niedziela, 31 marca 2019

[WYWIAD] Otrzymaliśmy łaskę powrotu do wiary

[WYWIAD] Otrzymaliśmy łaskę powrotu do wiary
Wiemy, że miłości nie da się nauczyć, miłość trzeba świadczyć. Wierzę, że w tej miłości jesteśmy - mówi Radosław Pazura.


Panie Radku, widzę, że ma Pan na ręku różaniec. Nie wstydzi się Pan tak chodzić?

Nie mogę wstydzić się tego, co jest najważniejsze. Ten różaniec jest oznaką także tego, że identyfikuję się z wiarą katolicką, że wierzę w Jednego Boga.

Wolność… Kiedyś chyba używał Pan w inny sposób swojej wolności?

Nasze życie postrzegamy w dwóch etapach: życie przed i po wypadku. Wypadek był momentem zwrotnym, był sposobnością aby się przemienić. Otrzymaliśmy łaskę powrotu do wiary i nawróciliśmy się, dlatego pojmowanie wolność przed i po wypadku diametralnie się różni. Jeśli żyło się w grzeszności - nawrócenie polega na tym, że człowiek odwraca się od dotychczasowego życia. To proces, który w naszym życiu trwa nadal.

W Pana przypadku proces nawrócenia rozpoczął się w dość tragicznych okolicznościach…

Tak jak powiedziałem, wydarzeniem, które przyczyniło się do nawrócenia był wypadek.  Tak naprawdę dzięki niemu zaczęliśmy oceniać co w życiu było niewłaściwe, co powinno nazywać się "dobrem" a co "złem". Teraz wiemy, że bez Pana Boga nie bylibyśmy w stanie nic zrobić. Tylko komunia i relacja z Nim pomaga w udźwignięciu tego wszystkiego. Taką łaskę otrzymaliśmy. Może w trochę niewytłumaczalny sposób… Pan Bóg działa w przedziwny sposób i dopuszcza w naszym życiu różne sytuacje, czasem brutalne, które można wykorzystać do tego, aby się przemienić. My otworzyliśmy się na Jego działanie. Owocami tego był sakrament małżeństwa, narodziny Klary, i wiele innych wydarzeń, które przybliżają nas do Niego.

Jechaliście w trójkę, Waldek Goszcz zginął na miejscu. Wam Pan Bóg dał drugą szansę. Można przecież było to zaproszenie Pana Boga do "nowego życia" odrzucić?

To, że znalazłem się wtedy w tym samochodzie to był przypadek, ale jak się okazuje - przypadków nie ma… Jest wielką tajemnicą dlaczego Waldek zginał w wypadku, a mnie i mojemu koledze była dana szansa, aby być tutaj, żyć dalej i coś z tym życiem zrobić. Zawsze do wyboru są dwie drogi - można przyjąć łaskę i nawrócić się do Pana Boga, albo odrzucić. W moim przypadku łaska Boża działa do tej pory. A czemu dokonało się to przez śmierć drugiego człowieka? To wielka tajemnica. Wierzę w to, że Waldek jest w niebie. Modliłem się za jego duszę. W którymś roku, w okresie między 1 a 8 listopada ofiarowałem odpust zupełny za jego duszę. Wierzę, że to wszystko było po coś. W moim przypadku - jego ofiara - znaczyła bardzo, bardzo dużo. Wiele światła płynie z naszej wiary, z Ewangelii, szczególnie - znaczenia krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa - Jego cierpienia, Jego męki, Jego zwycięstwa.

Pamięta Pan moment wypadku?

Podobno byłem przytomny. Pamiętam jednak dopiero moment po przebudzeniu i cały okres dochodzenia do zdrowia. Byłem w śpiączce, sztucznie przytrzymywany przy życiu. Ten czas doskonale pamięta moja żona. Wiem jak bardzo ważne jest to, że ktoś bliski jest przy drugim człowieku, choćby inni mówili, że on nic nie czuje, nic nie wie i tak naprawdę nikogo nie musi koło niego być.

Miłość przejawia się także w obecności…

Często nie mamy w sobie może takiej siły, czy też  - idąc dalej - tak wielkiej miłości, bo do miłości się to wszystko sprowadza, aby trwać przy drugim człowieku, którego się kocha. To jest też sprawdzian miłości. Teraz wiem, mam na to dowód, jaka wielka miłość musiała być w Dorocie. Ona nie wyobrażała sobie życia beze mnie.

Stan Pana zdrowia był już krytyczny, ale nagle nastąpiła zmiana…

Kiedy Dorota dostała informację od pani doktor, że stan jest bardzo krytyczny i trzeba poinformować najbliższą rodzinę, bo nie wiadomo czy przeżyję, zamknęła się w pomieszczeniu, w którym przez prawie trzy godziny przeprowadziła najprawdopodobniej najprawdziwszą modlitwę swojego życia. Przypomniała sobie, że jest osobą wierzącą, wypowiedziała na głos to wszystko co było w naszym życiu - złego i dobrego. Była rozpacz, lament, bluźnierstwa, obietnice, pretensje - było wszystko. Ponazywała wiele rzeczy po imieniu. Całą rozmowę z Panem Bogiem zakończyła stwierdzeniem, że jeśli to jest taka wola, i ma mnie zabrać - przyjmie to, ale prosi Go o jedno - jeśli tak się stanie, żeby nauczył ją z tym żyć, bo jej się wydaje, że nie będzie umiała. I wtedy dopiero pojechała do domu, wzięła prysznic, poczuła wewnętrzny pokój. Rano obudził ją telefon od pani doktor, która dzień wcześniej poinformowała, że stan jest krytyczny. Telefon był z wiadomością, że jest dobrze. Pani doktor tego nie umiała wytłumaczyć, ale było dobrze. Z perspektywy czasu to wydarzenie oceniamy jako cud.

Wiele osób modliło się o Pana powrót do dobrego zdrowia. Odczuwał Pan tę modlitwę?

Chcę podkreślić istotę i wagę modlitwy wstawienniczej. Wiem, że wielu ludzi modliło się o moje zdrowie. Żona zamawiała msze św.  To wszystko przyniosło niesamowity skutek. Stał się cud! Nie mogliśmy zaprzepaścić tej łaski. Dopiero po moim przebudzeniu, kiedy dochodziłem do siebie Dorota powiedziała mi o tym, co się wydarzyło. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Od tej chwili pięknie zaczął działać Pan Bóg, podsyłał różne osoby, książki… Dzięki osobom, które zaczęły się koło nas pojawiać - zaczęliśmy się zbliżać się jeszcze bardziej do Pana Boga. Zaczęliśmy zadawać sobie pytania: Kim jesteśmy? Kim dla nas jest Pan Bóg?

W jaki sposób działał Pan Bóg? 

Na przykład w naszym życiu pojawiły się siostry klaryski, kapucynki. Niby przypadkowo, ale to było ewidentne działanie Pana Boga. Na fizykoterapii była siostra klauzurowa (w regule zakonu jest zapisane kiedy mogą opuszczać klasztor, np. sprawy związane ze zdrowiem). Dowiedziała się w rejestracji, że mieszkam na tej samej ulicy co ona. Podeszła, zapytała czy mogę ją podwieźć. Nie wiedziała, że jestem aktorem. I tak oto zaczęła się nasza znajomość z s. Grażyną.

Czyli nie ma Pan żalu do Pana Boga, raczej wdzięczność?

Wdzięczność. Wierzę w to, że Panu Bogu na nas zależało. Zaczął uzdrawiać. Miałem bardzo ciężkie obrażenia, w ciągu pół roku doszedłem do zdrowia. To jest kolosalny postęp. Miałem skomplikowane  złamanie nogi, rozpatrywano też amputację. Nagle wyszedł facet, który - widzi Pani, normalnie funkcjonuje, jest w dobrej formie - jeżdżę na nartach, pływam, skaczę, biegam, gram w siatkówkę. Za uzdrowieniem duszy, o którą najbardziej chodziło Panu Bogu, szło też uzdrowienie ciała. Przysłowie głosi: W zdrowym ciele - zdrowy duch, a ja mówię: W zdrowym duchu - zdrowe ciało.

Kiedy nastąpił ten przełomowy moment zwrócenia się do Pana Boga?

Łaska tego wypadku polegała na tym, że zostaliśmy niejako - szczególnie Dorota, postawieni pod murem. Doszło do spiętrzenia wydarzeń i takiego momentu życia każdego z nas, że zwłaszcza Dorota nie miała wyjścia i musiała się zwrócić do Wyższej Instancji. Nagle sobie przypomniała, że jest Ktoś taki jak Bóg. Wierzyła przecież w Kogoś takiego, kto jest ponad wszystkim. Znalazła się w takiej sytuacji, która ją - jako człowieka - przerosła. Nam się ciągle wydaje, że nad wszystkim panujemy, wszystko kontrolujemy, że jesteśmy władcami życia, kierujemy nim. Nic bardziej złudnego. Dorota w tym czasie przeszła jakby szybki kurs prawdy o nas. Znalazła się w sytuacji, kiedy zobaczyła, że naprawdę nic nie jest od nas zależne. Jedynym kierunkiem, w który mogła się zwrócić był Pan Bóg.

Jak Pan rozumie miłość?

Miłość jest tak wielkim pojęciem, nieograniczonym, że nie sposób go wytłumaczyć. Tak jak nie możemy do końca zrozumieć i wytłumaczyć Pana Boga, który jest Miłością. Miłość jest jakby światłem w nas, które może promieniować, ale trzeba wejść w relację z Panem Bogiem. Bez tego otwarcia na Niego nigdy nie będziemy w stanie choć minimalnie pojąć czym jest miłość naprawdę.

Niekiedy błędnie myli się miłość z uczuciem…

Uczucie w pewnym momencie się kończy, a prawdziwa miłość nigdy się nie skończy. Uczucie jest częścią miłości, które pojawia się na początku. Nie raz pomaga nam rozeznać czy to jest "ta" osoba. Tak było w naszym przypadku - w pewnym momencie uczucie zaczęło się wypalać, zaczęliśmy się błąkać, zwyciężał egoizm. Każde z nas było niezależne, ale z drugiej strony coś nas do siebie pchało. Brakowało nam odniesienia do Pana Boga. Żyliśmy w iluzji miłości.

Przeczytałam kiedyś, że Pan Bóg dopuszcza do nas tylko tyle ile możemy udźwignąć…

Pan Bóg dopuszcza do nas różne sytuacje. Pokazuje, że bez Niego zginiemy. I choćby śmierć później przyszła - wierze, ze nie zginę. To wspaniale i pełne tajemnicy w naszej wierze aby nasze życie rozpatrywać w kontekście życia wiecznego. Pan Jezus jest żywy, tylko nie możemy tego pojąć, objąć, bo ciągle jesteśmy w doczesności, w zewnętrzności. Wszystkiego chcemy się dowiedzieć, zrozumieć, dotknąć. Pan Bóg nas zachęca, żeby totalnie wejść w głębię Miłości. Żeby zaufać i zawierzyć - wydaje mi się, że to sens naszej wiary. Święty Jan Paweł II w swoim pontyfikacie zaufał Jezusowi, i zaufał Maryi. Wydaje mi się, że to zaufanie jest najtrudniejsze w naszej wierze.

Może właśnie w codziennym pośpiechu zapominamy, że należy troszczyć się także o ducha?

Wiele pracy poświęcamy naszej zewnętrzności - żeby osiągnąć sukces, być dobrym tatą, mamą. To jest bardzo dobre, ważne, ale nie najważniejsze. Często zapominamy o naszym duchu. Trzeba wejść w głęboką więź z Panem Jezusem, aby zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Zgłębianie Słowa Bożego, angażowanie się w życie Kościoła, korzystanie z sakramentów - moim zdaniem w to trzeba angażować się z takim samym natężeniem jak w naszych codziennych obowiązkach. Życie duchowe powinno napędzać codzienne nasze życie. Wtedy wszystko miałoby właściwy wymiar. Wiem, że jest to trudne.

Zaufanie Panu Bogu, zdanie się na Jego wolę - łatwo powiedzieć, ale o wiele trudniej rzeczywiście tak żyć…

Pan Bóg po to przyszedł na świat, abyśmy próbowali Go naśladować i nie zatracili życia wiecznego. Nie znaczy to, że przypadkiem nie wpadniemy w jakieś pułapki. Nawet jeśli tak się stanie - ale będziemy z Nim - On nas przez to przeprowadzi. On nas uzdrowi, uleczy, nie da nam zatracić życia wiecznego. 

Od razu chętnie Pan to wszystko przyjmował?

Nie chciałem przyjąć tych darów, zamykałem się. Siła Kościoła przejawia się w tym, że jeśli przyjęliśmy chrzest, inne sakramenty, to nawet jeśli wcześniej byliśmy na bakier - każde, nawet minimalne otwarcie się na Niego  daje potężne łaski. Zawsze możemy powrócić. Chrzest jest zaszczepieniem w nas życia wiecznego. W razie problemów wynikających z kruchości i słabości naszego jestestwa otrzymaliśmy na początku trzeciego tysiąclecia niezwykłą pomoc w postaci kult Bożego Miłosierdzia. Jest to dla nas podpowiedź, że nawet jak jesteśmy w bagnie, to Pan Jezus nas wyciągnie.

Któregoś wieczoru kiedy dzwoniłam, telefon odebrała Pana żona. Powiedziała: "Mąż siedzi z dzieckiem nad matematyką". Czym dla Pana jest ojcostwo?

Przyjście Klary było dla nas cudem. O dziecko staraliśmy się kilka lat… Wiedzieliśmy, że naturalną konsekwencją sakramentu małżeństwa, którym On nas złączył - jest pragnienie potomstwa. Mieliśmy bardzo dużo przeszkód, również duchowych… Dużo było naszej grzeszności jeszcze sprzed czasu nawrócenia, ale zły duch zawsze przegrywa z Panem Jezusem, z Duchem Świętym i z Kościołem. Zadania, które stoją przed nami to przekazać Klarci na ile można co to jest miłość. Wiemy, że miłości nie da się nauczyć, miłość trzeba świadczyć. Wierzę, że w tej miłości jesteśmy. Zapewnia nam to sakrament małżeństwa i relacja z Panem Jezusem.

Źródło: deon.pl
Fot.: filmweb

sobota, 30 marca 2019

Idealna sukienka dla mojej figury?

Idealna sukienka dla mojej figury?
Gruszka, Klepsydra, Jabłko, Kolumna – to najbardziej popularne typy damskiej sylwetki. I odpowiedź na to, jakie powinnyśmy wybierać kreacje, aby nie dodawać sobie kilogramów. Wiosną możemy eksperymentować, wybierać modne i odważne dodatki, ale aby stworzyły całość spójną ze stylizacją – zatrzymamy się przy wyborze idealnej sukienki na wesele.


Sukienki kopertowe i koszulowe to idealne rozwiązanie dla pań o figurze Gruszki. Oczywiście wszystkie te sukienki, które są wiązane w pasie – przez co podkreślą talię, ale i sukienki z dekoltem w szpic – zasługują na uwagę Gruszek. Pięknie będą wyglądać także sukienki o rozkloszowanym dole. Jeśli szukamy idealnej sukienki na wesele to rozejrzyjmy się także wśród tych, które mają zdobienia w górnej partii ciała. W ostatnim czasie są bardzo modnie i efektownie się prezentują.

Klepsydry doskonale będą czuły się w sukienkach z obcisłą górą i dopasowaną talią. Wiemy też, że sukienki w kształcie litery A optycznie wyszczuplają sylwetkę. Świetnym rozwiązaniem będzie również dół w kształcie litery A, który podkreśli biust i spłaszczy brzuch a wyeksponuje talię. W poszukiwaniu idealnej sukienki warto rozejrzeć się wśród tych z głębokim, okrągłym dekoltem.

Sukienki kopertowe z dekoltem w szpic będą również doskonałym rozwiązaniem dla pań o figurze Jabłka. Sylwetkę wydłużą sukienki, które linię talii mają pod biustem – dzięki temu da się ukryć brak wyraźnej talii a jednocześnie podkreślić najwęższą cześć sylwetki.

Kolumna wyróżnia się szerokimi ramionami, małym biustem i wąskimi biodrami. To właśnie typ sylwetki Kolumna bardzo często pojawia się na wybiegach modowych. Idealną sukienką będzie taka, która wyrówna proporcje ciała i jednocześnie wyeksponuje długie nogi. Szukamy kreacji, które ukryją plecy i ramiona, ale też optycznie zaokrąglą biodra. W przypadku Kolumn unikamy sukienek na cienkich ramiączkach. Rezygnujemy również z wszelkiego rodzaju zdobień i falbanek na ramionach – dodatkowo poszerzają.

Więcej sukienkowych inspiracji? Kliknij 💋
___
Źródło: mojafigura.com 

piątek, 29 marca 2019

Termokoagulacja. Skuteczny zabieg?

Termokoagulacja. Skuteczny zabieg?
Czym jest termokoagulacja? To nowoczesny sposób poprawy urody. Skuteczny i bezpieczny zabieg, który błyskawicznie poprawi konfort naszego codziennego życia 😊


Nowoczesny aparat Senior 3G to zaawansowany system termokoagulacji i elektroepilacji - gwarancja doskonałej i perfekcyjnej skóry bez popękanych naczynek krwionośnych, przebarwień czy zbędnego owłosienia. Specjalne programy obsługi aparatu pozwalają na bezpieczne i precyzyjne wykonanie zabiegu. I co ważne - rezultaty widoczne są niemal natychmiast.

Zanim jednak zdecydujemy się na zabieg - w salonie wypełniamy ankietę, w której odpowiemy na przykład na pytania dotyczące przebytych chorób i stanu skóry. 

Ważne jest też, aby przestrzegać ogólnych zaleceń - zarówno przez jak i po zabiegu: 
🍀 nie dotykać i nie drapać skóry,
🍀 unikać produktów perfumowanych i tych na bazie alkoholu,
🍀 przez 24 godziny nie stosować mydła ani podkładu - można stosować puder transparentny,
🍀 przez 48 godzin nie wystawiać skóry na działanie słońca,
🍀 przez 72 godziny należy unikać powstawania przebarwień i nie spowodować rozszerzenia naczyń,
🍀 unikać ćwiczeń i zbyt intensywnego wysiłku przez 48 godzin po zabiegu,
🍀 unikać nagłej zmiany temperatur,
🍀 nie stosować peelingu,
🍀 zostawić strupki, by same odpadły,
🍀 unikać ciepłych kapieli...

Więcej o zabiegu 👉 tutaj 🍀

czwartek, 28 marca 2019

[WYWIAD] Ks. Kaczkowski: Delikatna odpowiedź Pana Boga...

[WYWIAD] Ks. Kaczkowski: Delikatna odpowiedź Pana Boga...
Kilka lat temu, w Pucku - a jakby to było dziś... Różne tematy, przyjacielska atmosfera i rozmowy na każdy temat. OSTATNI wywiad, którego udzielił mi Ks. Jan Kaczkowski...    


Jak Ksiądz pamięta swoje prymicje?

Niezwykle pamiętam. O ile ze stresu święceń nie pamiętam - poza małym wyjątkiem - dywan, na którym się położyłem był bardzo zakurzony. Wtedy jeszcze nie miałem tak rozwiniętej alergii. Najważniejszy moment a mi taka głupia myśl do głowy przyszła: gdyby tutaj mój brat Filip się położył to zaraz miałby uczulenie i musiałby wstać i ze święceń lipa (śmiech). Prymicje pamiętam w każdym szczególe. Wzruszyłem się, ale nie tak abym beczał. Prymicje miałem w moim parafialnym ulubionym kościele przy Monte Cassino w Sopocie.

Ksiądz Jan miał w swoim życiu jakiś przełomowy monet nawrócenia się do Pana Boga?

Tak. Jak wszyscy. Co dzień się nawracamy. Nawet dziś mówiłem: "Czemu taki zwykły wtorek nie może być momentem przełomowym w naszym życiu?". Lubię ten symboliczny, zwykły wtorek - kiedy coś się wydarzyło, coś zadziało się we wnętrzu. Wtedy jest nowa jakość, również duchowa.

Kiedy Księdza słucham to wiem, że to co Ksiądz mówi - wypływa z serca. Miał Ksiądz taki przełomowy moment w życiu, kiedy z pełną świadomością i zawierzeniem powiedział np. "Bądź wola Twoja!"?

Jeszcze z czasów jezuickich mam ulubioną modlitwę od św. Ignacego z Loyoli, który mówił: "Przyjmij Panie całą wolność moją, przyjmij pamięć, rozum, wolę, cokolwiek mam i posiadam, Tyś mi to dał, Tobie to oddaję. I całkowicie zgadzam się z panowaniem Twojej woli". To są niezwykle trudne słowa, jeśli chce się je wypowiedzieć z pełną świadomością ich konsekwencji. Musiałem się duchowo i intelektualnie spocić . Po raz pierwszy kiedy nie chciano mnie wyświęcić w seminarium - wiedziałem, że nie mam na to wpływu. Klęczałem przed Najświętszym Sakramentem i będąc przekonany wewnętrznie, na poziomie tzw. pewności moralnej, że mam być księdzem - modlitwę tę wypowiedziałem z ogromną świadomością. Wie pani jak to boli? Czujesz wewnętrznie, że jesteś powołany, mówisz: "Całkowicie zgadzam się z panowaniem Twojej woli". Co to znaczy? Zgodzę się z Twoją wolą jeśli otrzymam święcenia, ale też - zgodzę się z Twoją wolą, jeśli ich nie otrzymam. Czyli: nie założę swojego kościoła, nie obrażę się na Pana Boga, nie będę tupał nogami…

Łatwo wypowiedzieć te słowa zawierzenia, ale jak trudno się zgodzić niekiedy z wolą Bożą…

Dokładnie tak samo było jakiś czas temu, kiedy miałem wznowę przez chorobę. Była to dość poważna wznowa. Wyszedłem, nikomu nic nie powiedziałem. Wsiadłem do taksówki. W takich momentach pamięta się każdy szczegół - jaka to była taksówka, a nie należała do najnowszych, brzydki zapach, pan kierowca spocony i z wąsem… Odmówiłem tę modlitwę i byłem zdziwiony z jaką wielką łatwością mi to przyszło. To mi dało wolność. Sytuacja była poważna, bo mogłem umrzeć w ciągu miesiąca… a jak pani widzi - żyję do dnia dzisiejszego. I co ciekawe - dojechałem do domu, wszedłem pod prysznic. Usłyszałem w radiu piosenkę "I byłem tym, kim chciał bym był, i żyłem jak, chciał bym żył…". Dla mnie była to delikatna odpowiedź Pana Boga. Na moją delikatną prośbę, On w zwykły sposób odpowiedział poprzez tę niby przypadkowa piosenkę. Ktoś powie, że jestem wariatem, ale uważam, że Pan Bóg jest delikatny i czasem działa nawet przez takie - w dużym uproszczeniu - przypadki. Była to dla mnie odpowiedź: Bądź spokojny. Żyłeś tak jak chciałeś żyć. Czyli: czuj się spełniony.

Ma Ksiądz czasem takiego doła, że nie chce się wstawać rano z łóżka?

Nie. Mam silne poczucie obowiązku. Czasem jak się obudzę w nocy i pomyślę co mnie czeka w kolejnym dniu… ale jak już się rozbudzę na dobre, mówię sobie: co ty się przejmujesz, przecież to są zwykłe sprawy! Dasz radę!

___
Źródło: deon.pl 
Fot. Daniel Krakowiak   

środa, 27 marca 2019

Jaka biżuteria na wieczór?

Jaka biżuteria na wieczór?
Wybór biżuterii do sukni wieczorowej nie jest taki łatwy jak by się mogło wydawać 😊 Są jednak ogólne zasady, których należy przestrzegać. Jedna z tych zasad brzmi: mniej znaczy więcej...


To, jaką wybierzemy biżuterię zależy od sukienki, którą założymy. Jeśli decydujemy się na ozdobną sukienkę - rezygnujemy z okazałych kolii i długich kolczyków na rzecz np.: kolczyków - wkrętek i delikatnych łańcuszków. Jeśli natomiast wybieramy sukienkę koronkową, z obszyciem na dekolcie - wybieramy też jeden biżuteryjny detal: długie kolczyki, gruba bransoletka, pierścionek. Biżuteria na tle koronek może łatwo zniknąć, dlatego stawiamy na dodatki, które będą dobrze wyeksponowane. Pamiętajmy, że jeśli decydujemy się na długie kolczyki - spinamy włosy, by kolczyki były widoczne. 

Na efektowną biżuterię możemy sobie pozwolić w przypadku kiedy wybieramy gładką sukienkę w stonowanym kolorze. Idealnie będzie się prezentować okazała kolia albo srebrno - czarny naszyjnik. Drobna biżuteria - łańcuszek, kolczyki wkretki - będą pięknym dopełnieniem sukienki obszytej cekinami. Na nieco więcej możemy sobie pozwolić kiedy wybierzemy sukienkę typu hiszpanka. Dodatki takie jak wyraziste, wiszące, długie kolczyki i grube bransoletki będą pięknym dopełnieniem całości!

Jeśli wybieramy sukienkę w ciemniejszym kolorze to dla kontrastu wybierzmy biżuterię w kolorze jasnym. Jasna sukienka - ciemne dodatki. Pamiętajmy też o tym, że złota biżuteria pasuje bardziej do cieplejszych barw, natomiast srebrną dobrze połączyć z chlodniejszymi kolorami.

Dodatki to kluczowy element. Odpowiednio dobrane mogą nadać elegancki ton każdej stylizacji. Klasyka: złoto i srebro sprawdzają się zawsze 😊   

Biżuteria ze zdjęcia: 
🌹 Bransoletka z listkami
🌹 Bransoletka białe kryształki
🌹 Pierścionek z granatowymi cyrkoniowymi kryształkami

Więcej biżuteryjnej inspiracji tutaj 🌹💖 

wtorek, 26 marca 2019

Jak się ubrać na chrzest dziecka?

Jak się ubrać na chrzest dziecka?
Chrzest święty to bardzo ważne wydarzenie w życiu całej rodziny i najbliższych przyjaciół. Nie ogranicza się tylko do wspólnego, uroczystego obiadu, ale jest przede wszystkim wydarzeniem kościelnym. A w kościele obowiązują pewne zasady dotyczące ubioru... 


W dzień chrztu świętego to dziecko odgrywa najważniejszą rolę, ale bardzo ważne jest to, aby dorośli byli odpowiednio do sytuacji - ubrani. Czyli jak? Elegancko i bez przesady. Strój do kościoła powinien być przede wszystkim skromny. Bez odważnych wcięć, głębokich dekoltów i oczywiście z zasłoniętymi ramionami. Kościół to nie jest rewia mody.

Na uroczystość chrztu świętego najlepiej wybierać jasne kolory i odcienie. Biel, beż, błękit, jasny róż, róż, fiolet czy zieleń. Pastelowe kolory dodadzą świeżości i radosnego wyglądu. Kremowe buty dopełnią stylizację. Zdecydowanie powinniśmy unikać ciemnych kolorów. Chrzest jest bardzo radosną uroczystością, więc w przypadku kiedy założymy ciemniejsze kolory - najbliżsi dziecka mogą się poczuć urażeni. 

Umiar trzeba zachować także w przypadku dodatków. Można postawić na elegancką torebkę i biżuterię. 

- A jak powinna się ubrać matka chrzestna? - To pytanie zadałyśmy sobie kilkukrotnie, po narodzinach maleństwa. Rola matki chrzestnej to nie tylko ogromny zaszczyt, ale i duża odpowiedzialność. Strój także powienien być skromny. Klasyka sprawdza się zawsze! Bardzo modne są fasony z dopasowaną górą i rozkloszowanym dołem. Wzory w subtelne kwiaty, bez transparentych wstawek. Jeśli bliższe jak sukienka są nam spodnie - zdecydowanie wybieramy materiałowe! Ciekawą alternatywą dla stroju wizytowego jest kombinezon.

Nieograniczone możliwości wyboru sukieneczki mają dziewczynki. Kliknij i Zainspiruj się! 😊 A może ciągle szukasz pięknej, delikatnej sukieneczki do chrztu? Kliknij i zobacz najpiękniejsze propozycje od Lejdi 💖

Przeczytaj również: 
🌻 Wewnętrzne dziecko. Dbasz o nie? 
🌻 O Miłości... 
🌻 W trosce o Miłość...

poniedziałek, 25 marca 2019

Rodzice chrzestni. Kim powinni być?

Rodzice chrzestni. Kim powinni być?
Przede wszystkim rodzice chrzestni powinni żyć prawdziwie chrześcijańskim życiem – czyli są wierzący, praktykujący. Przy wyborze chrzestnych nie powinna mieć znaczenia majętność. Rozpieszczanie dziecka podarunkami powinno być na kolejnym miejscu. Na rodziców chrzestnych powinno się wybrać ludzi, którzy są związani i bliscy rodzinie malucha. Mają oni dbać o rozwój duchowy dziecka, więc muszą być w relacji. Chrzestni podczas Chrztu św. powinni przystąpić do Komunii świętej. 


Chrzest święty to wydarzenie dla całej rodziny i świetna okazja do spotkania. To też wspaniała okazja do wspólnej modlitwy. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że „aby mogła rozwijać się łaska chrztu, potrzebna jest pomoc rodziców. Na tym też polega także rola rodziców chrzestnych, którzy powinni być głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku jak i dorosłemu, na drodze życia chrześcijańskiego. Ich misja jest prawdziwą funkcją eklezjalną. Cała wspólnota eklezjalna ponosi częściowo odpowiedzialność za rozwój i zachowywanie łaski otrzymanej na chrzcie” (KKK, 1255).

Rola rodziców chrzestnych nie kończy się w dniu Chrztu św. dziecka, ale trwa do końca życia. To rodzice chrzestni są również odpowiedzialni – oprócz rodziców - za wychowanie dziecka w wierze chrześcijańskiej. I chociaż to właśnie podczas liturgii rola matki chrzestnej ogranicza się do nałożenia na dziecko białej szatki, a rola ojca chrzestnego – zapalenia świecy, zadań będzie przed nimi wiele.

Liturgia Chrztu św. bogata jest w symbole i znaki. Najważniejsze, aby dobrze je odczytać. Również i w tym względzie przychodzi na pomoc Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym jest wyjaśnione: „Biała szata ukazuje, że ochrzczony „przyoblekł się w Chrystusa” (Ga 3, 27) i zmartwychwstał z Chrystusem. Świeca zapalona od paschału oznacza, że Chrystus oświecił neofitę i że ochrzczeni są w Chrystusie „światłem świata” (Mt 5, 14). Nowo ochrzczony jest teraz dzieckiem Bożym w Jedynym Synu. Może odmawiać modlitwę dzieci Bożych „Ojcze nasz”.

„Dzieci, rodząc się z upadłą i skażoną grzechem pierworodnym naturą, również potrzebują nowego arodzenia w chrzcie, aby zostały wyzwolone z mocy ciemności i przeniesione do Królestwa wolności dzieci Bożych, do którego są powołani wszyscy ludzie. Czysta darmowość łaski zbawienia jest szczególnie widoczna przy chrzcie dzieci. Gdyby Kościół i rodzice nie dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawiliby je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym” (KKK, 1250). 

niedziela, 24 marca 2019

[WYWIAD] Chciałem doświadczyć Boga Żywego

[WYWIAD] Chciałem doświadczyć Boga Żywego
- Apeluję do ludzi, że w momencie kiedy są świadkami Chrystusa, Jego uczniami - kiedy są wyleczeni z jakiejś przypadłości - powinni o tym świadczyć i nie wstydzić się tego - mówi Piotr Kowalczyk, znany jako raper Tau.


Mówisz o sobie, że jesteś chodzącym świadectwem. Dlaczego?

Bóg odmienił całe moje życie, wyciągnął mnie z uzależnień, depresji. Byłem uzależniony od nikotyny, marihuany, w pewien sposób również od alkoholu. Prowadziłem imprezowy tryb życia. Byłem uzależniony też od filozofii New Age, okultyzmu. Ogólnie Bóg naprawił moje życie, duszę. Uważam, że jestem chodzącym świadectwem na Jego istnienie, ponieważ kiedy próbowałem się zwrócić do ludzi - nikt nie był w stanie pomóc mi wyjść z problemów, udzielić odpowiedzi na moje pytania. Wszystkie odpowiedzi znalazłem w Piśmie Świętym. Doznałem bezpośrednio działania Ducha. Pan Bóg jest Tym, który mnie wybawił.

Miałeś jakieś granice w tej zabawie czy imprezowałeś konkretnie tak na 100 procent?

Imprezowałem weekendowo, jak większość młodzieży, aczkolwiek żyłem od weekendu do weekendu. Od poniedziałku do piątku wiodłem życie Piotrusia, który pracował, studiował, a w weekend zamienił się w bestię.

Teraz tak trochę z uśmiechem o tym mówisz, ale w tamtym czasie pewnie do śmiechu nie było. Miałeś przecież myśli samobójcze…

Grzech jest powodem do płaczu u każdego człowieka. I nie ma to znaczenia, czy człowiek jest nawrócony czy nie. Gdybyśmy zrozumieli różne wymiary grzechu - każdy z nas płakałby codziennie. Teraz się uśmiecham ponieważ żyję w bliskiej relacji z Panem Bogiem. To On daje mi pokój. Nie wiąże mnie żaden stosunek emocjonalny z moją przeszłością, ponieważ zostało mi to zabrane przez łaskę.

Kiedy odnalazłeś sens życia?

Pragnienie odkrycia Pana Boga pojawiło się w momencie, kiedy zacząłem Go intensywnie poszukiwać przez różne praktyki - medytacje, interesowanie się kosmosem, fizyką kwantową na podstawowym poziomie. Chciałem doświadczyć Boga Żywego, który przyjdzie do mojego życia i pokaże mi, że Jest. Zrozumiałem, że wszechświat jest niesamowitym wytworem - po prostu przerosło mnie to. W momencie kiedy nie miałem relacji z Bogiem nie wiedziałem kto to zrobił, jak to zrobił (śmiech). I moje poszukiwania zaczęły się od tego momentu. Może nawet nie było to wtedy związane z tym, że chciałem wyjść z konkretnych nałogów - w tym w ogóle nie widziałem problemu. Moim największym problemem było to, że nie znałem Boga Żywego. Sądziłem, że Boga w świecie chrześcijan też nie znajdę. Byłem wychowywany w wierze chrześcijańskiej, ale nigdy świadomie nie doświadczyłem Pana Boga.

W jednym ze swoich utworów śpiewasz "To, że kocham Chrystusa nie oznacza, że chodzę w sandałach…"

Środowisko, które słucha rapu jest specyficzne. Miałem taki etap w życiu, kiedy bardzo szczegółowo patrzyłem na swoją osobę - również przez pryzmat tego w jaki sposób się ubieram. Byłem poniekąd niewolnikiem ubrania. Może to śmiesznie brzmi, ale niektórzy ludzie są w takiej pułapce - wcale o tym nie wiedzą. W dobie konsumpcjonizmu ludzie niestety oceniają się przez pryzmat tego w jaki sposób i w co się ubierają. Miałem z tym wielki problem. Kiedy przechodziłem transformację i byłem w trakcie wyciągania mojego ducha z tych otchłani - zacząłem chodzić w marynarkach, zapuściłem długie włosy… Chciałem się wpasować w społeczeństwo. Nie chciałem być kojarzony z czymkolwiek, co jest młodzieżowe. Chciałem być super-dojrzały. Miało to emanować z zewnątrz i z wewnątrz. I dlatego, kiedy mówię o przysłowiowych sandałach, chodzi mi o to, że środowisko katolickie kojarzone jest z oazą, co jest dla ludzi odpychające. Zwłaszcza dla tych, którzy są poza wiarą.

Oaza kojarzyć się może na przykład z nieustannym przesiadywaniem w kościele…

Wiadomo, ale to jest stereotypowe. Chciałem ten stereotyp przełamać. I to działa, bo mam świadectwa ludzi, którzy piszą: "Stary, dzięki, bo przez Twój utwór "Logo Land" zmieniłem pogląd na rzeczywistość. Wszystkich oceniałem tylko przez pryzmat tego w co się ubierają".

Jak postrzegasz ludzi młodych?

Dzisiejszy świat oferuje nam bardzo szybki przepływ informacji. Młodzież szybciej dorasta, szybciej niż my - w naszym roczniku. Ja dzieciństwo spędzałem z kolegami na boisku, albo na wycieczkach rowerowych z dziadkiem. Nigdy nie siedziałem przed komputerem, nigdy też nie miałem dostępu do takiego ogromu informacji. Dzieci teraz szybciej dojrzewają. Każda informacja jest na wyciągnięcie ręki poprzez Internet. W momencie kiedy dzieci nie mają fundamentu wiary zbudowanego na relacji, wyuczonego kontaktu z Bogiem - modlitwy, czytania Pisma Świętego, uczęszczania do kościoła, spowiedzi - świat tych dzieci niejako się zapada. Ich świadomość dojrzewa, dostrzegają nagle jak bardzo skomplikowane jest otoczenie, ich środowisko.

Wtedy się zaczyna…

Zaczynają uciekać w używki, aby zabić samotność, pustkę, którą może wypełnić tylko Duch Święty, łaska Boża. Kiedy patrzę na ludzi, którym tłumaczę na czym polega relacja z Bogiem - jesteśmy długopisami, są w nas wkłady, ale w momencie kiedy nie ma tuszu - nie możemy pisać swojej historii. Dopiero kiedy mamy tusz - możemy kontynuować pisanie swojej historii. Młodzież nie rozumie dlaczego jest "pusta". Nie rozumieją skąd się bierze to wewnętrzne rozdarcie. Tłumaczę im, że potrzebują tuszu, którym jest łaska Boża - to ona wypełnia nasze wnętrze. Młode osoby postrzegam przez pryzmat swoich doświadczeń, bo też jestem niejako rozbitej rodziny - moi rodzice rozwiedli się kiedy miałem ponad 20 lat. Nigdy w mojej najbliższej rodzinie nie było relacji "miłosnych".

Mówisz o tym bez skrępowania…

Apeluję do ludzi, że w momencie kiedy są świadkami Chrystusa, Jego uczniami - kiedy są wyleczeni z jakiejś przypadłości - powinni o tym świadczyć i nie wstydzić się tego. Nie można mówić: "Pan Bóg mnie uleczył i wszystko jest OK.". Pewne nasze dolegliwości są po to, aby objawiła nam się łaska Boża, tak jak niewidomemu w Ewangelii. Nie przejmuję się tym co ludzie powiedzą, bo wiem, że w ten sposób mogę ewangelizować.

Jakie widzisz największe zagrożenie dla ludzi młodych?

Media są największym zagrożeniem dla ludzi młodych. Kiedyś jeśli czegoś nie wiedzieliśmy - szliśmy do księgarni albo pytaliśmy mamę. W tej chwili Internet jest tak olbrzymim narzędziem zbiorów informacyjnych, że każdy może z siebie wykreować poniekąd "gwiazdę". Niestety tendencja ta idzie w kierunku zła. Dzieciom imponują "artyści", którzy propagują przemoc, narkotyki, szybkie związki z kobietami, kłamstwo, pychę… Gdybyśmy na chwilę wyeliminowali ten medialny świat i wbili rodzicom do głowy, aby zajęli się swoimi dziećmi zamiast sadzać ich przed komputerem - wiele by to zmieniło.

W jaki sposób rap może zmieniać podejście do życia ludzi młodych?

Rap jest najbardziej popularną muzyką w Polsce. Za każdym razem kiedy włączamy utwór dobrej jakości - możemy znaleźć przeróżne inspiracje. Dla ludzi świadomych - czynnik muzyczny jest pociągający, ale może przede wszystkim liczy się treść. Raper może zawrzeć w swoim utworze bardzo dużo treści. To jest świetny środek wyrazu - możemy mówić o niepokojach, o tym co siedzi gdzieś w nas. Z racji tego, że rap jest teraz najbardziej popularnym gatunkiem - dociera do największego grona odbiorców w wieku od zero w górę (śmiech).

Można jakoś zmienić myślenie ludzi młodych, że życie to nie tylko dobra zabawa, narkotyki, alkohol?

Można, robię to. Można zmienić pogląd i życie poprzez świadectwo. Kiedy młody człowiek słyszy tanie moralizatorstwo w postaci "chłopczyk w sandałach z oazy, który kiwa mu palcem i mówi: nie ćpaj, bo będziesz na  dnie, nie uprawiaj seksu…" . Chodzi o to, że ludzie, którzy od zawsze doznali w życiu szczęścia - nie są wiarygodni dla młodzieży. Ludzie, którzy nigdy nie wpadli w bagno grzechu, którzy nigdy nie mieli problemu z pieniędzmi - w środowiskach osiedlowych zwykle jest z tym problem… Trzeba tłumaczyć świadectwem. Jestem człowiekiem o bardzo zawiłej historii życia… Dlatego też, tak bardzo uzewnętrzniam się ze wszystkimi "przygodami", aby ci młodzi ludzie mogli powiedzieć: "Współżył z kobietami, ale teraz mu to nie potrzebne", "Palił i przestał. Teraz mu to niepotrzebne".

Czujesz się bez tego lepszy? Szczęśliwszy?

Oczywiście. Boża łaska jest wszystkim, co wystarczy nam do szczęścia.

Szczęście… ale przed szczęściem jest jeszcze wolność w wyborach, które dokonujemy…

Wolność, którą lansuje świat jest zniewoleniem. Na wszystko patrzę przez pryzmat wieczności. Tak powinien patrzeć każdy wyznawca Chrystusa. Każdą decyzję, którą podejmę w życiu zestawiam z życiem wiecznym. Czy ta konkretna decyzja nie wpłynie na to, że życie wieczne stracę? Czy może ta decyzja spowoduje, że zbliżę się do Pana Boga? I do tego momentu, w którym umrę. Świat oferuje nam przedmioty, które w żaden sposób nie są w stanie wpłynąć na to, że zostaniemy zbawieni. Tylko w Chrystusie jest zbawienie. Ewangelia mówi o tym, że mamy znienawidzić świat, swoich ojców, matki, braci, siostry, aby iść za Chrystusem. Parafrazując jeszcze jeden cytat, Chrystus mówi, że droga do zbawienia jest bardzo wąska. Świat nie ma dla mnie nic do zaoferowania, co dałoby mi radość - w wymiarze duchowym. Tylko Bóg może dać radość w tym wymiarze. Każda inna rzecz jest substytutem radości, miłości i częścią zamienną, ale wiadomo, że części zamienne się psują…

Czym jest muzyka dla Ciebie?

Muzyka jest dla mnie terapią. Kiedy byłem mały, momencie kiedy odczuwałem braki wewnętrzne - nieświadomie uciekałem w szukanie innych zajęć, które mogłyby mnie wypełnić. Grałem w koszykówkę, w piłkę nożną, uprawiałem sport, komponowałem muzykę, pisałem teksty, robiłem masę różnych rzeczy. Każdy z nas, kto ma zabawkę, ma pasję - udaje się za każdym razem na swego rodzaju terapię, która pozwala człowiekowi przestać myśleć o kłopotach. Praca jest ludziom potrzebna, żeby nie siedzieli w domu i nie myśleli o kłopotach, nie kłębili czarnych myśli. Muzyka jest dla mnie ucieczką od myśli, które nie są mi potrzebne. Kocham muzykę. Myślę, że mało brakowało abym został koszykarzem, albo jakimś innym aktorem (śmiech). Bardzo się cieszę, że zostałem muzykiem i mogę robić to, co kocham. To jest wielkie błogosławieństwo - kocham muzykę, nie muszę tego robić na siłę. Pan Bóg działa przeze mnie. Wszystko się pięknie zapętla i składa, że moje życie jest obrazem Jego miłości.

Rap z przesłaniem, ale bez świadectwa - ma sens?

Wychodzę z założenia, że albo jesteśmy gorący - albo nie jesteśmy. Uważam, że we wszystkim co robimy powinniśmy się budować duchowo. Rap z przesłaniem dobrym moralnie - ma znaczenie i sens, ale dla mnie osobiście jest bezsensowny (śmiech). Dla mnie ktoś, kto nie głosi Chrystusa jest człowiekiem, który nie głosi Chrystusa. Patrzę na wszystko przez to, co Bóg dla mnie zrobił. Dla mnie najważniejsza jest Jego chwała - to, że spotkam się któregoś dnia z Nim, w niebie. Nie wiem jakie to niebo będzie, ale czekam na ten moment z utęsknieniem. Myślę, że każdy dzień bardziej do tego mnie zbliża niż oddala. Wszystko co robię w moim życiu staram się robić przez pryzmat Boga i Jego wieczności.

Stary, w każdej wypowiedzi odnosisz się do Pana Boga. Masz jakieś pasje poza muzyką?

Już nie mam. Wyzbyłem się swoich pragnień, swoich marzeń. Realizuję to, co zostało mi polecone. Ewangelizuję. To jest moje życie. Nie interesuje mnie to, co nie ma wpływu aby przybliżyć ludziom Chrystusa.

___
Tekst dla: deon.pl
Fot.: K. Wilczyńska

sobota, 23 marca 2019

[WYWIAD] Zmienna jak... kameleon?

[WYWIAD] Zmienna jak... kameleon?
Efekt kameleona - kojarzy się dobrze czy niezbyt dobrze? Poczytajcie co na ten temat mówi Ewa Guzowska - psycholog, psychoterapeuta, coach:  


Pani Ewo, na czym polega efekt kameleona?  

Efekt kameleona, podobnie jak w świecie zwierząt - polega na naśladownictwie, upodabnianiu się, synchronizacji, dopasowaniu, małpowaniu itd. Kameleona charakteryzuje to, że upodabnia się do środowiska, często z tym środowiskiem się „zlewa”.  My jako ludzie, uczymy się tego od dziecka - dziecko naśladuje rodziców, powtarza czynności, słowa, później - zachowanie i  działanie. Jest to wpisane w rozwój każdego z nas.  

W jaki sposób działa efekt kameleona? Dlaczego tak postępujemy?  

Naśladujemy rodziców, rodzeństwo,  przyjaciół,  inne osoby, często wykorzystując to do własnych celów. Kiedy jesteśmy zsynchronizowani i dopasowani znacznie łatwiej jest budować nam relacje.  Trudno sobie wyobrazić relację dwóch zupełnie odmiennych ludzi. 

„Podobnie znaczy to samo co pozytywnie” – zauważa Bogdan Wojciszke w jednej ze swoich publikacji... Chcemy być z ludźmi, którzy podobnie myślą, podobnie czują, ponieważ w ten sposób jesteśmy jakby bardziej dowartościowani?  

Trzymamy się z takimi ludźmi do których jesteśmy podobni, ponieważ każdy z nas potrzebuje przynależności. Nawet jeśli jesteśmy indywidualistami – potrzebujemy potwierdzenia u innych. Potrzebujemy tak przynależności, że każda forma odrzucenia, czy wykluczenia jest dla nas bardzo bolesna, czasami wręcz traumatyczna. Można powiedzieć, że może to być element przemocowy - jeśli chcemy komuś zaszkodzić. Wielu ludzi doświadczało i doświadcza tego w życiu społecznym, począwszy od lat szkolnych, aż na życiu dorosłym skończywszy.  

Jakie są tego konsekwencje? 

Na życiu wielu osób odcisnęło to trwałe piętno, które nie daje im cieszyć się pełnią życia. Zwykle powtarza się aż do momentu, kiedy w pracy terapeutycznej, nie przyjrzymy się temu zjawisku głębiej, w naszym indywidualnym podejściu.

Nie da się też ukryć, że często odwzajemniamy uśmiech, gesty. Efekt kameleona powoduje także w jakimś stopniu zbliżenie się ludzi do siebie? 

Tak jest, może nawet w ostatnim czasie może to być męczące – w przypadku, gdy chcemy załatwić jakąś sprawę,  często ktoś – nie będąc w stanie nam pomóc, mówi nam to w sposób „serdeczny” , choć wyczuwamy to jako sztuczne i wyuczone. Czasami może powodować różne reakcje, być może wolelibyśmy, by ktoś podszedł do naszej sytuacji po prostu „ludzku”, a nie w sposób automatyczny i wyuczony. Organizacje narzucają pewne standardy, ale być może jest to tylko „politura”,  która czasami zamiast pomagać czyni  nas wyobcowanych i coraz bardziej pozostawionych samych sobie.  Z pewnością, wynika to z wielu czynników, niezależnych od nas. Nie mniej, według mnie to dość smutny fakt…

Co więcej – nie bez znaczenia jest również używanie tych samych emotikon? O czym może to świadczyć, co potwierdzać? 

Wszystko zależy do kogo są kierowane, jeśli jest miedzy osobami relacja, może poprawiać nasze poczucie i nawet dawać pewne wzmocnieniu. Przy założeniu, że tak jak wszystko nie jest wykorzystywane do manipulacji i używania nas dla celów innych osób. Zasadna wydaje się tutaj znajomość siebie i uczciwość wobec siebie, by patrząc w lustro – spokojnie i z miłością spojrzeć  na swoją twarz. A kiedy wykorzystujemy do różnych celów np. za wszelką cenę do przypodobania się innym, patrząc w lustro, możemy zadać sobie pytanie kim jestem… i nie padnie żadna odpowiedź i to może stanowić problem dla danej osoby. Osoba taka nie wie kim jest, czego chce, jakie potrzeby są dla niej ważne… wtedy czuje się bardzo zagubiona i skazana na innych za cenę „oddania” siebie. Sama nie potrafi funkcjonować.  To jest coraz częstsze zjawisko – które może być  dość niepokojące. 

Wobec tego, dlaczego naśladujemy?  

Wszystko zależy od tego, co leży u podłoża: dlaczego to robimy. Jedni chcą w ten sposób przypodobać się innym, inni nie potrafią o sobie decydować nie znają swoich potrzeb, pragnień, a inni mogą używać tego w celu wyciągnięcia jak największych korzyści dla siebie wykorzystując innych…

Trzeba też przyznać, że to, że jesteśmy naśladowani – jest również przyjemne...

Z pewnością, ale zależy pod jakim kątem, bo jeśli spojrzymy, że tych naśladujących jest więcej niż tych, od których możemy czegoś się nauczyć czy wziąć, to może to zachwiać równowagę, która jest istotna i pomaga w wymianie doświadczenia. Równowaga i wymiana rozwija nas bardziej, niż to, że ktoś nas naśladuje…

Badania dowodzą, że efekt kameleona może zwiększać efektywność indywidualną i grupową, ale na co jeszcze może mieć pozytywny wpływ?  

Według mnie istotne są wartości, jakie nam towarzyszą i czy towarzyszą? Istotą jest ten grunt – jeśli jesteśmy „uziemieni i ugruntowani”  – wówczas każda ze stron,  może wziąć coś ważnego dla siebie.  Jeśli będzie służył tylko jednostronnie – inny mogą doświadczyć skrzywdzenia, które może odbić się na ich postrzeganiu rzeczywistości. 

Jak się zachowujemy kiedy widzimy, że to my nie jesteśmy naśladowani? Poczucie naszej wartości może stać się niższe?  

Poczucie wartości nie zależy od tego, czy jesteśmy naśladowani tylko jakimi ludźmi jesteśmy. Każdy może zadać sobie indywidualne pytanie – co daje mi to, że ktoś mnie naśladuje – radość czy tylko podbija ego? Z tym pytaniem zostawiam każdego z nas… Życząc Wszystkim solidnych fundamentów….

Przeczytaj również: 

piątek, 22 marca 2019

Dlaczego warto trenować boks?

Dlaczego warto trenować boks?
Boks to piękny sport, który budzi wiele emocji, zwłaszcza kiedy w ringu spotykają się ci, którym kibicujemy. Jednak oglądać a trenować - to dwie różne historie. Jest to sport dla wszystkich – dla mężczyzn i dla kobiet, ale trenują także dzieci. Nigdy nie jest za późno aby rozpocząć treningi. Ograniczenia? Wystarczy mieć dobre zdrowie, bo trenować można w każdym wieku. 



W boksie przede wszystkim liczy się właściwa technika, szybkie ciosy, obrona przed ciosem przeciwnika i praca nóg. Jednak boks rekreacyjny to niekiedy również kontuzje, dlatego dobrze jest trenować w ochraniaczach.

Korzyści z trenowania boksu jest wiele, ale przede wszystkim koncentracja i skupienie. Treningi poprawiają refleks i spostrzegawczość, mają ogromny wpływ na rozwój kondycji ruchowej.

Pokonywanie słabości 👊👊

Treningi bokserskie, mimo, że są bardzo wymagające to mobilizują do pracy nad swoimi słabościami. Boks uczy szacunku i pokory, których brakuje w dzisiejszym świecie. Uczy też cierpliwości w dążeniu do osiągnięcia określonego celu – nie tylko sportowego. A każdy trening umacnia w tym, aby się nie poddawać, a wręcz przeciwnie – pobudza do działania. Boks dodaje pewności siebie i uczy skupienia się i wyznaczenia priorytetów.

👊👊 Poprawa zdrowia 

Po ciężkich i wymagających treningach czujemy satysfakcję, że dałyśmy radę, mimo, że łatwo nie było. Wbrew pozorom mniej odczuwamy zmęczenie a więcej mamy siły i chęci do życia. Systematyczne treningi bokserskie to nie tylko dodatkowy zastrzyk energii, ale także świetny sposób na modelowanie sylwetki i osiągnięcie dobrej kondycji, a również rozwinięcie wielu partii mięśni. Ciało staje się mniej podatne na urazy.

Treningi bokserskie łagodzą stres i napięcia, przy czym pozwalają spalić sporo kalorii. Worki bokserskie są doskonałym rozwiązaniem na nadmiar energii – szczególnie po stresującym dniu. Jednak są też przeciwskazania do trenowania, do których zaliczają się m.in.: choroby układu krążenia, zwyrodnienia stawów. Dobrym rozwiązaniem przed rozpoczęciem treningów bokserskich jest wizyta u lekarza sportowego, który potwierdzi, że nie ma żadnych przeciwskazania do trenowania.    
___
Źródło: o-you.pl  

Przeczytaj również: 
🌷 Boks  - Sport, który pokochasz.
🌷 Rękawice bokserskie Bail. 
🌷 Kamil Szeremeta: Dziękuję Bogu!  

czwartek, 21 marca 2019

Kocham to, co robię!

Kocham to, co robię!
Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w Gali w Domu Dziennikarza Polskiego. Chociaż to już 26 edycja - po raz pierwszy uczestniczyłam w wydarzeniu. Niesamowite dawki energii - ze spotkań z zasłużonymi dziennikarzami, inspirujące rozmowy, które zachęcają do doskonalenia swojego dziennikarskiego warsztatu... Dobrze było tam być!



Dziennikarstwo to nie zawód, to styl życia 😊 Wczoraj właściwie po raz kolejny zdałam sobie sprawę ile wspaniałych ludzi poznałam dzięki temu jaki zawód wykonuję. Życie jest pełne niespodzianek! Mimo, że bardzo często moja praca jest nieprzewidywalna, godziny wywiadów są - w przypadku sportowców - uzależnione od ich planu dnia (treningi, sparingi) - kocham to, co robię. Miałam przyjemność poznać ludzi, których jeszcze kilka lat oglądałam w telewizji. I bardzo często od tych pierwszych spotkań na wywiad - zaczynają się świetne znajomości, które trwają latami. Tak było w przypadku chociażby Svena Hannawalda, który jest dla mnie inspiracją i motywacja by stawać się jeszcze bardziej lepszą wersją siebie.


Miałam ogromną przyjemność przeprowadzać wywiad w chmurach! Miałam okazję poznać wspaniałych artystów, aktorów, księży - Ks. Jana Kaczkowskiego, o którym niejednokrotnie mówiłam w wywiadzie dla TV Republika, TVP Lublin i TVP 1.


Życzę każdemu, aby robił to, co kocha - wtedy jest pięknie! 😊

Dziękuję moim Partnerom: 

🌷 Lejdi
🌷 Saway 


🌻 🌹 🌻

🌹 Sukienkę można zamówić tutaj.
🌹 Torebkę można zamówić tutaj

🌹 Bransoletkę...
można zamówić tutaj.
🌹 Muszkieterki... 
można zamówić tutaj.   





Przeczytaj również: 
🌷 Sven Hannawald: Nie czuję się jak gwiazda!  
🌷 Ks. Jan Kaczkowski: Nie umiem być inny!
🌷 Stoże wartości. 

środa, 20 marca 2019

Spersonalizowane ciuszki dla dzieci

Spersonalizowane ciuszki dla dzieci
Chyba każda z nas lubi dostać wyjątkowy, piękny prezent. Oczywiście kwiaty, czekoladki są zawsze mile widziane, ale lubimy kiedy ktoś zechce docenić naszą pracę czy wyrazić wdzięczność w niebanalny sposób. I tutaj doskonałym pomysłem są spersonalizowane koszulki, bluzy...  




Podobnie w przypadku, kiedy szukamy prezentu dla dzieci. Każda okazja jest dobra, aby obdarować małym upominkiem 🎁 tylko, że byłoby pięknie, gdyby nasz prezent był inny niż wszystkie. Są uroczystości i wyjątkowe chwile, które chcemy zapamiętać na zawsze. Od kilku lat ogromnym zainteresowaniem cieszą się spersonalizowane prezenty, a wśród nich - odzież dla dzieci. Spośród wielu firm, które zajmują się spersonalizowanymi ubraniami - wybrałam producenta odzieży dziecięcej Dejna. I bardzo jestem zadowolona z wyboru! Koszulki, które wybrałam są starannie wykonane i bardzo dobrej jakości - co jest dla mnie najważniejsze.

Personalizowane koszuli na roczek i kolejne urodziny będą oryginalnym prezentem, który nawet po latach wywoła piękne wspomnienia 🎁 Wybrałam również body dla malutkiej księżniczki. Body jest przeurocze, delikatne, miękkie w dotyku i pięknie wykonane. To świetny prezent np. z okazji chrztu św. Ogromnym plusem jest to, że sami projektujemy tę odzież - wybieramy kolor koszulki, nadruk, przez co nasz prezent nabiera szczególnego znaczenia. Dzięki spersonalizowanym prezentom bez wątpienia nadamy wyjątkowy charakter uroczystości, w której najważniejszym jest mały człowiek 👶 Oczywiście do spersonalizowanej odzieży możemy dobrać ozdobne metryczki, które np. będziemy mogli powiesić na ścianę.  

Polecam każdemu, kto szuka dobrze wykonanych produktów - nie tylko ciuszków dla dzieci, ale też kocyków, zestawów koszulek, bluz jak również odzież sportową i ochroną. Wybierz spersonalizowaną odzież z Dejna! Gwarantowane 100% zadowolenia z obsługi klienta. I 110% procent zadowolenia z otrzymanych produktów 😊 Bezwzględnym znakiem rozpoznawczym firmy jest wysoka jakość produktów. 

Zainspiruj się, kliknij tutaj 🎁 

Przeczytaj również: 
🌷 Komunikacja miłością.
🌷 Czułość. Czemu aż tak jej potrzebujemy?
🌷 Prezent dla Przyjaciółki.  

wtorek, 19 marca 2019

[WYWIAD] Elektrodepilacja

[WYWIAD] Elektrodepilacja
Laser IPL i zabiegi, które wykonujemy w Salonach Urody z pewnością są dobrze nam znane. Dziś zajmiemy się tematem elektrodepilacji, o której opowie Krzysztof Orzełek z Salonu Atelier 😊



Czym jest elektroepilacja i dla kogo jest ten zabieg?

Elektroepilacja jest najbardziej sprawdzoną i skuteczną metodą trwałego usuwania owłosienia, szczególnie w okolicy twarzy - wąsik, broda, brwi oraz jako wykończenie depilacji laserowej, a nawet w niektórych przypadkach jej zastąpienie. Elektroepilacją można usunąć włosy ciemne, jasne, rude, zdeformowane, grube i cienkie. Często zgłaszają się do nas kobiety z problemami hormonalnymi, których efektem jest pojawienie się niechcianego zarostu na twarzy (np. zespół policystycznych jajników, czy zaburzenie równowagi hormonalnej) i depilacja laserowa w takich przypadkach jest mało skuteczna. Zabieg ten jest przeznaczony nie tylko dla kobiet. Korzystają również mężczyźni, którzy chcą wystylizować zarost lub chociażby rozdzielić brwi. Zdarzają się mężczyźni, którzy „korygują” płeć, po prostu nie czują się mężczyznami w swoim ciele i chcą się pozbyć między innymi brody.


Jakie są wskazania i przeciwwskazania do wykonania zabiegu?

Elektroepilacja wskazana jest w przypadku osób które chcą permanentnie, na zawsze usunąć owłosienie. Jak przy każdym zabiegu kosmetycznym czy dermatologicznym występują oczywiście przeciwwskazania, które możemy podzielić na bezwzględne i względne. Bezwzględne to takie kiedy pod żadnym warunkiem zabiegu nie możemy wykonać, należą do nich: ciąża, czynny nowotwór, rozrusznik serca, przerwana ciągłość naskórka i stan zapalny w miejscu zabiegu, choroby zakaźne czy zaburzenia immunologiczne. Do względnych zaliczamy między innymi: nadciśnienie, niektóre lekarstwa, metalowe implanty, tatuaże, blizny, choroby skóry czy wcześniej przebyte zabiegi kosmetyczne.

Jak wygląda zabieg i czy jest się czego bać? 

Jak ktoś już trafi na opis elektroepilacji w internecie i doczyta, że włos jest usuwany za pomocą igły, przez którą przepływa prąd, to nie dziwię się, że ludzie boją się tych zabiegów i decydują się na szerzej znany laser. Faktycznie do wykonania zabiegu potrzebuję igły w obsadce, a dokładnie cienkiego, metalowego pręcika tępo zakończonego, w przeciwieństwie do igieł które są ostre, grube i kojarzą nam się z bolesnymi zastrzykami. Zabieg jest bardzo precyzyjny, ponieważ w każdy mieszek włosowy pod kontrolą lupy wprowadzamy igiełkę i przepuszczamy prąd o bardzo niskim natężeniu i bardzo krótkim czasie trwania. Wytworzone przez prąd ciepło, fizycznie niszczy komórki i mieszek włosowy. Następnie wyciągamy „martwego” włosa za pomocą pensety. Ból jest odczuciem subiektywnym, każdy inaczej go odczuwa. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że zabieg jest bezbolesny, każdy coś czuje, niektórzy porównują to z ukąszeniem komara, niektórzy z regulacją brwi pensetą czy wykonywaniem tatuażu.


Jak należy przygotować się do zabiegu? 

Do zabiegu elektroepilacji w przeciwieństwie do lasera, włosków nie możemy golić. Włos musi wystawiać ponad powierzchnię skóry ok 1-2 mm, tak aby był widoczny kąt wzrostu włosa, po którym wprowadzamy igłę. Na kilka dni przed zabiegiem zrezygnujmy z mocnych peelingów, zabiegów kwasami medycznymi czy mikrodermabrazji. Nie możemy też przyjść z świeżo, mocno opaloną skórą.

Jak wygląda pielęgnacja po zabiegu?

Bezpośrednio po zabiegu skóra może być zaczerwieniona i podrażniona, dlatego w miejscu podrażnień unikajmy stosowania środków na bazie alkoholu, aktywnych kosmetyków z kwasami, retinolem, witaminą C i perfum. W zamian stosujmy kosmetyki łagodzące na bazie aloesu, alantoiny, pantenolu oraz środki przeciwbakteryjne (np. Octenisept czy woda utleniona). Starajmy się nie dotykać, nie drapać skóry poddanej zabiegi. Jeśli powstaną jakieś strupki, zostawmy je aby same odpadły.

Czy jeden zabieg wystarczy aby pozbyć się niechcianego owłosienia?

Niestety sprawa nie jest tak prosta. Aby pozbyć się całkowicie niechcianego owłosienia zabieg musimy powtórzyć od kilku do kilkunastu razy w odstępach 3-4 tygodni. Ilość zabiegów uzależniona jest indywidualnie. Zależy od typu włosa i okolicy, która poddawana jest epilacji. Każdy włos posiada trzy fazy wzrostu i efektywnie możemy działać tylko na włosy w fazie anagenu, czyli w aktywnej fazie wzrostu. Najczęściej spotykany problem to kobieca broda, na której pracujemy około roku czasu, wykonując w tym czasie około 12 zabiegów w regularnych odstępach. Jednak skuteczność tej metody warta jest poświęcenia takiego czasu.

Jakie są ceny zabiegu?  

Cena pojedynczego zabiegu uzależniona jest od czasu jego trwania. Waha się od 80zł do 200zł.  Jednego dnia pracujemy w przedziale od 10min do 60min. Pierwsze zabiegi oczywiście zajmują więcej czasu, ponieważ jest więcej włosów, na których pracujemy. W tym przypadku „im dalej w las, tym mniej drzew” - czyli mniej włosów, co przekłada się na krótszy czas i cenę zabiegu. Powtarzając przykład kobiecej brody, sumując wszystkie zabiegi nie przekraczamy 1500-2000zł. Czy dużo, czy mało to kwestia indywidualna. Osobiście uważam, że pozbycie się dręczącego od lat problemu w cenie nowego smartfona, jest warte zachodu...

Przeczytaj również: 
🌷 Kobiecość jest siłą!  
🌷 Domowe sposoby na blizny po trądziku
🌷 SPA w łazience
Copyright © 2016 Niedoskonala-ja.pl , Blogger