środa, 1 grudnia 2021

[WYWIAD] Ciężki powrót do pracy po urlopie macierzyńskim?

O poczuciu własnej wartości i jego budowaniu, samoocenie w ciąży i braku możliwości rozwoju, ale też o porównywaniu się z innymi, roli pracodawcy i partnera w powrocie Matki do pracy mówi Martyna Więckowska - psycholog, psychoterapeuta poznawczo- behawioralny z doświadczeniem jako Specjalista HR w obszarach rekrutacji, szkoleń i rozwoju pracowników w międzynarodowych organizacjach 

pixabay.com/pl/

Pani Martyno, czym jest poczucie własnej wartości?
 
Poczucie własnej wartości najprościej - rzecz ujmując - to czucie się dobrze w swojej skórze, w miejscu, w którym się życiowo znajduję, w odniesieniu do wartości, którymi się kieruję. 
 
Jak budować poczucie własnej wartości? 
 
Samo sformułowanie “budowanie poczucia własnej wartości” wskazuje na proces kształtowania, rozwijania... A dlaczego w zasadzie mamy naszą wartościowość budować? Może lepiej byłoby uznać, że jesteśmy wartościowi już od samego urodzenia i nic tu nie musimy w ciągu życia nadbudowywać?

Czasami trudno w to uwierzyć...
 
Jesteśmy wartościowi jako ludzie i już! Ta inna perspektywa wskazuje bardziej na akceptowanie siebie niż zasługiwanie na bycie wartościowym. Z kolei już samoocena to względnie stabilna postawa określająca stosunek do własnego Ja, składająca się z zespołu przekonań na temat samego siebie i co za tym idzie emocji względem siebie (pozytywnych lub negatywnych). Nie zawsze opierająca się na tym co ważne i wartościowe dla nas, niestety dosyć często uzależniana od ocen innych. Ważne jest żeby nie definiować siebie poprzez jeden konkretny obszar czy rolę, którą pełnimy w życiu.

A jednak pełnimy role... 
 
Oczywiście, świat w którym funkcjonujemy nakłada na nas pewne role: partnerki, żony, córki, matki, pracownika. To jak sobie radzimy w tych rolach przekłada się na poczucie własnej wartości. Ale ostatecznie wyznacznik czy miarę tego “radzenia sobie” nakładamy sobie sami. Dla jednych będzie to “przetrwać dzień z dziećmi/czy w pracy”, dla innych: “ogarnąć dzieci, posprzątać, zrobić trening i przeczytać rozdział z książki o rozwoju osobistym.”
 
Podobno w czasie ciąży zaczyna spadać samoocena? Dlaczego?
 
Ciąża to moment naprawdę dużych zmian oraz wyzwań. Zmienia się ciało kobiety, pojawiają się rozstępy, dolegliwości typowe dla tego okresu i uciążliwe dla wielu kobiet. Jest to ogromny wysiłek dla organizmu, przecież nasze ciało tworzy nowego człowieka! Jednak zmiany te często nie są przyjemne, konfrontujemy się z niewygodami, poniekąd też mierzymy się z koniecznością zrezygnowania z dotychczasowego obrazu ciała ale też życia jakie do tej pory prowadziliśmy. 

Idealne ciało po ciąży podobno pojawia się kilka dni po urodzeniu dziecka. Przynajmniej tak mówią niektóre zdjęcia mam na różnego rodzaju portalach społecznościowych... 

Nie bez znaczenia dla pogarszania samooceny jest przekaz jaki jest tworzony wokół ciąży. W mediach społecznościowych, reklamach widzimy uśmiechnięte przyszłe mamy z przepięknymi okrągłymi brzuszkami...porównując się do takich pastelowych obrazków, trudno nie poczuć się gorzej, bo jak mi się gdzieś bardziej ulewa, to odstaję od tych standardów, a jak nie uśmiecham się tak jak te kobiety z obrazka, tylko chce mi się płakać z powodu częstych mdłości i powracających hemoroidów, to znaczy, że sobie nie radzę… Obserwuję jednak od jakiegoś czasu bardzo pozytywny trend na portalach społecznościowych, gdzie kobiety pokazują zupełnie naturalne obrazki z życia, normalizując przy tym wszystko to, co nieidealne w życiu mamy lub przyszłej mamy. Zaczynam dostrzegać więcej autentyczności, ale jeszcze daleko jest by powiedzieć, że odchodzimy od idealnych wzorców.
 
Niski poziom poczucia własnej wartości u kobiet, które zostały matkami, może się utrzymywać nawet do kilku lat. Jakie są tego przyczyny? 
 
Pojawienie się dziecka w rodzinie to zawsze duże wyzwanie adaptacyjne. Pierwsze lata życia dzieci fundują kobietom, ale także ojcom, szereg nowych wyzwań: najpierw konieczność odnalezienia się w rzeczywistości z noworodkiem, sprostanie potrzebom dziecka, które nie powie wprost czego oczekuje, potem adaptacja w żłobku/przedszkolu, łączenie macierzyństwa z pracą… To milion okazji do doświadczenia, że nie zawsze sobie radzę, nie zawsze moja ocena sytuacji i interwencja jest trafiona, nie zawsze to co zaplanuję uda się wcielić w życie. Poznajemy się i weryfikujemy w roli rodzica, partnera-rodzica, pracownika-rodzica. Zbyt wysokie oczekiwania względem siebie w tym czasie, chęć realizowania standardów podpatrzonych w idealnym świecie blogów/poradników może prowadzić do obniżenia poczucia wartościowości. Ważna jest wspomniana wcześniej akceptacja dla siebie, popełnianych błędów i docenianie się za starania a nie jedynie za efekty.

I nie tracić energii na byle co?

Inna sprawa dotyczy też tego, gdzie lokujemy nasze zasoby w postaci czasu i energii? Co jest w tej nowej rzeczywistości dla nas ważne? Czy w związku z nową rolą, zrewidowaliśmy dotychczasowe wartości? Czy zdajemy sobie sprawę, że będąc ludźmi, nasze zasoby są ograniczone i być może będzie trzeba te zasoby inaczej ulokować, ale nie dlatego, że “trzeba”, ale w odniesieniu co jest teraz dla mnie ważne czy ważniejsze niż kiedyś. 

Wraz z narodzeniem dziecka to, co kiedyś było ważne – przestaje mieć większe znacznie?  
 
Jeśli jestem mamą niemowlaka i będę oczekiwała od siebie, że utrzymam sylwetkę, na którą przed macierzyństwem pracowałam odwiedzając 3 razy w tygodniu siłownię, mogę mieć trudność z zaakceptowaniem siebie z dodatkowymi kilkoma kilogramami, jeśli skupię się wyłącznie na tym jak bardzo jestem konsekwentna w dbaniu o fit sylwetkę. Mniej ćwiczę, moje ciało nie wygląda jak kiedyś, ale jeśli to mój świadomy wybór, gdzie czas, który kiedyś spędzałabym na siłowni, poświęcam na spędzanie czasu z dzieckiem, to moja samoocena nie powinna spaść. Skądś odejmuję, żeby móc gdzieś dołożyć. Może w jakimś obszarze radzę sobie gorzej, żeby móc radzić sobie lepiej w innym. Zrewidowanie swoich wartości i priorytetów w tym nowym okresie wiąże się z koniecznością rezygnacji z pewnych obszarów na rzecz innych. Może nie mam czasu na rozwój zawodowy, ale nie znaczy to, że się nie rozwijam. Mój rozwój obrał teraz inny kierunek. 
 
Mamy boją się powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim. Jak wrócić na rynek pracy i odnieść sukces?
 
A co to znaczy odnieść sukces? Dla niektórych będzie to awans w przeciągu roku, dla innych realizacja założonych celów w 80 procentach. Warto zdawać sobie sprawę, że pracująca mama to osoba, która znajduje się w innych okolicznościach niż przed macierzyństwem. Z pewnością ma dodatkowe wyzwania: choroby dzieci, niekoniecznie wszystkie przespane noce, organizacja dodatkowej opieki dla dziecka. To w niektórych sytuacjach mogą być pewne ograniczenia, może się okazać, że teraz częste delegacje nie są tak możliwe jak kiedyś, a osoba która nie korzystała ze zwolnień lekarskich, nagle zacznie z nich korzystać. Czy to jednak jest przeszkoda w realizowaniu się w pracy? Nie sądzę. Może będzie trzeba zrezygnować z pewnych zadań, albo zmienić charakter pracy, ale z pewnością nie stanie to na drodze do utrzymania pracy czy rozwoju. 

Nowa praca, nowe doświadczenia i nowe wyzwania?
 
Macierzyństwo niesie za sobą szereg nowych doświadczeń: z pewnością rodzice (bo nie tylko o mamach mowa) uczą się organizacji, planowania, koordynacji i wielozadaniowości. Macierzyństwo to okazja do rozwijania kreatywności, radzenia sobie w wielu nieprzewidzianych sytuacjach. Mama, która wraca po okresie macierzyńskim jest bogatsza o nowe doświadczenia i są to jej zasoby! Na tych doświadczeniach można budować swoją sprawczość i kompetencje. Mam wrażenie, że nadal pokutują przekonania o tym, że zajmowanie się dzieckiem/dziećmi i prowadzenie domu to żadna praca, beztroski okres tak bardzo inny od tego co dzieje się w świecie “prawdziwych” wyzwań, tzn. na rynku pracy. W rzeczywistości rola rodzica wymaga naprawdę dobrej organizacji a mówiąc najprościej “ogarniania” tej rzeczywistości. Dla wielu pracodawców właśnie ta zaradność i elastyczność, czyli umiejętność odnajdywania się w nowych rolach, jest jedną z cenniejszych kompetencji. 
 
Otóż to, często praca w domu połączona z opieką nad dziećmi, dla wielu kojarzy się wyłącznie z odpoczynkiem... Nie każda młodą mama ma czas na to by podnosić swoje kompetencje. Często też zwyczajnie mamy są zmęczone i nie mają takich możliwości...
 
A dlaczego czas na urlopie macierzyńskim miałby być konieczny do podnoszenia kompetencji zawodowych? No chyba, że mówimy o przećwiczeniu swojej skuteczności w stawianiu czoła nowym wyzwaniom :)
 
Nie bez znaczenia jest też rola przyszłego pracodawcy. W jaki sposób może ułatwić powrót do pracy młodej mamie?
 
Zdecydowanie postawa pracodawcy ma wpływ na komfort pracowników po powrocie. Warto zapewnić powracającej mamie coś w rodzaju onboardingu jak dla nowych pracowników. Miałam okazje takie praktyki obserwować. Przez rok-dwa w firmie i w organizacji zespołu, może dojść do wielu zmian, stąd onboarding jest jak najbardziej zasadny. Pozwala zdobyć nie tylko wiedzę, ale daje poczucie bezpieczeństwa. Pracownik w lęku jest mniej efektywny niż taki, który ma komfort pracy. Zaopiekowany pracownik to także zaangażowany pracownik. 

Chyba nie ma sensu porównywać się do innych, które cały czas pracowały? 

Co ma nam dać porównywanie się do osób z wyraźnie inną sytuacją życiową? Nawet jeśli porównujemy się do osób pozornie z podobną życiową sytuacją (także innych mam), to to co widzimy to wierzchołek góry lodowej. Pod spodem znajdują się doświadczenia i historie, które mogą być tak bardzo różne od naszych...
 
A dlaczego najczęściej porównujemy się do innych? Co chcemy tym osiągnąć? 

Porównywanie się to często strategia, w której sprawdzamy, czy czasem nie wypadamy gorzej niż inni, zazwyczaj szukamy potwierdzenia, że wypadamy na tle innych dobrze. Teoretycznie ten zabieg ma motywować do wzrastania, często jednak okazuje się, że wprowadza w zły nastrój, a ten z kolei hamuje do działania i rozwoju. Warto pamiętać, że każdy z nas jest inny i ma inną historię, stąd jeśli mamy jakkolwiek się porównywać, to tylko do siebie z przeszłości.
 
W jaki sposób partner powinien wspierać matkę swojego dziecka? 

Najlepsze wsparcie to współdzielenie rodzicielstwa. Ważna też jest postawa kobiety i zaufanie do partnera, że sobie poradzi równie dobrze z opieką jak ona. Są zadania w których obecność mamy jest niezbędna jak podczas karmienia piersią, ale w wielu sytuacjach i tata będzie wystarczająco samodzielnym opiekunem. Wsparcia potrzebują oboje rodzice, oboje znaleźli się w nowej dla siebie sytuacji. Ważne, żeby się wzajemnie doceniać, pozwalać na słabości i niepowodzenia, szukać najlepszych dla systemu rodzinnego rozwiązań. 

___
Źródło: mjakmama24.pl  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger