw艂aszcza teraz, w okresie „jednoprocentowym”. Wyje偶d偶am na r贸偶nego rodzaju tourne 偶ebracze po ca艂ej Polsce, a nawet za granic臋. Na swoim terenie maj膮 mnie ju偶 do艣膰 (艣miech). M贸wi臋 to tylko dlatego, 偶e ludzie doskonale, mam nadziej臋, rozumiej膮, 偶e hajs (m艂odzie偶 teraz m贸wi sos) nie jest dla mnie. Te pieni膮dze s膮 dla moich pacjent贸w i na potrzeby hospicjum.

Za granic臋? Gdzie na przyk艂ad? 

By艂em w Szwajcarii, w Zurychu. W adwencie g艂osi艂em rekolekcje w Anglii, Norwegii. G艂osi艂em kazania w Berlinie, Szwecji i Bazylei.

Sk膮d w Ksi臋dzu ta ch臋膰 niesienia pomocy innym? 

Przez ca艂e 偶ycie nazywano mnie leniem, okaza艂o si臋, 偶e jestem pracoholikiem.  mo偶e si臋 nakr臋ci艂em, ale nie potrafi臋 odpowiedzie膰 na to pytanie. Po to m. in. jest celibat, 偶eby si臋 da膰 w ca艂o艣ci. I to jest jego bardzo istotna funkcja, bo gdyby nie by艂o celibatu – nie by艂bym tak skory do chodzenia w nocy do moich umieraj膮cych. Je艣li przestan臋 w nocy do nich chodzi膰 – stan臋 sie bydlakiem albo zwyk艂ym urz臋dnikiem kultu. To jest wykonywanie mojej powinno艣ci.

Pociesza Ksi膮dz swoich pacjent贸w…

Nie koniecznie pocieszam… Cz臋sto po prostu jestem i s艂ucham.

Jak wygl膮da przyk艂adowy dzie艅 z 偶ycia Ksi臋dza?

Popo艂udnie i wieczory s膮 dla pacjent贸w. Jestem oczywi艣cie ca艂膮 dob臋 dla nich, ale zasadniczo przed po艂udniem za艂atwiam sprawy biurowe. Chc臋 si臋 jak najszybciej z nimi upora膰, bo ich nie znosz臋. Na pocz膮tku dnia schodz臋 na oddzia艂, dowiaduj臋 si臋 kto jest przyj臋ty, w jakim stanie, co si臋 wydarzy艂o przez noc. Chyba, 偶e wo艂ano mnie nawet kilkukrotnie do umieraj膮cych. Za punkt honoru postawi艂em sobie by – o ile to mo偶liwe – by膰 przy ka偶dym zgonie, a p贸藕niej czeka膰 na rodzin臋, by z nimi „domkn膮膰” 艣mier膰. Bywaj膮 tak偶e ludzie samotni, do kt贸rych nikt nie przyjedzie, wtedy rodzin膮 stajemy si臋 my, cho膰by w tym najwa偶niejszym momencie. To dla nas zaszczyt.

Co po po艂udniu wype艂nia Ksi臋dza czas? 

O 16.00 odprawiam Msz臋 艣w. Po Mszy id臋 z komuni膮 艣w., ale to nie jest przelot. Ponad godzin臋 zatrzymuj臋 si臋 nad ka偶dym z pacjent贸w. Je艣li s膮 potrzebne jakie艣 rozmowy – rozmawiam z nimi, albo umawiam si臋 na p贸藕niej.  A najbardziej lubi臋 wieczory. Tak od 20.00 do 22.00 i p贸藕niej.

Dlaczego?

Pacjenci nie zawsze chc膮 lub mog膮 spa膰. Wtedy jest du偶o czasu na te najpowa偶niejsze, czasem trudne bywa, 偶e nie pozbawione humoru rozmowy.

Ksi膮dz ma czas dla siebie?

Staram si臋 nie mie膰. To jest m贸j wewn臋trzny 艣lub. Jaka艣 minimalna ofiara siebie.

Zdarza si臋, 偶e w ci膮gu dnia odchodzi kilka os贸b?

Bywa i tak. Raczej kilka os贸b odchodzi w ci膮gu doby. NFZ nie m贸wi o dniach,  ale o tzw. osobo-dobach. Dlatego mo偶na powiedzie膰, 偶e w ci膮gu doby zdarzaj膮 si臋 odej艣cia kilkorgu pacjent贸w.

Czego Ksi膮dz si臋 nauczy艂 od umieraj膮cych pacjent贸w? 

Musze sprostowa膰 pewien mit. To nie prawda, ze w hospicjum wszyscy, kt贸rzy do niego przyszli w nim umr膮.  Taki „one way ticket”. Cz臋艣膰  pacjent贸w pewnie nie zdrowieje, ale opuszcza hospicjum, wraca do domu. Zdarzaj膮 sie pojedyncze przypadki, ze pacjenci wracaj膮 do leczenia przyczynowego. Od tej znacznej grupy, kt贸ra odchodzi nauczy艂em si臋 spokojnego dystansu. Nawet tego, 偶e mog臋 spokojnie powiedzie膰, 偶e przyjecha艂em po sos, bo jak wspomnia艂em - teraz ju偶 si臋 nie m贸wi hajs (艣miech).

Na kazaniach m贸wi艂 Ksi膮dz o prawdzie, aby nie zataja膰 niczego przed chorym. Nie mo偶na lawirowa膰 przecie偶 w zak艂amaniu…

Absolutnie. Jak mo偶na lawirowa膰 mi臋dzy k艂amstwami? Pacjenci, my, chorzy potrzebujemy 偶eby nas prowadzono, 偶eby艣my szli przez chorob臋 ze 艣wiadomo艣ci膮. Jeden b臋dzie potrzebowa艂 prawdy podanej na tacy, b臋dzie chcia艂 aby j膮 do ko艅ca rozkmini膰, drugiemu – wystarcz膮 pewne informacje, po kt贸rych si臋 zatrzyma i powie, 偶e nie chce wi臋cej wiedzie膰. Nie mo偶na komu艣, kto jest chory na np. nowotw贸r p艂uc m贸wi膰, 偶e ma niedoleczon膮 gryp臋.

Dlaczego tak wa偶ne jest m贸wienie dzieciom o 艣mierci? Bardzo spodoba艂 mi si臋 przyk艂ad z kotem – kiedy widzimy na drodze rozjechanego kota to mo偶emy m贸wi膰, 偶e kotek si臋 opala…

Nie mo偶na wychowywa膰 dzieci i m艂odzie偶y w prze艣wiadczeniu, 偶e jeste艣my wieczni, m艂odzi i pi臋kni. Dzieci wcze艣niej czy p贸藕niej spotkaj膮 si臋 ze 艣mierci膮 swoich dziadk贸w, pradziadk贸w. Na szcz臋艣cie jeste艣my takim pokoleniem, kt贸re ma pradziadk贸w, bo ju偶 ten koszmar wojny si臋 sko艅czy艂. Dzieciom b臋d膮 zdycha艂y ulubione zwierz膮tka, i mo偶na powiedzie膰, 偶e zosta艂y oddane do ZOO i tam si臋 艣wietnie czuj膮 lub mo偶na porozmawia膰 z dzie膰mi, 偶e na ka偶d膮 biologiczn膮 istot臋 przyjdzie 艣mier膰. Z w艂asnego do艣wiadczenia wiem, jak wa偶ne jest opowiadanie fenomenologiczne o 艣mierci. Dzieci nie wiedz膮 czym jest 艣mier膰, cz臋sto potrzebuj膮 aby im to wyt艂umaczono. Wtedy serce nie bije, krew nie kr膮偶y, cia艂o si臋 nie rusza, robi si臋 ch艂odne. Dopiero kiedy wt艂oczymy im strach przed 艣mierci膮 – boj膮 si臋 trup贸w, ko艣ciotrup贸w. Boj膮 si臋 艣mierci zmitologizowanej. Nieprawdziwej. 艢mier膰 mo偶e by膰 艂agodna i pi臋kna. To jak m贸wi艂em na kazaniach: 艣mier膰 nie mo偶e by膰 艣miertelnie smutna i nudna, bo to by nas zabi艂o.

___
殴r贸d艂o: deon.pl 
Fot.: Daniel Krakowiak

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger